W prowincji Liaoning w Chinach, 125 milionów lat temu, dinozaury układały się do snu – i nigdy się nie obudziły. Od lat 90. XX wieku w skałach Lujiatun odkrywane są perfekcyjnie zachowane szkielety prehistorycznych zwierząt. Nie są to przypadkowe szczątki – to kompletne ciała w realistycznych pozycjach: dinozaur z głową wtuloną w ciało niczym współczesny ptak, młode hadrozaury skulone ze sztywnymi ogonami, a nawet scena brutalnego polowania, gdzie drapieżny ssak Repenomamus dosłownie wbija zęby w żebra małego ceratopsa Psittacosaurus, trzymając go pazurami za pysk. Wydaje się, że ich śmierć nastąpiła nagle – nic nie wskazuje, że próbowały uciekać. To, co je zabiło, musiało być szybkie, ciche i bezlitosne. I co ważne – nie zniszczyło ich ciał.
Pompeje kredy? Nie do końca
Początkowo badacze sądzili, że dinozaury zginęły podobnie jak mieszkańcy Pompejów – ofiary potężnej, gorącej fali piroklastycznej. Ale ich ciała mówią co innego. W Pompejach większość ludzi zmarła błyskawicznie od temperatury tak wysokiej, że ścięła ich mięśnie w tzw. „postawie boksera” – ze zgiętymi kończynami. Dinozaury z Lujiatun takich reakcji nie wykazują. Co więcej, niektóre skamieliny wykazują subtelne przemieszczenia, jakby zostały przesunięte przez błotnisty nurt – to ślad po laharze, czyli błotnej lawinie wulkanicznej. Ale lahar jest gęsty i ciężki jak beton. Gdyby zaskoczył żywe zwierzę, powinien je zmiażdżyć lub przenieść znacznie dalej. Ciała jednak pozostały niemal nietknięte, często w pozycji snu. To sugeruje inną przyczynę śmierci – taką, której nie widać.
Gazowy kat: cichy morderca z wnętrza ziemi
Rozwiązanie zagadki może kryć się w samym powietrzu. Wulkaniczne erupcje potrafią nie tylko wyrzucać popiół i lawę – czasem emitują czysty dwutlenek węgla (CO₂). Ten gaz jest bezwonny, niewidoczny i cięższy od powietrza – potrafi sunąć jak fala w dolinach i zagłębieniach, dusząc wszystko, co żyje. Przy wystarczającym stężeniu powoduje utratę przytomności w kilka sekund, a śmierć w mniej niż minutę. Dinozaury mogły więc po prostu zasnąć i już się nie obudzić – a niedługo potem ich ciała zostały delikatnie przykryte przez osuwające się błoto. Co fascynujące, to nie był jeden przypadek – badania osadów przylepionych do kości pokazują, że te „śpiące” dinozaury pochodzą z różnych warstw i erupcji. Innymi słowy: to nie była jednorazowa katastrofa, lecz powtarzający się cykl – śmierć przez gaz, a potem konserwacja przez popiół. Dzięki temu Lujiatun stał się czymś więcej niż tylko cmentarzyskiem. Stał się fotograficznym albumem codzienności sprzed 125 milionów lat – momentów, których normalnie nigdy nie da się zobaczyć w zapisie kopalnym.
Postanowiłem streszczać wam lekko te filmiki, choć nie na tyle, by oddać ich całościowy przekaz. Nadal warto obejrzeć, jak zainteresuje was taki uproszczony opis.
Te złoża soli powstały podczas „Mesyńskiego kryzysu salinarnego” – wydarzenia geologicznego, podczas którego Morze Śródziemne zostało odcięte od Oceanu Atlantyckiego i wyschło (lub w dużej mierze wyschło), tworząc ogromne złoża wcześniej rozpuszczonych soli. Miało to miejsce pod koniec wieku messyńskiego epoki miocenu, od 5,96 do 5,33 miliona lat temu, kończąc się, gdy Atlantyk ponownie wypełnił basen.
Próbki z asteroidy Bennu przywiezione przez misję OSIRIS-REx właśnie dostarczyły nam coś, co może być brakującym ogniwem w historii życia – aminokwasy, pierwotne cząsteczki, które budują nasze ciała.
Ale skąd dokładnie pochodzą? Co różni je od meteorytów, które spadają na nasz glob? I jak to możliwe, że ta kosmiczna skała może opowiadać historię sprzed miliardów lat?
W tym odcinku Podcasty Live rozmawiam z badaczką, która nie tylko zna się na asteroidach, ale potrafi opowiadać o nich z pasją. Będzie o Bennu, meteorytach, genezie życia i pytaniu, które od wieków dręczy ludzkość – skąd się wzięliśmy?
Agata Krzesinska Centre for Planetary Habitability PHAB (ex-CEED), University of Oslo
Dlaczego przywozimy skały z kosmosu? Asteroidy, Mars i ślady życia - dr Agata Krzesińska
1. Największa struktura geologiczna odkryta z kosmosu
Kalb ar-Riszat to okrągła struktura geologiczna znajdująca się na Saharze, niedaleko miasta Wadan w Mauretanii. Jej średnica to około 50 kilometrów. Dawniej uważano, że to krater uderzeniowy, obecnie zaś, że jest to wynik działania naturalnych sił erozyjnych. Struktura została zauważona w roku 1965 przez dwóch astronautów, Jima McDivitta i Eda White'a, uczestników misji Gemini 4. Pierwsze zdjęcie pochodzi z satelity, drugie zaś ze stacji ISS.
2. Największy "kamienny las"
Grand Tsigny, obszar zlokalizowany na Madagaskarze, to "kamienny las" o powierzchni około 600(według wiki 720,pierwsza wartość pochodzi z książki) kilometrów kwadratowych. Jego wiek ocenia się na około 140 do maksymalnie 200 milionów lat. Najwyższe "drzewa" mają nawet 90 metrów wysokości.
3. Najwięcej łuków skalnych na danym terenie
Położony w amerykańskim stanie Utah park narodowy Arches może pochwalić się liczbą ponad 2 tysięcy łuków skalnych znajdujących się na jego terenie. Rozpiętość najmniejszych łuków to 90 centymetrów, największego 97 metrów.
@AbenoKyerto byłem w Arches, niezapomniana wycieczka, widoki przepiękne. Imho nr 1 parków w USA, a na tym samym wyjeździe objechałem ich kilkanaście z Grand Canyon i Yosemite wlącznie
Głęboko pod powierzchnią ziemi, w meksykańskim stanie Chihuahua, znajduje się miejsce, które wygląda jak fragment innego świata – jaskinia Naica. Odkryta przypadkiem w 2000 roku podczas prac górniczych, kryje w sobie krystaliczny cud natury. W jej wnętrzu rosną ogromne, przezroczyste kryształy selenitu, niektóre sięgające nawet 12 metrów długości i ważące ponad 50 ton. To jedne z największych naturalnych kryształów, jakie kiedykolwiek znaleziono na Ziemi.
Ich powolny wzrost trwał przez setki tysięcy lat w niemal laboratoryjnych warunkach – w gorącej, wilgotnej jaskini, gdzie temperatura utrzymywała się między 45 a 50 stopni Celsjusza, a woda była nasycona minerałami, głównie siarczanem wapnia. To właśnie ta mineralna kąpiel, spokojna i niezmienna przez wieki, pozwoliła na narodziny tych imponujących form. Kiedy jednak wypompowano wodę, by umożliwić eksplorację jaskini, krystaliczny proces zatrzymał się – jakby czas zamarł w szklanej kapsule.
Jaskinia nie jest dostępna dla zwykłych turystów. Warunki panujące w jej wnętrzu są skrajnie trudne – bez specjalnych kombinezonów i systemów chłodzących człowiek wytrzymałby tam zaledwie kilka minut. Mimo to naukowcom udało się ją zbadać, a to, co odkryli, do dziś wzbudza zachwyt i szacunek wobec sił natury, które działają w ukryciu, daleko poza zasięgiem naszego codziennego świata.