Co by było gdyby... czyli życie w świecie wyobrażeń.
Jedną z gorszych rzeczy obciążających psychikę jest przyzwyczajenie się do życia w wyobrażonym świecie. Uciekanie myślami w różne alternatywne wersje rzeczywistości, lecz także w marzenia, a w szczególności marzenia, których realizacja jest możliwa jedynie teoretycznie, może być powodem przewlekłego stresu oraz wywoływać stany lękowe. Dlatego niech nasze marzenia będą na tyle realne, by mogły stać się celami. Błędem jest też zbyt częste myślenie o nich, bo mózg nie odróżnia rzeczywistości od wyobrażeń. Gdy zbyt często wyobrażamy sobie sukces, to psychika dostaje gratyfikację i blokuje nas przed realnym działaniem. Bo po co coś robić skoro wymaga to wysiłku? Łatwiej jest przecież pomyśleć i żyć wyobrażeniem.
Jednak przez takie podejście zaznajemy dysonansu poznawczego, bo realnie żyjemy w tej szarej rzeczywistości, którą przestaliśmy cenić. 'Bo przecież moje życie byłoby lepsze, gdybym w przeszłości zachował się w inny sposób, przecież to takie oczywiste!' - Oczywistą pułapką jest myślenie w taki właśnie sposób. Analiza wsteczna najbardziej skuteczna, więc łatwo jest oceniać przeszłość wiedząc co się wydarzyło później. Trzeba nauczyć się być dla siebie bardziej wyrozumiałym, bo prawda jest taka, że człowiek z reguły stara się zrobić dla siebie jak najlepiej, dysponując wiedzą jaką na dany moment posiadał. A, że te decyzje bywają błędne, to cóż, życie i nie ma takiej osoby, która by nie popełniała błędów. Ten się nie myli kto nic nie robi. Cały ten akapit składa się z oklepanych frazesów, lecz frazesy te zawierają w sobie prawdę i zdajemy sobie z niej sprawę na racjonalnym i świadomym poziomie. Jednak często podświadomie tę prawdę odrzucamy, katując się nierealnymi wymaganiami wobec siebie z przeszłości.
Trzeba nauczyć się opanowywać zapędy naszego wewnętrznego krytyka i w zamian postarać się stać wyrozumiałym i wspierającym przyjacielem dla siebie samego. Zadawaj sobie pytania: czy dana narracja jaką teraz masz względem siebie, jest czymś co powiedziałbyś do swojego przyjaciela? Czy byłbyś wobec niego taki krytyczny i kazałbyś się zadręczać? Stosuj się do tych rad, które udzieliłbyś komuś innemu.
Najważniejsze w tym wszystkim jest postarać polubić swoje życie, jakie by nie było. Życie wyobrażeniami zawsze ma swoje korzenie w braku akceptacji do tego co jest. 'Bo ja chciałbym, żeby było inaczej'. Taka roszczeniowa postawa wobec życia jest jednym z większych grzechów jakie można popełnić wobec siebie. Trzeba wyplenić te chciejstwa ze swojej narracji. Bo życie to nie koncert życzeń, więc albo decydujesz się wziąć je takie jakie jest, skupiając się na staraniach, żeby ulepić coś z tej gliny, która jest dla Ciebie dostępna. Albo ugrzęźniesz w świecie chciejstw i wobrażeń, stając się w końcu zgorzkniałą osobą i jedyną 'radością' jaka Ci pozostanie będzie użalanie się nad sobą.
Staranie się jest tu kluczową frazą, gdyż to właśnie ze starań, a nie ich efektów, trzeba czerpać satysfakcję. Bo gdy nie możesz być zadowolony ze swojego życia, to zawsze możesz być zadowolony z siebie i swojej postawy wobec świata. Kieruj swe myśli właśnie w tę stronę i spraw, żeby tego typu narracja stała się dla Ciebie czymś naturalnym.
Lecz czasem pomimo tych wszystkich zabiegów, nadejdzie wieczór gdy nie będziesz mógł zasnąć, gdy wola będzie słaba, nadejdą demony z powracającym podszeptem: co by było gdyby? Skup się na oddechu i pozwól im przeminąć, to tylko szkodliwe automatyzmy nabyte w nie do końca świadomy sposób. Nie wpadaj w panikę, w końcu odejdą, jak nie za pięć minut, to za godzinę, albo dwie. To żadna kara, to szansa na trening dyscypliny myślenia w trochę trudniejszych warunkach.
@splash545 dobrze jest mieć marzenia, ale po prostu nie należy zatapiać się w nich i tworzyć nierealne scenariusze. Banał o cieszeniu się z rzeczy małych nie jest jakimś wymysłem. Trzeba po prostu starać się osiągnąć stan w którym mamy swoje, teoretycznie banalne radości.
Marzenia, które zdolni jesteśmy zrealizować, to już zupełnie inny level i one działają bardzo dobrze i pobudzająco. Ja na przykład chcę jechać kolejny raz do Włoch albo pojechać do UK na mecz. I to jest całkiem realne marzenie i ono mnie jakoś napędza i pokazuje, że w życiu jest jeszcze sporo fajnych rzeczy do zrobienia. Natomiast złym byłoby grzęźniecie w przemyśleniach typu "a co by było gdyby?".
Byłem kiedyś na prelekcji Marcina Przybyłka, który powiedział coś takiego: wszystkie decyzje, które podjęliśmy, były właściwe, ponieważ wciąż żyjemy.
To uogólnienie, ale dało mi do myślenia.
Czasem myślę o tym, że w przeszłości mogłem podjąć inne decyzje. Na przykład pójść do wojska od razu po szkole, pewnie lepiej bym na tym wyszedł. Ale uświadomiłem sobie, że jakakolwiek zmiana w mojej przeszłości sprawiłaby, że nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj. Nie poznałbym swoich kumpli czy dziewczyny, byłbym też innym człowiekiem.
No i kwestia tego, że wyobrażamy sobie, że w wyniku innych decyzji nasze życie byłoby lepsze. Dlaczego nie zakładamy, że mogłoby być gorsze? I tu powrót do słów Przybyłka: wciąż żyjemy, więc podjęliśmy dobre decyzje.
@cyberpunkowy_neuromantyk dziękuję. No tak łatwo sobie wyobrażać, że jakbyśmy podjęli jakąś decyzję to nasze życie wyglądałoby tak i tak. Natomiast prawda jest taka, że rzeczywistość zawsze rozmija się z naszymi wyobrażeniami, one są tylko ułudą. Pewne jest tylko, że byłoby inaczej i faktycznie nie musiałoby być lepiej.
jakakolwiek zmiana w mojej przeszłości sprawiłaby, że nie byłbym w tym miejscu, w którym jestem dzisiaj
To jest trafna myśl. Warto się trzymać takiego myślenia i nauczyć się doceniać to co się ma.
@splash545 ja tutaj wtrącę taką refleksję. Terapeutka mi kiedyś powiedziała mniej więcej tak: "już pan sobie przeanalizował przeszłość, już sobie powiedział wszystko. Teraz się pan zaczął w niej nurzać. A co z tu i teraz?". I to mi dało dużo do myślenia. Jesteśmy w tym miejscu, z tymi ludźmi, z takimi warunkami, jakie mamy. Działajmy z tym i wyciągajmy max możliwości. Trzeba czerpać z doświadczeń, ale niemożna się w nich zatopić.
Niech cię myśl o całości życia nie trapi! Nie uprzytomniaj sobie, jakie cię i ile przykrości prawdopodobnie nawiedzi! Ale przy każdej przykrości, która cię spotyka, zadaj sobie pytanie: co w tym wypadku niemożliwe jest do zniesienia i przetrwania? A zarumienisz się ze wstydu, gdybyś się do tego przyznał. Następnie przypomnij sobie, że nie gnębi cię ani przyszłość, ani przeszłość, ale zawsze teraźniejszość. A jej ciężar zmniejszy się, gdy ją w samej sobie zamkniesz, a umysł swój skarcisz, że nie masz siły zniesienia takiej oto drobnostki.
Jezus powiedział do swoich uczniów: "Syn Człowieczy musi wiele wycierpieć: będzie odrzucony przez starszyznę, arcykapłanów i uczonych w Piśmie; zostanie zabity, a trzeciego dnia zmartwychwstanie". Potem mówił do wszystkich: "Jeśli ktoś chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, ten je zachowa. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?"
Luke 9:22-25
At that time: Jesus said to his disciples: ‘The Son of Man must suffer many things and be rejected by the elders and chief priests and scribes, and be killed, and on the third day be raised.’ And he said to all, ‘If anyone would come after me, let him deny himself and take up his cross daily and follow me. For whoever would save his life will lose it, but whoever loses his life for my sake will save it. For what does it profit a man if he gains the whole world and loses or forfeits himself?’
Czyste sumienie nie boi się przyzwać całego tłumu, nieczyste jest pełne trwogi i niepokoju nawet w samotności. Jeśli postępki twoje są rzetelne, niech wiedzą o nich wszyscy, jeśli zaś bezecne, to cóż ci po tym, że nikt ich nie zna, skoro znasz je ty sam? O, biednyś ty, jeśli nie dbasz o tego świadka!
Czyste sumienie nie boi się przyzwać całego tłumu, nieczyste jest pełne trwogi i niepokoju nawet w samotności.
@splash545 No chyba, że za młodu wpojono Ci poczucie wstydu wynikające z normalnych rzeczy, i od 20 lat próbujesz pozbyć się tego strachu, czy wiecznie kołatającego w głowie "impostor syndrome".
@CzosnkowySmok robisz coś niemoralnego bo nikt nie widzi, jednak Ty sam zawsze widzisz swoje zachowanie. Jest sporo osób, które robią czyny, które sami uznają za złe, lecz robią je dla jakiejś korzyści wiedząc, że nikt się nie dowie. Za takie postępowanie karą są chociażby wyrzuty sumienia.