Wierzenia ludowe, cytaty przeróżne:


Dawniej wiara w istoty nie z tego świata była niezwykle powszechna. Jak pisał słynny etnograf, Kazimierz Moszyński:


"Bawiąc w r. 1909 dłuższy czas we wsi Mników pod Krakowem sam na sam z ludem, miałem sposobność osobiście przekonać się, do jakiego stopnia silna jest wiara tamtejszych wieśniaków w istnienie demonów. Więc np. gdy chodzi o bardzo popularne w Małopolsce demony kobiece, zwane boginkami, wiary w nie nie mogłem gruntownie zachwiać nawet w dość rozsądnych parobkach. Odpowiadając na moje tłumaczenia, chłopi powoływali się na wyraźne odgłosy prania kijankami na strudze, jakie podobno słychać było po nocach i zadawali pytanie: A kto to po nocach pierze?"


O wszelkich dziwach najczęściej opowiadano podczas wspólnie wykonywanych prac takich jak przędzenie, darcie pierza, siekanie kapusty, łuskanie grochu czy wyszywanie. Były to spotkania międzypokoleniowe, szczególnie częste w chłodniejsze wieczory. Franciszek Frączek:


"Kiedyś jako chłopskie dziecko, w długie jesienno-zimowe wieczory słuchałem opowieści starszych ludzi wygłaszanych ściszonym głosem. Wówczas byłem pewny, że te tajemnicze stwory – bohaterowie opowieści – istnieją, krążą wokół domu i za nic w świecie nie wyszedłbym w nocy za próg. Wiejscy ludzie posiadali niesamowitą łatwość uruchamiania wyobraźni. W falującej przy księżycu letniej mgle widzieli tańczące boginki wodne – wije, piorące w strumyku swoje chusty. Tętent konia nasuwał im obraz białego rumaka wynurzającego się z wody, który po okrążeniu topieliska powracał w nurty jeziora, aby w następną pełnię księżyca znów wynurzyć się i pogalopować."


Wilhelm Gaj-Piotrowski:


"Schadzki były wesołe. Wypełniano je śpiewem i opowiadaniami, czasem kończyły się zabawą. Śpiewano pieśni świeckie i religijne oraz dłuższe i krótsze przyśpiewki. Starzy wspominali czasy pańszczyźniane lub opowiadali ciekawe historie i prawdziwe zdarzenia. Oprócz tego słuchano bajek i stawiano sobie zagadki. Czasem ktoś przeczytał interesujący wyjątek z elementarza. Przede wszystkim jednak wieśniacy lubowali się w makabrycznych opowieściach o duchach i strachach."


Oprócz opowieści o topielcach, boginkach, niechrzczeńcach, płanetnikach popularne były również legendy o zatopionych karczmach, miastach, dzwonach, kościołach czy śpiących rycerzach. Stefan Czarnowski:


"Piszący te słowa, będąc jeszcze chłopcem był świadkiem, jak w okolice Zakroczymia zjechali się i zeszli ludzie nabożni z różnych, często z bardzo odległych stron, by odkopać rzekomo zaginiony kościół. Opowiadali, że pewnemu żebrakowi objawiła się Matka Boska i wskazała mu miejsce, gdzie zapadł się pod ziemię kościół, którego papież nie doliczył się. Kazała tę wiadomość ogłosić ludowi z wezwaniem do kopania, wskutek czego tysiące ludzi „ofiarowało się” i zeszło z różnych stron byłego Królestwa Polskiego, niektórzy aż spod Częstochowy. Odwiedziłem ich kilkakrotnie. Obozowali w szczerym polu i kopali gorliwie, przypisując – rzecz znamienna – moc cudowną wszelkim przedmiotom znajdowanym. Zabierali ze sobą kamyki, skorupki, odłamki cegieł i gruzu, dla przechowania w domu jako środki zapobiegające wszelkiemu nieszczęściu i wszelkim dolegliwościom. Na miedzy rosła dzika jabłonka: odkryto, że owoce jej mają zapach jabłek z raju i jabłonka została rozebrana na szczepki przez kopiących… Przyszły jesienne słoty, wykopany ogromny dół zalała woda i wreszcie zima rozpędziła kopiących."


#necrobook #wierzeniaizwyczaje #wierzenialudowe #dawnebajania

797ff740-f7f5-4ed5-bd44-92b93c30e272

Komentarze (0)

Zaloguj się aby komentować