Zla unia, zla unia. W unii jest zakaz mycis kurczakow chlorem, gdyz maskuja slaba higiene w trakcie produkcji i transportu.
W USA? Standard 20-50ppm myjka chlorowa. 50 ppm to my robimy superchlorowanie zbiornikow i linii po np. myciu i malowaniu zbiornikow. Grubo.
W zlej unii jest zakaz mycia jajec, przez co na przyklad nie musza byc trzymanie w lodowce, bo maja warstwe ochronna skorupki (kutykulia), ktora rowniez chroni przed wniknieciem patogenow.
W USA sie jajca myje, przez to musza byc trzymanie w chlodzie, bo sie zepsuja.
@bartek555 słyszałeś o „Meat glue” ( transglutaminaza) to enzym używany w USA do łączenia białek. Używa się go, żeby skleić ze sobą tanie, małe ścinki mięsa i stworzyć z nich jeden, ładnie wyglądający kawałek, który udaje pełnowartościowy, drogi stek.
@bartek555 do tego
- raktopaminy (boostuje przyrost mięśni kosztem tłuszczu u zwierząt), ale może wywoływać sercowe skutki uboczne u ludzi
- round-up, czyli glifosat czyli zabójca chwastów, rakotwórczy
- w końcu przynajmniej wprowadzić normy krajowe odnośnie salmonelli, ale zrezygnowali bo "biemdni przesbiembiordzy i komsómenci" będą uciemiężeni dodatkowymi kosztami xD
- przez pona 50 lat istniały komitety nadzorcze i doradcze w sprawie żywności NACMCF oraz NACMPI, coś tam działały aby ten syf zwany jedzeniem amerykańskim jednak miał jakieś pozory cywilizowanego jedzenia. Rok temu w marcu Trump zakończył ich działalność XD
@Taxidriver to jest najlepszy sposób na pozbywanie się much w domu, poza chemią! Nie zostawia plam po rozkwaszaniu tych k***w po ścianach i meblach, zerowe ryzyko uszkodzeń, minimalny hałas.
Ale jest to też zajęcie wymagające wprawy: dokładnie odwrotnie do intuicji, musisz podchodzić do much powoli, małymi ruchami. Zbliżam rurę odkurzacza nad muchę, tak żeby nie owiewał jej pęd powietrza, bo inaczej ucieknie za szybko. Kiedy jestem już blisko, mucha stwierdza że jednak coś jest nie tak i podlatuje do góry wpadając w pęd powietrza które wciąga ją do brzucha elektrycznego potwora. Można zacząć przyczajać się na kolejną muchę, potrafię w ciągu 10min złapać tak kilkanaście, 20parę much : >.
Mieszkam nie daleko lasu i a salon mam z aneksem i nie chcę tam pryskać chemią : (
Cześć! Postanowiłem zakończyć temat remontu podsumowaniem kosztów. Ale zanim ono samo, to rant na fachowców.
No ja pierdzielę, w Polsce jak zamawiasz fachowca do usługi to musisz się znać na jego robocie lepiej od niego. Co z tego, że przyjedzie Ci gość co podobno 20 lat składa takie kuchnie jak trzeba mu wisieć nad głową bo inaczej odwali popelinę.
Poprosiłem o wycięcie otworów pod wszystkie gniazdka i puszki. "Tak tak, wytniemy". Wracam pół godziny później i widzę, że 3 szafki już wiszą, a wśród nich jedna narożna bez wyciętego otworu.
Z trzy razy tłumaczyłem im, jak mają wyciąć płytę przyblatową, bo chciałem w jednym kawałku mieć kształt odwróconej L pod oknem. Cały pierwszy dzień mi mówili, że nie zrobią tego tylko potną na kawałki po 60cm. Dopiero jak powiedziałem, że ja takiego badziewia nie chce mieć montowanego i że to jest kształt L a nie U to jakoś dotarło do tych łbów.
Otwory pod dwie puszki w płycie przesunięte o centymetr, więc jedno gniazdko było problematyczne do wstawienia.
Gdybym wiedział, ile stresu i wkurzenia wygenerują te 2 dni to jednak sam bym ryzykował kupienie frezarki i robienie łączeń rzymskich. Może wyszłoby gorzej, ale dużo taniej.
A co do kosztów, to przechodzę do mięsa.
Dla tych, co ominęli poprzednie wpisy:
Podłogę kładłem z żoną i kumplami
Ściany robiłem z żoną i kumplami
Jesteśmy amatorami i nie znamy się na tym
Główne źródło wiedzy to Mario Budowlaniec i inne internety
Narzędzia miałem od kumpli więc ten koszt również zerowy
Koszty w PLN:
Meble kuchenne z transportem - 17447
Płytki z transportem (dowóz do klatki, wniesienie do mieszkania samemu) - 1298,52
Agd z transportem - 4460,99
Montaż mebli - 4200
Mnóstwo różności z Castoramy i Leroya typu farby, kleje, mieszadła, dłuta, gniazdka, puszki, silikony, złączki, przewody wodne itp - 2759,72
Suma wyszła 30 166,23 PLN.
Na zdjęciu efekt po wyjściu monterów mebli, jeszcze przed zalozeniem reszty gniazdek.
Dzisiaj już tak sterylnie nie jest
Dla porównania wrzucam zdjęcie tego, jak kuchnia wyglądała przez ostatnie zapewne 20 lat
@PrzylecialWiekszySamolot sandałów nie noszę w ogóle i ogólnie jako modowy ułom nigdy nie rozumiałem tej wojny o skarpety xD c⁎⁎j to kogo boli co sobie kto ubiera
Stare czasy. Pamiętam jak na pielgrzymce wszyscy wyśmiewali jednego co w ekspertach szedł i w sandałach. Kilka dni później wszyscy skarpety mieli ubrane do sandałów żeby otarcia chronić i żeby bąbli nie mięć ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Słowem wstępu, abyśmy formalności mieli za sobą: K⁎⁎WA, ALEEE LAMPAAAAAA
Skoro ostatnio wszyscy jeżdżą do Gdańska, stwierdziłem że też się tam udam. Pierwotny plan zakładał wyprawę w sierpniu, ale wskutek ubiegłoweekendowego, meteorologicznego fakapu, musiałem przełożyć jazdę, a na ten weekend biletów już nie było.
Poszczęściło się w relacji GDA-WRO, biletów z rowerem nie brakowało.
Podkurwiony konkretnie, nawet nie myślałem o kolejnym przekładaniu, tym bardziej że musiałbym to zrobić na sierpień. Prognozy od tygodnia były dobre, a nawet zbyt dobre, ale wydawało mi się, że się nie sprawdzą. Hehe. No nie sprawdziły się, bo temperatura 35 stopni, która miała być na Dolnym Śląsku, zostawionym daleko za plecami, bo wyjeżdżałem przed 8, doskwierała mi aż do granicy Wielkopolski z Kujawsko-Pomorskim. O dziwo całkiem sobie z tym radziłem, pieczołowicie pilnując spożywania jedzenia i picia napojów. Z tym pierwszym aż przesadziłem, bo zostało mi kilkanaście żeli/galaretek/musów/batonów, a z piciem poszedłem zupełnie po bandzie. Wypiłem jakieś 15 litrów napojów, będąc za potrzebą całe 3 razy, w tym raz w pociągu 😂 Pierwszy raz zabrałem ze sobą bukłak i już wiem, że nie wyobrażam sobie tras 300+ bez niego. Nie dość, że redukuje liczbę przerw na uzupełnianie braków, to jeszcze, za wyłączeniem rurki, woda w nim utrzymuje się w dobrej temperaturze o wiele dłużej.
Nieoczekiwane problemy (w takiej skali) przyniosły stopy. Zdarza mi się, że bolą i muszę ściągnąć na chwilę buty, ale dzisiaj to było przegięcie. Lekko licząc, zatrzymywałem się specjalnie ok. 8 razy i wskutek tego straciłem z dobre 1,5 godziny. Dobrze, że w tygodniu mam fizjo, trzeba będzie mocno podumać.
Gdy pogoda zaczęła wracać do normalnych w naszej strefie klimatycznej temperatur, wstąpił we mnie diabeł #pdk.
Nie chodzi nawet o wyraźnie podkręcone tempo, ale o feeling z jazdy. Średnia po prawie 300 km, z czego 240 z temperaturami 28+, wynosiła 28,3. Skończyło się to jednak w rejonie Bydgoszczy, gdzie pierw komoot wrzucił mnie na dobre kilka kilometrów na gruby szuterek, a potem przeczołgał po remontach w mieście nad Brdą. Pomimo 29 stopni, które utrzymywało się stosunkowo długo, jechało mi się elegancko i nie licząc lekkiego znużenia nocną jazdą, jeszcze przed Starogardem, do końca nie uległo to już zmianie. Na ostatnie 50 km zaczęły mi doskwierać otarcia, ale bez dramatów jak w poprzednich latach.
Wjeżdżając do Gdańska miałem spory zapas czasu, więc zajechałem na stare miasto (nie wiem czy nie jest dla mnie nr 1 w PL) a także na plażę w dzielnicy Stegna, na której ostatnio był też @Gilgamesh. Przypadek akurat to nie był, bowiem niedaleko niej znajduje się Paczkomat, do którego nadałem paczkę z ciuchami i niezbędnymi akcesoriami, by ogarnąć się na pobliskim campingu. Skończyłem to robić praktycznie punkt 6:00, a do dworca miałem 8,5 km, przy 26 minutach do odjazdu. Dałem z siebie dużo i całe szczęście, bo nie dość że pomyliłem drogi, to jeszcze zajechałem na dworzec dla SKM xD Miła Pani poinformowała mnie, że Główny jest 2 przystanki tramwajowe dalej, "rowerem to będzie z 7 minut". Fajnie, bo miałem 5 do odjazdu pociągu xDD
Dokręciłem ile mogłem i po bieganiu po schodach dworca, znalazłem się ze spokojnym, 40 sekundowym zapasem do odjazdu. Izi pizi. Wspaniały to był wyjazd, być może za rok powtórka.
PS. Bonus w komentarzu.
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin
U Bartka na obejściu od wczoraj gorąca debata o myciu jaj. Przypomniała mi się zabawna historia sprzed lat:
Facet mi kiedyś opowiadał jak za komuny, ale i w latach 90, brali jajka z fermy, ochlapywali kurzym gównem, i wieźli do Niemiec na handel, szkopy to brały jak głupie, bo "od polskiego chłopa, zdrowe, naturalne!"
Myślę że nadal tak wielu robi, na przykład teściowa śp., wykształcony człowiek, chemik, a jaja brała zawsze od baby z targu, bez numerków, jak widziała że kupiliśmy "z numerkami" czyli ze sklepu to robiła inbę.
A ja wam powiem,ze najlepsze jajka jakie jadlem to,uwaga,sklepowe-kotlina natury,jajka od kur zielononozek.
W aldi tez sa dobre jajka marki wlasnej- nie widze powodow,zeby latac na jakies targi i liczyc na to czy dostane salmonelli czy nie
Tak tylko chciałem przypomnieć, że od dzisiaj dzień będzie się skracał. Wajcha znów przestawia się ku zimie ( ͡° ͜ʖ ͡°)
21 czerwca przypada pierwszy dzień astronomicznego lata na półkuli północnej. To właśnie dziś Słońce osiągnęło najwyższy punkt nad horyzontem w ciągu całego roku, a mieszkańcy naszego regionu mogą cieszyć się najdłuższym dniem i najkrótszą nocą