Tl;dr: jest cos takiego jak impro, nie musi być komediowe i chyba powoli w Polsce zaczyna umierać (a na pewno hamuje).
Przeglądałem ostatnio zapytania w google do jednego ze swoich hobby (od 2013 roku) i widać powoli, ze zainteresowanie zaczyna spadać... Stąd ten wpis. (Nie jest to reklama.)
Jest taka niszowa sztuka zwana impro/improwizacją sceniczną/komediową - (tutaj można to rozróżniać a wręcz powinno sie ale nie o tym tutaj).
Słyszał ktoś o czymś takim?
Ogólnie ma to charakter raczej hobbystyczny i nieprofesjonalny, nie licząc kilku grup w wiekszych miastach bądź osób robiących warsztaty - coś co działa trochę jak kursy tańca ale bez tańca
Może kojarzycie Whose Line Is It Anyway? Amerykanski show ultra komediowego impro. (A tak naprawdę spin-off brytyjskiego show które powstało z... audycji radiowych o tej samej nazwie!)
Ten program przywiał i rozpropagował improwizację w Polsce z 15 lat temu, choć niestety właśnie wyłącznie w formie skrajnej komedii, gdzie często postacie i sytuacje są skrajnie karykaturalne.
Oczywiście jest wiele innych podejść, choć mniej popularnych i jak impro genialnie nadaje sie do komedii to twierdzenie, ze jest tylko do tego to twierdzenie, że jak kręcić filmy to mozna tylko komedie... Ale cóż zrobić z ludźmi co boją się przecierać nieznane szlaki. I nie oszukujmy się, też specyficzne osoby pchają się na scenę a śmieszność to dla wielu zewnetrzny wyznacznik ich wartości. Choć można to też robić całkowicie zdrowo i z dystansem do siebie.
Improwizacja sceniczna może być jak najbardziej wciągająca, mieć długie wielowątkowe fabuły , być realistyczna/prawdopodobna, wzbudzać wiele uczuć i refleksji. I śmiechu też.
Są też takie formy (niszowe w Polsce) jak np. teatr playback ktory jest na granicy psychodramy i improwizacji scenicznej - polecam, choć bywa też grubo i warto mieć to na uwadze, bo historie dobrowolnie brane od osoby z publiki ktora sama sie zgłosi może być czasami calkiem traumatyczna.
Czy warto w improwizacje?
To zależy.
Jeśli szuka się miejsca gdzie jest szansa na swobodne wygłupianie się, ale też swobodny wyraz w akceptujacych warunkach... To... Zależy jak się trafi, bo po pierwszym dobrym wrażeniu często jest skręt w stronę tzw. "zasad impro" (ktore każdy ma inne i rozumie inaczej i najczęściej nie widzi w nich oksymoronicznej natury) i prędzej czy później skręca się z akceptacji w oceniania czy było źle (bo nie wyznacznikami co było dobrze to się ludzie tu raczej nie zajmują
Nie prowadzę obecnie żadnej działalności warsztatowej czy eventowej w tym zakresie. Przez kilka lat robiłem tzw dżemy/openy gdzie kto chciał mógł wejść na scenę ale wypaliłem się. Zeobilem tez kilka dluzszych warsztatow z dlugich form z dekade temu. Założyłem i prowadzilem grupę impro, bylem potem czlonkiem a nawet i liderem w innej. Krotki i dlugie formy, z czym obecnie prawie wyłącznie dlugie. Wciąż występuję - obecnie głównie gościnnie z innymi grupami przed małymi publicznościami rzędu 30-50 osób. W tym roku juz mam z 7 takich występów za sobą.
Czy warto pisać o tej niszy, gdzie najwiekszym żartem jest stwierdzenie, że można na tym zarobić? Może i nie. Ale jest to ciekawa alternatywa dla sportu i tańca gdzie jest szansa na poćwiczenie wielu scenariuszy z życia codziennego.
Może to jednak potencjalnie ciekawe jak wygląda coś takiego od zaplecza. Kto wie.
#hobby #impro
#przegryw i #nostalgia bo tak czujem





















