Jako że hejto to portal starych ludzi, a co za tym idzie doświadczonych a może nawet mądrych to chciałem powiedzieć że nie w każdym przypadku.
Ja też jestem stary, doświadczony ale niezbyt mądry. Wczoraj badałem mechanikę płynów prowadząc doświadczenia polegające na skakaniu w fale.
Jednoczenie lokalny naganiacz próbował mnie ostrzec żebym zdjął okulary (których on popilnuje) jak tylko zbliżałem się do wody. Pomimo tego że zawsze zdejmuje okulary jak wchodzę do wody. No, ale u mnie z wiekiem nie przyszła mądrość tylko frustracja i pomyślałem sobie „o ty, lokalsie słońcem opalany, ja ci pokażę”. No i k@rwa pokazałem. Ja kontra ocean 0:1. Okulary poszły popływać. Dziękuję, to koniec histori.
Hejtusie - krótka piłka, jadę do Rzymu, drugi raz więc główne atrakcje zaliczone. Co byście polecili ze swojego doświadczenia? Knajpy, ciekawe miejsca, fajne dzielnice, mniej znane muzea, bary - wszystko wchodzi w grę. Liczę na nieoczywiste polecajki :)
Jako że dano nic nie było o jedzeniu a ja siedzę w samochodzie to klepie posta.
Dziś kolejna atrakcja turystyczna. Za 25 dolarów zawiozą Cię powozem z zaprzęgniętymi wołami nad jezioro. Później „ładny chłopiec” zawiezie Cię „katamaranem” z napędem wiosło-ręka w szuwary i z kwiata lotosu zrobi „naszyjnik dla kobiet i kapelusz dla chłopów”.
Później stara Indianka w lepiance pokrytej bambusem, w skandalicznych warunkach zrobi ryż, kilka odmian curry, smażoną rybę, ostrygowe chipsy.
Następnie można to sobie nałożyć na liść bananowca, pomieszać i wpierdalać prawą ręką (lewa nie, lewa nieczysta).
No siedzi człowiek, pożera za⁎⁎⁎⁎sty obiad palcami (kurde, jakie to trudne) w prost z tego liścia i zaciesza mordę. Mimo że wie że w lepiance nie ma bieżącej wody.
Jako że @Z_buta_za_horyzont zarzucił mi że skoro nie chodzę po górach, to nie chodzę też po schodach. Chciałem zdementować te z gruntu fałszywa pogłoskę ponieważ chodzę po schodach jeśli są do jaskiń. I nawet pod górę. Więc kontynuując wątek turystycznych wyczynów polazłem po schodach do jaskiń świątyni w #Dambulla
Trzymajcie się tam stopkarze, będzie gorąco od zdjeć buddy.
Jako że nigdy nie byłem zwolennikiem śniadań tylko nocnym podżeraczem to kocham zmiany strefy czasowej. Śmiało mogę iść o godz 4:12 czasu polskiego na śniadanie 8:40 czasu lokalnego :)
Jako że w Polsce, kraju z kupy i kartonu trzymającym się na trytki i obietnice przedwyborcze do zrealizowania w 100 dni, które to ciągną się jak trzydniowa operacja specjalna pewnego niegdyś supermocarstwa (z jeszcze mniejszej ilosci kartonu, za to z większą domieszką guana i ani jednej trytki) trwa na pełnej zmiana dzienna to ja już powoli przygotowuje sie do nocnej żeby nie dostaraczać wam żadnego kontentu.
Nocna jest wmuszona długim, trudnym lotem, kłopotami zdrowotnymi a tak naprawdę to chyba zachodem słońca.
Wybaczcie za brak interpunkcji. Wiewiór zeżarł orzeszki i przecinki. Następnie uciekł w nieznanym kierunku aby po chwili powrócić po więcej orzeszków.
Z takich rzeczy co mam z tyłu głowy to 12 sierpnia 2026 będzie całkowite zaćmienie słońca nad Europą (całkowite w Hiszpanii). Ale niestety nie tak efektowne jak w stanach, bo zacznie się po 19.
Z rzeczy które brzmią kusząco to na Majorce (Hiszpańska wyspa pod Barceloną) będzie 100% zaćmienie o 20:31, w sierpniu na południu Europy, sam zachód będzie o 20:49. Zakładając optymistyczną interpretacje o 19 można pójść na plaże żeby od 19:38 oglądać częściowe zaćmienie a o 20:31 całkowite i 15 minut później jego zachód na horyzoncie.
W Madrycie będzie 99.98% zaćmienie z maksimum o 20:32, generalnie na lądzie zachód będzie później więc zaćmienie bardziej zrobi z dnia noc, ale pułapka to znowu, że będzie ono nisko nad horyzontem i budynki je mogą przysłonić.
Na północnym wybrzeżu które jest mniej popularne u nas zacznie się o 20:28 i patrzymy na ocean.
PS. W stolicy Islandii będzie całkowite zaćmienie o 17:48, tylko tam mamy 76%, że zasłonią je chmurki.
Że tak sparafrazuję - kurica nie ptica, Ostrava nie zagranica. Oni siedzą od wieków tuż za płotem, nawet mediów często słuchają naszych, z ogromną częścią dogadasz się bez problemów, a trafiają się tacy że ciężko wyczuć że nie Polak.
@redve 10-15 lat temu gdy często jeździłem na wakacje z rodzicami do Czech to jedyni z którymi byłem w stanie dogadać się po angielsku to byli niemieccy turyści xD. Do Czechów to się mówiło po polsku a oni do nas po czesku i każdy się rozumiał wystarczająco. No jedynie zdarzały się problemy gdy w restauracji było menu tylko po czesku i nazwa za c⁎⁎ja niczego nie przypominała a na migi ciężko coś takiego pokazać xD.