Zaloguj się aby komentować

W pracy mam 3 miesiące na usamodzielnienie się i zrozumienie narzędzia, na którym pracuję. Inaczej wylatuję. Inna sprawa, że czuję się wypalony siedzeniem przed komputerem od 12 lat i porobiłbym chętnie coś innego, cokolwiek. Z trzeciej strony, raczej nie zarobię tyle (przynajmniej od razu) ile w obecnej robocie. Echhhh #zalesie #pracbaza

Zaloguj się aby komentować

@Opornik Nie no, sama pompa jest spoko, ale nie jako jedyny system ogrzewania. Dobrym patentem jest pompa + kominek, bo przez te 10 dni w roku, kiedy naprawdę mocno pizga, nie jest problemem dogrzać drewnem, człowiek nie martwi się cenami węgla/gazu, a dodatkowo, jeśli pompa się spierdoli kiedy jest mocny minus, to jest jakaś alternatywa.


Natomiast pompa ciepła, jako jedyne rozwiązanie do grzania wody jest słabe. Już nawet jakiś backupowy dafik byłby ok, na sytuacje takie jak dzisiaj.


Ale tak jak pisałem, aktualnie to nie mój dom, w swoim ogarnę to inaczej.

Pompa ciepła do CWU? Wiem, że istnieją, ale zawsze myślałem, że to nie ma za dużo sensu, bo zbyt wysoka temperatura.
Ja już przeszedłem na grzanie z paneli, zimą lecę z kotła gazowego.

@Nemrod @LondoMollari Z fotowoltaiką dużo lepsze rozwiązanie niż solary. Zadnych pomp obiegowych, glikolu, konieczności awaryjnego zrzutu. Słońce grzeje => woda się grzeje, tylko uklad prostszy.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Wczoraj nadziałem się na interwencję policji pod moim wiejskim Dino, na parkingu. Policja zwija typa. Lekkie zdziwko, bo niebiescy byli we czterech i stali dużą lodówą, nie jakąs tam kijanką. No dobra zwijają gościa i tyle. Dzisiaj czytam na lokalnych portalach, że to był "mistrz" zła. Samochód z delikwentem został zatrzymany, bo kierowca i pasażer nie mieli pasów zapiętych... Kierowca, lat 71, z dwoma zakazami prowadzenia i jednym promilem. Pasażer poszukiwany do odbycia kary. I tak sobie myślę. Jakby miał trzy zakazy, to na bank by nie wsiadł do samochodu 😛 #dzbany #pijanykierowca

@razALgul od tego roku jest w końcu kara więzienia za jazdę z zakazem prowadzenia. Wciąż sąd może zamienić to na co innego, ale to już inna kwestia.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Gdy #rekonstrukcjahistoryczna mocno i szafa pełna wełny 100%, a pogoda na komunię święta córki zmieni się z 23C na 8C..

#rodzicielstwo

Boże dzięki za płaszcze z koła

2da0481c-a064-49ac-9abc-9fd7d9eebd86

Zaloguj się aby komentować

811 + 1 = 812


Tytuł: Zew mroku

Autor: Michael Katz Krefeld

Kategoria: kryminał, sensacja, thriller

Wydawnictwo: Saga Egmont

Format: ebook

Liczba stron: 255

Ocena: 8/10


Po przeczytaniu setek kryminałów, coraz trudniej znaleźć historię, która faktycznie daje poczucie świeżości. Większość korzysta z tych samych schematów: seryjny morderca, policjant po przejściach, trauma z przeszłości, kilka fałszywych tropów i finałowy twist. "Zew mroku" na szczęście potrafi wyrwać się z tego marazmu i już samym punktem wyjścia przyciąga uwagę.


Mamy tajemniczego mściciela - Łazarza, który kontaktuje się z policjantką i stawia ją w absurdalnej sytuacji: jeśli nie wykona jego poleceń i nie pomoże w eliminacji kolejnych ludzkich szumowin z tego świata, upubliczni filmik, na którym policjantka dobija uczestnika wypadku samochodowego, na skutek czego on umiera. Problem w tym, że każde kolejne zadanie prowadzi do następnych zbrodni i coraz większego moralnego bagna. To nie jest może całkowicie nowy motyw, ale sposób połączenia szantażu, wymuszania działań i gry psychologicznej między bohaterami wypada naprawdę dobrze i daje poczucie czegoś świeżego.


Największą siłą książki jest właśnie ta niepewność. Policjantka działa już nie tylko jako śledcza - sama staje się częścią chorej układanki - gry z katem i musi podejmować decyzje, które stopniowo przesuwają granice tego, co jest dla niej dopuszczalne. Bardzo dobrze buduje to napięcie i poczucie osaczenia.


Podobało mi się też, że autor nie próbuje na siłę komplikować wszystkiego kolejnymi twistami. Historia opiera się bardziej na presji psychicznej i konsekwencjach działań niż na nieustannym zaskakiwaniu czytelnika. Dzięki temu całość jest bardziej angażująca emocjonalnie.


Oczywiście książka nie jest idealna. Są momenty trochę naciągane i kilka decyzji bohaterów wymaga od czytelnika lekkiego zawieszenia zaufania. Do tego po za Cecilie i Łazarzem, reszta bohaterów jest papierowa, ale ja nie odbieram tego jako wadę, ale jak jasne powiedzenie czytelnikowi - olej ich, skupiamy się na kluczowej dwójce. A w zamian dostajemy coś coraz rzadszego w thrillerach - poczucie, że autor faktycznie miał pomysł, jak wyróżnić swoją historię na tle innych miałkich.


To jeden z tych kryminałów, które może nie redefiniują gatunku, ale przypominają, że nadal można w nim znaleźć coś świeżego i naprawdę angażującego. Czekam na kolejne tomy, podobnie jak na dalszy ciąg przygód Ravna, tego samego autora.


Opublikowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

c5ec652f-59c5-4483-a553-c9af7a852b32

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór przy wtorku!

Z racji że rzutem na taśmę wygrałam, rozpoczynamy wtorkowe #naczteryrymy


Jako że ostatnio napędza mnie kofeina i adrenalina, ułożymy więc coś o kawie!


Tytuł: oda do kawy

Rymy: kawa - sprawa- znakomicie - życie


Powodzenia!


#kawiarenkazafirewallem #zafirewallem

@Evivalarte niby już kolejna edycja, ale nie mogę przejść obojętnie, zbyt lubię kawę. xD

Co to życie? Ach, to kawa!
Rano, w nocy, piękna sprawa!
Toż to pachnie znakomicie,
Specialty kawa, specialty życie!

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Znalezione na FB, śmiechłam.


#praca #zajebanezfacebooka


Z branżowego słownika - "wrzucić kogoś pod pociąg/tramwaj/autobus/ciężarówkę" - czyli innymi słowy, w trakcie telekonferencji lub spotkania wywołać do zabrania głosu kogoś, kto nie chcę być wywołany do zabrania głosu, bo nic nie wie na dany temat, ba - nie wie, o czym jest rozmowa; ma wyciszony mikrofon i wyłączoną kamerę od 52 minut; udaje że nie żyje; robi pranie (w Czechach), a powinien pracować (w Kędzierzynie-Koźlu); jest na grzybobraniu, ale billinguje ten czas jako "research prawny", itd.


Typowe "wrzucenie pod..." wygląda mniej więcej tak, że trwa nudna dyskusja na jakiś tam temat z ważnym klientem i Twój, teoretycznie-k⁎⁎wa-kolega, z uśmiechem rzuca:

"To może teraz Mecenas Pierdzielski powie na ten temat ze dwa zdania, bo on się tym zajmuje." - przy czym, Twoje "zajmowanie się tym" wygląda tak, że wczoraj o godz. 23:43 dostałeś maila o treści "zajmij się tym", z załącznikiem zatytułowanym: "final_final_ostateczny_v7_last_comments.docx", którego nawet nie zdążyłeś otworzyć, a co dopiero przeczytać.


Klasyczne "wrzucenie pod..." zawiera następujące elementy:

  1. fałszywą introdukcję ekspercką, w stylu: "Paweł, to nasz wieloletni ekspert w... tym czymś, o czym zaraz będzie mówił";

  2. sku⁎⁎⁎⁎⁎ński uśmiech "wrzucającego pod...", zapowiadający nadciągającą katastrofę...;

  3. uderzającą w Ciebie falę gorąca, porównywalną do słońca nagrzewającego pancerz czołgu Panzer IV na Łuku Kurskim;

  4. Twoją próbę złapania oddechu; pośpiesznego ubrania spodni, zanim włączy się kamera; poprawienia krawatu zanurzonego w kuflu z piwem; odsunięcia od siebie dziewiętnastoletniej Marioli, z którą akurat masz romans; usunięcia z tła za Twoimi plecami kancelaryjnego orangutana o imieniu Chico, który na Twoim laptopie służbowym tworzy podwaliny nowelizacji polskiego systemu podatkowego, choć to Ty miałeś się tym zająć, itd.;

  5. grobową ciszę, jak w Mrągowie po tym festiwalu, po którym już więcej nie było festiwalu w Mrągowie;

  6. koło ratunkowe, które sam sobie rzuciłeś wypadając z okrętu, o treści: "Mariusz, bardzo Cię przepraszam, ale czy możesz powtórzyć? Bo coś przerwało?";

  7. serię chrząknięć, kaszlnięć, ogólników w stylu: "No proces sądowy, to skomplikowana sprawa."; "W tym naszym polskim prawie..."; "Siedziałem nad tym kilka dni i ciągle to badam...", etc;

  8. rozpaczliwą próbę ucieczki do przodu i przebicia się z kotła pod Stalingradem słowami: "Musimy to jeszcze zweryfikować wewnętrznie, żeby wrócić do Państwa z rekomendacją."


Wyróżnia się kilka, stopniowalnych odmian tego zjawiska, np.:

a) zwykłe, wtorkowe wrzucenie pod tramwaj starego typu, z wysoką podłogą - gdy ktoś zostaje wywołany na spotkaniu, ale ma jeszcze szansę odpowiedzieć "aj, to zależy" i potem sobie "pozależować" przez 10 minut (umiem tak);

b) kwalifikowane wrzucenie pod pociąg pośpieszny - gdy wywołanie następuje przy wewnętrznych specjalistach klienta, którzy mogą łatwo zweryfikować, że pieprzysz głupoty;

c) bestialskie wrzucenie pod konwój ciężarówek z naczepą - słowami "Dalszą część naszego spotkania w całości poprowadzi...";

d) wrzucenie pod Pendolino, zdaniem: "Paweł, mamy tylko pięć minut, więc od razu dawaj konkluzję", gdy wiadomo że nie ma żadnej konkluzji i nie będzie.


https://www.facebook.com/pismanaodpierdol/posts/pfbid02i7Vd9mHKhLaBHTnQm3WnWGixd1TH4JLt1dtLcicMavgGpb2sFuVSMmUvMTcFbAXsl

@GazelkaFarelka trzeba też pamiętać aby mieć pewne uniwersalne tematy do odbicia piłki. "Eskalowalem temat do eksperta, który robił to już 10 razy, ale wciąż czekam na odpowiedź. Zależy mi na jego zdaniu, bo to mocno skróci czas pracy."

W ten sposób można zdusic cały temat w zarodku nawet nie wiedząc o czym jest rozmowa.

@GazelkaFarelka W poprzedniej robocie gdzie miałem kilku naprawdę dobrych ziomków, umawialiśmy się czasami, że będziemy kogoś dla jaj bez przerwy wkopywać xD "Paweł, co o tym sadzisz", "Paweł, ty nad tym pracowałeś - wprowadzisz nas w szczegóły" i tak całe spotkanie xD

Zaloguj się aby komentować