
#smierc

Zaloguj się aby komentować

Zmarł Alex Salmond. To on doprowadził do referendum niepodległościowego w Szkocji
Były szkocki premier zmarł nagle podczas międzynarodowej konferencji w Macedonii Północnej. To on był twórcą sukcesu ruchu proniepodległościowego w Szkocji.
69-letni Alex Salmond brał udział w międzynarodowej konferencji w Ohrydzie w Macedonii Północnej. Podczas lunchu w przerwie miedzy panelami...
Stało się. Moja babcia umarła rano.
Równy tydzień temu zasłabła i przewróciła się na schodach do tyłu, walnęła potylicą w schody. Szybko potem straciła przytomność i wedle mojej wiedzy jej już nie odzyskała. Ale biorąc pod uwagę przyczyny jej utraty przytomności i co mówili lekarze to chyba śmierć i tak była najlepszym spośród wszystkich rozwojów tej całej sytuacji.
Najgorsze chyba mimo wszystko jest to myślenie "a gdyby". Widzę, że ci którzy najbardziej przeżywają śmierć bliskiej osoby często myślą co by było gdyby to albo gdyby nie tamto. Problem jest taki, że często to myślenie zamiast pomagać szkodzi. Zwłaszcza jak gdybanie wchodzi na temat "mnie", a tak się dzieje najczęściej jak zmarła osoba strzeliła samobója. Na przykład: "a gdybym zrobił to to może by się tak nie stało", a stąd jest szybka droga do obwiniania się za niewykonanie hipotetycznych działań. No tak czy inaczej babci bardzo mi szkoda. Trzymajcie się i ci, którzy mają ponad 60 lat, pójdźcie do internisty i naciągnijcie go na tomografię głowy.
#smierc #zalesie
@Zjedzon
Współczuję, moją Mamę w tym roku zmiotło z planszy (lvl 80), także znam temat na wylot. Też się zastanawiałem co by było, gdyby to była wielomiesięczna lub wieloletnia walka w szpitalu/hospicjum, a tak to 1.5 doby i niestety po sprawie
Mam nadzieję, że byłeś w tych ostatnich dniach przy niej, z perspektywy czasu naprawdę warto!
Zdrówka i pamiętaj o dobrych chwilach, to pomaga, ale żałoba musi swoje potrwać, pewno było więcej czasu by to przetrawić i się pogodzić, ja z mojej perspektywy ciągle "mielę" temat, ale już nie tak intensywnie.
Trzymaj się!
@Zjedzon Poczucie winy, niedopełnienia czegoś, nie spędzania dość czasu razem jest zawsze kiedy się kogoś kochało. Mija 3 lata od śmierci dziadka, przez niemal rok miewałem napady smutku i płaczu. Do dziś żałuję, że nie nagrałem ostatniej rozmowy telefonicznej ze szpitala. Do dziś żałuję, że pozwoliliśmy mu się szczepić przy tak słabym sercu, czy sami z matką zawieźliśmy go na "prosty" zabieg aby poprawić kondycję tego serducha. Tracenie kogoś bliskiego to największa ch⁎⁎⁎ia na tym padole.
Czas leczy rany. Z tym chyba muszę się zgodzić. Czasem to bardzo długi czas.
Zaloguj się aby komentować
Prawie 40 000 osób zmarło samotnie w swoich domach w Japonii w pierwszej połowie 2024 r., wynika z raportu policji.
Spośród tej liczby prawie 4000 osób zostało odnalezionych ponad miesiąc po ich śmierci, a 130 ciał nie było poszukiwanych przez rok, zanim zostały znalezione.
Dane Narodowej Agencji Policyjnej Japonii.
#japonia #smierc #samotnosc #bbc
Zaloguj się aby komentować
Ten post dedykuję wszystkim wyznawcom chłopskiego rozumu i innym myślicielom "specjalistom" od uzależnień.
Pisałem już, że parę dni temu mi umarła znajoma z terapii, uzależniona od dożylnych opioidów. Pomyślicie sobie pewnie "no to teraz, drogi Zjedzonku, masz przestrogę czym się kończy ćpanie". A wiecie jak w praktyce to wygląda? No na pewno nie tak. W zasadzie to często się zdarza, że śmierć bliskiej osoby (nieważne czy uzależnionej) tylko sprawia, że osoba czynnie uzależniona (czyli stosująca swoją "poison of choice") włazi głębiej do d⁎⁎y w której się znajduje. A jeśli mówimy o osobie uzależnionej w abstynencji to takie wydarzenie może spowodować nawrót. Nie będę robił posta na 10 stron A4 bo nie ma sensu. Jeśli ktoś będzie chciał zrozumieć albo dowiedzieć się więcej to pytajcie. Kto pyta, nie błądzi, a ja postaram się jak najlepiej odpowiedzieć.
#smierc #uzaleznienie #psychiatria #psychologia #medycyna
Może wydawać się to dziwne, ale uzależnienie i jego mechanizmy mogą być prawdziwą gratką dla pasjonatów psychologii.
Zaloguj się aby komentować

Nie żyje Waldemar Marszałek. Był 6-krotnym mistrzem świata
Waldemar Marszałek zmarł w wieku 82 lat. "To jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców w historii. Był sześciokrotnym mistrzem świata w motorowodniactwie. Spoczywaj w pokoju Mistrzu" - żegna sportowca Muzeum Sportu i Turystyki w Warszawie.
#smierc
Jaką mieliście najdziwniejszą pracę? Ja przez 3 lata pracowałem w zakładzie pogrzebowym. I tak - miałem kontakt z trupami. Codziennie przynajmniej jednego przywoziliśmy/przewozilismy. Generalnie bardzo dobrze wspominam. Jakoś tak wyszło że po śmierci ojca kumpla z klasy pomoglem mu (od lat prowadzili z.p.) i na pewien czas jakoś tak już zostało. Przez ten czas dużo różnych “klientów” widziałem. Często dostawaliśmy telefon w środku nocy albo będąc na imprezie. Przy pierwszym trochę się stresowałem, że zobaczę trupa i wymięknę. Pojechaliśmy na miejsce a tam okazało się, że starsza pani poślizgnęła się w łazience i głowa uderzyła o wannę. I w sumie zdziwiony byłem, że nie zrobiło to na mnie większego wrażenia. Nigdy za to nie jeździliśmy do zgonów “prokuratorskich”, więc odpadały nam wszystkie wypadki, samobojstwa i morderstwa. Obawiam się, że na to jednak nie miałbym nerwów.
#praca #smierc #zakladuslugpogrzebowych
Zaloguj się aby komentować
Nowy artykuł na stronie!
Można rzec, eksperymentalny.
"Promowanie kremacji zwłok i modlitwa eksperymentalna, czyli życie sir Henry’ego Thompsona (1820–1904)"
Sposób pozbywania się szczątków zmarłych jest oczywiście tematem, na który lekarze mogą mieć wiele do powiedzenia. Jako strażnicy zdrowia żywych, niebezpieczeństwa i choroby, które materialne pozostałości naszych zmarłych przyjaciół mogą powodować u żyjących, muszą budzić troskę w środowisku medycznym. Coraz gęstsze zaludnienie w wielkich miastach uświadomiło ostatnim dwóm pokoleniom konieczność podjęcia działań, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się chorób wskutek opóźnień w pochówku oraz korzystania z nieodpowiednich miejsc pochówku. Jednak w większości przypadków podjęte wysiłki jedynie przesuwają problem trochę dalej. Proste obliczenia matematyczne pokażą, że obecne cmentarze wkrótce będą otoczone zabudowaniami i konieczne będą nowe rozwiązania. Aby sprostać tym problemom, praktyka kremacji była energicznie promowana jako bardziej racjonalny i zdrowy sposób pozbywania się zmarłych przez Towarzystwo Kremacyjne, którego prezesem był Sir Henry Thompson.
Kontynuuj czytanie na stronie Pharmacopola: https://pharmacopola.pl/henry-thompson-kremacja-modlitwa/
**
Główna strona z bezpłatnym czasopismem Pharmacopola i naszymi książkami: https://www.pharmacopola.pl
https://www.facebook.com/pharmacopolawydawnictwo/
https://www.instagram.com/alexander_gulosus/
https://www.instagram.com/pharmacopolawydawnictwo/
https://www.youtube.com/@pharmacopola_redakcja
https://www.tiktok.com/@pharmacopola.wydawnictwo
Patronite: https://patronite.pl/pharmacopola
Buycoffee: https://buycoffee.to/pharmacopola/
Moje książki: https://pharmacopola.pl/sklep/
#pharmacopola #gulosus
#historiamedycyny #medycyna #smierc

Zaloguj się aby komentować
Jestem u dziadków, mieszkają w miasteczku powiatowym. Kiedyś miałem taki dziwny sen, którego akcja dzieje się właśnie w tym mieście powiatowym, gdzie oni mieszkają, był wtedy jakoś maj albo czerwiec. Nie było tam telefonów ani niczego takiego, co za chwilę będzie miało znaczenie. W rzeczywistości, jakieś dwadzieścia albo trzydzieści metrów od domu dziadków jest miejsce gdzie stoi piekarnia a w tym śnie stały tam takie trochę szeregówki trochę bloki. W innym miejscu stoją (w rzeczywistości) czteropiętrowe wielkopłytowce a koło nich idzie linia kolejowa.we śnie był tam generalnie pusty, wysypany żwirem plac a na nim były ruiny jakiegoś małego domku nie ogrodzone żadnym płotem ani niczym. No i generalnie to w tym śnie mieszkałem u dziadków i poznałem dziewczynę. Była fajna, bardzo miła, ładna, miała blond włosy i ogólnie to się zaprzyjaźniliśmy. Spędzaliśmy razem czas jeżdżąc na rowerach, siedząc w słońcu na ławeczce, która stała na przeciwko tych szeregówko-bloków. Ta ławeczka istnieje w rzeczywistości w tym samym miejscu w którym stała we śnie (czyli z rzeczywistości została przeniesiona do tego snu). No i po jakimś czasie (bliżej nieokreślonym) pocałowaliśmy się z tą dziewczyną. Dajmy jej na imię "Ania". W ten sposób zostaliśmy parą. Bardzo ją kochałem, jej towarzystwo dawało mi poczucie bezpieczeństwa. Po tym naszym pocałunku nie zmieniło się jakoś dużo. Ciągle spędzaliśmy czas że sobą spacerując po okolicy, leżąc razem na trawie, przytulając się. Nie pamiętam żebyśmy się seksili. Generalnie to byłem z Anią bardzo szczęśliwy, kochaliśmy się, dawała mi dużo bliskości i poczucia bezpieczeństwa. Spotykaliśmy się ze sobą codziennie i całe dnie mijały nam na wspólnym spędzaniu czasu. Była zawsze pogodna i ślicznie wyglądała ale jak się uśmiechała to po prostu no czułem takie ogromne szczęście... Było mi z Anią bardzo, bardzo dobrze, ponieważ darzyła mnie bezinteresowną miłością i dawała to poczucie bezpieczeństwa. W końcu któregoś dnia wyszedłem rano z domu i poszedłem do tej ławeczki przed tą szeregówkę w której mieszkała Ania i usiadłem na tej ławeczce, czekając aż z domu wyjdzie moja ukochana. Długo czekałem, ale Ania się nie pojawiała. Zapadł wieczór, ja cały dzień spędziłam na ławeczce oczekując na ujrzenie twarzy dziewczyny, którą tak bardzo kochałem, jednak bezskutecznie. Noc nadeszła, ulicę oświetlało pomarańczowe światło lamp ulicznych, jednak Ani nie było. Następnego dnia znowu czekałem na tej samej ławeczce na moją ukochaną, ale znowu się zawiodłem. Przez następne kilka dni siedziałem naprzeciwko drzwi przez które Ania wychodziła z domu lecz to oczekiwanie nie przyniosło rezultatów. W końcu wszedłem na klatkę tego "bloku" i po kolei pukałem do wszystkich drzwi pytając o Anię. Nie miałem pojęcia pod którym numerem ona mieszkała, dlatego właśnie tak robiłem. W końcu na trzecim, ostatnim piętrze otworzył mi facet koło czterdziestki. Wszyscy ludzie których wcześniej nachodziłem nie znali żadnej Ani. A gdy spytałem gościa czy zna Anię, powiedział mi że tak, że jest jej ojcem. Powiedziałem mu że jestem przyjacielem Ani i jakiś tydzień temu mieliśmy się spotkać, ale nie przyszła i się martwiłem. Facet odpowiedział że domyśla się że jestem chłopakiem jego córki i że od jakiegoś czasu spotykała się ze mną codziennie. Skoro miał tego świadomość to nie było co zaprzeczać, więc potwierdziłem. I wtedy gość powiedział "Ania już tutaj nie mieszka". Nie zrozumiałem tego wydawałoby się prostego komunikatu. Więc próbowałem się dowiedzieć więcej, że jak to, gdzie w takim razie teraz mieszka albo gdzie mógłbym ją znaleźć. Już nie pamiętam co mi odpowiedział, wydaje mi się że powiedział że albo Ania mieszka ze swoją matką w jakimś innym mieście albo nic nie powiedział. Bałem się że coś złego się jej stało albo że może miała jakiś wypadek i umarła. Jezu, tak strasznie się bałem, że faktycznie mogła umrzeć. Teraz mi przyszło do głowy, że może była na coś chora, tylko że w ogóle nie było niej widać jakiejkolwiek choroby. Ale prawie na pewno umarła, tylko nie miałem pojęcia z jakiej przyczyny. Byłem załamany, naprawdę czułem się strasznie, dużo płakałem. Pierwsza dziewczyna (mamy i sióstr nie liczę z oczywistych powodów) w moim życiu, która tak bardzo podniosła mnie na duchu (pamiętam, że w tamtym okresie miałem potworne samopoczucie i moje życie było bardziej taką przepełnioną smutkiem i rozpaczą wegetacją), sprawiła, że chciałem żyć, chciałem z nią i dla niej żyć... Nagle straciłem ją na zawsze i nawet nie miałem za bardzo pojęcia dlaczego. Dni mijały mi na przypominaniu sobie wspólnych chwil z moją kochaną Anią, przypominałem sobie jak bardzo z nią byłem szczęśliwy, czułem się wtedy bezpieczny, kochany, zaopiekowany. W ostatnim dniu, w którym ją widziałem i z nią byłem nie miałem przecież pojęcia, że to ostatni taki dzień. Zresztą skąd mogłem o tym wtedy wiedzieć? Tak więc no dni po rozmowie z ojcem Ani mijały pod znakiem nawrotu depresji (na dodatek takiego jakby wziął pięciokilowy młot i nim pierdolnął mi w głowę), płaczu i potwornego żalu. Aż w końcu się obudziłem. Cała opisana wcześniej historia była wytworem mojego okrutnego śniącego mózgu. A ja dalej czułem rozpacz i żal.
***
Mam właśnie tak, że część (i to całkiem duża, bo co najmniej 30 a może nawet 60 procent) moich snów bywa strasznie realna. Czasem nawet tak, że potem nie jestem w stanie powiedzieć, czy jakieś moje wspomnienie faktycznie wydarzyło się w rzeczywistości (tej, w której mamy telefony, hejto i robiącego swoją grę @MrGerwant), czy jest to jeden z moich snów (jak właśnie historia z Anią albo inne rzeczy) czy może jest to atak lęków/stresu (w którym doświadczam deja vu, nawrotu wspomnień z rzeczywistości, snów lub innych wytworów mojego mózgu). Więc no możecie to wszystko podsumować zdaniem "wiesz Zjedzonku, wydaje mi się, że jest to problem".
Dzisiaj byłem u dziadków i jak siedziałem sobie na tej ławeczce, która też pojawiła się w "Śnie o Ani", przypomniałem sobie tą historię i zrobiło mi się smutno. W tej chwili siedzę na peronie dworca kolejowego i przy pisaniu tego posta i opisywaniu tego snu zaczęły wracać kolejne kawałki tego snu (które już są opisane) i naprawdę poczułem ten smutek i żal, które poczułem wtedy po wybudzeniu się i powrocie do rzeczywistości. Tej rzeczywistości. #pdk
Ehhh akurat w tej chwili (16:38 dnia bożego 14.05.2024) dostałem kolejnego przebłysku deja vu, ale na szczęście lęk nie jest jeszcze duży. W każdym razie, kochani, osobom, które myślały że nie żyję albo coś pokazuję, że żyję. Chciałem się z Wami podzielić jakoś tym snem i tym jak zareagowałem gdy sobie ten sen dzisiaj przypomniałem. Pozdrawiam.
#zjedzonwszpitalu #psychologia #psychiatria #depresja #rozkminy #smierc i trochę też #przegryw
Wołam @ICD10F20, może Ci się spodoba.
Zaloguj się aby komentować
Przed chwilą ogłoszono śmierć Dickey Betts, współzałożyciela zespołu "Allman Brothers Band" i autora ich największego przeboju „Ramblin' Man”. Miał 80 lat i zmarł w swoim domu na Florydzie.
https://www.youtube.com/watch?v=Wa4DCp6cl2U
#muzyka #smierc #country #gitara #usa #ktoumarl

Zaloguj się aby komentować
Wiecie czym jest samotność?
Samotność jest wtedy gdy strzelacie samobója, wrzucacie film z pożegnaniem do internetu, a o tym, że nie żyjecie świat się orientuje po miesiącu. Tylko się domyślam, jak sąsiedzi się zorientowali, że nie żyje.
#smierc #samotnosc #wykop

Zaloguj się aby komentować

Pandemia wapujących nastolatków- Po podgrzaniu uwalnia się chlor!
W 2023 roku sprzedano 100 mln sztuk jednorazowych e-papierosów. Niemal połowa uczniów używa ich każdego dnia. Eksperci zjawisko określają pandemią uzależnienia. Po podgrzaniu uwalnia się chlor i inne związki powodujące raka i śmierć! #vape #epapierosy #ciekawostki #nastolatki #smierc...
Zaloguj się aby komentować
Przyczyna śmierci Tomasza Komendy - Dlaczego zmarł? Miał 46 lat
Tragiczna śmierć Tomasza Komendy - Kolejny Rozdział Niewiarygodnej Historii
W wieku zaledwie 46 lat zmarł Tomasz Komenda, człowiek, którego życie było niewiarygodną opowieścią o niesprawiedliwości, bólach, oraz walce o uznanie swej niewinności. Choć ostatnie miesiące toczył heroiczną walkę z ciężką chorobą nowotworową, to jego życie i tak było zdominowane przez dramatyczne wydarzenia.
Tomasz Komenda znalazł się w samym epicentrum skandalu sądowego, który wstrząsnął opinią publiczną na przestrzeni wielu lat. Skazany niesłusznie na 25 lat więzienia za gwałt i morderstwo nastolatki Małgosi, spędził 18 lat swojego życia za kratami, mimo iż był...
https://m.youtube.com/watch?v=BzjrXnDy24w
Łzy - anastazja jestem #muzyka #smierc
Leżę tutaj już od piętnastu lat
Nie mogę nic powiedzieć, ruszyć ręką, ani wstać
Sprawny umysł mam, jednak martwe ciało
Wszystko słyszę i czuję, po prostu wegetuję
Pamiętasz mamo, jak tuliłaś mnie do snu?
A teraz tylko ból i pokój zawsze pełen róż
Każdego dnia, jednego tylko chcę
Błagam was, zlitujcie się i zabijcie mnie
@madhouze a to znales? Wg mnie jedna z bardziej ryjacych beret piosenek
@NatenczasWojski kiedyś miałem pracę, jako kierowca dostawczaka. Jedyna opcja, żeby zagłuszyć ten cały hałas, była muzyka. Radio nie działało, ale czytało płyty. Tak się złożyło, że była tam zaginiona płyta The best of Łzy chyba z gazety Naj. No i siłą rzeczy, to była płyta która leciała bez przerwy i stwierdziłem, że to całkiem spoko zespół, ale nigdy się nie zagłębiałem. Dlatego te kawałki w takim stylu to dla mnie zaskoczenie.
Zaloguj się aby komentować

Narodzenie i śmierć Jezusa Zbawiciela
narodzenie, #śmierć
Poczęcie i narodzenie Izaaka, Jana Chrzciciela i Jezusa Zbawiciela, było o tym samym czasie w roku następnym. Według kalendarza lunarnego (Rdz 17,21; 18,10,14) Poczęcie i narodzenie Jana Chrzciciela, syna Zachariasza z 24 zmian kapłańskich (1Kron. 24,10) Było o tym czasie przy...
Zmarł Witold Mikołajczuk (42) - muzyk, kompozytor, wokalista, akordeonista i gitarzysta, znany jako "Witek Muzyk Ulicy"
( ͠° ͟ʖ ͡°)
https://www.youtube.com/watch?v=AtbNC6OsjMo
#nekrolog #smierc #warszawa #muzyka #kultura #punk
Zaloguj się aby komentować

Nie żyje posłanka Iwona Śledzińska-Katarasińska
W 1989 jako pierwszy redaktor naczelny tworzyła łódzki dodatek „Gazety Wyborczej”. Była też zastępcą redaktora naczelnego gazety. Związała się z polityką, od 2001 roku była członkinią Platformy Obywatelskiej. Wcześniej była związana z Unią Wolności. W 2015 została ponownie wybrana do Sejmu,...






