W piątek polska opinia publiczna zagotowała się za sprawą ukraińskiego influencera, który Corvettą wjechał w Tatrach w niedostępny dla aut rejon Morskiego Oka, a spotkał go jedynie mandat w wysokości 100 PLN. Już następnego dnia pojawiły się pełne oburzenia reakcje samego premiera, ministra spraw wewnętrznych, policji i szeregu innych instytucji i osobistości. W ekspresowym tempie Ukrainiec został de facto wydalony z kraju przez najwyższe władze RP z zakazem ponownego wjazdu i zapowiedzią surowych konsekwencji wobec tego typu zachowań. Nie była to pierwsza tego typu bardzo gorąca i gwałtowna reakcja na wykroczenia czy przestępstwa popełniane przez obcokrajowców. Dużym echem odbiły się również wydarzenia z zeszłorocznego koncertu na Stadionie Narodowym , gdzie w obliczu pojawiających się flag OUN-UPA wśród publiczności, policja zatrzymała 109 osób za m.in. przeskakiwanie przez barierki i starcia z ochroną czy posiadanie i wnoszenie środków pirotechnicznych, po czym 63 osoby z nich zostały z Polski deportowane. Za podobne wykroczenia czy przestępstwa, dokonywane przez obywateli Polski, reakcja jest dużo słabsza i wolniejsza, bez udziału medialnego najwyższych przywódców kraju.
Pytanie na dziś: Czy w Polsce osoby innych narodowości powinny być surowiej karani od Polaków?
Zapraszam do oddawania głosów w ankiecie oraz kulturalnej dyskusji w komentarzach. Zastrzegam, że treści niezgodne z polskim prawem i obraźliwe wobec innych użytkowników będę usuwał niezależnie od poglądów.
Generalnie nie, jest jedno prawo i powinno być równe dla wszystkich ALE imo obcokrajowiec powinien mieć przy każdej kolejnej odjebanej akcji trochę pod górkę więc i surowiej karany powinien być. No i jakiś "limit" też powinien mieć, 1 gruba akcja i out, 3 mniejsze i out. Mamy rodowitej patoli i debili nadmiar, nie potrzebujemy kolejnych z zewnątrz.
Ustawa dotycząca bezprawnego spowodowania śmierci na Florydzie określa, kto może pozwać za błąd w sztuce medycznej i dochodzić odszkodowania. Artykuł 8 tej ustawy stanowi, że jedynie małżonkowie i małoletnie dzieci zmarłego mogą dochodzić odszkodowania za ból i cierpienie w sprawach dotyczących błędów medycznych. Zgodnie z ustawą małoletnim dzieckiem jest osoba poniżej 25. roku życia. Oznacza to, że choć można wnieść pozew o zwrot kosztów pogrzebu bez dochodzenia odszkodowania za ból i cierpienie, to często taka sprawa nie jest wystarczająco mocna, by większość prawników zajmujących się błędami medycznymi chciała się jej podjąć.
~
Ironią jest to, że gdyby ci pacjenci przeżyli, mogliby dochodzić odszkodowania za ból i cierpienie w przypadku błędu medycznego. Podobnie, gdyby ten sam lekarz potrącił ich samochodem i spowodował ich śmierć, przysługiwałoby im odszkodowanie z tytułu bezprawnego [wrongful] spowodowania śmierci.
~
Prawo to jest powszechnie określane przez media jako ustawa „Free Kill” („darmowego zabijania”) na Florydzie i zostało uchwalone, aby zapobiec opuszczaniu stanu przez lekarzy z powodu wysokich składek ubezpieczenia od błędów medycznych. Jednak według niektórych krytyków cel ten nie został osiągnięty. Dane Departamentu Zdrowia i Opieki Społecznej Stanów Zjednoczonych pokazują, że Floryda należy do stanów z największą liczbą pozwów dotyczących błędów medycznych w kraju, a także z jednymi z najwyższych odszkodowań wypłacanych z tytułu takich spraw. Floryda jest jedynym stanem w kraju posiadającym takie prawo „Free Kill”, a wielu zwolenników praw jednostki uważa je za rażące i dyskryminujące.
Amatorzy, w Polsce od dawna panuje całkowita bezkarność lekarzy za błędy w sztuce. Powodzenia w skłonieniu jednego kitla do zeznawania przeciwko drugiemu.
mam taki "problem". Wlazłem na OLX, bo pomyślałem "a nuż ktoś sprzedaje jakąś ładowarkę do Makity w dobrej cenie".
I tak mnie te poszukiwania zaprowadziły do wkrętarek DDF487Z.
W wielkim skrócie: żółte sk... produkują gównianą podróbę wskazanego modelu, ale z oznaczeniem Makita, etykietą Makita i o skopiowanym designie, ale różniącą się detalami (i jakością).
Podróba, ale ciekawsza, gnój mimo opisania jako DDF487 i wielkiego loga "Makita" pisze, że to "zamiennik", ale dopiero na samym końcu. Przypominam, że gówno to kogokolwiek obchodzi, że on o tym pisze, bo podróbami handlować nie wolno, a tu nie ma nawet szansy, że bidulek "nie wiedział".
To pozgłaszałem to gówno, bo miły ze mnie chłopak. I cisza. Ale jedno (to ostatnie, co wkleiłem) zgłosiłem po wylogowaniu, bo OLX wtedy prosi o maila, by "poinformować o efektach weryfikacji". Czekam parę minut - odrzucono, podrobione gówno nie łamie regulaminu.
"Po zapoznaniu się z Twoim zgłoszeniem nie znaleźliśmy żadnego potwierdzenia, że jest ono niezgodne z naszymRegulaminem. W związku z tym będzie nadal widoczne na OLX. Niezależnie od tego dziękujemy za Twoją opinię! Dzięki Twojej pomocy jesteśmy w stanie upewnić się, że każde ogłoszenie zamieszczone na OLX spełnia nasze standardy jakości."
Czyli OLX wspiera handel podróbami. Mniej by mnie to obchodziło, gdyby nie to, że niemal wszyscy sprzedający to perfidni oszuści. A oszustów BARDZO nie lubię. A zresztą, nawet ten, co informuje, że to zamiennik, nie sprzedaje tego jako "chińskie gówno", tylko Makita DDF487!
Jaki jest najskuteczniejszy sposób, by się tym sprzedawcom + samemu OLX dobrać do d⁎⁎y?
@Pantokrator kiedyś na allegro też próbowałem zgłaszać podróby, ale skutecznie mnie do tego zniechęcili. Skoro sam producent ma na to wywalone to w sumie co mnie to?
Jak ja gardzę takimi rolnikami od siedmiu boleści, oczywiście oświetlenie w przyczepie nie działało. Taki k⁎⁎as czas na jazdę na protesty organizowane przez pis ma ale juz na naprawę oświetlenia przyczep juz nie.
@UncleFester z miesiąc temu słyszałem instruktorzy smieszkowali że autor kanału co podlinkowane, to w jednym z materiałów powiedział że egzamin w wpa w pewnym dużym mieście na wschodzie kraju jest łatwy i właśnie syn jednego z tych instruktorów zdawał ostatnio ten egzamin w tum mieście, no i nie byl już wcale taki łatwy bo nawet glauberyta kazali rozkładać, taka anegdotka zaslyszana xd
Moszner i Leśny… serio? Ja rozumiem , że się rozchylał jeśli chodzi o popularność ale naprawdę są lepsze i rzetelniejsze źródła wiedzy strzeleckiej. Zarówno tej technicznej, jak i prawnej
Yutuber, który twierdził, że nie musi ustępować pierwszeństwa pieszym chcącym przejść przez przejście i że wprowadzenie nowelizacji w 2021 r. niczego nie zmieniło... właśnie uslyszał prawomocny wyrok. Nie taki jaki chciałby usłyszeć.
Youtuber interpretuje prawo po swojemu
Youtuber PrzPrzPL twierdził, że jako kierowca nie musi ustępować pieszym, którzy zamierzają przejść przez przejście i bardzo się nawet do niego zbliżyli. Jego zdaniem musiałby się zatrzymać tylko, gdy pieszy już przekracza krawężnik – a pieszy nie może tego zrobić, gdy kierowca się nie zatrzymuje. Zatem w jego przekonaniu w Polsce piesi mogą wejść tylko wówczas na pasy, gdy kierowca im na to pozwoli.
Był tego tak pewny, że wręcz zaczął nagrywać filmiki na YouTube, na których dokumentował swoje - jak się później okazało - wykroczenia dotyczące nieustąpienia pierwszeństwa pieszym.
Youtuber przyjął ryzykowną taktykę udowodnienia swojej "teorii krawężnikowej". Ryzykowną – bo mógł doprowadzić do wypadku, a dodatkowo mógł utracić swoje uprawnienia.
Youtuber "prosi się" o konfrontację z wymiarem prawa
Nagrania ze swoich przejazdów publikował w serwisie YouTube i... zachęcał, by zgłosić je na policję, by mógł nie przyjąć mandatu i dowieść swoich racji. Mało tego, oznaczał na Facebooku policję ze Starogardu Gdańskiego publikując posty z filmikami. Funkcjonariusze przeglądali jednak jego posty i filmiki i... skierowali do sądu wniosek o ukaranie tego kierowcy.
Youtuber był przygotowany na starcie z policją. Od początku zasypywał wszystkich setkami wydruków, w których odwoływał się do wypowiedzi rzeczników resortów czy nawet do konstytucji.
Youtuber triumfuje.
Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim najpierw nie dopatrzył się winy kierowcy i sprawę umorzył.
Policja odwołała się od wyroku. Sąd Okręgowy w Gdańsku słusznie zauważył, że nie można było przesądzić o winie czy niewinności kierowcy, jeśli sąd nie określi, jak w Polsce rozumieć należy "pieszego wchodzącego", któremu należy ustąpić pierwszeństwa.
Sprawa trafia ponownie na wokandę
Sprawa wróciła więc do pierwszej instancji. Sąd Rejonowy w Starogardzie Gdańskim orzekł jednoznacznie, że "pieszym wchodzącym na przejście dla pieszych jest osoba, która znajduje się poza tym przejściem, ale w jego pobliżu i swoim zachowaniem wskazuje na to, że zaraz na nie wkroczy".
Sąd zaznaczał też – co powinno być ważną wskazówką dla kierowców – że pieszy znajdujący się na wysepce między przejściami, musi być traktowany przez kierujących jako ten, który zamierza wejść na kolejne przejście. Zatem należy mu ustąpić.
Sąd uznał więc Youtubera winnym tego, że dwa razy nie ustępował pierwszeństwa pieszym. Skazał go za to na 2 tys. zł, zapłatę połowy kosztów sądowych, czyli 1500 zł oraz 200 zł dodatkowej opłaty.
Youtuber zostaje wyjaśniony
Youtuber oczywiście odwołał się od wyroku. Tym razem miał już obrońcę, a nawet świadka. Sąd Okręgowy w Gdańsku oddalił wnioski dowodowe prawdopodobnie zauważając, że prowadzić ma to tylko do próby – po raz kolejny – przeforsowania interpretacji prawa, która kierowcy wydaje się najsłuszniejsza.
Sędzia zauważył, że to sąd jest od tego, by dokonywać wykładni prawa i utrzymał wyrok sądu pierwszej instancji w mocy. Dodatkowo nakazał Przybyszowi zapłacić koszty apelacji. To oznacza, że wyrok w sprawie kierowcy, który nie ustępował pieszym, jest prawomocny.
Konsekwencje
Czy tylko duma kierowcy została urażona? Niestety nie, bo prawdopodobnie straci także uprawnienia.
Swoje sądowe starcie w imię idei nieustępowania pieszym przypłaci skierowaniem na egzamin kontrolny. Za oba udowodnione przez sąd wykroczenia policja nakłada 15 punktów karnych. W trakcie postępowania w sądach Youtuber powinien mieć w zawieszeniu 30 punktów karnych. Te są zapisywane na konto kierowcy z dniem wydania prawomocnego wyroku.
Był tego tak pewny, że wręcz zaczął nagrywać filmiki na YouTube, na których dokumentował swoje - jak się później okazało - wykroczenia dotyczące nieustąpienia pierwszeństwa pieszym.
No dobra, to jak w końcu jest z tymi wyspami? Nie było jakiegoś stanowiska policji, że jeśli jest wyspa a pieszy jeszcze na niej nie jest to można jechać? A ogolnie wymuszenie kierowcy to jest spowolnienie lub zatrzymanie ruchu pieszego dochodzącego do przejścia? Pytam, bo jak zwykle w PL coś musi być popierdolone i jak widać nawet sądy nie interpretują jednakowo.
pieszym wchodzącym na przejście dla pieszych jest osoba, która znajduje się poza tym przejściem, ale w jego pobliżu i swoim zachowaniem wskazuje na to, że zaraz na nie wkroczy".
Za⁎⁎⁎⁎ste polskie prawo
Jest poza przejściem czyl ile? Metr od przejścia? 5 metrów? 10 metrów? Kilometr
Zaraz na nie wkroczy czy kiedy? Za 5 sekund? Za 30 sekund? Za 5 minut?
Boję się jak pies wyskakuje do płota, który jest tuż przy drodze, chciałbym żeby pies nie mógł przebywać tak blisko, niezależnie czy jest za płotem.
Propozycja prawa:
Pies nie może przebywać ileś metrów od drogi, niezależnie od płota, więc musi istnieć albo dodatkowy płot dzięki któremu pies nie podejdzie do drogi bliżej niż na kilka metrów, albo po prostu główny płot działki musi być kilka metrów od drogi, jeśli przebywa za nim pies.
Wtedy łatwo będzie móc ocenić i karać właściciela, gdyby puszczał psa bliżej, nie byłoby żadnej uznaniowości.
Art. X. Zabezpieczenie posesji przylegających do dróg publicznych
Właściciel lub opiekun psa na posesji graniczącej bezpośrednio z drogą publiczną, chodnikiem lub ciągiem pieszo-jezdnym, zobowiązany jest do utrzymywania zwierzęcia w sposób uniemożliwiający mu bezpośredni kontakt z granicą posesji od strony tej drogi.
W celu realizacji obowiązku, o którym mowa w ust. 1, właściciel zobowiązany jest do wyznaczenia wewnętrznej strefy bytowej psa, oddzielonej od zewnętrznego ogrodzenia posesji stałą barierą fizyczną (np. dodatkowym wygrodzeniem) w odległości nie mniejszej niż 2 metry od granicy działki.
Obowiązek ten dotyczy wszystkich psów, bez względu na rasę, wielkość i przejawiany stopień agresji.
Dopuszcza się odstępstwo od stosowania bariery odległościowej wyłącznie w przypadku zastosowania pełnego ogrodzenia (muru lub ekranu) o wysokości min. 2 metrów, całkowicie uniemożliwiającego kontakt wzrokowy i akustyczny zwierzęcia z osobami trzecimi na drodze, o ile konstrukcja ta zapewnia pełne bezpieczeństwo fizyczne.
@dolitd Gdy idziesz drogą i nagle metr od Twojej nogi pies dostaje szału za płotem, to nie jest tylko kwestia "hałasu". To czysta fizjologia: nagły strzał 100 decybeli prosto w ucho, skok tętna i wyrzut kortyzolu.
Jako przechodzień nie masz szans ocenić w ułamku sekundy, czy ten konkretny płot jest stabilny, czy furtka jest domknięta i czy siatka nie jest przerdzewiała u dołu. Nie masz czasu na reakcję, jesteś w trybie "walcz lub uciekaj", zanim w ogóle pomyślisz. To nie jest "brak komfortu", to jest systemowe narażanie ludzi na stres i fizyczne zagrożenie.
Dlatego potrzebujemy prawa opartego na dystansie, a nie na wierze w solidność płotów sąsiada. Każdy pies przy drodze publicznej powinien być obligatoryjnie odsunięty od ogrodzenia o kilka metrów. Koniec z "mój piesek tylko szczeka" – liczy się biologia pieszego i fizyczna bariera, której nie da się sforsować z zaskoczenia.
To czysta fizjologia: nagły strzał 100 decybeli prosto w ucho, skok tętna i wyrzut kortyzolu.
To już jest konkretny zarzut. 100dB można zakwalifikować jako immisję i powinno być traktowane jako takie przez lokalne władze, kontrolujące bez zapowiedzi z poziomu uszu pieszego na chodniku. Nie potrzeba do tego dodatkowych przepisów wedle mojej wiedzy. To pozwala na racjonalne rozwiązanie problemu zgodnie z uwarunkowaniami konkretnego zwierzęcia, działki i właściciela. Może wydzielić inną część działki dla zwierzęcia, może rzeczywiście wstawić np. pleksę (ekrany akustyczne mają swoje rozdmuchane specyfikacje i nie kosztują małych pieniędzy) czy po prostu pójść z pimpusiem na szkolenie behawioralne.
Bo o to przecież chodzi, eliminację problemu, prawda? Nie proponujesz tego wszystkiego, żeby dojebać komuś i rządzić się na jego działce, tylko chcesz usunąć problem, prawda?
Pojebało w kitę? 2m? Może 100km? Wystarczy bariera taka, aby uniemożliwić fizyczne przekroczenie jakiejkolwiek części działa zwierzęcia poza zewnętrzny płot. I kara za wkurwianie zwierzęcia i pchanie paluchów lub innych rzeczy poza linię płotu z zewnątrz.
Te 2m to tak z d⁎⁎y wyciągnąłeś że chyba masz jakąś traumę przez własną głupotę spowodowaną, a nie zwierzęta na cudzych działkach.
Tomki, miał ktoś z Was jakieś doświadczenie z wprowadzaniem strefy zamieszkania na osiedlu?
Teraz mamy niby drogę wewnętrzną (niby, bo jest znak wyjazdu z drogi wewnętrznej, ale ktoś zapomniał dać znak, że się na taką drogę wjeżdża) i cały teren jest tak masakrycznie pozostawiany autami, że z drogi dwukierunkowej zrobiła się jednokierunkowa, a zakręty są tak ciasne, że nie ma możliwości przejazdu dla karetki, czy straży pożarnej.
Straż miejska odmawia interwencji, twierdząc, że nie mają podstaw prawnych do przyjazdu. Chyba tylko zmiana organizacji ruchu mogłaby tu pomóc.
Łona złożył ślubowanie i został wpisany na listę radców prawnych. Wcześniej przez wiele lat pracował w kancelarii ale nie wpisywał się na listę pomimo zdanego egzaminu radcowskiego.
@kacper-8 Nie mając dostępu do właściwego materiału dowodowego, trudno coś stwierdzić autorytatywnie. Ale w toku tej sprawy widać było, że nie ma mocnych dowodów winy. Sprawa była głośna, więc całkiem sporo o niej wiadomo. Sąd ją skazał, ale poszlakowo.
W tej sprawie było jednak tyle wątpliwości i dziur dowodowych, że całkiem możliwe, że sąd popełnił błąd. Całkiem niedawno była wiadomość, że prokuratura wraca do tej sprawy.
Chłop był w ciemnej d⁎⁎ie, właściwie skończony politycznie, afera za aferą + prokuratura zaczęła się dobierać. W takiej sytuacji człowiek może mieć depresję i popełnić samobójstwo. Tak, nawet poseł.
A te słynne jego wypowiedzi to było lanie wody i robienie show. Nigdy nie miał żadnego pokrycia tego co mówił, ale teraz miłośnicy teorii spiskowych mają pikantną legendę do opowiadania