Hejto.pl

951 + 1 = 952


Tytuł: Cockpit

Autor: Jerzy Kosiński

Tłumaczenie: Mira Michałowska

Kategoria: literatura piękna

Ocena: 7/10


#bookmeter


***


Wykonawszy kilka zdjęć, poprosiłem ją, żeby oburącz uniosła włosy nad głowę. Posłuchała mnie. Następnie powiedziałem, że muszę zmienić obiektyw. Skinęła głową. Odchyliłem się w fotelu i nacisnąłem włącznik.



Nie ukrywam, że przeczytałem tę książkę dla jednej sceny. Jednej z tych chorych paskudnych scen, że jakaś kobieta, pół-k⁎⁎wa, którą wydał bogato za mąż nie była posłuszna i zwabił ją gdzieś, dał zastrzyk obezwładniający oraz wynajął trzech plugawych owrzodzonych włóczęgów, żeby ją na jego oczach brutalnie rżnęli, a on sam na to patrzył i robił zdjęcia. W Cockpicie to było chyba, a potem ją napromieniował, o której dokładnie takie słowa mogłem przeczytać w Good night, Dżerzi pana Janusza Głowackiego. No to przeczytałem ten Cockpit (taka scena faktycznie tam była, może nie aż tak chora, jak cała prowadząca do niej sytuacja) i nie żałuję. Ale żebym się z tej lektury jakoś szczególnie cieszył, no to też jednak nie. Tym bardziej, że Cockpit przeczytałem zaraz po Krokach i, moim zdaniem, te książki bardzo niewiele się od siebie różnią. Różnią się tak mało, że gdyby zostały wydane w jednym tomie, pod wspólnym tytułem, to niewiele by to zmieniło.


W Cockpicie, tak jak i w Krokach, czytelnik dostaje zbiór kolejnych opowieści. Różnica polega na tym, że w przypadku Cockpitu wydawca na tylnej okładce informuje mnie, że są to fragmenty z życia tego samego bohatera, uciekiniera z nienazwanego państwa totalitarnego (choć można doszukać się w nim Polski, pomimo zastrzeżenia autora na początku książki, że jest ona czystą fikcją – taka niejednoznaczność całkowicie w stylu pana Kosińskiego, ale sam opis sposobu ucieczki kapitalny!), a w przypadku Kroków informował mnie, że opowieści nie są ze sobą powiązane. Ja tam różnicy (poza jednym bodaj przypadkiem w Cockpicie, kiedy to opowieść rzeczywiście jest kontynuacją jednej z poprzednich) nie widziałem. Dla mnie równie dobrze można by napisać, że to Kroki opowiadają epizody z życia tego samego człowieka, a Cockpit to kilkoro różnych, niepowiązanych ze sobą bohaterów (choć bardzo do siebie podobnych).


Tematyka tej książki, no cóż, również zbliżona do Kroków. Pan Kosiński eksploruje mroczną część natury człowieka. Zajmuje się, takie mam wrażenie, przede wszystkim wynikającą z jakiegoś może lęku albo innego zaburzenia potrzebą dominacji. To właśnie uznałbym jako motyw przewodni wszystkich tych obrazków, jakie autor w Cockpicie mi przedstawił. Charakterystycznym dla pana Kosińskiego wydaje mi się, po lekturze kilku jego książek to, że nie zajmuje się on niczym innym niż tylko przedstawianie zdarzeń. Jego bohaterowie (bohater?) nie mają głębszych rozterek, niekoniecznie zastanawiają się nad swoim działaniem – oni po prostu działają. Czy pod tym wszystkim autor chciał przedstawić cokolwiek innego, czy myślał tylko tak, jak to napisał – nie mam pojęcia. Da się jednak samodzielnie doszukać się w czasie lektury obu tych książek drugiego dna, bo, przynajmniej mnie, pytanie dlaczego ci bohaterowie (ten bohater?) są tacy, jacy są nasuwało się samo.


Cockpit jest bardzo podobny do Kroków i, jeśli ktoś miałby po prostu ochotę zapoznać się z tym, jak pan Kosiński te książki napisał, wydaje mi się, że wystarczy przeczytać jedną z nich (Kroki są krótsze jakby co). Ale sposób, w jaki obie te pozycje są napisane może się podobać. Mnie się całkiem podobał.

1d9fbb61-e577-43f5-a9da-3610d58377c1

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Deykun może nie że "w ogóle nie ma fajnych gier", no ale jak się tak popatrzeć ile dobrych gier wychodzi teraz, a ile ich wychodziło koło 2005, to jest naprawdę ch⁎⁎⁎ia z grzybnią Pokazy tak samo się zeszmaciły- kiedyś wydawcy faktycznie się starali, żeby dowieźć dobrą grę i zareklamować, żeby ludzie ją kupili. Dlatego przecież E3 było takim szałem i nazywano tę imprezę "świętem graczy".


Co mamy dzisiaj? Mamy wypuszczane na dzień dobry produkcje, które w takim stanie nie powinny opuścić fazy beta- patrz F76, Starfield, Stalker 2... Dzisiaj na 1 dobrą grę typu Clair Obscure przypada kilka lat wypuszczanego taśmowo chujstwa napakowanego ideologią pokroju Veilguarda co dopiero na dobrą sprawę w tym roku się skończyło. Mamy wannabe-redakcje i "rycynzyntuff", którzy sprzedadzą ci wszystko, byleby tylko przypodobać się wydawcom i żeby ci ich nie wykluczyli w early-accessowym rozdawaniu kodów, bo wtedy wesoły biznesik się skończy. Albo wręcz całkowicie zmyślone przez AI zespoły redaktorów jak to ostatnio wyszło, którzy mają takie zdanie, hobby i historię, jakie im ktoś promptem napisał. Albo są geniusze pompujący gówna typu Mixtape i dają temu 10/10 pisząc jakieś natchnione pierdy o wyjątkowości czegoś, co na dobrą sprawę nie jest nawet grą, tylko kiepską animacją pod losowy soundtrack. Masz całe serie "sportowe", które są od kilkunastu lat bardziej zakamuflowanymi kasynami i symulatorami hazardu pod zbieranie tych samych wirtualnych karteczek rok w rok od zera, jak grami, bo tam nie dają już jebania nawet o udawanie, że coś zmieniają w grze. Masz zalew "gier-usług" począwszy od jakichś Anthemów, przez Concordy a na najnowszym Marathonie kończąc, które zdychają szybciej jak się pojawiają. Masz całą mikrotransakcyjno-dlckową zarazę, która opanowała inną zarazę, czyli live service'y, bo na pewnym etapie wszyscy stwierdzili, że chcą mieć swojego WoWa albo Overwatcha i na pewno nic złego z tego nie wyniknie, jak na rynku zamiast 3-5 takich gier nagle będzie ich 150, bo przecież każdy z nich na pewno będzie ogrywany przez armię ludzi non stop, którzy znajdą na to czas i pieniądze. I wszyscy ci ludzie będą grać we wszystkie te gry naraz. A w międzyczasie nawet E3 się zawinęło, bo wydawcy stwierdzili, że nie muszą już nawet dbać o pozory, impreza jest droga, a ludzie nie ściągają już majtek przez łeb widząc co próbuje im się wcisnąć ¯\_(ツ)_/¯ Koniec końców dobre gry dalej wychodzą, tylko trzeba dłużej na nie czekać i ich szukać.

@Fly_agaric a to akurat prawda, że za sporo tego sami jako gracze ponosimy winę- czy to kupując gry w preorderach, czy wydając kasę na jakieś śmieci już w grze, albo na wirtualną walutę, na te wszystkie battle passy, season passy, bullshit passy i w końcu kupując takie gry w ogóle. No ale na to już chyba nie ma rady, bo zawsze znajdzie się banda debili, którzy będą klaskać uszami do czegoś takiego. A wydawcy tylko czekają, aż się znajdzie dostatecznie dużo takich pożytecznych jełopów i voila- można kręcić narrację, że przykładowo "nikt nie chce gier single player". Taka logika naczyń połączonych, tylko że zamiast wody są one wypełnione gównem

Zaloguj się aby komentować

Dobra, po pięciu godzinach wydupcyłem #gothicremake z dysku. Przeszedłem na #legiongo Pragmatę, KCD, KCD2, Bonda i jeszcze pewnie parę innych gier, które skleroza już zjadła, ale dopiero przy Gothicu odczułem, że jednak wiele tracę grając rozwalony na kanapie na urządzeniu z ekranem wielkości mojej dłoni. W dodatku jeszcze czytam zachwyty nad wyglądem Nowego Obozu (nie dotarłem tam w końcu). Wspaniała jest to gra.


Przerwa więc. Za parę dni wracam do Polski, tam w końcu usiądę do swojego peceta z oledowym monitorem, zaparzę herbatę i ogram to jak trzeba. Życzcie mi cierpliwości.


#gry #gothic

A jak wygląda sterowanie w tym remake'u? Stare goticzki ze względu na drewniane sterowanie świetnie nadawały się na granie na padzie. Jak to jest tutaj?

@korfos No typowo nowoczesna produkcja pod tym wzgledem, na padzie bardzo dobrze się gra. Jedyną taką mniej standardową rzeczą jest to, że jak masz wyciągnięty mieczyk, to interakcje robisz za pomocą lewego triggera + A (co jest zdecydowanie nawiązaniem do oryginału).

Zaloguj się aby komentować

680 + 1 = 681


Tytuł: Pan i władca: Na krańcu świata

Rok produkcji: 2003

Kategoria: Dramat historyczny / Wojenny

Reżyseria: Peter Weir

Czas trwania: 2h 18m

Ocena: 8/10


Czasy wojen napoleońskich. Załoga brytyjskiego okrętu wojennego ściga francuską fregatę.


Jeden z najlepszych filmów marynistycznych ever, widać nie tylko rozmach produkcji, ale też wyjątkowy, jak na Amerykanów, research na temat życia na okrętach brytyjskiej marynarki wojennej na początku XIX wieku.


Dostępny na CDA.


Wygenerowano za pomocą https://filmmeter.vercel.app


#filmmeter

ec2b6e8f-cb9e-4a10-9b4c-e38552cd50f5

Oglądałem ostatnio, film na poziomie. Co najbardziej zapadło mi w pamięć to dowcip pana kapitana.

Podczas obiadu na stole pojawiły się dwa robaczki (ang. weevil). Kapitan zaczął dopytywać swojego przyjaciela, lekarza okrętowego, o to którego robaczka wolałby zjeść, gdyby musiał. Gdy w końcu tamten się zdecydował na większego, to kapitan podsumował, że

>One must always choose lesser of two weevils

XD

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Deykun ehe, pewnie następny, przyszedł, narobił smrodu, dyskusja polega na tym, że mówię o swoich poglądach i tak macie myśleć bo inaczej: wyzywajo, lewaki itd.

Co do Linuxa to mam inne obserwacje: użytkownicy nie są toksyczni ale pomogą zwłaszcza, że jest tutaj kilku specjalistów.

Dyskusja o dystrybucjach była gdzieś długa ale kulturalna.

Temat Ukrainy to odrębna sprawa bo możesz wyrazić poglądy ale jak zaczynasz od floodu : Ukraińcy w Polsce ukradli batona! Albo jakieś konfederackich półprawd- a doskonale wiemy, że zwolennicy konfederosji są odporni na dowody, fakty i argumentację- to sorry - lepiej idź sobie. Na ścieku znajdziesz poklask wśród ruskich botów.

Zaloguj się aby komentować

Typowy kaszak jest typowy.

- odpal #gothicremake na najwyższym poziomie trudność - dostań ciężki wpierdol od kretowzczurów - narzekaj że to przez wolne animacje - użyj rexploita żeby zdobyć OP zbroję i OP miecz - zacznij kozaczyć - non-profit

#kiszak #gry #gothic

a63799f1-4cbd-47a3-86d7-15b6cbbda089

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

@Marshalist To musi być bardzo stare zdjęcie. Ludzie nauczyli się recyklingu odpadów atomowych.

Kiedy pręty paliwowe opuszczają reaktor, uważa się je za odpady. Jednak z fizycznego punktu widzenia są one „zużyte” tylko w około 5%.

Reszta (aż 95%) to:

  • Uran-238 i Uran-235 (około 94-95%) – który można ponownie wykorzystać.

  • Pluton (około 1%) – również doskonałe paliwo.

  • Produkty rozszczepienia (około 4-5%) – prawdziwe odpady (izotopy promieniotwórcze), które faktycznie trzeba bezpiecznie składować.

Tradycyjne podejście (tzw. cykl otwarty) zakładało zamknięcie całości w kapsułach i zakopanie głęboko pod ziemią. Nowe metody pozwalają „odsiać” te 5% czystego odpadu od reszty wartościowego materiału.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

676 + 1 = 677

Tytuł: Bugonia

Rok produkcji: 2025

Kategoria: Komedia

Reżyseria: Yorgos Lanthimos

Czas trwania: 1h 59min

Ocena: 7/10



Dwóch wykopków porywa laskę z LinkedIna. Kreacje są na tyle przekonujące, że szybko przestałem trzymać którąś stronę i stwierdziłem, że niech się debile pozabijają nawzajem.



#filmy #filmmeter

cba490e4-66db-4826-9350-00726b6fa6b9

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować