Wiecie co? Byłam dziś u lekarza. Mam górę przemyśleń a jeszcze więcej znaków zapytania.
Chwalmy to, że mamy pakiet z Medicover i mogłam się zapisać do lekarza. Zapisałam się na ślepo na pierwszy wolny termin bo stwierdziłam że to raczej rutynowa kontrola i raczej żaden lekarz mi nie pomoże ale badac się trzeba . Siedzę pod gabinetem i wstukałam nazwisko i wyskoczyło mi milion negatywnych opinii i już byłam gotowa stamtąd wiać- Że lekarz nie słucha że jest opryskliwy no i że generalnie trudno się z nim dogadać.
Idę. Wywalam kawę na ławę co mi tam w duszy gra i on zadał kilka całkiem sensownych pytań, popisał w komputerze stwierdził że jesteśmy w domu. I wychodzi na to że ja się bujam od wielu lat z dolegliwościami które leczę środkami przeciwbólowymi i suplementami diety i cholera wie czym jeszcze i już straciłam jakąkolwiek nadzieję na poprawę w życiu a tu gość z ocenami 1/5 mówi mi co mam spierniczone. Bo nie to że wcześniej nie chodziłam prywatnie i nie wydałam kupy kasy żeby się dowiedzieć czegoś.
I teraz pytanie czy podstarzały lekarz trafił deklasując przy tym całe stado konowałów, czy wrypałam się fest xD tak czy siak, mam leczenie rozpisane na najbliższy czas i moja wątroba mi za to chyba podziękuje. Trzymajmy kciuki żeby skubaniec miał rację!
#leczsiezhejto #lekarze



















