Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Tyle złego się wydarzyło w moim życiu w ostatnie 2,5 roku, że ja pi⁎⁎⁎⁎le. Powrót do rodzinnego miasta, 3 miesiące bezrobocia, komplikacje po operacji, nowa choroba układu pokarmowego, śmierć 2 babci, utrata 2 przyjaciół w niefajny sposób, toksyczna robota i nieszczęśliwe zakochanie
To jak się zaczęło układać - zdrowie mega progres, poukładanie sobie w głowie, fizyczna forma życia, praca za 2x takie pieniądze, która mi się mega, mega podoba, zacieśnienie najważniejszych relacji, odbudowa tych rodzinnych, to zerwałem więzadło krzyżowe w kolanie XD Tzn zerwałem w maju, ale myślałem, że to skręcenie i obecnie "stany pourazowe tkanek miękkich:, ale jednak c⁎⁎j.
Ja pi⁎⁎⁎⁎le ile mam jeszcze brać na klatę w tak krótkim czasie złych rzeczy?
Plus taki, że jestem mega aktywny i wysporotwany i kolanko nie boli jakoś szczególnie. Jeżdżę po 100km rowerem, robię przysiady, wykroki, ćwiczenia na suwnicy, nawet bym poboksować mógł, ale jednak za rok operacja i potem rehabilitacja i do tego czasu zawsze ryzyko, że źle stanę itd...Fizjo powiedział, że mam bardzo silne mięśnie i one to trzymają.
No nic, moja toskyczna męskość mówi- nie bądź p⁎⁎dą, weź na klatę, wywalczysz sobie jak wszystko inne.
Smutne tylko to, że całe 2,5 roku jestem z tym wszystkim sam, bo nawet niektórych przyjaciół czas zweryfikował, a jedyną osobą, która mnie może podnieść na duchu po śmierci babci jest moja mama. Mam teraz k⁎⁎wa pancerz z tytanu. Chyba jeszcze ze dwa lata temu jako aktywny sportowiec to bym się rozryczał na taką diagnoze, a teraz mowie, że trenuje jak mogę i po zabiegu wracam na pełnej k⁎⁎⁎ie.
Zostałem sam ze sobą w ostatnim czasie i wszystko znoszę dzielnie. Mam mamę i kilku przyjaciół, no i siostrę.
Tyle plus, że mam pieniądze, własny kwadrat, brak długów, alimentów, kredytów i jedyny bagaż doświadczeń to ten w głowie.
#zycie #zalesie #depresja #rozwojosobisty #przemyslenia #sport #silownia
Zaloguj się aby komentować
#przemyslenia
Badajcie to... Wszystkie (prawie) komputery w latach '80-'90 były szare. A takie np. Atari gdyby wyszło w czarnej obudowie, to nie ważne jak ch⁎⁎⁎we by nie było, każdy chciałby je mieć... No nie podumali w marketing...

Zaloguj się aby komentować
#przemyslenia
Jakiś słaby humor dzisiaj miałem i zmęczony po pracy (a jeszcze trzeba pozapierdalać ze szkołą).
Ale poczytałem sobie trochę co tam u was i mi przeszło.
Pozdrawiam was hejto, a zwłaszcza tych nielicznych świrów, którzy czytają wszystkie wiadomości i jako jedyni przeczytają moją.
Edit: no tak, nikt nie odpisał ani nie dał pioruna, bo zapomniałem wysłać. To sprzed dwóch tygodni.
Zaloguj się aby komentować
Nojapierdole, wiem że to nie moja sprawa, wiem że teraz są inne czasy, ale nikt mi nie wmówi, że normalnym jest, że dorośli ludzie siedzą przy śniadaniu, w środku dzieciak, i tenże dzieciak scrolluje telefon a rodzice na zmianę podają mu jedzenie do ust
#oswiadczeniezdupy #rodzicielstwo #niewiemjaktootagowac #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
#szkolastandard #przemyslenia #szkola
Dobra, mam dziecko w pierwszej klasie. Czytałem ostatnio tutaj trochę przemyśleń rodziców i na podstawie własnych obserwacji dorzucam własne.
Kiedyś było łatwiej rodzicom w szkole, bo "rzucali dziecko do szkoły i nie musieli się interesować". W sensie dziecko od razu wpadało w samodzielność prac domowych, przynoszenia rzeczy do szkoły itp.
Ale
Zmieniło się to, że inni rodzice też tak podchodzili, a teraz:
Rodzice są w pełni zaangażowani i trochę co z tego, że dziecko zaczniemy uczyć samodzielności i rzucimy je na głęboką wodę skoro (statystyka z tyłka) rodzice innych 10 dzieci będą ich pilnować na każdym kroku i robić im pracę domową, dopytywać się nauczyciela o każdą interakcję rówieśniczą itd. w sensie dzisiaj dziecko nie rywalizuje tylko z dziećmi, ale też z ich rodzicami.
Tak, ja wiem, że kiedyś to było, ale teraz jest dużo bardziej?
W sensie szkoła zaczęła być wyzwaniem też dla rodziców i póki co jestem w trakcie ustawiania mojego stosunku do tej sytuacji.
Co sądzicie?
Myślę, że jest wiele czynników, które mają na to wpływ. Mój młody chodził do przedszkola w mojej starej dzielnicy, która była uznawana za biedną więc tam rodzice nie cudowali a dzieciaki były traktowane bardziej twardo. Teraz mieszkamy na dzielnicy uznawanej za bogatą i atmosfera w przedszkolu jest zupełnie inna. Czuć okrutną rywalizację rodziców, kto co zrobi lepiej i kto ma więcej. Na dzieciaki to dmuchają i chuchają. Obok jest szkoła, ostatnio widziałem ryczącego 9 latka bo musiał 5 minut do domu z ojcem przejść. Pytał się gdzie auto lol.
Najgorsze jest to, że prawie w ogóle nie mamy wpływu na to co się dzieje w przedszkolu tylko rada rodziców mająca osobne zebrania. Panie powiedziały, że nie chcą wycieczek autokarowych? W d⁎⁎ie, jedziemy do teatru. Nie zapłacisz 120zł? W d⁎⁎ie, twój dzieciak zostanie w domu, opieki w tym dniu nie będzie. Mnóstwo przewalonej kasy na niepotrzebne huczne imprezy, która grupa się lepiej pokaże.
Na ten moment olewam to wszystko, nawet nie płacę na radę rodziców, ale przyjdzie taki moment na etapie szkoły podstawowej, że będę musiał z młodym poważnie porozmawiać o tym jak to wszystko funkcjonuje.
Nie rozumiem. Co z tego że będziemy uczyć samodzielności nasze dziecko, skoro inni rodzice nie będą tego robić? Takie jest pytanie?
Bo jeśli tak, no to
a) z punktu widzenia całego społeczeństwa to raczej słabo, ale pewnie da się to zmienić na poziomie edukacji - coś co by wprowadzało tą naukę samodzielności
b) z punktu widzenia nas samych - no to nic z tego, nasze dziecko będzie samodzielne, a inne nie. Nasze będzie miało lepiej w przyszłości. Trochę "co z tego że ja nie jestem alkoholikiem jak rodzice innych dzieci są alkoholikami" xd
Zaloguj się aby komentować
Byłem w ten weekend u rodziny na urodzinach chrzestnego. Moja ciocia (ta sama krew) generalnie w tej rodzinie rodzynek, bo oni wszyscy są bardzo przedsiębiorczy i wierzący (są ze wsi, ale dość mocne biznesy prowadzą, ale jednak kościółkowi i konserwatywni), natomiast ona nigdy nie pracowała, zajmowała się domem, ale była ta "nowoczesna", czyli lubiła sobie jak kot własnymi drogami chodzić. Może to jej buntownicza uroda, ale taki 100 % libek.
Już c⁎⁎j w to. Dowiedziałem się od niej, że
-Wałęsa jest ojcem polskiej niepodległości i bez niego ten kraj by się nie rozwinał
-To jak rozwinęła się Polska to w dużej mierze zasługa Donalda Tuska
-Ich pokolenie pokonało ZSRR bo bez tego by nie upadł, od nas się to zaczęło
-Młodzi nic nie rozumieją, bo nie żyli w tamtych czasach, a my korzystamy z tego co oni wypracowali
Nie jest to typowa babcia, mimo 70 lat, bo ubiera się lepiej niż nie jedna 20 letnia szafiara, formy jej mogą 25 latki pozazdrościć, bo całe zycie do dziś jest sportsmenką, klasą bije na głowe sporo kobiet sukcesu (mimo, że od lat nie pracuje, jest wykształcona).
Natomiast tu się k⁎⁎wa rodza moje pytania XD Czy to pokolenie serio k⁎⁎wa wierzy, ze
1.Taki prymityw i zwykły prol podstawiony przez służby jak Wałęsa mógłby być mózgiem jakiejkolwiek operacji i pokonać jakikolwiek ustrój?
2.To, że Polska rozwinęła się dzięki politykom, a nie mimo nim?
3.Że byliśmy jakimś pionierem zmian? ZSRR i tak szło ku upadkowi, a postsowieccy politycy przefarbowali się jak lisy w każdym kraju i tak czy siak byli dalej u władzy i są do dziś
4.Ponownie - co wypracowali? Kulawy system emerytalny i zdrowotny, kraj zbudowany pod banki, deweloperów i kolesi polityków, rozkradanie majątku publicznego, wały w latach 90 i 00 czy o co tu chodzi? Bo jak na razie to młodsze pokolenia zapierdalają jak mrówki na ich wysokie emerytury, a kraj się rozwija, bo korpo widzą wartość w pompowaniu tu kasy jako atrakcyjny i nowy stosunkowo rynek po upadku bloku wschodniego.
Pytanie, jeśli są tu ludzie 50 + - czy wy naprawdę wierzycie w te bzdury, które sobie uroiliście, czy to tylko mechanizm obronny?
#polityka #zycie #pytaniedoeksperta #gownowpis #przemyslenia #historia #ekonomia #demografia
Ogólnie w skrócie:
tak choć nie tylko on
nie tylko ale tak, ogólnie proeuropejska opcja i kasa z UE
byliśmy pełna zgoda
trochę tak ale młodzi (40-50) też swoje dołożyli.
Widać że ciocia TVN ogląda ale jakoś mega się nie myli.
Jedna uwaga co do Wałęsy. W wielu wspomnieniach z tamtych lat to się przebija że koleś miał mega charyzmę. Sala chłopów, jest impas, wchodzi Wałęsa mówi idziemy i idą. Coś w ten deseń
@Lopez_ Trochę młodszy jestem, ale się wypowiem ;)
1.Taki prymityw i zwykły prol podstawiony przez służby jak Wałęsa mógłby być mózgiem jakiejkolwiek operacji i pokonać jakikolwiek ustrój?
Abstrahując od mojej opinii o Wałęsie i faktach o jego przeszłości - nawet jeśli był podstawiony i wszystkie najgorsze rzeczy na jego temat to prawda to jednak on był impulsem - nikt nie twierdzi, że sam gołymi rękoma coś obalił - za nim poszli ludzie w pospolitym buncie, którego nie dało się już stłumić jak wcześniejszych strajków i protestów.
2.To , że Polska rozwinęła się dzięki politykom, a nie mimo nim?
Tu bym powiedział, że największa w tym zasługa UE, a Tusk w tym po prostu nie przeszkadzał za bardzo (co czynili inni), ale generalnie tak - zgadzam się, że rozwijamy się pomimo naszych elit politycznych, a nie dzięki nim.
3. Jak wyżej z Wałęsą - byliśmy impulsem, inne kraje otwarcie mówią, że brały przykład z Wałęsy, Polaków i Solidarności, że to dzięki nim małe oddolne inicjatywy również u nich urosły do rangi narodowej. Potrafi to przyznać pół Europy, tylko w Polsce zawsze się znajdą ojkofoby..
4. Jak wyżej z politykami - rozwijamy się pomimo, a nie dzięki nim. Na tym dzikim zachodzie wolności i bezprawia, dopiero konstruowali te prawa, które często były 'konsekwencjami' przekrętów i wałów bo wcześniej prawo na nie pozwalało po prostu.
Pierwsze lata po PRL zrewolucjonizowały o dostosowały przede wszystkim Kodeks Pracy - co poniekąd rozpoczęli strajkujący ze swoimi postulatami.
Zaloguj się aby komentować
Przy okazji afery z raportem "Polaków portret własny" i tego jak część mediów broni autorki, tudzież osoby, która złożyła podpis na tym tekście, zacząłem się zastanawiać co z nami się stało, jako społeczeństwem.
- kobieta, która weszła w politykę, zdziwiona jest, że zbiera krytykę X razy większą niż gdyby to było na poziomie biura w korpo. - sama pewnie uwalilaby swojego studenta za taką lipę - otrzymywanie krytyki staje się hejtem albo linczem - retorycznie zapytam: gdyby na tym stanowisku był mężczyzna to czy zebrały ciegi za taką fuszerkę? W obecnym dyskursie politycznym: jeszcze jak. Czy miałby taki sam szeroki front obrońców? Nie no, tyle to nie.
Części środowisk opiniotworczych zależy chyba na tym, aby z afery Mróz - Gorgoń zrobić odpowiednik tego brytyjskiego profesora, który przebiegł 30 maratonów W 36 dni (czy podobna liczna biegów i dni), a jak wyszło, że to wszystko lipa to ten też, stwierdził, że to hejt ale dowalił magika.
W polskim przypadku dochodzi to, że poprzednie prace Pani doktor miały ponoć podobny poziom. Rzutuje to na polską naukę, a szczególnie dyscypliny humanistyczne.
#polska #polityka
PS. Ktoś może powiedzieć, że jestem hipokrytom. Czemu? Magisterkę zrobiłem na UMK z politologii. Na dziennych. Na 3 czy 4 semestrze wiedziałem, że to życiowa pomyłka ale głupio było to rzucić. Po cholerę nam w skali kraju setki politologów, socjologów, etnologów, teologów czy bibliofekoznawców? Środki z tych kierunków powinny przejść na kierunki, na które w kraju jest zapotrzebowanie i z biegiem czasu oceniać czego ile potrzeba i zmieniać liczbę dostępnych miejsc. W innym przypadku będziemy mieli wiele więcej ludzi z poziomem prac i wrażliwością płatka śniegu jak bohaterka "afery", tylko to.bedzie wiadome co najwyżej na poziomie gminy czy powiatu.
#wlasnaopinia #przemyslenia #edukacja #szkolnictwowyzsze #studia
Uważam, że emocje są tu niepotrzebne i "na dziś-dzień" procedury zostały właściwie zastosowane: https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-sledztwo-w-sprawie-marka-polska-jest-komunikat-prokuratury,nId,23541749 Udokumentowano 179 tysięcy pln wydatków, są podejrzenia co do dokumentacji tych wydatków, prokuratura toczy śledztwo i nie kryje się z tym. Jak na drugi miesiąc od nagłośnienia to właściwe tempo.
Zaloguj się aby komentować
https://share.google/ud4lRLUBdvy5DBrFH
Nie jest to łamiąca wiadomość ale decyzja o tym, że podoficerowie będą mogli być pilotami wojskowych helikopterów jest słuszna i wg mnie ułatwi pozyskanie personelu latającego.
Może to truizm co napisałem ale decyzja słuszna.
Nie wiem natomiast jak miałoby się to do pilotowania odrzutowców. Przy obecnym poziomie skomplikowania statków powietrznych Chyba Na całym świecie pilotami są oficerowie po dedykowanych studiach.
Czy dałoby się kształcić na pilota np. sierżantów? Czy koniecznie muszą być to studia czy mógłby być specjalistyczny kurs? Oczywiste jest to, że na kursie, na którym nie byłoby zajęć z dowodzenia itp. taki pilot nie mógłby dowodzić jednostkami poczynając Od klucza, dywizjonu i wyżej w hierarchii.
#przemyslenia #aircraftboners #lotnictwo #militaryboners #wojsko #pytaniedoeksperta
zawsze jak czytam wiadomości powiązane z zakupem apaczy za pół miliarda złotych sztuka, to mam przed oczyma ten filmik z pierwszych dni wojny na Ukrainie https://streamable.com/e1hvty
i tą informację z czasów obecnych: "Ukraińskie drony przechwytujące kosztują zazwyczaj od 1 000 do 5 000 dolarów za sztukę, przy czym średnia cena większości seryjnie produkowanych modeli wynosi około 2 500 dolarów".
czyli 200000 tych dronów w cenie jednego naszego apacza.
nikt nie będzie w stanie wytłumaczyć takiemu laikowi wojskowemu jak ja, jaki był cel tego zakupu, oprócz włażenia trumpowi w d⁎⁎e.
Zaloguj się aby komentować
Pracuję w firmie, która jest top w swojej branży na rynku i tworzą ją ludzie w wieku 25-30 lat. Mam turbo uczciwy system wynagrodzenia i nie jestem karany za słaby wynik - w takim przypadku analizowane są przyczyny, a nie wina przypisywana do pracownika z automatu. I choć na razie słaby wynik się nie zdarzył, to każda niedoskonałość to branie procesu pod lupę - dlaczego coś nie działa? Jak to usprawnić? Jak to mierzymy i ile czasu weryfikujemy? Firma wykorzystuje różne narzędzia, automatyzację i jest otwarta na wdrażanie usprawnień i nowych systemów.
Nie chcę wychwalać ponad miarę, ale generalnie ludzie pracujący tu kilka lat są dalej zadowoleni. Dajesz od siebie = dostajesz. No dobra, ale to nie jest odosobniony przypadek, bo post nie jest o mojej firmie.
Brałem udział w rekrutacjach w firmach stosunkowo młodych, ale już dochodowych, gdzie szefami byli również ludzie 30-35 lat. To samo podejście. Dajesz od siebie - dostajesz. Powinęła ci się noga - masz pomocną dłoń, sprawdzimy co jest nie tak., jak nie lecisz w c⁎⁎ja to ci pomożemy stanąć na nogi, bo jesteś tylko człowiekiem.
Na absolutnie każdej rozmowie o pracę, gdzie rekrutowali mnie ludzie urodzeni w latach 90 miałem
1.Szybką informację o wynagrodzeniu i zasadach premiowania, właściwie często hajs podany już na starcie
2.Jasno zakomunikowany zakres obowiązków, czasem nawet sami mówili, co nie działa i gdzie widzą niedoskonałości
3.Work-life balance jako absolutny fundament tego, żebym był wydajny podczas godzin pracy
4.Brak sztywnych targetów sprzedażowych, a % od każdej transakcji jako prowizja, bo wychodzili z założenia, że będzie mnie motywować każda zarobiona złotówka i to się po prostu sprawdza. Targety umowne jako "zrób to, to będzie dobrze".
A z ludźmi w wieku 45-55 lat? No k⁎⁎wa jak w jakimś sowieckim lesie. Targety z p⁎⁎dy, składowe i warunkowe przy premiach, toksyczna atmosfera, wywieranie presji, walenie w c⁎⁎ja na pieniądze, lizodupstwo i faworyzowanie, do tego często niekompetencja pracowników w średnim wieku (sto lat za murzynami za młodymi) i niechęć do wprowadzania jakichkolwiek zmian i usprawnień.
Często mi ktoś wypomina, że mam różowe okulary i przesadzam z faworyzowaniem mojego pokolenia, no ale tak k⁎⁎wa jest XD Brutalna prawda jest taka, że pokolenie millenialsów po prostu jest lepsze od swoich poprzedników pod każdym względem, bo tam komusza albo postkomusza mentalność j⁎⁎ie po oczach na start.
Mówiąc szczerze, w idealnym scenariuszu zajebałbym prawa wyborcze ludziom dorastającym w czasach komuny. W nieidealnym i obecnym - niestety wiele ludzi dziś wychowanych przez te pokolenia tez ma gówno w głowie, za sprawą swoich rodziców właśnie.
PRL był absolutną hańbą dla pięknej, 1000-letniej historii tego kraju, a Polaczki jeszcze se k⁎⁎wa wybierają starych komuchów do sejmu i klaszczą takiemu karierowiczowi Czarzastemu, co loda z połykiem był w stanie Moskwie robić przed 89 XD
#pracbaza #zycie #pokolenia #polska #gownowpis #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
Moje #adhd w pigułce
W pierwsze 4 dni września zarobiłem 1.000 zł prowizji w pracy (został prawie cały miesiąc, a ja i tak mam spoko podstawe), pracowałem na jebane 200 % sił, siedząc czasem po godzinach. Czemu? Bo przecież trzeba zrobić rekord sprzedażowy i takie tam, a potem uznałem, że jednak za mało zrobiłem na 1 mieisąc, bo dało się lepiej XD No i problem taki, że co ja zarobię, to następnego miesiąca mówię, że jednak chcę więcej, choć nie wiem na c⁎⁎j, skoro z kasą problemów nie mam i mam w co inwestować.
W weekend musiałem się zresetować bo byłem przebodźcowany, wypiłem sporo i spaliłem dużo szlugów
Wczoraj głównie się opierdalałem i miałem depresyjny humor, ale już narzuciłem na siebie nową, chorą presję, że nasz dodatkowy biznes z kumplem (a fajny pomysł) to trzeba jak najszybciej zrobić plan i ruszać z zamówieniami (nie wiem na c⁎⁎j ja się spieszę)
Dziś obudziłem się bez powodu wkurwiony, miałem spotkanie z klientem rano i w trakcie poczułem wręcz atak paniki i bezdech podczas omawiania analizy danych, ale bardzo dobrze wybrnąłem i w efekcie było ono dobre.
Teraz cały tydzień pewnie c⁎⁎ja się skupię, bo mam gonitwę myśli, tyram się i nie potrafię się zorganizować, a teraz zamiast pracować piszę tu shitposta. Najlepsze, że jak będę pracował spokojnym tempem to będę se dokładał na głowe, że robię za mało i trzeba szybciej,szybciej,szybciej,więcej,więcej,mocniej,sratatata XD
Medikinet chyba już trzeba zwiększyć dawkę.
Klasyka
#przemyslenia #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
#lato #gownowpis #jesien #przemyslenia #nostalgia
To już koniec. Rano chłód. Lato odchodzi i nawet, jeśli trafi nam się złota polska jesień to ranki będą chłodne i z dnia na dzień ciemniejsze. O ile jesienią jestem jeszcze w stanie w miarę dobrze funkcjonować, tak wiem, że zima mnie przytoczy, jak zawsze. Nawet będąc dzieckiem nie za bardzo ją lubiłem. Chyba tylko święta i ferie zimowe mi ją nieco rozjaśniały. Teraz, jak jestem dorosły jest jeszcze gorzej. Tegoroczne lato było dość udane. W lipcu pędziłem dwa tygodnie sam w domu odpoczywając od rodzinnych obowiązków, bo żona z dzieciakami i teściami byli na Cyprze. Później synowie siedzieli ponad dwa tygodnie u moich rodziców. Udało nam się też całą rodziną w sierpniu polecieć do Włoch. To był fajny czas odcięcia się od wszystkiego. Będę przez całą jesień i zimę, jak co roku przeglądał zdjęcia i tęsknił za upałami, świtem o 4:00 rano i zachodami słońca po 21:00. Kocham letnie dni. Letnie wieczory, kiedy słońce zachodzi a na dworze jest ciepło. Lubię też spędzić kilka dni w rodzinnych stronach. Iśc pobiegać za miastem, posłuchać jak cykają świerszcze, popatrzeć na pola i lasy., Gdybym mógł zapadałbym w sen w połowie września, by obudzić się pod koniec kwietnia.
Zdjęcie wykonane podczas spaceru z synami w moim rodzinnym mieście.

@Shivaa zimno jeszcze nawet jakoś znoszę, mimo że jestem mocno ciepłolubny. Najgorsze są te poranki, kiedy o 7:00 jest jeszcze ciemno a po 15:00 już zaczyna zapadać zmrok. Dobrze, że od kilku lat pracuję zdalnie, bo jak sobie przypomnę, że jechałem w ciemnościach na 7:00 do biura i wychodziłem o 16:00 jak już było ciemno to... dziękuję bardzo.
Zaloguj się aby komentować
Mam pytanie do zorientowanych - czy poza Polską też jest taki kult partyjniactwa? Że ludzie traktują te partie niczym kluby sportowe i daliby sobie napluć w ryj i ogołocić do zera byle dobrze żyło się ich guru? Serio pytam, bo ciekawy jestem.
Mam wrażenie, że w niektórych krajach jest bardziej kult lidera aniżeli partii i nie przywiązuje się takiej wagi do ugrupowania, a jeśli tak, to nie pała się do nich miłością bezgraniczną a po prostu pragmatycznie wybiera przedstawicieli do parlamentu. Oczywiście mogę się mylić.
To są jakieś naleciałości komunistyczne, że partia to dobro kraju czy coś? Obserwuję to zwłaszcza wśród obywateli 40-50 +.
Lubię czasem poprowokować sobie rodzinę na różnych spędach w okresie wyborów. Wiedzą, jakie mam poglądy i zaczynają jechać po Mentzenach, Bosakach i Konfiarstwie i ja wtedy się śmieję i mówię, że sumie mnie to tam nie interesuje sama partia, jedynie "na papierze" ci ludzie mają podobne poglądy w wielu kwestiach, ale też podkręcę, że Mentzen aspergik a Bosak ma aparycję geja i sama partia to jak zupa w garze jest, ale potem coś wrzucę na Platformę i Tuska to widzę dosłownie jak się buzują, jak szampany wystrzelają z korkiem pod sufit i piecze ich strasznie xD Ofensywa niczym atak Niemiec na ZSRR się zaczyna w moim kierunku.
To jest kwestia pokoleń czy co? Bo jak widzę po kumplach (~30l) co też niby głosowali na Konfederację, ale usłyszą jakieś wrzuty to zazywczaj mówią "a ja mam wyjebane" i temat się kończy. Moja siostra lat 35 klasyk libek i raczej głosuje na PO, ale też totalnie jej nie bolą wrzuty na tę partię i sama ich niejednokrotnie krytykuje jak jej się coś nie spodoba, mimo że głos na nich odda, to nie jest to jakieś bezgraniczne oddanie.
Mnie jeszcze bawi, że rodziny potrafią się kłócić między sobą o polityków albo interes partii xD Ludzie z więzami krwi i dobrymi relacjami na codzień rzuciliby sie sobie do gardeł w imię interesów pasożytów z wiejskiej xD I to nie są kłótnie o światopogląd sam w sobie, a o partie właśnie. Mam w głowie, że gdyby jedną osobę z rodziny jakiś polityk z PO/PIS zaczął obrażac, to reszta stanęłaby po stronie nie krewnego, a polityka i go jeszcze kopała jakby leżał. Dla mnie k⁎⁎wa to jest totalnie absurdalne. Przecież gdyby przykładowo mój ojciec/wujek, ktokolwiek na jakimś spotkaniu z Mentzenem/Bosakiem kimkolwiek został przez niego poniżony to bym chyba przejął mikrofon i zrobił diss stulecia.
#polityka #gownowpis #pytanie #zycie #przemyslenia
Tak z moich obserwacji to przed 2015 dyskusja polityczna była na zupełnie innym levelu.
Wydaje mi się, że mocne piętno odcisnęła na podziale polaków katastrofa smoleńska bo rozmył się kontrast i wybór ograniczył się do 2 opcji
katastrofa - jesteś z obozu tuska
zamach - jesteś z oboz2u kaczyńskiego
Na tyle to podzieliło wszystko i było pogłębiane kolejnymi aferami że już nie da się tego cofnąć, zawsze ktoś będzie w sejmie kto będzie dążył by utrzymać ten podział bo tak jest łatwiej im zbijać kapitał polityczny.
Są ludzie, którzy bez wzgledu kto rządzi potrafią znaleźć plusy i minusy i o tym mówić ale w momencie gdy np pochwalimy wzrost kwoty wolnej to już dostajemy pieczątkę na czoło K lub T.
Skończyła się u nas dyskusja polityczna jest po prostu walka z wrogiem, zostały 2 kolory czerwony i niebieski
Zaloguj się aby komentować
Ech klikłem se dość późno wyzwanie i tera trza pioruny zbierać. Ponieważ nie cierpię żebractwa, postaram się trochę zarobić.
Ostatnio posłuchałem kilku odcinków Smartgasm, co pomasowało mój mózg i w efekcie tego masażu zacząłem się zastanawiać skąd się wzięło życie na Ziemi.
Odrzucam oczywiście wszelkie wątpliwe teorie o zasianiu tego życia przez jakieś inne byty, bo to nie rozwiązuje problemu - te byty też się skądś wzięły, i po sznurku do kłębka, jakiś organizm był pierwszy.
No to wyobraźcie sobie jałową Ziemię, jeszcze przed pierwszym czymkolwiek - same skały i woda (w różnych stanach skupienia). Mamy taką wielką zupę przypadkowych składników wszechświata, przypadkowo mieszających się ze sobą przez miliardy lat. W tym przypadkowym mieszaniu się zupy atomy łączyły się w cząsteczki, aż wylosowały się związki organiczne. To dalej jest martwe, ale mieszamy, mieszamy w tej zupie kolejne setki milionów lat, mamy prawdopodobnie jakieś lipidy czy jakieś inne proste cegiełki tego co znamy później z nas samych. W pewnym momencie wydarzyło się coś dziwnego, coś czego nie wiemy, ale te kawałeczki zyskały zdolność kopiowania się i pyk, jesteśmy w domu.
Jaka to jest abstrakcja. Wyobrażam sobie dwie analogie: masz na stole jakieś klocki, jak LEGO. One sobie leżą tak po prostu, obok siebie. Wtedy dzieje się COŚ, powiedzmy świecisz latarką i te klocki zaczynają się kopiować. To są pierwsze jakieś protokomórki, protoorganizmy, nie wiem jaka nazwa jest poprawna (byłem słaby z biologii). Druga analogia to że grzebiesz sobie kijem w ziemi, w jakimś błocie, poświeci słońce i pyk, zrobiło się życie. Abiogeneza. C⁎⁎j wie co tak naprawdę. To jest równie pasjonująca zagadka co tematyka podróży w kosmos.
W ogóle 4,6 miliarda lat, ile liczy nasza planeta i miliardy lat na formowanie się życia. To jest trudne do wyobrażenia sobie. Miliard lat, miliard obiegów Ziemi wokół Słońca - gdyby każdy obieg trwał sekundę, to miliard sekund składa się na 31,7 lat. Czyli w tej skali Ziemia ma prawie 146 lat. A pierwsze organizmy jednokomórkowe są już około 120 lat. Homo Sapiens 3,5 dnia. Od Chrystusa liczymy nieco ponad pół godziny. Newton rozpoczął Naukę 5 minut temu, a minutę temu człowiek poleciał w kosmos.
Zostawiam was z tą myślą. Część będzie dumać w nocy, a część wstanie rano, przeczyta sobie do kawki i śniadanka i będzie mieć minę jak Jerry na obrazku.
#rozkminy #przemyslenia #kosmos #biologia

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ech, coraz rzadzej tu zagladam a na pewno coraz rzadziej sie udzielam. Powodem tego jest troche brak czasu, do codziennych obowiazkow doszedl mi ogród - na co nie narzekam bo uwielbiam. Ale też zdalam sobie sprawę (no moze od dawna o tym wiedzialam), że internet sprawia ze więcej żyje zyciem innych ludzi albo wręcz pustymi informacjami zamiast po prostu żyć. Mieszkajac w bloku z malymi mozliwosciami wychodzenia z powodu opieki nad chorą mamą takie internetowe życie dawało mi dużo frajdy. To bylo moje okno na swiat, miejsce gdzie poznawałam fajnych ludzi (nawet tylko czytajac o nich). Odkąd się przeprowadzilismy i mogę spędzać duza czesc dnia na ogrodzie, nie ciagnie mnie juz tak do komputera i telefonu. Staram sie tez wygodpodarowywac czas na czytanie, ogladanie filmów i teraz nie udawaloby mi sie to nie rezygnując troche z internetow. Przeczytalam juz sporo ksiazek ktorych nie mam czasu wrzucić na tag #bookmeter. Co wiecej po raz pierwszy od wieeeelu lat nie czuje potrzeby dokumentowania tego co robie, czytam, robienia list posiadanych roslin, przeczytanych ksiazek, obejrzanych seriali, prowadzenia pamietnika. Dotąd czułam że wszystko wymknie mi sie z rąk jak nie będę miala tego zapisanego. Właśnie niedawno ogarnelam sobie Obsidian donprowadzenia notatek, porobilam fajne szablony i... poczulam, ze nie mam potrzeby notowania. To dla mnie na prawdę nowość. W związku z tym poczułam potrzebę żeby powiedziec Wam wszystkim, że jesteście fajna społecznością. Zawsze dobrze się tutaj czułam. Mimo, ze nie poznalam nikogo z Was osobiscie troche znam Was z waszych postow. Jestescie wszyscy fajnymi ludzmi. Nie zamierzam likwidować konta, bo lubię sobie polurkowac. Moze od czasu do czasu wrzuce jakis komentarz a moze kiedyś znowu zapragne byc czescia tej spolecznosci wiec troche się żegnam ale nie do końca. Na pozegnanko wrzuce pare zdjec mojego ogródka z ktorego jestem dumna. Trzymajcie sie wszyscy i bądźcie dalej dobrymi ludźmi. #przemyslenia





Zaloguj się aby komentować