#nostalgia

27
1436

#straznikteksasu #chucknorris #nostalgia #rip #wiadomosciswiat
Z obecnej na zdjęciu 4 aktorów żyje nadal pani Sheree J. Wilson (ur. 1958)(wcieliła się w rolę prokurator)
Clarence Darnell Gilyard Jr. - Jimmy Trivette

1955-2022

Noble Henry Willingham - C.D. Parker

1931-2004

Carlos Ray Norris aka Chuck Norris - Cordell Walker

1940-2026

3e542302-f51a-4917-a44c-eb5a026e815b

Zaloguj się aby komentować

#lata90 #hejto40plus #hejto30plus raczej nie #nostalgia #patologia

Często wspominając lata 90. romantyzujemy je i przypisujemy im jakąś bajkową wręcz wspaniałość. Też mi się to zdarza. Wiadomo, czas dzieciństwa, wakacje u babci na wsi, filmy z wypożyczalni video, przegrywanie kaset, bieganie z kumplami po osiedlu...Jednak zawsze, nawet w najbardziej miłych wspomnieniach pojawia mi się zadra w postaci wszechobecnej przemocy i drobnej przestępczości. Nie takiej uosabianej przez Pruszków i Wołomin czy przekręty Bagsika, ale takiej spod znaku dresów abidasa, tekstów w rodzaju "wyskakuj z kasy", "co się k...a gpisz?" itp. To było niemal wszechobecne. Nawet w małym mieście były ulice na których nikt rozsądny nie szedł w godzinach wieczornych i za dnia je raczej omijano. Na osiedlu trzeba było mieć wyrobione układy z patusami a jeśli się ich nie miało... to miało się po prostu przejebane. Jako dzieciak dobrze wiedziałem, które kamienice w mieście omijać, gdzie nie chodzić z kim rozmawiać a kogo obejść łukiem o ile to było możliwe. Krojenie było normą. Krojono w szkole, na osiedlu, w parku, na boisku. "Młody daj gałę. Fajna", "pożycz 500 zł. Nie pi⁎⁎⁎ol, że nie masz", "fajna czapka, daj ponosić". Norma, codzienność. Tak było przez całe lata 90. Mam wrażenie, że sytuacja zaczęła ulegać zmianie około lat 2006-2010. Ot takie jakieś przemyślenia mnie naszły.

c964b9da-d0d2-4b40-88d0-030509672e17

Zaloguj się aby komentować

Każdy z klubu #hejto30plus miał ten widok z 'okna'.

Domyślna tapeta systemu Windows XP (który zadebiutował w 2001 r. i sam ma już 25 lat), czyli Bliss obchodzi w tym roku okrągły jubileusz - zdjęcie powstało w 1996 roku, a więc 30 lat temu

Fotografia została zrobiona w Sonomie, w Północnej Kalifornii, w Stanach Zjednoczonych, a jej autorem jest wieloletni fotograf National Geographic - Chuck O'Rear.


Link do StreetView: https://maps.app.goo.gl/B4PTEq6SoxUJWVqF7


#ciekawostki #komputery #windows #nostalgia #informatyka #zuchpostuje #codziennatapeta

ddfc8c5b-45c6-4222-b380-1748c57062f0
fd0387e0-b1cf-49c1-8d51-68c019004ce7

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeździliście na Woodstocki?

Mnie zdarzyło się parę razy i z wielkim rozbawieniem wspominam kontrast między pierwszym a ostatnim (jeszcze lata temu).


Uwaga, długie i nudne xD


Pierwszy Woodstock


Miałam już skończone 18 lat, bo mama mnie wcześniej na żadne imprezy nie puszczała. Ale marzyłam o tym już od lat. Oczywiście nie było możliwości aby rodzice mi taki bezbożny wyjazd zafundowali, więc zaraz po maturze znalazłam robotę w jakiejś fabryce zapierdolu za zawrotne 700 zł miesięcznie.

Mimo że pracy fizycznej nigdy się nie bałam, to ta robota odebrała mi chęci do życia i cofnęła z radosnego życia licealnego do patologicznego środowiska gimnazjum.

Jak możecie się domyślić, w takiej fabryce pracują specyficzni ludzie, większość jak ja zatrudnieni przez pośrednictwo, czasem na chwilę, ale w większości dlatego, bo nie mają w życiu innych perspektyw. Ci drudzy działali na mnie najbardziej depresyjnie. W takim środowisku, ten kto zarabiał 10 groszy na godzinę więcej, był typowym dupolizem i z pogardą patrzył na zarabiających mniej biedaków.

Nie czułam się dobrze w tym środowisku, dodatkowo drenowanie nas przez technicznych zarządzających halą, którzy traktowali nas jak zarazę, szybko doprowadziło moje poczucie własnej wartości do poziomów krytycznych. Byłam przerażona, że tak wygląda dorosłość i praca, którą wkrótce będę wykonywać do usranej śmierci.

Mój introwertycznym i brak ochoty na jakiekolwiek znajomości tam, nie polepszał sprawy. A w tym miejscu rządziły układy i kto z kim plotkuje.

Wytrzymalam tam miesiąc. W nagrodę za męki dostałam swoje 7 stów i AZS z którym walczę do dziś.

No to w drogę! Za zarobione pieniądze kupiłam w końcu komórkę, bo od dawna byłam bez a to już były czasy, że pisanie smsów miało znaczenie.

Reszta kasy poszła na ciuchy, szlugi i zostało 100 zł, które miało starczyć na podróż do Kostrzyna oraz przetrwanie tam 4 dni.

Uzbrojona w pożyczony namiot, kostkę, dowód osobisty oraz 100 zł wyruszyłam na dworzec. Nie, nie miałam ze sobą nic więcej poza ciuchami na sobie, nie miałam nawet bluzy, bo przecież środek lata, lol. Spotkałam się ze znajomymi i poszliśmy na peron. Okazało się że nikt z nas nie ma doświadczenia w samodzielnej jeździe pociągami i nie mieliśmy zielonego pojęcia gdzie się kierować. Ale oto i pojawił się on, pociąg pośpieszny czy inne Intercity (w sumie nie wiem czy wtedy istniały), który na tablicy miał wpisany Kostrzyn. Znaleźliśmy nawet wolny przedział w którym można było jarać szlugi. Niestety kłopoty nadeszły szybko, bo na kolejnej stacji wsiedli ludzie, którzy twierdzili, że siedzimy na ich miejscach. Koncepcja rezerwacji miejsc w pociągach była mi wcześniej nie znana, bo za miasto zawsze jeździliśmy z rodzicami autem. Ale spoko, pociąg nie był przepełniony więc ulokowaliśmy się gdzie indziej. Nie na długo. Oto wszedł konduktor, cały na biało, i po zerknięciu na nasze bilety, stwierdził że jesteśmy w złym pociągu. Po zapoznaniu się z naszymi życiorysami (a raczej ich brakiem), stwierdził że mandatu nie dostaniemy, ale na najbliższym przystanku mamy wypierdalać. Zaczęliśmy w panice przeszukiwać kible w celu odnalezienia kolegi, który biletu nie miał w ogóle i na postoju opuściliśmy lokal. Trzeba było wcześniej ruszyć głową, że ten piękny, czysty pociąg zajmowany przez dostojnych panów z aktówkami, nie zawiezie nas do naszego celu. I właśnie po kondycji pociągu, wypełnionego drącymi mordy punkami, rozpoznaliśmy, że oto nadjechał nasz pociung.

W środku, wiecie, impreza, na⁎⁎⁎⁎ni ludzie już na podłodze, ciasno jak jasna cholera, ale już witaliśmy się z gąską.

Od tej pory zostaliśmy zwolnieni z myślenia dokąd należy się udać, na której stacji wysiąść, bo oto staliśmy się jednym tłumem, z własną świadomością.

Na miejscu wysypaliśmy się z pociągu i ruszyliśmy całą drużyną, niesieni przez ducha bliskiej zagłady.

Dotarliśmy! Nie wierzyliśmy własnemu szczęściu, bo oto co do tej pory widzieliśmy tylko w telewizji, teraz stało przed nami otworem. Zapach tojtojów wymieszany z zapachem pobliskiej fabryki zapiexów działał kojąco.

Znaleźliśmy całkiem dogodne miejsce do rozbicia się, w lasku, nieopodal głównej sceny. Znajomi rozbili spory, komfortowy namiot w którym mieli spać w trójkę, ja natomiast rozbiłam się obok, starym pożyczonym namiotem, który niebezpiecznie uginał się przy mocniejszym oddechu. O swój dobytek się nie martwiłam, miałam przecież tylko kostkę z ukrytym w doszywanej kieszonce dowodem i tym co zostało ze 100 zł po kupnie biletów.

Ruszyliśmy na szamę, nie pamiętam ile wtedy kosztowały, ale te 50cm zapiexy zdawały się warte swojej ceny. No ale nie po to przyszliśmy aby jeść, tylko aby pić! Stanie w gigantycznej kolejce do wodopoju, wynagrodziło nam chłodne tyskie, które na tamte czasy było szczytem naszych ambicji.

Ugółem było dobrze, impreza się rozkręcała, tyskacze wchodziły aż miło, poznawało się kolejnych zakręconych ziomków, wielu z nich ubranych zjawiskowo, co i mnie się wkrótce udzieliło, bo łaziłam obwinięta taśmą do kwiatów z uroczym napisem 'ostatnie pożegnanie', pic rel, bo zachowałam na pamiątkę.

Z czasem moja ekipa zaczęła się rozdzielać, dziewczyny były nieco bardziej 'rozrywkowe' i poniosły je jakieś dragi, co zupełnie nie było w moim klimacie, natomiast kolega gdzieś zabalował i nie widzieliśmy go do końca imprezy. Udało mi się spotkać różnych znajomych z Wrocławia, ale poznawałam też innych, na co pozwolił klimat miejsca i alkohol, który zdecydowanie osłabił mój introwertyzm.

Pierwszy dzień udał się znakomicie, problemy pojawiły się dopiero kiedy wróciłam do namiotu zwabiona obietnicą błogiego snu. Niestety namiot nie wytrzymał mojego nagłego wtargnięcia I zaszła potrzeba postawienia go ponownie, już w ciemnościach i innym stanie świadomości.

Ale oto i sukces, wszystko stoi, można iść w kimę. Muszę dodać że był to mój pierwszy w życiu nocleg na łonie natury i byłam absolutnie zaskoczona, że ziemia jest twarda, a wraz z odejściem słońca nastąpił chłód. A miałam na sobie tylko koszulkę z krótkim rękawem, jeansy i glany. Ciężka to była noc, nie zapomnę jej nigdy.

Nad ranem zorientowałam się, że nikt ze znajomych nie wrócił. Udałam się więc do kolegi od którego pożyczyłam namiot i poszliśmy na krysznę i rajd po sklepikach.

Nie wiem czego spodziewałam się po darmowym żarciu, ale na pewno nie tego że nie zdołam wciągnąć tego bez odruchu wymiotnego. Z całym szacunkiem. Wolę tanie zapiexy. Na krysznie spotkałam koleżanki, nie do końca ogarniające rzeczywistość, ale wychwalające to jedzenie niczym dar od bogów. Stoiska z fantami okazały się być kopalnią 'chcę to', ale mój budżet po ubiegłonocnej imprezie, pozwolił jedynie na stanie w bezpieczniej odległości. A byłam wtedy fanatyczką pieszczoch I koszulek z ulubionymi zespołami.

Myślę że od tej pory już nie pamiętam co się działo w jaki dzień i w jakiej kolejności, ale właśnie wtedy zaczął się prawdziwy melanż. Ostatnie złotówki poszły na tyskacze i zapiexy i od tego czasu uzbrojona w wymięty kubek po piwie, łaziłam po każdym kto miał choć trochę alko i żebrałam o małą dolewkę na bideną maturzystkę. Nie będę jeszcze mówić jaki miałam do tego stosunek na kolejnych woodstockach, ale wtedy jeszcze żebrałam bezwstydnie I z dużymi sukcesami xD

Ogółem wszystko było dzikie, fajne, bawiłam się jakby jutra miało nie być. Ale niestety nadeszło. W pewnym momencie zaczęłam czuć się źle, okazało się że mimo 18 lat, niezniszczalna nie jestem i dopadł mnie kac gigant jakiego nigdy w życiu nie miałam. Gdyby ktoś mi wtedy przystawił pistolet do skroni to powiedziałabym strzelaj! Mój namiot leżał na płasko, wczołgałam się więc do namiotu znajomych, gdzie wkrótce zjawiła się jedna z koleżanek i choć nie wiem co przeżywała, byłyśmy w tym cierpieniu razem.

Kolejny dzień przyniósł ulgę. Ale to nie znaczy że zwinęłam manatki I wróciłam do ciepłego, wygodnego domu. Impreza musi trwać.

Tym razem skupiłam się na koncertach i taplaniu w błocie. Przypomnę tu, że nie miałam ciuchów na zmianę, a glany miałam nieustannie na nogach od wyjścia z domu. Tylko nasrać na środku.

Ale zabawa była pryma sort. Pogo uwolniło całą wściekłość na zapierdol, który przeszłam aby mieć kasę na wyjazd. Czułam się z ludźmi niczym jedno ciało, które musi wyrzucić całą nienawiść i zwątpienia. Po raz pierwszy w życiu dostąpiłam crowd surfingu, to było niesamowite przeżycie płynąć nad tłumem, do momentu aż nie trafiłam na dziurę i nie zjebałam się prosto na glebę. Na szczęście alkohol nieco zamortyzował upadek.

Trochę bolała noga ale impreza musi trwać. Trafiłam tuż pod scenę, gdzie ludzie półlegalnie popijali browary. Bardzo fajnie spędziłam z nimi czas, ale coraz mocniej odczuwałam ból w nodze. W tłumie wypatrzyłam jakiegoś znajomego, który nie chcąc słyszeć słowa odmowy, zaniósł mnie na rękach na szpital polowy. Do dziś współczuję lekarzowi, który musiał zdjąć mi glana i opatrzyć stopę. Na szczęście nie było to nic poważnego, dostałam maść i bandaż, na który od razu włożyłam glana. Pozostał tam niesciagany do powrotu do domu.

Nie mam pewności, ale to chyba była ta noc kiedy przyszła burza. Wymęczona wróciłam do namiotu, okazało się że koleżanki kimają u siebie, więc podjęłam próbę postawienia swojego namiotu. Bez sukcesu. Sytuacja w tamtej chwili była beznadziejna. Padał deszcz, nie miałam ciepłych ciuchów, mój namiot leżał niczym ówczesna polska gospodarka. Walnęłam się na ten żałosny namiot i w zimnie i deszczu doczekałam poranka.

W dzień wyjazdu znalazł się kolega, zebraliśmy drużynę i niczym pochód zombi ruszyliśmy na stację. W pociągu te same stare mordy, jednakże nikt nie imprezował. Nocny pociąg z mięsem, tyle że w dzień. Wróciłam szczęśliwa że byłam, ale też że mam to już za sobą a własne łóżko nigdy nie było tak wygodne.


Ostatni Woodstock


Czyli parę Woodstocków później.

Jechaliśmy autem, tym razem z inną ekipą. Znaleźliśmy miejsce w fajnym punkcie, dość wysoko, z przyjemnym widokiem na kawał terenu. Rozbiłam swój ogromny, nowy, komfortowy namiot, 4 osobowy cały dla mnie. Nadmuchałam gruby, wygodny materac, ponadto miałam śpiwór i dodatkowy koc. Drugie buty na zmianę, kurtkę, bluzy, kilka par skarpetek, chusteczki nawilżane, tabletki przeciwbólowe, plastry, latarka, zapasowe baterie, telefon, power banki, ogółem byłam gotowa jak na wojnę.

Ale wojna nie nadeszła.

Tym razem bawiliśmy się raczej we własnej grupie. Wieczorem grzecznie wracałam do namiotu przebrać się do snu. Na żebrajacych o dolewkę browara patrzyłam raczej z politowaniem pijąc za własne pieniążki zarobione w komfortowej pracy biurowej.

Do błota nie wlazłam bo nie chciało mi się marnować zapasowych ciuchów, w pogo byłam, ale na spokojnie.


Jaki z tego wniosek? Nie wiem, zostawiam wam do oceny, niemniej jednak wspomnienia z pierwszego Woodstocku pozostaną we mnie żywe zawsze.

#woodstock #wspomnienczar #nostalgia

e29c9f7b-447c-432a-8ede-725d4418fe88

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@zjadacz_cebuli u mnie były albo z krasnalem albo z chłopcem pod drzewem. 50 gr butelka i 50gr oranżada musiałem mieć brzuch z ołowiu że nie umarłem na raka od picia tego gówna

Zaloguj się aby komentować

U nas w szkole było podobnie: w czasach, kiedy w szkołach królowały fajki, piwo i wóda, to zrobili nam obowiązkową ankietę na temat narkotyków, która właściwie zakładała, że wszyscy ćpają, tylko próbowała ustalić gdzie i za ile.
I na pytanie: "Gdzie się zaopatrujesz w narkotyki?" niemal wszyscy napisali "w szkole". Była z tego przepiękna awantura.
#nostalgia #szkola #heheszki

74fe2c9f-2265-4aa4-888e-12eea32b299b

Ja w sumie chodziłem do nudnych szkół ale z takiej ciekawszej akcji to w podstawówce raz próbowano mi ukraść telefon. Na czas WF telefony można było chować w kantorku wuefistek i ktoś po prostu mi go zabrał z niego. Na szczęście nauczycielki ogarnęły temat i nie pozwoliły nikomu wyjść z szatni i przeszukały plecaki wszystkich po kolei. Okazało się, że to był jakiś typ z równoległej klasy z którą mieliśmy łączony wf. Zrobiła się z tego strasznie poważna sprawa, wezwano policje do szkoły oraz moich i tego typa rodziców.

Moja matka przyszła od razu ale do tego typa coś się spóźniali aż w końcu po dłuższym czasie przyszła jego matka i waliło od niej alkoholem. Policja dała opcje mojej matce że może ciągnąć sprawę dalej albo odpuścić. Matka tego typa płakała i błagała żeby tego nie robiła i w końcu moja matka się ugięła i odpuściła. A sam ten typ to był jakiś typowy patus. Nie śledziłem jego życia za szczególnie ale dochodziły mnie słuchy że chyba nie skończył nawet gimnazjum xD.

@Nemrod oprócz pojebów w gimnazjum, do których karma po 20 latach wróciła w dorosłym życiu, bo część mijana na ulicy wygląda jak menele zapewne będąc nimi.

W średniej czego do tej pory nie rozumiem. Było jaranie w kiblu. Szkoła składała z paru budynków na terenie dużego kompleksu po środku osiedla. Dało się to zrobić wychodząc poza jej obszar. Tylko trzeba było ruszyć pustym łbem, a tam w wielu przypadkach skończyło się na siedzeniu cały dzień na wiosce pod sklepem i raczeniu się tanim trunkiem jak ktoś poratuje groszem. Za bardzo nie dziwi, że na to nie wpadli. Teraz mogą palić do woli.

Oczywiście przypadki podglądania uczennic przez nauczyciela też były, czy romans nauczycielki z uczniem zakończony wpadką.

U mnie w liceum ktoś nasrał do pisuaru wielkiego soczystego sułtana. Sprzątaczki stwierdziły że to pi⁎⁎⁎⁎lą i nie będą tego sprzątać więc gówno leżało tam kilka dni, później zniknęło xD

Zaloguj się aby komentować

#refleksje #nostalgia #smierc

Właśnie się dowiedziałem, że zmarł dziadek mojej żony. Mial 93 lata, jak to mówią, ładny wiek. Jednak jakoś mi żal. Jeszcze zdążyliśmy go odwiedzić niedawno a żona jeszcze wczoraj pojechała żeby się z nim zobaczyć. Tym samym odeszło w naszej rodzinie pokolenie pamiętające II wojnę światową. Poza tym zawsze, gdy ktoś taki umiera czuję upływ czasu niemal namacalnie i nachodzi mnie masa refleksji.

@WatluszPierwszy wiadomo, że zawsze szkoda i jest myśl, że przecież jeszcze by się odwiedziło. Niemniej swoje przeżył, zapewne wszyscy razem z nim się już z taką możliwością oswoili. Kto miał go odwiedzić, ten nawet jak spóźnialski to zdążył, bo taki termin zaczynał się już pewnie ponad dekadę temu.


Niech odpoczywa sobie teraz w pokoju, bo tyle lat to nie w kij dmuchał.

@WatluszPierwszy w lutym zmarła babcia mojej żony w wieku 95 lat. Te same odczucia.


@onpanopticon nawet jeśli ktoś w podeszłym wieku odchodzi nagle to zawsze pojawia się uczucie straty. Wydaje mi się, że nieco inaczej jest jak osoba przez dłuższy czas choruje tak, że nie ma z nią już kontaktu - wtedy rodzina bardziej odczuwa ulgę.

@WatluszPierwszy Moje kondolencje. Do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć, że bardziej z uwagą nie słuchałem opowiadań Babci, jednej i drugiej. Jedna u Niemca w niewoli była (ale nie obozie), druga we Francji robiła u NIemca za dzieciaka. Dziadek w wojsku służył, Edward, pamiętam, że miał dużo medali. Ale umarł jak miałem jakoś 6 lat chyba, ponoć dużo chlał i rękę miał ciężką. Ja go pamiętam jeszcze jako dobrego dziadka, pamiętam że mu nogi myłem Ale to było na wsi, jeszcze wtedy wodę ze studni się czerpało, a wychodek był na dworze. I pamiętam też, że jak umarł to kiedyś ciało leżało w domu. Siedziałem z nim w pokoju i nie bardzo rozumiałem o co chodzi. Eh. Dzisiaj to bym ponagrywał na pamiątkę te wszystkie rozmowy z babciami, a tak tylko strzępy wspomnień pozostały. Muszę matulę jeszcze raz przesłuchać póki żyje I godny wiek. Teraz ludzie coraz szybciej odchodzą niestety. Takie mam wrażenie, jak patrzę na moje otoczenie.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Siedząc sobie dzisiaj na moim ulubionym rasistowskim 9gagu zobaczyłem krótki urywek z filmu o Batmanie, nie będę ściemniał, że wiem o którą wersję chodzi ale niesamowicie spodobał mi się ten dziwaczny humor i styl. Nagle zatęskniłem za starymi filmami z lat 60, czy to komediami czy to dramatami wojennymi. A potem jeszcze @TyGrySSek wrzucił Bunt na Bounty i rozwalił system. Teraz chcę obejrzeć ten film, bo ten z lat chyba 60 widziałem #nostalgia #filmy

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #internet #hejto40plus #staryinternet #hejto30plus

Lata mijają a ja nadal tęsknię za klimatem starych for internetowych. O czym można tam było poczytać? Ano o wszystkim. Były fora dla miłośników konkretnych gatunków muzycznych, modelarzy, filatelistów, miłośników przyrody, filmu, książek, fetyszystów, nałogowych zbieraczy puszek po napojach... co kto chciał. Do wyboru do koloru. Sam miałem dwa fora na których udzielałem się dość często i nawet wziąłem udział w jakimś zlocie forumowiczów. Na forach rodziły się przyjaźnie, wybuchały spory a nawet gorące romanse. To byli czasy...

91f0790c-64f4-4bec-b908-c1f29583e400

Fora istniały, bo ludzie siedzieli na PC. Mogli zrobić długi manual, ze zdjęciami rozwiązujacy np. problemy motoryzacyjne. Teraz każdy na telefonie i nie ma już czasu na długie posty.

@WatluszPierwszy Well, jestem z pokolenia które w ten sam sposób wspomina grupki tematyczne na FB kiedy ten portal jeszcze był popularny wśród młodych osób. Spędzałem masę czasu na grupkach w temacie IT, gier czy anime.

Zaloguj się aby komentować

#sport #igrzyskaolimpijskie2026 #nostalgia #igrzyskaolimpijskie

Wczoraj zakończyły się Igrzyska Olimpijskie Mediolan-Cortina 2026. No i co...? Niby nic, a ja jak zawsze po zakończeniu takiej imprezy mam trochę "sportowego kaca". Będzie mi brakowało codziennych emocji i podziwiania dyscyplin z którymi stykam się w zasadzie raz na cztery lata jak np. curling albo jazda po muldach. Cóż... oglądałem wspomniany Curling a pani Stefanii Constantini mógłbym robić codziennie spaghetti. Oczywiście jarałem się medalami dla Polski pierwszy raz od czasu medalu Kamila Stocha oglądałem skoki narciarskie. Poza tym dzięki hejto wkręciłem się w hokej i igrzyska były pierwszym turniejem w tej dyscyplinie jaki śledziłem. Niestety Słowacy za których trzymałem kciuki polegli w meczu o brązowy medal z Finlandią. Oczywiście jak zawsze ja stary chłop oglądałem też łyżwiarstwo figurowe i prawie płakałem ze wzruszenia, tak piękne były to chwile. Na koniec jeszcze emocje w biegach narciarskich za sprawą Elizy Ruckiej-Michalik i to by było na tyle. Finał hokeja obserwowałem już tylko na Flashscore, bo rywalizacja USA z Kanadą, to dla mnie taka oczywista-oczywistość i liczyłem na ciekawszy mecz z udziałem kogoś z Europy.

Do zobaczenia za cztery lata.

f37a7a91-739b-4ec3-becf-8cdc836e28ad

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

#nostalgia #internet #hejto40plus #hejto30plus #gownowpis

Jak tam? Zostawiliście kompy odpalone na noc żeby się muzyczka ściągnęła? Odpaliliście już "Spider-mana", który okazał się pornolem?

18c5b53f-2ebb-4720-a22d-684a43264cdc

Nigdy nie zapomnę mojego zaskoczenia gdy sciągnąłem

Lord Of The Rings Twin Towers (zamiast Two Towers)

Odpalam z kumplem, a tam jakaś laska ładowana na 2 czarne baty

W pewnym momencie życia, jak już człowiek dysponował swoim groszem to zaczął kupować oryginały, zarówno gry, a przede wszystkim muzykę i filmy... ALE wiadomo pornole to tylko z osiołek/kazia i o ile ten pierwszy chyba jeszcze dawał radę, bo nie pamiętam większych wyjebek to kazaa to była masakra.


Najlepsze było podsyłanie linków kumplom "ale za⁎⁎⁎⁎ste azjatki, weź ogarnij", a tam gejowskie porno albo ładowanie balasa na klatę XD XD XD W pewnym momencie to z jednym kumplem sobie podsyłaliśmy takie linki dla beki jak okazywało się, że to czym miał być film totalnie nim nie było. Przypał się zrobił kiedyś jak on omyłkowo odpalił pornola zamiast jakiegoś filmu staremu XD


Na szczęście potem odkryłem VLC i człowiek mógł podglądnąć po zassaniu jakiegoś kawałka co jest w środku w przypadku ślizgaczy, bo szkoda było ograniczonych transferów.

Zaloguj się aby komentować

@notak Biłem się z myślami ale też kupiłem, fajnie się nim lata. Ja na razie do Mhrocznej Knieji dotarłem, więc srogo z tyłu jestem, ale zabawa jak zawsze. Szkoda, że urwał mi się kontakt z kumplem z którym zawsze w to grałem.

Zaloguj się aby komentować