#pasta

36
673

Tomki i Tosie, poszukuje 3 osób, które w najbliższą sobotę - jutro, będą miały czas i ochotę polecieć helikopterem do Chorwacji.


Plan jest taki, żeby wczesnym rankiem wystartować z Krakowa, godzina 4-5. Dzięki temu po przylocie do Makarskiej, będziemy mogli zjeść małe śniadanie i napic się winka.


Kolację zjemy wieczorem na pokładzie jachtu, z którego później wyruszymy w krótki rejs w stronę zachodzącego słońca, zanim wrócimy z powrotem do domu.


Osoby zainteresowane proszę o kontakt.

Przyjmuję zgłoszenia wyłącznie od osób posiadających helikopter i jacht - inaczej niestety nic z tego nie będzie.


#podroze #heheszki #pasta

a9d4febf-787b-4b0c-bf81-34304371a881
A_I userbar

Na akurat jacht mam(jeszcze nowy bo z #KPO) a na helikopter musiałbyś trochę poczekać,bo tak szybko mi nie dadzą....jak wszystko załatwię to dam znać i jesteśmy umówieni😉

Zaloguj się aby komentować

Pamiętam, jak w gimnazjum byłem wielkim fanem Norbiego. "Kobiety są gorące" leciało u mnie z Winampa codziennie. Znałem każdą głupią wstawkę, każdy werbel, każde "aha" w jego wykonaniu. Miałem nawet tapetę z Norbim w tych białych okularach, co wyglądały jak z bazaru.

Myślałem, że wystarczy jeden hit, żeby być szczęśliwym.

Pewnego dnia zobaczyłem go na stacji benzynowej. Jadł hot-doga, wyglądał jak milion starych złotych. Wracał chyba z jakichś dożynek.

Wyrwałem kartkę z zeszytu i podszedłem. Nieśmiało poprosiłem o autograf. Norbi nawet nie podniósł wzroku, tylko mruknął

- Aha, aha. Ale weź spie*dalaj!

Wróciłem do domu, wywaliłem płytę, zmieniłem tapetę. Folder "NORBEEELOOVE" skasowałem razem z kontem na forum fanów.

Zacząłem czytać forum o imporcie gazu, bo wiedziałem jedno - jeśli chcę zemsty, potrzebuję kasy. Dużej kasy.

Na początku sprzedawałem butle na działki. Potem poszło hurtowo. Ziomki z osiedla sprzedawały butle bez legalizacji, a liczniki na moim CPN pokazywały tylko nieparzyste wartości. W papierach obracałem tym gazem tak, że nawet kontrola z urzędu nie mogła się połapać.

Po dwóch latach miałem cysterny, leasingowane ciężarówki, lewe spółki i kontakty w Moskwie. Gaz płynął, hajs się zgadzał.

W końcu wynająłem detektywa, który ustalił, że Norbi grał koncerty na faktury wystawiane przez kolegę spod Radomia. Wystarczył jeden donos i po kilku miesiącach Norbi dostał pismo: aha aha kilkaset tysięcy złotych zaległości plus kary i odsetki aha aha. Musiałby przez rok grać do kotleta 24h na dobę, żeby spłacić to z "Kobiety są gorące".

Wtedy wchodzę ja.

Proponuję mu 400 tysięcy, żeby został twarzą mojej firmy handlującej gazem do domowych instalacji. Wiecie, tych wielkich białych zbiorników na podwórku. Norbi mówi, że on jest artystą, że to uwłacza. Wychodzę, zostawiam go z myślami.

Następnego dnia urząd odrzuca mu wniosek o raty - bo akurat trafia tam kolejny donos, o starych występach dla Polsatu za gotówkę. Po dwóch dniach Norbi dzwoni. Już nie mówi, że to uwłacza, tylko mówi

- Aha-aha, to bym się zgodził.

Ja na to

- Aha, aha, tylko teraz oferta to już tylko 150 tysięcy.

W słuchawce słyszałem, jak mu gul skoczył - nie wiem, bardziej od kwoty czy tego "aha aha".

Po tygodniu jego twarz pojawia się na zbiornikach pokazowych przy drogach krajowych i w ogródkach klientów. Zdjęcie Norbiego z wymuszonym uśmiechem i dopiskiem

"Jako klient polecam."

Bez „aha-aha”. Nie dałem mu tej satysfakcji.

Od 2022 gaz ze wschodu jest na cenzurowanym. Sprzedałem firmę.

Wszyscy przerzucają się na fotowoltaikę i pompy ciepła, a Norbi dalej uśmiecha się z tych zapomnianych przez agencje reklamowe zbiorników. Czemu? Bo podpisał umowę na 40 lat z opcją aktualizacji wizerunku.

Siedzę właśnie w przydrożnym barze i jem jajecznicę, okno ma widok na taką bańkę. Norbi patrzy na mnie z tą plastikową miną. Wciąż poleca.

I wiecie co? Jestem cholernie szczęśliwy.

Jedyne, czego żałuję, to że nie otworzyłem skupu katalizatorów.

#czerstwyhumor #norbi #pasta #muzyka

dcad1759-73ae-4110-9d58-9cf486c72a7f

Zaloguj się aby komentować

W środę moje bublo postanowiło zostać bolidem WRC. Jedziemy sobie spokojnie na zakupy i nagle spadek mocy o połowę i hałas jak z BMW E36 z rynną zamiast wydechu.

Zjeżdżam na pobocze, zaglądam pod samochód i wisi rura, wg wstępnych oględzin puściło łączenie gdzieś w okolicach kolektora wydechowego/katalizatora. No nic, jedziemy dalej - ludzie się obracają bo bublo emituje dźwięk jak na rajdzie Barbórki xD

Umawiam serwis tłumików, miły Pan mówi żeby podjechać na bezpłatne oględziny i dopiero wtedy ustalimy co jest do naprawy i wyceni robotę.

Zajeżdżam na miejsce, wjeżdżam na kanał, miły Pan wchodzi pod samochód i słyszę soczyste "o kurvaaaaa!"

Zimny pot na plecach, przerażenie i myśl - będzie mnie to kosztowało z tałzena.

Miły Pan zaprasza do kanału i radosnym głosem stwierdza że ten samochód ma katalizator!

No ma, bo tak został przytargany z kraju tulipanów i przed zakupem stwierdziłem jego obecność wraz z obecnością bebechów w środku

Okazało się że puścił spaw rury wychodzącej z kata, miły Pan umówił godzinę na dzień następny i określił koszt naprawy. Nie wiem czy dużo, ale to było dobrze wydane 100 złotych.

Samochód ma nalatane 241k, a katalizator jest czysciutki i pewnie jeszcze trochę posłuży.

Fajnie ( ͡o ͜ʖ ͡o)

#pasta #tworczoscwlasna #samochody

079fd765-eb94-4bd5-816a-8a52a627b400
Yes_Man userbar

@Yes_Man lat temu z 15 pojechałem na taki serwis z mazitem starszego wiekiem znajomego. Wymienili za jakąś super cenę pół instalacji wydechowej.

Doświadczony życiem znajomy, wyczuł, że coś tu śmierdzi i miał rację. Po operacji zniknął katalizator ( ͡° ͜ʖ ͡°)

nie pamiętam jak to się skończyło, ale gość był jednym z takich, z którymi nie chcesz nigdy zadzierać przez jego lokalne znajomości i duże plecy.

@Yes_Man kumplowi kiedyś w starej 5 urwał się tłumik zaraz za plecionką z przodu, k⁎⁎wa jaki to był ryk xD R6 wylo tak, że dosłownie wszyscy w promieniu 200 metrów się na nas oglądali

Zaloguj się aby komentować

#byloaledobre #czerstwyhumor #pasta


>bądź na szwedzkim wycieczkowcu


>idź srać


>nasraj


>spłukuj


>nie działa


>oshit.png


>co robić


>znajdź sprzątaczkę


>nie umiej po szwedzku


>ona nie umie po angielsku


>złap ją za rękę i zaprowadź do męskiego sracza


>już ma cię za świra


>pokaż jej gówno które zrobiłeś


>powiedz "titta" ("patrz" po szwedzku) i spróbuj spłukać


>gówno spłukuje się normalnie

@Michumi Z ciekawostek to się ostatnio dowiedziałem, że wersję tego żartu mają również w Finlandii i krajach bałtyckich, z których pływają promy do Szwecji, a język jest inny. Dokładnie ten sam tylko bohater główny jest np. z Finlandii.

Zaloguj się aby komentować

#asg #pasta #opowiadanie

Niedawno byłem na 48h evencie asg I miałem nagły atak weny. W związku z nim popełniałem pastę/opowiadanie/wysryw i pomyślałem że wrzucę tutaj, jak wam się spodoba to będę wrzucać więcej.


📒 SRACZ #1 — Subiektywnie Raportowane Autorefleksje Ciemiężonego Zastępcy

🎨 Koloryzowany przebieg MARSH 2025 okiem 2IC Verony (Nomad) – Triciak


Akt 1

Piątek.


Pierwsze Starcie

(Czyli jak zacząć z ujemnymi punktami)


Godzina 11:45. Jakże klasycznie – nie zmieściliśmy się wszyscy na pokład. Pół drużyny w STARze, pół w stanie zawieszenia między „zaraz wejdziemy” a „chyba nie tym razem”. Zaskoczenie? Żadne. Ale luz – przecież mieliśmy dostać banalnie proste zadanie. Zabezpieczenie kopalni złota – brzmi jak robota dla ochroniarza z galerii handlowej, a nie dla ponad 30 zmotywowanych ludzi z zaawansowaną wiedzą o grzebaniu się w błocie.


Byłem spokojny. Mieliśmy przewagę liczebną, doświadczenie i... no dobra, nie mieliśmy zbyt wiele granatów, ani RPG, ani blokady na drogę ale kto by się przejmował.


12:00 – klaksony wyją, syreny jęczą, a moje PTSD z poprzednich edycji właśnie się przeciąga i rozciąga jak stary kondom w kieszeni ładownicy. Inni ruszają – my siedzimy. Zastępca cierpi. Ale rozkaz to rozkaz, a wojsko to nie festyn.


12:15 – ruszamy. Z kabiny krzyk: – „Nie jedziecie na Kopalnię! Straciliśmy PORT!” W jednej chwili czuję, jak w moim organizmie uruchamia się tryb „zimny pot + groźne słowa w myślach”.

Strata PORT-u to nie żarty. To jakby ktoś zajął lodówkę pełną piwa w środku sierpnia – trzeba odbić, natychmiast.


Przejazd: 3 minuty. W głowie: cały plan szturmu, lista pseudonimów, modlitwa o brak gunnerki. – „Desant!” – wrzeszczy Długi. Wyskakujemy jak sprężyna z gearboxa. Krzaki, azymut, tyraliera. – „Puma na szpicy! QRF na lewą, flankować!” Prawie dodałem „a ja na offgame po kawę”, ale ktoś już strzela – czas wrócić do rzeczywistości.

Pierwsze strzały. Nie ma chętnych na zostanie bohaterem. – „Kto pierwszy, ten martwy” – stare porzekadło piechoty błotnej.


Interweniuję. Zastępca nie może się grzebać – trzeba wyglądać jakby się wiedziało, co się robi. – „Badguy, pchaj sekcję z prawej!” Reakcja natychmiastowa – jakby tylko na to czekał. Aligator rusza pierwszy, za nim Blade i reszta. Dołączam za nimi.


Szturm. Minęliśmy wzgórza. Przedpole, namiot PORT-u, promienie słońca odbijające się od bladych twarzy w krzakach – jakby ktoś reklamę farby maskującej kręcił.

– „Warto było pomalować gębę” – myślę, otwierając ogień.

Efekt zaskoczenia działa. „Ranny!”, „Hit!”, pomarańczowe kamizelki jak kwiaty nadziei. Biegnę na lewo – 2IC nie może umrzeć nieprzydatny, trzeba pociągnąć główne siły do przodu.

Na górkach: – „Chłopaki, pchamy! Macie bezpieczne podejście, ale tylko przez chwilę, więc wpieprzać się póki świeżo!” Przy drodze sekcja QRF tłucze się z gunnerką jak biedronka z Lidlem – w Impasie. Bez RPG nie mają szans, ale odciągają uwagę. Szacunek dla frajerstwa z honorem.


Finalny atak. Blisko namiotu, ale przeciwnik zrozumiał, że nam zależy. Granaty. Jeden, drugi, trzeci – przedpole PORT-u mieni się pomarańczowo.

Nie ma wyboru, ponawiamy podejście, dzielnie jak żuk gnojarz powoli pchamy się naprzód.

Namiot już blisko, podejście wygląda bezpiecznie. Biegnę, czuję że muszę. Zastępca nie może odpuścić, nawet jeśli nie ma granatu. Nagły ból – goła szyja, klasyka. – „Ranny! Medyka!” – leżę w trawie, modlę się o zespół ratunkowy lub teleport.


Po chwili dociera do mnie Badguy(chyba?) i wracam do gry. Widzę, że sytuacja nie jest kolorowa – dużo trupów, kilku rannych, Gunnerka zmienia ekipy przy drodze w ser szwajcarski ale nacieramy.

I znowu – te cholerne granaty.

Nasza ekipa w koło portu posiekana. Trzeba ich zastąpić, nie ma innego wyjścia. Biegnę. Dostaję drugą serię. Tym razem – spacerek na respa.

Zaloguj się aby komentować

Ziomek garował z tym typem, który zabił Zauchę. Podobno ten Francuz to wrażliwy gość, bardzo żałował swojego czynu

Zaloguj się aby komentować

Przykro mi jest bo rodzice zaopatrzyli sie w KOLEJNEGO kota, a ja jako alergik mam troche przewalone... Takze postanowilem napisac greentext


>badz mna

>Wojtek, 30+, alergia na koty odkąd pamiętam

>od dziecka zatkany nos, swędzące oczy, Clatra w kieszeni jak EDC

>rodzice całe życie: „Nie możemy mieć kota, bo Wojtuś się udusi”

>czuję się ważny, chroniony, dom - strefa bezpiecznego oddychania


>lata temu – pierwszy kot

>„To hipoalergiczny, Wojtuś, serio!”

>oczy pieką, kicham, ale przeżyłem

>kot po paru latach umiera, temat zamknięty

>uff… można odetchnąć (xD dosłownie)


>rok temu: „Adoptowaliśmy małą kotkę! Jest cudowna!”

>ja: „Serio?”

>matka: „To jest łowna kotka, będzie na zewnątrz mieszkać”

>przyjeżdżam – kot śpi w moim łóżku

>w nocy drapie szafkę, w dzień liże mi laptopa

>swędzi mnie wszystko, mimo Clatry

>odwiedziny stają się survivalem


>dziś rano – ping od mamy

>„Takiego mam słodziaka Musiałam przygarnąć”

>otwieram zdjęcie – mały puszysty kot dokładnie na moim miejscu na kanapie

>ciśnienie 180/120, wzrok tunelowy


>piszę: „Eeee kota?! Serio?!”

>matka: „Dziecko, nie wygłupiaj się. Damy radę”

>ojciec: „A co za różnica, clatra działa tak samo”


>czyli co, skoro na jednego kota działa w połowie, to na dwa działa w 1/4? nice math dad

>jestem oficjalnie zbędnym meblem, który przeszkadza przy ustawianiu kuwety

>nie mam gdzie spać, nie mam czym oddychać

>dom rodzinny = kociarnia z funkcją „czasem wpada Wojtek, więc niech nie dotyka dywanu”

>rodzice: „Dlaczego tak rzadko przyjeżdżasz?”

>bo mnie dosłownie zabija wasz klimat rodzinny

>koledzy pytają, czemu na święta nie jadę do rodziców

>bo tam powietrze mnie nie chce

>jadę do znajomego

>jego rodzice mają psa

>pies mnie nie zabija

>pies wygląda, jakby się cieszył, że jestem


#rodzice #pasta #tworczoscwlasna #truestory i troche #heheszki

54df0e7a-b573-4c25-921b-fc14753cbdcc

@tuvitob wiem, że nie to teraz chcesz usłyszeć, ale... Rozważałeś odczulanie? Przy takim poziomie reakcji alergicznej to by Ci serio ułatwiło funkcjonowanie

@moll No juz po paru odzczualaniach jestem na rozne sposoby (bylo nawet podejrzenie ze mam stricte psychiczna alergie)

po prostu taka moja uroda jak to ujal lekarz

@tuvitob chyba że tak w takim razie tym bardziej kiepsko. Ale na syndrom pustego gniazda niewiele poradzisz, skoro koty sobie upatrzyli

Zaloguj się aby komentować

Pierwszą postacią jaką robię w Simsach jest zawsze Goblin Malarz - zielonoskóry, obleśnie tłusty artysta-samotnik z fobią społeczną.


Urządzam mu w piwnicy mały przytulny kącik ze sztalugą, kibelkiem, lodówką, łóżkiem, prysznicem i koszem na śmieci, po czym zamykam go tam i usuwam jedyne schody na górę. Jego jedynym zajęciem jest malowanie obrazów. Całymi dniami tylko maluje i maluje i staje się w tym coraz lepszy, aż w końcu jego obrazy są warte kupę kasy. Zaglądam do niego co kilka minut żeby sprzedać to co zdążył namalować, po czym wracam do normalnej gry.


Pozostałe simsy cieszą się bogactwem niewiadomego pochodzenia i nigdy nie dowiedzą się prawdy o plugawej istocie żyjącej tuż pod ich stopami...


Zaraz zobaczymy czy da się ogarnąć #goblinmalarz w #inzoi ( ͡° ͜ʖ ͡°)


#goblinmalarz #simsy #inzoi #pasta

4af92287-6504-491a-8ffc-01655cf1ee2d

Zaloguj się aby komentować

Mój stary to fanatyk kompostowania. Pół ogrodu zajebane kompostownikami najgorsze. Średnio raz w miesiącu ktoś wdepnie w leżący na ziemi termometr do kompostu i trzeba wyciągać w szpitalu bo mają zadziory na końcu. W swoim 22 letnim życiu już z 10 razy byłem na takim zabiegu. Tydzień temu poszedłem na jakieś losowe badania to baba z recepcji jak mnie tylko zobaczyła to kazała buta ściągać xD Bo myślała, że znowu szpikulec w nodze.


#ogrodnictwo #pokazkompostownik #pasta

08dc7704-bcbd-40c0-924b-1c5e78e84b33
31649d3f-c58e-4bf2-98a9-7371ac460741
5cf1c066-6df7-4e80-927e-efb44196213b
bori userbar

@LuigiGDA Mierząc wiadomo czy temperatura jest w optymalnym zakresie. Jeśli nie, to można interweniować: przemieszać, nawodnić itp

Zaloguj się aby komentować

Uwielbiam reportaże o ZSRR (ipn. ZSRS).

>„Łzy mosiężnego Lenina. Opowieść o rodzinach Muchosrańska"

>staruszka Polina Iwanowna siedzi przed rozpadającą się chatką pamiętającą cara

>„nie było piękniejszego miejsca do życia niż Muchosrańsk"

>następne trzy strony to badania wskazujące, że Muchosrańsk był drugim najbardziej zanieczyszczonym miasteczkiem po Atomopizdziecku

>lasek, plaża, jeziorko świecące po nocach

>„może i bił, pił i zdradzał, ale jaki był przystojny za młodu"

>rozdział o historii zwalczania przemocy domowej w ZSRR (dwa plakaty i kampania, że w USA to biją żony i czarnych)

>zabrudzony przez gołębie pomnik krasnoarmiejca

>„jak brat mój Sierioża wrócił z Berlina, przywiózł po zegarku dla każdego"

>obecnie prawnuk Sierioży wykrwawia się pod Czirnojibawką

>rozdział o sile realnej wynagrodzeń w fabryce socjalizmu i czarnym rynku za Chruszczowa

>przed chatką przechodzi Wowa z powiększonym zestawem wad rozwojowym (jego matkę ewakuowano z Czarnobyla za późno)

>„myśmy naprawdę wierzyli, że mieszkamy w najlepszym państwie, w mirie analogow niet"

>nadżarta kwaśnym deszczem gipsowa figura oddziału, który w Afganie zmienił się w Gruz 200 w rekordowym czasie

>„na wieść o śmierci Leonida Iljicza mój Artem zachlał się na śmierć z radości"

>opis wizyty Jelcyna w Muchosrańsku (pijany dyrygował resztkami ludowej orkiestry im. Majakowskiego)

>„chcieliśmy dobrze"

>notka: Polina Iwanowna zmarła na zapalenie płuc dwa miesiące po wizycie autorki

>750 stron, 250 to bibliografia

>nominacja do Pulitzera, trzy pomniejsze nagrody, 7,1 na Lubimy Fleksować Się Mistrzem i Małgorzatą

#heheszki #historia #ksiazki #rosja #pasta

Zaloguj się aby komentować

Widzę że na Hejto zaczął się sezon burzowy (link).


1. idzie normalna, letnia burza

2. jest sto takich burz w roku

3. nobody kiers

4. wróć

5. hejto kiers, BURZA, K⁎⁎WA POZNAN, ALE JEBŁO, HALO WROCŁAF SŁYSZYMY SIĘ??? U WAS TEŻ? Halo tu szczebrzeszyn potwierdzam, widzialem grzmota. Tu zajączkowo, tu zajączkowo niepotwierdzam, POWTARZAM nie potwierdzam u nas sloneczko.


#heheszki #pasta #burza

bori userbar

@PlatynowyBazant20 Patrząc na post Ofcena Puław już z nami nie ma. Straty wyceniono na 64 złote i 93 grosze

@bori pasta pastą, ale takich warunków w strefie zderzenia się obu mas powietrza i do powstania ekstremalnych zjawisk burzowych jak dziś i przedwczoraj, to poprzednich parę sezonów nie widziało - najwyższy stopień wskoczył nie bez powodu

Zaloguj się aby komentować

Ja pi⁎⁎⁎⁎le opy byłem przed chwilą wymienić w opony na zimowe w moim tico co odziedziczyłem po dziadku rok produkcji 1998 xD bo od jutra ma być śnieg i lód. Jestem spierdoliną i sam bym sobie z tym za c⁎⁎ja nie poradził więc podjechałem do takiego warsztatu w mojej okolicy, który zajmuje się wyważaniem kół, wulkanizacją itd. W tej części roku zajmują się głównie wymianą opon właśnie bo spierdolin w polszy pod dostatkiem a poważni biznesmeni nie chcą się upierdolić.

Stoję sobie i czekam grzecznie aż mi te opony wymienią, patrzę, a tu słynny reżyser Andrzej Wajda się kręci po hali. Zmieniał opony w swoim Lexusie RX400. Obserwują Wajdę żeby podejrzeć trochę wielkiego świata, on elegancko ubrany w garnitur, płasz i taki długi, artystyczny szalik się przechadza w tą i spowrotem, nuci pod nosem jakąś muzykę z filmu i nagle usiadł na 3 leżących na sobie oponach. Od razu zacząłem się martwić czy mu się od tych opon te drogie spodnie od garnituru nie pobrudzą ale on ma pewnie tyle pieniędzy, że nawet ich nie będzie prał tylko kupi nowe. Wajda siedział i jakoś tak się dziwnie kręcił aż nagle mechanik krzyknął

>Panie reżysyrze, panie reżysyrze gotowe

Wajda wstał, zapłacił i pojechał.

Ja jeszcze ciągle czekałem na swój samochód więc wpadłem na pomysł, że sobie usiądę tam gdzie siedział znany człowiek i będę czuł dobrze, może mi nawet przyjdzie do głowy pomysł na jakiś wybitny film xD

Podchodzę do tych opon, patrzę, a tam w środku centralnie nasrane. Balas taki z 2 kilo lekką ręką. Wajda pierdolony nasrał i uciekł. Oglądam kloca i myślę co za chory sk⁎⁎⁎⁎syn z tego Andrzeja i nawet chciałem zrobić zdjęcie komórką i sprzedać może potem do jakiegoś Super Expressu, żeby naród wiedział co autorytety moralne odpierdalają. Nagle podchodzi mechanik żeby mi powiedzieć, że już mogę zabierać samochód i zauważył, że zaglądam w opony. No to on też ukradkiem zajrzał i niestety zauważył gówno.

K⁎⁎wa jak on zaczał drzeć mordę

>Coś ty k⁎⁎wo zrobił idioto?!

>Pojebało cię debilu?!

Zaraz się zleciały mirki z całego warsztatu i drą się na mnie wszyscy, klienci się zbiegli i się ze mnie śmieją, robią zdjęcia gówna i moje komórkami, ja już łzy w oczach. Mirki krzyczą, że mam płacić 500zł za czyszczenie albo posprzątać i już się nigdy u nich nie pokazywać. 500zł to ja mam na cały miesiąc na studenckie biedażycie więc mówię, że posprzątam, ale że to nie ja nasrałem, a oni

>No to niby k⁎⁎wa kto? Pan reżyser Wajda?

I już się bałem powiedzieć, że to on bo by mi nie uwierzyli a może jeszcze dostałbym wpierdol za szkalowanie ich sławnego klienta. Zresztą nie chciałem nic tłumaczyć tylko jak najszybciej stamtąd spierdalać.

Dostałem rolkę ręczników papierowych, wziąłem gówno przez ręcznik (dobrze, że było twarde bo inaczej to bym przez godzinę czyścił) i pytam gdzie to mogę wyrzucić. Mirki drą mordę, że na pewno nie u nich, mam to zabierać ze sobą i spierdalać.

No to wsiadłem do samochodu z gównem w papierze w ręce, wyjechałem z warsztatu i wyjebałem je za okno po kilkudziesięciu metrach.

Wróciłem do domu i się popłakałem ;__; WAJDA TY C⁎⁎JU NIE ZAPOMNĘ CI TEGO

#pasta #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Ale mnie wkurza jak w niektórych sklepach niektóre produkty typu pakowane fabrycznie parówki czy sery nie mogą stać w normalnej ladzie samoobsługowej tylko trzeba stać w kolejce na mięsnym żeby kobita mogła zza szyby wyjąć i podać. Oczywiście prośba typu "czy mogłaby Pani podać mi tylko paczkę..." zaraz wiąże się z gromiącym wzrokiem i komentarzami emerytów wybierających godzinami wędlinę życia. Szkoda, że nie ma tego problemu z browarem, bo chłodnie samoobslugowe zasrane od podłogi po sufit. A mogliby zamienić to rolami i odstać swoje po pysznego Kustosza czy Harnasia a Pani Jadzia mówiłaby:

-Może spróbuje Pan pysznego Sterna 9% na promocji mamy.

A klient na to: "

-Pani Jadziu a te żuberki to świeże?

- No pewnie panie Stasiu, wczoraj z hurtowni przyjechały!

- To ja poproszę cztery sztuki

- Kurcze wyciagneło mi się osiem moze byc?

- No dobrze jakoś dam radę, dziś szwagier przyjeżdża to się nie zmarnuje

A Ty spokojnie idzesz do lady i ładujesz sobie gouda, krakowska, podwawelska i te wielkosolne Berlinki czy inne mięso odzzielone mechanicznie z kurcząt spokojnie śmigasz do kasy- oni niech tam sobie piwo życia wybierają i do wieczora...


#heheszki #zalesie #takaprawda #alkoholizm

#piwo i trochę chyba #pasta ale #tworczoscwlasna

W leklerku sery leżą sobie w takiej chłodziarce popakowane w papier. Różne rodzaje i wagi.. Podchodzidz, bierzesz i idziesz po winko

@adam_photolive ehhh.... problemy miastowych ludzi z pierwszego świata

W mojej biedronce nie ma żadnej lady, paróweczki leżą grzecznie w lodówce, co najwyżej można ponarzekać na bułki, w których ktoś brudną łapą grzebał żeby znaleźć tę jedną jedyną najlepiej rozmrożoną.

Zaloguj się aby komentować

Idę wczoraj rano po cukier do Biedronki, bo promocja 1,99 zł/kg z kartą Moja Biedronka limit 10 kg na kartę, aż tu mnie nagle zjawisko zatrzymuje - znajoma stoi pod Żabką w samej piżamie i gada do latarni. To Karyna, typiara z równoległej klasy z gimnazjum, jakby jej dać ramę, to byłaby obrazem nędzy i rozpaczy polskiej psychiatrii dziecięcej. Brak ojca, dwubiegunówka i zamiłowanie do kryształu 24h dowóz, a jedyne, przez co nie rzuciła się pod pociąg, to zamknięcie jedynej linii kolejowej na naszym zadupiu i jej chłopak Janek (na ten moment nie żyje). Jakby dwa lata temu nie przesadził z fentem, to pewnie mieszkaliby razem na opuszczonym dworcu i hodowali tam swoje dzieciaki jak w zoo.

Wracając, albo Karynie odbiło do reszty, albo znowu się nażarła piguł i widzi papieże na kiju, więc po starej znajomości podchodzę i pytam, co zacz. Ignoruje mnie i trzęsąc się, dalej gada do latarni. A właściwie do Janka, bo z jej bełkotu wynika, że właśnie rozmawia z byłym zaklętym w lampę sodową. Odsuwam się dyskretnie i już mam odpowiedzialnie uciec i zostawić innych z tym problemem, kiedy z mszy o 7.30 wychodzi ekipa moherowych beretów pokutująca za mężów w UB. Patrzą na dziewczynę produkującą dirty talk do latarni, ta z najgrubszą teczką donosów przypomina sobie, że Janek dobry chłopak był i dzień dobry mówił, więc padają na kolana i zaczynają się modlić za spokój jego duszy po tym, jak się udusił. Karyna płacze, mohery płaczą, proboszcz prawie płacze, sprzedawczyni w Żabce stoi na szlugu i płacze, no jakby Dowbor ogłosiła, że chodnik wyremontuje.

Nagle zza rogu wychodzi doktor od smerfów, miejski psychiatra. Spogląda na znajomą twarz, macha ręką przed oczami, pyta o imię, nazwisko i gdzie jest teraz najlepsza krajuwa w mieście. Poprawia okulary, spogląda na stare baby i oznajmia, że gówno chłopu nie Janeczek, dziewczyna ma powiększony zestaw chorób psychicznych leczonych kryształem i duchy widzi, więc trzeba ją na obserwację do Tworek, bo jeszcze gorzej będzie, a one niech się uspokoją i nie kręcą masowej histerii. Mohery jeszcze bardziej w płacz, Karyna wyje, sprzedawczyni płacze i łzy na parówki ściekają, a ja strzelam palcami, podchodzę do psychiatry i mówię...

...że jak nie jak tak, żadnych duchów nie ma, Janeczek leży sześć stop pod ziemią, a nie lata nad lampą i że cud, że Karyna widzi tylko jego, a nie wrota do Hiperborei xD

Cukier był, wziąłem 10 kilo i jeszcze trzy skyry brzoskwiniowe, bo promocja była.


#pasta #heheszki

d5f26f91-116e-4831-867a-3eb03bf60861

Zaloguj się aby komentować

+18


Bądź mną

Level 20

Nazaret here

Od sześciu lat twoim mężem jest cieśla Józef (ale nic jeszcze nie ten tego)

Przychodzi do ciebie jakiś typ, mówi że jest aniołem i że urodzisz dziecko

bekafhui.exe

Okres ci się spóźnia, więc idziesz do lekarza

W czasie badania USG dowiadujesz się, że faktycznie jesteś w ciąży

Co tu się odjaniepawla?

Rodzisz syna

Staje na czele jakiejś grupy aktywistów, więc nie ma go całymi dniami w domu

Twój mąż nadal nie kupuje tej historyjki z aniołem, oddalacie się od siebie

Nie oglądacie już razem netfliksa, bo Józio non stop przesiaduje w stolarni

Twierdzi, że dostał jakieś duży kontrakt na krzyże dla Piłata czy coś

Zaczyna chlać

Chleje bez umiaru

Regularnie obskakujesz wpierdol

Masz siniak na siniaku

Syn wymyśla ci ksywę

Matka Niebieska

Najgorzej


#heheszki #pasta #bekazkatoli #czarnyhumor

39bacfcf-c237-40b3-a8c3-c64e5a747280

Powiem wam, że dla mnie te wybory to także kolekcjonowanie w głowie scenek, które potem siedzą jak memy w folderze „nie do pokazania rodzinie”. Jedną z nich zapamiętam na długo.


Wychodzę wczoraj z studia kanału zero – tłum szaleje, każdy Mariusz coś krzyczy: „Stano!”, „Polska cała bez Rafała !”, „Bążur!”, „Dupiarz!” i tak dalej. Ja szybki zwrot w prawo, 20 sekund później siedzę już w aucie. Ale żeby wyjechać, muszę się przecisnąć przez ten gęsty tłum, jak przez lobby Grand Hotelu w 2005.


Powolutku, ostrożnie, metr po metrze… i nagle ktoś puka w szybę od strony pasażera. Patrzę – Karol Nawrocki. Garnitur nienaganny, wzrok lekko błyszczący jakby od świateł… albo od wspomnień z apartamentów IPN


– Co, podrzucić pana? – pytam z uśmiechem.


– Oby tylko nie do apartamentu deluxe – rzuca i mruga okiem.


Wokół krzyczący wyborcy, fotoreporterzy, ochrona, megafony, a on nagle ścisza głos, jakbyśmy byli w konfesjonale z minibarową lampką.


– Ale niech mi pan powie… Pan we mnie zwątpił, prawda?


– No, trochę zwątpiłem, przyznaję. Te windy w Grandzie… No nie pomagają.


– Mam wielką prośbę. Niech pan się zastanowi… czy w 2009 roku naprawdę uczestniczyłbym w ustawkach, gdybym nie miał idei? Czy naprawdę sprowadzałbym panie do Grand Hotelu, gdybym nie wierzył w rekonstrukcję historyczną? Czy tak działa przeciętny beneficjent mieszkania służbowego? Niech pan we mnie nie wątpi. Bardzo proszę.


Zapamiętam to dlatego, że mnie ta scena poruszyła. Nie było w oczach Nawrockiego żadnej buty, żadnej arogancji, żadnej pretensji. Nie było ucieczki do opłaconego przez IPN apartamentu. Był tylko taki – wydawało mi się w tamtym momencie, że szczery – smutek, że w oczach drugiej osoby stracił twarz. I podjął, chociaż nie musiał, próbę.


Było to niewymuszone i przez to ujmujące. Bez podstawionych mikrofonów, mimo tłumów wokół to jednak bez świadków. Bez nadęcia i aktorstwa, typowego w debacie. Taki ludzki moment w polityce. Tylko człowiek, jego honor i… faktury z Grand Hotelu.

#polityka #pasta #pdk

Zaloguj się aby komentować

SPRZEDAM ZIEMNIAKI CEREMONIALNE

(Edyszyn limitowana, bezpośrednio z Matrycy Porodowej)


Doświadczysz? Czy tylko skonsumujesz?


Wydobyte z łona Matki Ziemi z intencją, pępowiną i lekkim szpadlem. Każdy ziemniak przeszedł przez cztery fazy Stanisława Grofa – od ucisku glebowego po katharsis w garnku.


Nie są to zwykłe kartofle. To są bulwy PRZEJŚCIA.


Ceremonialne obieranie z przewodnikiem duchowym (Janusz, rolnik z Sieradza).

Możliwość odczytu karmicznego z oczek.

Dla wegan, szamanów, freelancerów i ludzi, którzy słuchają podcastów o oddechu.


DODATKOWO:

Każdy ziemniak zapakowany w lniany woreczek z mantrą.

• Gratis: audio nagranie „Krzyk z ziemi” – dźwięk wyciągania bulwy, remaster 432 Hz.


Cena: 222 zł za sztukę

(bo 222 to liczba transformacji według Instagrama)


Nie jedz – integruj.

Nie siej – manifestuj.

Nie pytaj – zamawiaj.




Współczesny człowiek nie szuka już sensu — szuka doświadczeń.


Nie chodzi o to, by zrozumieć, tylko żeby poczuć coś wyjątkowego. Każda emocja musi być zamieniona w rytuał, każda potrzeba — w transformację, każdy produkt — w narzędzie rozwoju osobistego.


I tak oto stajemy w 2025 roku, w pełni świadomi, uważni, wyregulowani… trzymając w ręku ceremonialnego ziemniaka.


To już nie jest ironia. To lustro.


Gdzie kończy się duchowość, a zaczyna marketing?

Kiedy intencja staje się towarem, a towar – sakramentem?


Ziemniak — symbol codzienności, prostoty, brudu pod paznokciami — staje się idealną metaforą. Bo dziś nawet to, co z ziemi, musi być wzniesione… najchętniej na Etsy.


Może to nie ziemniak jest problemem. Może to nasza nieustanna potrzeba, by każdą pustkę wypełnić czymś „wyjątkowym” — bo zwykłość już nie wystarcza.


Czy jesteś jeszcze w procesie… czy już tylko w koszyku zakupowym?

Czy sięgasz do wnętrza… czy tylko do portfela?


Ziemniak nic nie mówi. Ale patrzy.

I czeka, aż sami zdamy sobie sprawę, że może to my jesteśmy do obrania.


#pasta #zajebanezfacebooka #ziemniak

162c57a5-2538-4079-a59b-a31f8b2d1a66

Zaloguj się aby komentować

Ej nie uwierzycie co sie dzisiaj odjebało xD

Ide sobie na wybory, patrze, a pod moją komisje podjeżdża karetka. Nie zdziwiło mnie to jakoś specjalnie, w końcu żelaznemu elektoratowi dobrej zmiany bliżej do muzeum niż do liceum, wiec pewnie jakiś dziadzio zasłabł. Ale oni nie przyjechali po nikogo, a wręcz odwrotnie: przywieźli ledwo dychającą, podłączoną do aparatury 90letnią babcie. Jechali na sygnale, ratownicy szybko wyciągneli starą babe na noszach, szybkim krokiem donieśli ją do karty do głosowania i drżącą ręką skreśliła triumfalnie krzyżyk przy kandydacie PISu.

Babcia jeszcze resztkami sił krzyknęła "c⁎⁎j wam w d⁎⁎e, młodzi!" I umarła.

#heheszki #wybory #polityka #pasta

@Cekyo


u mnie wystarczyło dziadkowi powiedzieć że jak nie zagłosuje to pis do władzy wróci. jak bym po niego nie przyjechał to sam by pojechał przeciwko tym fanatykom zagłosować a starszy niż w tej paście.

Zaloguj się aby komentować

O ja głupi chciałem się zapisać do siłowni, coby sobie przykabanić i zaimponować miejscowym Karynom muskulaturą, i się wybrałem do renomowanego fitness klubu. Nie zdawałem sobie sprawy co mnie tam może czekać, ale po kolei. Początkowo spoko luz, zwłaszcza, że darmowa wejściówka na próbę (można sobie zarezerwować na PESEL, na ich stronie i masz dzień otwarty w zasadzie). Pracownicy widzą, że potencjalny klient to mili i pomocni, pokazują jak co obsługiwać żeby sobie nie zrobić kuku, zachwalają saunę, opowiadają, że wypasiona solara za symboliczną złotówę, no i trenerzy do dyspozycji. Trochę się pomachało żelastwem, popróbowało maszynki, to z ciekawości spytałem jak to wyglada ten personal trainer. Okazuje się, że płatny dodatkowo sporo, ale za jakość trzeba płacić, a oni mają najlepszych trenerów w mieście. A zresztą dzisiaj gratis mogę się przekonać i zawołali go. Tą górę mięcha. "Panie Sławku, pan chce się dowiedzieć jak tam u nas z prywatnym treningiem" Usłyszałem głośne "FAAAAAAAAAAAAAAAAAK!" i dźwięk upuszczanych hantli. Podbiegł do nas światowej sławy strongmen Sławomir Toczek. Byłem zachwycony, bo taki kolos, strongmen miał mi dawać wskazówki. Toczek powiedział tylko "Cho!" i złapał za koszulkę i pociągnął w stronę drążka do podciągania się na drążku. Chłopak, który się podciągał jak tylko zobaczył Toczka, to odskoczył od drążka jak Jasiu Mela od transformatora. Toczek mówi do mnie "Wskakuj i się podciągnij 20 razy." na co ja w śmiech i mu mówię, że jak 4 razy się podciągnę to będę zaskoczony. Jemu do śmiechu nie było. Wydarł się na mnie "FAAAAK! Wskakuj na drążek!" Podciągnąłem się z 5 razy i już nie miałem sił, a ten krzyczy "Podciągnij się! Jeszcze trochę. Jeszcze 2 razy i dostaniesz mordoklejkę!" Nie dałem rady to ten zwyrol wziął jakąś miotłę i mnie kłuje w odbyt, że niby na motywację. No w sumie zadziałało, bo nie chciałem mieć kija od szczotki w d⁎⁎ie. Podciągnąłem się jeszcze 2 razy a Toczek zadowolony "FAAAAAAAAAAK! No i to je motywancja! Tak wygląda personal trening, motywancja żeby przełamywać bariery." Po czym odkleił z papierka mordoklejkę i wsadził mi ją do gęby. Długo sobie nie odpocząłem, bo Toczek zaczął ciągnąć mnie na ławeczkę. Chciałem powiedzieć, żeby poczekał bo jestem jeszcze wyczerpany tym podciąganiem, ale miałem sklejoną mordę mordoklejką. Wszystkie ławeczki były zajęte, więc pan Sławek podszedł do pierwszego z brzegu kafara i uprzejmie go przeprosił mówiąc "Wypi**alaj! FAAAAAK!" Pokaźnie umięśniony facet odłożył ciężar i posłusznie wyp**erdolił. Toczek nawet nie zmniejszył ciężaru, tylko kazał mi siadać i wyciskać, a on będzie mnie asekurować. Jak to złapałem, to mnie pryszpiliło do ławeczki. Toczek na to "weź wyciśnij z 3 razy to dostaniesz mordoklejkę." Ja na to wysapałem, że w d⁎⁎ie mam jego mordoklejkę, jak tego nie uniosę. On zdziwiony zapytał "CO KU---A?" To mu odpowiedziałem, że się zaraz zesram z wysiłku, i do d--y z jego mordoklejką. A ten wyciąga z ryja na wpół przerzutą mordoklejkę i zaczyna ściągać mi pory. Ja do niego krzyczę co on odp---la, a on "FAAAAK! No sam mówisz żebym ci zapchał d⁎⁎ę bo się zesrasz." Wydukałem już że spoko, i jakoś podniosłem to żelastwo 3 razy, nie wiem jak, chyba siłą woli. Zadowolony Toczek odwinął nową mordoklejkę i wsadził mi ją do ust. Powiedział, że idzie się wyszczać, a ja mam iść do rowerków, to mi pokaże co to jest motywancja do szybkiego pedałowania. Wiedziałem, że muszę uciec. Zwlokłem się z ławeczki i doczłapałem do szatni. Nie mogłem podnieść ramion. Przebranie się zajęło mi zbyt długo. Usłyszałem jego ryk zza drzwi "FAAAAAAAAAAK! Gdzie ty jesteś?" Wiedziałem, że to tylko moment zanim się zorientuje, że jestem w szatni. Wrzuciłem pierwszą z brzegu monetę do solarki i wskoczyłem do środka. Kilka sekund później Toczek wparował do pomieszczenia. Słyszałem jak chodzi po szatni, i zastanawia się gdzie jestem. Tak jak się spodziewałem, zapukał do kabiny solarium i się pyta "FAAAAAAAAAAAAK! Jesteś tam?" na co odpowiedziałem najniższym możliwym dla siebie, nienaturalnym basem "Zajęte, ziom." Dał się nabrać. Wyszedł, podejrzewam do recepcji żeby się spytać czy nie wyszedłem z klubu. Postanowiłem, że poczekam z 10 minut w solarce, co powinno mi starczyć na odzyskanie wystarczająco sił, żeby dać szybko dzidę z klubu, na wypadek gdyby Toczek mnie przyuważył. Po 5 minutach Toczek wlazł z powrotem do szatni i zaczął mnie szukać, tym razem po szafkach. Chwilę potem do szatni wszedł jakiś chłopak na co Toczek wykrzyknął "FAAAAAAAAAAK! gotowy na trening?" Chłopaczynacoś tam zaczął dukać, i najwyraźniej nawet nie zdążył się przebrać. To był kolejny nowy w klubie, który miał darmową wejściówkę, który jak ja padł ofiarą Toczka. Ten kazał mu zrobić 300 pompek w szatni, to dostanie mordoklejkę. Zastrzegł, że nie wypuści go na salę dopóki nie zrobi porządnej rozgrzewki, czyli tych pompek. Minęła z godzina, ale biedak zrobił te 300 pompek, z przerwami, ale Toczka to zadowoliło i wziął swoją nową ofiarę na salę. Mogłem wyjść z solary. Skóra mnie piekła, o mały włos bo wrzuciłem piątraka i starczyło jeszcze tylko na kilkanaście minut opalania. Wyszedłem z klubu. Po drodze ludzie dziwnie się na mnie patrzyli. W domu okazało się, że po godzinie w solarium wyglądam jak brązowa mordoklejka Toczka. Nie polecam treningów personalnych.

#pasta

Zaloguj się aby komentować