#korposwiat
Zaloguj się aby komentować
Dekadę temu w pracy o której już prawie zapomniałem korpocentrala wymyśliła, by każdy z pokojów korpoludków jakoś nazwać. Ale że to korpo to wymyślili, że ma być to nazwa filmu.
My jako dział webdevu wybraliśmy "Brokeback Mountain". Dostaliśmy odmowę. Do dziś zastanawiam się czasem, czy w takiej sytuacji homofobami byliśmy my czy oni
#korposwiat #heheszki #filmy

Zaloguj się aby komentować
Dalsze odkrywanie trybu pracy w firmie produktowej #it
Przez ostatni rok pracowałem z zespołem, gdzie dwie główne devki były, w mojej ocenie, dość nielotne.
Po każdym refinemencie jak już wiedziałem jakie są wymagania zabierałem się za design. Moje pliki z figmy zawsze zawierają mockupy poukładane tak że odzwierciedlają ścieżkę użytkownika i stany komponentów (jakieś errory, empty, active, hover itp.) tak żeby frontend dev miał wszystko na tacy. Czasem nawet robiłem klikalny prototyp i nagrywałem to żeby dev mógł łatwo obejrzeć jak wygląda happy path. Dodatkowo każda ścieżka posiada tytuł z linkiem do taska w jirze w którzym są kryteria akceptacji (np. dodawanie do koszyka JP-2137) tak że jak się czegoś nie rozumie z mockupów to można łatwo znaleźć dodatkowe informacje. Na każdym design handoverze tłumaczę dlaczego tak coś zostało zaprojektowane, w oparciu o co, i robię często dwie wersje: minimum z której nie da się już nic wywalić żeby nie zepsuć ficzerka, oraz pożądaną.
I jak przychodziło do implementacji, to i tak te devki potrafiły miesiąc po klepnięciu wszystkiego zadawać pytania "a czemu tak? a mi się podoba inaczej" albo "a jak to działa?", "a po co ten przycisk?". Mając dokładne mockupy, kryteria akceptacji i spotkanie z handoverem.
Przełknąłem to, nauczyłem się z tym żyć.
Ale przyszedłem do drugiego zespołu i jest to samo. Porozmawiałem w zespole o tym, bo pomyślałem że może to ja coś za dużo zakręciłem i się w tym gubią. Pogadałem ze znajomymi devami z innych firm żeby dali mi feedback czy takie coś pozwalałoby im mieć wiedzę co zrobić i jak i wychodziło że bez problemu.
I wtedy eureka, dotarło do mnie.
Otóż wczoraj przekazałem kolejne mockupy i dosłownie minutę później pisze do mnie PO projektu:
-Siema Maciek, bo Tomek jest zblokowany z taskiem, nie może rozkminić o co chodzi w tych mockupach
-Tak jak mówiłem na spotkaniu chodzi o blablabla, co jest dodatkowo opisane w tasku blablabla
i zatrzymałem się bo raz że wkurzyłem się że znów muszę to powtarzać, a dwa dlaczego ten dev sam do mnie nie napisze
I sobie pomyślałem, że jakby ten dev od razu wziął się do pracy, to wyszłoby że albo
a) zrobiłby to szybko i miał czas na dodatkową wrzutkę
b) jakby chciał to porobić na chillu to wyszłoby że robi to dłużej niż przewidywano i musiałby się tłumaczyć czemu
tak źle i tak niedobrze.
więc co robią devi?
W d⁎⁎ie mają te taski, mockupy, handovery itp. Oni już z góry wiedzą, że jak przyjdzie do implementacji to napiszą na priv (no bo wiadomo że nie na kanale zespołu) do PO czy innego BA że brakuje im danych do rozpoczęcia pracy, wrzucają taska na "blocked" i mają labę, bo wtedy druga osoba musi te informacje zdobyć. Zanim ten PO czy BA ogarnie o co chodzi i napisze do mnie, zanim ja mu odpiszę, zanim on upewni się że faktycznie wszystko jest i zanim odpisze devowi mija jakieś pół dnia, a może nawet i kilka dni jak BA uzna że może lepiej zrobić spotkanko. W tym czasie można mówić "no ja jestem zblokowany z tym taskiem" i mieć wywalone.
I podstawą tu jest pisanie na priv, nie bezpośrednio do ludzi którzy mogą ci pomóc, tylko znaleźć sobie takich który wielbią się w byciu potrzebnymi.
Serio, przejście z software house do firmy produktowej to nadal jest dla mnie odkrywanie nowych poziomów opierdalactwa i spychologii.
#pracbaza #pracait #korposwiat #design
@Maciek Miałem ostatnio podobną rozkminę na temat współpracy z Hindusami. Wszystko podane na tacy a oni i tak dopytują, organizują bezsensowne spotkania, rozpisują się na czatach. Potem i tak połowa rzeczy jest źle zrobiona i mijają kolejne dni a nawet tygodnie na poprawki, testy, spotkania. I tak w sprincie nasz zespół z Polski dostarcza dwa-trzy razy więcej niż koledzy z Indii.
I tu pojawia się pytanie czy dostajemy jakieś premie za bardziej wydajną pracę? A skąd - jedyna premia to task na pomoc hindusom bo znowu nie dowieźli. Czyli w nagrodę za więcej pracy dostajemy więcej pracy a oni pomoc od innych zespołów i więcej wolnego czasu. I kto tutaj jest frajerem? xD
@Maciek miałem podobne odczucie jak zmieniłem stronę. W SH potrafiliśmy zrobić coś w 2 tygodnie a ta sama rzecz tutaj zajmuje 2-3 miesiące. I tak wszystko powoli się kręci. Kasa wypada, nikt nie ciśnie to tak powoli robimy.
@Maciek choopie, luzuj majty, nie ma się czym przejmować oraz za bardzo starać, jeżeli to nie praca nad urządzeniami medycznymi czy innymi technologiami kosmicznymi. Ile takie projekty żyją? Jak często ewoluują w inną stronę i Twoja praca po 4 -5 latach jest już nieobecna? Jest projekt, trzeba zrobić, na końcu ma działać. Ty masz mieć z pracy $ na uciechy a w 4 literach uśmiech bombelka prezesa z dodatkowej premii, którą usilnie chcesz dla niego wypracować.
Zaloguj się aby komentować
Bry.
Jadę na "Meeting" do Słupska, nie chce mi się.
#bry #dziendobry #gownowpis #zalesie #korposwiat

@UncleFester Penisy naczelnych są znacznie mniejsze w porównaniu do ludzkich i u ludzi wielkość reszty ciała również nie sprawia, że członek jest proporcjonalnie większy.
Moim zdaniem nie byłoby widać penisa King Konga i byłby ukryty pod futrem.

Zaloguj się aby komentować
Mercedes-Benz Expands Collaboration with Microsoft to Boost In-Car Productivity with Enhanced Meetings for Teams App, Intune Integration and Microsoft 365 Copilot
#teams #microsoft #mercedes #korposwiat #pracbaza
Zaloguj się aby komentować
#piateczek #pracbaza #korposwiat #memy #humorobrazkowy #heheszki

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
EPIDEMIA SAMOTNOŚCI - MOJA POKRĘTNA TEORIA
Tak, wiem, to bardziej bóldupienie niż poważna analiza, ale zacznę od znanego stereotypu, że po trzydziestce nie ma się już przyjaciół. Zawsze myślałam, że to kwestia lenistwa towarzyskiego, że po prostu się już nie chce, a dzieci i praca to tylko wygodna wymówka, żeby nie spotykać się ze znajomymi czy nie wychodzić „do ludzi”.
Sama nie mam szczególnie silnych potrzeb towarzyskich, ale nie będę udawać, że nie zdarza mi się tęsknić za paczką znajomych z liceum czy studiów. Za wspólnym wygłupianiem się przy planszówkach, za regularnymi wyjazdami w góry. Te znajomości rozpadły się z różnych powodów. I często mnie boli, że nawet jeśli chciałabym wrócić do takich regularnych spotkań, to po prostu nie ma na to czasu(albo możliwości, odległość itp). A już na pewno nie mają go osoby z dziećmi. Kiedyś mnie to dziwiło, teraz już nie.
Takie przemyślenie przyszło mi do głowy, kiedy coraz więcej firm zaczęło rezygnować z pracy zdalnej na rzecz biurowej. Nagle człowiek traci możliwość wyspania się, spędza godziny w korkach. Do samej pracy dochodzi dodatkowe 1,5–2 godziny dziennie na dojazdy i przygotowanie się. Potem po pracy trzeba ogarnąć dom, dzieci, psa, chomika, czy tam człowiek głaszcze przed snem. Zanim człowiek się obejrzy, robi się 20:00 albo i później. A gdzie tu miejsce na hobby, samorozwój, dbanie o zdrowie, sport, zakupy? I nagle się okazuje, że cały dzień(poza weekendami) jest totalnie wypełniony. Zaczynasz więc rozważać każdą wolną chwilę: czy poświęcić ją dziecku, partnerowi, czy znajomym? A w takiej sytuacji wybiera się rodzinę, a przynajmniej tak powinno być.
Pomijając już to, że fizjologicznie nie mogę mieć dzieci, to nawet gdybym ich pragnęła, sama myśl, że nie miałabym dla nich tyle czasu, ile chciałabym poświęcić, żeby naprawdę ja je wychowywała, a nie szkoła czy internet, jest w zasadzie kolejnym powodem na nie. Bo potem w takim dziecku może się zakorzenić coś, czego ja bym nie chciała mu przekazać, a na co nie miałabym wpływu. Bo praca, obowiązki, zmęczenie po całym dniu. I nie dziwi mnie, że ludzie decydują się dziś na maksymalnie dwójkę dzieci, bo jak poświęcić każdemu z nich odpowiednią ilość czasu, kiedy się ma ich więcej (nie wspominając o kosztach), a większość życia spędza się w pracy?
Pamiętam, że powstała kiedyś książka, której tytułu niestety nie pamiętam, napisana przez pielęgniarkę opiekującą się osobami starszymi w domach opieki. Zadawała im pytanie, czego w życiu żałują i co by zmienili. W większości odpowiadali, że poświęciliby więcej czasu rodzinie i bliskim, a mniej pracy.
Nie wiem, może to naturalne, że człowiek szuka sensu w pracy i sam się w nią angażuje, nawet jeśli w głębi duszy czuje, że to go pożera. Może nawet gdyby miał więcej wolnego czasu, to i tak nie potrafiłby go docenić. Może. Ale to nie zmienia faktu, że kiedy pracodawcy zaczynają „kraść” pracownikowi dwie godziny dziennie na dojazdy, bo przecież nie każdy mieszka 15 minut od biura, to aż się nóż w kieszeni otwiera. Bo nie widzę żadnego racjonalnego powodu dla takiej zmiany. Zwłaszcza że praca zdalna, przypadkowo wymuszona przez pandemie, okazała się jedną z nielicznych pozytywnych rzeczy tego okresu. Ludzie nagle poczuli, jak to jest mieć więcej czasu dla siebie. A teraz im się to po prostu odbiera.
Tak wiem, praca w korpo to tylko mała gałązka gospodarki i większość musi chodzić do pracy, a kiedyś to też się pracowało więcej niż 40h tygodniowo. Jednak mam nadzieję że przyszłe pokolenia będą mieć więcej czasu dla siebie i technologia i rozwój jakąś ruszy w tej dziedzinie. No ale podsumowując i tak mamy dobrze w przeciwieństwie do krajów 3 świata czy koreii pld czy Japonii gdzie ludzie dosłownie żyją w miejscu pracy.
#rozkmina #zalesie #pracbaza #korposwiat

ja nie mam ani znajomych, ani związku, bo zerwałem z ex w zeszłym roku i wyprowadziłem się do innego miasta. Obecnie nie mam nawet hobby, bo poszło się póki co, j⁎⁎ać razem z moim obojczykiem, więc zostało mi zacząć od nowa.
Dosłownie.
Zero znajomych, nowe miasto, nawet zacząłem pracę w zawodzie, którego nigdy w życiu nie wykonywałem, jako asystent rzecz jasna.
Czy jest źle?
Soboty i niedziele owszem, reszta tygodnia - do zniesienia, lub poprostu przespania :p
Ja w ciągu max 2 lat planuję poświęcać na pracę znacznie mniej czasu niż obecnie. Czuję jak wyniszcza to moje zdrowie psychiczne i fizyczne. Z tym że ja zawsze miałem dobry balans tylko ostatnie 2 lata wpadłem w wir żeby dopiąć pewne sprawy.
U mnie mam podobne odczucia z tymi spotkaniami towarzyskimi ze znajomymi. Część się rozpadło, a z kilkoma osobami się widzę parę razy na piwie w roku, bo pracują w delegacjach i trafić z terminem, aby im pasowało to jak z koniunkcją planet na nocnym niebie.
U mnie (nie)stety pomaga na to... pracoholizm. Czuję się dość potrzebny, bo uważam, że robię coś ciekawego i trochę niszowego, ale wiem że jestem tylko trybikiem w całej maszynerii. Parę razy myślałem, aby coś zmienić, nawet przeglądałem ogłoszenia sprzedaży mieszkań we Włoszech (są 2-3x tańsze niż w Polsce), mimo że włoskiego nie znam, ale wszystko sprowadza się do tego, że odpoczywam w domu. Czuję się samotny, ale nie umiem poznawać za bardzo ludzi. Kiedyś miałem marzenia jak podróż do krainy bojowonastawionejowcy (Nowa Zelandia), nauka właśnie włoskiego czy - obecnie już (tfu) - rosyjskiego. Mam pewne niefajne przeżycia (powiedziałbym że pseudo-związkowe, gdyby nie to że w związku nie byłem) i to też rzutuje na tym, że jestem mniej ufny wobec obcych "w realu". Codzienność to praca (komp) - dom (komp) - wyrko. Rzadko zdarza się coś innego. Pomysły są, pieniądze się znajdą, ale weny brak, brakuje strasznie tej motywacji.
Mam raptem prawie 31 na karku, a czuję się wewnętrznie na takie... 70 (nie przesadzając, serio). Mentalnie zmęczony, mindfulnessy, tablety i psychoterapie nie pomagały. Dlatego też cieszę się, jako ex-aktywny wykopowicz, że odnalazłem się tutaj na Hejto, gdy tam poziom ciągle spadał i stawał się coraz bardziej toksyczny. Te sporadyczne wpisy jakie utworzę, ale też komentowanie innych wpisów, takich jak ten, czy czytanie historyjek sprawia, że dość wypełnia to niektóre potrzeby przynależności z piramidy Maslova i jest mi lepiej. Dziękuję.
Zaloguj się aby komentować
Korposwiat to jest jednak inna swiadomosc.
Wraz ze mna do zespolu zostaly zatrudnione cztery nowe osoby i jak sie okazalo,jako jedyny nie bylem ani jednego dnia na urlopie czy na l4,ale w zamian nie bylem na zespolowym spotkaniu "integracyjnym".
I kto dostal zjebe za swoje zachowanie?
Jak sie nie uda znalezc czegos nowego to byle do pazdziernika
#zalesie #pracbaza #korposwiat
Zaloguj się aby komentować
W tym miesiącu zacząłem pracę w kolejnym korpo i jestem na etapie szkolenia. Tak się jednak złożyło, że mój szef który mnie szkoli ma akurat dłuższy urlop. "Zadania domowe" na które miałbym 12 dni zrobiłem bez pośpiechu w 3 dni i teraz zastanawiam się, co dalej. Nie chcę wychodzić ponad szereg, bo już się tego oduczyłem (zero profitu).
Ni to praca, ni to urlop. Z jednej strony luzik, ale z drugiej irytuje XD
#pracbaza #korposwiat #gownowpis w sumie trochę #zalesie #problemypierwszegoswiata

@nobodys Wszyscy pisza robić wolniej itp. A potem zdziwienie, że zapieprzajacy Hindus wygryza z pracy. Tak jak Polacy w fabrykach UK lokalsów wygryzali
Robić tak, żeby wyglądać na zarobionego, ale w rzeczywistości mieć podejście na luzie. Przynajmniej ja tak robię.
Weź sobie puść jakiś audiobook (opcja dla pracujących w biurze) albo poczytaj ebooka (opcja na HO) i dołącz do tagu #bookmeter
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
#pracbaza #korposwiat
Wiadomo że w międzynarodowych korporacjach z komunikacją bywa trudno - różnice kulturowe, różnice w znajomości języków.
Jak prawie wszędzie dominuje angielski ale ze znajomością angielskiego u azjatów bywa różnie. Fonetyka jest dość mocno niekompatybilna, do tego całkiem obca gramatyka i alfabet.
Pracowałem w jednym projekcie z Che, który miał to do siebie, że po angielsku mówił i pisał w przestawnym szyku niczym Mistrz Yoda.
Pewnego razu zrobiłem mały eksperyment i odpowiedzi na jego maile przepuszczałem przez generator Yoda Speak. Miał to być w założeniu głupi dowcip ale zacząłem odnosić silne wrażenie, że taka komunikacja była dla Che bardziej zrozumiała. Kawał się nie udał.

Zaloguj się aby komentować
#pracbaza #korposwiat
W poprzednich wpisach było co nieco o pracy w projekcie koreańskim. Ja tam bardzo polubiłem Koreę, szczególnie tamtejsze jedzenie i pierdylion wersji kimchi. Dla mnie to nadal będzie Kraj Kisnącej Kapusty.
Czasami, chociaż rzadko, różnice kulturowe mogą zagrać na naszą korzyść. Korea bowiem to kraj w którym bardzo szanuje się klienta, ludzie mają problem z odmawianiem czy zaprzeczaniem w relacjach formalnych, do tego panuje trochę denerwujący patriarchat.
To była już moja kolejna wizyta w Korei Południowej i pamiętając, że jeden z kolegów poprzednio dostał pokój z widokiem na damską toaletę szkoły językowej oraz baterię klimatyzatorów postanowiłem zatroszczyć się o to żeby mnie to nie spotkało. Jedna ściana hotelu była bowiem przyklejona do ściany budynku usługowego.
Na recepcji zastałem nieśmiałą panią, poprosiłem o pokój z "nice view", co spotkało się z widocznym zakłopotaniem. Chodziło mi tylko o to, żeby za oknem nie huczał klimatyzator, bo zawsze miałem problemy ze spaniem.
Dostałem piętrowy pokój na ostatnim piętrze. Na zdjęciu będzie to górne prawe okno. Z ciszy i spokoju i tak były nici bo wyżej było piętro techniczne z pralnią.
Pokój początkowo mi się podobał, załączę nawet zdjęcie. Na antresoli było łóżko, a obok łóżka ściana wyłożona lustrem, lustro było też "w nogach". Ktoś mi potem powiedział, że parę lat wcześniej był to głównie "hotel miłości".
Pralnia z kolei była wściekle droga ale było jacuzzi. To sobie wymyśliłem, że będę prał w wannie.
Oczywiście przy drzwiach był slot na kartę-klucz, więc jak klucza w nim nie było, to prądu też nie. Ale ponieważ był tam zwykły kontaktron to wsuwałem tam jakąś kartę zniżkową, wrzucałem pranie do jacuzzi, trochę proszku, cyk i do roboty. No i zawsze wywieszałem wywieszkę "do not disturb", dosłownie po to, żeby mi nikt nie zdisturbował prania. Następnego dnia to samo, tylko program płukanie.
Zapytacie się: a to firma nie zwracała za pranie? Otóż nie. W ogóle niewiele zwracała dlatego na miejscu do roboty chodziłem piechotą, jadłem w zakładowej stołówce.


@pierdonauta_kosmolony - ja też zasmakowałem w koreańskiej kuchni.
W ogóle piękny kraj i można sporo ugrać na głupiego turystę bo oni nie znoszą konfrontacji - chociaż podobno się to od kiedy byłem trochę zmieniło.
Pamiętam jak w Seulu mieli świetną aplikację do metra na Androida - była super użyteczna i funkcjonalna i po angielsku w czasach jak aplikacje na komórki dopiero raczkowały.
Zaloguj się aby komentować
"Simple Sabotage Field Manual" (Instrukcję Polową Prostego Sabotażu), tajny wcześniej podręcznik wydany w 1944 roku przez amerykańskie Biuro Służb Strategicznych (OSS), poprzednika CIA.
Podręcznik ten miał na celu szkolenie zwykłych ludzi w sztuce sabotażu niewymagającego specjalnych umiejętności czy ryzyka, by osłabiać wrogów Ameryki podczas II wojny światowej. Chodziło o uczenie ludzi, jak źle wykonywać swoje codzienne obowiązki, aby irytować, spowalniać i podkopywać morale.
Dyrektor OSS, William Donovan, dopilnował, aby wybrane fragmenty podręcznika zostały odtajnione i rozpowszechnione wśród ludności krajów wroga.
Tekst wymienia pięć ponadczasowych (i często denerwujących) taktyk z podręcznika:
-
Telefon: Opóźnianie połączeń, podawanie złych numerów, przypadkowe rozłączanie lub zapominanie o rozłączeniu linii.
-
Widzowie w kinie: Wypuszczanie w kinie worka pełnego dużych ciem, aby latały w promieniu projektora i przesłaniały film.
-
Menedżerowie i przełożeni: Obniżanie morale i produkcji poprzez bycie niemiłym, promowanie nieefektywnych pracowników i niesprawiedliwe narzekanie na efektywnych. A także odsyłanie wszelkich spraw do jak największych i najbardziej biurokratycznych komisji w celu "dalszego badania i rozważania".
-
Pracownicy: Bycie zapominalskim, niezdarnym, powolne wykonywanie pracy, zwiększanie liczby ruchów potrzebnych do wykonania zadania (np. używanie zbyt lekkiego młotka).
-
Transport: Uczynienie podróży pociągiem lub samolotem jak najbardziej niedogodną, np. wydawanie dwóch biletów na to samo miejsce w pociągu, aby wywołać kłótnie.
Podsumowując, podręcznik uczył, jak subtelnie, lecz skutecznie, wprowadzać chaos i nieefektywność w codziennych działaniach wroga.
Całość dostępne w poniższym linku.
https://www.cia.gov/stories/story/the-art-of-simple-sabotage/
#korposwiat #pracbaza #heheszki może się przydać na #wojna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Pracował w 5 firmach naraz. Wszyscy myśleli, że jest geniuszem. A on po prostu… oszukiwał na pracy zdalnej XD
Soham Parekh to inżynier z Indii, który potrafił idealnie wypaść na rozmowie kwalifikacyjnej. Tak dobrze, że niemal od razu dostał pracę w kilku amerykańskich startupach. Jednocześnie.
Co prawda czasem znikał, nie odbierał telefonów czy przesuwał taski, ale niewiele to zmienia - żonglował firmami i zaczynał pracę w kolejnych.
I tu kolejny hit: w CV miał wpisane fejkowe projekty albo nawet te, z których został zwolniony dawno temu
Dopiero po czasie właściciel jednego ze start-upów postanowił ostrzec innych i opisał całą historię w social media. W komentarzach odezwali się kolejni founderzy, którzy rozpoznali znajome nazwisko i znajomy schemat.
Parekh prawdopodobnie zarabiał z kilku źródeł jednocześnie, mówi się nawet o kwocie 800 000 USD w ciągu roku.
Jak myślicie: znajdziemy takich gagatków w Polsce?
#pracbaza #korposwiat #pracazdalna #zgadzasięukradłem


@A_I Spieszę z odpowiedzią, pracuje w małym Software Housie ~50 devów, gdzie jestem jednym jednym z głównych rekrutujących. Od początku roku zwolniliśmy już 3 takich, w zeszłym roku 2 schemat praktycznie ten sam. Świetnie wypadają na rozmowach, dobre dopasowanie kulturowe, ogarnięci, pewnie siebie, z bagażem doświadczeń. Pierwsze 2 tygodnie pracują naprawdę dobrze, po czym zaczyna się unikanie spotkań, nie odbieranie telefonów czy nie odpisywanie na Slacku. Na początku byliśmy wyrozumiali, ale teraz już doskonale wiemy jak rozpoznać schemat. Co ciekawe oni się z tym nie kryją, jak się konfrontujemy. Każdy przyznaje się praktycznie od razu, nawet jeden się dziwił że tak nie wolno, bo teraz każdy tak robi ...
Czy znajdziemy? Sam znam jednego. Może nie takie kwoty, ale około 70k miesięcznie z trzech czy czterech etatów.
@A_I podasz kolego link do oryginalnego postu na LinkedIn czy tak sobie przekleisz? Chętnie podrzucę link do tego posta autorowi
Zaloguj się aby komentować
#heheszki #korposwiat @maly_ludek_lego

Zaloguj się aby komentować
W tym poście wymieniamy wszystkie nieoczywiste zalety pracy zdalnej.
1. Możliwość zachowania należytej higieny po "dwójce".
2. Posiadanie energii po całym dniu pracy, bo ekstrawertycy-normicy wyssali ją z Ciebie niczym wampiry-pijawki na "superważnych" spotkaniach typu daily i retro o niczym, a które możnaby równie dobrze podsumować krótką wymianą mailową.
#praca #pracbaza #it #korposwiat #takaprawda #przemyslenia

@maly_ludek_lego wyczuwam energię gościa, co to swoje spierdolenie tłumaczy introwersją i jeszcze nie dorósł do zauważenia zalet kolaboracji.
@maly_ludek_lego od 2019 roku pracuję zdalnie i nie wyobrażam sobie inaczej xD w tym czasie mam już 3 cią pracę, a w jednej to nawet biura nie widziałem.
Zaloguj się aby komentować
Rozmowa zdalnie w korpo w kilku krokach:
-
Spróbuj zadzwonić
-
Spróbuj zadzwonić ponownie bo błąd
-
Rozwiązywanie problemów z dołączeniem drugiej osoby
-
Początek rozmowy, rozwiązywanie problemów ze źródłem audio
-
Rozwiązywanie problemów z sharowaniem ekranu,
-
"Nie jestem pewien, dołącz X do rozmowy", nie możesz mimo że jesteś hostem ale druga osoba może.
-
X ma konto externala i nie może dołączyć ale tyko tym razem bo wczoraj nie było problemu
-
Dodzwania z konta od kolegi.
-
"A to możesz usunąć, już nie korzystam z tego" (30 sekund)
-
Zakończenie rozmowy ale teamsy się wieszają i nie możesz wyjść.
#korposwiat #pracbaza
@Czokowoko tak się dzieje na teamsach, gdy nie używasz teamsow i łączysz się przeglądarką.
Najlepiej jeszcze zapomnij w której z je⁎⁎⁎⁎ch kart jest otwarte spotkanie, bo w międzyczasie masz calla z innej aplikacji i chciałbyś się wyciszyć.
@maximilianan @nbzwdsdzbcps możliwe że na Windowsie działa dobrze. Ja mam tak na webowym bo M$ stwierdził że nie będą Linuxa wspierać i od tego czasu coraz większe coco jambo się dzieje.
Zaloguj się aby komentować
Dobra, to jest ten dzień, kiedy nazbierało mi sie tyle szkoleń (totalnie niezwiązanych z tym, co robię), że mnie kadry podjebały do szefa xD a jak wiadomo KPI i zielony kolor są najważniejsze, więc siedzę i robię to:
#korposwiat #kadry #szkolenia
@WujekAlien U nas w robocie babka od rodo najebała paskudnego i nieczytelnego pdfa na 60 stron, a potem robiła test. Pula pytań - 100 pytań. Niektóre się powtarzały. To dobrze? Może gdyby nie to, że za każdym razem inna odpowiedź na to samo pytanie była prawidłowa. I żadna niezgodna z jej pdfem. XDD
@WujekAlien I te wszystkie baby w dziale, jak powiedziałem, że pierdolę i nie robię tego gówno. Jak mnie zapytają dlaczego, to pokażę jaki tutaj kretynizm jest.
„No daj spokój… Bożenka się napracowała, a ty będziesz się skarżył i jej problemy robił” XD
Zaloguj się aby komentować








