TLDR

- na rynku IT w Polsce jest dużo ofert, ale to nie znaczy, że łatwo dostać pracę

- wysyłanie CV do firm nie działa; potrzebne są polecenia

- rekrutacje są trudne, ale można się ich nauczyć


Wstęp


Rzuciło mi się kilka wpisów o stanie rynku IT i szukaniu pracy. Mam kilka przemyśleń i chcę się nimi podzielić. Nie jestem rekruterem ani menedżerem, nie zmieniam pracy super często, ale dostaję dużo ofert, rozmawiam ze znajomymi, którym pracę udaje się zmienić, i prowadzę kilkadziesiąt rozmów rekrutacyjnych rocznie.


Wszystko poniżej jest tylko moją opinią i mogę się mylić — bierzcie na to poprawkę

Liczę, że choć jednej osobie się ten wpis przyda.


Do kogo kierowany jest ten wpis?


Do osób z co najmniej kilkuletnim doświadczeniem. Większość rad nie jest adekwatna dla studentów i juniorów — start dziś jest bardzo ciężki, a że zaczynałem dawno temu, nie wiem, jak zrobić to dobrze


Jak wygląda obecny rynek pracy dla programistów?


Ofert jest dużo. Głównie stacjonarnych lub hybrydowych i głównie w Warszawie. Są firmy zatrudniające zdalnie, ale jest ich niewiele. Warszawa ma jeden z najlepszych rynków pracy w Europie — Gergely Orosz twierdzi, że najlepszy po Londynie, głównie ze względu na koncentrację kapitału big techów. Kilka największych polskich miast też ma niezłe rynki pracy.


Nie zmienia to faktu, że wymagania są wysokie — techniczne, miękkie i pod kątem wydajności. Kultura pracy w wielu miejscach jest toksyczna. Masowe zwolnienia są codziennością. Drodzy pracownicy są przenoszeni do tańszych krajów. Ryzykowne projekty realizuje się ludźmi na kontraktach. Bzdurne metryki służą do mierzenia produktywności programistów. A menedżerowie szukają najsłabszych ogniw, żeby ich zastąpić.


Ale zarobki są bardzo dobre i w Polsce ciągle rosną. Ofert pracy jest dużo, zwłaszcza dla seniorów.


Skąd te sprzeczności?


Rynek pracy programistów jest pełen paradoksów. To efekt chaotycznych ostatnich lat:

  • covid i zero-interest-rate-policy (ZIRP) w USA (2020–2021) mocno zaburzyły rynek. Przy zerowych stopach nie opłacało się trzymać kasy, kapitał był tani i pompował firmy oraz startupy, windując płace programistów na świecie.

  • kiedy stopy poszły w górę (2022–2023), firmy zaczęły szukać cięcia kosztów. Przez amerykański big tech przetoczyła się fala zwolnień.

  • w międzyczasie Elon Musk kupił Twittera i zwolnił ~80% załogi (2022–2023). Wiele osób mówiło, że serwis padnie. Nie padł, a firma zaczęła zarabiać. To stworzyło precedens.

  • zarządy kolejnych firm nauczyły się, że można przenosić drogie role za granicę (2023–2025). Po co płacić absurdalne stawki w USA, skoro podobną robotę zrobi Polak, Hiszpan czy Meksykanin? Offshoring stał się modą, a big tech otwiera biura gdzie indziej, w tym w Polsce.

  • wybuchła bańka AI (2023–2025), która znowu uruchomiła strumień inwestycji i rekrutacji w wybranych firmach.

  • I tak dochodzimy do dziś: sygnały są mieszane. Z jednej strony firmy optymalizują koszty, tną najdroższych pracowników i przenoszą zatrudnienie do Polski, podbijając płace dla najlepszych. Z drugiej wszystkim dokręcana jest śruba.

Jak więc odnaleźć się w tym kotle?


Zasadniczo niewiele się zmieniło: trzeba znaleźć firmę (albo dać się znaleźć), przejść przez rozmowy i dostać ofertę. Każdy z tych etapów to gra z zasadami. Ignorowanie ich — albo gorsze, nieznajomość — zwykle kończy się porażką. Zanim wejdziemy w szczegóły, warto zadać sobie jeszcze jedno pytanie:


Jak nie wpakować się w bagno?


Nie ma już stanowisk idealnych. Zawsze są jakieś wady. Przez cały proces warto pilnować, czego szukamy. Dla jednych czerwone flagi to praca wieczorami, dla innych wyczerpujący on-call, a dla kogoś częste reorganizacje. Niezależnie od preferencji, warto spisać pytania, na które musimy poznać odpowiedź.

Skąd wziąć odpowiedzi?

  1. znajomy z firmy — najlepsza opcja. Jeśli masz kogoś, komu ufasz, nie wahaj się zadać pikantnych pytań. Rozeznaj się, jak wygląda struktura firmy i które obszary są spoko, a gdzie jest tragedia.

  2. podczas rekrutacji pytaj interviewerów. Ważne: nie warto pytać rekrutera, bo to zwykle tylko proxy. Jeśli jesteś na etapie oferty, a wciąż masz pytania, poproś rekrutera lub hiring managera o rozmowę z kimś z zespołu. Rozmawiając z osobami z wewnątrz, bierz poprawkę, że mogą kolorować odpowiedzi — jeśli kręcą, zwykle jest gorzej.

  3. internet — im większa firma, tym więcej informacji. Polecam wątki na teamblind.com.

  4. finanse firmy — dla spółek akcyjnych łatwo znaleźć kwartalne wyniki i nagrania z konferencji dla inwestorów. Jeśli biznes się nie spina, spodziewaj się częstych zwolnień, problemów z podwyżkami i (zależnie od orga) chaotycznych decyzji leadershipu.


Jak zostać zaproszonym na rozmowę?


Na jedną pozycję w dobrej robocie wpada zwykle kilkaset CV — bliżej tysiąca niż stu. Rekruter nie jest w stanie się przez to przebić, zwłaszcza że spora część aplikacji w ogóle nie pasuje do opisu. Część to ściana tekstu. Inne listują każdą pierdołę, mimo że nikogo nie interesują skille typu Jira czy MS Word.


Pierwszym zadaniem jest znaleźć się za murem tysiąca CV. Jak? Najlepiej w ogóle nie próbować go przeskoczyć. Są dwie zasadnicze ścieżki:

  • zdobądź polecajkę — ktoś z wewnątrz firmy musi Cię zarekomendować. Może masz znajomego pracującego w tej firmie? Może znajomego, który ma znajomego? A może da się namierzyć kogoś na LinkedInie i przekonać do rekomendacji? Najlepiej, jeśli taka osoba nie tylko wrzuci CV do systemu, ale też napisze do rekrutera i menedżera, że warto Cię zatrudnić i pasujesz na stanowisko.

  • daj się zauważyć — trudniejsza droga, ale ładny profil na LinkedInie, sensowne firmy w historii, zwięzły opis i zawodowe zainteresowania pomagają. Do tego aktywność na meetupach i konferencjach, w grupach dot. specjalności, na Slackach, w opensource. Cokolwiek, gdzie ktoś może szukać specjalisty, może dać Ci szansę.

W obu przypadkach warto pamiętać, że networking i kontakty pomagają.

Ostatnia rzecz: CV musi pasować do pozycji. Polecam jedną stronę, kluczowe technologie wypisane po przecinku i kluczowe osiągnięcia z poprzednich ról. Chodzi o to, by rekruter od razu zobaczył, że jest match.

Jeśli to gra, to czeka nas rozmowa z rekruterem i właściwe interviewsy.


Rozmowy kwalifikacyjne


Standardowa rekrutacja sprawdza trzy rzeczy: kodowanie, architekturę i umiejętności miękkie (w tym scope, czyli zakres odpowiedzialności).


Obecnie często spotkasz structured interview, tzn. pytania mają scenariusz i klucz dobrych odpowiedzi. Trochę jak na maturze, tylko że po drugiej stronie jest żywy człowiek, który może pomóc. Skoro druga osoba ma scenariusz, to będzie się go trzymać. Zmiana tematu i próba zaimponowania niszową wiedzą zwykle nie działa. Kombinowanie/ściąganie to zazwyczaj strzał w stopę — interviewer zwykle wyczuwa, co jest grane.


Wróćmy do samych zadań. Jeśli chodzi o kodowanie, często trafiają się problemy, na które rozwiązanie trzeba znać. Na rozmowie czasu jest zazwyczaj za mało, żeby spontanicznie rozwiązać problem widziany pierwszy raz. Jak się więc przygotować?

  1. leetcode

  2. książki z zadaniami

  3. chodzenie na interviewsy — im więcej ich za tobą, tym mniej cię zaskoczy na nowych

Warto też zapytać rekrutera, o co pytają na rozmowach. Jeśli pada temat, w którym nie czujesz się komfortowo, przesuń spotkania o kilka dni i odśwież temat. Podczas samego zadania warto słuchać interviewera. Często naprowadzi na dobry tor.


Jeśli chodzi o architekturę, wygląda to podobnie, tylko problemy są zazwyczaj z życia wzięte. Niektóre zadania da się ogarnąć z marszu.


Ostatnie są umiejętności miękkie. Tu pytania są podobne w większości firm.

  • jaka była twoja rola w zespole? jak duży projekt prowadziłeś? ilu programistów było zaangażowanych w twój projekt? czy musiałeś współpracować z innymi zespołami? Chodzi o wpasowanie twojego scope’u w firmową drabinkę. Jeśli gdzieś warto pokusić się o kolorowanie swoich osiągnięć, to moim zdaniem tutaj. To jest jedna z kluczowych rozmów, jeśli chodzi o poziom, jaki ci się przypisze. Często w internecie można znaleźć oczekiwania na dany poziom. Jeśli nie, można próbować przyrównać poziom do innych firm, np. korzystając z levels.fyi.

  • podważanie projektu — sprawdzanie na podstawie twoich przykładów, czy to, co mówisz, ma ręce i nogi, i czy umiesz myśleć. Na podstawie jakich sygnałów podejmowałeś decyzje. Czy podejmowałeś je sam, rekomendowałeś je, czy tylko wykonywałeś decyzje przełożonych.

  • często pada pytanie “co poszło nie tak?”. Chodzi o sprawdzenie, czy potrafisz ogarnąć sytuację, gdy pojawiają się niespodzianki (a zawsze się pojawiają).

  • częste są też pytania behawioralne dot. rozwiązywania konfliktów czy przekazywania feedbacku. Rzucenie “tak, tak, kojarzę NVC” czasami skraca tę część.


Jeśli pójdzie dobrze, pewnie dostaniesz ofertę. Jeśli źle, warto dopytać, co było nie tak. I najważniejsze — jeśli się nie udało, nie należy się tym przejmować. Rozmowy kwalifikacyjne uwala większość aplikujących. To normalne. Czasem trzeba mieć trochę farta. I uważaj na syndrom impostora - powtarzaj sobie, że umiesz rzeczy.


Dostaliśmy ofertę. Jak ugrać więcej?


Warto ponegocjować. Powiedz rekruterowi, że zależy Ci na wyższym wynagrodzeniu. Albo że bierzesz udział w innej rekrutacji i musisz się poważnie zastanowić. Zapytaj o widełki na stanowisku i powiedz, że spodziewałeś się oferty bliżej ich górnej granicy.


Zapytaj też o signing bonus. Możesz go argumentować np. premią lub transzą RSU, która przepada Ci przez zmianę pracy.


Idziesz do małej firmy i płaca jest naprawdę nienegocjowalna? To może jest zespół, w którym chciałbyś się znaleźć?


Przeszliśmy rozmowy kwalifikacyjne, ale ktoś inny dostał ofertę. Co robić?


To zdarza się całkiem często. Lądujemy w wtedy w limbo zwanym team matching. Rekruter będzie wysyłał nasze CV do hiring managerów przez następne kilka miesięcy i podsyłał Ci oferty. Moim zdaniem najważniejsze, to nie dać się wepchnąć w problematyczny zespół. Znowu więc zostaje nam zadawać trudne pytania i szukać kogoś zaufanego wewnątrz.


Przeczytałem całość co teraz?


Mordo, serio chciało Ci się? Liczę, że to nie był zmarnowany czas. Teraz możesz się poniezgadzać ze mną w komentarzach!


#programowanie #programista15k

Komentarze (29)

malkontenthejterzyna

Wołam @maly_ludek_lego @roadie @nbzwdsdzbcps @inne_rzeczy, bo zaplusowaliście komentarz z wołaniem!

nbzwdsdzbcps

@malkontenthejterzyna Dziękuję, dobrze się czytało, z doświadczenia zgadzam się z większością tekstu.

koszotorobur

@malkontenthejterzyna - czemu wrzucasz takieg wpisy w nocy? Zależy Ci aby przeczytały ten wpis 3 osoby na krzyż? Mam nadzieję jednak, że wywiąże się dyskusja.

A, no i używanie "—" jest teraz podejrzane

malkontenthejterzyna

@koszotorobur


  1. Wrzucam w nocy bo zależało mi, żeby zamknąć temat bo nie siedziałem przed prywatnym kompem od wrzucenia tamtego wpisu. I tak sporo osób przeczytało. A żeby maksować plusiki, to zamiast się w timing bawić lepiej ukraść z twittera post Pęłczyńskiej Nałęcz

  2. Używałem codexa do przeredagowania. Kłócił się ze mną o kolokwializmy, których kazałem mu nie usuwać. Ale trochę powtórzeń usunął zostawiszy średniki.

koszotorobur

@malkontenthejterzyna - jako osoba, która zatrudniła w życiu trochę ludzi do IT - mam swoje opinie i rady

  • Umiejętności miękkie (jak komunikacja, praca z zespołami nietechnicznymi, umiejętność zaprezentowania osiągnięć swoich/zespołu, itp.) są obecnie bardzo ważne - taki programista to już nie piwniczak, którego nie wypuszcza się do ludzi (a wręcz przeciwnie)

  • Interdyscyplinarność najczęściej wygrywa z bardzo wąską specjalizacją

  • Osobiste przykłady umiejętności szybkiego reagowania na zmiany tylko pomagają w przekonaniu, że sprosta się każdemu zadaniu

  • Umiejętność aktywnego słuchania podnosi szanse na zatrudnienie

  • Nadążanie za nowoczesnymi technologiami (nawet jeśli się z nimi w obecnej pracy nie styka) jest wręcz nieodzowne - obecnie zaznajomienie z chmurą, Linuksem, kontenerami i ich orkiestracją oraz praktyczne umiejętności w posługiwaniu się AI to podstawa

  • Networking (czyli budowanie sieci ludzi) może i pomaga w dostaniu się na rozmowę kwalifikacyjną - chociażby z polecenia - niemniej jak wypadniemy na takiej rozmowie (a właściwie serii rozmów - bo prawie nigdy nie jest to jedna rozmowa) spoczywa wyłącznie na naszych barkach - a kompletne zawalenie rozmowy najpewniej zniczy połączenie w naszej sieci

  • Łatwiej nauczyć kogoś z otwartym umysłem nowych rzeczy niż nauczyć starego psa nowych sztuczek - bez umiejętności zaprezentowania swojej zwinności umysłowej może być ciężko

  • Dopasowanie do istniejącego zespołu to coś czego szukają pracodawcy - warto pytać jakimi wartościami, procesami i metrykami sukcesu kieruje się firma i zespół bo czasami to nam firma/zespół może nie pasować

  • CV musi być przyjazne automatycznym systemom rekrutacyjnym, które w dużej mierze szukają tych samych słów kluczowych co w ogłoszeniu o pracę - do tego CV musi być w formacie łatwym do przeczytania dla maszyny

MostlyRenegade

@malkontenthejterzyna masakra. Kto normalny chciałby zostać programistą? Po co ludzie sobie to robią? Jeszcze żeby to ciekawe było, a to w większości przypadków klepanie jakichś gównianych CRUDów.

groman43

@MostlyRenegade Programowanie nie ogranicza się tylko i wyłącznie do CRUDów. To typowa polska patologia, gdzie żyzny kraj nad Wisłą jest traktowany jako źródło taniej siły roboczej, a kamilki krudziarze tak naprawdę więcej nie potrafią.

MostlyRenegade

@groman43 napisałem, że w większości, a nie, że wyłącznie.

No i nadal pytanie pozostaje.

I jeszcze te rozbudowane, wieloetapowe rekrutacje jakby praca dotyczyła programowania lądowników marsjańskich w czasie rzeczywistym, a nie jakichś nakładek na sql, które ogarnie pierwszy lepszy czatbot.

groman43

@MostlyRenegade Wiesz, jeśli ktoś szuka kolejnego kamilka krudziarza, to faktycznie wieloetapowa rekrutacja jest średnio potrzebna. Ale jeśli pracodawca szuka kogoś więcej, kto będzie pasował do zespołu, brał odpowiedzialność za swoją pracę, etc. to wieloetapowa rekrutacja wcale takim złym pomysłem nie jest.

splatch

@malkontenthejterzyna Łap pierona. Sam ostatnio utyskiwałem w jakimś komentarzu na to. Niech potomni mają łatwiej.

maly_ludek_lego

Generalnie brałem udział w rekrutacjach w 2024 i to co zastałem na rynku IT przeraziło mnie.

Udowadnianie, że nie jest się kaczką, nawet 6-7 etapów, bardzo szeroki stack technologii, Od Frontendu po devops.

Rozmawiałem z kolegą, który został zwolniony z pewnej znanej w internecie firmy- ostatecznie i tak dostał robotę w firmie, gdzie techniczny po prostu zadawał mu pytania bez kodowania.

I ja nieco podobnie - tam gdzie były 2 etapy rekrutacji.

Niestety jeśli chce się topową firmę typu FAANG Albo coś dość podobnego, no to niestety to co wyżej trzeba robić.

A, dodam jeszcze, że mnie i kolegę uratowała znajomość niszy i wiedza specjalistyczna , wbrew wpisowi powyzej.


Koniec końców, poziom wiedzy, który trzeba posiadać na rekrutacji wzrósł kilkukrotnie, jest ciężko i upokarzająco.


Mam trochę ochotę zrezygnować z tej branży i powoli się do tego szykuje, myślę że w ciągu 5 lat max.

koszotorobur

@maly_ludek_lego - niestety będzie tylko gorzej - teraz trzeba też udowadniać, że się jest lepszym od AI.

Te wieloetapowe rekrutacje to patologia - od lat z nimi walczę bo to tylko bezpodstawne męczenie ludzi.

Sam mam swój nieortodoksyjny sposób robienia rozmów kwalifikacyjnych - zwykła rozmowa - często ludzie na jej koniec mówią, że po raz pierwszy ktoś potraktował ich jak człowieka.

Sam chodząc na rozmowy doświadczyłem wielu patologii - pisałem już tu kiedyś, że jakaś firma chciała mi zrobić wielogodzinne testy psychologiczne i kompetencyjne - powiedziałem, że to uwłacza mojej godności jako kandydata - a oni, że każdego tak zatrudniają (jacy ludzi się na to godzą?).

Przez AI rynek niestety się pogarsza więc ciężko mi nawet wymyśleć do jakich patologii w zatrudnianiu to jeszcze doprowadzi

A interdyscyplinarność nie wyklucza znania niszy - czasem to właśnie w nią trzeba celować - ważne tylko by do niej się nie ograniczać

inty

@koszotorobur @maly_ludek_lego ja podobnie myślę. Ostatni raz rektrutowałem się w 2021r., pytano mnie to co miałem w CV + kilka rzeczy z node i AWS.

Teraz podjerzewam, nie przeszedłbym rekrutacji jak wachlarz pytań techncznych jest tak szeroki a i tak pewnie 70% z tych rzeczy się nie użyje w pracy, o które pytają. Poza tym w teamie mam devopsa to sie tą działką nie interesuje oprócz tego jak odpalic jakieś joby, dodać w helmach jakieś zmienne czy włączyć środowisko na ECS bo padło...


Mam też wrażenie, że rekrutacje są już castingiem typu cały zespół IT w jednym człowieku a nie kilka osób specjalizujących się w swojje działce jak FE, BE i Devops.

maly_ludek_lego

@inty Mam też wrażenie, że rekrutacje są już castingiem typu cały zespół IT w jednym człowieku a nie kilka osób specjalizujących się w swojje działce jak FE, BE i Devops.

Niestety dokładnie tak to wygląda.

Ilirian

@inty Jak widzę ogłoszenie na fullstack developera a w wymogach oczekuje się również znajomości narzędzi devops i umiejętności miękkich bo trzeba rozmawiać z klientem to mnie szlag trafia. Firma zaoszczędzi krocie na specjalistach bo zatrudni jednego frajera od wszystkiego a ten będzie się jeszcze cieszył że zarabia 20% więcej od zwykłego backendowca ale za to robi za czterech

inty

@Ilirian pytanie ile serio takich geeków istnieje na rynku co ogarniają aż tyle technologi, są.specjalistami i potrafią wszystko to spiąć architektura albo wybrać najbardziej optymalne rozwiązanie

malkontenthejterzyna

@inty jest całkiem sporo ludzi, którzy zrobią porządny frontend, backend, postawią to w cloudzie i ogarną CI/CD. I do tego piszą czysty kod. Ale to często działa na ich niekorzyść, bo brakuje im specjalizacji. Lepiej być ekspertem w jednej działce niż całkiem niezłym w pięciu.

koszotorobur

@malkontenthejterzyna - jeden rabin powie tak inny rabin powie nie

Jeśli chodzi o programistów sensu stricto to "specjalizacja" może być pożądana - chociaż do specjalizacji nie zaliczałbym znajomość tylko jednego języka czy tylko jednego frameworka (nawet jeśli jest to znajomość wybitna)

Jeśli chodzi szeroko pojęte IT to jak już pisałem interdyscyplinarność najczęściej wygrywa z bardzo wąską specjalizacją.

malkontenthejterzyna

@koszotorobur Może nieprecyjnie to napisałem, ale jedno nie wyklucza drugiego. Mówiąc specjalizacja mam na myśli np.

  • duże systemy rozproszone

  • backend dla fintechu

  • platform engineering dla frontendowców

Catharsis

@malkontenthejterzyna Nie mam nic mądrego do dodania ale jako osoba która pewnie będzie przez to przechodzić za niedługo napiszę tylko, że dzięki za wpis.

koszotorobur

@Catharsis - życzę powodzenia!

Zuorion

>dla programistów?
>produktywności programistów.
>Rynek pracy programistów
>windując płace programistów na świecie.

IT to nie tylko programiści

malkontenthejterzyna

@Zuorion Już któryś raz robię ten błąd. Powinienem był sprecyzować, że będę pisał o programistach.

Amhon

@malkontenthejterzyna devops here, szukam pracy od grudnia. Wszystkie najnowsze i fancy technologie mam wpisane w CV, doświadczenia z dużym biznesem z 8 lat. Na 50 wysłanych cv dostałem jedną odmowę i zero innych odpowiedzi xD

Z polecenia chyba zacznę pracę przyszłym tygodniu.


Co ciekawe, na takim pracuj.pl widzisz czy ktoś otworzył Twoje cv itp. no więc nie wiem czy 10% pracodawców w ogóle spojrzało na moje CV w ciągu półtorej miesiąca.

Klockobar

@malkontenthejterzyna ta branża to cyrk na kółkach. Czym prędzej chcę ją zmienić. Tutaj człowiek nie może mieć czasu dla siebie, dla rodziny, tylko po pracy musi się rozwijać, nadrabiać, leetcodować.

maly_ludek_lego

@Klockobar Tak, ta braznza stała się niezwykle toksyczna.

Może takie nadgodziny, ciągle douczanie się i presja na wyniki są super dla kogoś z "krajów rozwijających się", który chce stamtąd za wszelką cenę uciec - których to w organizacji w której pracuje swoja droga jest więcej i wiecej, ale nie dla białego człowieka z rozumem i godnością. To upokarzające - nie jesteśmy maszynami.

koszotorobur

@maly_ludek_lego - a do tego kuriozalnym paradoksem jest to, że na interview wymagają niewiadomo czego gdy samą pracę po dostaniu się mogłaby wykonywać przeszkolona w tydzień małpa

Tak się marnuje potencjał pracownika przedkładając proces ponad wszystko - potem człowiek siedzi w pracy używając jedynie fragmentu swojego potencjału i zastanawia się po co to wszystko było gdy najwyżej jedyną trudnością jest rozpoznać komu warto włazić w dupę

Zaloguj się aby komentować