Z jednej strony racja ze to jest zakaz a nie dokładna informacja, ale z drugiej strony przez takie coś ludzie nie trzymają się znaków, skoro wiedzą że są stawiane "na wyrost" i "można dać w praktyce na nie poprawki". Zaczynając od limitów prędkości na np. zakrecie. Jest 40? To wszyscy wiedzą, ze spokojnie przelecisz tam 60. Jest 3,6m? Wiadomo ze 4m się zmieścisz. Jest zakaz zatrzymywania? Spokojnie możesz se zaparkować na 15 minut. I tak dalej.
Odwieczna walka drogowców "damy z zapasem bo ludzie i tak będą przekraczać" i ludzi "a przekroczę bo i tak dają przecież z zapasem".
Tak sie nie zbuduje państwa, gdzie jest szacunek do prawa i zasad, skoro już na samym początku jest robiony margines na to, żebyś mógł olewać.
Jakbyś w każdym miejscu, gdzie jest ograniczenie, po jego przekroczeniu siedział w rowie albo zaklinował się pod mostem, to społeczne postrzeganie przepisów może byłoby inne.