@Gepard_z_Libii podrożeje, będzie drożało. zaraz wejdzie ustawa ratująca budżet, więc będzie okazja do podwyżeszenia marży w detalu. od grudnia o tym słyszę i jak na razie się sprawdza, tylko nie miałem pieniędzy wcześniej i cyrklowałem z terminem gwarancji.
dzięki funflowi @Cybulion zakupiłem lapka dla siebie oraz dla młodego na ceremonie komunistyczne - lapki gamingowe z konfiguracją odpowiednią na kilka najbliższych lat.
a i tak z tym drugim to kilka stów więcej wskoczyło, ale się udało wyłapać odpowiedni model.
@Amebcio a ta duża litera to nie oznacza może po prostu domyślnej akcji, tzn. która opcja zostanie wybrana jak naciśniesz Enter bez podawania żadnej litery?
@Amebcio To czy przyjmuje małe "t" jako akceptacje czy nie to jest wyłącznie decyzja osoby która napisała ten program, w tym wypadku pacmana a nie całego systemu operacyjnego. I to jest zrobione dla wygody po prostu, komu by się chciało pisać duże T. W ogóle nie musiałeś nic pisać i mogłeś dać Enter i też by przeszło btw bo jak ktoś napisał wyżej, dużą literą w tym wypadku oznacza się domyślną akcje. I wydawało mi się, że to jest standardem lol bo w wielu programach takie coś widzę.
XD też straciłem rachubę co oni jak nazwali. Dlatego mam przestarzały sprzęt za grosze, a ile byś nie wydał to za chwilę i tak będzie przestarzałe. Może zainwestuj tą kasę w siebie i zostań elektrykiem z sep?
@Gepard_z_Libii ja podszedłem do tematu po staremu. Czasem coś kupię, ale czekam przynajmniej na promocje. A i tak odpalam starego kompa i cisnę w bf1942 czy strzelanki tamtej ery.
WhatsApp Oficjalnie stosuje szyfrowanie end-to-end, w praktyce jednak jednak nie.
Ziobro zdziwienia. Kto by się spodziewał że Meta jednak nie dba o prywatność użytkowników, szok i niedowierzanie.
Agent federalny stwierdził, że szyfrowanie w WhatsApp to fikcja. Następnie śledztwo zostało zamknięte. Trwające 10 miesięcy dochodzenie Departamentu Handlu wykazało, że firma Meta może przeglądać wszystkie wiadomości w WhatsApp w postaci niezaszyfrowanej.
Według dwóch osób zaznajomionych z tą sprawą, na początku tego roku nagle zamknięto federalne dochodzenie mające na celu ustalenie, czy serwis WhatsApp należący do firmy Meta ma dostęp do zaszyfrowanych wiadomości. Zamknięcie tego dochodzenia przerwało śledztwo, które wywołało pytania techniczne dotyczące tego, w jaki sposób serwis przetwarza dane użytkowników za kulisami.
Ogólnie nawet jak ktoś nie jest linuxiarzem to powinien na to patrzeć pozytywnie bo w końcu Windows zaczyna mieć realną konkurencję w gamingu a to oznacza dla nas lepszy produkt.
Swoją drogą założę się, że zaczęli się teraz tym martwić ponieważ następny Xbox ma mieć opcje odpalania gier z PC czyli już faktycznie będzie po prostu PCtem w obudowie konsoli. A to oznacza, że jego największym rywalem może wcale nie być Playstation tylko SteamMachine xD.
Mimo mrocznej strony valve związanej z hazardem duży szacunek ze nie jest na NASDAQ. Po prostu jest to spółka kolesi co robi fajne rzeczy i nie ma dupościsku ze trzeba zwolnić x areczków żeby wykazać większe zyski niz w zeszłym roku a potem ich trzeba znowu zatrudniac
@zomers @Fishery ja ileś lat temu nakupiłem ramu za dużo na zapas, był pożar i sprzedałem 2 razy drożej
AI:
Najprawdopodobniej masz na myśli **granicę z 2017 roku**, kiedy to w wyniku pożaru w fabryce **SK Hynix** w Młynie (Korea Południowa) doszło do poważnych zakłóceń w produkcji pamięci RAM.
W maju 2017 roku pożar w zakładach SK Hynix w Młynie (Miryang) zniszczył linię produkcyjną, co w połączeniu z rosnącym popytem na pamięci DDR4 (głównie przez kopalnie kryptowalut i nowe komputery) spowodowało gwałtowny wzrost cen pamięci RAM o **50–100%** w ciągu kilku miesięcy. Twoja decyzja o sprzedaży zapasu w tym czasie była bardzo trafna, ponieważ ceny osiągnęły szczyt pod koniec 2017 i na początku 2018 roku.
czasami w rabocie musialem sobie osxa w vm odpalic zeby pofiksowac i przebudowac builda gry na iosa, nigdy bym nie chcial miec tego systemu na zadnym sprzecie
Samo low-poly może być, taki typ grafiki i tutaj niczego złego nie powiem, ale reszta...
Odgrzewany kotlet po raz setny. Mechaniki jak w innych grach, drzewka rozwoju też. Najbardziej mi to przypominało nieudanego klona "Banished".
Nie znalazłem w tej grze niczego odkrywczego, jakiegoś nowego pomysłu - po prostu to, co się sprawdzało przez lata.
Ale to nie było i tak najgorsze. Jest mnóstwo gier, które czerpią z innych, i to, powiedzmy, byłoby do przełknięcia, ale ta gra ma wpisaną polską wersję interfejsu.
Bogowie! To jest dramat. I nie można tego zwalić na to, że tłumaczenie robiła AI. Bo nie robiła. Dlaczego? Bo AI nie robi literówek, nie robi błędów ortograficznych. A tutaj jednych i drugich jest masa. Do tego tłumaczenia, które nie znają kontekstu, co oznacza, że nawet nikt tego nie przetestował. Czasami nawet pojawiały się chińskie znaczki zamiast polskich tekstów No i oczywiście polskie litery są inną czcionką niż reszta - nie chciało im się poświęcić 30 minut na dodanie polskich liter do używanej czcionki.
Oczywiście mogłem przełączyć na wersję angielską, ale mam zasadę, że jest jest po polsku, to sprawdzam jak to wygląda. Takie zboczenie zawodowe. I wygląda tragicznie.
Dla fanów tego typu gier - spoko, można pograć i nacieszyć się rozbudową miasteczka. Teraz jak widzę jest za 30 zł do zgarnięcia, ale jak dla mnie to i tak za dużo. Dwie dyszki maksylanie to jest warte.
Za wpis o zbieraniu RAMu Zeus z Hejto spoglądał długo na mnie z góry i obrzucił piorunami mówiąc „synu marnotrawny weź tam coś napisz, bo wzięli cie za wariata”!
Podzielę tekst na trzy części:
I – początki
II – zbieractwo
III – i co dalej z tematem?
Część I:
Jako iż jestem człowiekiem z boomu urodzeń lat osiemdziesiątych, pewnie jak większość tutaj, to swoją przygodę z komputerami zaczynałem od Commodore 64. Ale jeszcze zanim je otrzymałem to pamiętam jakieś podróby Nintendo (Pegazus, a może i Rambo?) u jednego znajomego ojca gdzie ze 2 razy w roku były wyprawiane imieniny czy urodziny i wtedy mogłem z chłopakami pograć chociażby w Contrę. Pamiętam też stare automaty arcade w pijalni piwa gdzie raczej bałem się wchodzić...
Były to piękne czasy, bardzo szybko sprzęt był zastępowany nowszym, lepszym modelem, gry rozwijały się równie szybko. U nas z racji tego, że wiele tych komputerów i konsol trzeba było sprowadzić lub kupić za dolary czy marki w Peweksie to nielicznych było stać na zakup. Na szczęście w moim mieście zakład pracy mojego taty postanowił zakupić do paczek dla dzieci na pierwszą komunię komputery. Padło na C64, być może nawet i więcej zakładów wtedy wpadło na podobny pomysł albo się nawet dogadali, bo pamiętam, że inni koledzy też otrzymali komody choć ich rodzice nie pracowali tam gdzie mój tata. Mniejsza o detale... W mieście królowało C64! Gierki, giereczki! Ale to był szał, wymiana kaset, co chwila nowe gry, człowiek spędzał masę czasu wczytując z kaset kolejne gry, zaczął interesować się komputerami i czytać prasę komputerową dostępną w kioskach RUCHu. Na początku nie było tego dużo ale z czasem pojawiały się kolejne pisemka i kolejne ale nie będę tutaj się na ich temat rozpisywał. Zacząłem kupować prasę i czytać, czytać, czytać dużo... i niestety większość gier jakie tam były opisywane to już było Atari, Amiga... nikt w moim mieście kogo znałem nie miał takich rarytasów... Na szczęście znajomi mojej mamy z pracy posiadali Atari, chyba ST, pamiętam jak lubiłem tam zawsze jeździć, bo chłopaki mieli Lotusa 2! Turbo sztos jak na tamte czasy. I zacząłem marzyć o Atari, potem o Amidze 500, bo to był wtedy model na topie i robiłem sobie nawet zapiski co bym chciał do niej dokupić, w jakie gierki na amisi pograć... A tu zonk!
Kolega z klasy, a raczej jego siostra, która dostała się do liceum dostała komputer do nauki, super maszynka jak na tamte czasy, nie pamiętam wiele z konfiguracji tego sprzętu ale za to pamiętam, że graliśmy w różne gierki, procesor jaki tam był to był Intel 486DX2 i miał zawrotne 66MHz! No i odpalał Dooma... Może i nie posiadał myszki, nawet na początku nie było głośników ale niczego to nie zmieniało. Doom zrywał beret w połowie d⁎⁎y! Do dziś pamiętam te wagary by pójść do Jacka pograć na PC. Ale to też tu nastąpiło pierwsze pęknięcie w moich marzeniach o nowym sprzęcie. Amiga tego nie miała ale mimo wszystko dalej lista gier na nią do ogrania rosła. Sprzęt bardzo szybko się starzał, inny kolega niedługo później dostał komputer z Pentium 120. To był dopiero potwór! Zmiatał z planszy 486 bez popitki ale ja dalej marzyłem o Amidze...
Przyszedł ten piękny dzień, że po setnym błaganiu rodziców o nowy komputer, bo C64 to już przecież złom tata zabrał mnie do lokalnego sklepu komputerowego. Pogadaliśmy chwilę o tym co miałem zapisane na małej karteczce z właścicielem i strasznie mnie zasmucił, nastąpiło drugie pęknięcie w moim pięknym planie posiadania A500. Może wtedy były to „tanie” komputery ale już martwe, PC weszło na grubo, fakt iż wiedziałem nawet co mniej więcej wychodziło w tamtym czasie u nas, bo przeglądałem cenniki, czytałem o gierkach ale mimo wszystko były to komputery 2x droższe niż Amiga ale przekonał mnie, że bez sensu jest inwestowanie w to co bym chciał, bo o ile podstawowy model kosztuje niewiele to trzeba do niego dokupić parę rozszerzeń, a jest to drogie i wychodzi niewiele taniej niż zestaw z Pentium 120 którego przecież dobrze znam.
No więc po rozmownie ojciec postanowił, że dozbierają trochę pieniędzy i wrócimy za jakiś czas kupić PC. Totalnie się na tym nie znał więc zacząłem czytać znów prasę ale już bardziej w kierunku PC. Składałem sobie jakieś wymarzone zestawy ale jak przyszło co do czego to i tak przekroczyłem budżet jaki był na komputer i finalnie kupiłem go w innej firmie, bo miała lepsze ceny niż lokalnie. Padło na AMD K6 200MHz, 2x 16MB EDO RAM, dysk Samsung 2,1GB, klon SB, monitor 15” i Matroxa 4MB... tutaj wielka wtopa, bo niedługo później pojawił się 3Dfx i zmiótł wszystko z planszy, a finalnie gdybym poprawił konfigurację to bym wziął mniejszy dysk, monitor 14” i nawet by zostało na Voodoo... ale kto mógł to przewidzieć. Ważne, że złapałem bakcyla PC. Jako iż mój komputer szybko się starzał więc wiele nowych gier albo działało słabo albo działało tak, że szkoda było czasu na takie granie i tu znów pomogła prasa, pierwsze wzmianki o podkręcaniu procesora nie pamiętam gdzie wyczytałem ale wiedzę zakazaną już posiadłem. Spróbowałem, z mojego K6 200 zrobiłem 233 ale nie pamiętam już czy to była wina słabej płyty (nie ogarniała większych napięć) czy po prostu opornego procesora ale od czasu do czasu się komputer zacinał na takich ustawieniach więc finalnie jechałem na 225MHz. Ale pierwsze koty za płoty za mną.
Tak zaczęła się moja przygoda z overclockingiem. Od tamtej pory każda nowa część praktycznie na dzień dobry była podkręcana. Pamiętam jak dziś swój drugi komputer i jego konfigurację: AMD Duron 600MHz później zwany ziemniakiem, bo słabo się kręcił i max na co pozwalał to 650MHz. Geforce 2MX do którego dokupiłem chłodzenie i podkręciłem tak, że aż zabrakło skali dla pamięci w oprogramowaniu. Może i ładnie wyglądało na suwakach ale był to ogólnie tak słaby model wtedy, że wydajności przybyło niewiele no ale kolejne próby za mną w tym temacie.
Kolejny komputer czyli Duron 1400 od razu po zakupie poleciał na 1800MHz. Mogłem kupić od kolegi jakiegoś taniego XP ale po poczytaniu trochę wyszło, że mimo wszystko ten Duron był ciut wydajniejszy, do tego kupiłem go wtedy nowego za grosze i taniej niż kolega za niego chciał. Grafikę Geforce 4Ti 4200 też wymaksowałem ile dało radę stabilnie choć tam miałem słabe pamięci i więcej na nich jak 250MHz nie mogłem ustawić.
Piękne czasy, inwestowałem w części już głównie swoje pieniądze więc zanim coś kupiłem przeglądałem masę testów i recenzji by nie wtopić tak jak przy pierwszym komputerze gdzie koło nosa przeszła mi „magia Voodoo”. Od tamtego momentu zacząłem kupować tylko płyty główne marki Abit, zawsze były „dopakowane”, dobrze wycenione i pozwalały na łatwy i bezproblemowy overclocking. I tak to się zaczęło.
@PanW 486DX2 to był mój pierwszy komp. Z dyskiem 300 MB podzielonym na sześć partycji 😁
Długo go miałem bo po nim wjechał od razu Celeron 300 który kręcił się na dzień dobry na 450 i to był overcloking!
Mijają dwa tygodnie odkąd przeniosłem się na linuxa.
openSUSE Tumbleweed
Co prawda Instalacja na drugim fizycznym dysku, windows wciąż na pierwszym dysku. Ile razy go odpaliłem od momentu instalacji linuxa?
Dwa razy. Pierwszy raz ponieważ nie zapisałem adresu IP bieda serwera w szafie. Drugi raz ponieważ nie wykonałem poprawnie backupu playlist w foobar2000.
Jestem przekonany że największym problemem "roku linuxa" to użytkownicy i ich przyzwyczajenia.
A jak już je powsadzasz do tych pudełek, to co dalej się dzieje? Opierasz głowę na zgiętym ramieniu i przyglądasz się im z bliska? Wyjmujesz je po kolei z tych pudełek i kładziesz sobie na brzuchu? A może leżysz na łóżku, trzymasz kartę w wyciągniętych rękach i spoglądasz na nią na tle sufitu?
Po prostu zastanawiam się, jak w praktyce można się cieszyć posiadaniem tak wspaniałych okazów?
Też mam dziwne hobby, ale nie ma takiej siły, abym tutaj je ujawnił. Nie zrozumiecie...
@lukasz-l Bez urazy ale to worek RAMu tylko "Wartości" nabiera jeśli tam są moduły na fajnych kostkach. Dla przykładu z DDR1 takie z 2 kółeczkami na kościach albo na Samsungach TCCD.