#wierzeniaizwyczaje

1
78

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Replika prezentuje najnowszy tom serii Wierzenia i zwyczaje. "Lud polski, jego zwyczaje i zabobony" Łukasza Gołębiowskiego w księgarniach od 9 czerwca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie zawiera 368 stron, w cenie detalicznej 59,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.


Dawne zwyczaje i zapomniane zabobony – żywa kronika polskiej wsi.

Fascynująca, historyczna panorama życia codziennego polskiej wsi na początku XIX wieku, spisana przez jednego z pierwszych polskich etnografów, Łukasza Gołębiowskiego powstańca kościuszkowskiego, historyka i badacza kultury ludowej.

Autor wnikliwie opisuje codzienne obyczaje, wierzenia, obrzędy i zabobony chłopów z różnych regionów kraju, zestawiając je z regionalnymi różnicami i podobieństwami. Znajdziemy tu zarówno barwne opisy tradycyjnych strojów, jak i przejmujące relacje o ludowych wierzeniach – od przesądów związanych z pogodą po obrzędowe praktyki lecznicze. Jego tekst ukazuje świat, w którym sacrum i profanum, praca i rytuał splatały się nierozerwalnie, tworząc bogatą mozaikę polskiej kultury ludowej.

Ta książka to cenny dokument etnologiczny i zarazem żywy portret polskiego ludu sprzed dwóch wieków – źródło wiedzy dla historyków, antropologów, folklorystów i wszystkich miłośników kultury tradycyjnej.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #replika #wierzeniaizwyczaje #lukaszgolebiowski #historiapolski #historia

e27aa02a-2008-4899-a15f-79547fde004c

Zaloguj się aby komentować

Wierzenia ludowe, przegląd stworków:


Dzidko(znany też jako świński wicher, djabli taniec lub djabołek)


"Wir powietrzny, świński wicher, wirus, jak jest gorąco, jak się suszyło siano i ten wicher leciał, to trzeba było uciekać, bo to człowieka sparaliżuje, i gębę wykręci, i w krzyżach… Babcia ostrzegała: jak jest świński wicher, to uciekajcie, żebyście nie były w tym."


Dzidko to rodzaj demonicznej siły, która miała rządzić wiatrem wywołując potężne wichury. Według opowieści dzidko lubił "tańcować w południe lub przed burzą w polu". "Przy składaniu siana, jak szły chmury deszczowe, ludzie śpieszyli się, żeby złożyć siano. Ale przyleciało dzidko i kopy dwie rozwaliło. To diabołek przylecioł i kopy porozwalał".


Te demoniczne byty miały powstawać z dusz osób, które popełniły samobójstwo poprzez powieszenie. Istoty te nie przybierały żadnej postaci i były całkowicie niewidzialne dla ludzi, widoczne były za to skutki ich działalności.


By uchronić się przed demonicznym wichrem, upadano na twarz, przysiadano, lub też uciekano z pola czy drogi. Towarzyszyły temu przeróżne rytuały jak spluwanie, okrzyki lub klątwy takie jak "Żeby cię piorun trzasł". Moc odstraszania miały mieć także przedmioty takie jak czosnek czy też kawałek świńskiego kału. Jeśli nie było ich pod ręką, nie było to wielką tragedią. Nawet wypowiedzenie słów-kluczy miało moce ochronne, wystarczyło tylko wypowiedzieć: "Jem czosnek, czosnkiem czuć" albo też zawołać "świńskie gówno". Walczyć z wichrem można było poprzez rzucenie w niego nożem.


#wierzeniaizwyczaje #dzidko #najgorszyjestwiatr #mitologiaslowianska #necrobook

c4419b30-5649-4847-adf2-8eb6d01610fc

Fajne.


K.Ignas "Relikty demonologi i wierzeń ludowych gmin powiatu przeworskiego i łańcuckiego - komentarz do wystawy"


Dzitko

„Dzitko” (Dębów, Gać, Kisielów),

„Wirus” (Majdan Sieniawski),

„Świński Wicher” (Majdan Sieniawski),

„Djabli taniec”,

„Diabołek” (Gać),

„Dziki jasiek” (Markowa, Wysoka)

Gwałtowne wichury, a także wiry powietrzne w świadomości ludowej przybierały postać demoniczną, nazywaną dzidkiem, świńskim wichrem, diabołkiem. Mówiono wówczas: „Diabeł huloł po drodze”, „Diabeł się cieszy”. Z Gaci (koło Przeworska) pochodzi przekaz o wierze w dzidko (dzitko), czyli demoniczne uosobienie wiru powietrza, które tańcowało w południe lub przed burza w polu.

Demony te wywodzą się z dusz potępionych osób zmarłych śmiercią samobójczą przez powieszenie. Aby uchronić się przed demonicznym, wichrem, padano na twarz, przysiadano, kryto się i uciekano z pola lub drogi. Towarzyszyły temu okrzyki oraz klątwy. Odstraszano demona powietrznego, trzymając w ręce lub wypowiadając nazwę przedmiotu apotropeicznego mającego na celu odstraszenie zła².


Źródło:

Linoryt: „Dzidko”, Sylwia Zawiślak, 2018 r., linoryt kolorowany. Ze zbiorów Muzeum w Przeworsku

2. K. Ignas „Topiec, błąd, lizibożek i dzidko. Relikty ludowych wierzeń demonologicznych z okolic Przeworska”, Przeworsk 2018. s. 15-21

59bf1133-6383-4dd6-b0fc-c778f01bb4f1
77d63454-949a-4c61-a36d-98a023f26a7b

@AbenoKyerto "diabołek" kręcący sianem, pyłem z drogi albo suchymi liśćmi, u nas zawsze oznaczał zapowiedź deszczu. Lubelszczyzna here.

Zaloguj się aby komentować

Wierzenia ludowe, cytaty przeróżne:


Dawniej wiara w istoty nie z tego świata była niezwykle powszechna. Jak pisał słynny etnograf, Kazimierz Moszyński:


"Bawiąc w r. 1909 dłuższy czas we wsi Mników pod Krakowem sam na sam z ludem, miałem sposobność osobiście przekonać się, do jakiego stopnia silna jest wiara tamtejszych wieśniaków w istnienie demonów. Więc np. gdy chodzi o bardzo popularne w Małopolsce demony kobiece, zwane boginkami, wiary w nie nie mogłem gruntownie zachwiać nawet w dość rozsądnych parobkach. Odpowiadając na moje tłumaczenia, chłopi powoływali się na wyraźne odgłosy prania kijankami na strudze, jakie podobno słychać było po nocach i zadawali pytanie: A kto to po nocach pierze?"


O wszelkich dziwach najczęściej opowiadano podczas wspólnie wykonywanych prac takich jak przędzenie, darcie pierza, siekanie kapusty, łuskanie grochu czy wyszywanie. Były to spotkania międzypokoleniowe, szczególnie częste w chłodniejsze wieczory. Franciszek Frączek:


"Kiedyś jako chłopskie dziecko, w długie jesienno-zimowe wieczory słuchałem opowieści starszych ludzi wygłaszanych ściszonym głosem. Wówczas byłem pewny, że te tajemnicze stwory – bohaterowie opowieści – istnieją, krążą wokół domu i za nic w świecie nie wyszedłbym w nocy za próg. Wiejscy ludzie posiadali niesamowitą łatwość uruchamiania wyobraźni. W falującej przy księżycu letniej mgle widzieli tańczące boginki wodne – wije, piorące w strumyku swoje chusty. Tętent konia nasuwał im obraz białego rumaka wynurzającego się z wody, który po okrążeniu topieliska powracał w nurty jeziora, aby w następną pełnię księżyca znów wynurzyć się i pogalopować."


Wilhelm Gaj-Piotrowski:


"Schadzki były wesołe. Wypełniano je śpiewem i opowiadaniami, czasem kończyły się zabawą. Śpiewano pieśni świeckie i religijne oraz dłuższe i krótsze przyśpiewki. Starzy wspominali czasy pańszczyźniane lub opowiadali ciekawe historie i prawdziwe zdarzenia. Oprócz tego słuchano bajek i stawiano sobie zagadki. Czasem ktoś przeczytał interesujący wyjątek z elementarza. Przede wszystkim jednak wieśniacy lubowali się w makabrycznych opowieściach o duchach i strachach."


Oprócz opowieści o topielcach, boginkach, niechrzczeńcach, płanetnikach popularne były również legendy o zatopionych karczmach, miastach, dzwonach, kościołach czy śpiących rycerzach. Stefan Czarnowski:


"Piszący te słowa, będąc jeszcze chłopcem był świadkiem, jak w okolice Zakroczymia zjechali się i zeszli ludzie nabożni z różnych, często z bardzo odległych stron, by odkopać rzekomo zaginiony kościół. Opowiadali, że pewnemu żebrakowi objawiła się Matka Boska i wskazała mu miejsce, gdzie zapadł się pod ziemię kościół, którego papież nie doliczył się. Kazała tę wiadomość ogłosić ludowi z wezwaniem do kopania, wskutek czego tysiące ludzi „ofiarowało się” i zeszło z różnych stron byłego Królestwa Polskiego, niektórzy aż spod Częstochowy. Odwiedziłem ich kilkakrotnie. Obozowali w szczerym polu i kopali gorliwie, przypisując – rzecz znamienna – moc cudowną wszelkim przedmiotom znajdowanym. Zabierali ze sobą kamyki, skorupki, odłamki cegieł i gruzu, dla przechowania w domu jako środki zapobiegające wszelkiemu nieszczęściu i wszelkim dolegliwościom. Na miedzy rosła dzika jabłonka: odkryto, że owoce jej mają zapach jabłek z raju i jabłonka została rozebrana na szczepki przez kopiących… Przyszły jesienne słoty, wykopany ogromny dół zalała woda i wreszcie zima rozpędziła kopiących."


#necrobook #wierzeniaizwyczaje #wierzenialudowe #dawnebajania

797ff740-f7f5-4ed5-bd44-92b93c30e272

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Replika zapowiada dwa nowe elementy serii Wierzenia i zwyczaje. Opracowanie zbiorowe "Ramajana. Epos staroindyjski""Saga rodu Wolsungów oraz Saga o Ragnarze Lodbroku" Jana Kołakowskiego w księgarniach od 14 kwietnia 2026 roku. Wydania w twardych oprawach liczą 336 i 432 stron, w cenie detalicznej 59,90 i 69,90 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.


"Ramajana. Epos staroindyjski"

Staroindyjski epos sanskrycki jako uniwersalna narracja o dharmie i porządku świata

„Ramajana“ to jeden z najważniejszych eposów staroindyjskich, wywodzący się z tradycji ustnej i przypisywany legendarnemu poecie Walmikiemu. Opowiada historię księcia Ramy, który na skutek dworskiej intrygi zostaje zesłany na wygnanie wraz z żoną Sitą i wiernym bratem Lakszmaną. W czasie pobytu w lesie Sita zostaje porwana przez króla demonów Rawanę, co prowadzi do dramatycznej walki dobra ze złem i ostatecznego zwycięstwa Ramy.

Epos ten bywa odczytywany zarówno jako pełna baśniowych motywów alegoria, jak i opowieść mogąca mieć historyczne korzenie. Niezależnie od interpretacji, „Ramajana“ służy przede wszystkim przekazywaniu dharmy – zasad etycznych hinduizmu, których Rama jest uosobieniem. Ukazując ideały króla, męża, żony, brata i władcy, dzieło to przez wieki dostarczało wzorców postępowania i wyjaśniało, w jaki sposób moralność i prawo podtrzymują harmonię świata.

Ponadczasowość „Ramajany“ sprawia, że epos ten pozostaje żywy także współcześnie, inspirując twórców literatury i filmu. Jego uniwersalne przesłanie – odwieczna walka dobra ze złem oraz konieczność obrony sprawiedliwości – czyni z historii Ramy opowieść aktualną w każdej epoce, niezależnie od miejsca i czasu.


"Saga rodu Wolsungów oraz Saga o Ragnarze Lodbroku"


Wikingowie i nordyccy bogowie. Podstępne knowania i krwawe wyprawy. Potężni władcy i waleczni woje. Oto dwie najważniejsze islandzkie sagi, z których zrodził się obraz świata Północy funkcjonujący powszechnie w dzisiejszej kulturze.

Saga rodu Wolsungów opowiada historię rodziny, w której losy wielokrotnie ingerował sam Odyn. Od jej założyciela Wolsunga, poprzez Sigmunda, aż po Sigurda i Brynhildę i zniszczenie burgundzkiej dynastii Gjukingów. Wolsung, prawnuk Odyna, został wycięty z łona matki po sześciu latach ciąży, gdy ta zaczęła przeczuwać własną śmierć. Jego wnuk Sigurd jako wybraniec władcy bogów pokonał smoka Fafnira, a córka Sigurda, Aslaug, została żoną króla Ragnara.

Losy legendarnego wodza i najsłynniejszego z wikingów – sławne podboje, aż po okrutną śmierć i zemstę jego synów – opisuje Saga o Ragnarze Lodbroku. Wraz ze swymi wojami król krwawo podbijał nawiedzane ziemie Brytów i Franków. Sam będąc bohaterem na poły legendarnym, uznawany bywa za ojca postaci w pełni historycznych: Ivara Bez Kości, Bjorna Żelaznobokiego, Halfdana Ragnarssona czy Sigurda Wężowe Oko.

Obie te łączące się ze sobą opowieści przez wieki kształtowały wyobrażenie o ludziach Północy, inspirując i znajdując odbicie w sztuce i kulturze, chociażby w epickiej Pieśni o Nibelungach, twórczości J.R.R. Tolkiena czy serialu Wikingowie.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)

⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

suppi.pl/ksiazkiwhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #replika #wierzeniaizwyczaje #jankolakowski #indie #wikingowie

301f1d11-c60c-4986-a1a0-8adf60abf9d1

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Replika ogłasza kolejne dwa tomy z serii Wierzenia i zwyczaje. "Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego" Adama Fischera i "Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów" Leszka P. Słupeckiego ukażą się kolejno 16 i 17 lutego 2026 roku. Wydania w twardych oprawach liczą 496 i 320 stron, w cenie detalicznej po 69,90 zł za sztukę. Poniżej okładki i krótko o treści.


"Zwyczaje pogrzebowe ludu polskiego"

Obyczaje związane ze śmiercią, wyrażaniem żalu po utracie bliskich oraz pogrzebem stanowią niesamowite bogactwo symboli – czynności, przedmiotów i gestów, które oswajają misterium przemijania. Niniejsze studium przybliża ponad sto z nich.

Autor oparł się w swojej pracy na obszernym materiale zebranym głównie na ziemiach polskich, rozszerzając go niekiedy w celach porównawczych o ościenne zwyczaje słowiańskie. Podejmowane zagadnienia podzielił na części tematyczne, w których po kolei omawia postępowanie ludzi otaczających umierającego oraz ceremoniał dopełnienia jego pochówku.

Na wstępie podejmuje kwestię lęku przed śmiercią i jej zapowiedzi – w szczególności zachowań zwierząt. Omawia czas konania i sam moment zgonu, następnie przedstawia rozliczne czynności dokonywane już po nim, od hołdu oddawanego ciału i lamentu nad nim, poprzez przeprowadzanie zwłok na cmentarz i pochówek aż po ucztę ku czci zmarłego.

Jest to pionierskie, a zarazem niezwykle wszechstronne i obszerne omówienie zwyczajów i wierzeń związanych z umieraniem, śmiercią i pogrzebem.


"Wróżby i wyrocznie pogańskich Skandynawów"


Między mitami a magią – wróżbiarstwo dawnych ludów Europy

Wśród form życia duchowego ludów pogańskich wróżbiarstwo zajmuje miejsce wyjątkowe i odrębne. Choć często czerpie z mitów, nie jest bezpośrednią częścią mitologii; nie stanowi też zwykłego elementu kultu, choć nierzadko towarzyszy świętom, rytuałom i ofiarom, wchodząc z nimi w ścisłą relację. Mimo licznych podobieństw, nie jest też w pełni tożsame z magią.

Wróżbiarstwo, podobnie jak oparta na nim wiara w przeznaczenie, tworzy odrębny i niezwykle istotny wymiar systemu wierzeń. Trudno przecenić jego znaczenie w życiu dawnych wspólnot pogańskich – wyrocznie istniały niemal we wszystkich głównych ośrodkach kultu. Rozumiemy przez to wróżby osadzone w konkretnym czasie (najczęściej podczas świąt), miejscu (zazwyczaj sanktuarium) i prowadzone przez osoby wyspecjalizowane. Ich celem było uzyskanie wiedzy o przyszłości – dotyczącej spraw najwyższej wagi, takich jak powodzenie wyprawy wojennej czy nadchodzące zbiory, a więc często o być albo nie być całej wspólnoty.

Prof. Słupecki w swojej książce sięga po bogaty materiał nordyckich sag – tekstów nie tylko fascynujących literacko, ale też stanowiących cenne źródło do badań nad wróżbiarstwem, losem i wyroczniami.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #replika #wierzeniaizwyczaje #adamfischer #leszekpslupecki #mitologia #skandynawia

3fc73296-39e6-42e6-8f37-7045e32ded8e

Zaloguj się aby komentować

Słowiańskie wierzenia o stworach wszelakich, bardzo luźny i krótki wpis.


Bogincorze to określenie na stwory mające być małżonkami bardziej znanych boginek. Wiara w te istoty pokutowała m.in . na terenie miejscowości Krauszów. Opowiadano, że ich głównym celem są mężczyźni, którzy wybrali się w drogę bez okrycia głowy. Taka osoba mogła zostać porwana w tany przez bogincorza, który bawił się ze swoją ofiarą tak długo, aż ta niemal wyzionęła ducha. Związek boginki i bogincorza obfitował w potomstwo. Dzieci były równie brzydkie jak ich matka, przedstawiano je z cieniutkimi rączkami, krzywymi nogami, wielkimi brzuchami i głowami. Podobno miały także krowie zęby. Były to stworki o wiecznie rozdartych gębach, które bez przerwy wyły o jedzenie. Potrafiły chodzić już od początku swojego żywota.


Siedlisko to rodzaj nocnej mary, zwykle niewidzialnej dla ludzkiego oka, wierzono, że może ona przybierać kształt kota albo też istoty z kocim łbem. Czasami widywano też ją pod postacią ptaka. Nawiedzała zarówno kobiety jak i mężczyzn, którym siadała na piersi odbierając dech. Ofiara w tym czasie czuła, jakby już za moment miał nastąpić jej zgon. Demon lubił szczególnie tych, którzy spali na wznak. Nie tylko podduszał, ale czasami także podgryzał pozostawiając na ciele ślady jak po ukąszeniach. Sposobem na siedlisko miało być poruszenie dużym palcem u nogi, bardzo pomocnym było też obrzucenie istoty przekleństwami.


Groniecniki(lub też mierniki) to dusze geometrów, którzy niesprawiedliwie wytyczali granice pól lub wsi. Dusze te miały pokutować właśnie na tych granicach, gdzie siedziały pod postacią człowieka bez głowy. Dusza taka próbowała naprawić wyrządzoną krzywdę poprzez wyznaczenie tym razem poprawnej granicy pomiędzy polami.


W okolicach Czarnego Dunajca miały pojawiać się duchy nazywane mamunami. Zwodziły one ludzi na manowce, nawet tych, którzy doskonale znali okolice, w które zdarzyło im się zawędrować. Osoba zwodzona przez mamuna potrafiła błądzić całymi godzinami, były jednak sposoby, by odpędzić złego ducha. Jednym z nich było przypomnienie sobie wigilii Bożego Narodzenia, a konkretnie momentu dzielenia się opłatkiem, to wystarczyło, by istota odeszła, a człowiek wrócił na właściwy szlak.


#necrobook #mitologiaslowianska #wierzeniaizwyczaje

ec614cc1-5924-4f4c-ac4d-0d258b81d799

Zaloguj się aby komentować

Dokończenie wczorajszego wpisu o wierzeniach ludu z Beskidu Śląskiego.


Jaroszek to demoniczna istota, która chowa się w lesie, gdzie strzeże łupów, które miał w nieznanym miejscu ukryć legendarny śląski zbójnik, Ondraszek. Stworek zwykle siedzi i wielką chochlą miesza bogactwa albo też przesypuje je z miejsca na miejsce. Człowiek, który przypadkowo natknie się na miejsce ukrycia skarbu, może przepędzić małego diablika przy pomocy święconej wody. Kosztowności, które weźmie ze sobą do domu, nie uczynią go jednak bogatym, ponieważ zaraz po przestąpieniu progu chaty całe bogactwo zamieni się w garść suchych liści. Jaroszek przestaje chronić wszystkie fanty tylko w jeden dzień w roku, niedzielę palmową. Wtedy to wyrusza do kościoła, gdzie usadawia się na jednym z okien, by wysłuchać ewangelii. Jest to jedyna okazja, by móc podebrać skarb i zostać niewyobrażalnie bogatym, jednak przezorny jaroszek ukrywa całość tak dobrze, że nie ma szans na to, by miejsce ukrycia owego skarbu odnaleźć.


Nieochrzczone dziecię, które beztroski rodzic choćby na chwilę spuści z oka, może zostać porwane przez demona. W jego miejsce zostaje podłożony podciep, diabelski bękart, z którym od tej pory będzie wielkie utrapienie. Mówi się, że takie diabelskie dzieci są niesamowicie brzydkie, bez przerwy wrzeszczą, wciąż robią pod siebie, a na dokładkę nie potrafią nauczyć się ludzkiej mowy.


Gdzieś we wnętrzu jednego ze wzgórz przebywa śpiące wojsko, podobno szwedzkie, które zapuściło się na Śląsk i tutaj pomarło z powodu cholery. W innym miejscu odpoczywają wojska króla Sobieskiego, które przez Śląsk maszerowały, a zginęły podczas bitwy pod Wiedniem. Głównym miejscem ich spoczynku ma być Czantoria w pobliżu Ustronia.


Są takie lipy, które to po uderzeniu siekierą zaczynają krwawić i trwa to aż do zachodu słońca.


W pobliżu Cieszyna miała podobno rosnąć grusza korzeniami do góry. Według proroctwa miała ona rosnąć do czasu, aż zejdą się pod nią trzej monarchowie. Wtedy to grusza miała uschnąć, a ojczyzna narodzić się na nowo. W czasie I wojny światowej zebrali się przy niej monarchowie Austrii i Niemiec oraz władca bułgarski. Grusza padła, a Polska ponownie wróciła na mapy świata.


PS. Na zdjęciu widać środek drzewa z gatunku Dracaena Cinnabari oraz jego "krwawe" soczki.


#necrobook #wierzeniaizwyczaje #mitologiaslowianska #beskidslaski

b92ea776-0046-41a1-91f5-647f64c2faa4

Zaloguj się aby komentować

Mała porcja mitologii słowiańskiej z terenów Beskidu Śląskiego.


"Chłopy ogniste to pokutujące dusze panów, którzy za życia krzywdzili biednych chłopów. Obecnie włóczą się po polach, zamiast głowy z ich szyi wydobywają się płomienie, a w rękach trzymają oni ogniste łańcuchy. Krążą tak do czasu, aż zadana im kara zostanie odpracowana."


"Klękanice wałęsają się nad rzekami i stawami. Ukazują się wieczorami i pod postacią małych płomyków zwodzą pijaków i podróżnych na bezdroża. Prowadzą ich i wabią: "Pójdź, pójdź". Człowiek zapomina wtedy zupełnie o wszystkim i podąża za nimi. Najskuteczniejszym środkiem jest znak krzyża, jeżeli tego się nie uczyni, człowiek pozostanie w mocy klękanicy przez całą noc."


"Duszyczki pojawiają się w domach nocą, kiedy wszyscy już dawno ułożyli się do snu. Krążą po izbie, zaglądają do garnków, a kiedy człowiek się zbudzi, chowają się pod ławą i czekają, aż ten znowu uśnie. Krzywdy żadnej nie czynią i są uznawane za godne pożałowania istoty."


"Straszydła zwykle czynią duży hałas na strychach, szczególnie w ciemne i wietrzne noce. Kryją się też pod mostami i na cmentarzach. Lękać się ich nie trzeba. Domowych straszydeł najłatwiej pozbyć się przy pomocy wody święconej. Te na cmentarzach i pod mostami należy trzykrotnie zapytać: "Czego chcesz, duszo nieszczęśliwa?". Wtedy też człowiek może dowiedzieć się, co im dolega i jak można im pomóc."


"Śmierć od czasu do czasu przychodzi, by zapukać trzy razy w okno, zatrzymać zegar lub też rozbić lustro. To znak dla mieszkańców domu, że na któregoś już pora."


"Bieda najczęściej siedzi w polanie lub w garnku. Kiedy takie polano pali się w piecu, bieda piszczy przeraźliwie. Kiedy do garnka nalać wody i postawić na ogień, bieda piszczy na dnie garnka, a do tego skwierczy."


"Meluzyna to w połowie panna, a w połowie ryba, taka mieszanka to efekt jej dawnych przewin. Pojawia się na świecie, kiedy nadchodzą jesienne deszcze i wichry. Wtedy to błąka się, płacze i narzeka szukając swoich dzieci, które gdzieś zagubiła. Czasami odwiedza ludzkie siedziby, gdzie ukrywa się w piecu i płacze tak, że aż serce się kraje."


#necrobook #mitologiaslowianska #wierzeniaizwyczaje #nocnestwory

42047396-b601-47d7-9081-90ec0059fc2c

– Mówi Święta Księga – rozwrzeszczał się na dobre Eyck – że wynijdzie z otchłani wąż, smok obrzydły, siedem głów i dziesięć rogów mający! A na jego grzbiecie zasiądzie niewiasta w purpurach i szkarłatach, a puchar złoty będzie w jej dłoni, a na czole jej wypisany będzie znak wszelkiego i ostatecznego kurewstwa! – Znam ją! – ucieszył się Jaskier. – To Cilia, żona wójta Sommerhaldera!

@Heheszki Tekst jest ze starego artykułu Pana Gustawa Morcinka napisanego w 1930 roku. Gość urodził się w tamtych stronach i być może w takiej wersji mu tą historię opowiadano.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W poprzednich wpisach zamieściłem parę dawnych przesądów na temat ciąży oraz okresu tuż po porodzie(są gdzieś pod tagiem #wierzeniaizwyczaje ), a teraz mogę zrobić bonusowy wpis z kilkoma dodatkowymi, ponieważ znalazłem fajny artykulik na ten temat w starym czasopismie wydawanym na terenie Muszyny.


- Ciężarnym kobietom zabraniano przechodzenia nad powrozami czy też łańcuchami, mogło to bowiem przynieść dziecku śmierć przez uduszenie.


-Wierzono, że jeśli kobieta, nawet przypadkiem, nadepnie na biedną żabę, dziecko urodzi się z wyłupiastymi oczętami.


- W okolicach Muszyny opowiadano dawniej o pewnej ciężarnej niewiaście, która regularnie zachodziła do miejscowego kościoła. Podczas mszy szczególnie często wzrok kobiety kierował się w stronę figurki aniołka, któremu brakowało ręki. Kobieta urodziła później chłopca bez prawej dłoni. Oczywiście uznano, że winne jest tutaj "zapatrzenie się".


- Kolejny przesąd dotyczy boginek, które to przez pierwsze trzy dni czają się w pobliżu domu, w którym znajduje się nowo narodzone dziecię. By chronić przed nimi matkę i malucha, w pobliżu łóżka rozsypywano mak, dodatkowo pod łóżkiem umieszczano siekierę, miotłę, sierp oraz igłę. To wszystko miało odstraszać złe moce oraz niwelować moc złych uroków rzuconych przez boginki na kobietę lub jej dziecko.


- Przy pierwszej kąpieli dziecka do wody wkładano monetę i surowe jajo. Wierzono, że pierwsze zagwarantuje dużo pieniążków, drugie zaś sprawi, że życie dziecka będzie toczyć się bez większych problemów. Często wrzucano też szczyptę soli, by dziecko było ważnym trybikiem w społeczności. Nie zaszkodziła też odrobina miodu, co miało sprawić, że dziecko będzie w przyszłości lubiane. Woda z pierwszej kąpieli musiała zostać wylana na rosnące w ogrodzie drzewko, by dziecko mogło wyrosnąć na tak samo silne jak właśnie owe drzewo.


-W Muszynie(i być może w innych miejscach też) uważano, że siódmy syn w rodzinie będzie dzieckiem wyjątkowym. Wierzono, że bardzo ważny jest również dzień tygodnia, w którym dziecko przychodziło na świat. Urodzeni np. w środę mieli być urodziwi, a w sobotę bogaci. Najgorszym dniem miał być Wielki Czwartek, a najlepszym Wigilia. Dziecko narodzone w okresie, kiedy księżyc był w fazie "wzrostu", miało mieć wyjątkowo długie życie.


#necrobook #przesady

a1dd4f37-8081-43c7-9418-be37cdba3610

Zaloguj się aby komentować

Krótki pościk poświęcony ludowym tradycjom i bajaniom.


1. Fragment tekstu Eleonory Dobrzyckiej z roku 1905 mówiący o zwyczaju stawiania tzw. majów


"Jadąc w maju z Oświęcimia do Kęt spotykać można wszędzie wysokie barwne "maje"(...) W nocy z ostatniego kwietnia po północy, gdy cisza nastanie, zabierają się parobcy do stawiania "majów". Stawiają je przy tych domach, gdzie mieszkają ładne dziewczęta. Najwięcej 3 lub 4 dostąpią tego zaszczytu, muszą to być najładniejsze i najporządniejsze dziewuchy. "Maj" jest to wysoka żerdź, gładko ostrugana, u dołu grubsza, u góry cieńsza. Na wierzchu przywiązany jest krzak jałowca lub wierzchołek świerka. Gałęzie tego krzaka ustrojone są długimi, różnokolorowymi wstążeczkami z bibułki lub papieru, a na szczycie przywiązana jest chorągiewka.


Tak przybrany i gotowy już "maj" przynoszą po cichu pod umówiony dom i stawiają go obok niego, a dla zabezpieczenia przed psotnikami przywiązują do drzewa łańcuchem i na kłódkę zamykają. W pierwszą niedzielę po ósmym(także w nocy) przystrajają go ci sami parobcy w ten sposób, że całą żerdź okręcają różnokolorowymi papierkami, zdejmują uszkodzone wstążeczki z wierzchu i wiążą nowe, a zamiast chorągiewki wkładają szklaną, zieloną lub czerwoną bańkę. Odświeżony "maj" stoi do Zielonych Świątek. W tym dniu pod wieczór następuje rozbieranie "maja", po której to uroczystości rodzice dziewczyny, która miała "maja", zapraszają chłopaków do siebie i częstują obficie dziękując im tym sposobem za "uszanowanie" ich córki. Patrzy im się wtedy wiadro piwa postawić".


2. Fragmencik o strachach i dziwach


"Zwykle w długich zimowych wieczorach dziewki(czyli służące) rodziców moich, obsiadłszy wkoło małą świeczkę lub kaganek, przy kądzieli lub darciu pierza nudotę czasu takiemi sobie gadkami skracały. Były to wielkie opowieści o strachach, upiorach, strzygoniach, strygach, którzy śpiących ludzi dręczą i do północy uwijają się, a po północy o pierwszem zapianiu kura każdy na swe miejsce do grobu wraca; o zmorach, które ludzi śpiących przylegają; czego nasłuchawszy się baliśmy się potem wyjść po ciemku do sieni, aby się z strachem nie spotkać. Także opowiadano o czarownicach(...)


Tu zanotuję też, że za moich dziecinnych lat często słyszałem, iż gdyby kto przygotował sobie deskę ze starej trumny, jakie zwykle na przepełnionych cmentarzach z grobów wyrzucają, i wybił z niej sęk lub wywiercił dziurę i poszedł z nią do karczmy gdzie w zapustny wtorek tańczą tłumy pijanej hołoty, i gdyby przez tę dziurę patrzał na tańczących, tedy dostrzeże, że za każdą parą taneczników tańczy para mieszkańców piekła, t.j. diabeł z diablicą w najrozmaitszych przyborach; która to para za uderzeniem godziny dwunastej roztapia się w smołę, której niczym doczyścić nie można."


#necrobook #wierzeniaizwyczaje #mitologiapolska

4b365237-d9b8-4bb0-8752-ec18e7db7f1c

Zaloguj się aby komentować

Domowik to rodzaj ducha opiekuńczego, w którego istnienie wierzyli dawniej mieszkańcy Rusi. Ten strażnik domowego ogniska był przedstawiany jako mały humanoidalny stworek o owłosionym ciele i długiej brodzie, która nadawała mu wygląd przypominający "dziada" nie z tego świata. Potrafił także przybrać formę ludzką często podszywając się pod zmarłych już przodków rodziny, w której domostwie pomieszkiwał. Niekiedy transformował się w obecnego gospodarza domu lub w domowego zwierzaka. Domowiki przedstawiano też z ogonem, małymi różkami czy też końskimi uszami.


Domowik z reguły ukrywał się przed ludzkim spojrzeniem czając się gdzieś w zakamarkach domostwa, najczęściej w pobliżu pieca. Z rzadka mógł się ukazać komuś w swojej prawdziwej formie, co uznawano za złą wróżbę, wierzono bowiem, że oznacza to nadchodzącą śmierć jednego z członków rodziny.


Nie wzrok, ale słuch był głównym zmysłem, za pomocą którego można było przekonać się o obecności stwora w danym domostwie. Dawał on o sobie znać poprzez dźwięk kroków oraz przesuwanie przedmiotów. Hałasujące nocą zwierzaki domowe często były posądzane o zabawę z domowikiem. Mieszkańcy domu mogli także poczuć dotyk nieznanej istoty, a mężczyźni mogli niekiedy odkryć, że ich własna broda została zapleciona w warkocz. Wierzono, że jest to oznaka miłości domowika, który dawał znać, że kocha daną rodzinę i jest absolutnie szczęśliwy.


Domowik potrafił być niezwykle opiekuńczy, szczególnie względem dzieci i zwierząt żyjących w obrębie domostwa. Samo domostwo podobno mógł ochronić przed tak tragicznymi kataklizmami jak powodzie, pożary czy też pioruny.


Z pewnością złym pomysłem była próba wkurzenia owego ducha opiekuńczego. Leniwi i nie okazujący szacunku mieszkańcy mogli dość szybko zaznać gniewu stworka, który objawiał swoje niezadowolenie poprzez niszczenie przedmiotów czy też psucie mleka. Mógł się posunąć nawet do próby uduszenia osoby, gdy ta znajdowała się w swoim łóżku. Znudzony domowik także był sporym utrapieniem, w takich sytuacjach mógł on m.in . ukrywać przedmioty przed ludzkim wzrokiem.


Tak więc utrzymywanie domowika w wiecznym zadowoleniu było niezwykle ważne. Można było tego dokonać zostawiając trochę mleka i pieczywa w pobliżu pieca. Stworek był także fanem tytoniu. Oprócz tego szczęście odczuwane przez stworka rosło w sytuacji, gdy dom był dobrze utrzymany, a domownicy kulturalni i stroniący od brzydkiego języka, szczególnie przy posiłkach.


Przed wyjściem z domu w dobrym guście było przysiąść na krótki czas i pomilczeć, co było pewnego rodzaju pożegnaniem z domowikiem. Podczas przeprowadzki rodzina mogła zaprosić do nowego domu także swojego strażnika, dla którego przygotowywano mały transporterek w postaci obuwia.


#necrobook #mitologia #wierzeniaizwyczaje

d2232a2c-481e-4b2e-8313-cabb832e9d88
cebfa3af-c495-4003-9e82-d090c8bcdc3c
0ac2ec73-7a2a-41b6-a7c3-e735a81438e8

@Vampiress U mnie w rodzinie, i ogólnie w okolicach, jest zwyczaj że jak się wyszło z domu i za chwilę wróciło, bo np. zapomniało się telefonu czy coś, to trzeba na chwilę usiąść i posiedzieć bo można Licho rozdrażnić. A najlepiej to w ogóle nie wchodzić tylko żeby ktoś z domowników podał czego się zapomniało.

@Vampiress u nas odpowiednikiem domowika było uboże, stworek różniący się praktycznie tylko nazwą. Tak więc bardzo możliwe, że praktykowano ten zwyczaj też i na naszych ziemiach.

Zaloguj się aby komentować

Newsy książkowe od Whoresbane'a!


Wydawnictwo Replika ujawnia dwa następne tomy z serii Wierzenia i zwyczaje. "Weles. Słowiański bóg zaświatów" Michaeli Gajdošíkovej-Šebetovskiej i "Wierzenia dawnych Słowian. Od mitu do obrzędu" Kamila Kajkowskiego mają zaplanowaną premierę na 7 października 2025 roku. Wydania w twardych oprawach obejmują 240 i 416 stron, w cenach detalicznych 59,90 i 69,90 zł. Poniżej okładki i krótko o treści.


"Weles. Słowiański bóg zaświatów"


Wyjątkowa pozycja poświęcona jednemu z najważniejszych bogów słowiańskich


Weles – tajemniczy i nieuchwytny – to jedna z najbardziej zagadkowych postaci słowiańskiego panteonu. Czy był bogiem bogactwa i płodności, czy raczej strażnikiem zaświatów i opiekunem magii? Autorka niniejszej pracy podejmuje ambitną próbę rozwikłania tej zagadki, wychodząc poza uproszczone schematy i obiegowe mity. Zamiast powielać romantyczne wizje i niezweryfikowane przekazy, książka stawia na chłodną analizę, wnikliwą krytykę źródeł oraz konsekwentne odrzucanie falsyfikatów – takich jak słynna, lecz zdyskredytowana Księga Welesa.


Książka stanowi cenne źródło wiedzy nie tylko dla badaczy religii i mitologii, lecz także dla wszystkich zainteresowanych duchowym dziedzictwem Słowian. To oparta na rzetelnych podstawach próba rekonstrukcji pełniejszego obrazu Welesa – bez mitów, bez uproszczeń, z szacunkiem dla złożoności i niepewności źródeł, które po wiekach milczenia wciąż próbują przemówić do współczesnego odbiorcy.


"Wierzenia dawnych Słowian. Od mitu do obrzędu"


Niezwykła książka na temat wierzeń, obrzędów i rytuałów Słowian


W co tak naprawdę wierzyli Słowianie nadbałtyccy? Czy pogańskie posągi niszczono rzeczywiście z powodu przekonań religijnych, czy raczej za sprawą politycznej koniunktury? Czym były i jakie znaczenie miały depozyty zakładzinowe i łodzie-groby? Jaką rolę odgrywały ofiary – te składane bogom z pokarmów, jak też umieszczane w fundamentach domostw? Jak obyczaje pogrzebowe łączyły echa obcych wpływów z lokalną tradycją?


Niniejsza książka porywa w fascynującą podróż przez duchowy świat ludów zamieszkujących ziemie polskie we wczesnym średniowieczu. Łączy wyniki badań archeologicznych z analizą źródeł pisanych.


Autor rekonstruuje świat, w którym sacrum i profanum przenikały się na co dzień. Monety i uzbrojenie były nie tylko narzędziem handlu czy wojen, ale nośnikami szerszego przesłania religijnego i społecznego. Wierzenia dawnych Słowian to także refleksja nad tym, jak pamięć o pogańskim dziedzictwie była reinterpretowana i przekazywana przez chrześcijańskich już kronikarzy.


#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach

Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane

#ksiazki #czytajzhejto #replika #wierzeniaizwyczaje #michaelagajdosikovasebetovska #kamilkajkowski #slowianie

4a7ec598-9262-4435-8940-7b581908ea3f

Zaloguj się aby komentować