Koledzy nagrali pierwszy oficjalny, nietechniczny odcinek podcastu Autystyczne Pogaduszki. Tym razem beze mnie, ale i tak zachęcam do przesłuchania. ; )
Tematem odcinka jest moralność i systemy moralności w #crpg
Niespodziewanie, bowiem nic o tym nie wiedziałem, na kanał Silvarena został wrzucony minus pierwszy odcinek podcastu Autystyczne Pogaduszki. Minus pierwszy, ponieważ to był testowo-techniczny i chcieliśmy sprawdzić, jak to w ogóle wyjdzie. Nawet nie myślałem, że ujrzy światło dzienne. ; )
Temat przewodni to pytanie, czym jest RPG i czym jest cRPG.
Definicji ogrom, każdy ma własną, więc dyskutować o tym można by bez końca. Na szczęście tym razem koniec nastąpił po pięćdziesięciu ośmiu minutach, więc jakby ktoś chciał puścić w tle i mniej lub bardziej uważnie słuchać, to zapraszam pod ten link:
@Silvaren nie chciał, żeby był czarny ekran (nie nagrywaliśmy twarzy), więc wrzucił gameplaye. W sumie mógł zostawić czarny ekran, bo podcasty się słucha, nie ogląda. : P
Przekazałem kolegom uwagę o braku wprowadzenia. : )
Tytuł: Tyranny Developer: Obsidian Entertainment Wydawca: Paradox Interactive Rok wydania: 2016 Gatunek: RPG Użyta platforma: PC Czas do ukończenia: 16.5 h Ocena: 8/10
Spośród c-rpg, w które do tej pory grałem, „Tyranny” bardzo wyróżnia się pomysłem na fabułę. To nie kolejna opowieść o Wybrańcu ratującym świat przed Wielkim Złem. Tym razem to my jesteśmy tym złem, przynajmniej z perspektywy mieszkańców kraju, który Hegemon postanowił podbić. Postać gracza ma spory wpływ na to, jak ten podbój będzie wyglądał, ponieważ już na samym początku przechodzimy przez sekwencję, podczas której musimy dokonać różnych wyborów. Jak chociażby której z dwóch armii (Wzgardzeni oraz Szkarłatny Chór) powierzyć poszczególne zadania, jak rozwiązać niektóre problemy i którymi prowincjami się zająć. Wybory te przekładają się potem na wygląd rozgrywki, przez co… niektórych lokacji można w ogóle nie odwiedzić.
Na przykład kolega opowiedział mi, że podczas jednego przejścia nie mógł odwiedzić Płonącej Książnicy, dosyć istotnej lokacji. Z kolei ja mogłem tam trafić, ale dopiero po zakończeniu jednego zadania – gdybym odwiedził Książnicę wcześniej, natrafiłbym na informację, która umożliwiłaby mi rozwiązanie poprzedniego zadania w inny sposób, co mogłoby się przełożyć na dalsze wydarzenia.
Gra w ten sposób ma zachęcać do powtórnych rozgrywek, by odkryć inne miejsca, zadania czy zakończenia. Dodatkowo fabuła rozgałęzia się, ponieważ można sprzymierzyć się z dwiema wspomnianymi już frakcjami, zachować względną neutralność czy wesprzeć buntowników. Trudno mi powiedzieć, jak bardzo mogą różnić się poszczególne rozgrywki, ale kiedyś z pewnością wrócę do „Tyranny”, żeby spróbować innej drogi.
Wracając jednak do początku: bardzo podobały mi się poszczególne rozwiązania związane z ideą gry. Chociażby to, że różne zachowania naszej postaci wpływają na lojalność towarzyszących jej kompanów… albo na to, że się jej boją. Podobnie z frakcjami: można zyskiwać ich sympatię lub wrogość. Co ciekawe, wrogie nastawienie nie jest tu specjalnie karane. Jasne, trudno przekonać do współpracy kogoś, kto cię nienawidzi, jednakże nawet osiągnięcie określonego poziomu wrogości „nagradzane” jest umiejętnościami pasywnymi czy aktywnymi.
Dużym plusem jest to, że granie złym charakterem było… przyjemne. W przeciwieństwie do takiego „Baldur’s Gate”, w którym postać o złej reputacji jest gorzej traktowana albo wręcz atakowana, gdy tylko zostanie zobaczona przez tych dobrych, w „Tyranny” inne postacie czują respekt wobec naszego bohatera. Nie wszystkie, oczywiście, ale dzięki naszej pozycji można pozwolić sobie na znacznie więcej i pewnie można zostać zwyrolem, którego towarzysze po prostu się boją. Ale oni po części też są zwyrolami i jakoś nie poczułem się bardzo skrytykowany, gdy moja postać własnoręcznie udusiła niemowlę.
Szkoda tylko, że niezbyt czuć władzę nad innymi. Zaspoileruję, że z czasem nasza postać staje się coraz bardziej potężna, aż sama może wydać Edykt (coś niespotykanego wcześniej) i w sumie… w moim odczuciu niewiele to zmieniło. Tak samo możliwość podporządkowania sobie różnych Archontów wydaje się bez dużego znaczenia. Jako gracz nie czułem wobec nich respektu – nic sobie nie zrobiłem z faktu, że przywódca Szkarłatnego Chóru pałało mnie nienawiścią. Nie czułem, że moja postać, w hierarchii stojąca niżej niż Archonci, jest w jakiś sposób zagrożona, że rozwścieczenie przywódcy oraz jego całej armii w jakikolwiek sposób może mi zaszkodzić.
Może to kwestia tego, że prowadzony przez nas bohater nie jest „kolejnym Stanowicielem”, tylko kimś, komu udało się okiełznać jedną z Wież rozsianych po świecie. Może to właśnie sprawiło, że tak naprawdę nikt nie stanowił realnego zagrożenia? Ba, na koniec gry, który moim zdaniem przyszedł zbyt szybko i niespodziewanie, można rzucić wyzwanie samemu Hegemonowi.
Mimo to naprawdę świetnie się bawiłem przy tej grze i przypomniałem sobie, jak bardzo lubię c-rpgi.
Udało mi się przebrnąć przez całą weryfikację podatkową, milion razy potwierdzić, że nie jestem obywatelem US, wysłać wszystkie dokumenty, zapłacić daninę 360zł, uzupełnić pierdyliard miniaturek we wszystkich możliwych wariantach i wielkościach i w końcu ostatecznie postawić stronę mojej gierki na Steam! Zwlekałem z tym za długo, ale jest, można whislistować do czego zachęcam gorąco! (podobno budowanie whishlist jest ważne) ( ͠° ͟ʖ ͡°)
@koszotorobur Oj tak, tego się boję trochę. Ciężko ocenić tak naprawdę jaki termin wybrać a jakiś trzeba (można tylko wyświetlić publicznie ewentualnie soon czy coś takiego)
Mam kolejny zryw ostatnio chęci siedzenia nad swoją gierką i nagrałem jak to wygląda aktualnie. Przeszedłem pierwszy level z pominięciem wszystkich znajdziek i sekretów, żeby nie spoilerować. Ci co wiedzą jak gra wyglądała ostatnio pewnie zauważą pewne różnice, a ci co nie, to może się zainteresują. Teraz to już serio strona Steam i budowanie whishlist, serio, serio, tera to już naprawdę się biorę xD
Dla niezorientowanych całkiem: jest to klasyczny dungeon crawler pierwszoosobowy z walką w czasie rzeczywistym, jedynym znaczącym twistem jest to, że XPa się nie dostaje za walkę ale za znalezione kosztowności, co miało na celu przeniesienia wagi na eksplorację.
Nareszcie się zawziąłem i skończyłem. Przy czwartej próbie od zakupu gry na premierę.
W sumie dobra ta gierka, tragiczny początek, ale jak już się człowiek zmusi to oddaje.
Zdecydowanie dużo fabule i jakości historii dodaje dodatek Widmo Wolności, bez niego to by była znacznie słabsza gra. Gdyby nie on raczej chciałbym jak najszybciej ukończyć wątek główny.
Night City jest mega szczegółowym i ciekawym miastem, z masą aktywności do roboty, którymi przez moment byłem przytłoczony.
Wiele charakterystycznych i niejednoznacznych postaci. Ciekawe podejście do questów w szczególności tych poruszających niespotykane w innych grach kwestie. Świetna ścieżka dźwiękowa oraz dubbing. Utwór z napisów końcowych DLC na stałe zagości na mojej playliście.
Warto dać szanse.
Podstawka 7.5/10
Dodatek 9.5/10
Teraz idę zobaczyć pozostałe zakończenia. Mam wrażenie, że pozostawienie Johnego w ciele jest bardziej "kanoniczne".
@kruzd na gogowym koncie mam nabite prawie 2000 godzin. jakieś 400 moje, reszta to godziny wbite przez żonę. bardzo fajna gra, zdecydowanie ścisły top wśród moich gier. gra z wieloma problemami, ale ogólna grywalność sprawia, że nie są one dla mnie dużym utrapieniem
To zakończenie z powrotem Saburo w ciele syna i naszą podróżą na stację wlanie było super. Jak wyskoczyły napisy końcowe i zrozumiałem co się odjebalo to jakbym dostał pięścią w ryj. W świecie korporacji zostałem zmielony i wypluty przez korporacje. Bardziej kanonicznie nie mogło być :)
Ogrywam sobie pierwszy raz na poważnie #cyberpunk2077 , poprzednie 3 podejścia od premiery porzucałem zaraz po prologu/Akcie 1. Teraz jakoś idzie, ale niezbyt nadal angażująco jest. Chociaż początek Widma Wolności to na razie najlepszy moment z fabułki.
@kruzd Też dwa razy podchodziłem, raz po premierowych patchach i drugi raz po wyjściu 2.0 ale jakoś nie kliknęło.
Dalej mam w planie ograć, bo w sumie mi się podobało, ale nie wiem kiedy znajdę te XX godzin, a to jest jedna z tych gier że jak sobie odpuszczę na tydzień czy dwa to potem nie ogarniam gdzie jestem, co robiłem, jak się w to gra w ogóle xD
@kruzd O, fajny przykład, jak różne mogą być oczekiwania ludzi. Dla mnie Cyberpunk jako całość był wciągający od początku do końca, ale początek Widma wolności wymęczył mnie strasznie i miałem ochotę porzucić tę grę. Kupiłem dodatek do RPG, a już ze dwie godziny gram w Call of Duty
Ło baben, ale wyczesana gra ten Necromancer's Tale. Takie indie co się człowiek nie spodziewa pieniężnej historii i postaci. Do tego gotyckie klimaty. Troszeczku mi przypomina pod względem grywalności The Age of Decadence, bo tam też dużo rozwiązań na podstawie wyborów, tego jak sobie skille się wybrało na początku gry, zawodu przypisanemu głównej postaci no i do tego jeszcze elementy walki turowej albo jej unikanie.
Bardzo polecam głodnym indyków hejtowym giercomaniakom.