Poranne combo pt. "Bydła kultury nie nauczysz".


  1. Typ zapierdala drogą osiedlowąco najmniej 70 na godz i zwraca mi uwagę, że ma pierwszeństwo, mimo, ze w ostatniej chwili wychamowalem bo nie spodziewałem się skrzyżowania z torem wyścigowym.

  2. Wychodzę z budynku szkoły (tak, odwożę córkę autem bo nie będę drałował 5km rano z buta) i nie wychodzę. Bydło wchodzi, a ja stoję jak ta p⁎⁎da 5 minut bo przecież jaśnie panstwo nie może pozwolić bym opuścił budynek zanim oni wejdą.

  3. Wisienka na torcie. Dochodzę do drzwi klatki bloku, wychodzi sąsiadka, pomija dzień dobry i patrząc mi w oczy domyka siłą (siłownik jej troche utrudnia) drzwi domofonu.

-"no i po co Pani zamyka?"

-" żeby nikt nie wchodził"


kurtyna.


Wstałem prawą nogą jakby co.


A tak ogólnie Dzień dobry wszystkim i udanego dnia.


#zalesie #nikogoto #gownowpis

f4c1c595-bd69-4772-b31e-5784c0ae6841

Zaloguj się aby komentować

317 179,14 - 4,46 = 317 174,68


"Pamiętaj słowa matki"

mówią co poniektórzy, w moim przypadku babki, bo to ona mawiała:

"Uważaj na te pierwsze ciepłe dni, bo wcale ciepłe nie są, wyletnisz się i będziesz chory"

Gdym pamiętał to na wczorajszym spacerze, a nie łapał słońce pełną piersią to może dziś nie rozstawałbym się dziś z chusteczkami

a i kilometrów udałoby się wydreptać więcej.

Także uważajcie na te pierwsze ciepłe dni, ja nie uważałem i mam za swoje!


#ksiezycowyspacer


Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

cb64df6b-84b0-414b-abf9-3e1d6cc8e3de

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@George_Stark i *** (Może gdyby wtedy zakręcili gaz);

@splash545 i O sonecie oraz Interes życia;

@fonfi i Tęsknota, @bojowonastawionaowca - Ty już wiesz co… oraz Niedzielny poranek;

@Marvin i Erotyk;

@Kaligula_Minus i Krótkie rozważania o pierwszej miłości i perturbacjach z nią związanych oraz „Pierdolety wierszoklety”;

@KatieWee i sonet bez tytułu;

@hejtoanonim (to sprytne zagranie!) i Nie ma już nas;

@Dziwen i Pomysł na wiersz;

@Statyczny_Stefek i Sobotni, leśny spacer;


***


Zanim do rzeczy, to chciał podziękować i pogratulować wszystkim uczestnikom oraz powitać debiutantów – może zostaniecie z nami na dłużej? Jak wynika z powyższego zestawienia, udział wzięło dziewięć osób, które napisały trzynaście utworów. Piękny wynik! Liczę, że będziemy takie utrzymywać.


Ponieważ trzynaście to więcej niż dziesięć, a dziewięć to więcej niż siedem, zgodnie z tym co obiecałem tydzień temu, nie mam wyboru i ogłaszam, że zwycięzcą CXXII edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem zostaje kolega @bojowonastawionaowca! – gratuluję serdecznie!


***


Wywiązawszy się ze zobowiązania i dotrzymawszy słowa, ogłaszam teraz co następuje dalej. Zwycięstwo kolegi jest zwycięstwem honoris causa, nie będzie się więc wiązać z nagrodą w postaci kary zobowiązania do organizacji kolejnej edycji naszej zabawy – o nagrodzie w zasadach nic nie pisałem przecież, o zwycięstwie tylko. Prosiłbym natomiast kolegę-zwycięzcę o wskazanie spośród osób uczestniczących tego szczęśliwca, który nagrodę otrzyma (wiem, mogę to być i ja, ale nie jest też wykluczone wskazanie przez zwycięzcę samego siebie).


Tym sposobem, zrzuciwszy z siebie odpowiedzialność (wilk jest, mam nadzieję, syty, a i owca – he! he! – cała) żegnam się z Państwem. Dobrej nocy i miłej kolejnej edycji!



#podsumowanienasonety

@bojowonastawionaowca gratuluję!


@George_Stark

oraz powitać debiutantów

Chyba nie było debiutantów, chyba że piszesz o tym anonimowym.

@splash545 A @Marvin z nami pisał? Jeśli tak, to przepraszam za niedopatrzenie. Trochę się zająłem życiem dorosłego człowieka i, niestety, nie mam już na kawiarnię aż tyle czasu co wcześniej, więc coś mogło mi umknąć.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

20 kwietnia:


  • Dzień Miłości do Różnorodności

  • Dzień Marihuany

  • Dzień Języka Chińskiego

  • Dzień Pracownika Przemysłu Włókienniczego, Odzieżowego i Skórzanego

  • Międzynarodowy Dzień Wolnej Prasy


#nietypoweswieta #kalendarz #ciekawostki #marihuana #chiny

8669a754-5021-42c8-a42b-539a66220175

Zaloguj się aby komentować

500 + 1 = 501


Tytuł: Good Fortune

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Aziz Ansari

Czas trwania: 1h 38m

Ocena: 4/10


Całkiem zabawna komedia, w której nieudolny anioł stróż postanawia zamienić życie ledwo wiążącego koniec z końcem i z myślami samobójczymi Arja z życiem bardzo bogatego Jeffa, żeby pokazać Arjowi, że jego życie jest cenne i warto, by je kontynuował. Zwrot fabularny polega na tym, że główny bohater po zakosztowaniu luksusów... nie chce wracać do swojego marnego żywota. Któż by się spodziewał, prawda?


Dość smutny przekaz o tym, że w USA ludzie często nie potrafią się utrzymać z jednej pracy, więc pracują w dwóch, trzech czy niekiedy więcej, gdy jednocześnie w tym samym kraju żyją niewyobrażalni bogaci ludzie, którzy są oderwani od ziemi i nie rozumieją, że ktoś nie może pozwolić sobie na wyjście do restauracji, za które wyda kilkaset dolarów, został oczywiście przykryty masą mniej lub bardziej zabawnych sytuacji. Oraz bardzo drewnianym aktorstwem całej obsady. Serio. Wiem, że Keanu Reeves nie jest dobrym aktorem (za to bardzo sympatycznym człowiekiem), jednakże tutaj zagrał o wiele gorzej. O jego towarzyszach też nie można powiedzieć nic dobrego.


No i leży logika. Jeff, który nagle stracił wszystko, odzyskał pamięć o swoim dawnym życiu i oczywiście chce je odzyskać. Nagle musi się mierzyć z brakiem funduszy, musi podejmować kiepsko płatne prace, bo jego kandydatury do tych dobrze płatnych pracodawcy nie chcą nawet rozważyć. Tylko że skoro wszystko pamiętał, to dlaczego nie udał się z Gabrielem (aniołem stróżem granym przez Keanu) do swojego domu? Tym bardziej, że różne zabezpieczenia nie zostały zmienione, więc znał kod do schowanej kolekcji drogich zegarków, które mógłby upłynnić. Albo po prostu mogliby tam spać, gdy Arj i tak był w śpiączce po wypadku samochodowym.


Z braku czegoś lepszego można obejrzeć lub po prostu puścić, żeby leciało w tle.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter #filmy #ogladajzhejto

6ab0f774-74cb-4247-b7da-00cfc5787f11

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Letnie trawy

Tyle zostało

Z marzeń wojownika


Basho


Wyobraźnię ogółu i miejsce w popkulturze, jeśli mowa o wojskowości feudalnej Japonii zajmuje bez wątpienia sylwetka samuraja. Zromantyzowany obraz, przetworzony na milion sposobów przez książki, film czy gry, wykorzystywany w propagandzie, kreskówkach i bogowie Shinto wiedzą gdzie jeszcze. Zostanie już tak i nie mi z tym walczyć- zresztą sam łapię się na powab tego mitu. Jednak ciężar wojen okresu Sengoku, pomimo tego, że samurajowie też brali w nich udział, opierał się na masach chłopskiej piechoty z poboru- ashigaru czyli ‘lekkostopych”

Po raz pierwszy ashigaru pojawiają się w czasie mongolskich najazdów w latach 1274 i 1281. Początkowa nazwa formacji brała się być może z faktu, że żołnierze walczyli boso, bądź bez broni czy pancerza- a może z połączenia tych wszystkich rzeczy. Jednakże wraz z upływem lat, kolejnymi wojnami i rośnięciem w siłę poszczególnych feudalnych władców, a słabnięciem władzy centralnej wykształcił się typ wojownika stanowiący trzon armii Sengoku. W 1575 roku, pod Nagashino, ashigaru Ody Nobunagi, skryci za palisadą i oddający zdyscyplinowane salwy  rozstrzeliwują samurajską konnicę klanu Takeda. Trudno o lepszą ilustrację zmiany punktu ciężkości.


Oddziały ashigaru dowodzone były przez samuraja nazywanego ashigaru taisho. Funkcja ta bynajmniej nie była hańbiącą czy w jakiś sposób umniejszającą i częstokroć pełnili ją ludzie zaufani. Mniejszymi pododdziałami dowodzili już podoficerowie rekrutowani z szeregów; ashigaru kashira dowodzący 150 ludźmi, mający pod komendą 5 ashigaru ko gashira, czyli jak łatwo policzyć dowodzącymi 30 żołnierzami.

Początkowo wydzielano oddziały łuczników i włóczników, broń palna była Japończyka znana via Chiny, lecz nie przywiązywano do niej większej wagi. Dopiero pojawienie się w Japonii w 1543 roku nowoczesnych, jak na tamte czasy, arkebuzów portugalskich zmieniło postać rzeczy. Należy odrzucić wszelkie mity o uznawaniu broni palnej za diabelską czy niehonorową. Nową broń momentalnie skopiowano i już kilkanaście lat później masowo używano na polach japońskich bitew. Łucznicy pełnili od tej pory rolę głownie osłonową, strzelając w momentach gdy arkebuzerzy przeładowywali swoją broń.

Kolejnym kontyngentem byli włócznicy, używający początkowo ok. 3 metrowych włóczni, właściwie nie różniących się od tych używanych przez samurajów. Z czasem ich długość rosła i możemy mówić już nie o włócznikach a raczej pikinierach (nawet do 5,6 metra). Japończycy nigdy jednak nie wykształcili formacji pikinierskich w podobie tych znanych z europejskiej starożytności czy czasów nowożytnych.

Ashigaru chronieni byli prostymi pancerzami, osłaniającymi korpus i uda oraz czasem zbrojnikowymi lub kolczymi osłonami rąk i nóg. Głowę chronił hełm w kształcie kapelusza zwany jingasa.


Tyle historii. Miniaturki Warlorda przedstawiają ashigaru z okresu gdzie byli w pełni rozwinięci jako formacja, zarówno liczebnie jak i taktycznie. Mamy więc włóczników, strzelców, amunicyjnego oraz dowodzącego całą zgrają samuraja (a może to ashigaru który obdarł jakiegoś niefartownego wojownika).

Posiłkowałem się przy malowaniu ilustracjami z Zohyo Monogatari czyli Opowieści Żołnierza, XVII wiecznego podręcznika ashigaru.

Z rzeczy malarskich to użyłem po raz pierwszy mokrej palety, na pewno pomaga oszczędzić czas i farbę. Pancerze, hełmy, pochwy mieczy oraz drzewca włóczni oddałem w kolorach czerni i brązu, czyli kolorach laki która pokrywała te przedmioty. Wyjątkiem jest dowódca w czerwonym pancerzu. Kolory ubiorów przekopiowałem z Zohyo Monogatari. Popełniłem też kilka błędów malarskich. Z pewnością nie satysfakcjonują mnie twarze, wyszły blade i nieciekawe. Czarna farba którą mam to mat, a laka jednak powinna świecić. Washowanie ewidentnie mi nie idzie, będę pracował dalej nad tym elementem. Mam też problem z rozszczepiającym się pędzlem, ale nie wiem od czego to zależy.


Wszystkie ilustracje w wpisie z Zohyo Monogatari:

Fot. Ashigaru ko gashira, dowódca najmniejszej jednostki strzelców. W dłoni trzyma kij w którym trzymano zapasowe wyciory. Wyciory japońskie wykonywano z drewna stąd potrzeba ich wymiany w razie złamania. Kij ten czasem pokrywano czerwoną laką i był niejako symbolem rangi.

Fot. Strzelec.

Fot. Amunicyjni, po lewej pudło z kulami, po prawej kołczan. W kołczanie mieściło się ok 100 strzał.


#malowaniefigurek #bitewniaki #wargaming

#grybitewne #japonia #historia

40812d2d-181d-48c5-9dee-1b3485a0d735
9ed7e23f-c0dc-4d16-9bb8-cefe7c5f88ef
dcad0422-817d-4aaa-ad32-6e61a8bb7b64

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Na zdjęciu Varg Vikernes i Euronymous (Mayhem). Vikernes (skazany za zabójstwo tego drugiego i podpalenia kościołów) w 2020 obraził Polaków nazywając ich "chrześcijańsko-nacjonalistycznymi zelotami", którzy "mają tendencję do obwiniania wszystkich innych za własną głupotę."


#heheszki #cenzopapa #hejtoobrazapapieza #mayhem #metal #blackmetal #yellowmetal

ef3d2567-2017-4455-8f5c-82d7a300edb4

Wcale mi nie przykro i wara od mówienia źle o polakach!! Prawdę powiedział, ale to tylko mu możemy o sobie źle mówić

Zaloguj się aby komentować

Ale miałem sobotę, niemal 8 godzin grania


Vantage

W tej grze eksplorujesz otwarty świat, przemieszczając się między ponumerowanymi kartami lokacji, które tworzą ogromną mapę. Każda karta przedstawia widok z perspektywy pierwszej osoby, a Twoje decyzje o kierunku marszu lub interakcji z otoczeniem natychmiast przenoszą Cię do kolejnych unikalnych scen. Rozgrywka skupia się na przetrwaniu i odkrywaniu fabuły w tempie zależnym wyłącznie od Twoich wyborów.


Ocena: trochę mnie zaskoczyło, niemal wszystko. Niby wiedziałem, o czym to gra, ale jednak nie do końca. Brak kampanii było chyba złym wyborem autorów. Opisywanie kart lokacji innym graczom totalnie zbędne (przynajmniej w pierwszej grze). Na pewno zagram jeszcze kilka razy, ale z podobnych gier polecam Earthborne Rangers bo misje łączą się w kampanię i chyba takie story game ma większy sens.


Twilight Inscription

Jest to epicka gra typu "wykreślanka" (roll-and-write), w której zarządzasz czterema arkuszami: nawigacją, ekspansją, przemysłem i wojną. Co turę rzucasz kośćmi i wydajesz uzyskane zasoby, aby skreślać pola na arkuszach, co pozwala budować flotę, kolonizować planety i rozwijać technologię. Musisz sprytnie optymalizować swoje ruchy, aby zdobyć jak najwięcej punktów zwycięstwa przed końcem ostatniego wydarzenia.


Ocena: najlepsza wykreślanka w jaką udało mi się zagrać. Łatwe zasady, mazak robi nieco syfu Trochę długa. Można grać solo. Niemal zero interakcji z innymi graczami.


Harmonies

Twoim zadaniem jest układanie kolorowych żetonów na planszy, aby tworzyć trójwymiarowe krajobrazy, takie jak góry, lasy czy rzeki. Dopasowujesz te układy do wymagań na kartach zwierząt, co pozwala Ci zasiedlać ekosystemy i zdobywać punkty. Rozgrywka wymaga przestrzennego planowania, by optymalnie wykorzystać ograniczone miejsce i stworzyć najbardziej punktowane środowiska.


Ocena: w pewnym sensie podobne do Calico (ten sam element frustrujący). Plansza do układania jest mała przez co gra jest szybka, ale z drugiej strony bardzo ogranicz co i jak można układać. Osobiście preferuję Caskadię, w podobnym stylu, ale bez ograniczeń planszy.


Castle Combo

To szybka gra karciana, w której budujesz siatkę 3x3 z postaci kupowanych na wspólnym rynku. Każda karta ma koszt, określony efekt natychmiastowy oraz warunek punktacji końcowej, który często zależy od sąsiedztwa innych kart. Musisz umiejętnie zarządzać złotem i przesuwać swój pionek po rynku, aby stworzyć jak najsilniejsze kombinacje (tytułowe "combo") w swojej posiadłości.


Ocena: ciężko się do czegokolwiek przyczepić. Gra karciana, więc czasami losowa. Kupujesz karty, dzięki temu coś zyskujesz. Ułożysz gris 3x3 u po grze Szybkie, lekkie i przyjemne.


Codex Naturalis

W tej grze budujesz manuskrypt, dokładając karty tak, aby ich rogi przykrywały symbole na kartach już leżących na stole. Każda karta może dostarczać niezbędnych zasobów lub dawać punkty zwycięstwa, jeśli spełnisz konkretne wymagania widoczne na jej krawędziach. Musisz precyzyjnie planować układ „siatki”, aby nie zablokować sobie dostępu do potrzebnych surowców i jednocześnie realizować cele ogólne oraz ukryte.


Ocena: gra jest ślicznie wydana: metalowa puszka, karty mają złocenia, grubość kart i jakoś papieru bardzo wysoka (na początku wydawało mi się, że karty są plastikowe). Gra niby mała i szybka, ale nieco trudniejsza. Jest chyba najbardziej abstrakcyjną grą z tej listy i podejmowanie decyzji bywa kłopotliwe.


#grybezpradu #gryplanszowe


ps. zdjęcia Vantage nie moje bo zapomniałem pstryknąć pudełko

c9601280-ec76-45af-944d-37cc1ee2b701
f19be1aa-af42-4ce7-93d6-3b2290aeaf38
49e15240-2b5c-4d16-a9de-f4f3576adaa1
1942489e-a4de-43fd-8a98-931d3428a5f9
f571e799-e872-4fba-b645-555ad4b08463

Czyli tego Codexa polecasz? Uwielbiam abstrakty, jak dla mnie Ostoja (Harmonies) jest całkiem spoko, ale dodaliśmy homerule, że jak co jakiś czas schodzą karty punktowania zwierząt albo wymieniamy jedną kupkę materiałow i losujemy od nowa (nie pamiętam dokładnie z którą grałem ostatnio xD). Kaskadii nienawidzę i to strasznie, mimo że gra ma bardzo fajną mechanikę to nie mam ochoty w nią grać przez to jak jest brzydka. Te kafle brrr.


@Pawelvk Zdecydowanie polecam. Nie jest to trudna gra, ani jakoś skomplikowana, ale potrafi zmęczyć. No i moja kosztowała £7

Zaloguj się aby komentować

W mrocznych, szarych głębinach internetu pojawił się rzadki i niepokojący rytuał.

Oto widzimy samotnego osobnika w zielonym kapturze i ceremonialnej masce. Zbliża się powoli do leżącego na wznak manata, który został wcześniej usłany płatkami róż – tradycyjnym elementem zwiększającym magiczne przewodnictwo.

Pingwin, nasz pierwszy obserwator, stoi w bezpiecznej odległości. Jego mina mówi wszystko: „Co ja właściwie oglądam?”

Nasz badacz zaczyna delikatne, lecz precyzyjne skubanie sutków manata. W tym momencie zachodzi fascynująca reakcja chemiczno-magiczna – specjalny tusz wydzielany przez gruczoły manata zmienia barwę z głębokiego błękitu na intensywny, hipnotyczny purpurowy. Nazywany przez lokalnych memiarzy „Manatee Purple Ink of Enlightenment”, jest jednym z najrzadszych składników używanych do tworzenia treści, które potrafią przyciągnąć uwagę nawet o 3:47 nad ranem.

Dziwen ptak z pomarańczowymi oczami już zrozumiał. Patrzy nieruchomo, niemal medytacyjnie. Jego spojrzenie sugeruje, że zna tajemnice tego tuszu od bardzo dawna.

Pingwin natomiast… nie wytrzymał. Widzimy, jak pada na plecy z charakterystycznymi spiralami w oczach – klasyczna reakcja na zbyt dużą dawkę purpurowej energii.

Manat przyjmuje cały proces ze spokojem godnym prawdziwego dostarczyciela surowca. Tylko lekki rumieniec i pojedyncza kropla potu świadczą o tym, że czuje powagę chwili.

A nasz badacz w masce kontynuuje skubanie z poświęceniem godnym prawdziwego naukowca.

......

I tak, drodzy widzowie, w ciszy szarego tła trwa właśnie jeden z najbardziej absurdalnych, a jednocześnie fascynujących rytuałów pozyskiwania tuszu, jaki kiedykolwiek zaobserwowano.

Natura jest piękna.

Natura jest dziwna.

A czasem… po prostu skubie manata.


#pasta #aicontent #kronikihejto

0bdb13ab-3902-42fb-aab3-19866f17a886

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór,

Razem z kolegą @Kronos dostąpiliśmy zaszczytu wygrania tej edycji.

Nie wolno też zapomnieć o koledze @fonfi , który zajął trzecie miejsce

A zatem, nie przedłużając:


Temat: Życiowe zakręty

Rymy: biegu - śniegu - ta - meta


Zasady:

  • Masz podany temat i rymy

  • Ogarniasz wierszyk w tej tematyce i z podanymi rymami.

  • Oczywiście rymy mają być użyte z zachowaniem podanej kolejnosci

  • Szerzysz radość z tworzenia

  • Et voilà


#naczteryrymy #poezja #tworczoscwlasna #zafirewallem

Mam automat, więc nie wiem, na którym jadę biegu

ważne że dobrze driftuje się na parkingu, na śniegu

i tak raz po raz, moja fura asfalt tyłkiem zamiata

gdybym tylko wiedział, że w środku Lidla będzie meta

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

683 + 1 = 684


Tytuł: Kwantechizm 2.0, czyli klatka na ludzi

Autor: Andrzej Dragan

Kategoria: popularnonaukowe

Wydawnictwo: Otwarte

Format: książka papierowa

ISBN: 9788383990132

Liczba stron: 344

Ocena: 8/10


Książka jest zestawem wykładów o fizyce kwantowej w przystępnej formie. Większość tematów była mi już znana, a lektura mocno je rozjaśniła, pozwoliła spojrzeć na nie z innej perspektywy. Dowiedziałam się z niej również o koncepcjach, z którymi wcześniej się nie zetknęłam - jak próba wytłumaczenia superpozycji tym, że specyficznych warunkach obserwujemy odwrotną kolejność zdarzeń, czyli widzimy najpierw skutek, a potem następuje przyczyna. Trudno mi powiedzieć, jak zrozumiana byłaby przez osobę, której wiedza o fizyce zakończyła się na materiale ze szkoły średniej i zetknie się dopiero po raz pierwszy z dziwacznym światem kwantowym.


Narracja autora posiada specyficzny format, odwzorujący moim zdaniem dosyć dobrze formę wykładów - w których prowadzący używa mowy potocznej, całość jest strumieniem wiedzy i przemyśleń związanych z tematem, zdarzają się np. powtórzenia, dygresje, anegdoty. Nawet wykresy w książce, nie są przygotowane w programie graficznym, ale narysowane odręcznie, niczym kredą na tablicy. Mi osobiście taki format pasuje, można zostać wciągniętym i dać się ponieść na fali przemyśleń autora.


Podczas czytania zakręciła mi się też łezka. Do tematów związanych z fizyką, autor wplata też trochę wątków osobistych - odrobinę wspomnień ze swojego życia - amigowa demoscena, początki internetu w Polsce. Kto wie, być może mijaliśmy się na tych samych kanałach IRC. Takie momenty uświadamiają mi, jak starzy jesteśmy - dzieciaki lat '90, dzisiaj szanowani profesorowie, wykładowcy, autorzy książek, prezesi czy milionerzy. Za każdym takim razem mam straszny dysonans poznawczy, że jesteśmy już poważnymi, dorosłymi ludźmi. Kolega @BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta wspomniał, że anegdoty autora przypominają mu "opowieści wujka mitomana" - być może po prostu jest od nas dużo młodszy i takie wspomnienia z jego perspektywy wyglądają jak pierdolenie starych ludzi.

Całość przeczytałam za jednym posiedzeniem wieczorem na kanapie, co rzadko już w tym wieku mi się zdarza.

#bookmeter #ksiazki

@BoJaProszePaniMamTuPrimaSorta Wystarczy dycha, to już inny świat, jak miałeś neostradę a nie 0212223 ppp/ppp z zegarkiem w ręku, bo impuls bił co trzy minuty XD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować