@Half_NEET_Half_Amazing „Jeśli konflikt jest nieunikniony – uderz pierwszy”
brzmi racjonalnie… aż do momentu, w którym sam akt uderzenia czyni konflikt nieuniknionym.
Nie ma dobrego wyboru pomiędzy wyprzedzającym atakiem a czekaniem aż wróg zaatakuje.
Oba warianty są złe. Różnica polega tylko na tym że wybiera się to co można bardziej kontrolować.
Zaloguj się aby komentować
Może 20 lat później niż chciałem, ale warto nigdy nie rezygnować z marzeń.
Prawko na kat. A zdane Jupiiiii! :)
#motocykle #prawojazdy #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
standardowo - najważniejsze, że lewactwo d⁎⁎a piecze, dobra robota panie prezydencie
#bekazpisu #bekazprawakow #polityka

@festiwal_otwartego_parasola przecież oni mają w większości wywalone na te mecze. Grunt, to walić wódę na trybunie (tak można wnosić wódkę mimo, że ochrona sprawdza), na⁎⁎⁎ać się po meczu i/lub dać białe do nosa. Drzeć japę i tak, to jest podstawa, żeby tych mitycznych lewaków było słychać jak jęczą.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jako że odliczam ostatnie dni do urlopu, który tym razem niestety spędzę nad polskim morzem (niestety bo zimno), to powspominałam sobie swoje poprzednie wyjazdy, jeden szczególnie zapadł mi w pamięć 😅
Pisałam jakiś czas temu o starej pracy na miotle, że polecieli w c⁎⁎ja z kasą. Właśnie wtedy wydarzył się tamten urlopik, który jeszcze przed zamieszaniem z kasą miał być na totalnego biedaka, a wyszedł jeszcze bardziej xD
Był to też mój pierwszy 'dorosły' wyjazd nad morze, po wielu latach, więc mimo skromnych planów, byłam mega podjarana.
Podróż To były jeszcze czasy, że booking.com nie istniał, albo nie miałam o nim pojęcia, więc w poszukiwaniu noclegu trzeba było przekopywać się po różnych stronach, na których ogłaszały się różne noclegownie. Potem trzeba było dzwonić wszędzie po kolei i pytać o wolne miejsca, przy okazji korygując często ceny bo 'uuuups zapomniało nam się zmienić', oczywiście cena zawsze szła w górę 😛 Problemem było też to, że załatwiałam te wakacje na tydzień przed wyjazdem, więc większość ośrodków była już pełna. Ale udało się, znalazłam pole campingowe w pobliżu Mielna, gdzie wynajęłam przyczepkę dwuosobową dla siebie i swojej lepszej połówki. Wtedy nie mieliśmy jeszcze aut a nawet prawka, więc trzeba było jeszcze kupić bilety na pociung, gdzie udało się zarezerwować 2x brak gwarancji miejsca normalny. Ogółem lubię jeździć pociągami, ale wtedy to był koszmar, spocony wagon, bez klimatyzacji, wypchany do granic możliwości grażynami, płaczącymi dziećmi i sebkami z muzyką z głośników. Ale jedziemy na wakajki jeeeeej! Niestety pociągi do dziś mają tendencję do omijania mniejszych nadmorskich miejscowości, więc po wyjściu z pociągu, waląc jak menele, musieliśmy jeszcze złapać jakiś lokalny bus, który też zbyt blisko naszego campingu nie stawał xd
Camping To był mój pierwszy raz na campingu 😅 oczywiście nie spodziewałam się hotelu***, szczególnie że kosztowało mnie to chyba 20 zeta za noc, no ale właściciele mogli się bardziej postarać xD teren w większości pokrywała trawa niemal do kolan, jedynie wydeptane ścieżki i miejsca pod namioty stały na płasko. Na cały camping były 2 kible i 2 prysznice, wszystko koedukacyjne, przed ciekawskimi spojrzeniami chroniły jedynie parawany. Fug spod grzyba nie sposób było dostrzec, mało kto używał po sobie mopa po załatwieniu czynności, więc szansa na utratę zębów była niezerowa. Kolejki do tego przybytku były najgorsze. Teren może i nie był zbyt duży, ale czasem już z irytacji oczekiwaniem olewałam to mycie, bo przecież mogę się wykąpać w morzu hehe. Sama przyczepa to było zderzenie ze wczesnym PRLem, ale z całym inwentarzem minionego czasu i przerobionych lokatorów. W środku była stara kuchenka gazowa na butlę, parę dziurawych garnków i patelnia, która uratowała nam wyjazd. No i mały stolik z ławeczkami po obu stronach. Łóżko niewygodne i ciasne, całą noc się tutlałam z jednej sprężyny na drugą, ale na wakacjach nie chodzi o to aby się wyspać, nie??? Jak na dwuosobówkę to w sumie nawet mi samej byłoby ciasno. Robaki 🫣 były wszędzie, wieszaliśmy chleb na uchwytach szafek bo strach było na stole zostawić. Zakładam że miały w przyczepie jakieś siedlisko, bo nie wydaje mi się, że tyle ich z zewnątrz wchodziło. Ale nie ważne, wakacje, bawimy sieeee.
Mielno Nie byłam tam wcześniej, a nadmorskie miejscowości, które poznałam za dziecka zapamiętałam jako urocze. Mielno niestety nie spełniło moich oczekiwań co do polskiego morza. Ale panie, kto to wiedzioł, nie czytalimy, zapłacili, tera trzeba udawać, że jest za⁎⁎⁎⁎ście 😍 Zacznę od tego, że na mapie nasz camping wcale nie wydawał się tak daleko. Ale kiedy wypełniliśmy plecaki kocami i trunkami i udaliśmy się w dziewiczą podróż na plażę, okazało się że droga ciągnie się w nieskończoność, a jeszcze trzeba wrócić. I tak dzień w dzień. Były jakieś autobusy, ale nie dość że według rozkładu jeździły bardzo rzadko (2x dzienne?) to tak na prawdę nie jeździły wcale, chyba że akurat byliśmy już w połowie trasy z autobuta to potrafił nas minąć radosny autobus. Rozkład? Jaki rozkład? Tak na prawdę jedyny autobus, który nie zawiódł przez cały wyjazd był ten, którym przyjechaliśmy z Koszalina. Co niestety później miało swoje smutne konsekwencje. Niezawodny but zaprowadził nas w końcu do Mielna 👀 a na miejscu, festiwal spierdolenia. Zewsząd dochodzące umcyk umcyk, drące mordę seby, wkurwione karki, wszędzie syf kiła i mogiła. My ubrani na metali, wtedy jeszcze za sam wygląd szło dostać wpierdol, nie było ulic pełnych alternatywek, do których na dziś dzień wszyscy są przyzwyczajeni, więc cichaczem przemknęliśmy przez to miasto potencjalnej śmierci i... w końcu! Szum fal, ptaków darcie japy I ten charakterystyczny zapach gnijącego glona 😍 Ale, jak już mym oczom ukazała się plaża, byłam rozczarowana, nie wiem już który raz na tym wyjeździe. Piasek nie był biały, ani nawet żółty, taki w kolorze sraki z powtykanymi gdzieniegdzie flaszkami i chusteczkami nawilżanymi. Zaraz obok konkurujące ze sobą biczbary, który zrobi największy hałas. Plaża żałośnie wąska. Stężenie ludzi na metr kwadratowy gorsze niż w lidlu na promocji karpia. Wszędzie patologia, krzyk i nieprzyjazne mordy. Ja słyszałam w późniejszym czasie, że Mielno to taka letnia imprezownia i na spokój nie ma tam co liczyć, na tamten moment podpisałbym się pod tym wszystkimi ręcyma, ciekawe jak tam jest teraz? Od tamtego czasu moja noga tam nie postała i z lepszą połówką do dziś nie szczędzimy wrednych komentarzy na to miejsce xD Ale uj, bawiiiimy sieeee. Trzeba było odejść kawałek od głównych wejść, aby znaleźć w miarę spokojne miejsce na rozbicie kocyka. Morze też mnie nie zachwyciło, nie było przejrzyste a temperatura w nim wykręcała mi kości, ale c⁎⁎j, zapłacone, trzeba korzystać. Niestety nie tylko tenperatura wody była niska. Przez cały, calutki wyjazd piździło jak cholera. Wiatr był taki, że urywał głowę. A w tym czasie we wrocku 30 stopni, trzeba było zostać w domu xD
Jedzonko Jak już wspominałam, nasz budżet był niewiele wyższy niż dniówka chińczyka w fabryce azbestu. Ale hej, są wakacje, trzeba zaszaleć, rybka i frytasy z suruwą nęcily zapaszkami. Wybraliśmy się do niewyglądającejnadrogą knajpy z fiszem. Menu nie wyglądało przyjaźnie dla naszego portfela, ale była szansa po tym wyżyć. Niestety kiedy doszło co do czego, to na nasze szczęście zostaliśmy poinformowani jeszcze przed zamówieniem (tak, byliśmy debilami), że podane ceny są za 100g i tak na prawdę nie stać na na zeżarcie tej cholernej ryby xD Skończyło się na wizycie w jakiejś lipnej pitcerii, margerita i sos czosnkowy, na bogato. I było to nasze pierwsze i ostatnie jedzenie wychodne. Poza tym gotowaliśmy sobie na tej starej kuchence i pordzewiałych naczyniach, ale bardzo szybko nasze posiłki stawały się coraz bardziej biedne xD wspominałam wcześniej o tym, że patelnia uratowała nam wyjazd. A to dlatego, bo mieliśmy coraz mniejsze pole do popisu w okolicznej biedronce I w końcu zaczęliśmy się żywić jedynie tostami z serkiem topionym xD ale paaanie, co to były za tosty, pryma sort. Usmażone na patelni, z tym serkiem na którego myśl się teraz wzdrygam, bo podgrzany przyklejał się do podniebienia jak po⁎⁎⁎⁎ny.
Rozrywki Oczywiście mogliśmy zapomnieć o czymkolwiek za co się płaci, więc uskutecznialiśmy spacery po plaży na przemian z leżeniem plackiem. Czas umilało nam zioło, którego wtedy paliliśmy sporo (pewnie dlatego nie mieliśmy kasy hahaha). Ale fajnie było na plaży w nocy wypalić gibona i patrzeć w czerń. Miałam wtedy wrażenie, że zaraz przyjdzie wielka fala i mnie wciągnie do morza xDD A co do zjaranych historii, to po nocach bałam się chodzić do kibla campingowego xD trzeba było przejść cały teren a wokół było ciemno jak cholera i z każdej strony dochodziły dźwięki grasujących zwierząt. Raz, kiedy nie wytrzymałam i zdecydowałam się ruszyć, to na powrocie zaczęło za mną biec jakieś zwierzę, tak było, nie zmyślam 😂 do przyczepy nie wbiegłam tylko wpadłam na pełnej k⁎⁎⁎ie razem z drzwiami xD
I tak to się żyło na tych wakajkach. Oczywiście minęły szybko i już trzeba było myśleć o powrocie na miotłę.
Powrót Mówiłam że autobusy miały rozkład co najwyżej w d⁎⁎ie? A z buta na dworzec koszaliński nie było szans. Stało się co stać się musiało, gruz nie przyjechał, a czas do odjazdu pociągu zszedł na minus. Dojechaliśmy w końcu do Koszalina jakimś busem, który zatrzymał się na naszym przystanku, choć nawet nie było go na rozkładzie. Potem czekało nas kolejne kilka godzin czekania na następny pociąg, w którym oczywiście trzeba było ogarnąć bilety, na szczęście konduktor był łaskawy i częściowo uznał nasz stary bilet, dzięki czemu dopłata mieściła się w naszym awaryjnym budżecie.
Moje kolejne wyjazdy nad polskie morze nie były już tak ekscytujące, choć dwa z nich z powodu towarzyszy wyprawy stały się niezapomniane, ale to zbyt świeży temat aby o nich opowiadać xD Tym razem też pewnie będzie zabawnie (a tak na prawdę to nie) z powodu potencjalnego towarzystwa 🤡 Od lat zawsze jak jadę nad morze, to w pierwszy dzień jem rybę z frytami na pamiątkę tej jednej, pamiętnej, której zjeść nie było mi dane xD Tak więc już w najbliższy poniedziałek rybka wjedzie na bogato, a wy spodziewajcie się pogorszenia pogody nad morzem, bo zawsze przypadkiem pakuję do plecaka zimno i deszcz 😛
#wakacje #urlop #wspomnienia #mielno
Dla uwiarygodnienia tej pięknej przygody załączam fotki z jednego z wejść na plażę i swoje zza przyczepowej kuchenki xD


Zaloguj się aby komentować
#swiniobicie idę dziś pierwszy dzień na siłkę odkad się upaslam. Życzcie mi powodzenia bo idę tam z ogromnym poczuciem wstydu.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Czytam sobie, że Wrocław przy okazji remontu Mostów Trzebnickich chciał je poszerzyć - kto tam jeździ ten wie, że to bardzo wąskie gardło - ale nic z tego, bo konserwator zabytków mówi NIE. Naszła mnie taka refleksja.
Mamy zabytek, który nie spełnia swojej funkcji z racji na to, że świat się zmienił od czasu, gdy obiekt powstał - dla przykładu ten most, czy słynna kostka brukowa po Niemcu, którą do dziś można jeździć po wrocławskim Szczepinie. Ochrona zabytków generalnie jest ważna, ale co w przypadkach, kiedy zabytek zaczyna być wrzodem na tyłku? Powinniśmy przymknąć oko na jego status i radykalnie zmodernizować, czy mimo wszystko uparcie go utrzymywać w takim stanie jakim jest? A może jest trzecia opcja, tak jak zapewne na wspomnianym Szczepinie, główna ulica osiedla (Zachodnia) jednak jest asfaltowa i tutaj albo jednak zaorali poniemiecką kostkę, albo wylali na nią asfalt, co jest pewnym kompromisem - tylko w przypadku mostu zrobienie takiej nowoczesnej nadbudówki będzie pewnie koszmarnie kosztowne.
Proszę o komentarze szczególnie osoby uważające, że zabytek trzeba chronić za wszelką cenę - w swojej ignorancji w tym temacie nie umiem wymyślić jaką wartość to może nieść "za wszelką cenę", a w przypadku głosu sprzeciwu łatwiej mi wymyślić argumenty (bo jestem kierowcą)
#cowynato #wroclaw #zabytki #ankieta #debata

@ZohanTSW Ten konserwator to porazka i hanba dla miasta. Zobacz co sie stalo z remontem Pomorskiej. W skrocie:
Rusza projekt na rewitalizacje pomorskiej
Konserwator nie zgodzil sie na wylanie asfaltu zamiast istniejacej kostki, bo kostka wpasowuje sie w klimat nadodrza.
Miasto wynegocjowalo, ze droga do samochodow bedzie z asfaltu ale ciag tramwajowo/autobusowy zostanie ulozony ze starej kostki ktora istniala tam pierwotnie
Cena przetargu skoczyla w gore, bo to bardzo nietypowe rozwiazanie. Jeden inwestor podjal sie realizacji wedlug projektu konserwatora
[mijaja dwa lata od zakonczenia rewitalizacji]
Aktualnie, nawierzchnia kostki nadaje sie do remontu. Nie dlatego ze zostala zle wykonana, tylko dlatego ze pomysl konserwatora byl poroniony i nie mial prawa sie sprawdzic w tamtym miejscu, przy takim ruchu
Odpowiedz konserwatora na zarzuty: "W innych miastach to sie sprawdza"
Miasto po dwoch latach oglosza projekt wykonania napraw. Konserator odrzuca oba warianty upierajac sie ze ma byc kostka, innej opcji nie ma.
Wracajac do przykladu mostow trzebnickich - pierwotnie, konstruktor zalozyl ze mosty bedzie mozna poszerzyc. Jest wiec opcja, ktora jest prosta i tania do wdrozenia. Czy konserwator odmawiajac poszerzenia mostow, ktore bylo zakladane juz w momencie budowy tych mostow racjonalnie chroni zabytek?
Mozna bronic zabytkow za wszelka cene, by zachowac ich charakter, to jestem jeszcze zrozumiec. Jednak kiedy sam projektant tego mostu zaklada ze w przyszlosci wraz z rozwojem miasta bedzie trzeba je poszerzyc, to czy trzymanie sie kurczowo waskiego wariantu jest racjonalne? Skoro sam projektant zalozyl ze bedzie mozna - to czemu konserwator chce byc "bardziej papieski od papieza" i tego zakazuje.
Tu nie chodzi o obrone zabytku, tylko racjonalnosc. Gdyby aktualny konserwator urzedowal po wojnie, mam wrazenie ze zamiast odbudowy kamienic, chcialby zachowac ich ruiny.
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
W końcu ktoś miał odwagę napisać prawdę (╯°□°)╯︵ ┻━┻
Zaloguj się aby komentować
Od 20 lat mogę zrobić prawo jazdy, ale nadal tego nie zrobiłem. Wszyscy się chwalą, że robią kat A, kat B, C etc, a ja po 20 latach nie mam prawka w żadnej kategorii i nawet nie planuję - też się pochwalę ( ͡° ͜ʖ ͡°)
A jak to wygląda u was? Są jacyś prawko sceptyczni? Czy sami niewolnicy motoryzacji?
#chwalesie #prawojazdy #polskiedrogi #polska #pytanie #rower

Zaloguj się aby komentować
Jak duze sa nasze zbiorniki balastowe?
Nie bylo banana, wiec czlowiek dla skali.
#barteknamorzu #ciekawostki

@bartek555 Widzę że zrzuciłeś już balast
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Kontrowersyjna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować