Wydawnictwo MAG ogłasza prequel Czarnego Języka. "Wojna córek" Christophera Buehlmana rozpocznie się w kwietniu 2026 roku. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zobaczyłam swojego pierwszego goblina tego samego dnia, co swój pierwszy wrak okrętu. Pod pełnymi żaglami zmierzałam na wojnę.
Płynęłam, by zakochać się w śmierci i w królowej. Płynęłam, by stracić wszystkich swoich przyjaciół i dwóch braci. Miałam ujrzeć, jak potężne miasto upada pośród krwi i ognia, zdradzone przez fałszywego boga. Później rozkazano mi, abym zginęła na wysokim kamiennym moście, ale nie dałam się nabrać. Niedobitki pierwszej lanzy Kruczych Rycerzy Jego Królewskiej Wysokości nie zawiodły.
To nie jest wesoła opowieść, ale prawdziwa.
Nie mam czasu na kłamstwa ani na kłamców.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wydanie w twardej oprawie zawiera 416 stron, w cenie detalicznej 59 zł. Premiera 24 kwietnia 2026 roku. Poniżej zaktualizowany opis.
Gobliny zabiły wszystkie nasze konie i większość mężczyzn.
Zniewoliły nasze miasta, spaliły nasze pola i wciąż toczą z nami wojnę.
Teraz to nasze córki chwyciły za broń.
Galva – Galvicha dla swoich trzech braci, z których dwóch zginie z rąk goblinów – sprzeciwiła się życzeniom swojej rodziny i zaciągnęła się do nowej niesprawdzonej w boju jednostki Kruczych Rycerek. Maszerują w stronę niegdyś pięknego miasta opanowanego przez goblińską hordę, prowadząc dziesiątki olbrzymich bojowych kruków. Stworzone za pomocą najmroczniejszej magii, te groźne czarne ptaki mogą stanowić klucz do powstrzymania goblinów, które chcą zmienić ludzkość w bydło.
Droga do zwycięstwa jest krwawa, a gobliny sprytne i bezlitosne. Krucze Rycerki nie mogą być pewne niczego – rodzinnych więzów, mądrości swoich przywódców, ani swojego bezpieczeństwa w obecności groźnych bojowych ptaków. Ale nadzieja czasem jest warta każdego ryzyka.
Po tę książkę sięgnąłem ponieważ wykupiłem BookBeat, żeby dzieci mogły słuchać audiobooków i postanowiłem przy okazji coś przeczytać. A skoro tak, to chciałem sięgnąć po coś luźnego na weekend, co mnie nie zmęczy a jednocześnie będzie związane z tematyką, którą lubię. Cóż... nie jest to wielka literatura. Ni to reportaż ni zbiór tekstów, które sprawdziłyby się raczej jako luźne wpisy na blogu. Nie ma w tej książce jakiejś myśli przewodniej. Jest to przelot przez różne tematy od historii Wielkiej Brytanii, przez kulturę, rodzinę królewską, służbę zdrowia, szkolnictwo itp. Jest trochę ciekawostek, sporo informacji, ale nie ma tego czegoś za co można tego typu książki lubić. Brakuje głębi, jakiegoś większego pochylenia się nad omawianymi tematami. Mam wrażenie, że jest ich zresztą za dużo i autorka łapie kilka srok za ogon w konsekwencji czego dostajemy raczej książkę do luźnego przeczytania na weekend między obiadem a kawą. Ja tak właśnie ją czytałem i jako taka całkiem dobrze się sprawdziła. Aha... jak autorka napisała, że punk pojawił się w latach 80. to mnie zabolały zęby.
Że ja się tym szajsem z Fabryki Shitpostu zaczytywałem w gimnazjum, to większa krindżuwa niż przeciętna pasta o gimnazjalnej miłości xD
-byń inkwizytorem
-wejdź na scenę morderstwa
-wyruchaj świadkową
-pomódl się
-ból jak galeon o szkarłatnych żaglach
-zesraj się i zerzygaj
-weź Kostura czy jak mu tam było
-ewentualnie bliźniaków z pociągiem do Zakopanego
-idź zabić demona d⁎⁎y
-udało się
-wyruchaj świadkową jeszcze raz
-powrót do status quo
-Piekara fejs xD
A do tego wszędzie dookoła brud, smród i ubóstwo, kiła, mogiła, burdele, nasrane, Wielka Polska Narodowa i nieludzko niewykorzystany potencjalnie wspaniały worldbuilding xD Czytać w tym kraju fantastykę to jak być subem w Białymstoku xD
@JapyczStasiek Lubiłem tę serię jak byłem młodszy. Ostatnio dostałem pod choinkę najnowszą część i nie mogłem uwierzyć, że to książka "dojrzałego" autora xD Dosłownie połowa treści to opis orgii i pijaństwa - i ok, można i tak. Ale opisane było to w porażająco nudny i wręcz niesmaczny sposób. Dodatkowo NIC nie wniosło to do fabuły. Druga połowa to intryga rodem ze Złotopolskich której rozwiązania można domyślić się po pierwszym rozdziale xD
**We Włoszech narodziła się nowa kasta. Kasta sędziów-pisarzy. Kryminałów, oczywiście.**
Dlaczego to właśnie sędziowie zabrali się do tej roboty. Dlaczego piszą? I to stadnie.
Z pomocą przychodzi mi Alberto, prawnik, który pyta mnie, czy w Polsce istnieje jakaś instytucja zajmująca się przekładaniem dokumentów sądowych z języka prawniczego na język ludzki. Nie wiem.
– No właśnie. A we Włoszech tak. I to niejedna. To w zasadzie strony internetowe, na których można zobaczyć, jak interpretowana jest praca sędziów i prokuratorów, jak tłumaczy się ich dzieła.
Według Alberta to właśnie działalność takich grup sprawia, że sędziowie muszą dążyć do perfekcji i w produkowanych przez siebie dokumentach nie mogą sobie pozwolić na wodolejstwo czy brak konkretów. W efekcie nauczyli się pisać jak prawdziwi pisarze.
To jednak tylko hipoteza. Złośliwi, którzy sędziów nie lubią, mówią, że piszą oni książki, bo roboty mają za mało. Inni twierdzą, że w państwie analfabetów (w Italii w 2019 roku sześciu na dziesięciu mieszkańców nie przeczytało żadnej książki) tylko sędziowie potrafią czytać i pisać.
Ważniejszą rolę chyba gra to, ile na tym zarabiają. **Według Salvatorego Merla z gazety „Il Foglio” włoski rynek kryminałów wart jest około siedemdziesięciu milionów euro, z czego połowę wpływów generują sędziowie i adwokaci** – czyli wiedzą, jak robić pieniądze. I może głównie o to chodzi.
Alfonso Berardinelli, znany krytyk literacki, ironizuje: „Nasz kraj pełen jest specyficznych narcyzów. I każdy z nich chce być gwiazdą. Sędziowie pozazdrościli piłkarzom oraz wielkim dziennikarzom telewizyjnym i stali się gwiazdami”. Dodajmy: bogatymi gwiazdami.
Ostatnio w bibliotece szukając czegoś ciekawego szedłem w kierunku półek z kryminałami skandynawskimi i wiedziałem, że pojawiło się sporo książek kryminału włoskiego.
I tak pomyślałem, że muszę zrobić małe rozpoznanie co warto przeczytać i następnym razem może coś wypożyczę.
Chłopomania plus powieść łotrzykowska? Przecież tego nie da się popsuć. To musi być genialne. Prawda? Prawda...?
Mamy lata 30. XIX wieku. Rozalia żyje na lubelskiej wsi. W chwili, gdy ją poznajemy, jest dzieckiem, które przemierza pobliski las i obserwuje śmierć młodego panicza na bagnie. Obserwuje też wiele innych śmierci. Do części się przyczynia.
Rozalia, naturalnie, nie chce pozostać na wsi — brud, choroby, brak perspektyw skutecznie ją odstraszają. Zwłaszcza że liznęła trochę lepszego świata, gdy przez krótki czas towarzyszyła małej dziedziczce jako dziewczynka do towarzystwa. W swych dążeniach do poprawy losu kieruje się nienawiścią do wielu osób, które stanęły na jej drodze — w tym do tajemniczego hrabiego Starka, i pragnieniem zemsty.
...To tyle, jeśli chodzi o zamysł, bo książka ta ma sporo wad. Przede wszystkim nie spełnia swoich obietnic z okładki, co najbardziej mnie irytuje. Pod tytułem znajdujemy dopisek: "Czyli historia biednej dziewczyny ze wsi przez nią samą opowiedziana", co jest jawnym kłamstwem, bo przez 99,999% książki narrator jest trzecioosobowy. Blurb na tyle okładki obiecuje też formę podobną do "Hrabiego Monte Christo": że poznajemy początek losów bohaterki, po czym przeskakujemy parę lat do przodu i retrospektywnie dowiadujemy się, w jaki sposób toczyły się jej losy oraz jak znalazła się w miejscu, w którym jest — już jako bogata kobieta szukająca zemsty. A tak nie jest, bo fabuła jest niemal całkowicie liniowa.
To, co chyba irytowało mnie najbardziej, to próby stylizowania języka na gwarę lubelską. Kurczę, sporą część życia spędziłam na lubelszczyźnie, i... to nie tak ludzie tam gadają. Dużo tu mazurzenia. Ale co ja się tam znam. Ta gwara jednak utrudnia czytanie przez znaczną część książki, jako że również narrator nią mówi. Jeszcze bardziej irytujące są nieustanne "poprawki". gdy narrator w pewnym momencie zaczyna mówić coś w stylu: "ciosnek, tfu, czosnek", poprawiając się po losowych słowach. Okej, taki zabieg jest w porządku przez pierwszych kilka stron, ale towarzyszy nam niemal przez całą książkę. Do tego często musimy się domyślać, o co chodzi narratorowi i bohaterce, bo część wątków i sytuacji nie jest opowiedziana wprost.
I tak, zamiast skupić się na przyjemności czytania i losach bohaterki, mamy trochę nie wiadomo co napisane trochę nie wiadomo jak o nie wiadomo czym. I, jak to często bywa w takich przypadkach, końcówka napisana na odwal się.
Książka przyda się natomiast w ramach #czytelniczebingo, by zapełnić okienko "Nietypowy system magii lub technologia", bo mamy tu wielokrotne nietypowe czarowanie przy pomocy kołtunów i wierszyka po angielsku, którego nauczyła się główna bohaterka. Naciągane, ale skorzystam.
Państwowy Instytut Wydawniczy przygotował wznowienie w Rodowodach Cywilizacji. "Księga wychodzenia za dnia" Mirosława Barwika ukaże się 10 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 264 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zbiór formuł umieszczanych na staroegipskich papirusach wkładanych wraz ze zmarłymi do grobu zwykło się nazywać Księgą Umarłych. Sami Egipcjanie określali je mianem „Księga wychodzenia za dnia”, co było wyrazem nadziei, że zapisane zaklęcia umożliwią im po śmierci wyjście z mroków grobowca i krainy umarłych na światło dzienne. Sens tekstów Księgi Umarłych ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia religii starożytnego Egiptu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@Majestic12 Moon Reader, nawet premium kupiłem, po czym okazało się że część ebooków wygląda tam jak gówno, więc wypróbuję to co polecasz bo i tak miałem szukać czegoś innego..
Jedna z najbardziej "mocnych" książek jakie czytałem. Wstrząsające przeżycia małego chłopca który tułał się od wsi do wsi. Zoofila, gwałty i wiele różnych dziwactw można spotkać.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to że pomiędzy rozdzielami nie było połączenia fabularnego - jak się znalazł w tej czy tamtej wiosce.
@Majestic12 ciężko powiedzieć ale wcale bym się nie zdziwił jakby to wszystko mogło być prawda tym bardziej że rzecz dzieje się na wschodzie. Choć myślałem że w Polsce na początku gdy było wspomnienie o koziołku matołku xd
@bscoop nie wiem. Całkowicie przypadkiem trafiłem na to książkę szukając całkowicie czegoś innego. O autorze wiem tyle że publikował po angielsku i popełnił samobójstwo w wannie i tyle
@TyGrySSek Trochę do "Malowanego ptaka", gdy Siedlecka udowadnia, kogo Kosiński oczernił w powieści. "Wystarczy być" nie stanowiła przedmiotu reportażu, Siedlecka skupia się tylko na życiu Kosińskiego pod kątem "Malowanego ptaka".
W artykule o Odtwarzaczu audiobooków - FiiO JM21, pisałem, że nie działa na nim Audioteka, przez błąd: "Wygląda na to, że Twój telefon jest niekompatybilny z aplikacją"
Dostałem właśnie odpowiedź od Supportu Audioteki, która możliwe, że rozwiązuje ten problem.
Błąd jest związany z włączonym Zoptymalizowanym odtwarzaniem w ustawieniach aplikacji, jeśli też macie z tym problem na urządzeniu z Androidem, to zalecenie jest, żeby je wyłączyć. Instrukcja na screenie.
Wydawnictwo MAG podało listę autorów, których książki będą wznawiać i/lub kontynuować w nadchodzących latach. Lista nie obejmuje nowych osób w MAGu, jak Ken Liu czy Christopher Ruocchio
Sheri S. Tepper
Joe Abercrombie
Victoria Aveyard
Leigh Bardugo
Chris Beckett
Robert Jackson Bennett
Ray Bradbury
Pierce Brown
Christopher Buehlman
Octavia Butler
Cassandra Clare
Susanna Clarke
James S.A. Corey
James Dashner
Steven Erikson
Ian C. Esslemont
Heather Fawcett
William Gibson
Chloe Gong
Deborah Harkness
Robert E. Heinlein
Simon Jimenez
Jay Kristoff
Fonda Lee
Yoon Ha Lee
Ian R. MacLeod
Ian McDonald
Seanan McGuire
David Mitchell
Richard Morgan
Ray Nayler
Ada Palmer
Alastair Reynolds
Rebecca Roanhorse
Brandon Sanderson
Dan Simmons
Neal Stephenson
Michael J. Sullivan
Tui T. Sutherland
Peter Watts
Brent Weeks (2027)
Martha Wells
Jen Williams
Neil Gaiman
Phillip Pullman
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wow, Morgan został, myślałem że poleci, za to gdzie jest Taylor ja się pytam? Przecież ostatnio AM pisał że się dogadali i będą dalej wydawać Bobiverse (czy mi się to przyśniło?)?
@BJXSTR no dziwi Morgan, bo do tego nowego wydania to podchodzili z podobnym entuzjazmem jak do Hobb. Jeżeli Taylora jednak nie drukną, to się vcoorvię.
Rzadko słucham audiobooków, głównie dlatego, że nie potrafię skupić się na historii opowiadanej, potrzebuję widzieć litery, żeby całkowicie zatracić się w opowieści. Zwykle słucham na dużym przyspieszeniu, bo jakoś tak jest, że lektorzy czytają jakieś pięć razy wolniej niż czytałabym ja. Gubię w tym właściwie sens audiobooków jako książek, są bardziej wypełniaczem czasu przy sprzątaniu, niż prawdziwą literaturą.
Audiobook, który wybrałam w zabawie #czytelniczebingo jest tekstem czytanym przez samego autora, co pozwala w pewien sposób zbliżyć się do tej opowieści bardziej.
Nie ma tu w związku z tym problemu czytania nazw i nazwisk w jakiś dziwny, pokraczny sposób, bo autor wie co napisał i jak to powiedzieć, nie ma też tego idiotycznego rozwlekania tekstu, które zmusza do podkręcania tempa jeszcze bardziej, ale przede wszystkim jest zrozumienie dla rytmu opowieści - spokojnego, momentami wręcz medytacyjnego.
A o czym jest ta historia?
Właściwie o niczym.
Autor snuje się po mieście i wracając myślami do swojej przeszłości, do historii i przeczytanych książek prowadzi monolog, który nie prowadzi donikąd i to jest piękne.
@KatieWee bardzo fajna książka. Też lubię książki w których nic się nie dzieje. Z filmami mam podobnie zresztą. Jeśli lubisz takie rzeczy, to polecam "Nekropolis" i "Powidoki" Marka Nowakowskiego. Zresztą Nowakowski i Sołtys mieli okazję się poznać i ten pierwszy mam wrażenie, był sporą inspiracją dla drugiego.
@onpanopticon ja z kolei mam tak, że uwielbiam czytać, ale... mało z tego pamiętam a jak słucham, to nawet jeśli w tym samym momencie coś robię, to bardzo dużo zapamiętuję.
Polska Izba Książki udostępniła raport autorstwa dr hab. Michała Bernardellego, prof. SGH, pt. „Analiza symulacyjna wprowadzenia jednolitej ceny okładkowej na polskim rynku wydawniczym”.
Pytanie też, jak wpłynęłoby to na ceny okładkowe. Uważam, że dużo zapłaciłem za „Dusza pokryta bliznami” (jakieś 60 złotych, nie warto było k⁎⁎wa), ale zdecydowanie nie zapłaciłbym 89, bo tyle właśnie wynosi cena okładkowa.
Raczej wątpię, że będą niższe. Jakoś ceny e-booków nie spadły, gdy zmniejszono VAT. ; )
Podejrzewam, że:
Ludzie rzuciliby się na starsze tytuły
Biblioteki zaczęłyby być częściej odwiedzane
Piractwo stanie się jeszcze bardziej popularne
Rynek używanych tytułów również rozkwitnie, z czym obecnie stara się walczyć Francja ; )
@JapyczStasiek przecież te wnioski to jakiś debilizm. Jak niby wyższa cena książek ma sprawić, że będą bardziej dostępne dla ludzi? Czy oni w ogóle czytają ten bełkot, który produkują? xD Czy może na serio myślą, że spora część społeczeństwa nie słyszała o takim wynalazku jak internet i po zamknięciu małej księgarni (btw u mnie w 100k mieście jest obecnie takich 0 xd) ludzie nie poradzą sobie z zakupem książek?
@Hilalum myślę, że byśmy byli zaskoczeni ile jest osób kupujących tylko w księgarniach stacjonarnych, w przypadku książek na prezent może nawet większość
Nawet w wykopowo-hejtowym środowisku są takie osoby, dla których książki są w księgarni stacjonarnej, a czym osoby starsze, tym pewnie więcej chodzących po księgarniach
No też jestem ciekawy jaka część kupujących, to osoby, które czytają dużo książek, ale ile to takie które czytają mało lub wcale
No ale tak jak pisał Owca, to raczej nieuniknione i tylko gra na czas
@JapyczStasiek no to jeszcze pytanie ile z tych osób kupujących raz na ruski rok na prezent kupuje w kameralnej księgarni a ile w złym, strasznym i najgorszym empiku?
Książki wysłuchałem w formie audiobooka. Wspomnienia Traudl Junge, sekretarki Hitlera spisane przez nią po upadku III Rzeszy. W 1942 Traudl Junge dzięki pomocy siostry otrzymała posadę w Kancelarii Rzeszy. W wyniku zorganizowanego konkursu otrzymała szansę, by dołączyć do grupy osobistych sekretarek Hitlera. Książka jest jej relacją z kilku lat spędzonych w bezpośrednim otoczeniu Adolfa Hitlera, Ewy Braun i całej wierchuszki nazistowskiej. Junge jest blisko Hitlera w wielu codziennych sytuacjach takich jak narady, przyjęcia, spotkania z generałami, ale też obiady, podwieczorki czy spacery. Dzięki temu dostajemy relację z pierwszej ręki i możemy dowiedzieć się jaki był nazistowski dyktator. Pierwszy okres, to jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, dobry czas. Młoda Traudl dużo pracuje, ale też bawi się, zwiedza kraj i poznaje otoczenie Hitlera. To dziwne, ale z tych opisów wyłania się obraz dyktatora, jako człowieka bardzo... normalnego. Ma swoje dziwactwa np. dotyczące diety, potrafi być sarkastyczny, miewa humory, ale też bywa niezwykle opiekuńczy a swoich pracowników, szczególnie tych niższych szczebli traktuje z dużą sympatią. W takich momentach miałem ciarki. Oto człowiek odpowiedzialny za nieludzkie okrucieństw i śmierć milionów jawi się jako przyjacielski i miły pracodawca. Wszystko zaczyna się sypać w 1944. Junge wraz z Hitlerem wraca do Berlina. Następuje to, co mogliśmy obserwować w filmie "Upadek". Niemcy przegrywają wojnę. Do bunkra Hitlera wkrada się niepokój i zamęt a później po prostu strach. Jak to się kończy wszyscy wiemy. Traudl Junge nie wybiela ani siebie, ani tym bardziej nikogo z otoczenia dyktatora. Po prostu relacjonuje a jeśli zdobywa się na refleksję, to mocno krytyczną, szczególnie wobec siebie. Książka niezwykle wciągająca i pokazująca od środka życie Adolfa Hitlera i ludzi z jego najbliższego otoczenia.
@WatluszPierwszy nie lubię tego rozstrzału, kiedy mam już ukształtowany obraz człowieka, w tym przypadku bezwzględnej bestii z manią wielkości. A potem gdzieś się dowiaduję, że to był dusza człowiek! Miły facet, co dzień dobry na klatce mówił, kochał zwierzaczki, a swoim podwładnym dawał kwiatki z ogródka na daczy.
@Kaligula_Minus to nie jest do końca tak. Tutaj, szczególnie pod koniec mamy obraz Hitlera, jak z filmu "Upadek", kiedy już wie że nad niczym nie panuje. Poza tym autorka w ostatnim rozdziale wyraźnie nazywa całe zło, które wtedy miało miejsce. Zresztą Hitler jest taką osobą, że nawet jakby ktoś napisał, ze ratował małe kotki z powodzi narażając swoje życie, to nic by to nie zmieniło w odbiorze jego osoby. Chyba każdy dyktator czy tyran ma w sobie jakąś "normalność", ale czy to coś zmienia?
Wydawnictwo Olesiejuk prezentuje następną powieść z Kolekcji Legend i wprowadza preorder edycji kolekcjonerskich (szczegóły w komentarzu). "Eskadra łotrów" Michaela A. Stackpole'a poderwie się do walki 25 marca 2026 roku. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej oprawie i twardej z barwionymi brzegami - ma 480 stron, w cenie detalicznej 49,99 za miękką i 129,90 zł za twardą. Poniżej okładki (miękka z lewej, wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.
ODKRYJ DZIEDZICTWO ESKADRY ŁOTRÓW I JEJ LEGENDARNYCH PILOTÓW, KTÓRZY STALI SIĘ SYMBOLEM NADZIEI W CAŁEJ GALAKTYCE.
Zwinne, szybkie i zabójczo skuteczne – takie właśnie są X-wingi. Gdy wojna ogarnia bezkres galaktyki, nieustraszeni piloci bronią Sojuszu Rebeliantów przed wciąż potężnymi siłami Imperium i nieustannie ryzykują utratę maszyn... i własnego życia.
Dlatego dowódca legendarnej Eskadry Łotrów, Wedge Antilles, szuka tylko najlepszych — najodważniejszych i najbardziej utalentowanych pilotów X-wingów; tych, którzy przetrwają wyczerpujące szkolenia oraz niebezpieczne misje i stworzą zespół zahartowanych wojowników gotowych na wszystko.
Kiedy jednak eskadra dostaje rozkaz ataku na potężnie ufortyfikowaną twierdzę, najodważniejszy z Łotrów musi zadać sobie pytanie: czy tym razem choć jeden członek jednostki przeżyje...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach