🐀 Rat Park – eksperyment, który zmienił myślenie o uzależnieniach
W końcówce lat 70. kanadyjski psycholog Bruce K. Alexander postanowił sprawdzić, czy to naprawdę sama heroina (w badaniach – morfina) uzależnia szczury… czy może problem leży w czymś innym.
W tamtych czasach badania nad narkotykami wyglądały tak: szczur w małej, metalowej klatce, bez towarzystwa, dostaje do wyboru czystą wodę i wodę z morfiną. Nic dziwnego, że często wybierał tę drugą.
Alexander uznał, że to trochę jak testowanie szczęścia człowieka, zamykając go w piwnicy na miesiące. Zbudował więc Rat Park – ogromną „szczurzą wioskę” (200 razy większą niż zwykła klatka), z innymi szczurami obu płci, zabawkami, kołowrotkami, jedzeniem i miejscem do swobodnego życia.
Rezultat?
Szczury z Rat Park prawie w ogóle nie piły wody z morfiną – wolały zwykłą.
Szczury w małych klatkach piły morfinę dużo częściej (męskie nawet 19x więcej niż samce z Rat Park).
Szczury, które przeniesiono z klatek do Rat Park, po początkowym zainteresowaniu słodką morfiną wracały głównie do zwykłej wody.
Nawet te, które wcześniej były zmuszone pić morfinę przez 57 dni, po przeniesieniu do lepszych warunków wybierały czystą wodę.
Wniosek? Problem nie leżał tylko w narkotyku, ale w izolacji, nudzie i braku bodźców społecznych. To środowisko może „popychać” do używek.
@Hajt to fajniutko, ze od koncowki lat 70 wiemy, ze warunki zycia w duzej czesci determinuja sieganie po uzywki a 45 lat pozniej ludzie z wlasnej woli kupuja mikroapartamenciki na jakichs przytlaczajacych osiedlach w wielkich, glosnych miastach ( ͡° ͜ʖ ͡°)
@Pirazy przecież takie lokum nie musi oznaczać izolacji i braku rozrywek i kontaktu ze społeczeństwem. Przecież ci ludzie mają wokół siebie rodziny, przyjaciół, kolegów z pracy czy sąsiadów...?
@tomwolf pan raczy zartowac xD pewnie czesc z nich tak. Ale reszta mieszka na tych 20m2 jak szczury w klatkach a sasiadow to kojarza tylko jak przypadkiem sie mina na korytarzu. Tylko praca dom praca dom. A rozrywka to 2 godz w zbiorkomie rano w drodze do kolchozu i dwie z powrotem. Mieszkalem, poznalem. Obecnie dom na wsi i w zyciu nie zamienilbym z powrotem na klatke dla szczurow
To pewnie mentalnie nadal nowość dla części nawet specjalistów w PL, ale większość cukrzyc to zła dieta, a większość uzależnień/depresji to shitty life syndrome i/lub niedostosowanie jednostki do współczesnego trybu życia, które można nazywać ADHD.
Siema. Jako, że w wieku podeszłym 30+ zaczęły na mnie działać leki na ADHD (Elvanse) to w końcu potrafię się zebrać za rozwój, naukę. Korzystam z serwisów do poprawy funkcji kognitywnych od dwóch miesięcy
Neurogra - ciekawy polski serwis z prostymi grami, ale dającymi efekt. Mam wrażenie, że twórcy już przestali nad nim pracować. Fajna opcja dla dzieci, ponieważ gierki są wciągające, proste i motywujące "mogę być lepszy". Mnie też to pochłonęło, jak również wykupiłem dostęp osobie 60+ i również dobrze się przy tym bawi.
Atut taki, że gry się nie nudzą a koszt niecałe 100zł/rok
NeuroNation - świetna strona, gry wciągające ale moim zdaniem trudne - nie nadają się dla dzieci. Na pewno osobom, które lubią matematykę i liczenie w pamięci może się spodobać. Ładny interfejs. Wersja PL jedynie na telefon, w przeglądarce ENG. Mnie osobiście odpycha fakt, że na grę przeznaczona jest zbyt mała ilość czasu. Kiedy się zdąże wkręcić to już zegar kończy bieg
Cognifit - najbardziej rozbudowana opcja z dziesiątkami wykresów, ale kosztuje dużo pieniążków i gry się nudzą. Po miesiącu już miałem dość tej zabawy. Dopiero jak zacząlem czytać, że jest to najprofesjonalniejszy serwis to planuje do niego wrócić i bardziej się przyjrzeć opcjom. Myślę, że Cognifit to dobry wybór, kiedy już troszkę urośniesz w statystykach w pierwszych dwóch serwisach i potrzebujesz większych możliwości
Nie jestem recenzentem. Mam nadzieje, że komuś pomogę. Poproszę też o prywatne opinie pod postem
W oddzielnym wątku mogę podzielić się wrażeniami a propos ziół, grzybów, adaptogenów na móżg, które testuje od pół roku. Jeśli będą zainteresowani
To zielone to nie ptak, nie samolot, nie Green Lantern, a jakiś randomowy perseid który wbił się w kadr przy foceniu galaktyki w Andromedzie. Ta aż się wywróciła z zaskoczenia.
A tak naprawdę to jest to prawdziwe położenie Andromedy względem ziemskiego obserwatora - mocnym teleskopem (albo bardzo dużymi oczami) zobaczylibyście ją dokładnie w takiej pozie. Ale zwyczajowo na zdjęciach odwraca się ją "do góry nogami" (zdefiniuj nogi galaktyki), bo wygląda wtedy ładniej, i paradoksalnie, naturalniej.
Jak patrzę na ten kadr to jakieś OCD mi się załącza, no nie mogę aż ciarek dostaję xD Ale meteor piękny, jeden z tych co świetnie je widać gołym okiem.
Obyśmy w tym roku mogli takich oglądać jak najwięcej!
Oczywiście ani to pilne odkrycie (bo co może być pilnego w zauważeniu gwiazdy istniejącej od setek tysięcy lat), ani sensacyjne, bo hipotezy o towarzyszu "ręki al-Dżawzy" istniały już od blisko stu lat. A sam news z 23.07, na Uranii opublikowany 2.08, no ale ja się dowiedziałem właśnie teraz. Wy jeszcze później :v
Betelgeza to najbliższy nam czerwony olbrzym i chyba najbardziej rozpoznawalny, zarówno z racji na widoczność i umiejscowienie w pięknym gwiazdozbiorze nieba zimowego, Orionie, jak i na regularne SZOKUJĄCE artykuły w mediach nawet głównego nutru, jakoby miała zaraz wziąć i wybuchnąć do supernowej. Takie artykuły zawsze na czasie, bo kosmiczne 'zaraz' to od 0 do 1 000 000 lat.
No i wiadomym było od dawna, że jasność Betelgezy się zmienia w czasie. Potem zaczęło być wiadomym, że zmienia się dwuokresowo, co 400 dni oraz co 6 lat. Zmiany jasności w okresie głównym (400dni) przypisywano niestabilności i pulsacji samej gwiazdy, która a to puchnie (a skoro się powiększa, to i świeci większą powierzchnią) a to się kurczy. Ale zmiana jasności co 6 lat była dalej niewyjaśniona. No i zaczęto spekulować o jakimś towarzyszu, który zasłania nam widoki.
Ale dostrzec tego tajemniczego betaorbitera nie szło, nawet z pomocą Hubbla i jego teleskopu.
Od października 2019 do lutego 2020 jasność gwiazdy spadła aż o 40%, by powrócić do swojego normalnego stanu dopiero w 2023 roku. Plot twist: sprawcą był duży obłok materii wyrzucony na znaczną odległość nad powierzchnię Betelgezy, gdzie nastąpiło jego schłodzenie, prowadzące do utworzenia się nieprzezroczystej blokady światła z pyłu i gazu.
Ale wracając do drugiej gwiazdy: Dane dotyczące Betelgezy zbierane sumiennie przez ponad 100 lat, pozwoliły dwóm grupom badaczy zgłębić temat. I zgłębili na tyle, że wyliczyli jak duży i jasny musiałby być ten drugi składnik i gdzie by orbitował. Ale jak już wspomniałem, nawet obserwacje Hubblem nie pozwoliły go wykryć.
Dopiero Steve Howell, naukowiec z ośrodka Ames, z pomocą naziemnego teleskopu Gemini North na Hawajac, sparowanego ze specjalną kamerą 4k (albo pewnie bardziej 4m) zbudowaną przez NASA, miał okazję zaobserwować towarzysza Betelegezy. Dziesiątki tysięcy zdjęć z krótką ekspozycją pozwoliły wyeliminować falowania naszej atmosfery i dostrzec bardzo słabo świecącą gwiazdę dokładnie w miejscu, w którym spodziewali się go zobaczyć (Nie pomylili się!).
A jest to miejsce dość niezwykłe.
Pozornie długi czas obiegu wokół znacznie masywniejszej Betelgezy może sugerować, że drugi składnik znajduje się daleko od niej, w rzeczywistości krąży on niemal tuż przy jej powierzchni, w zewnętrznej atmosferze gwiazdowej. Wynika to z ogromnych rozmiarów Betelgezy, która jest gwiazdą o promieniu około 700 razy większym niż promień Słońca, co oznacza, że gdyby znajdowała się w centrum Układu Słonecznego, pod jej powierzchnią znalazłyby się w całości orbity Merkurego, Wenus, Ziemi i Marsa. To jednocześnie pierwszy przypadek, gdy udało się bezpośrednio wykryć obecność drugiego gwiazdowego składnika wewnątrz rozległej atmosfery nadolbrzyma.
Drugi składnik otrzymał oczywiście też swoje imię. Z racji że Betelgeza z arabskiego to wspomniana ręka al-Dżawzy (Kobieta z arabskiej mitologii), to jej towarzyszem została Siwarha - "jej bransoletka".
Siwarha jest gwiazdą młodą i o kosmicznie małej masie, bo zaledwie 1.5m Słońca, więc nie ma co się dziwić, że blado wypada na tle towarzyszki