Udało się znów, więc okrągła po świętach jak foczka zapodaję dzisiejszą czwóreczkę:
Temat: święta, święta i po świętach
Rymy: wytchnienia-kieratu- wspomnienia-szpagatu
#naczteryrymy #zafirewallem #tworczoscwlasna
Zaloguj się aby komentować
607 + 1 = 608
Tytuł: The Left Hand of Darkness
Autor: Ursula K. Le Guin
Kategoria: sci-fi
Format: epub
Liczba stron: 286
Ocena: 7/10
Książka chyba wydana przez Netfliksa, bo główny bohater jest czarny, a większość postaci niebinarna.
Z rekomendacji Claude.ai, żeby było do bingo (no i trzeba było coś przeczytać w końcu od LeGuin). Tak chyba nie do końca pasuje, ale niech będzie. Niemniej zamysł cywilizacji, która rozwija się spokojnym tempem dość ciekawy.
#bookmeter #ksiazki #czytelniczebingo

Zaloguj się aby komentować
606 + 1 = 607
Tytuł: Wróżby to rzecz zimowa
Autor: Eugenia Kuzniecowa
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Znak
Format: książka papierowa
Liczba stron: 288
Ocena: 8/10
Link do LubimyCzytać:
https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5207928/wrozby-to-rzecz-zimowa
Po "Wróżby to rzecz zimowa" sięgnęłam przypadkowo. Ot, znalazłam tę książkę na półce z nowościami w czasie silent book clubu w bibliotece. Opis na tyle okładki skojarzył mi się z Grocholą. Ostatecznie okazało się być to dość odległym skojarzeniem, aaale.
Jana przyjeżdża z Hiszpanii do Ukrainy, a konkretnie na teren wsi, w której na starość mieszkał jej ojciec. Planuje zebrać tu badania do swojego doktoratu na temat wierzeń, wróżb, przesądów, magii ludowej. Ukraińska wieś w nowej wojennej codzienności braków prądu i szumu generatorów sprawia, że nawiązuje dziwną przyjaźń z Maksymem, byłym architektem opiekującym się swoim ojcem z Alzheimerem.
Ta książka zaskoczyła mnie swoją normalnością. A konkretnie ukazaniem codzienności obywateli Ukrainy, która poprzecinana jest powiadomieniami o nalotach, odległymi wybuchami i ciemnością. Bo życie toczy się dalej, restauracje wciąż serwują drogie dania, muzea — choć nieco opustoszałe ze zwiedzających i dzieł sztuki — wciąż działają. Tylko święta w gronie rodziny bywają słodko-gorzkie, gdy żołnierzom nie udaje się dostać przepustki.
Jest to dobra, zastanawiająca książka, którą skończyłam z cięższym sercem.
Prywatny licznik (od początku roku): 19/52
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazka #ksiazki #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
605 + 1 = 606
Tytuł: A Promised Land
Autor: Barack Obama
Kategoria: memoir
Format: audiobook
Liczba stron: 768
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 17/48
Wiedziałem, że polityka to bagno, szczególnie amerykańska. Ale nie spodziewałem się, że jest to takie szambo, a chcąc być sensownym prezydentem, to trzeba zostać szambonurkiem.
Obama skupia się tutaj głównie na dwóch latach kampanii prezydenckiej i dwóch pierwszych latach swojej prezydentury. Skupia się na tych ważniejszych problemach swojej prezydentury - kryzysie ekonomicznym, Obamacare, wycofaniu wojsk z Iraku, katastrofie Deepwater Horizon, czy operacji zlikwidowania Bin Ladena. Opisuje wszystko od kuchni i nie szczędzi swoich przemyśleń. Jeżeli w opowieści pojawiają się jakieś ważne osoby, to zostają one bardzo fajnie wprowadzone. Dowiadujemy się kto, co, gdzie i kiedy
Audiobook czytany przez Obamę więc dodatkowy plus
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto #czytamponocach

Zaloguj się aby komentować
604 + 1 = 605
Tytuł: Szklany klosz
Autor: Sylvia Plath
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik, dramat
Wydawnictwo: Marginesy
Format: ebook
Liczba stron: 368
Ocena: 9/10
Znakomity (auto)portret młodej kobiety, doręczonej bezsensem istnienia i rozwijającą się depresją. Świetny język autorki, błyskotliwość, dynamiczna historia, fajnie budowany klimat najpierw zagubienia, później jakiejś formy szaleństwa.
#ksiazki #bookmeter
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz

Zaloguj się aby komentować
„Dzień z życia wannabe pisarza”.
„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i z ulgą stwierdziła, że to był tylko sen...”
– Nie no, historia nie może zakończyć się taką kliszą – mruknął pod nosem Autor, z niedowierzaniem wpatrując się w monitor. – To tak, jakby Rick Grimes po tych wszystkich trudnościach, które przeżył, obudził się ze śpiączki. Poza tym, to musi być na początku.
„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i z ulgą stwierdziła, że to był tylko sen. Nie sen. Koszmar. Przez duże K.
Ale rzeczywistość wcale nie rysowała się lepiej.
Zamknęła oczy, ponieważ nie była w stanie patrzeć na jarzeniówki. Przyzwyczajenie wzroku do ostrego światła zajęło jej chwilę, ale w końcu mogła rozejrzeć się po pomieszczeniu.
Z niepokojem odkryła, że leży na kozetce na samym środku białego pokoju. Nigdzie nie widziała nawet zarysu drzwi. Na sobie miała tylko koszulę operacyjną, ale nie pamiętała, żeby zapisywała się na jakikolwiek zabieg.
Co się stało? Gdzie ja jestem i jak się tutaj znalazłam?”
Westchnął. To, co napisał, wydawało się niewłaściwe, a sam zalążek historii po prostu nudny. Stwierdził, że spróbuje innego podejścia.
„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i zorientowała się, że wydarzyła się rzecz potencjalnie bardzo niebezpieczna dla członków załogi stacji kosmicznej, na której stacjonowała. Chwyciła za radio, by nadać ostrzegawczy komunikat, ale spotkała się z ciszą - komunikacja została zagłuszona albo, o zgrozo, padła całkowicie.
Odbiła się od stanowiska i korzystając z braku grawitacji, płynnie ruszyła ku łącznikowi segmentu obserwacyjnego i nawigacyjnego.
Stacją targnął nagły wstrząs. Monika uderzyła boleśnie barkiem w ścianę łącznika. Zaklęła.”
– Noż cholera jasna! – Autor skreślił wszystkie napisane słowa. Postanowił spróbować jeszcze raz.
„Monika otworzyła oczy. Oślepiona intensywnym światłem zamrugała i odkryła, że zaklęcia ochronne ponownie powstrzymały atak nieprzyjaciela. Wroga armia tylko czekała, aż bariera zniknie. Wszystko wskazywało, że stanie się to niebawem.
Otarła pot z czoła i powoli podniosła się z kolan. Była u kresu sił. Nie pomagało widmo nieuchronnej klęski i rzezi mieszkańców bronionego jeszcze miasta.”
– A pi⁎⁎⁎⁎lę to wszystko, nic nie napiszę! – Ze złością zamknął laptopa. Przeraził się jednak i sprawdził, czy przypadkiem nie uszkodził ekranu. Odetchnął z ulgą, po czym wyszedł z pokoju.
Monika została sama, oślepiona i zawieszona w próżni.
#naopowiesci #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
603 + 1 = 604
Tytuł: Ania ze Złotego Brzegu Autor: Lucy Maud Montgomery Kategoria: literatura piękna Wydawnictwo: Zielona Sowa Format: książka papierowa Liczba stron: 270 Ocena: 6/10
W części tej sporo miejsca poświęcono dzieciom i to wyszło na plus, ponieważ losy Ani i Gilberta stały się już monotonne. Nie ma tu żadnej przewodniej linii fabularnej, dzieje się wszystko i nic. Same losy dzieci ciekawe, ale trochę za dużo w tym wszystkim chaosu. A wydania mocno nie polecam, brakowało kartek i nadrukowanych stron xD
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
Zbliża się ciekawa premiera w wydawnictwie Mando
Dobrze wychowani. Jak wytresowano milenialsów
___ "Starszym należy się szacunek”
"Dzieci i ryby głosu nie mają”
"Jak się nie uspokoisz, to pani cię zabierze”
"Nie płacz, bo to denerwuje tatę”
Te zdania przez lata uchodziły za niewinne zasady wychowawcze. Oznaczały dyscyplinę, porządek. W rzeczywistości były narzędziem uciszania emocji i odbierania głosu całym pokoleniom.
W swojej poruszającej książce Ewa Koza oddaje głos tym, którym odebrano go najwcześniej. Jej rozmówcy odsłaniają to, co przez lata skrywała fasada beztroskiego dzieciństwa i mitycznej rodzinnej sielanki. Za nią kryją się: strach, samotność, emocjonalne zaniedbanie i przemoc – często ubrana w słowo "szacunek”.
Osiem wstrząsających historii. Osiem mrocznych dróg dorastania. Bicie kablem, ręką, słowem. Upokorzenia pod szkolną tablicą, gdzie wstyd staje się publicznym spektaklem. Parentyfikacja, kiedy dziecko musi stać się dorosłym, zanim zdąży być dzieckiem.
#ksiazki #hejto30plus #gimbynieznajo

@jakub-krol wszystko jest kwestią dawek i skali. Jeśli u Ciebie zdarzał sie wpierdol kablem ale generalnie miałeś poczucie,że rodzice cię kochają i nie było przemocy psychicznej/znecania się to cię to nie straumatyzowało po prostu. To nie jest tak że 9 razy jest git a po 10 dostajesz traumy jak jakiś achivement. To tak Apropos bicia jako metody wychowawczej
@DerMirker ciężko kogoś rozliczyć za izolację covidową, ciężej też kogoś winić za byle jakie wychowanie po wojnie, ciężej winić za złe wychowanie za komuny
Moim zdaniem pokolenie, które wychowało millenialsów było pierwszym, które miało całkowitą swobodę i bardzo szeroki dostęp do wiedzy, czego w swojej masie nie wykorzystali, bo albo zajmowali się tylko pracą albo alkoholem albo tworzyło toksyczne związki albo zostawiali dzieci wychowaniu na ulicy, to już nie byli ludzie, których życie zmuszało i do posiadania dzieci i do małżeństw
Nie ma tu za bardzo gdzie zrzucać winy, no może bieda początku 3RP miała duże komplikacje, ale no akurat bieda w dzieciństwie nie jest największym problemem
Zaloguj się aby komentować
Cytat na dziś:
Nigdy nie oczekiwał wiele. Trzymał się magii, choć nie miał ku niej żadnych zdolności; zawsze starał się jak najlepiej. A teraz cały świat spiskował przeciw niemu. Dobrze. Skoro tak, to on im pokaże. Kim dokładnie są „oni"" i co zostanie im pokazane, było jedynie nieistotnym szczegółem.
Terry Pratchett, Czarodzicielstwo
#uuk
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Prószyński i S-ka przedstawia nowe wydanie zbioru Johna Steinbecka. "Długa dolina. Jasny płomień" w sprzedaży od 5 maja 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 344 strony, w cenie detalicznej 59,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Opowiadania zawarte w zbiorze „Długa dolina. Jasny płomień“ Johna Steinbecka ukazują różne oblicza jednego z największych amerykańskich pisarzy.
Opublikowana po raz pierwszy w 1938 roku „Długa dolina“ to doskonałe wprowadzenie do twórczości laureata literackiej Nagrody Nobla. Opowiadania, osadzone w kalifornijskiej dolinie Salinas, pokazują życie prostych ludzi i ich zmagania z losem, odzwierciedlając charakterystyczne dla Steinbecka skupienie na napięciach i konfliktach zarówno międzyludzkich, jak i społecznych.
Opublikowany po raz pierwszy w 1950 roku „Jasny płomień“ to ostatnia (po książkach „Myszy i ludzie“ z 1937 roku i „Księżyc zaszedł“ z 1942 roku) podjęta przez Steinbecka próba stworzenia nowej, eksperymentalnej formy literackiej, noweli dramatycznej, wariacji na temat średniowiecznego moralitetu. Jest to pierwsze wydanie tej książki w języku polskim.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°)
⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
⇒ suppi.pl/ksiazkiwhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #literaturapiekna #proszynski #steinbeck

Zaloguj się aby komentować
Nikt się nie poczuwa, to skorzystam
Temat: spalanie
Rymy: serniczek - pedały - chwały - jamniczek
Powodzenia
#naczteryrymy #tworczoscwlasna #zafirewallem #poezja
Nie mam kasy, tylko serniczek!
krzyknąłem, "nie obrobicie mnie pedały!"
przetrwam, zwyciężę na polu chwały
orężem będzie mój wierny jamniczek*
*Do sklepu zoologicznego wchodzi Fąfara i mówi:
– Chciałbym kupić psa obronnego.
– Mam takiego.
– Przecież to jamnik! Jaki z niego pies obronny?
Sprzedawca chwyta jamnika za ogon, podnosi go do góry i mówi:
– To podejdź pan tutaj!
Zaloguj się aby komentować
602 + 1 = 603
Tytuł: Filary Ziemi
Autor: Ken Follet
Kategoria: powieść historyczna
Wydawnictwo: Albatros
Format: książka papierowa
Liczba stron: 832
Ocena: 5/10
“– Co tak śmierdzi? – zapytała Martha.
– To zapach ludzi – uśmiechnął się Tom”
Akcja powieści osadzona została w średniowiecznej Anglii i rozciąga się na przestrzeni lat pomiędzy 1135 a 1174 rokiem. A skoro średniowiecze, to wiadomo, że nie może być kolorowo: bieda, głód, przemoc i zabobon. Fabuła skupia się głównie wokół klasztoru w małej miejscowości Kingsbridge i wielopokoleniowego, pełnego przeciwności przedsięwzięcia budowy nowej katedry oraz związanych z nim ludzi. W tle rozgrywa się wojna domowa.
Muszę przyznać, że fabuła została misternie zaplanowana. Poszczególne, liczne wątki rozwijają się powoli i splatają wzajemnie w nie zawsze oczywisty sposób. Cześć z nich urywa się, pozornie nieistotna, by powrócić po wielu latach w nieoczekiwanym momencie. Nie wszystkie są równie interesujące, ale nawet drobne wydarzenia rzutują w jakiś sposób na przyszłość. Mamy tu wszystko: miłość i nienawiść, zdradę i zemstę, szczęście i cierpienie.
Kreacja postaci pozostawia natomiast wiele do życzenia. Głównym bohaterem większej części powieści jest Tom Budowniczy - murarz, który za cel życia postawił sobie wybudowanie katedry. Trudno chłopa polubić, gdyż przeważnie jest irytujący i głupi jak but, np. ślini się do cycków innej baby, podczas gdy jego córka leży ranna. Jeszcze trudniej lubić jego kochankę Ellen - agresywną borderline wariatkę, taką w typie współczesnych ”feministek” uznających arogancję za przejaw siły. Może to miała być historyczna wierność, średniowiecze pełne brudnych i głupich ludzi podejmujących jeszcze głupsze decyzje. Główny antagonista - William został przerysowany wręcz absurdalnie - nie dość, że rozpuszczony panicz, sadysta i gwałciciel, to na dodatek znęca się nad kotkami xd Znacznie ciekawszymi, choć równie szablonowymi postaciami okazali się mnich Philip usiłujący zreformować lokalny klasztor i chcąc nie chcąc wplątujący się w polityczne zawiłości oraz biskup Waleran będący uosobieniem zakłamania władz kościelnych, czyli wiecznie aktualnego motywu pokazującego jak daleko władze kościoła odbiegają od autentycznej wiary.
Książka ma 832 strony, przy czym wydawca nie lada natrudził się by nie było ich 1000: 44 ciasno upakowane wiersze na stronę i wąskie marginesy. Potężna objętość wypełniona jednak nie zawsze równie jakościową treścią, gdyż zdarzają się całe ściany tekstu o niczym i gdyby pominąć wszystkie wzmianki o jedzeniu chleba, o słabym piwie, wszystkie melodramatyczne westchnienia za ukochaną niczym Alvaro za Manuelą w brazylijskiej telenoweli i podobne bzdety, to by tych stron wyszło z 500 i opowieść nie straciłaby na wartości.
W gruncie rzeczy nie jest to zła książka. Dobra też nie jest. Po kilkudziesięciu stronach miałem ochotę rzucić ją wpis.., ale napędzany uporem jakoś zdołałem dotrzeć do końca. Miałkie obyczajowe czytadło, średniowieczna “Moda na sukces”, idealne dla zabicia czasu podczas poobiedniej sjesty w domu pomocy społecznej.
#czytelniczebingo - powieść historyczna …i tak oto udało się wypełnić całą planszę
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
#wolnewiersze #zafirewallem
Kiedy - jakoś w zeszłym tygodniu
wydarło się w końcu z chmur słońce
moja krew - bąbelek po bąbelku -
zrobiła się musująca
i chyba inna niż zwykle,
bo jakaś taka różowa -
nie czerwona jak wiśnie,
lecz jak kwiaty wiśniowe
Nie wiem jeszcze co robić,
zwyczajnie w słońcu stoję,
patrzę sobie w niebo
i kręci mi się w głowie.
Zaloguj się aby komentować
Nie będę ukrywał, że Złota gałąź pana Frazera zrobiła na mnie ogromne wrażenie i mocno zapadł mi w pamięć ten z niej cytat: Mit bowiem się zmienia, natomiast niezmienny pozostaje obyczaj; ludzie czynią nadal to, co czynili ich ojcowie, chociaż powody, którymi kierowali się ojcowie, dawno już uległy zapomnieniu. No i tak mi się to jakoś z dzisiejszym świętem połączyło:
***
Niedziela wielkanocna
Stół już zastawiony, a stół to obfity,
stoi na tym stole w bród rozmaitości;
dni czterdzieści człowiek tradycyjnie pościł,
ale koniec tego! – czas by się nasycić.
Kiełbasy na stole, flaszki okowity,
sałatka z Kieleckim i jakieś słodkości;
jest wszak co świętować – jest powód radości! –
bo ktoś tam zmartwychwstał. Czy został zabity?
Tak się biesiadnicy posprzeczali byli,
ojciec tam przemawiał, jak adwokat w todze,
dziadek przeciwnego obozu był wodzem
dojść próbując prawdy, w końcu się pobili:
czemu w tę niedzielę zastawia się stoły
i czemu tak wcześnie dzwonią dziś kościoły?
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
601 + 1 = 602
Tytuł: Bunt mas
Autor: José Ortega y Gasset
Kategoria: Nauki społeczne
Wydawnictwo: MATERIA
Format: ebook
Liczba stron: 300
Ocena: 8/10
Na książkę polowałem od dłuższego czasu, ale wcześniej eBook miał tylko 1 z tekstów/rozdziałów. Na szczęście właśnie ukazało się nowe wydanie papierowe z MATERII, również z ebookiem.
To książka, która mimo niemal stu lat na karku wciąż czyta się z zaskakującym poczuciem aktualności. Ortega nie pisze powieści ani klasycznego traktatu filozoficznego, tylko esej, w którym próbuje uchwycić moment, gdy „człowiek masowy” wychodzi na pierwszy plan i zaczyna kształtować politykę, kulturę oraz życie społeczne. Nie chodzi mu przy tym wyłącznie o tłum w sensie liczby ludzi, ale o pewien typ postawy: samozadowolonej, niechętnej wysiłkowi, przekonanej o własnej wystarczalności. Z tej diagnozy rodzi się opowieść o kryzysie Zachodu, demokracji i odpowiedzialności elit. 
Najmocniejsze jest tu chyba to, że Ortega potrafi połączyć szeroką historiozoficzną perspektywę z bardzo celnymi, niemal intuicyjnie prawdziwymi obserwacjami o człowieku. To nie jest książka, która prowadzi czytelnika za rękę, ale jeśli wejdzie się w jej tok myślenia, dostaje się bardzo gęsty, intelektualnie pobudzający tekst. Dobrze wypada też sam rdzeń tej diagnozy: że cywilizacja może osłabić samą siebie przez własny sukces, bo wychowuje ludzi przyzwyczajonych do komfortu, ale niekoniecznie rozumiejących, skąd ten komfort się wziął. Bardzo dobrze brzmi też przeciwstawienie życia szlachetnego i pospolitego, wysiłku i inercji - to jeden z tych fragmentów, które zostają w głowie na długo. 
Jednocześnie to nie jest lektura bez wad. Chwilami Ortega mocno generalizuje, bywa protekcjonalny wobec „mas”, a niektóre jego diagnozy są celowo przerysowane, jakby chciał wstrząsnąć czytelnikiem bardziej niż go przekonać. To też książka nierówna: obok fragmentów naprawdę błyskotliwych są takie, które dziś czyta się bardziej jako dokument epoki niż żywą analizę. Nie każda jego intuicja wytrzymuje próbę czasu, ale nawet wtedy pozostaje ciekawe, jak wiele z jego lęków wraca dziś w rozmowach o populizmie, kryzysie elit, mediach i spłyceniu debaty publicznej. 
Szczególnie może się Wam podobać to, że Bunt mas nie jest suchą filozofią, tylko książką o mechanizmach społecznych i przywództwie. Jest tu sporo o odpowiedzialności, jakości elit, niebezpieczeństwie samozadowolenia i o tym, że struktury same z siebie nie działają dobrze, jeśli zabraknie ludzi, którzy chcą od siebie więcej. Mi szczególnie podpasowały tematy przywódcze i organizacyjne bo są moją służbową codziennością. To też lekko niepokojąca wizja cywilizacji, która pozornie rośnie w siłę, a tak naprawdę zaczyna podcinać własne skrzydła - ma w sobie coś z intelektualnej wersji katastrofy, ale bez taniej sensacji. No i jeszcze jedno: Ortega lubi szerokie ujęcia, porządkuje świat, szuka wzorów i mechanizmów, próbując go w przystępny sposób wytłumaczyć.
To momentami drażniący, ale bardzo inspirujący esej - taki, z którym można się spierać przez pół książki, a i tak uznać, że było warto. I tak było w moim przypadku.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
No taki cross-over mi wyszedł:
***
Bogowie też mają poczucie humoru
Chybam wodą z rzeki którejś był opity,
bo przecież nie wskutek mej nieudolności
kiedym został kiedyś zaproszony w gości
jedno z drugim na „gie” pomyliłem city.
Gdym wreszcie dojechał, stanąłem jak wryty,
nie doznałem bowiem oznak gościnności;
wejście miałem ciche – w stylu angielskości,
czułem się divided raczej niż unity.
To nie moja wina – pojąłem po chwili,
ani pociąg z trasy też nie zboczył w drodze,
ni gospodarz nie próbował uniknąć mnie zwodem,
to wodni bogowie żart sobie zrobili
i śmiali się ze mnie wykrzywiając mordy
bo w Gorzowie nagle Wisłę umieścili
do Grudziądza zaś koryto przesunęli Odry.
***
#nasonety
#zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
600 + 1 = 601
Tytuł: How to Take Smart Notes: One Simple Technique to Boost Writing, Learning and Thinking – for Students, Academics and Nonfiction Book Writers
Autor: Sonke Ahrens
Kategoria: Poradnik
Wydawnictwo: Brak
Format: ebook
ISBN: 9783982438818
Liczba stron: 154
Ocena: 8/10
Prywatny licznik: 3+1=4
Moje umiejętności robienia notatek nie są najwyższe, by powiedzieć niewiele. W sumie przez całe życie leciałem na pamięciówie, czy to w szkole, czy na studiach - ot zdolny ale leniwy
Szukałem więc jakiejś porady i tak oto natrafiłem na tę książkę.
Idea jest prosta, zaczerpnięta ze sposobu pracy Luhmanna - robienie notatek ma być możliwie bezbolesne I wdrożone w codzienność poprzez zapisywanie swoimi słowami prostych własnych myśli i informacji z czytanej literatury, które w ciągu najlepiej jednego dnia powinny zostać przeprocesowane w notatki trwałe. Takie trwałe notatki już z kolei będą tworzyć swojego rodzaju drugą pamięć, w której podstawą jest tworzenie połączeń pomiędzy notatkami, ułatwiając tym samym kojarzenie poszczególnych tematów że sobą. Notatki przy łączeniu w kolejności ciągów myślowych będą wtedy komponować się w całość, którą następnie będzie można ubrać w szkic, a potem na jego podstawie stworzyć spójny i przemyślany wielokrotnie tekst.
To, co mi się najbardziej podoba w tym podejściu to fakt, że jest on oddolny, bez konieczności szczególnego wysiłku w jego tworzenie i bardzo elastyczny, co zapobiega znudzeniu się - po prostu kiedy stracę zainteresowanie określonym tematem, będę mógł płynnie przejść do innego tematu i się w niego wgłębiać, nie tracąc jednocześnie widoku z poprzednich tematów. Ponadto nie ma przyczepienia się do z góry założonej tezy (i argumentowania jej), ale widzenie większej całości, z większą otwartością na wszelkiego rodzaju powiązania i pytania badawcze. A i nawet jak na coś natrafię przypadkowo, co mnie zaciekawi, to nawet jeśli nic z tego nie powstanie, to jest po prostu szansa na rozwój i na to, że kiedyś do czegoś może taka myśl być przydatna.
Pomysł mi się naprawdę podoba, w momencie powrotu ze świąt spróbuję go wdrożyć w życie i w swoje nawyki - pewnie dopiero wtedy będę miał lepszy widok na plusy i minusy z niego wynikające.
Z ciekawości, jakie u Was są metody robienia notatek?
#bookmeter #ksiazki #robienienotatek #notatki #samorozwoj #owcacontent

Zaloguj się aby komentować