#praca

17
1858

@A_a sama nazwa wskazuje, że to pierwotnie były do pracy. Target to drwale. Jesnsy też zostały stworzone, jako spodnie robocze (° ͜ʖ °)

@A_a Przychodzi facet do sklepu z obuwiem i prosi o najdroższe buty, jakie są na składzie.
- Mamy takie ze skóry aligatora za pięć tysięcy złotych. - odpowiada sprzedawca.
Ale facetowi to nie wystarcza. Chce droższe. Sprzedawca zwietrzył interes i przypomniał sobie o specjalnym modelu ze skóry węża za piętnaście tysięcy złotych!
- To nie jest to, czego szukam. Potrzebuję jeszcze bardziej ekskluzywnych. - upiera się facet.
Sprzedawca już się irytuje, ale nie odpuszcza. Prowadzi faceta na zaplecze, otwiera duży sejf, wyciąga parę butów i ścisza głos.
- To są buty z ludzkiej skóry. Bardzo rzadkie i drogie. Pięćdziesiąt tysięcy złotych!
- I to jest to o czym mówię. - ucieszył się gość. - Ale czy nie ma czarnych?
- Są. Ale czarne to po dwie dychy.

Zaloguj się aby komentować

Dzień dobry w tym jakże zimowym poranku

Pewnie zastanawiacie się czemu znowu zniknąłem na tak długą chwilę.

Jak to zwykle bywa pochłonęła mnie praca. Bardzo dużo pracy, a ponadto gonił termin. Lecz nie ubiegajmy faktów.


Niespełna dwa miesiące temu dzwoni do mnie znajomy a jednocześnie właściciel dużej firmy zajmującej się budową dróg oraz innymi większymi pracami budowlanymi. Od razu mówię jest to bardzo specyficzny człowiek, gdzie rozmowa z nim za każdym razem mnie zaskakuje.

Ale dzwoni do mnie i bez żadnego dzień dobry, czy tam innych epitetów mówi.

  • Jak nie jesteś bardzo zajęty, wpadnij do mnie myślimy porozmawiać.

Co prawda jak zwykle miałem coś do roboty ale powiedziałem, że będę za 20 minut. Bo aż mnie ciekawość zżerała o co chodzi.

Gdy już go znalazłem na placu co nie było łatwe bo nikt nie wiedział gdzie jest, mówi to musimy pójść do biura i po drodze pogadaliśmy o pierdołach, nic co mogłoby w ogóle naprowadzić na cel naszego spotkania.

W końcu zasiadamy w fotelach i mówi:

  • Ja zawsze popełniałem błędy, popełniam je i będę je popełniał. Dlatego mam dla Ciebie propozycję,

Tu się poczułem lekko zmieszany bo nie wiedziałem zupełnie o co chodzi.

  • Jest taka mała robota, ty byś miał swoją część, ja bym miał swoją część. Tylko ciebie, nie interesuje nic poza wykonaniem swoich obowiązków. A ja biorę na siebie zleceniodawcę i dokumentację. To jest najlepsze co może Ci się trafić.

I tak przez pierwsze 10 minut rozmowy nie wiedziałem zupełnie o co chodzi.


Aż w końcu, jak przez mgłę, ale zobaczyłem brzeg. Pokazał mi wydrukowane dokumenty jednego z przetargów do którego miał startować. W skrócie, prace remontowo-budowlane oraz związane z gospodarowaniem terenów zieleni w parku niedaleko nas.

Myślę sobie ciekawa robota, rozwojowa, w sumie na zimę jakieś takie większe zlecenie mogłoby się przydać.


Zamieniliśmy jeszcze kilka słów, przejechaliśmy się do tego parku aby to wszystko obejrzeć, i mówię... wchodzę w to...


No ale nie tak prędko. Najpierw musimy wygrać przetarg.

Po zrobieniu swojej wyceny, wysłałem wszystko managerce, która zaakceptowała kosztorys i złożyła dokumenty. No ale zapomniała czegoś tam kliknąć w komputer. I zorientowała się dopiero podczas otwarcie ofert gdzie było już za późno. No nic, nie wygraliśmy my, ale też i nikt inny. Kolejny przetarg składamy te same papiery.

I ku naszemu zaskoczeniu wystartował znajomy, który też robi takie większe budowlane rzeczy ale od czasu do czasu lubi sobie złapać taką pierdołę jakby miał za mało roboty. I tak się złożyło że to on wygrał.

Więc myślę sobie że już po robocie. Aaaale, jakoś tak to wszystko się złożyło że mnie zaanonsowano, nowemu wykonawcy i stwierdził.

  • Skoro miałeś to robić to czemu nie. Nie chce mi się nikogo szukać.

Więc spoko. Przedstawiłem swoje warunki i czekam na zielone światło.

No i czekam, i czekam. Minęły jakieś dwa tygodnie od otwarcia oferty ale nie było jeszcze oficjalnego ogłoszenia wyników. Więc nie wiadomo do końca co się dzieje.

Ale w końcu dzwonię i pytam Jak sytuacja i na czym stoimy.

W słuchawce słyszę,

  • A no faktycznie możemy się spotkać i pogadać. I od przyszłego tygodnia możemy zaczynać ponieważ wtedy podpisze umowę i będzie można wchodzić.

Elegancko mam chwilę na zaplanowanie pracy ogarnięcie trochę innych rzeczy przed dużym zleceniem fajnie.

Zielone światło i ruszamy. Otrzymałem wszystkie dokumenty. No ale tak patrzę, oglądam raz z jednej raz z drugiej strony, nie mam żadnego projektu jak to wszystko posadzić. A było co.

Do posadzenia mieliśmy ponad 1700 roślin. Do tego 150 m ² trawy z rolki a także 50 m2 zielonego dachu z mat rozchodnikowych na remontowanej piwnicy oraz dziesiątki metrów sześciennych rozwożenia ziemi. To jest bardzo dużo pracy.

No i zachodzę w głowę mamy przedmiar robót. Do tego listę gatunków oraz ich ilości nic więcej.

Szybki kontakt do wykonawcy. Że czegoś mi tu brakuje na mianowicie projektu. On na to,

  • A tak faktycznie zapomniałem ci powiedzieć nie ma na to projektu, na jutro masz spotkanie z osobami z gminy które wszystko ci pokażą gdzie i jak posadzić.

Ok. Sobie myślę zapowiada się ciekawie. I nie myliłem się.

Na drugi dzień spotkanie wszyscy na miejscu.

Dostałem listę roślin, do tego mapka z jakimiś numerkami. Szybko połączyłem kropki że numerki przy roślinach odpowiadają numerkom na mapce. Reasumując, ich planem był brak planu.

I tak właśnie z istniejącej listy roślin bo tego nie mogliśmy za bardzo zmienić. Musiałem na szybko zrobić projekt całych nasadzeń w parku. Aby jakoś to wyglądało. Co nie było łatwym zadaniem.

Po kilkugodzinnym spotkaniu i dyskusjach, doszli do wniosku że mam to zrobić tak aby było dobrze. Trzymając się roślin z listy. Oczywiście kilka musieliśmy wyrzucić ponieważ nie miałby szans przetrwania.

Ale za to w trakcie pracy było trochę zmian ilościowych. Doszło do tego korowanie, drugie tyle maty rozchodnikowej kosztem trawników z rolki. Ale i obrzeże trawnikowe i jeszcze więcej kory.

Ku mojemu zaskoczeniu, nawet moje asy ogrodnictwa spisali się na medal. Codziennie a nawet i w weekendy stawiali się w pracy aby skończyć wszystko w terminie.

A propos terminu. To jeszcze jeden aspekt, który chciałbym poruszyć.

Czytając umowę oraz przedmiar robót było tam napisane że czas na realizację mamy dokładnie 30 dni od podpisania umowy przy czym nie wcześniej niż pięć dni od podpisania tejże umowy. Także z tyłu głowy mam, myśl jak to dużo mamy jeszcze czasu. A tu pewnego dnia na teren budowy przyjeżdża właśnie wykonawca, przyjeżdżają ludzie z gminy a także menadżerka z którą się kontaktowałem w sprawie jakichś nieścisłości.

A po co przyjechali? Zobaczyć postępy prac...

No i ta menadżerka przychodzi do mnie po cichu i po chwili rozmowy pyta.

  • A czy pan wie że odbiór gmina chce zrobić 15 listopada?

Dodam że był chyba wtedy 7 listopada, a ja byłem świadom tego, że mamy czas do końca miesiąca.

Odpowiedziałem jej wtedy zgodnie z prawdą.

Że, chyba zaszła pomyłka.


  • No tak ale gmina prosiła. I wynegocjowała wcześniejszy odbiór ponieważ taki pasuje. A ponadto była podpisana inna umowa w której ten czas biegł wcześniej.

Przynajmniej tak to zrozumiałem.

No Dobra trzeba zakazywać rękawy i brać się ostrzej za robotę. Chłopaki nie byli zadowoleni No ale dzięki temu sobie więcej zarobili.

My skończyliśmy wszystko 14 listopada. Z delikatną pomocą trzech chłopaków od wykonawcy. Dały ich tak po prostu bo nie miał już dla nich innej roboty.

Natomiast mi okazali się bardzo pomocni.


Tak więc, podsumowując wszystko

Przyszedłem pozytywnie odbiór wykonawcy.

W zeszłym tygodniu były dwa odbiory z urzędu. Które też zakończyły się pozytywnie. A w tym tygodniu mam spotkanie ze zleceniodawcą w celu rozliczenia prac i zamknięcia tematu.


Do tego jeszcze z mojej strony dałem taką kilkustronicową instrukcję obsługi wszystkich roślin. Czyli kiedy i jak trzeba je podlewać, czym podlewać, Jak nawozić i czym, jaką stosować ochronę aby to się wszystko przyjęło. Jeżeli się do tego nie zastosują, wówczas ograniczy to gwarancję na rośliny z mojej strony.


Na dole kilka zdjęć z końca realizacji.

Już nie mogę doczekać się wiosny kiedy to wszystko ruszy a już na pewno za kilka lat jak to wszystko urośnie i nabierze wigoru.


Tym oto długim ale za to nudnym wpisem wracamy.


#ogrodnictwo

#ogrod

#rosliny

#parki

#zpamietnikaprywaciarza

#praca

#zielen

#krzewy

#drzewa

6096c69e-4cae-4335-83f0-3ed9477f3dd8
e0612e49-0024-4435-9741-3a9065a87a7e
a0144609-1841-4795-a737-e94465a7b965
fa30932c-0828-41ff-9040-bd187c7628d9
89272019-6772-4c90-9492-7d708f6e47aa

Zaloguj się aby komentować

1584 + 1 = 1585


Tytuł: Osiągnij UPTIME. Jak zamienić chaos w kalendarzu na porządek i produktywność

Autor: Laura Mae Martin

Kategoria: poradnik

Wydawnictwo: MT Biznes

Format: książka papierowa

ISBN: 9788382315325

Liczba stron: 315

Ocena: 8/10


Licznik #dwanascieksiazek: 13/12


Poradnik napisany przez kobietę, która zawodowo zajmuje się doradztwem ds. produkcyjności w Google - pomaga usprawnić procesy, przeorganizować i zoptymalizować pracę tak, by kadra kierownicza mogła efektywniej korzystać z ograniczonych zasobów czasowych. W książce znajdziemy różne porady i "lifehacki" dotyczące organizacji czasu, spotkań, poczty, kalendarza, planowania itp. pogrupowane w krótkie rozdziały, dzięki czemu łatwo się je przyswaja i szybko pochłania książkę, nawet gry brak na co dzień czasu na lekturę.


Po książkę sięgnąłem zachęcony recenzją kolegi @Kuba0788. Na pewno nie żałuję jej przeczytania, mimo że całkowicie rozminęła się z moimi oczekiwaniami: liczyłem na praktyczne porady, a w większości przypadku natrafiłem na rozwiązania do których już sam kiedyś doszedłem, co tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że w mojej pracy to nie ze mną jest coś nie tak xD


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz


#bookmeter #ksiazki #poradniki #praca

c25b254a-6f0a-449c-b7e3-b1e1d494bf65
bori userbar

Zaloguj się aby komentować

Chcieliście kiedyś skorzystać z dofinansowań, ale nie wiedzieliście od czego zacząć?

Jeśli tak, to zapraszam na webinar. 25 listopada o 14:00 podpowiemy, jak się za to zabrać


Powiemy, jak skutecznie aplikować o środki na zakup oprogramowania CAD/PLM, usług lub maszyn?

Omówimy regionalne i krajowe granty - dofinansowanie projektów nawet do 150 mln zł.

Podpowiemy, jak rozliczyć ulgę badawczo-rozwojową - do 200% dodatkowego odliczenia kosztów dla innowacyjnych przedsiębiorców oraz korekta CIT/ PIT.

A także odpowiemy na pytania w czasie sesji Q&A!

Będzie z nami Edyta Musielak - specjalistka z ponad 15-letnim doświadczeniem w tym temacie, Country Manager w ABGi Poland.

Do zarejestrowanych osób wyślemy też nagranie: https://events.teams.microsoft.com/event/491ac74a-ea78-4998-951e-a8448e29f05b@8dd08955-18a8-4cd7-8017-5f997f4d47af


#inzynieria #technologia #cad #solidworks #praca #przemysl

97757b7b-f0ab-42f0-a0e0-e16327d1cf98

Zaloguj się aby komentować

Pracuje w agencji e-commerce/IT/Marketing

Szef zatrudnil nowa osobe jak brakuje nam klientów, zamiast przeznaczyć budżet na leady, żeby zwiększyć liczbę klientów.

Zespół introwertyków, nawet ci marketingowi. Nikt nic nie raportuje, wszystko ogarniam dookoła, żeby się trzymało kupy. Jestem handlowcem/opiekunem, a mam tworzyć strategie marketingowe, plany, harmonogramy itd xD Bo to rzekomo zakres "opieki". A reszta sobie klepie. Klepie kampanie, klepie SEO, czasem nawet sam musze im strategie i pomysły dawać na co się warto pozycjonować i gdzie jest nisza. Nie rozumieją ani marketingu ani sprzedaży, ale rozumieją algorytmy google.

Teraz szef zatrudnił nową laskę, która też będzie od klepania i ja mam wszystko planować xD czyli zatrudniajac nową osobę dodał mi obowiązków. A na koniec się do mnie pruje, jak jest za niska sprzedaż, nie widząc że ogarniam mu włąściwie całą firmę, bo panicz nawet ma problem się podpisać na umowie, którą mu przyniosę i czasem klienci do mnie dzwonią gdzie jest skan umowy z naszym podpisem xD

Jakby ktoś zarzucał mi megalomanie i narcyzm, to rok temu trafiłem tam bo nie mialem innej opcji po powrocie do rodzinnego miata i firma była na granicy rentowności bo traciła klientów (ciekawe czemu xD) bo drugi opiekun się nie zna na produkcie i klienci nie wiedzieli za co płacą, ale też mi go żal, bo miał być od wszystkiego.

W sumie moim celem jest to, żeby zapierdalać na nich i przynosić więcej umów, ale więcej umów = więcej zobowiązań wśród klientów dla mnie, bo żaden specjalista nie raczy raportować wyników pracy, analizować wyników, omówić, podsumować, on tylko klepie.

Obecnie szukam czegoś innego, ale gadam z kumplem co ma swoją firmę tego typu (niestety odmówiłem mu jak zaproponował pracę i żałuję) i mówi mi, że jest mu ku⁎⁎⁎⁎ko mnie żal i że prędzej czy później się wypalę.


#pracbaza #praca #marketing #it

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Ciemnogród się nie nauczy


Siostra pracuje w jakiejś gówno fabryce, zarobki lekko powyżej najniższej ale ma tam jakieś zlecenia dodatkowe chałupniczo.


Ma ona taką dziwną przypadłość, że wiecznie narzeka i marudzi, a praca to najgorsze co ma do zrobienia.

Te baby tam w tej robocie u niej tak samo.

Nie dość, że mają wolne wszystkie długie weekendy to jeszcze ładują L4 ile wejdzie.


W tym roku już z 4 czy 5 razy była, twierdzi że niby ona tam najmniej bierze L4 ale jakoś nie chce mi się wierzyć.


Dotrwanie u niej do weekendu to chyba Jezus Chrystus taszcząc ten element krzyża, mniej narzekał.


Wracając do sedna, 90% jej chorobowego to symulacja i zawsze ALE TO K⁎⁎WA ZAWSZE

W ostatni dzień urlopu albo już po powrocie do pracy odpierdala się jakieś gówno.


Ostatnio

-pies zdechł

-zjebał się kocioł CO

-zachorowała na covida

-zjebało się auto


Wzięłaby urlop ale wypierdala prawie cały do czerwca a potem zdziwiona i kombinuje z L4.


Potem oczywiście gorzkie żale, brak premii frekwencyjnej, fochy że brak podwyżek etc. Jak cała firma wali w c⁎⁎ja, nie robią norm a nawet jak robią to przy takiej absencji ciężko porobić wysyłki do klienta etc.


Ja bym takiego pracownika wy⁎⁎⁎ał z miejsca choć wiem jak to prawnie wygląda...


Rozwiązaniem tego problemu jest b2b i by się szybko nauczyli że można i cały miesiąc sobie siedzieć na L4 ale trzeba sobie za nie zapłacić to samo z urlopem, dać im kasę brutto + np. 2000 i wszystkie obowiązki pracodawcy i za chwilę by na kolanach wracali.


Takim ludziom to się wydaje, że w firmie kasa z nieba spada a oni są tylko po to by ją łapać.


Któregoś razu z ciekawości policzyłem to wyszło że w ciągu roku nie przepracowała ani razu pełnego miesiąca, w każdym coś i po kilka razy w sumie 49 dni nieobecności (urlopy i l4).


#hejto #praca

Zaloguj się aby komentować

Pierwszy raz robie w dużej korpo, jasny gwint ale papierkologia, a jeszcze gorzej że wiele z tej papierkologii ma sens, a jeszcze gorzej że zabija to innowacje i Chiny to rozjadą korpo w kilka następnych lat, bo wszystko jest tam outsorcowane.


#korporacja #praca

Korpa się od środka same rozjeżdżają specjalistami z Indii. W tym tygodniu jeden kumar robił awanturę bo inne kumary nie są w stanie od maja zakończyć procesu onboadingu mojego zespołu, który sami projektowali. Kazał nam się nawet wstydzić, że to tyle trwa.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@MostlyRenegade z drugiej strony hrki potrafią krzywo patrzeć na jego brak, a przewalič rekrutację do w sumie spoko firmy bo Julka cię nie znalazła na LinkedIn to tak średnio

@Czokowoko To nie jest tak, że ze względu na RODO nie mogą sobie tak po prostu włączyć takiej opcji tylko powinni poprosić użytkownika o akceptację? Innymi słowy powinno być opt-in, a nie opt-out. Mam nadzieję, że UE do⁎⁎⁎ie srogie kary takim firmom.

Zaloguj się aby komentować

@Deykun Pewnie chodzi o to, osoba po udarze może ubiegać się o stopień niepełnosprawności. Ale dziwnie napisali to "ogłoszenie".

@suseu raczej po prostu terapeuta dla starszej osoby po wypisie, wg zaleceń ze szpitala. Do stopnia niepełnosprawności wystarczy zwykły psycholog albo lekarz.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Nawiązując do wpisu Gepcia:
Od ponad miesiąca (koniec września), biorę 5g #kreatyna dziennie, po 18 zwiększyłem do 10g (przy masie 78kg), do tego walę #omega3, w rybach i kapsułkach.

Nie jestem #hejtokoksy i aktualnie nie ćwiczę (tak wiem, rusz d⁎⁎ę leniwa buło).
Ale w pracy jestem kilkanaście godzin na nogach, często niewyspany.
Nie jest to praca ciężka fizycznie (zazwyczaj), ale jestem ciągle w ruchu.
Po jakimś czasie zaczynałem być przymulony, mieć problemy z koncentracją i pamięcią krótkotrwałą, co tego stopnia że zaczynało mnie to wkurwiać - co chwila wracasz się i sprawdzasz czy np. zamknąłeś drzwi itd., czułem się jak debil. Zdarzały się dni że pod koniec chodziłem jak naćpany, i nie można tego zrzucić wyłącznie na zmęczenie pracą / brak snu.

W tej chwili jest o wiele lepiej, nadal mam takie momenty, ale jest ich dużo mniej, i są słabsze, często czuję się rześki nawet pod koniec roboty, co wcześniej zdarzało się rzadko.
Z 90% pewnością mogę powiedzieć że to nie efekt placebo.


Także ten, no, IMHO kreatyna pomaga, Omega-3 też nie zaszkodzi, jeśli ktoś ma podobne problemy co ja i @Gepard_z_Libii to polecam.

https://www.hejto.pl/wpis/zauwazylem-ze-jak-nie-pospie-dobrze-i-na-drugi-dzien-mozg-nie-pracuje-jak-nalezy

#zdrowie #praca #sen #dieta

c90b3e27-418d-4883-b63c-add17ed3ecc6
Opornik userbar

@Opornik tez zaczalem brac kreatyne i eaa widze poprawe nie tylko w energii ale tez w nastroju i jakości snu. Chyba tez musze dorzucić całego ADKA, bo w tym kraju omijanym przez słońce przyda sie suplementacja

@Opornik biorę 7g monohydratu codziennie i również uważam, że jest różnica. Nie jest to pierdolnięcie, tylko raczej subtelna zmiana w zakresie lepszej koncentracji, kojarzenia faktów i ogólnie poprawy jakości funkcjonowania mózgownicy. Pomijam efekty w zakresie treningów bo i tutaj widzę różnicę, ale tak jak wyżej: nie dostałem siły supermana, a raczej trochę lepiej mi się ćwiczy.

Zaloguj się aby komentować