Otóż, niewielu wie, ale google każe botom przeglądać twoje zdjęcia w chmurze, żeby sprawdzić, czy np. nie masz pornografii dziecięcej. Hehehe, wiadomo, ci na górze tak bardzo chronią dzieci, że złe rzeczy mogą im się dziać tylko na ich prywatnych wyspach, a nie w naszych telefonach.
Sławny był przypadek z czasów covidu, kiedy facet po konsultacji telefonicznej (tylko takie były wtedy) dosłał doktorowi zdjęcie zmian skórnych dziecka, o które lekarz poprosił. Bot od razu odj€bał mu konto, a google zlało sprawę i dopiero interwencja mediów pomogła. Dalej to robią.
Ja zdjęcia trzymam w OneDrivie, ale już gmaila mam i też nie znam dnia, ani godziny.