#przemyslenia

7
1611

Chaotycznie o podróży przez życie. Autorefleksja.


By zrozumieć, co siedzi mi w głowie, muszę powiedzieć coś o sobie — inaczej się nie da.


Jestem najmłodszy z czwórki rodzeństwa, a wszyscy są ode mnie starsi o co najmniej sześć lat. Z tego powodu często bawiłem się sam. Zawsze chciałem dorównać starszym, ale w końcu zrezygnowałem, gdy zaczęła się szkoła. Bo wiadomo — rodzeństwo zawsze coś zrobiło lepiej, z racji wieku i doświadczenia.


W szkole szybko zauważyłem, że mało co mi wychodzi, więc usunąłem się w cień. Z czasem stałem się odludkiem. Nie mogę jednak narzekać na kolegów — naprawdę mogło być gorzej. Ale z własnej winy byłem klasowym klaunem, gdy potrzebowałem uwagi. Chciałem zabłysnąć, więc robiłem głupoty. W podstawówce potrafiłem komuś prz⁎⁎⁎⁎⁎⁎olić, gdy nie wytrzymywałem i chciałem się sprawdzić — żeby nie czuć się najgorszym.


Wycofany w cień, musiałem nauczyć się radzić sobie z samotnością. Muzyka i gry pomogły mi jakoś się nie rozlecieć. W rodzinie też nie miałem ucieczki — nie chciałem przeszkadzać starszym, bo „mieli swoje życie”. A rodzice, choć starali się jak mogli, popełniali błędy jak każdy. Ich problemy często spadały na mnie.


Tak minęły lata aż do osiemnastek, na które nie chodziłem, bo nikt mnie nie zapraszał. Trzymałem się kilku bliskich znajomych, gdy potrzebowałem z kimś wyjść. Do technikum też poszedłem z kolegami z klasy — i z perspektywy czasu myślę, że to mogło mnie uratować. A może wręcz przeciwnie — może wtedy stałbym się bardziej samodzielny? Kto wie.


Po szkole wiadomo — kontakty się rozluźniają. Jako że mieszkam na wsi, nie było aż tak źle, bo „sami swoi”. Czas leciał, wychodziłem czasem do znajomych, z którymi i tak mało rozmawiałem. Nadal czułem się samotny, a jednocześnie sam unikałem kontaktu, bo nie czułem się dobrze wśród ludzi. Do dziś, gdy wokół jest trochę osób, a nie wypiję alkoholu, mam ochotę uciec. Nawet przy rodzinie.

Kilka miesięcy temu coś we mnie drgnęło. Patrząc na to, jak niektórzy znajomi poukładali sobie życie, stwierdziłem, że nie mogę już tylko wegetować. Że trzeba coś zmienić.


Byłem dwa razy u psychologa. Po drugim spotkaniu powiedział mi coś w stylu, że sam nie do końca wie, czego od niego chcę xd. Teraz byłem trzeci raz i czekam na kolejną wizytę.


Poznałem dziewczynę, o której już wspominałem. Dwoje emocjonalnie niedojrzałych ludzi, każde z własnymi ranami, innym tempem miłości i innymi potrzebami. Jak można podsumować ten krótki związek?


„Ty kochałaś, żeby jutro mogło spokojnie nadejść.

Ja kochałem, jakby jutra miało nie być.”


Mimo że jej ghosting bardzo mnie zranił, nie żałuję. Czuję, że poukładałem to sobie w głowie i znalazłem odpowiedzi na wiele pytań. Choć przez brak odpowiedzi z jej strony wciąż zdarza się, że głowa szuka sensu tam, gdzie już go nie ma. Mam jednak wrażenie, że dopiero teraz dojrzewam emocjonalnie.


W pracy, a czasem i w rozmowach, nie potrafię już słuchać ludzi — jakbym stał za szybą. Przez to często traciłem zatrudnienie. Teraz „pracuję” w firmie piąty rok, ale zakład i tak zmierza do zamknięcia. Nie mam już siły się starać, bo trzeba ciągle uważać na ludzi. Już nawet nie potrafię się skupić. Wystarczy, że ktoś poczuje władzę — i od razu mu odbija. Już wolę żeby mieli mnie za debila. Przynajmniej mam spokój.


#przemyslenia #zalesie #chcepogadac #chcesiewyzalic

@LesnyZenek Jestem zwolennikiem zaczęcia od podejścia fizjologicznego. Badania: hormony, tarczyca, testosteron, prolaktyna, estradiol.


Sam wiem jakie miałem kłopoty z samooceną, koncentracją (to przez ADHD) i postępującym lękiem społecznym i widzę, jak reaguję teraz ze świadomością jak działają na mnie poziomy danych hormonów. Jak w końcu, po latach unormowanie poziomu testosteronu niestety egzogenne, sprawiło że wiele lęków po prostu minęło.

I to nie tylko to. W międzyczasie pracowałem nad charakterem- zwłaszcza dyscypliną... oraz ciągłym pokonywaniem przeciwności. Trzeba stawiać się w sytuacjach niekomfortowych aby nauczyć się w nich żyć. Życie jest ciężkie, niekomfortowe i będzie próbowało kopnąć cię w d⁎⁎ę. Ważne abyś był kuloodporny.

Dopiero- uważam ale mogę się mylić bo piszę tak naprawdę o sobie- wtedy, gdy podstawy nie działają moim zdaniem warto sięgnąć po terapię i psychologa. Bo może być tak, że z tobą-psychicznie jest ok, a nie działa coś chemicznie (i wiem, mózg też tak może nie działać pod tego jest psychiatria, ale! Moje zdanie-mogę się mylić. Zbyt często leczy się młodych mężczyzn zaczynając od głowy strony, gdy sprawa leży w jajach. Mam kolegów z którymi mam b wspólne doświadczenia).

To moja droga. Twoja może być inna.

Zaloguj się aby komentować

Następne kilka dni to będzie dopiero wyzwanie. Powrót na stare śmieci, spotkanie ze starymi znajomymi po latach, święto zmarłych, na którym zawsze się piło. No zobaczymy, czy potrafię sobie odmówić.

Alkohol jako tako lubię, ale mam dużą tendencje do uzależnienia. Sporo piłem, ale bardziej przez swoje słabości, niż dla towarzystwa. Po alkoholu jestem otwarty, bez, raczej nie często się odzywam. Poznaje siebie, uczę się żyć na nowo, ale to proces, maraton, a nie sprint. Wielokrotnie udowadniałem sobie, że fajnie jest być trzeźwy, bo czuje się w stu procentach sobą, jestem wystarczający taki jaki jestem, a nie kryje się pod maską.

Cóż, kiedyś raczej byłem tym co pił najwięcej, dziś, po latach wiem, że to było głupie. Albo raczej musiałem to przejść, żeby być w miejscu, w którym jestem. Przemiana nie następuje z dnia na dzień, czasami trzeba zejść na dno, żeby się odbić. Kto wie ile odbicie może trwać? Obecnie mam leki, dbam o siebie bardziej, uczę się nowego zawodu, oraz mam satysfakcję z pracy. Trochę męczy mnie swoje raczej zdystansowane podejście do ludzi, rzadko kiedy interesuje mnie tak naprawdę poznawanie kogoś, oraz dopytywanie. Bardziej ze względu na to, że nie lubię "przesłuchiwać" ludzi. Sporo czasu zajmuje mi otwieranie się na nowych znajomych, przystosowanie się, a o relacji romantycznej nawet nie myślę. Nie jestem typem, który chodzi do klubu i wyrywa co tydzień inną pannę. Nie wiem nawet jak zagadać z randomową dziewczyną, którą widzę na ulicy. Po alkoholu było jakoś prościej. No cóż, dogłębnie analizuje wszystko. Introspekcja to w sumie i moja cecha i moja zguba. Niemniej, wierzę, że nie złamią mnie te święta i będę potrafił odmówić sobie chwili "przyjemności", dla zdrowia.

Spokojnego wieczoru, frens.

#alkoholizm #dziennikdepresji #przemyslenia

87995e66-be31-4aaf-8cf1-878134571090

@l100e powiedz sobie "jak się nachlam to jestem pedal"


A tak serio to serio za bardzo wszystko analizujesz. No i z drugiej strony dlaczego masz taka silna potrzebę poznawania nowych ludzi?

@l100e kurde, kolego jakbyś siedział w mojej głowie... Tyle,. że ja im więcej czasu spędzam w towarzystwie tym robię się bardziej otwarty, potem sam zagaduję do ludzi i często z tego wyszły fajne znajomości. Ale później po takich akcjach muszę posiedzieć w samotności i odpocząć. Tyle o moich relacjach z ludźmi, czasem chciałbym się zamknąć w domu na miesiąc ale wiem, że po 3 dniach już bym chciał wracać do ludzi, no po⁎⁎⁎⁎ny jestem. Ale wierzę w Twoją wygraną i że wszystko będzie ok. A Ci co namawiają to c⁎⁎j im w d⁎⁎ę

„Trochę męczy mnie swoje raczej zdystansowane podejście do ludzi…” mam to samo i zastanawiam się jak to ogarnąć i nawiązywać jakieś znajomości. Po alko to na luzie, na trzeźwo nie mam pojęcia, trzeba się będzie tego nauczyć.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Szanowny kolego @100mph. Dla szerszej publiki, w nawiązaniu do tego wpisu: https://www.hejto.pl/wpis/szanowny-kolego-lopez-czy-to-normalne-ze-z-polek-sklepu-zabiera-sie-9-rzeczy-a-p?commentId=303f907b-acf5-4a4c-9b1a-c97ab4969971

@100mph wszystko spoko z tym artykułem Onetu, ale...


-NIEOFICJALNE ustalenia

-jak dowiedział się Onet
-podano informację
-podobno rozmawiano z ochroną

Wartość merytoryczna artykułu jest zerowa. Ponieważ nie przedstawia twardych danych, dowodów ani wypowiedzi kogokolwiek poza dziennikarzem piszącym treść.

Właściwie całe bingo, żeby napisać coś niesprawdzonego i nie załapać się na pozew za zniesławienie. Klasyczna gra słów. Nie mówię, że to nieprawda, ale brzmi to irracjonalnie, że gość byłbyu tak głupi, żeby robić tak ordynarną kradzież. Na razie to jest dziennikarskie "kolega mi mowił" i taka ma wartość.

Artykuł miał ci zagrać na emocjach i zagrał ci na emocjach. Podchodząc do tego na chłodno i analizując sytuację:

-Nie powołano się absolutnie na nikogo dosłownie
-Policja nie wydała żadnego oświadczenia
-IKEA również nie
-Nie ma twardych dowodów np w postaci zapisu z monitoringu lub czegokolwiek
-Na ten moment sprawa wygląda tak, że 2 zaangażowane stromy to Berkowicz vs dziennikarze nieprzychylni mu poglądowo, a reszta siedzi cicho

Nie jestem fanem Berkowicza, ale generalnie wyszło, tak jak miało wyjść. Czyli najpierw zagrało ci na emocjach, a potem sprowokowało cię do tego, by znaleźć we mnie oponenta w dyskusji i rozstrzygać tu polityczne spory z nastawieiem na ewentualne wyzywanie się od prawaków, lewaków czy konfiarzy. Wszystko da się podpiąć pod polaryzację społeczeństwa.

Ogólnie mam w d⁎⁎ie Berkowicza, bo dla mnie to troch klaun i nie wnosi nic nawet we własnej partii, nie mówiąc już o jakichkolwiek zmianach w tym kraju, poza byciem internetowym celebrytą, ale jednak wstrzymałbym się z tą erekcją na myśl, że Berkowicz poszedł za⁎⁎⁎ać talerze do Ikei XD Tym bardziej, jak ktoś ma już tak sprany łeb partyjniactwem, że nie brzydzi się samym EWENTUALNYM zachowaniem, tylko cieszy się, że jakiejś partii spadną słupki, a jego partii wzrosną. Brrrhh.

ODEMNIE: Zakwestionowałem jedynie fakt, że Berkowicz poszedł tam na jawną wyjebkę towaru i dalej to kwestionują, a ty w swoim wpisie zrobiłeś wręcz ze mnie wroga i jakiegoś etatowego partyjniaka, co świadczy o tym, że chyba walisz konia do tej afery i będziesz teraz traktować każdego, kto podważa wiarygodność dziennikarzy jako swojego politycznego oponenta, co po prostu dowodzi temu, że nie masz za równo pod kopułą xD

Czemu nie odpowiadałem przez 5h? No bo jestem w pracy? XD Nie każdy żyje polityką jak ty.

#polityka #konfederacja #oswiadczenie #gownowpis #przemyslenia #afera #kradziez



Zaloguj się aby komentować

Zaryzykuje linczem, ale moim zdaniem, kobieta, która jest matką jest w pełni bardziej wartościową i silną kobieta od tej, która nie jest.

Mam wrażenie, że bezdzietne kobiety zatrzymały się mentalnie w wieku 20-25 lat. Trochę damska wersja Piotrusia Pana. Nawet jak radzą sobie w życiu, to często wynika to po prostu z tego, że ogarniają dobrze zawodowo i mają kasę lub partnera, który ma i w zasadzie to wszystko. Macierzyństwo rozwija po prostu człowieka. Schemat życia praca-dom-hobby. Dla wielu to niezależność i "rozrywka". Ale przychodzi taki wiek, że czegoś brakuje. Że staje się to monotonne, nudne. Że rozwój zawodowy nie idzie w parze z rozwojem osobistym. Bo jeśli nie dotyczy pracy, to go po prostu nie ma.

Według mnie podobnie jest z ojcostwem. Jeśli ktoś umie dźwignąć tego ciężar, to po prostu szacun, jest KOMPLETNY i rozwinięty w 100 %. Jest na wyższym poziomie.

Moja mama jest bardzo wrażliwa. Jest bardziej introwertykiem niż ekstrawertykiem. Nigdy nie była dobrym mówcą, mimo że jest świetnie wykształcona. Nie była też bardzo pewna siebie.

To jaka ta kobieta jest silna uświadomiłem sobie dopiero wtedy, kiedy wszedłem w PRAWDZIWĄ dorosłość. Nawet nie wtedy, kiedy zacząłem sam płacić czynsz, żywić się, ale wtedy, kiedy zlapał mnie 1 kryzys, zostałem sam i musiałem sobie poradzić ze swoimi demonami. Teraz wiem, że ona wielokrotnie musiała radzić sobie nie tylko ze swoimi, ale także z demonami mojego taty, moimi czy mojej siostry.

Po prostu rodzicielstwo rozwija mega radzenie sobie ze stresem, wielozadaniowość, kryzysami, umiejętność przetrwania w cięzkich warunkach, umiejętność rozwiązywania problemów, utwardza dupsko, ale PRZEDE WSZYSTKIM: Poszerza horyzonty i pozwala lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Co czuje, czego potrzebuje. Wyrzuca z człowieka egoizm i egocentryzm.


Mam 29 lat. Jestem bezdzietny. Nie mam prawa moralizować innych, by płodzili potomstwo. W moim przypadku bardzo chciałbym je mieć, ale 1,5 roku temu runął mi wieloletni związek i nie będę teraz płodził dzieciaka przypadkowej lasce. Ale mam prawo mieć swoje obserwacje. Jestem pod dużym wrażeniem wszystkich, którzy mają rodziny i trzymają to w ryzach. Jestem też coraz dalszy od oceniania tych, którzy sobie nie poradzili tak jak chcieli. Kazdy ma prawo popełniać błędy, a nam bezdzietnym nie jest prawo nikogo oceniać. Dlatego też brzydzę się tym, że ktoś mówi "większość ludzi nie powinna mieć dzieci". Droga na skróty. Ludzie chcą dążyć do szczęścia, ale nie zawsze im się udaje. Równie dobrze można amputować chorą nogę zamiast leczyć albo dać pistolet osobie chorej na depresję.

Uważam, że posiadanie rodziny to powód do dumy i większe życiowe osiągnięcie niż zwiedzenie Paryża czy awans w korpo. Dlatego wszyscy "dzieciaci" - bardzo was podziwiam, szczególnie jak jesteście w stanie odnosić poza tym sukcesy zawodowe. To wy powinniście być wzorem w tym społeczeństwie, a nie indywidualiści, którzy mają czas na wszystko i nie myślą o niczym innym poza czubkiem własnego nosa. Są często wyzbyci wartości.

#zycie #przemyslenia #rodzina #takaprawda #gownowpis #dzieci #niebieskiepaski #rozowepaski



@Lopez_ Przyznam, że rodzicielstwo bardzo mnie zmieniło. Myślę, że na plus. Musiałem wydorośleć i skończyć Piotrusiem Panem, którym trochę byłem do tego czasu.

>>>
Po prostu rodzicielstwo rozwija mega radzenie sobie ze stresem, wielozadaniowość, kryzysami, umiejętność przetrwania w cięzkich warunkach, umiejętność rozwiązywania problemów, utwardza dupsko, ale PRZEDE WSZYSTKIM: Poszerza horyzonty i pozwala lepiej zrozumieć drugiego człowieka. Co czuje, czego potrzebuje. Wyrzuca z człowieka egoizm i egocentryzm.
<<<
No nie, jak jesteś zapatrzony tylko w swoje przyjemności to choćby dziecko codziennie Ci laurki robiło, było najlepsze w szkole, i było tym słynnym "synem koleżanki Twojej mamy". To rodzicielstwo nic tu nie zmieni. Jedynie będzie Cię bardziej irytowało.

@Lopez_ mordo, tak serio serio pytam- Ty jesteś botem czy serio masz tak ogromną potrzebę u zewnętrzniania się? Jest to forma ekshibicjonizmu której zupełnie nie rozumiem xD

Zaloguj się aby komentować

Jak sobie tak pomyślę, że mimo jakichś swoich problemów

-Nie płacę alimentów na dzieci, bo nie zdążyłem ich spłodzić z ex
-Nie muszę brać rozwodu

-Nie mam kredytu do spłaty i nie będę miał

-Nie muszę tkwić w związku z uwagi na zobowiązania i nie siedzę w garażu 2 godziny dziennie
-Mam czas dla siebie i wszystko przed sobą

to jakoś mi tak lżej

Związki, które buduje się od 19-20 rż to chyba najgorsze gówno, bo jak potem zaczyna się poważne życie to wychodzi niedopasowanie. Więc chyba lepiej się wiązać jak już wiesz na czym stoisz, dokąd zmierzasz i co dla ceibie w zyciu jest wazne, wtedy chociaz nie ma nieporozumien i siedzenia 2 godziny w garażu, żeby odpocząć od kobiety.

#gownowpis #Przemyslenia #rodzina #zycie #zwiazki

@Lopez_ większym problemem jest to, że ludzie nie potrafią mówić o swoich problemach i pracować nad związkiem, ale odejście też ich przerasta. Potem takie związki bez przyszłości ciągną się latami, obie osoby tracą czas i nerwy, są wiecznie sfrustrowane i szukają odpoczynku od swoich partnerów. Patola jak c⁎⁎j, ale co zrobić, skoro sporo ludzi woli "zacisnąć zęby" niż starać się przepracować problem.

Szczerze mówiąc to jest czas na eksperymentowanie i popełnianie błędów (ale w jakichś granicach kurna, nie bzika się bez gumy etc). To powinno pomóc ci poznać siebie i swoje preferencje, zrozumieć "na czym się stoi i dokąd się zmierza". A to wszystko po to, żeby uniknąć tego niedopasowania później. A dziewczyny po 25 roku życia dorośleją i można z nimi rozmawiać o poważnych rzeczach, więc imho te związki później są dużo lepsze niż te wcześniej.

Zaloguj się aby komentować

W Polsce ciężko wykształcić dobrych fachowców od młodych lat, bo dużo ludzi woli iść do Liceum czy byle jakiego technikum dlatego, że do zawodówki idą największe patusy i ciemna masa i nikt normalny nie chce mieć przez 3 lata z nimi nic do czynienia xD Tak samo nie zostawić sobie otwartej furtki w postaci zdanej matury. Jeszcze najczęściej te patusy nie pracują potem w zawodzie, którego się nauczyli, tylko gdzieś na taśmie albo uciekają za granicę do szklarni xD

Na etapie 3 letniej edukacji w Polsce po prostu nie da się zostać stolarzem, glazurnikiem, spawaczem i do tego napisać maturę i uczęszczać do szkoły, która trzyma poziom i nie jest na przeczekanie, by patologia wliczała się do statystyk osób z ukończoną szkołą. Teraz te zawody zarabiają krocie i w przeciwieństwie do 90 % prac biurowych, nie zostaną zastąpione przez AI przez najbliższe wiele, wiele lat. Często ci ludzie uczą się fachu albo za granicą, albo od rodziny, tam gdzie jest wieloletni biznesik.

Pokolenia w Polsce przez lata żyły w jakimś mitycznym przekonaniu, że prol to podludź i jest biedny, a bogaty to ten, co pracuje za biurkiem. Takie zasady często wpajali w szkole za młodego, zwłaszcza u nas, gdzie panuje system pruski i są "dobrzy i źli uczniowie". Czyli dobrzy to ci, którzy z wszystkiego mają 4-5, a źli to ci, co są wybitni z 2 przedmiotów i z reszty tacy sobie lub mierni.


#zycie #gownowpis #przemyslenia #takaprawda #pracbaza #praca




Dalej lepiej byc dobrze wyksztalconym kujonem, ktory pracuje w biurze od 7 do 15 niz niewyksztalconym fizilem, wdychajacym kleje i pracujacym fizycznie po 12h dziennie. Nawet jesli fizol zarobi wiecej to nie znaczy, ze jego standard zycia bedzie lepszy. Jesli nie wierzysz to porownaj sobie jak wygladaja ludzie po 30 latach w biurze, a jak po 30 na budowie. Piniundze to nie wszystko. Poza tym czynnikow jest bardzo wiele. Studia studiom nie rowne, a praca fizyczna pracy fizycznej. Nie kazdy fizolctez zaklada swoja dzialalnosc, a nie kazdy kujon robi na etacie w urzedzie.

W Płocku na budowie olefin Orlenu spawacze zostali zastąpieni przez AI (Another Indian) który robi za naście złotych za godzine. Akurat zawód spawacza ponoć zaliczył mocny spadek zarobków pomimo braków ludzi do pracy. Pewnie chodzi o to że jeżeli zawód jest deficytowy to można do niego sciagac ludzi zza granicy zwłaszcza jeżeli nie trzeba znać języka. "teraz te zawody zarabiają krocie" - ile z nich zarabia krocie pracując na etacie lub przynajmniej na b2b w stałej współpracy ? Ci co zarabiają krocie są w dużej części zwykłymi przedsiębiorcami i ponoszą ryzyko biznesowe, nie każdy do tego się nadaje by organizować sobie pracę, klientów. Trudno porównywać bezpieczny etat do własnej firmy.

Zaloguj się aby komentować

Kontekst: była mnie zghostowała bo chciałem “zagłaskać ją na śmierć”, byłem zbyt nachalny i miała dość


Czuje że utknąłem. Ta sytuacja pojawia się z tyłu głowy. Pisze ten wpis by pogadać z innymi ludźmi a nie z chatemGPT bo mnie to w pewnym stopniu przeraża


Szkoda mi tego że nie mogłem się zatrzymać gdy mnie o to prosiła. Myślałem że wszystko załatwię tym że pokaże jak mi zależy. Myślałem że siła swoich emocji naprawie wszystko.


Mam też żal do niej że zniknęła bez słowa nie zostawiając możliwości kontaktu. Wiem że dla niej tak było łatwiej. Niestety u mnie stworzyło pustkę. Odebrano mi bez słowa bliskość której potrzebowałem i możliwość po prostu przytulenia się


Jestem po rozmowie z psychologiem i ustalam sobie cele SMART. Już wcześniej napisałem do bliskich i kumpli by ożywić kontakt. W sobotę spędziłem noc u siostry. Pragnę kontaktu na teraz i muszę się hamować by nie przesadzać. To powinno minąć. Teraz potrzebuje jednak kontaktu i ze coś dla kogoś znaczę


Napisałem wczoraj ostatnią wiadomość. W głębi duszy chcę by się odezwała. Wiem że tego nie zrobi a jeśli nawet to nie będzie miało sensu. Jest mi nieco lepiej nawet jeśli wczoraj coś kuło układając to co miałem do powiedzenia


Chcę z powrotem spróbować sił w apkach randkowych. Ale muszę sobie zrobić przerwę bo wiem że nie jestem gotowy. Nie mam też dobrych zdjęć. Chciałbym również wiedzieć gdzie mogę poznać nowych ludzi i nawiązać znajomości. Chcę załatać pustkę


Muszę nauczyć się czekać bo teraz chce wszystkiego na raz. Ciężko mi się czeka. Boję się że nawet jeśli kogoś znajdę to będę znowu chciał ją zbyt blisko. Muszę o tym pogadać z psychologiem


#zalesie #chcepogadac #chcewyjsczbagna #chcesiewyzalic #przemyslenia #zdrowiepsychiczne

@LesnyZenek musisz sobie znaleźć taką, która będzie potrzebowała, żeby jej chłop ją pszytulił mocno i nie puścił. Pewnie trochę brakuje Ci ruchania, co?

Zaloguj się aby komentować

Może właśnie dlatego lepiej nie chodzić na te hejtopiwa i inne takie takie.
Lepiej się trzymać poniżej zasięgu radaru.
Jak znikniesz, to nikt nie zauważy.
A poza tym po co znikać - można sobie pisać coraz mniej i mniej - aż w końcu naturalnie się wyblaknie ze społeczności.

No ale z drugiej strony, wtedy nie zbierze się dramy i atencji

#hejto #przemyslenia #przemysleniazdupy #gownowpis

47f4efe8-232f-4715-94d5-c1ecf4d3fcbe

@maly_ludek_lego Nie wiesz jednak czy nikt Ciebie nie kojarzy nawet pomimo niewielkiej ilości akcji. Sam kojarzę Twój nick, a nie spamujesz aż tak intensywnie.

Zaloguj się aby komentować

Otwieram wątek z najbardziej nierozkminionymi kobiecymi propozycjami.

Sytuacja nr 1 (17 lat)
- Moja pierwsza sympatia zaprosiła mnie do siebie na herbatę i zaznaczyła, że jest sama w domu. Nie poszedłem, bo powiedziałem, że jestem już umówiony z kumplami na Fifę XDD

Sytuacja nr 2 (20 lat)
- Poznałem ładną dziewczynę w klubie, ale średnio mi się z nią gadało, bo była taka trochę nijaka z charakteru. Podkręcała już takie seksualne podteksty w rozmowie na samym końcu. Raz wysłałą fotę z imprezy studenckiej i pytała czy będę, to razem się pobawimy we dwójkę. Odpisałem jej, że ujebałem kolosa i jestem zły i mam wyjebane XDD Kontakt się potem urwał.

Sytuacja nr 3 (22 lata)
- Jedna laska z akademika, której się podobałem (ona mi tak sobie, ale nie była zła) pisałą do mnie o 1.30 czy zejdę jej otworzyć drzwi bo wraca z jakiejś domówki i zapomniała czipa. Odpisałem jej, że przecież jej koleżanka została na weekend i tak w ogóle to ją mijałem na korytarzu i ona jej otworzy.

Sytuacja nr 4 (28 lat)
- Rok temu spotykałem się chwilę z taką laską. No taka 6/10. Raz przyjechała do mnie, mega nieśmiałą. W końcu zaczęliśmy się coś wygłupiac, usiadła na mnie przodem do mnie, łaskotała mnie i takie tam. Jak się powygłupialiśmy i coś tam podotykaliśmy, to ona tak westchnęła i na mnie patrzyłą, a ja poszedłem se po piwko do lodówki xD 5 minut potem powiedziała, że będzie powoli zwijać. W sumie nie ciągnęło mnie nic do niej kompletnie, ale drągal stał. Ostatecznie nie żałuję, ale beka i tak


Sytuacja nr 5 (28 lot) - Bardzo atrakcyjna dziewczyna, taka mega hot, ale trochę pusta. Wychodziliśmy trochę razy, byliśmy 2 razy na imprezie i mocno mi wysyłała sygnały. Raz powiedziała, że ona nigdy nie jadła steka i by pojechała do miasta wojewódzkiego tak na dłużej. I że ja bym mógł wypić drinka, to ona by kierowała. Powiedziałem, że w sumie bez sensu jakbym miał sam, a na noc tam przecież nie zostaniemy i może pójdziemy kiedyś na miejscu u nas XD

Sytuacja nr 6 (29 lat)
- Dużo pisałem tu o jednej koleżance, która mi mega wpadła w oko. Raz przyjechała do mnie na kilka piw i zwierzyła mi się, że jej się bardzo podobam, ale ma naprawdę opory przed związkiem z powodu złych doświadczeń to raz, a dwa że jestem trochę za mało spontaniczny i za bardzo wszystko planuje. Skoczył na nią mój pies i osunął jej trochę ramiączko z barku, na co ona "Oj chyba chce ci pomóc". Byłem w nią tak zapatrzony i zauroczony, że nie skumałem chyba o co chodziło, ale teraz tak sobie myślę, że chyba o coś XD


W sumie to było 7 sytuacji, ale w tej siódmej laska z którą randkowałem i doszło do pocałunków powiedziała "Wiesz co, jak chcesz coś więcej to raczej musimy jechać do ciebie albo hotelu". No i się zgodziłem i był to jedyny związek FWB w moim życiu.

Na swoje usprawiedliwienie dodam, że miałem 2 dziewczyny w życiu (ponad 6 lat i rok) i to z nimi uprawiałem #seks , a tak to całe życie najpierw licealne potem studenckie poświęciłem na związki i kompletnie takich sygnałów czytać nie umiałem.

Mam duży skill w budowaniu relacji i chyba zerowy w luźnym randkowaniu.

#zwiazki #gownowpis #bluepill #redpill #przemyslenia







Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dlaczego w XXI wieku cele mężczyzn to coś osiągnąc, zbudować, stworzyć, wygrać, rozwinąć się, a cele kobiet to najczęściej wyłącznie przyjemności w postaci podróżowania, imprezowania, jedzenia w restauracjach i robienia zakupów? Poważnie pytam.

Zadałbym sobie pytanie czy "Seks misja" to nie jest film, który kiedyś okaże sie oparty na faktach, ale raczej nie, bo współczesne kobiety w większości przypadków ograniczają się do życie na pokaz na instagramie i hedonizmu, więc nie byłyby w stanie zbudować żadnej społeczności.

W jaką chorą stronę to poszło, że kiedyś definicja silnej i niezależnej kobiety to była kobieta, która ma dzieci, pracuje, rozwija się i stać ja na to, by pozwolić sobie na czas wolny na własne hobby.

A dziś definicja silnej i niezaleznej kobiety jest taka, że ma kilka tysięcy followersów na instagramie, żyje przyjemnościami z dnia na dzień i okazjonalnie znajduje sobie bankomat na swoje zachcianki i się nie musi zobowiązywac w zyciu do wszystkiego xD

To już nawet nie chodzi o rodzenie dzieci i jakieś tam tradycyjne modele czy cokolwiek w ten deseń, ale jako osoba, która wiele lat przebywała w damsko-męskim towarzystwie (dziś mam 1 przyjaciółkę, wcześniej jak związek to były pary) zastanawiam sie jak w ogóle można się z takimi próżnymi pustakami przebywać i się przyjaźnić, a ten typ to zaraz będzie absolutna większość żeńskiego gatunku xD Dosłownie wszystko jest traktowane hedonistycznie i materialnie, nawet ludzie i ich towarzystwo muszą być "po coś".

Z punktu widzenia demografii i społeczeństwa, to kiedyś jak osiedlowa karyna urodziła dzieciaka, to on dziś jest produktywny. Jeśli ktoś rodzi dziecko, to musi:

-Ubrać
-Wyżywić
-Zapłacic za edukację
-Dać dom, ciepło i miłość.

Tyle starania rodziców po to, żeby potem taka Julka odpłaciła się tym, że jest "soszal influencerką" i pcha siano do łba młodym dziewczynom, które dostały od rodziców wszystko, żeby wyjść na ludzi, ale wybrały inną drogę xD


#logikarozowychpaskow #niebieskiepaski #pieklomezczyzn #gownowpis #przemyslenia

@Lopez_ coś tu nie tak z definicją "niezależny" Człowiek o takim statusie, nie ma żadnych "kotwic" również dzieci/rodziny. Może teraz będzie ci łatwiej zrozumieć świat. Dzieci nie należą do pierwszorzędnych/pierwotnych potrzeb. Natomiast bezpieczeństwo, pożywienie, seks - już tak.

No nie wiem, chyba zależy kogo zapytasz, może w Twoich bańkach tak jest. Ostatnio moim celem jest przetrwać kolejny dzień i się nie za⁎⁎⁎ać, ale dla świętego spokoju się tym nie chwalę.

Zaloguj się aby komentować

Jak to jest, że jak wprowadza się nowe formy kontroli, nakłada się jakieś ograniczenia, to zaraz wszyscy krzyczą: "BOŻE, ORWELL!".


Ale jak Porhub dodaje shortsy, tiktok chwali się algorytmem który w kilka sekund zamknie cię w bańce dopamonowej, platformy otwarcie przyznają że promują uzależniający kontent żeby nas zatrzymać, ludzie zaczyają gadać z ChatemGPT zamiast ze znajomymi, sklepy robią promocje "kup 30 piw w cenie 15", a politycy bronią się przed wprowadzeniem ograniczenia sprzedaży alkoholu, to nikt nie krzyczy: "BOŻE, HUXLEY!"



#przemyslenia #przemysleniazdupy

Ja od dawna uważam, ze nam coraz blizej do Nowego Wspaniałego Świata niz 1984, ale ludzie tego wręcz chcą- szybkie i łatwo dostępne strzały dopaminy to jedyna ambicja większości społeczeństwa, a na każda restrykcje, bo im ta dopamine ograniczają. Spojrzmy na nocna prowincje w miastach - "skandal! Ograniczanie wolności! Komunizm!", ale przecież możesz przez cały dzień kupić alkohol, wystarczy zaplanować. Ja najczęściej w nocy kupowałem alkohol jak go tak naprawde nie potrzebowałem, ale na⁎⁎⁎⁎ny mozg domagał sie więcej. To nie jest żadne ograniczanie wolności, to jest prosty test czy potrafisz zaplanować swoje życie i patusy go oblewają, a jednocześnie dalej mają prawa wyborcze

Zaloguj się aby komentować

Zablokowałem sobie social media w głównej przeglądarce, bo nie chce się rozpraszać I tylko czasem spojrzę na coś na szybko w alternatywnej przeglądarce, bo pewne porady są na reddicie.

W każdym razie nie mam tam adblocka I oto Co mi się wyświetliło. Uważam to za cholernie smutne.

Jak się domyślam, zapewne wielu ludzi korzysta z czegoś takiego.

Dokąd zmierzasz świecie? (╯ ͠° ͟ʖ ͡°)╯┻━┻

Po Co wychodzić do ludzi, nawiązywać i budować często trudniejsze relacje z kobietami, skoro można porozmawiać sobie z maszyną?

Swoją drogą ostatnio słuchałem podcastu I jakaś pani socjolog powiedziała, że 7/10 młodych ludzi korzysta z Tindera, ale tylko 9% założylo związek a I tak te związki nie są tak szczęśliwe w porównaniu z tymi, które powstały organiczne, np na studiach. Trochę zaskoczyły mnie te liczby nie powiem.

To zupełnie tak, jakby te algorytmy znajdowały Ci niewłaściwe osoby, żebyś szybko wrócił na appke szukać nowych par i wydawał ponownie hajs na premium

Wygląda na to, że nowych podatników na moją ekhe ekhe emeryturę nie będzie

#tinder #randki #zwiazki #przemyslenia

6dfe49d8-58bc-43e0-9679-e31880961fef

W każdym razie nie mam tam adblocka

@maly_ludek_lego kto cię tak skrzywdził człowieku i za co? Nie rób sobie tego, ja adblockery mam nawet dopuszczone do inkoguto, żeby wycinać to całe chujstwo.

To zupełnie tak, jakby te algorytmy znajdowały Ci niewłaściwe osoby, żebyś szybko wrócił na appke szukać nowych par i wydawał ponownie hajs na premium


@maly_ludek_lego z perspektywy zarządu tak właśnie ma to działać, jak jest odwrotnie tzn. że algorytm jest kiepski

Zaloguj się aby komentować

Czy Wy też coraz częściej natykacie się w mediach społecznościowych na wrogie komentarze lub wpisy skierowane do posiadaczy psów? Wciąż powtarza się hasło „psiarze” czy „psiarstwo” w negatywnym wydźwięku, sugeruje się, że właściciele psów obarczają ofiary pogryzień winą i „odwracają kota ogonem”. Jako dowody przytacza się różne wpisy z facebookowych grupek, z zamazanymi danymi, nazwą grupy czy adresem forum. Całą awanturę z obu stron dodatkowo nakręcają fake konta, które próbują eskalować konflikt i wciągać w niego kolejne osoby.

Często pojawia się argument, że w Polsce rocznie zgłaszanych jest około 100 przypadków pogryzień (mniej lub bardziej dotkliwych). Ale czy to naprawdę aż tak poważny problem w skali kraju liczącego prawie 40 milionów mieszkańców, w którym niemal co drugie gospodarstwo domowe posiada psa? Dla porównania – podobna liczba incydentów zgłaszana jest w Niemczech, gdzie tylko około 20% gospodarstw ma psa. Jeśli wierzyć dostępnym danym statystycznym, liczba pogryzień w Polsce nie odbiega znacząco od innych krajów o podobnej liczbie ludności.

Co jednak interesujące, temat u nas jest rozgrzewany do czerwoności. Wywoływana jest wręcz histeria. Osoby posiadające psy obrzuca się wyzwiskami: nazywa się je aspołecznymi, brudasami, psychicznie chorymi itd. Nagonka trwa w najlepsze. Forsuje się tezę, że właściwie każdy pies jest hałaśliwy, agresywny, cuchnący bardziej niż trup na klatce schodowej latem, a jego właściciel to ktoś, kto uchyla się od obowiązków, jest agresywny, niezrównoważony i posiadaniem zwierzęcia kompensuje sobie jakieś braki.

Tak, nie brakuje ludzi nieodpowiedzialnych i trzeba z tym walczyć, ale problem ten nie dotyczy wyłącznie właścicieli zwierząt domowych.

Zważywszy na duży odsetek psów przypadających na gospodarstwa domowe oraz nasze społeczne upodobanie do wyszukiwania powodów do sporów, mam wrażenie, że temat ten jest obecnie wykorzystywany do polaryzacji społeczeństwa. Służy budowaniu konfliktów, wyolbrzymianiu problemu i odwracaniu uwagi od innych spraw. To kolejna próba osłabienia już i tak nadszarpniętej jedności i zgody społecznej poprzez tworzenie nowych „wrogów narodu” – obok przedsiębiorców, lekarzy, posiadaczy pozwoleń na broń, mieszkańców wschodnich województw itd.

To sytuacja wręcz idealna dla wrogich nam wywiadów – wystarczy rozpętać kolejną „gównoburzę”, skłócić ze sobą dużą część społeczeństwa, zasiać podziały i niechęć. Jeszcze niedawno czytałem komentarze w stylu: „możemy oddać wschód kraju Ruskim – nie będę za tych ludzi walczył”, najczęściej w kontekście różnic światopoglądowych czy politycznych. Agentów wpływu w Polsce nie brakuje – rosjanie, Białorusini czy Chińczycy są bardzo aktywni w naszej infosferze i mediach społecznościowych, a wielu pożytecznych idiotów nieświadomie im wtóruje. Tak właśnie powstają kolejne podziały i kolejne okazje dla wrogich nam podmiotów.

Dlatego warto się zatrzymać, zastanowić i dobrze przeanalizować zarówno sam problem, jak i tło towarzyszących mu dyskusji. Na emocjach gra się najłatwiej, ale prawdziwe problemy da się rozwiązywać w sposób konstruktywny, spokojny, bez obrzucania innych obelgami i bez szukania winnych za wszystkie nieszczęścia świata.

Alternatywnie to spisek kotów ( ͡~ ͜ʖ ͡°)
#przemyslenia #wojna #wiadomoscipolska #spoleczenstwo #konflikty

c4d2848b-0aa1-4bb1-9320-c992e81e4e3a

Mało, bo właściwie Hejto jest jedynym moim portalem społecznościowym. Ale znam ludzi, którzy są przeciwko trzymaniu psów w miastach. Wszyscy oni mają negatywne doświadczenia z sąsiadami, którzy nie liczą się z otoczeniem i szczekają psami zamkniętymi w mieszkaniach.

@Ciuplowski dziel i rządź.

Jak probowalem bronić myśliwych gdyż jest to rodzinna tradycja, trochę opowiedzieć o tym jak praca wygląda to mniej na wyzywali (tutaj też) i elo.

Psa nie mam to musisz sobie radzić sam z problemem

Edit

Psiarzu

No, natykamy się. Wytłumaczyć o co chodzi?

W zeszłym tygodniu dwa razy wjechałem w psie gówno jeżdżąc po ścieżce rowerowej parku, do którego psy nie mają wstępu. Regularnie gonią mnie w nim psy puszczane luzem, nad którymi właściciele nie panują, lub nawet nie próbują panować. Mam jednego takiego gościa, który ma swego psa kompletnie w duupie i jak, po którymś już razie zwróciłem mu uwagę, to kazał mi spierdalać. Skończyło się na ostrej pyskówce i prawie mu w ryj wywaliłem. Ten park jest przeznaczony dla rodzin z dziećmi, do rozkładania kocyków i pikników, ale nie da się przez j€banych psiarzy.

Nie wiem ile razy już wieszane były tabliczki o zakazie wprowadzania psów i psia patusiarnia zawsze je zrywa.

Rozumiesz skąd się biorą takie przytyki, czujesz nasz ból, czy wypierasz?? Tak problem jest regularny i uciążliwy.

Do tych normalnych, którzy wyprowadzają psy za płotem parku, na trawnikach wzdłuż kanału, jak być powinno, i w dodatku, sprzątają po swych psach, to wyobraź sobie, nikt nic nie ma.

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj poszedlem na zajecia w krotkim rekawku i w krotkich spodenkach. Bylo to bez sensu, bo mialem w planach od razu po zajeciach isc pobiegac do parku, do czego nie doszlo. A dlaczego uznalem, ze to nie bedzie problem? Bo mieszkam niedaleko uczelni, a MPK moge podjechac az pod budynek, w ktorym mam zajecia. Dlugosc odcinka, jaki mialbym przejsc wynosilby moze 200 metrow.

Po przyjsciu od razu przywitali mnie znajomi z kierunku poubierani w kurtki, niektorzy w zimowe, wyraznie zszokowani tym, ze jestem ubrany tak, a nie inaczej. I to ja bylem bardziej zdziwiony, no bo kiedy wyszedlem z domu, to temperatura na dworze nie byla wiele nizsza, byly moze z 3 stopnie roznicy? Bardzo delikatny chlod, ale w zaden sposob nie przeszkadzal mi w tym, zeby stac na dworze. Jeden kolega powiedzial, ze jak nie bede przeziebiony dzisiaj, to mi zazdrosci takiej odpornosci. Bo przeciez przeziebienie to nie od wirusa, prawda? XD

Jak juz wracalem z uczelni, to co chwile widzialem, jak ludzie poubierani w jakies kurtki zimowe gapia sie na mnie na przystanku, tak samo jak kierowcy samochodow.

Jeszcze jak jest zimniej, bo powiedzmy 5 stopni na dworze - wyobrazcie sobie reakcje tych wszystkich ludzi, kiedy wychodze bez kurtki. To zawsze jest temat jakichs durnych rozmow. Na nic zdaja sie tlumaczenia, ze ej, jest 5 stopni, ale ja ubieram dwie bluzy, to naprawde wystarcza. To nie dziala. Dla ludzi wokol ubranie kurtki pociaga za soba uruchomienie jakichs specjalnych procesow termodynamicznych, ktore ogrzewaja organizm. W podstawowce mowili cos o ubiorze na cebulke, ale czasem mam wrazenie, ze tylko ja o tym slyszalem.


I taka mnie mysl naszla: na jakiej podstawie ludzie decyduja, co nalezy ubrac? Bo po wczoraj moge jasno powiedziec, ze nie po temperaturze i pogodzie. To tylko w Polsce ludzie do ubioru potrzebuja znajomosci miesiaca?


#przemyslenia #pogoda

942f7424-9b62-4d22-ae21-a353f00184ad

@solly-1 ja zimą co najwyżej czapkę zakładam do bluzy, ale to dlatego że albo jadę samochodem albo coś robię i klienta. Chociaż w poprzedniej pracy jak robiłem po halach produkcyjnych gdzie bywało zimniej niż na dworze to też tylko w bluzie byłem i wcale wtedy nie chorowałem

Zaloguj się aby komentować

#muzyka #nostalgia #przemyslenia

Często mówi się, że ludzie miewają swoje "feel-good movies", czyli filmy przy oglądaniu których czują się lepiej. Są takim bezpiecznym portem i gdy czują się źle, to włączają. Mam tak z muzyką The Beatles. Towarzyszy mi od zawsze. Mój pierwszy kontakt z nią, to czasy gdy chodziłem może do pierwszej klasy podstawówki. Włączyłem kasetę, zagrało "Love Me Do" i nagle odkryłem jakiś zupełnie nowy, cudowny świat. Do dziś mam tak, że gdy wydaje mi się, że świat jest zły, obowiązki zbyt ciężkie a życie przytłacza, to odpalam ich muzykę i jest jakby lepiej. Potrafię czytać książki o The Beatles kilka razy i zawsze, gdy do nich wracam czuję się, jakbym witał się z kuplami, których nie widziałem od dawna i za którymi tęskniłem. Mam na półce ich płyty, książki o nich i cały czas gromadzę kolejne.

Na zdjęciu część kolekcji. Całości nie chciało mi się ściągać z półek. To co mam, to nadal zdecydowanie zbyt mało.

23e61e99-9773-4296-b240-7a1d51c87786

dwa pytania do znawcy:

który album jest Twoim ulubionym?

którą książkę polecisz aby zapoznać się z historią zespołu? (ma wiedza jest większa niż przeciętna ale ciągle umiarkowana)

@ColonelWalterKurtz Hm... jako całość "Revolver". I tak to zostawmy Co do książek, to polecam "Szał" Philipa Normana, super napisana i czyta się raz dwa mimo sporej objętości.

Zaloguj się aby komentować

Kontekst mam na profilu jeśli ktoś chce wiedzieć o co cho.

Z dalszej rozmowy z jej mamą mam teraz mieszane uczucia bo powiedziała mi że Ona nie chce zerwać ale też nie chce żebym był nachalny. Oraz że jest chora (jestem skłonny w to uwierzyć ponieważ chorowała już 4 razu w ciągu pół roku plus Covid). Powiedzialem że skoro by jej na mnie zależało to odezwała by się słowem. Że skoro ona stawia granicę to ja też postawię swoje bo wydaje mi się że tylko mi zależy. Powiedziałem że poczekam do piątku. A potem będę miał ostatnią prośbę

I nie powiem trochę mi głupio że powiedziałem że daje czas do piątku. :x Co prawda nie chce sobie pozwolić żeby się mną bawili a też chce dać jej wsparcia jeżeli potrzebuje. Zostawiłem wiadomość w niedziele i w poniedziałek. Próbowałem też się dodzwonić 3 razy na messengerze w poniedziałek i raz na telefon. I raczej zablokowała mój numer na telefonie

Czy ja jestem głupi że chce po tym wszystkim czekać i pogadać? Chcę to naprawić ale tylko jeśli będę widział że ona też tego będzie chcieć. I dlaczego k⁎⁎wa nic się nie odzywa. Wydaje mi się że ja mam lękowy styl przywiązania a ona unikający. Nie chce jej zostawiać na lodzie. I mam w głowie wiadomość od jej mamy że ona nie chce zerwać i może potrzebuje więcej czasu. Tyle że wydaje mi się że długie przerwy w związkach nie są normalne.

Muszę się nauczyć czekać i zająć się czymś innym. Jeśli nasza relacja się nie uda to trudno. Ale będę mógł stanąć przed lustrem i powiedzieć że próbowałem. Tyle że nie chce by zostać zranionym jeszcze raz i by bawiono się moimi uczuciami.


#zalesie #chcepogadac #chcesiewyzalic #zdrowiepsychiczne

#przemyslenia

@LesnyZenek Dobra, doczytałem trochę więcej i jednak pocieszenie na nic się zda.

Long story short - tego związku nie ma, a ty masz do przepracowania wiele rzeczy. Przykro mi, ale taka jest prawda.

Dlaczego rozmawiałeś z jej mamą o waszym związku? Tego się nie robi, bo wywlekasz wasze problemy na osoby postronne. No kurde, wyobrażasz sobie, żeby ona gadała z twoją mamą, bez twojej obecności, nie wiem, że za dużo w gry grasz? Albo za mało śpisz? Albo cokolwiek innego?

Martwienie się jest czymś okej i poniekąd masz prawo oczekiwać odpowiedzi. Jeśli ona nie nadchodzi, a wiesz, że druga osoba gdzieś wychodziła - to jak masz kontakt do rodzica to spoko, możesz zapytać czy wróciła do domu. I na tym koniec. Jeżeli ona ma gdzieś to, że ty się martwisz, no to chyba nie świadczy o niej zbyt dobrze. W kontekście waszej relacji, ofc, nie znam kobiety.

Nie postawiłeś granicy. Postawiłeś ultimatum. To podobne kwestie, ale zasadniczo różne. Granicy nie stawia się jako riposta. Granicę po prostu stawiasz. I do osoby zainteresowanej, nie do Bogu ducha winnej kobiecie.

Nie baw się w określanie stylów przywiązania. To przydatne narzędzie, ale nie korzystaj z niego samowolnie. Jak nie umiesz z niego dobrze korzystać, to tylko zaśmiecisz sobie głowę pseudopsychologią i utrudnisz relacje międzyludzkie.

I tak, nie świadczy to o tobie dobrze, że jeszcze nie skreśliłes tej relacji w swojej głowie. Bo ona już na 99% tak. Im szybciej ty to zrobisz, tym szybciej przeżyjesz żałobę i to przepracujesz.

Przepraszam Cię za te ciężkie słowa, uważam, że ich potrzebujesz. Ja też ich kiedyś potrzebowałem, nie nadeszły i długo żałowałem, że otrzeźwienie przyszło z dużo gorszej strony.

Czuje, że jesteś w mocnym kryzysie emocjonalnym. Polecam wizytę u specjalisty. To naprawdę potrafi zdziałać cuda, wiem po sobie.

Z fartem mordo. Życie się na tym nie kończy, to tylko epizod.

@Jarem dzięki za te słowa. Kontakt z matką był bo chciałem wiedzieć czy ona w w ogóle żyje, i o co chodzi. Dostałem ciepło które wcześniej zostało zabrane bez słowa i czułem że chce pomóc. Później niestety pozwoliłem z siebie wylać frustrację. To była pierwsza moja relacja gdzie tak kliknęło i chciałem postarać się naprawić i zawalczyć bo czyny mówią więcej niż słowa a nie unieść się dumą w szczególności gdy ona przymykała oko na moje natręctwo i inne wady. Nie chce zostawiać jej w potrzebie choć mam w głowie że to raczej koniec. Do tego popełniłem błędy które chciałem naprawić, problem w tym że zrobiłem następne. Ta relacja mnie dużo nauczyła o samym sobie. I tak mam kryzys emocjonalny bo mierzyłem się z przytłaczającą samotnością a Ona nadała sens mojemu życiu. Dodatkowy powód dlaczego zdecydowałem się walczyć

Edit W sumie nie wiem czy zablokowała numer co prawda włącza się poczta ale na mess tez wyskakuje komunikat że rozmawia z kimś innym.telefon miała ZAWSZE wyciszony. Moim problemem jest to że nie umiem czekać i widocznie zbyt dobre serce

Zaloguj się aby komentować

Dawno nic tu nie dałem… Kurcze, czekałem na zestawienie Dricus vs Chimaev, licząc mocno na tego pierwszego. Mimo że procentowo, dawałem mu tylko 5 więcej.

Dricus od dłuższego czasu prezentował świetną formę. A jego nieszablonowy styl (czasem wygląda chaotycznie i potrafi uderzyć z dziwnych katów. Bywa nieprzewidywalny). Daje mu dużą przewagę nad zawodnikami.

Z drugiej strony Khamzat, ze swoimi genialnymi zapasami i presją. Rozpykał Afrykanera, jak profesor. Szczerze liczyłem na coś więcej. Nie spodziewałem się tak słabej dyspozycji Dricusa. Trochę szkoda, że teraz kolejna dywizja, zostanie zablokowana przez następnego wąchacza jaj. Dla sprostowania dodam, że uwielbiam zapasy. Ale oglądanie, 25 minut pojedynku w parterze „na przeleżenie”, bez dynamiki, czy kotłów. Jest po prostu nudne.

Ciekawostka. Ostatnio chciałem obstawić walkę na Wikłacza. Byłby to drugi zakład w moim życiu. Więc pomyślałem, że może tak ze 2k. Później pomyślałem ze szkoda kasy i olałem sprawę. Szkoda, byłbym trochę do przodu…


#ufc #sport #przemyslenia #gownowpis

@Minralxx znam te wszystkie mordobicia tylko sporadycznie, jednak w oczy się rzuca, że na każdego super hiper karate boksera wystarczy parter i wejście do zwarcia a po chwili parter kończy popisy.

@pacjent44 Rozumiem Twój punkt widzenia. I prawdą jest, że zapasy to statystycznie najlepsza baza pod MMA.

Ale tylko w samym UFC jest wiele kategorii, w których pasy dzierżą zawodnicy, którzy wywodzą się z innych sportów walki. Nawet nasza JJ (Joanna Jędrzejczyk). Której bazą był tajski boks. I dobrze wytrenowana podstawa przed obaleniami. Pozwoliła jej obronić tytuł 5 razy. Przy czym 2 razy, miała naprawdę genialne zawodniczki parterowo.

Polecam pojedynek Daniel Cormier vs Jon Ions. Ten pierwszy właśnie "super hiper" zapaśnik zloty medalista mistrzostw panaamerykańśkich i zdobywca 4 miejsca, na igrzyskach w Atenach. Jego oponent to typowy stójkowicz z zapleczem zapaśniczym. Ta walka świetnie pokazuje, jak można obejść zapaśnika na poziomie olimpijskim.

Dodam jeszcze, tylko że dla jednych mordobicie dla innych piękny sport. Ludzie doskonałą tę sztukę od początków istnienia. I uważam, że lepiej żeby to robili w aspekcie sportowym.

Porównując to do najpopularniejszego futbolu. Do kontuzji, które się tam zdarzają, czy zgonów, których nie brakuje. Lub faktycznego mordobicia kibiców. To jak dla mnie opinia mocno nietrafiona. Ale każdy ma swoją…

Zaloguj się aby komentować

Polecam Ci na wieczór film, który pomógł mi wydostać się z gorszego psychicznie czasu. Z impasu. Ruszyć i odnaleźć cel po długim przebywaniu w wypaleniu zawodowym.

Film jest o przygodzie, podróży, drodze, zmaganiach, celach, przemyśleniach. Autor jest młody, jednak z jego słów bije mądrość. Piękne zdjęcia.

"Wciąż przed siebie - samotna wyprawa rowerowa 10'000km na Nordkapp" https://youtube.com/watch?v=chjxG5dt3m4

#filmnawieczor #film #podroz #przemyslenia #zdobywanie #przemijanie #rower #norwegia #przygoda #depresja

Zaloguj się aby komentować