@bartek555 Dość ważna kwestia może być to, ze jestem osobą z ADHD, która miała tez depresję i ma lęki. Chodzi mi tutaj o to, ze ADHD utrudnia regulację naturalną organizmu (np. nie czuje sie głodu, a pozniej czuje sie go bardzo mocno nagle) a w depresji brakuje napędu do starania sie. Więc moimi głównymi problemami bylo sięganie po losowe gotowe rzeczy, duże ilości słodyczy i przekąsek oraz częste jedzenie na dowóz lub w barach jak byłam na studiach i nie miałam jak sobie podgrzać takiego gotowego jedzenia. Poza tym dosc mało sie ruszałam, bo bolały mnie stawy częściowo od obciążenia masa częściowo od tego, ze mam je uszkodzone przez RZS. Poza tym w liceum miałam historię zaburzeń odżywiania w stronę anoreksji, po prostu chciałam schudnąć i zamiast zrobić to zdrowo to jadłam 2 jabłka dziennie i piłam 6 litrów wody dziennie. Przestałam jak sie wystraszyłam gdy zemdlałam za kierownicą samochodu, ale wtedy wszystko odbiło w drugim kierunku i zamiast tego wcale nie patrzyłam na to co jem.
Czyli na codzień jadłam dość przypadkowo, z ogromnymi przerwami między posiłkami, wybierając byle co i często zajadając depresje. A jak próbowałam patrzeć na to co jem to wpadałam w niejedzenie niczego przez tą historię anoreksji. Trochę punkt bez wyjścia bo albo umiem tyć albo umiem się głodzić.
Mocno zmieniło temat pójście na terapię, chociaż poszłam na nią przez lęki, które mi nie pozwalały wyjść z domu, a nie przez zaburzenia odżywiania. Natomiast sama terapia pomogła mi znaleźć własną siłę i podejść do tego lepiej niz liść na wietrze. Drugim takim elementem bylo mocne wsparcie Sławka, który pilnował, żebym jadła, a nie wyrzucała jedzenie jak już podjęłam sie odchudzania, słuchał o tym jaka jestem beznadziejna i pomagał mi przejść przez trudne elementy i nie wpadać w myślenie wszystko albo nic. Szczerze bez niego by sie nie udało.
Najtrudniej bylo nauczyć sie jeść i byc na redukcji jednocześnie. Ćwiczenia mi osobiście nie sprawiają trudności, bo ćwiczenia to tez jedna z form kompensacji w anoreksji. Wręcz trzeba bylo mnie pilnować, żebym nie probowala trenować aż za bardzo, czyli właśnie kompensować jedzenie a nie wspierać odchudzanie. Żeby nauczyć moje ciało jeść regularnie miałam budziki, bo bez budzików nie byłam w stanie ogarnąć regularności, bo ADHD utrudnia mi regulację sygnałów głodu i pragnienia. Musiałam tez zostawić w diecie miejsce na jedzenie dopaminowe bo okazywało sie, ze zaplanowanie pełni kcal przed danym dniem skutkuje tym, ze rośnie we mnie frustracja, bo nie moge zjeść tego dopaminowego cukierka czy 10 gram chipsów, którego potrzebuje moje ADHD. A jak frustracji jest za dużo to wpadam w objadanie się słodyczami. Więc każdego dnia mam te 200 kcal zostawione na zjedzenie tego, co będzie chciało ADHD do posiłku (ostatnio to sa czereśnie na potęgę). A najłatwiej bylo chyba nauczyć sie pić płyny, bo po prostu brałam ze sobą wszędzie butelkę. Jak zaczęłam pić regularnie to tez sie okazało, ze jestem mniej głodna. No i mocno pomogło mi tez zrobienie studiów z dietetyki, bo wyjaśniło mi wiele rzeczy i dało wiedzę do zrobienia tego skutecznie. A przy okazji teraz moge pomagać innym z podobnymi problemami :> Jak chcesz sie jeszcze o coś dopytać to pytaj ^.^