Hmh. Ja musze miec bardziej miekkie. Ale git. Maslo klarowane by sie nadalo. Nazbieram kurek to sie zlapiemy i zrobimy kurczaka z bobem smazonym w sosie kurkowym.
Słuchacie zacząłem już dziś cony jutro tylko podgrzać i zjeść. Nie na zdjęciach nie ma wszystkich składników na mój kociołek. Jutro kto pierwszy na #hejtopiwowroclaw i #hejtoogniskowroclaw ten lepszy. Większego gara już nie mam więc więcej nie będzie. Jejku jak ja lubię gotować dużo jedzonka! Dawno tak nie gotowałem. Ostatnio chyba 2 lata temu jak była powódź to robiłem i er gar laczków z Kanii dla chłopaków sprzątających ten rozpuździaj..
#gotujzhejto
Z jednego ze spacerów @underwear, których nieodłącznym elementem jest zapuszczanie żurawia na wiaty śmietnikowe, dostałam bardzo ciekawe zdjęcie. Prawie kompletna, dość dziwna lampa. @underwear poszedł dalej, a ja zaczęłam bić na alarm, że ma NATYCHMIAST się wrócić.
W mojej głowie od razu pojawiły się dwa tropy: albo projekt Gałeckiego albo wyrób Spółdzielni Pracy Sprzętu Zootechnicznego. Tak czy siak, tanie to ani nie było w czasach PRL, ani aktualnie nie jest. Pomijając ten aspekt czasami między mną a jakiś przedmiotem wywiązuje się natychmiastowe uczucie. Z tą lampą właśnie tak bylo - bardzo jej chciałam, a ona zapewne chciała znaleźć się w moich rękach.
Przytargał lampę do domu. Tak na marginesie to zecydowanym plusem towarzystwa naszego syna w spacerach jest fakt, że do kosza wózka można zapakować różne znajdki, na przykład lampę. Albo pięć kilo nowiutkich guzików do mundurów milicyjnych, albo czyjąś kolekcje ceramicznych doniczek. Już kiedyś pisałam, że ze znajdek mamy całkiem solidne źródło dodatkowego dochodu, które częściowo finansuje kolekcje szkła. Lampa jednak nie pójdzie na sprzedaż, nie sprzedaje się rzeczy, do których od razu poczuło się iskierkę uwielbienia.
W niedoczasie między pracą, życiem na dwa domy i opieką nad synem postanowilam, że podejmiemy się renowacji. To będzie taki nasz wspólny projekt. Pomijając już jej wartość po renowacji to jest po prostu piękna, a my w salonie mamy od lat totalnie niepasującą lampę stojąca, która przeżyła ze mną trzy przeprowadzki. Sporo elementów wystroju w naszym domu było z przypadku, z czasem wymieniane na właśnie takie perełki kupione, znalezione albo darowane.
Renowacja zakłada odmalowanie półeczki i kulek (kolory zostają), wyczyszczenie kabla, odmalowanie stelaża, uzupełnienie guziczka do włączania na taki sam z epoki (już zamówiony), nowe oprawki, odrdzewianie i odmalowanie metalowych osłonek (aktualnie moczą się w occie).
Na pytanie "jakie to stare?" odpowiem od razu - starsza od Ciebie, czytelniku. Lata 50/ wczesne 60. Świadczy o tym wtyczka oraz to, że oprawka jest z porcelany, nie z ebonitu.
W sumie to tyle chciałam przekazac zanim zadam wam pytanie: klosze czy abażury? Ja uważam, że abażury. @underwear, że klosze. Google Lens, ani katalogi z lampami z czasów minionych nic nie wnoszą do tematu bo NIGDZIE nie ma takiej lampy ani zdjęcia, które odpowiedziałoby na nasze pytanie.
@plemnik_w_piwie wydaje mi się, że nie jest istotny czas wyginięcia, tylko czas powstania mutacji rozdzielającej...? Jęsli istniałby do tej pory i nie wyginał, to co? Nic to przecież nie zmienia.