Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

NGC 602 to młoda, jasna gromada otwarta znajdująca się w Małym Obłoku Magellana, odkryta w 1826 roku przez Jamesa Dunlopa. Jest zanurzona w mgławicy N90, której gaz i pył zostały częściowo rozproszone przez promieniowanie i fale uderzeniowe gwiazd, co zapoczątkowało powstawanie nowych gwiazd. W obszarach przypominających „słonie trąby” rodzą się bardzo młode gwiazdy, widoczne w podczerwieni.


Pierwsze zdjecie pochodzi z Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba, a drugie z Teleskopu Hubblea.


#kosmos #astronomia #ciekawostki #nauka

cf7b9e28-ee19-4c37-94ab-a22ba0219955
d62adf96-7d92-45f1-8632-5d9f3a58e711

Zaloguj się aby komentować

Cytat na dziś:


Miał wrażenie, że spogląda na świat przez drżące od upału powietrze. Ale to drżenie żyło własnym życiem. Tańczyło, rozpraszało się i wyraźne sugerowało, że nie jest tylko złudzeniem optycznym, ale samą rzeczywistością, naprężaną i rozpychaną niczym gumowy balon, który usiłuje pomieścić zbyt wiele gazu.


Terry Pratchett, Czarodzicielstwo


#uuk

Zaloguj się aby komentować

Dostałem od kolegi cygaro z Dominikany mimo, że nie palę całe życie. Ma autyzm i ADHD to może nie łapać takich rzeczy.

#gownowpis nie wiem jak to tagować

e4363b6c-d74a-4912-ac3b-4a955e5fd1dd

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

https://x.com/bullet_time/status/1997662353492443313?s=20

Regulacje krypto nie dobre sa ~Prawica. Lepiej nie wspominac dlaczego. Podsumowanie eleganckie. #polityka

Czy wszystko musi być uregulowane ? Co komu przeszkadza że ludzie stracili pieniądze ? Nie stracą to się nie nauczą.

Można za to udostępnić narzędzia Nadrozowi Bankowemu i standardy certyfikacji dla takich giełd. Te które będą chciały - mogą DOBROWOLNIE się certyfikować i budować zaufanie. Inne mogą nadal działać, na swoich zasadach - nie podpierając się autorytetem państwa.

@Fulleks po co nam przepisy ppoż. Niech deweloperzy się dobrowolnie do nich stosują i budują zaufanie. Inni niech działają na swoich zasadach.

@Fulleks to po co obowiązkowy KNF i inne cuda dla banków?

"Straci kilka osób to się nauczą!"

"Bank żeby budować zaufanie przystąpi SAM Z SIEBIE do instytucji" - bo co tam, że koszty, klient będzie ufał.

Hej!

Generalnie ta ustawa i tak by nie uratowała pewnie ludzi co stracili kasę przez zonda bo masz okres przed wejściem ustawy ale może by kogoś tam uratowała w przyszłości. No i sorry trzeba być dzbanem żeby duży hajs trzymać w giełdzie. To jest bardzo zły pomysł z wielu powodów

@b0lec Tu nawet nie chodzi o to czy by dzialala czy nie ale o to, ze skutkiem swojego glosowania obwinia kogos innego xD Nie czytalem ustawy. Slyszalem opinie, ze KNF i tak moglby wplywac na funkcjonowanie Zondy w PL.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

614 + 1 = 615

Tytuł: Oko świata

Autor: Robert Jordan

Kategoria: fantasy, science fiction

Wydawnictwo: Zysk i S-ka

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382024951

Liczba stron: 984

Ocena: 7/10


Tak jak zwykle mówi się o początku końca, tak tutaj mamy do czynienia z końcem początku. Człowiek faktycznie zdaje sobie sprawę, że ma do czynienia z cyklem ogromnym, gdy książka nie zaczyna się od prologu, tylko od wprowadzenia, a pierwszy rozdział znajduje dopiero na stronie 45.


We wpisie dot. Hobbita napisałem: "Niby tylko 300 stron, ale dzieje się całkiem dużo (koniec końców 3 filmy z tego zrobili), z drugiej strony nie czuć AŻ takiego rozmiaru całej tej podróży, z trzeciej strony wydaje się, jakby trwała ona kilka lat, z czwartej strony jednak Bilbo wraca do domu po trochę ponad roku. Nie wiem jak określić uczucie sprzeczności, które opisałem w poprzednim zdaniu, ale z pewnością jest to coś niecodziennego." Tutaj miałem odczucie bardzo podobne, z tym zastrzeżeniem, że Hobbit był książką 3 razy chudszą, a poza tym ta jest ledwie ułamkiem całej historii. Nie próbuję nawet zgadywać, co się będzie działo w kolejnych częściach.


Nie będę się zagłębiał w najdrobniejsze fabularne aspekciki, gdyż książka ta stanowi "zaledwie" wstęp do większej całości i ciężko nazwać ją najbardziej napakowaną akcją, tak więc zwrócę uwagę tylko na niektóre elementy. A zacznę oczywiście od głównej obsady.


Wyliczanie należy otworzyć od wybrańca, ale żeby nie było zbyt łatwo, to jest ich aż trzech, gdyż przepowiednia nie zapewniła na tyle dokładnego rysopisu, by bezproblemowo wyłuskać tego jedynego. Mowa o pasterzu Randzie, kowalu Perrinie i również pasterzu (choć jego zawód prędzej można określić mianem wioskowego łobuza) Macie. Tak jak rodzinna wioska ukształtowała ich siłą rzeczy na dosyć podobny sposób, tak mają swoje odmienne charaktery i cechy, a nadchodząca wyprawa nada życiu każdego z nich zupełnie nowy kierunek. Dalej mamy ich sąsiadki: Egwene - córkę karczmarza - która marzyła o wyrwaniu się z Pola Emonda oraz Nyaneve - lokalną wiedzącą - wbrew nazwie niewiele starszą od wcześniej wymienionych postaci, a pod względem chęci wyjazdu usadowioną po przeciwnej stronie skali co Egwene. Inną osobą hołdującą niejako utartym schematom fantasy jest bard Tom, trzymający w zanadrzu - poza mrowiem opowieści - niejedną tajemnicę i niecodzienną wiedzę. Tym samym, przynajmniej po części, klisze się kończą: brak tu tolkienowych elfów, a niektóre ich cechy z różnymi dodatkami przechodzą na inne grupy i rasy. Przedstawicielką Aes Sedai, czyli ludzkich kobiet władających Jedyną Mocą, jest Moiraine, która to, z racji na posiadaną wiedzę i umiejętności, staje się mózgiem całej wyprawy. Dalej mamy Strażnika Lana, ochroniarza Moiraine, o stoickim nastawieniu i wybitnych umiejętnościach militarnych i nie tylko, skrywającego wiele tajemnic. Na sam koniec został ogir Loial, istota wyglądem trochę podobna, w moim wyobrażeniu, do Bestii z "Pięknej i Bestii", jednakże wbrew pozorom nadzwyczaj spokojna, obdarzona ogromną wiedzą - choć teoretyczną, bo z książek - która dopiero niedawno, wedle rachuby jego gatunku, wyruszyła w świat w celu poznania jego wspaniałości. Główne postacie są w porządku, choć obie dziewczyny momentami irytowały mnie swoją upierdliwością i wszystkowiedzizmem. Tak czy siak dopiero je poznaję i na rozwój jest jeszcze doprawdy mnóstwo czasu.


Postacie poboczne wypadają raczej standardowo, ale z racji na specyfikę gatunku i tej konkretnej przygody bohaterowie cały czas mają kontakt z karczmarzami i to właśnie oni najbardziej się wyróżniają, niekiedy dobrymi cechami, niekiedy mniej chlubnymi. Generalnie osób poznanych z imienia jest oczywiście w brud i większość z nich to po prostu narzędzia narracji i sceny, ale odnoszę wrażenie, że niektóre z nich mogą pojawić się ponownie w mniej lub bardziej odległej przyszłości.


Sama historia zaczyna się naturalnie od zarysowania lokalnych nastrojów i ustrojów, pewnych mechanizmów i tradycji oraz po prostu najbliższej okolicy. Dalej mamy wyruszenie w drogę i, w wielkim skrócie, wielokrotne wystawianie mieszkańców zaścianka na ogrom i różnorodność świata, potyczki, sytuacje beznadziejne, improwizacje, nowe przelotne twarze, czasy prób, nowe rewelacje i wiele więcej. Z chęcią opisałbym to obszerniej i dokładniej, bo akapit ten brzmi strasznie ogólnikowo, ale zawsze staram się nie zdradzać szczegółów fabuły. Tak jak teraz o tym piszę, to działo się więcej niż mi się w trakcie czytania wydawało.


Element, który przypadł mi do gustu, to drobne szczegóły, rzucane gdzieś mimochodem, odsłaniające swoje znaczenie dużo później (a zapewne niektóre z nich nabiorą sensu dopiero w kolejnych tomach), jak choćby wrażliwość Nyaneve na obecność Egwene.


Sam styl jest na tyle dobry, że nie zauważa się pochłaniania kolejnych stron, a ten prawie tysiąc niniejszego tomu zleciał wyjątkowo szybko. Może i faktycznie jest tu sporo ekspozycji, opisów czy wodolejstwa, ale mi osobiście zupełnie to nie wadzi. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że wręcz przeciwnie: opisanie niemal każdego kroku bohaterów pozwala się bardziej z nimi zżyć, włożyć ich buty... czy jakieś inne fiubździu. Niekiedy jednak całe fragmenty zdań powtarzały się po kilku akapitach z tą tylko różnicą, że tyczyły się innych osób. No i do tego na przemian Rand i Perrin co x stron dumają w wewnętrznym monologu, jak to "ten drugi potrafi sobie radzić z dziewczynami, nie to co ja". Pierwsze 2 razy były zabawne, ale każdy kolejny wywołuje uśmiech zażenowania, choć być może zostanie to przekształcone w powracający gag, ciągnący się do samiusieńkiego końca historii.


Mając na uwadze powyższy wywód, mogłoby się wydawać, że dam tej książce więcej niż 7. A jednak, pomimo licznych zalet tej książki, brak mi tutaj jakiegoś konkretu, jakiegoś łupnięcia, tej nieuchwytnej iskry niesamowitości, dzięki której od razu wyżej się jakieś dzieło kultury ceni. Tutaj (póki co) tego wszystkiego brak, co nie zmienia faktu, że czas spędzony z tą książką zdecydowanie mogę uznać za przyjemny. Podsumowanie serii za pół roku, bo wtedy ją skończę hahaha.


#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #robertjordan #koloczasu #zyskiska #ksiazkicerbera

44b30878-0e46-4bf4-b98a-99e0720fcc6e

@Cerber108 wysoka ocena.

Jestem na finiszu i już mogę powiedzieć, że z mojej strony pewnie poleci 3/10 albo 4/10, zobaczę po finale.

Zaloguj się aby komentować

Wydaje mi się, że większość ludzi to chciałaby mieć po prostu swój, własny nawet nieduży kąt, na koncie tyle żeby nie musieć się martwić o rachunki i mieć na jakieś przyjemności, ale przede wszystkim mieć czas dla siebie, dla bliskich, na swoje hobby i po prostu by móc zwolnić tempo.

Zaloguj się aby komentować

No i w końcu odebrany.

Co prawda jeszcze czeka mnie wizyta w serwisie, bo z dodatków to tylko gmole silnika, kufry i szyba przyjechały na czas - akcesoryjne kanapa, manetki, deflektory, gmol na wal kardana i system łączności BT jadą dopiero od importera, który jest zajęty wysyłką modeli 2026. Ale to przy serwisie na dotarcie się ogarnie.


Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne. Surowość, mącona nowoczesnym wyświetlaczem I elektroniką pod manetkami, warkot Vki, brzmienie z wydechu przy odkręcaniu manetki - petarda!


Bardzo dobrze trzyma się w zakrętach, świetnie klei i bardzo przewidywalnie prowadzi. Wibracje na biegu jałowym przypominają, że jedziesz na dużym motocyklu, a nie skuterze, a podczas jazdy znikają, aby nic nie przeszkadzało. Seryjny wydech brzmi na tyle dobrze, że nawet nie myślę na razie o zmianie. Świetna praca zawieszenia, bardzo wygodna pozycja, tryby jazdy absolutnie wystarczające - sport do normalnej jazdy, do tego tryb miejski do przeciskania się w korku, off road I rain. Więcej nie trzeba z systemów bezpieczeństwa jeszcze jest cornering abs i kontrola trakcji. Super.

Mocy nie ma nie wiadomo ile, ale zebrać się potrafi, grzmiąc przy tym tak, że uśmiech na twarzy się pojawia nie tylko z poczucia motocyklowej wolności, ale, także z mojego punktu widzenia, archetypu brzmienia.


Maszyna na tyle nietuzinkowa, że na pierwszym postoju na stacji już podszedł pan miecio budowlaniec zagadać, że piękna maszyna i że on to kiedyś jeździł, ale już nie jeździ, bo teraz za jazdę bez prawka to kary są a nie 500 zł jak kiedyś. Cóż.


Także spelniajcie swoje marzenia moi drodzy, bo życie jest jedno, krótkie, a pieniędze I kariery robi się po to, by móc sobie pozwalać na zachcianki.

#motocykle #chwalesie #motoguzzi

a62e2cf0-00f4-4ecc-b72f-4da238883cd8

@Rafau no i elegancko, jak mówi znajoma "nie po to tyle zarabiam żeby nie przepierdalać tego na głupoty". Vka z kardanem głupotą nie jest, piękny jest ten silnik ale akurat tam gdzie ja muszę nogi prostować z racji starości - więc, chyba cruiser kiedyś czeka żeby się tym połączeniem napędu i silnika nacieszyć

@jedzczarnekoty a widzisz, te wyprostowane nogi to tylko częściowo wygodna rzecz, bo może i masz je wyciągnięte, ale każda dziura i wybój na drodze leci wtedy bezpośrednio na kręgosłup, zamiast częściowo amortyzować się w nogach. No ale ile riderów, tyle pozycji, dla każdego coś innego jest wygodne.

@Rafau u mnie po awarii rzepki muszę mieć nie tyle wyprostowane, co tworzące kąt >90 a nie <90 stopni. Stąd, przez parę lat skuter, w tym roku robię podejście do klasycznego moto, ale zadbałem o gmole żeby tam czasem nogi rozprostować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Fishery ta. A jazda z dziećmi do przedszkola i zrobienie małych zakupów jawi się jak wyprawa drużyny pierścienia.

@Fishery spróbuj bez motorówki. W obie strony. Z siatkami. Przy silnym wietrze A i tak ojciec ci powie, że on do szkoły miał dalej i trudniej.

Zaloguj się aby komentować