Tytuł: Kingdom Come: Deliverance Developer: Warhorse Studios Wydawca: Deep Silver Rok wydania: 2018 Gatunek: RPG, Akcja Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 70h Ocena: 8/10
Pierwsza część Henryka za mną. Zakupiłem gierkę ze wszystkimi DLCkami, których nie ukończyłem z wyjątkiem jednego - tego o Teresie, więc podstawki mi wyszło jakoś 65h.
Bardzo mi się podoba ta gra. Chyba lubię gry ze skomplikowanym systemem walki - to by tłumaczyło dlaczego uwielbiam Gothica i nie jestem w stanie grać w Wiedźmina. Gothicowość to element, którego wiele jest w tej grze. Mowa szczególnie o questach i chyba to jest największa moc tej produkcji. Zadania można wykonać na wiele sposobów. Weźmy na przykład pierwsze zadanie w grze - odzyskać od Kunesza jakieś tam przedmioty, które pożyczył i nie oddał (zasraniec jeden). Kunesz nam tego nie odda po dobroci. Możemy a) bić się z nim na pięści, b) zakraść się do jego skrzyni i go okraść, c) poprosić naszych kolegów o pomoc. Tak jest w bardzo wielu kwestiach i bardzo mi się to podoba.
Podobała mi się również mnogość mechanik gry. Całą grę się uczyłem jak ten cały KCD działa, ale brak tej wiedzy wcale nie przeszkadza w grze.
Walka jest super - bo jeśli mamy wystarczająco wysokie umiejętności gry w KCD, to pokonamy każdego zwykłą pałką, choć to będzie nieziemsko trudne (no, nie jestem pewien co w przypadku rycerza w pełnej zbroi, może jednak drewnana pałka to będzie za mało xD).
Świat - piękny, naprawdę dobrze oddaje klimat Czech, czułem się jak na wycieczce. Bardzo lubię takie gry z surową przyrodą, tutaj przypomina mi się Red Dead Redemption 2, zwiedzanie terenu było podobnie przyjemne.
Przy tym wszystkim fabuła była taka se. Generalnie była fajna i ciekawa, ale zabrakło jej czegoś, co by przyspawało mnie mocniej do tej gry. Jak niedosolone, lecz smaczne danie. Zadania poboczne porzuciłem raczej w połowie gry, nie chciało mi się ich wykonywać. Oczywiście były genialne momenty, ale w tym momencie ich nie jestem w stanie przytoczyć, z jakiegoś powodu nie zapadły w pamięć.
Nie podoba mi się również, że z jakiegoś powodu na początku gry miałem w ekwipunku mapy skarbów i pierwszy skarb który odkryłem, a było to na samiuśkim początku gry, dał mi chyba najlepszy hełm w grze XD
Na koniec odkrywałem pozostałe skarby i była tam paździerz lub skrzynie z zamkiem, którego nie byłem w stanie otworzyć (zrobić sobie mistrzostwo w otwieraniu zamków to będzie mój cel przy drugim podejściu) - więc chyba miałem po prostu farta xd
Na pewno zagram w dwójkę, jedynka jest super, a jeśli dwójka jest lepsza, to musi być mocne 9,5/10
@ZohanTSW Ja jestem w trakcie, też mi się bardzo podoba Zacząłem od wszystkich questów pobocznych i teraz jestem op w głównym wątku. Obecnie siedzę w zakonie w samej szacie goły i wesoły rozwiązuję zagadki tych zepsutych mnichów :D
To co mi się podobało najbardziej to to, że zapis gry jest zasobem i nie można tak po prostu losowo dawać co 5 minut quicksave przed każdą opcją dialogową. To otwiera nowe horyzonty przechodzenia gier. Czasami chciałem komuś sie przypodobać, wyszło dokladnie na odwrót xD W wieśku czy gothicu bym wczytał a tu oh well, żyjemy i kombinujemy dalej. Niektóre zadania można rozwiązać na 4 czy więcej sposobów i to jest najcudowniejsze (o ile sobie nie czytamy solucji w necie).
Szanuję mocno surowość tej gry, że nie prowadzi za rękę. Niektóre zadania są ograniczone czasowo, a wiesz to jedynie z opcji dialogowych (typu - śpiesz się, bo on umrze bez lekarstwa!). Ale zonka strzeliłem jak faktycznie umarł gdy grałem w kości :D
No i nie ma, że from zero to hero i zaraz jesteś kozakiem i możesz pyskować emhyrowi jak Geralt. Podpyskowałem szlachicowi i co? Zapraszamy do przyjemnych lochów. Cudowne
@ZohanTSW za Henryczka zawsze piorun! A jedną z mocnych obu gier jest poczucie humory, nie raz parsknąłem albo miałem zaciesz jak pies na wspomnienie o spacerze xD
@ZohanTSW ten loot ze skrzynki to prawdopodobnie nagroda za wersję deluxe gry, z tego co pamiętam też to znalazłem w jakiejś skrzynce z d⁎⁎y. W 2 juz jest to lepiej zrobione bo cały stuff premium ląduje w skrzynce osobistej, z której po prostu nie musisz brać na danym etapie gry
Jak ktoś się zastanawia, czy warto brać Pragmatę, to niech bierze i się nie zastanawia.
Jako nowa marka i gra dla jednego gracza bez otwartego świata, #pragmata od początku była na moim radarze. No i Capcom zdecydowanie dowiózł, gra jest świetna. Super walka, klimat, postacie, świat, oprawa. Projekty lokacji z najwyższej półki, zwłaszcza gdy chce się znaleźć wszystie znajdźki i wchodzi jakaś zagadka środowiskowa. Nawet elementy platformowe są świetnie zrealizowane, bo postać dość precyzyjnie klei się do podłogi i nie spadamy w przepaść, bo źle wycelowaliśmy o pół piksela.
Sama relacja między Hugh a Dianą to takie trochę nie wiem. Z jednej strony, Hugh wali takimi ojcowskimi banałami, że czasem uszy więdną, z drugiej, co ja tu będę recenzował jako bezdzietny lambadziarz. Może dla innych będzie to zupełnie normalne? Niemniej, na pewno nie jest to tak sprawnie i subtelnie napisane, jak pierwsze TLoU. Tam zaufanie było zdobywane przez 3/4 gry, a tu Hugh i Diana już po 5 minutach od poznania są najlepszymi ziomeczkami. Czepiam się.
Cudo w każdym razie. Screen celowo wrzucam taki mało spektakularny, bo nie chcę spoilerować.
Na Legion Go Z1 Extreme SteamOS chodzi na średnio wysokich w okolicach 30 klatek. Potrafi czasem zachrupać.
Pobrałem „Cities: Skylines”, zobaczyłem scenariusze do rozegrania i... czuję ekscytację. Tym bardziej, że jest kilka scenariuszy, które opierają się na zaprojektowaniu lepszego systemu transportowego, który obecnie ledwie dycha. A to jest coś, co w sumie chciałbym robić zawodowo. Ale że nie wiem, jak dostać taką pracę, to przynajmniej poćwiczę sobie w gierce.
@cyberpunkowy_neuromantyk Jak zaczynałem, też miałem takie nastawienie. Pozniej jednak otrzymałem strzała w pysk w postaci ciągle brakujących energii, wody i pracowników. Mialem wszystkiego nadprodukcję, a gra i tak sygnalizowała braki. Podchodziłem kilka razy i zawsze po kilku godzinach dochodziło do tej samej sytuacji. Nawet poradniki nie pomogły. Nie byłem w stanie skończyć żadnego scenariusza.
Nie wiem. Może to ja jestem za tępy żeby zarządzac taką komórką jakie jest miasto, albo coś bylo nie tak z grą w wersji na konsole, a gralem ma ps4.
@cyberpunkowy_neuromantyk najprostszy sposób to praca w wydziale komunikacji do zliczania pasażerów na danej linii. (Można wolontariat )
Potem sobie liczysz czy wystarczająco jeździ autobus i czy można byłoby pozmieniać rozkład na danej linii w danej godzinie na danym przystanku. Jeśli chcesz sobie utrudnić to dodaj kolejna linie do analizy
devsi to banda DEBŁI - najnowsza aktualizacja poprawia prędkość biegania ale zepsuła ilość FPS w lokacjach w których można rozmawiać z NPC - robi się pokaz slajdów
Mam kolejny zryw ostatnio chęci siedzenia nad swoją gierką i nagrałem jak to wygląda aktualnie. Przeszedłem pierwszy level z pominięciem wszystkich znajdziek i sekretów, żeby nie spoilerować. Ci co wiedzą jak gra wyglądała ostatnio pewnie zauważą pewne różnice, a ci co nie, to może się zainteresują. Teraz to już serio strona Steam i budowanie whishlist, serio, serio, tera to już naprawdę się biorę xD
Dla niezorientowanych całkiem: jest to klasyczny dungeon crawler pierwszoosobowy z walką w czasie rzeczywistym, jedynym znaczącym twistem jest to, że XPa się nie dostaje za walkę ale za znalezione kosztowności, co miało na celu przeniesienia wagi na eksplorację.
Odpalając ten tytuł, nie sądziłem, że tak mnie wciągnie.
RPG - jak najbardziej tak, ale tutaj mamy do czynienia z jednej strony z chodzeniem po lokalizacjach w rzucie izometrycznym, a z drugiej strony - mamy walki turowe, z zupełnie innej perspektywy.
Nie wiem jak się to fachowo nazywa, ale walki są takie, jakie potem były w wychwalanym "Clair Obscure".
O co chodzi w całej grze.
Mamy Warszawę w roku 1905, pod zaborem rosyjskim. Główny bohater jest Taumaturgiem, czyli osobą, która widzi różnego rodzaju potwory (upiory, dżiny, jakieś zjawy itd.) i na dodatek może je do siebie przywiązać i korzystać z ich mocy.
Fabuła jest dusyć luźno powiązana z historią Polski, ale mamy tutaj tajne uniwersytety, bojówki socjalistyczne, jakieś ruchy wolnościowe. Bardzo zgrabnie podłączone do tej szczypty 'magii', którą włada nasza postać.
Mamy też wątek osobisty, oraz główną oś fabularną.
Nasza postać, jak to w RPG, może się rozwijać, ale głównie rozwijamy nasze upiory i zjawy. I warto to robić, bo odblokowuje to różne dodatkowe opcje dialogowe, które potem wpływają na fabułę i na zakończenie gry.
Krążąc po mieście, mamy sporo małych zadań pobocznych. Warto je robić, bo dostajemy za nie XP, a za XP rozwijamy umiejętności - opłaca się robić tych zadań ile się da. Nie są trudne, są szybkie, a XP zawsze się przydaje
Można też zbierać i czytać fragmenty gazet, stare ogłoszenia itd. Warto je poczytać - można się czasami pośmiać.
Co do grafiki - tutaj mam pewien zgrzyt. Z jednej strony - lokacje izometryczne są zrobione rewelacyjnie. Różne dzielice Warszawy są pokazane naprawdę świetnie, z wieloma szczegółami, zarówno ulice jak i wnętrza. Dzielnice różnią się od siebie - Śródmieście jest bardziej wywilizowane, a taka Praga - wiadomo, łatwo zarobić kosę
Ale cutscenki... Widać co chwila jakieś glitche, a to tekstura się za późno doczyta, a to animacja ubrania się źle wykona. Nie jest to jakoś strasznie złe, ale widać, że nie jest idealnie.
Dubbing też jest. Tyle, że taki beznamiętny. Po prostu odczytany, brakowało mi jakichkolwiek emocji w dialogach, czasami przecinki były stawiane nie tam, gdzie potrzeba Ale plus za to, że gra jest 100% po polsku
Sama historia może skończyć się na różne sposoby - i faktycznie zależy to też od naszych wyborów w czasie gry.
Muzyka - delikatna, do tego kilkanaście fragmentów utworów z epoki, które odsłuchujemy po znalezieniu płyt gramofonowych. W czasie walki muzyka się zmienia (znowu "Clair" zrobiło to samo rok później).
Podsumowując - kurcze, fajne to było i naprawdę byłem ciekawy, jak się całość zakończy. I zakończyła się w sposób dla mnie satysfakcjonujący, bo zgodnie z moimi wyborami i moją ścieżką.
Polecam miłośnikom RPG, historii i Warszawy z czasów carskich.