dalszy ciąg dyskusji możecie poczytać przy pomocy: Next by thread: na dole stronie.
Zaczęła się dyskusja po co usuwać, przecież soft działa itd. Gtk3 wyszło przeszło 15 lat temu i co prawda nie do końca jest kompatybilne wstecznie z wersją 2. Taki okres czasu to wystarczająco dużo aby przepisać soft na nowszą wersję nawet od razu do gtk4.
Lepiej aby opiekun pakietu poprawiał program nie rozwijany od 20 lat (takie są tam na liście) bo ktoś z niego korzysta. Tylko już dawno powstało kilka podobnych o takich funkcjach. Fajnie, że działa ale jakby nie rzeźba kogoś innego jak autor programu to by nie działał. Zamiast jęczący użytkownicy zrobić forka, pouczyć się w #programowanie to tylko jęczeć potrafią. To jest jeden z tych elementów tego świata przez który sam osobiście przestałem udostępniać soft, który swego czasu w nawet miliony pobrań szedł. Przychodzili użytkownicy którzy nie wiedzieli sami czego chcą i tylko truli d⁎⁎ę bez żadnej pomocy z ich strony. @Catharsis chyba miał dokładnie taki sam problem, stworzenie PR wygenerowanego przez AI bo zgłaszający nie potrafi programować.
Pierwsze próby usunięcia biblioteki były 6 lat temu i też był płacz. Niektóre programy od 8 lat się przepisują i nadal się nie przepisywały, np. pidgin: https://bugs.debian.org/cgi-bin/bugreport.cgi?bug=883214 i tutaj jęczy nawet autor programu.
W swojej linuksowej karierze przeżyłem uśmiercenie bibliotek qt3 i qt4, nawet gtk1. W żadnym z tych przypadków nie było takiego jęczenia. Widać tutaj zmieniający się świat opensource. Gdzie kiedyś soft tworzyli geeki dla geeków. Aktualnie tworzą go korporacje a użytkownicy stali się fanatykami.
To jest problem debiana i jego pochodnych typu ubuntu. Rzeźba w gównie aby utrzymać jak największą ilość programów. Nie działa, nie jest dostosowany do współczesnych standardów, autor ma go w d⁎⁎ie już dawno to niech wylatuje z repozytorium. @koszotorobur uważa, że hejtuje te systemy. To jest jeden z przykładów dlaczego ten system stał się kiepski. Trzyma kompatybilności jakiegoś legacy gówna, przez to współczesne komponenty mają bez sensu zależności i rozmiary na dysku a do tego często stare wersje. Zamiast pożegnać przeszłość trzymają się jej.
@30ohm Wystarczy spojrzeć, jak wielki ból sprawia opuszczenie X11. Zarazem ile problemów Wayland ma i jak łatwo można by je rozwiązać, gdyby nie mieszać jakiegoś swojego ideologicznego pierdololo z developmentem i skupić się najpierw na kompletności Waylanda żeby devowie mogli.. się na niego przenieść. Bo taki KiCad to rzyga na widok Waylanda: https://www.kicad.org/blog/2025/06/KiCad-and-Wayland-Support/
Już nawet słyszałem o nowocześniejszych forkach X Server... burdel. ( ͠° ͟ʖ ͡°)
BTW używam od kilku dni CachyOS i jestem pod wrażeniem, że wszystko działa relatywnie bezproblemowo. Nie jest to system dla totalnego amatora, trzeba pogrzebać czasem... ale nie jest źle.
Dlatego właśnie najlepsza dystrybucja to Arch i pochodne (xD). Bo tam stwierdzili, że mają w d⁎⁎ie utrzymywanie takich staroci i np. gtk2 nie ma już w repo i zostało przerzucone do AUR czyli repozytoriów utrzymywanych przez użytkowników. Jak ktoś chce to niech się bawi a maintainerzy distro nie muszą pudrować trupa w postaci dawno porzuconych technologii.
@Catharsis chyba miał dokładnie taki sam problem, stworzenie PR wygenerowanego przez AI bo zgłaszający nie potrafi programować.
A no miałem i jak tak czytam internety od tego czasu to jest już ogólnie plaga. Ludzie z niektórych dużych projektów open source mówią, że za niedługo będzie trzeba zatrudniać ludzi do odsiewania tych w pełni napisanych przez AI pull requestów. Zresztą podobnie pisał nawet ktoś pod moim postem o tym.
Mi w sumie od tego czasu nie chciało się dłubać nic przy moich projektach na githubie, jakoś straciłem całą motywacje. Przestałem czuć frajdę z dodawania nowych ficzerów kiedy ludzie chcą ci je dodawać za pomocą AI a twoją rolą ma być jedynie sprawdzanie AI i poprawianie po nim xd.
- na rynku IT w Polsce jest dużo ofert, ale to nie znaczy, że łatwo dostać pracę
- wysyłanie CV do firm nie działa; potrzebne są polecenia
- rekrutacje są trudne, ale można się ich nauczyć
Wstęp
Rzuciło mi się kilka wpisów o stanie rynku IT i szukaniu pracy. Mam kilka przemyśleń i chcę się nimi podzielić. Nie jestem rekruterem ani menedżerem, nie zmieniam pracy super często, ale dostaję dużo ofert, rozmawiam ze znajomymi, którym pracę udaje się zmienić, i prowadzę kilkadziesiąt rozmów rekrutacyjnych rocznie.
Wszystko poniżej jest tylko moją opinią i mogę się mylić — bierzcie na to poprawkę
Liczę, że choć jednej osobie się ten wpis przyda.
Do kogo kierowany jest ten wpis?
Do osób z co najmniej kilkuletnim doświadczeniem. Większość rad nie jest adekwatna dla studentów i juniorów — start dziś jest bardzo ciężki, a że zaczynałem dawno temu, nie wiem, jak zrobić to dobrze
Jak wygląda obecny rynek pracy dla programistów?
Ofert jest dużo. Głównie stacjonarnych lub hybrydowych i głównie w Warszawie. Są firmy zatrudniające zdalnie, ale jest ich niewiele. Warszawa ma jeden z najlepszych rynków pracy w Europie — Gergely Orosz twierdzi, że najlepszy po Londynie, głównie ze względu na koncentrację kapitału big techów. Kilka największych polskich miast też ma niezłe rynki pracy.
Nie zmienia to faktu, że wymagania są wysokie — techniczne, miękkie i pod kątem wydajności. Kultura pracy w wielu miejscach jest toksyczna. Masowe zwolnienia są codziennością. Drodzy pracownicy są przenoszeni do tańszych krajów. Ryzykowne projekty realizuje się ludźmi na kontraktach. Bzdurne metryki służą do mierzenia produktywności programistów. A menedżerowie szukają najsłabszych ogniw, żeby ich zastąpić.
Ale zarobki są bardzo dobre i w Polsce ciągle rosną. Ofert pracy jest dużo, zwłaszcza dla seniorów.
Skąd te sprzeczności?
Rynek pracy programistów jest pełen paradoksów. To efekt chaotycznych ostatnich lat:
covid i zero-interest-rate-policy (ZIRP) w USA (2020–2021) mocno zaburzyły rynek. Przy zerowych stopach nie opłacało się trzymać kasy, kapitał był tani i pompował firmy oraz startupy, windując płace programistów na świecie.
kiedy stopy poszły w górę (2022–2023), firmy zaczęły szukać cięcia kosztów. Przez amerykański big tech przetoczyła się fala zwolnień.
w międzyczasie Elon Musk kupił Twittera i zwolnił ~80% załogi (2022–2023). Wiele osób mówiło, że serwis padnie. Nie padł, a firma zaczęła zarabiać. To stworzyło precedens.
zarządy kolejnych firm nauczyły się, że można przenosić drogie role za granicę (2023–2025). Po co płacić absurdalne stawki w USA, skoro podobną robotę zrobi Polak, Hiszpan czy Meksykanin? Offshoring stał się modą, a big tech otwiera biura gdzie indziej, w tym w Polsce.
wybuchła bańka AI (2023–2025), która znowu uruchomiła strumień inwestycji i rekrutacji w wybranych firmach.
I tak dochodzimy do dziś: sygnały są mieszane. Z jednej strony firmy optymalizują koszty, tną najdroższych pracowników i przenoszą zatrudnienie do Polski, podbijając płace dla najlepszych. Z drugiej wszystkim dokręcana jest śruba.
Jak więc odnaleźć się w tym kotle?
Zasadniczo niewiele się zmieniło: trzeba znaleźć firmę (albo dać się znaleźć), przejść przez rozmowy i dostać ofertę. Każdy z tych etapów to gra z zasadami. Ignorowanie ich — albo gorsze, nieznajomość — zwykle kończy się porażką. Zanim wejdziemy w szczegóły, warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie:
Jak nie wpakować się w bagno?
Nie ma już stanowisk idealnych. Zawsze są jakieś wady. Przez cały proces warto pilnować, czego szukamy. Dla jednych czerwone flagi to praca wieczorami, dla innych wyczerpujący on-call, a dla kogoś częste reorganizacje. Niezależnie od preferencji, warto spisać pytania, na które musimy poznać odpowiedź.
Skąd wziąć odpowiedzi?
znajomy z firmy — najlepsza opcja. Jeśli masz kogoś, komu ufasz, nie wahaj się zadać pikantnych pytań. Rozeznaj się, jak wygląda struktura firmy i które obszary są spoko, a gdzie jest tragedia.
podczas rekrutacji pytaj interviewerów. Ważne: nie warto pytać rekrutera, bo to zwykle tylko proxy. Jeśli jesteś na etapie oferty, a wciąż masz pytania, poproś rekrutera lub hiring managera o rozmowę z kimś z zespołu. Rozmawiając z osobami z wewnątrz, bierz poprawkę, że mogą kolorować odpowiedzi — jeśli kręcą, zwykle jest gorzej.
internet — im większa firma, tym więcej informacji. Polecam wątki na teamblind.com .
finanse firmy — dla spółek akcyjnych łatwo znaleźć kwartalne wyniki i nagrania z konferencji dla inwestorów. Jeśli biznes się nie spina, spodziewaj się częstych zwolnień, problemów z podwyżkami i (zależnie od orga) chaotycznych decyzji leadershipu.
Jak zostać zaproszonym na rozmowę?
Na jedną pozycję w dobrej robocie wpada zwykle kilkaset CV — bliżej tysiąca niż stu. Rekruter nie jest w stanie się przez to przebić, zwłaszcza że spora część aplikacji w ogóle nie pasuje do opisu. Część to ściana tekstu. Inne listują każdą pierdołę, mimo że nikogo nie interesują skille typu Jira czy MS Word.
Pierwszym zadaniem jest znaleźć się za murem tysiąca CV. Jak? Najlepiej w ogóle nie próbować go przeskoczyć. Są dwie zasadnicze ścieżki:
zdobądź polecajkę — ktoś z wewnątrz firmy musi Cię zarekomendować. Może masz znajomego pracującego w tej firmie? Może znajomego, który ma znajomego? A może da się namierzyć kogoś na LinkedInie i przekonać do rekomendacji? Najlepiej, jeśli taka osoba nie tylko wrzuci CV do systemu, ale też napisze do rekrutera i menedżera, że warto Cię zatrudnić i pasujesz na stanowisko.
daj się zauważyć — trudniejsza droga, ale ładny profil na LinkedInie, sensowne firmy w historii, zwięzły opis i zawodowe zainteresowania pomagają. Do tego aktywność na meetupach i konferencjach, w grupach dot. specjalności, na Slackach, w opensource. Cokolwiek, gdzie ktoś może szukać specjalisty, może dać Ci szansę.
W obu przypadkach warto pamiętać, że networking i kontakty pomagają.
Ostatnia rzecz: CV musi pasować do pozycji. Polecam jedną stronę, kluczowe technologie wypisane po przecinku i kluczowe osiągnięcia z poprzednich ról. Chodzi o to, by rekruter od razu zobaczył, że jest match.
Jeśli to gra, to czeka nas rozmowa z rekruterem i właściwe interviewsy.
Rozmowy kwalifikacyjne
Standardowa rekrutacja sprawdza trzy rzeczy: kodowanie, architekturę i umiejętności miękkie (w tym scope, czyli zakres odpowiedzialności).
Obecnie często spotkasz structured interview, tzn. pytania mają scenariusz i klucz dobrych odpowiedzi. Trochę jak na maturze, tylko że po drugiej stronie jest żywy człowiek, który może pomóc. Skoro druga osoba ma scenariusz, to będzie się go trzymać. Zmiana tematu i próba zaimponowania niszową wiedzą zwykle nie działa. Kombinowanie/ściąganie to zazwyczaj strzał w stopę — interviewer zwykle wyczuwa, co jest grane.
Wróćmy do samych zadań. Jeśli chodzi o kodowanie, często trafiają się problemy, na które rozwiązanie trzeba znać. Na rozmowie czasu jest zazwyczaj za mało, żeby spontanicznie rozwiązać problem widziany pierwszy raz. Jak się więc przygotować?
leetcode
książki z zadaniami
chodzenie na interviewsy — im więcej ich za tobą, tym mniej cię zaskoczy na nowych
Warto też zapytać rekrutera, o co pytają na rozmowach. Jeśli pada temat, w którym nie czujesz się komfortowo, przesuń spotkania o kilka dni i odśwież temat. Podczas samego zadania warto słuchać interviewera. Często naprowadzi na dobry tor.
Jeśli chodzi o architekturę, wygląda to podobnie, tylko problemy są zazwyczaj z życia wzięte. Niektóre zadania da się ogarnąć z marszu.
Ostatnie są umiejętności miękkie. Tu pytania są podobne w większości firm.
jaka była twoja rola w zespole? jak duży projekt prowadziłeś? ilu programistów było zaangażowanych w twój projekt? czy musiałeś współpracować z innymi zespołami? Chodzi o wpasowanie twojego scope’u w firmową drabinkę. Jeśli gdzieś warto pokusić się o kolorowanie swoich osiągnięć, to moim zdaniem tutaj. To jest jedna z kluczowych rozmów, jeśli chodzi o poziom, jaki ci się przypisze. Często w internecie można znaleźć oczekiwania na dany poziom. Jeśli nie, można próbować przyrównać poziom do innych firm, np. korzystając z levels.fyi .
podważanie projektu — sprawdzanie na podstawie twoich przykładów, czy to, co mówisz, ma ręce i nogi, i czy umiesz myśleć. Na podstawie jakich sygnałów podejmowałeś decyzje. Czy podejmowałeś je sam, rekomendowałeś je, czy tylko wykonywałeś decyzje przełożonych.
często pada pytanie “co poszło nie tak?”. Chodzi o sprawdzenie, czy potrafisz ogarnąć sytuację, gdy pojawiają się niespodzianki (a zawsze się pojawiają).
częste są też pytania behawioralne dot. rozwiązywania konfliktów czy przekazywania feedbacku. Rzucenie “tak, tak, kojarzę NVC” czasami skraca tę część.
Jeśli pójdzie dobrze, pewnie dostaniesz ofertę. Jeśli źle, warto dopytać, co było nie tak. I najważniejsze — jeśli się nie udało, nie należy się tym przejmować. Rozmowy kwalifikacyjne uwala większość aplikujących. To normalne. Czasem trzeba mieć trochę farta. I uważaj na syndrom impostora - powtarzaj sobie, że umiesz rzeczy.
Dostaliśmy ofertę. Jak ugrać więcej?
Warto ponegocjować. Powiedz rekruterowi, że zależy Ci na wyższym wynagrodzeniu. Albo że bierzesz udział w innej rekrutacji i musisz się poważnie zastanowić. Zapytaj o widełki na stanowisku i powiedz, że spodziewałeś się oferty bliżej ich górnej granicy.
Zapytaj też o signing bonus. Możesz go argumentować np. premią lub transzą RSU, która przepada Ci przez zmianę pracy.
Idziesz do małej firmy i płaca jest naprawdę nienegocjowalna? To może jest zespół, w którym chciałbyś się znaleźć?
Przeszliśmy rozmowy kwalifikacyjne, ale ktoś inny dostał ofertę. Co robić?
To zdarza się całkiem często. Lądujemy w wtedy w limbo zwanym team matching. Rekruter będzie wysyłał nasze CV do hiring managerów przez następne kilka miesięcy i podsyłał Ci oferty. Moim zdaniem najważniejsze, to nie dać się wepchnąć w problematyczny zespół. Znowu więc zostaje nam zadawać trudne pytania i szukać kogoś zaufanego wewnątrz.
Przeczytałem całość co teraz?
Mordo, serio chciało Ci się? Liczę, że to nie był zmarnowany czas. Teraz możesz się poniezgadzać ze mną w komentarzach!
@malkontenthejterzyna devops here, szukam pracy od grudnia. Wszystkie najnowsze i fancy technologie mam wpisane w CV, doświadczenia z dużym biznesem z 8 lat. Na 50 wysłanych cv dostałem jedną odmowę i zero innych odpowiedzi xD
Z polecenia chyba zacznę pracę przyszłym tygodniu.
Co ciekawe, na takim pracuj.pl widzisz czy ktoś otworzył Twoje cv itp. no więc nie wiem czy 10% pracodawców w ogóle spojrzało na moje CV w ciągu półtorej miesiąca.
@malkontenthejterzyna ta branża to cyrk na kółkach. Czym prędzej chcę ją zmienić. Tutaj człowiek nie może mieć czasu dla siebie, dla rodziny, tylko po pracy musi się rozwijać, nadrabiać, leetcodować.
@szatkus-1 Jeśli tego używasz na serio, to wariant za $100 miesięcznie jest jedną z dwóch sensownych opcji. Druga, to wariant $200 miesiąc, jeśli tego bardzo serio używasz. Kiedy na firmowym koncie miałem płatność za tokeny, to dawałem radę nastukać $50 w 3 godziny.
Jak ja gardzę tym gównianym systemem, chciałem sobie poprawić w ogrodzie na szybko program w stacji pogodowej bez brania miktrokontrolera do domu. To jebane gowno windowsowe aktualizacje sobie akurat teraz wymyśliło
Tak, nie ma bardziej upierdliwej rzeczy niż wymuszanie aktualizacji z jednoczesnym utrudnieniem ich wyłączenia. Wiele osób nawet nie wie że da się je wyłączyć bo to jest tak ukryte.
Jak patrzę na portale typu just join to ofert jest tyle co standardowo, powiedzmy jak w 2019 roku.
I teraz słyszę 2 skrajne opinie:
Opinia nr1: "Robota jest, wszystko dobrze robią, dobrze robota idzie. Jak ktoś nie może znaleźć pracy to jest nieudacznikiem i miernotą. A poza tym wolny rynek mordo, maszeruj albo giń! "
Opinia nr2: "Rynek jest ciężki, grupowe zwolnienia, musisz mieć nienaganne CV, robić dziesiątki projektów i mieć w zanadrzu znajomość tuzina technologii, żeby ktoś w ogóle spojrzał na Twoje CV, nie można zasiedzieć się w jednej firmie, bo Twoje skille będą nieaktualne na rynku pracy. A poza tym to mój kolega to szuka roboty od marca. AI nas wszystkich zastąpi!!! "
No więc jak to jest - jest ciężko z robotą dla kogoś z 5+ (a właściwie 10+) lat doświadczenia czy nie bardzo?
Pytam, bo powoli planuję zmienić pracę ze względu na stres oraz kiepską atmosferę w robocie.
Moim zdaniem cv są passe a rekrutacja to gra, której trzeba się nauczyć. Nie ma już manny z nieba - ZIRP nie wróci. Ale w polsce rynek it jest bardzo silny o ile ktoś umie się w nim poruszać - co niestetu niekoniecznie wynika z / przekłada się na czyjeś umiejętności.
Chyba napiszę o tym post wieczorem, bo to już któreś pytanie na ten temat, które widzę, a czuję, że mam kilka przemyśleń i rad.
Programista C/Linux, 8+ lat doświadczenia, oferty regularnie spływają, po 8 latach postanowiłem zmienić pracę, złożyłem CV i po niecałym miesiącu już składałem wypowiedzenie.
Wcześniej dla poćwiczenia kilka rozmów. Z jednej nawet dostałem ofertę, ale po wypowiedzeniu i kontrofercie zostałem.
@maly_ludek_lego Nie wiem jak inni ale mogę się wypowiedzieć jako freelancer z kilkuletnim doświadczeniem. Zasadniczo to na moje wysłane CV jest zero odzewu jeśli wyślę na coś wyżej niż junior a jak jest odzew to zazwyczaj na jakieś najgorsze stanowiska i to za głodową wypłatę. Dlatego sam się zastanawiam w sumie co robić bo na razie mam sporo zleceń ale te się kiedyś mogą skończyć i co wtedy xD. A nie wyrobię raczej na raz teraz zatrudnić się gdzieś jako junior żeby łapać tego całego expa do którego spuszczają się rekruterki i jednocześnie klepać zlecenia dla innych bo bym musiał wracać z pracy do kolejnej pracy a tego na dłuższą mete nie dam rady psychicznie xD.
Dlatego też podobnie jak inni gdzieś z tyłu głowy lata mi pomysł przebranżowienia się. Ale bardzo bym tego nie chciał bo ja w sumie lubię IT i nigdy nie pchałem się do tego z chęci dużych zarobków a z pasji. No ale niestety nadchodzą przykre czasy.
Zwykle udostępniam tu artykuły, które publikuję na swoim blogu. Tym razem mam jednak do pokazania coś większego
294 dni. Tyle minęło od napisania pierwszego zdania do postawienia ostatniej kropki mojego najnowszego e-booka. „Kolejna książka o Gicie” w końcu ujrzała światło dzienne i jestem ogromnie dumny z produktu, który mogę Ci dziś zaprezentować!
„Kolejna książka o Gicie” to ponad 180 stron konkretnej i praktycznej wiedzy. E-book przeprowadzi Cię krok po kroku od podstaw po bardziej zaawansowane treści. Nie jest to jedynie teoretyczny opis działania Gita, ale opisałem również praktyczne wskazówki i rekomendacje, które pomagają pracować z nim lepiej i efektywniej.
Oprócz treści teoretycznej w e-booku znajdziesz sporo ćwiczeń praktycznych pozwalających na przetrenowanie zdobytej wiedzy i wykorzystanie Gita w skryptach czy automatyzacjach.
W premierowym artykule znajdziesz szczegółowe informacje dotyczące zawartości e-booka
Jestem akustykiem - jak dołączałam do branży do super ekspert miał na nazwisko Szczepaniak, teraz programuję akustyczne rzeczy, i nadal ekspert to Szczepaniak, damn... rodzina geniuszy?
Kolega siedzi od lat w amerykańskim korpo, które ma oddział w Gdańsku i u nich nadal jest jak po lewej Jedyna różnica, to że zmuszają ich coraz bardziej do powrotu do biura.
adeptom #programowanie polecam myśleć o testach jednostkowych jako "zbiorze aksjomatów o kodzie których znajomości oczekujesz od próbujących rozwijać twój system".
dodatkowe twierdzenie do udowodnienia w swojej duszy dla chętnych - #sztucznainteligencja nie chce nic, więc większość testów jednostkowych które proponuje jest k⁎⁎wa bez sensu xD
Ja ogólnie lubię TDD i wydaje mi się, że to najlepszy sposób na AI. Odpalasz takiego gemini cli i mowisz aby na podstawie wymagań (tutaj uzupelniasz) napisał Ci testy. Sprawdzasz czy mają sens i potem w kolejnej iteracji mówisz aby zaimplementował kod jtóry przejdzie testy i spełni wymagania. Potem każda poprawka to najpierw poprawa testów, a dopiero potem zmiany w kodzie. Takie coś u mnie się sprawdza
@wombatDaiquiri Mój problem z UT (po nastu latach pracy w zawodzie) jest taki, że są to duplikaty większości aksjomatów które w kodzie... już są. W kodzie.
Kod produkcyjny jest sam w sobie właśnie takim aksjomatem. Więc dodanie duplikatu powoduje w wielu (nie wszystkich!) wypadkach marnowanie czasu na pracę "żeby testy przeszły" po najmniejszej zmianie: czy to funkcjonalnej, czy refaktorze.
Dlatego z mojej perspektywy podwójnie chore są "progi pokrycia testami jednostkowymi" które spotykam w różnych firmach.
Gdyby tylko zamiast nad testami UT spędzić więcej czasu nad kodem produkcyjnym, przygotowaniem zmian... : ).
UT nie są zupełnie bezużyteczne. Nie wszystko da się łatwo wyczytać z kodu, wyłączam z tego zbioru UT na bardzo nietypowe edge case'y (typu reprodukcje bugów) i testy modułowe (które de facto nie są UT, ale to często te same narzędzia i ten sam run).
Mnie te powiadomienia o RODO, ciasteczka i inne gówna tak irytują że mam je wszystkie poblokowane adblockiem. Do prawie każdego adblocka możesz dodać do listy filtrów takie co usuwa te komunikaty.
Ofc to nie sprawia automatycznie że się na nie nie zgadzasz tylko je ukrywa ale ja mam te zgody po prosty w d⁎⁎ie. I tak sobie robią z tymi danymi co chcą a poza tym losowa strona na którą wejdę raz czy 2 razy w życiu nie zbierze ich tyle żeby odmieniło to jakoś moje życie.
Więzień zarabia sześciocyfrową pensję, pracując zdalnie w stanie Maine.
Dowiedz się, jak osadzony w Maine osiągnął sześciocyfrowe dochody dzięki pracy zdalnej. Poznaj ten wyjątkowy program i jego możliwy wpływ na inne stany.
@Deykun w sumie genialne, dzięki temu po wyjściu z więzienia łatwiej będzie wrócić do społeczeństwa + zarabia legalnie kasę + zarabia na swój pobyt w pierdlu
Teraz laptopy z copilot recall robi screeny z całej aktywności na laptopie, także mega bezpiecznie ze nie będą robić nic nielegalnego. No i z nudów mogą pracować po 16h xd
Przygotowuje mały projekt #programowanie który będzie polegał na możliwości oglądania live kilku szachownic jednocześnie na Titled Tuesday #szachy
Początkowo w formie streamu, potem będzie można sobie samemu wyklikać na stronie.
Dajcie pioruna
_______________
Title Tuesday to cykliczny turniej szachowy rozgrywany online na platformie Chess.com. Odbywa się zwykle we wtorki i jest przeznaczony wyłącznie dla zawodników posiadających oficjalne tytuły szachowe, takie jak GM, IM, FM czy WGM.
Zwycięstwo w turnieju wiąże się z nagrodą pieniężną, a wysokie miejsca dają także punkty do klasyfikacji Grand Prix, które mogą zapewnić awans do następnych turniejów szachowych
I zdecydowałem, już wiem co będę robił w sylwestra.
Mam kupione soczki, lemoniadę, jakieś niezdrowe żarło.
No i przy tym asortymencie będę sobie programował do rana swoją gierkę
Z nadzieją, że gra wypali.
Okres zmęczenia grą przeszedł, prawie miesiąc bez większego progressu, tylko jakieś małe kroczki.
Ale dziś chłop ma wenę i chęci, to się pobawi grą.
Panie i panowie, na czym sadzacie swoje szlachetne 4 litery przed kompem? Mój stary fotel wyzionął ducha i potrzebuję czegoś wygodnego do pracy. Zależy mi na dobrym podparciu lędźwi (z regulacją) i normalnym piankowym siedzisku bez tego plastikowego szkieletu jak (jak na obrazku) bo często siedzę z podwiniętą nogą, a z taką konstrukcją jest to niemożliwe.
Macie coś godnego polecenia?
#fotel #biuro #praca #pcmasterrace i zaryzykuję #programowanie bo tam może być dużo potencjalnych użytkowników
Tapicerka może ch⁎⁎⁎wa w tej konkretnej ofercie, ale widzę że w nawet niezłym stanie. Ja kupiłem swojego odrapanego za 600zł i to absolutnie najlepszy fotel na jakim siedziałem w swoim życiu. Zagłówek płynna regulacja pochylenia, przód, tyl, góra i dół. Podparcie pleców jeździ góra dół (tym samym jest to regulacja podparcia lędźwi), oczywiście oparcie odchyla się też do tyłu jak chyba w każdym fotelu. Podłokietniki reguluje się na szerokość, wysokość, przód, tył i można je ustawić po skosie. Siedzenie regulacja przód tył i pochylenie do przodu i do tyłu. Sam fotel jeździ też góra dół jak każdy fotel. Polecam z całego serca
Jeszcze żeby siebie uwiarygodnić: siedzę na dupie przez minimum 8 godzin dziennie i często narzekam na kręgosłup. Dobry fotel to była dla mnie konieczność. Wcześniej miałem Markusa i na tym głównie nie da się siedzieć, ale za 600 zł autentycznie nic lepszego nie znajdzie się. Imho lepsze fotele są dopiero za ~2k ale i tak szału nie ma. Siedziałem jeszcze po drodze na Profim Xenon i był nawet okej, ale dopiero gdy usadziłem pośladki na Kinnarpsie... To czuć. To jest inna klasa. Generalnie kupiłem sobie do biura elektryczne biurko i klękosiad żeby zmieniać pozycje i o ile wcześniej rzeczywiście zmieniałem i żonglowałem między siedzeniem, klękosiadem i staniem, tak obecnie w ogóle zapominam że mogę sobie wstać, nawet nie czuję takiej potrzeby. Może raz w miesiącu tak zmieniam pozycję
@ZohanTSW Też mam tego Kinnarpsa, chyba za 800zł udało mi się wyrwać. Dobry fotel tylko podłokietnik zaczyna mi pękać. Ale fakt, te fotele są wygodne. Kupiłem bo w starej robo mieliśmy takie w biurze.
Z czego korzystacie do tworzenia drzewa genealogicznego? Ja testowałem różne serwisy i zawsze coś mi nie pasowało. Najbliżej było wikitree, ale zarządza tym jednak ktoś i boję się utraty danych. No i jakieś 5 lat temu stwierdziłem, że napiszę swoją aplikację do tworzenia drzew genealogicznych.
Założenia proste:
Brak potrzeby tworzenia serwera
możliwość pracy w grupie
Łatwe wersjonowanie
Możliwość szyfrowania danych dla osób żyjących
No i postanowiłem całość oprzeć na git, czyli repozytorium git może być miejscem wymiany danych. Każdy plik yaml to jedna osoba w drzewie, a program sobie to wszystko ogarnia pod spodem sam. No i projek leżał na dysku bardzo długo. Kilka miesięcy temu postanowiłem go dokończyć z pomocą AI bo sam mam mało czasu ostatnio i chyba powoli wychodzi z alfy - czyli odtworzyłem sobie w nim swoje drzewo i na razie trzymam lokalnie.
Ciekawi mnie czy znalazłyby się osoby, które znają się trochę na programowaniu i robią drzewa genealogiczne aby przystąpić do testów zanim opublikuję cały kod.
@dotevo konwersja z i do GEDCOM pewnie się tez przyda (co za upośledzony format swoją drogą, no ale ostatnia wersja z 1996 co wiele tłumaczy). EDIT: jak coś pisz pod tagiem, to jak będę miała chwilę to spojrzę
@dotevo Lol, ostatnio właśnie myślałem żeby sobie stworzyć drzewo genealogiczne. Też bym użył gita to wersjonowania oraz możliwości współpracy nad drzewem. Mogę pomóc potestować tylko najpierw to bym chciał wiedzieć w czym to jest napisane.
@dotevo Rusta się uczę od dłuższego czasu i niby napisałem już parę programów ale raczej nie czuje się w nim pewnie a Pythona to tylko same podstawy to nie wiem czy bym się przydał na coś. Ale chętnie zobaczę sam program jak już to upublicznisz i może bym sobie w tym drzewo strzelił.