Jutro żegnam Pieniny, na chwilę do domu, przepakowanie i do teściów, gdzie zostawimy dzieci na 3 dni, a sami do hotelu i spa masaże już zamówione.
Dzisiaj było sakramencko gorąco. Kąpiel w górskim potoku nieco dał wytchnienia.
Jak na wycieczki z dziećmi to wycisnęliśmy z wyjazdu całkiem sporo. Trochę wierchów i szczytów zaliczonych, w tym kilka nieco bardziej wymagających
Byliśmy też w Chabówce w Skansenie Kolejowym - ale byliśmy nieco rozczarowani. Prawie wszystkie eksponaty w ruinie. To już w Jaworzynie jest dużo fajniejsze muzeum.
Zapomniałbym - polski zamek na Słowacji też był całkiem fajny.
@peposlav Pieniny, to jedno z moich ulubionych miejsc. Pewnie najwięcej w tym sentymentu, bo za dzieciaka parę razy byłem, ale nadal czuję się tam doskonale. Mimo, że trochę zbyt turystycznie.
@npnptcn ludu od kukiza, ale da się znaleźć ścieżki i drogi bez takiego najazdu. Ja mam już niskie wymagania. Strumyk i jego szmer, droga pod górę i las. Tyle mi potrzeba.
Powinnam iść po kolei, ale aż tuptam pazurami i macham skrzydłami by napisać już Wam teraz o Kurze.
Możliwe, że spoilery dalej.
Życie kury od jej urodzenia na fermie kur. Udaje jej się uciec i obserwujemy jej perypetie. Najpierw ma tracić do gara jako główny składnik zupy, ale ucieka przed feralnym losem. Jednak na wolności problemy tylko się piętrzą - zdesperowany lis nie cofnie się przed drzwiami sklepu, byle pochwycić swoją ofiarę, niedoczekane twoje, lisie!
Nasza kurza odyseja trwa więc dalej.
W końcu trafia do pewnego domu i kurnika. Tam rozpoczyna się cykl: kura, kogut, jajko. Ale nauczona ucieczki znów co chwilę ucieka, a jednak wciąż tam wraca.
Z kurzej perspektywy dane nam będzie zaopatrzyć się w obserwację ludzkiego świata, jakże niedoskonałego, ale Kura jako prawie niewidzialny świadek jest idealny (cudna jest scena, gdy Kura przypadkiem wlezie do domu i zobaczy jak dzieci oglądają dokument o tyranozaurach). Ale ostatecznie najważniejsze dla Kury jest jej kurze życie, ruchanko z kogutem, wyciskanie jajek i systematyczne ucieczki z kurnika, ma we we krwi już odysejowatość, ten tytułowy drób.
Możemy się domyślać, że marzy jej się kurze macierzyństwo i kiedy w końcu ludzie opuszczą to miejsce, kurka spełni się w swoim marzeniu. Koniec.
Ten film sprawił to, że miałam ochotę tuptać jak ta kura i robić tak dźwiękowo "kooo kookokokokokokokokooooo kokokokokokokooooooo".
To taki film, po którym sama stajesz się trochę kurą.
Sam reżyser wspominał, że miał pomysł na ten film już od jakiegoś czasu, ale kolo z Polski nakręcił film o osiołku (IO).
IO jest dziwaczny i czasem bywa smutny, albo jest smutny, natomiast Kura wprowadza sporo humoru - jej obawa o przetrwanie oblecze w empatię niejednego widza.
Jedno jest pewne - na zgliszczach ludzkości rodzą się wolne kurczaki.
Ko-ko-ko!
PS. Ciekawostka: tytułowa Kura była grana przez osiem prawdziwych węgierskich kur o imionach Eszti, Szandi, Feri, Enci, Eti, Enikő, Nóra i Anett.
I teraz wyobraźcie sobie, że mamy 2k26 i ktoś wpada na super pomysł przepisania tego runka z C na Rusta i powstaje runk-rs. Oczywiście użyto do tego AI ale przechodzi wszystkie testy jednostkowe (też napisane przez AI) więc zaczyna się już pojawiać w dystrybucjach Linuxa a za parę lat trafia do Debiana. W między czasie znajduje się w tym masę błędów, wymaga wielu poprawek (też pisanych przez AI) oraz kilka CVSS z czego jedno 10.0 (też znalezione przez AI). Podnosi to chwilową dyskusje o bezpieczeństwie kod pisanego przez AI ale wszyscy zapominają o tym po paru dniach bo wychodzi nowy model od OpenAI i życie kręci się dalej.
jest jakąś ogólna statystyka co najbardziej "Zabija" wiem że człowiek, ale czy to jest zapierdalanie czy może nie trzymanie odległości albo coś innnego? rok w rok przeraża mnie ta jeb mapka
Spyknęliśmy sie z @wonsz na małej przejażdżce, pogadali o d⁎⁎ie maryny i się rozjechali w swoje strony. Opierdol od straży faktycznie był, musieli się o coś z nudów doebać
#rowerowyrownik #rower
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin