Autor: Ignacy Pieńkowski
Tytuł/opis: Panna młoda
Rok: 1926
#necrobook #sztuka #ignacypienkowski

Autor: Ignacy Pieńkowski
Tytuł/opis: Panna młoda
Rok: 1926
#necrobook #sztuka #ignacypienkowski

Zaloguj się aby komentować
"Przekrój", styczeń 1947, nr 93.
#wycinkiprasowe #necrobook #kat #historia



Zaloguj się aby komentować

Z zamkiem w Rydzynie (którego początki sięgają XV w., a dzieje splatają się z losami rodów Leszczyńskich i Sułkowskich) związany jest nie jeden, lecz kilka upiorów, tworzących makabryczne theatrum. W minionych wiekach tutejsi mieszkańcy nieraz obserwowali, jak z nadejściem wieczoru, z unoszących...
Autor: Wiktor Wasniecow
Opis: zbędny
Rok: 1876
#necrobook #sztuka #wiktorwasniecow

Zaloguj się aby komentować
Wierzenia ludowe, przegląd stworków:
Niechrzczeniec(latawiec)
"Dzieci zmarłe bez chrztu, zowią niechrzczeńcami, albo latawcami. Dusza takiego dziecięcia przez siedm lat pokutuje w postaci myszki, ptaszka itp. i woła ustawicznie: chrztu! Jeżeli kto spełni tę prośbę, wówczas idzie duszyczka do nieba, trzeba tylko przy chrzczeniu rzucić kawałek szmatki, którą ów niechrzczeniec jako dowód zabierze ze sobą. Po siedmiu latach, błądzi niechrzczeniec po świecie i „pioruny za nim idą”. Biegnie zawsze bruzdami polnemi lub koleją, wyciśniętą kołami wozów; nie jest zatem bezpiecznie iść tamtędy, bo niechrzczeniec wejdzie pod człowieka i piorun na niego sprowadzi."
Niechrzczeńce to istoty powstałe z dusz dzieci zmarłych bez chrztu. Po siedmiu latach błąkania się po ziemi przemieniają się w latawce przy okazji tracąc szansę na odejście w zaświaty. Taka potępiona dusza wędruje od tej pory po polach kryjąc się w czasie burz pod drzewami, a także w różnych rowach i koleinach. Latawce silnie przyciągają pioruny, dlatego też stanowczo odradzano przebywania w czasie burzy w wyżej wymienionych miejscach.
Niechrzczeńce przybierały postać ptaka, a także owada, światła, czasami także dziecka. Latały razem z wiatrem i błagały o chrzest wołając "chrztu, chrztu" albo "krztu, krztu". Miały też moc kierowania piorunami, które zwykle w takich przypadkach trafiały w miejsca pochówku dzieci nieochrzczonych. Jak mawiano: "Dzie nieochrzczeniec pochowany, tam pieron strzeli".
By uwolnić istotę od jej tragicznego losu, należało po usłyszeniu zawodzenia "chrztu, chrztu" wymówić słowa: "W imię ojca i syna i ducha świętego, jageś panna, niech Ci będzie Anna, jageś pan, niech Ci będzie Jan"(to tylko jedna z wielu istniejących wersji), wykonać znak krzyża i rzucić chustkę, która miała pełnić funkcję białej szaty dla dziecka. To starczyło, by odesłać duszę w zaświaty.
"Mama mówiła, że jak była burza, a ptak tak piszczał strasznie, że to dziecko nieochrzczone woła o chrzest. Trzeba powiedzieć i przeżegnać: „Ja ci nadaję imię Maria czy Jan, leć do Pana Boga. Jesteś ochrzczony, w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen”. Przestał ten ptak piszczeć. Może to była wilga? Bo wilga przed deszczem się drze. A to było takie, że leciało nad nami i piszczało." (Urzejowice)
"To mi mama opowiadali. Chodziło się na roraty do klasztoru. Pomiędzy łąkami była ścieżka i płynęła krzykopa, rów z wodą, trzeba było skoczyć. Szli przez te łąki;
babka mieli zapaskę wyszywaną w kwiatuszki i listki, spódnicę w kratkę wełnianą dłuższą, trzewiki dłuższe i chustkę wielgą na plecach. Babka szli w tej chustce, mieli przeskakiwać przez te krzykopę i coś ryczało, górą, wołało, światełko leciało, nad tą babką prawie i wołało: chrztu, chrztu. Niby to leciało, ale stało nad nią. A wtedy babka szybko rozwiązali fartuszek i trzymajo w ręce i mówio tak: Jakżeś pan, niech ci będzie Jan, jakżeś panna, niech ci będzie Anna. Fartuszek z rąk porwało. Fartuszka na drugi dzień nie znalazły. To była dusza potępiona, nieochrzczona."(Maćkówka)
#mitologiaslowianska #necrobook #niechrzczeniec

Zaloguj się aby komentować
Wierzenia ludowe, przegląd stworków:
Dzidko(znany też jako świński wicher, djabli taniec lub djabołek)
"Wir powietrzny, świński wicher, wirus, jak jest gorąco, jak się suszyło siano i ten wicher leciał, to trzeba było uciekać, bo to człowieka sparaliżuje, i gębę wykręci, i w krzyżach… Babcia ostrzegała: jak jest świński wicher, to uciekajcie, żebyście nie były w tym."
Dzidko to rodzaj demonicznej siły, która miała rządzić wiatrem wywołując potężne wichury. Według opowieści dzidko lubił "tańcować w południe lub przed burzą w polu". "Przy składaniu siana, jak szły chmury deszczowe, ludzie śpieszyli się, żeby złożyć siano. Ale przyleciało dzidko i kopy dwie rozwaliło. To diabołek przylecioł i kopy porozwalał".
Te demoniczne byty miały powstawać z dusz osób, które popełniły samobójstwo poprzez powieszenie. Istoty te nie przybierały żadnej postaci i były całkowicie niewidzialne dla ludzi, widoczne były za to skutki ich działalności.
By uchronić się przed demonicznym wichrem, upadano na twarz, przysiadano, lub też uciekano z pola czy drogi. Towarzyszyły temu przeróżne rytuały jak spluwanie, okrzyki lub klątwy takie jak "Żeby cię piorun trzasł". Moc odstraszania miały mieć także przedmioty takie jak czosnek czy też kawałek świńskiego kału. Jeśli nie było ich pod ręką, nie było to wielką tragedią. Nawet wypowiedzenie słów-kluczy miało moce ochronne, wystarczyło tylko wypowiedzieć: "Jem czosnek, czosnkiem czuć" albo też zawołać "świńskie gówno". Walczyć z wichrem można było poprzez rzucenie w niego nożem.
#wierzeniaizwyczaje #dzidko #najgorszyjestwiatr #mitologiaslowianska #necrobook

Fajne.
K.Ignas "Relikty demonologi i wierzeń ludowych gmin powiatu przeworskiego i łańcuckiego - komentarz do wystawy"
Dzitko
„Dzitko” (Dębów, Gać, Kisielów),
„Wirus” (Majdan Sieniawski),
„Świński Wicher” (Majdan Sieniawski),
„Djabli taniec”,
„Diabołek” (Gać),
„Dziki jasiek” (Markowa, Wysoka)
Gwałtowne wichury, a także wiry powietrzne w świadomości ludowej przybierały postać demoniczną, nazywaną dzidkiem, świńskim wichrem, diabołkiem. Mówiono wówczas: „Diabeł huloł po drodze”, „Diabeł się cieszy”. Z Gaci (koło Przeworska) pochodzi przekaz o wierze w dzidko (dzitko), czyli demoniczne uosobienie wiru powietrza, które tańcowało w południe lub przed burza w polu.
Demony te wywodzą się z dusz potępionych osób zmarłych śmiercią samobójczą przez powieszenie. Aby uchronić się przed demonicznym, wichrem, padano na twarz, przysiadano, kryto się i uciekano z pola lub drogi. Towarzyszyły temu okrzyki oraz klątwy. Odstraszano demona powietrznego, trzymając w ręce lub wypowiadając nazwę przedmiotu apotropeicznego mającego na celu odstraszenie zła².
Źródło:
Linoryt: „Dzidko”, Sylwia Zawiślak, 2018 r., linoryt kolorowany. Ze zbiorów Muzeum w Przeworsku
2. K. Ignas „Topiec, błąd, lizibożek i dzidko. Relikty ludowych wierzeń demonologicznych z okolic Przeworska”, Przeworsk 2018. s. 15-21


Zaloguj się aby komentować
Wierzenia ludowe, cytaty przeróżne:
Dawniej wiara w istoty nie z tego świata była niezwykle powszechna. Jak pisał słynny etnograf, Kazimierz Moszyński:
"Bawiąc w r. 1909 dłuższy czas we wsi Mników pod Krakowem sam na sam z ludem, miałem sposobność osobiście przekonać się, do jakiego stopnia silna jest wiara tamtejszych wieśniaków w istnienie demonów. Więc np. gdy chodzi o bardzo popularne w Małopolsce demony kobiece, zwane boginkami, wiary w nie nie mogłem gruntownie zachwiać nawet w dość rozsądnych parobkach. Odpowiadając na moje tłumaczenia, chłopi powoływali się na wyraźne odgłosy prania kijankami na strudze, jakie podobno słychać było po nocach i zadawali pytanie: A kto to po nocach pierze?"
O wszelkich dziwach najczęściej opowiadano podczas wspólnie wykonywanych prac takich jak przędzenie, darcie pierza, siekanie kapusty, łuskanie grochu czy wyszywanie. Były to spotkania międzypokoleniowe, szczególnie częste w chłodniejsze wieczory. Franciszek Frączek:
"Kiedyś jako chłopskie dziecko, w długie jesienno-zimowe wieczory słuchałem opowieści starszych ludzi wygłaszanych ściszonym głosem. Wówczas byłem pewny, że te tajemnicze stwory – bohaterowie opowieści – istnieją, krążą wokół domu i za nic w świecie nie wyszedłbym w nocy za próg. Wiejscy ludzie posiadali niesamowitą łatwość uruchamiania wyobraźni. W falującej przy księżycu letniej mgle widzieli tańczące boginki wodne – wije, piorące w strumyku swoje chusty. Tętent konia nasuwał im obraz białego rumaka wynurzającego się z wody, który po okrążeniu topieliska powracał w nurty jeziora, aby w następną pełnię księżyca znów wynurzyć się i pogalopować."
Wilhelm Gaj-Piotrowski:
"Schadzki były wesołe. Wypełniano je śpiewem i opowiadaniami, czasem kończyły się zabawą. Śpiewano pieśni świeckie i religijne oraz dłuższe i krótsze przyśpiewki. Starzy wspominali czasy pańszczyźniane lub opowiadali ciekawe historie i prawdziwe zdarzenia. Oprócz tego słuchano bajek i stawiano sobie zagadki. Czasem ktoś przeczytał interesujący wyjątek z elementarza. Przede wszystkim jednak wieśniacy lubowali się w makabrycznych opowieściach o duchach i strachach."
Oprócz opowieści o topielcach, boginkach, niechrzczeńcach, płanetnikach popularne były również legendy o zatopionych karczmach, miastach, dzwonach, kościołach czy śpiących rycerzach. Stefan Czarnowski:
"Piszący te słowa, będąc jeszcze chłopcem był świadkiem, jak w okolice Zakroczymia zjechali się i zeszli ludzie nabożni z różnych, często z bardzo odległych stron, by odkopać rzekomo zaginiony kościół. Opowiadali, że pewnemu żebrakowi objawiła się Matka Boska i wskazała mu miejsce, gdzie zapadł się pod ziemię kościół, którego papież nie doliczył się. Kazała tę wiadomość ogłosić ludowi z wezwaniem do kopania, wskutek czego tysiące ludzi „ofiarowało się” i zeszło z różnych stron byłego Królestwa Polskiego, niektórzy aż spod Częstochowy. Odwiedziłem ich kilkakrotnie. Obozowali w szczerym polu i kopali gorliwie, przypisując – rzecz znamienna – moc cudowną wszelkim przedmiotom znajdowanym. Zabierali ze sobą kamyki, skorupki, odłamki cegieł i gruzu, dla przechowania w domu jako środki zapobiegające wszelkiemu nieszczęściu i wszelkim dolegliwościom. Na miedzy rosła dzika jabłonka: odkryto, że owoce jej mają zapach jabłek z raju i jabłonka została rozebrana na szczepki przez kopiących… Przyszły jesienne słoty, wykopany ogromny dół zalała woda i wreszcie zima rozpędziła kopiących."
#necrobook #wierzeniaizwyczaje #wierzenialudowe #dawnebajania

Zaloguj się aby komentować

Strach ma swe źródło w instynkcie przetrwania i jest reakcją organizmu na zagrażające człowiekowi niebezpieczeństwo. Ludzie na przestrzeni wieków stworzyli różne środki zaradcze, które zapewniały poczucie bezpieczeństwa, jednak lęki i niepokoje nie zostały wyeliminowane. W celu poradzenia sobie z...
https://www.hejto.pl/wpis/https-forum-odkrywca-pl-topic-755504-proces-w-paderborn-1945-kurde-tez-chcialb-1#komentarze
Już straciłem nadzieję, że coś w tym wątku się ruszy, ale niespodziewanie po ponad miesiącu od wysłania wiadomości do archiwum w Paderborn otrzymałem odpowiedź. Teoretycznie miałem tworzyć nowy wpis tylko w przypadku uzyskania jakichś nowych informacji, ale co tam.
Sehr geehrter Herr Ioskamilos,
da wir keine Unterlagen der Besatzungsgerichtsbarkeit hier verwahren, würde ich Ihnen zunächst empfehlen, sich an das Nationalarchiv in London zu wenden. Sollten die vier Polen hier in Paderborn hingerichtet worden sein, könnten wir auch – soweit Sie Namen haben – in den Sterberegistern nachschauen, ob darin diese Namen auftauchen. Im September 1945 tauchen jedenfalls keine vier hingerichteten Polen in den Registern hier in Paderborn auf. Die Hinrichtung könnte aber durchaus auch woanders stattgefunden haben.
Czyli dalsza droga to ewentualny kontakt z archiwami londyńskimi, druga część niestety niedostępna, bo nie znam danych osób oskarżonych. No nic, w takim razie spróbuję drogi londyńskiej i także tam skrobnę wiadomość, może będą też tak mili, by pochylić się nad mailem od jakiegoś randoma z Polski.
Wołam @ataxbras chcącego poznać dalszy ciąg historii.
#necrobook #paderborn #dipisi #procesysadowe
Zaloguj się aby komentować

Temat udziału ochotników w odbudowie Warszawy w latach 1945–1948 wciąż jeszcze jest słabo zbadany. A przy odgruzowaniu i budowie stolicy pracowało w tym czasie kilka tysięcy osób, nie tylko z Polski, lecz także z zagranicy. Niestety, brakuje źródeł i opracowań na ten temat, dlatego podstawowym...

Strzeliński kamieniołom jest najgłębszym wyrobiskiem w Europie i drugim na świecie. Jest czynnym wyrobiskiem, które funkcjonuje do dnia dzisiejszego. Położony jest przy ul. Kamiennej w Strzelinie i obecnie należy do firmy prywatnej. W ramach święta miasta (raz w roku we wrześniu) kamieniołom jest...
Autor: Umberto Boccioni(1882-1916)
Tytuł: Campagne lombarde
#necrobook #ladneobrazy #sztuka #umbertoboccioni

Zaloguj się aby komentować
Autor: Jack Vance
Tytuł: Umierająca ziemia
Rok: 1950
Ocena: 7/10
Podobno jedna z ulubionych pozycji pana Sapkowskiego, od pewnego czasu także i moja, muszę przyznać.
To bardzo króciutki zbiór kilku opowiadań, które można spokojnie odfajkować w parę godzin. To opowieści o ziemi na skraju zagłady, oświetlanej przez gwiazdę, która opatula planetę swoim powoli gasnącym blaskiem. Powierzchnię planety zamieszkują różne wyjątkowo oryginalne indywidua, nie tylko ludzie, ale też różnego rodzaju stwory, demony, a nawet bogowie.To świat dość mroczny, gdzie niewiele jest bezpiecznych miejsc, a dobra jeszcze mniej.
Jestem zauroczony całością, naprawdę polubiłem wszystkie historie, choć są one bardzo proste(ale tym razem ciężko to uznać za wadę). Mamy tutaj łącznie sześć historii, z których za najlepszą uważam tą z oczkami(jest to też prawdopodnie najkrótsza opowieść w tym zbiorze). Postaci nie oceniam, ciężko bowiem dobrze rozwinąć jakąkolwiek w tak ograniczonym zbiorze literek jak w tym przypadku. Ogólnie to już moje drugie czytanko tej pozycji(trochę wymuszone, ponieważ w ostatnim czasie słabo u mnie z dostępem do neta, a na czytniku akurat niestety brak nowości do ogarnięcia).
W większości paskudni ludzie, całe połacie ziemi zamieszkane przez zabójcze kreatury, a to wszystko w akompaniamencie nadchodzącego końca świata, nie ma lepszych klimatów niż te. Może dlatego tak lubię ten krótki zbiorek.
#necrobook #jackvance #umierajacaziemia #recenzje

Zaloguj się aby komentować

Cecylia Gallerani (1473-1536) pochodziła z nieszlacheckiej sieneńskiej rodziny. Jako 17-latka została damą dworu księcia Mediolanu Ludwika Sforzy i jego kochanką. Mieli syna Cezariona. Po ślubie Ludwika została usunięta z dworu i wydana za mąż za hrabiego Bergamino. Była piękną i znakomicie...
Autor: Kurt Vonnegut
Tytuł: Pianola
Rok: 1952
Ocena: 5/10
Książka ukazuje świat, w którym maszyny przejęły większość prac zwykłych obywateli, a tylko nieliczne pracujące "elity" mają zapewnione cudowne życie w swoich własnych "enklawach". Reszta ludu gnieździ się w mniej renomowanych częściach miast i często nie potrafi się odnaleźć w rzeczywistości, w której pozostaje im tylko i wyłącznie bezcelowa wegetacja(dla najniższych warstw pozostaje służba w wojsku lub praca w specjalnych oddziałach porządkowych).
Przez większość książki śledzimy historię Paula Proteusa, członka "elit", a przy tym możemy poznać mechanizację i bezduszność świata przedstawionego. W tym świecie maszyny to świętość, której absolutnie nie należy "bezcześcić". Ludzie to w tej rzeczywistości nic więcej jak "takaru", niewolnicy.
To mogła być naprawdę ciekawa książka, jednak moim zdaniem w tym przypadku wyszedł najwyżej średni utwór ze strasznie nijakimi bohaterami. Brakowało mi zdecydowanie szczegółów na temat tego, w jaki sposób całe to społeczeństwo funkcjonowało, autor wolał praktycznie w całości skupić się na ludziach i ich odczuciach. Lubię to, że temat tej książki powrócił do nas dzisiaj, kiedy AI "grozi" zastąpieniem w pewnych obszarach zatrudnienia, myślę, że jeżeli byłby to lepszy utwór, to pewnie doczekałby się wznowienia(chyba). Jak na autorski debiut mimo wszystko chyba wyszło całkiem nieźle, ale zdecydowanie mogło być lepiej.
#necrobook #pseudorecenzja #kurtvonnegut #sciencefiction

Zaloguj się aby komentować

W latach 40. takie autobusy były powszechnym widokiem na ulicach Gdyni, Sopotu i Gdańska. To dzięki nim wiele osób przeżyło najtrudniejszy okres po II wojnie światowej. Mało kto pamięta, że po II wojnie światowej Szwecja udzieliła Trójmiastu i Pomorzu olbrzymiej pomocy humanitarnej. Białe autobusy...
Autor: Kazimierz Chodziński
Opis: Pomnik Tadeusza Kościuszki
Miejsce: Chicago
Rok: 1904
#necrobook #sztuka #rzezba #tadeuszkosciuszko


Zaloguj się aby komentować
Autor: John Steinbeck
Tytuł: Na wschód od Edenu
Rok: 1952
Ocena: 7/10
"Na wschód od Edenu" to epicka powieść Johna Steinbecka, saga rodzinna Trasków i Hamiltonów, która splata losy dwóch rodzin w dolinie Salinas w Kalifornii, odzwierciedlając biblijną historię Kaina i Abla.
Dobra, to tyle, jeśli chodzi o opis fabuły, książka podobała mi się głównie dzięki historii Samuela Hamiltona i jego rodziny, to najlepiej poprowadzony wątek w książce, a Samuel to najlepsza postać. UWAGA SPOILER Żałuję, że postać ta w drugiej połowie znika z kart powieści.
Główny wątek braci za to zawodzi, oczywiście jest on napisany całkiem dobrze, jednak historii czegoś brakuje. Nie potrafiłem się w nią wczuć, być może dlatego, że autor stworzył słabych, papierowych bohaterów, którzy żyją tylko po to, by mógł on przekazać swoje rozważania okołobiblijne. Bezpłciowy Adam Trask, przerysowana psychopatka Cathy, a takze dwójka braci, którzy grają swoje role, ale cóż, nie są to role wybitne. Tyle dobrego, że jest jeszcze Li, "Chińcyk", który podbija tą część książki swoją osobą.
Całościowo jest to jednak nadal kawał naprawdę dobrego czytadła.
#necrobook #pseudorecenzja #johnsteinbeck #steinbeck

Zaloguj się aby komentować
https://forum.odkrywca.pl/topic/755504-proces-w-paderborn-1945/
Kurde, też chciałbym wiedzieć, co było dalej w tym temacie, czy wyroki wykonano czy też nie. Ale pewnie nigdy się nie dowiem. Pamiętam, że już kiedyś trafiłem na tą sprawę, a teraz przypomniałem sobie o niej dzięki staremu artykułowi z Przekroju. Niestety potem temat w prasie zarzucono, a szkoda. Ech, kolejna zagadka bez rozwiązania.
#necrobook #paderborn #pytaniabezodpowiedzi #dipisi
Zaloguj się aby komentować
Autor: Katsushika Hokusai(1760-1849)
Opis: Sówka
#necrobook #sztuka #sowy

Zaloguj się aby komentować