Jeśli jednak pierdolnie w nas pociąg to chciałbym tylko zwrócić uwagę że mimo że kwota gwarantowana w OC wydaje się kosmiczna (1,3mln euro), to może jednak nie wystarczyć na pokrycie szkód które się wywołało taką decyzją.
Dzisiaj mamy światowy dzień #rower więc idealna historia silnej woli, walki ze sobą i z przeciwnościami z naszego podwórka.
Pewnie ktoś z tagu kojarzy wypadek który miał miejsce w czerwcu 2020 r. była reprezentantka Polski w MTB, Rita Malinkiewicz, została potrącona przez samochód podczas treningu. Uderzenie było potężne, przeleciała około 17,5 metra. Doznała licznych złamań czaszki, twarzy, kręgosłupa, żeber, kości udowej oraz ciężkich obrażeń mózgu. Lekarze dawali jej minimalne szanse na przeżycie, rodzicom sugerowano że to już koniec. PRzeżyła tylko dla tego że akcję ratowniczą ogarnęła ratowniczka która przez przypadek znalazła się na tej samej drodze.
Do wypadku doszło w Wilkowicach, na odcinku drogi, która łączy Bielsko-Białą i Żywiec. Kobieta kierująca oplem z niewiadomych przyczyn zjechała z drogi i wjechała w kolarki
Przez wiele miesięcy nie było wiadomo czy przeżyje, czy kiedykolwiek odzyska kontakt ze światem. Każdy kolejny etap to jedna wielka walka: wyjście ze śpiączki, rekonstrukcja czaszki, nauka funkcjonowania, wielomiesięczna rehabilitacja kosztująca setki tysięcy złotych. Nawet podczas pierwszych ćwiczeń rehabilitacyjnych ktoś musiał podtrzymywać jej głowę, aby nie doszło do uszkodzenia rdzenia kręgowego. Do tego walka z ubezpieczycielem. Polecam obejrzeć zdjęcia z artykułu - zazwyczaj aba tym etapie kończą ludzie po takich wypadkach.
Po wypadku bała się ruchu drogowego i roweru. Przesiadła się na trycykl. Pierwsze próby kończyła płaczem i frustracją. Nie poddała się. Jeździła po parkingach Energylandii o piątej rano, pokonując dziesiątki kilometrów. Trening, rehabilitacja i ból.
A puenta?
Kobieta, której dawano kilka procent szans na przeżycie, w 2025 r. zdobyła srebrny medal mistrzostw świata w parakolarstwie, a w 2026 r. wygrała zawody Pucharu Świata i rozpoczęła walkę o kwalifikację olimpijską. Niesamowity jest jej progres w regeneracji i to że nie poddała się na żadnym etapie.
Najbardziej poruszyło mnie to że sprawczyni wypadku nigdy nie powiedziała „przepraszam” i do końca nie przyznała się do winy. Nadal trwa walka Rity o pełne odszkodowanie z ubezpieczycielem. Nie mieści mi się w głowie że kobieta która wjechała w Ritę nadal upiera się przy swoim.
Z tego co wyszukałam w internecie baba która spowodowała wypadek dostała 1 rok w zawiasach i 20 000 zł do zapłaty - czyli nic XD za to że ktoś do końca życia będzie się rehabilitował, za to że my, podatnicy do końca będziemy się dokładali do tej sprawy. Wyrok jest śmieszny. Konsekwencje prawie żadne.
Rok do dwóch w zawiasach to raczej standardowa kara nawet za śmiertelne potrącenie kogoś na drodze. Jeśli to wina zagapienia/nieuwagi i nie było innych okoliczności które mogą podnieść karę, np. nadmierna prędkość, alkohol, brak uprawnień itd. to sąd nie bardzo ma powody by wysyłać sprawcę do więzienia za pierwsze takie przewinienie.
Co tu się odjaniepawliło... Jakieś ejaje, na ostatnim kadrze motocykl zostaje na asfalcie, potem wisi na lampie na zdjęciu. Nie wiadomo co poleciało w górę - kierowca, czy co?
Godz. 22:00, śmiertelny wypadek. Samochód na prostym odcinku w środku miasta wjechał na przeciwległy pas i uderzył w inny zabijając przypadkowego kierowcę.
Pytanie z serii jakiego koloru jest trawa: kto zgadnie markę auta i wiek sprawcy? jprdl
[przypadkowa fotka z neta]
#wypadki #samochody #ruchdrogowy
@nietzsche
Dla ścisłości dodam, że zastanawiało mnie co to za marka samochodu. Sprawdziłem i dobrze przypuszczałem, że najlepsza marka, szybka, niemiecka, premium, B.M.W :>
Nie będzie żadnej autorefleksji u kierowcy. Na pewno winni są Ci co drzewa zasadzili, albo drogę krzywo wylali, pobocze krzywe było, albo on wyprzedzać musiał, bo poprzedzające samochody jechały zbyt wolno i cała sytuacja była sprowokowana - wiec standardowo prawdziwe zagrożenie powodują Ci jadący zgodnie z obowiązującymi przepisami.
A alkohol nie ma nic do rzeczy, bo on tak od 25 lat jeździ i nic się nigdy nie stało, więc to na pewno nie to. Coś innego musiało się zadziać.
Widze ze w tragedii #teamlitewka internet doszedł juz do kolejnej fazy żałoby - gniewu.
Ja rozumiem, że na świecie są spiski, ale dużo bardziej prawdopodobniejsze jest że koles po prostu zapierdalał ile silnik pozwala jak debil jak na typowego Polaka Janusza przystało
@Ragnarokk Gniew jest słuszny choć spisek niepotrzebny.
Może będzie to okazja do jakiejś narodowej refleksji co do zachowania na drogach, jakichś realnych działań w celu zwiększenia bezpieczeństwa, nacisku na budowę infrastruktury dla rowerów i pieszych, bo takich niepotrzebnych śmierci co roku są tysiące. Inne ofiary nie są tak znane, ale nadal to dramat i tragedia bliskich. Często to tak samo młodzi ludzie, którzy mogliby długo być pożytecznymi członkami społeczeństwa, żyć na pożytek dla nas wszystkich, a sprząta ich jeden bezmyślny idiota za kółkiem, dla którego pięć minut czasu, który zaoszczędzi na drodze, jest więcej warte niż życie innych ludzi.
Wiele jest smutnych historii, ale ta wyjątkowo siedzi mi w głowie. Chłopak zachował się jak należy, niestety prawie przypłacił to życiem.
"– Lekarze wybudzili chłopca ze śpiączki i co ważne – jest z nim kontakt. Rozpoznał rodziców – przekazał reporter magazynu „Uwaga" , cytowany przez TVN24.
Do wypadku doszło 14 lutego na stacji Wola Bierwiecka. 17-letni Dominik pomagał kobiecie z wózkiem wyjść z pociągu.
Gdy chciał ponownie wsiąść do pociągu, drzwi przytrzasnęły mu rękę. Pojazd ruszył, a chłopak po chwili znalazł się między składem a peronem.
W wyniku wypadku Dominik stracił część prawej dłoni, część prawej stopy oraz całą lewą nogę."
W sobotę, 5 listopada 1983 roku, o godzinie 4:00 rano, podczas wierceń na złożu gazowym Frigg w norweskim sektorze Morza Północnego, czterech nurków przebywało w systemie komór nurkowych na pokładzie platformy, który był połączony z dzwonem nurkowym za pomocą tunelu (krótkiego przejścia). Nurkami byli Edwin Arthur Coward (Brytyjczyk, 35 lat), Roy P. Lucas (Brytyjczyk, 38 lat), Bjørn Giæver Bergersen (Norweg, 29 lat) oraz Truls Hellevik (Norweg, 34 lata). Asystowało im dwóch pomocników nurkowych: William Crammond (Brytyjczyk, 32 lata) oraz Martin Saunders.
~
W chwili wypadku komory dekompresyjne 1 i 2 (wraz z trzecią komorą, która nie była wówczas używana) były połączone z dzwonem nurkowym za pomocą tunelu. Połączenie to było zabezpieczone zaciskiem obsługiwanym przez Crammonda i Saundersa, którzy byli doświadczonymi nurkami.
~
Coward i Lucas odpoczywali w komorze 2 pod ciśnieniem 9 atmosfer (atm). Dzwon nurkowy z Bergersenem i Hellevikiem został właśnie wciągnięty po nurkowaniu i połączony z tunelem. Pozostawiając mokry sprzęt w tunelu, obaj nurkowie przeszli przez tunel do komory 1.
~
Prawidłowa procedura wyglądałaby następująco:
Zamknąć drzwi dzwonu nurkowego, które były otwarte w kierunku tunelu.
Nieznacznie zwiększyć ciśnienie w dzwonie nurkowym, aby szczelnie zamknąć jego drzwi.
Zamknąć drzwi komory 1, które również były otwarte w kierunku tunelu.
Powoli obniżyć ciśnienie w tunelu, aż osiągnie 1 atm.
Otworzyć zacisk, aby odłączyć dzwon nurkowy od systemu komór.
Pierwsze dwa kroki zostały wykonane, gdy awaria mechaniczna spowodowała otwarcie zacisku uszczelniającego tunel, zanim Hellevik (nurek 4) zamknął drzwi komory. W rezultacie obie komory zostały gwałtownie zdekompresowane z 9 atmosfer do zewnętrznego ciśnienia otoczenia wynoszącego 1 atm.
~
Powietrze z ogromną siłą wydostało się z systemu komór, blokując wewnętrzne drzwi tunelu i odpychając dzwon, który uderzył w obu pomocników nurkowych. Wszyscy czterej nurkowie zginęli; jeden z pomocników, Crammond, poniósł śmierć, natomiast Saunders został ciężko ranny.
Chińczycy testują nowy system, do katapultacji baterii. Wygląda na to, że problem spalenia się w aucie elektrycznym, zostanie rozwiązany - spali się co najwyżej coś lub ktoś stojący obok tego auta. Może dla odpowiedniego wydźwięku, mógłby to być jakiś passat w dieslu.
#samochody #wypadki #motoryzacja
Ja też mogę być w takim samym stanie i widzieć to samo co ty.Więc proszę Cię nie zapierdalaj 180 km/h tylko zwolnij przed przejściem dla pieszych abym mógł w miarę spokojnie przejść.Pamietaj, że życie mamy tylko jedno.Ja też nie chcę iść do więzienia ani tym bardziej wylądować razem z tobą w plastikowym worku.
Szczerze, to wygląda na AI. Dziwne zachowanie kierowcy, inni wyciągają pasażerów (dzieci?) a on się dziwnie kręci z tyłu, zero interakcji sensownej. No i samochód miałby się zapalić od czego? Od wypadnięcia z drogi?