. #fotografia #piwo
1975 rok. Francja, Paryz. Dwóch mężczyzn pijących w upalny dzień piwo w ogromnych kielichach. Autor fotografii nieznany.

. #fotografia #piwo
1975 rok. Francja, Paryz. Dwóch mężczyzn pijących w upalny dzień piwo w ogromnych kielichach. Autor fotografii nieznany.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Ze mnie jest piekarz, jak z mysiej piz*dy worek na mąkę... Ale różowa ma urodziny, a że nigdy jej nikt nie zrobił tortu na tą okoliczność, no to musi być ten pierwszy raz... Mimo, że jesteśmy ze sobą 11 lat, nigdy jakoś nie było okazji. W związku z tym, że oboje ćwiczymy, to oczywiście torcik z dużą ilością odżywki białkowej. Miks wszystkich przepisów jakie znalazłem 😛 więc całkowity spontan. Zobaczymy, czy będzie smakować.
Ja wiem, że z takim złomem, to ja sobie mogę ponurkować, ale pierwszy raz w dorosłym życiu zrobiłem tort - sam 😛
*To białe to polewa... Ze sklepu... Nie z miłości... Znaczy z miłości, ale nie takiej... #pdk #tort #pieczenie #chwalesie

Zaloguj się aby komentować
Zastanawiam się nadal, co myśleć w kwestii zeszłonocnego "incydentu" z rakietą, więc opowiem o jednej rzeczy, której nie mamy.
Nie mamy Cell Broadcast w Polsce, a w sytuacji jak wyżej mogłoby to uratować potencjalnie wiele żyć.
Cell Broadcast to jest specjalny rodzaj wiadomości, dedykowanej do szybkiego ogłaszania ważnych komunikatów do wszystkich telefonów w zasięgu określonych stacji bazowych (czyli tego, z czym się telefon łączy). Podobna jest ona do SMSa w ten sposób, że jest krótka i tekstowa. Różni się ona jednak z kilku ważnych powodów.
Po pierwsze, taka wiadomość ma swój dedykowany dzwonek i pomija ustawienia wyciszenia w telefonie, więc trudniej ją przeoczyć niż standardowego SMSa.
Po drugie, rozesłanie Cell Broadcast, w porównaniu do Alertów RCB, jest ekspresowe. Cell Broadcast otrzyma każdy telefon w zasięgu stacji w ciągu sekund, Alerty RCB wysyłane są godzinami. Dzieje się tak, ponieważ każdy Alert RCB to osobny SMS, podczas gdy Cell Broadcast to wiadomość "jeden-do-wielu". Jest to też z korzyścią dla operatora telefonii komórkowej.
Po trzecie, powiecie "ha ale co z telefonem mojej babci, który...". Bardzo możliwe, że wspiera. Cell Broadcasting jest częścią standardu od czasów GSMa. Owszem, od początku "handset adoption", jak ujmuje to praca GSM Alliance, był problemem, natomiast - jak twierdzi ta praca - w dużej mierze wyeliminowanym. Natomiast osoby, do których nie dotrze Cell Broadcast, zapewne nie otrzymają także SMSa z Alertu RCB - z drugiej strony jednak są szanse, że osobom np. słabowidzącym łatwiej będzie odróżnić taki alert od zwykłego SMSa.
No więc czego nie ma? No wydaje się, że woli politycznej. W 2023 PiS obiecał wprowadzić system powiadamiania przez CB. No i nie wprowadził.
Jeśli mamy na Hejto jakichś posłów na Sejm, którzy się nie ujawnili, to bym jednak prosił, żeby to wprowadzić. Tak będzie po prostu lepiej.
#telefony #technologia #polityka (na wszelki wypadek, bo omawiam temat, który utknął jednak w Sejmie)
@Mechazaba Ja nie chcę, żeby taki system był wprowadzony w Polsce. Pamiętam jak pisiory wykorzystywały system RCB podczas kampanii wyborczej. Prędzej czy później dorwą się do władzy i znów będą to robić.
Poza tym nie jesteśmy w stanie wojny, więc nie widzę żadnej potrzeby, żeby to miało tutaj funkcjonować w warunkach pokoju.
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Wojna
Treść dla dorosłych lub kontrowersyjna
Zaloguj się aby komentować
Po motywacji od @sireplama wrzucam.
Poprzedni post z tego uniwersum, a w nim link do pierwszego - https://www.hejto.pl/wpis/kilka-absurdow-z-mojego-dawnego-zatrudnienia-pierwszy-post-z-tego-uniwersum-gt
Dla nie mających chęci lub czasu czytać poprzednich wpisów w skrócie - około 20 lat temu pracowałem w Komendzie Stołecznej Policji jako pracownik cywilny m.in. jako kierowca i miałem więcej niż kilka ciekawych przeżyć szczególnie z perspektywy człowieka pierwszy raz pracującego w społeczności służby mundurowej.
Dziś o konwoju.
Mieliśmy w wydziale (kiedyś Nieruchomości teraz Administracyjny) trzy pojazdy cywilne do jazdy. Dwa stare polonezy i jeden w miarę nowy Peugeot 307. Polonezy na zmianę były w wiecznej naprawie, a drugi był poniekąd zawsze sprawny, ale miał swoje humory i lepiej żeby "młody" nimi nie jeżdził. 3 kierowców, 2 emerytowanych byłych policjantów i ja świeżak około 26 lat. Dostałem więc Peugeot'a, co oznaczało, że 80% roboty dla kierowców robiłem ja. Nie żalę się, czy robię z siebie pracoholika, tylko po prostu, taki był nakład pracy i mi to pasowało, bo po prostu wykonywałem pracę, nie nudziłem się, nie musiałem siedzieć po pokojach, a starzy sobie mogli siedzieć w swojej kanciapie - gdzie w sposób wymowny dali mi do zrozumienia, że lepiej jakbym tam nie przebywał - luz, pewnie mogii w spokoju palić i ewentualnie pić nie przejmując się, że nowy strzeli z ucha.
Wszystkie te 3 wydziałowe auta miały "koguty", czyli sygnał świetlny na magnes, a w środku dodatkowe radio z prostą konsolą do sterowania sygnałami dźwiękowymi i świetlnymi.
Ja miałem uprawnienia do prowadzenia pojazdów policji, ale nie jako pojazdów uprzywilejowanych co mi wielokrotnie wbijano do głowy, ale do czasu.
Jednego pięknego dnia , gdy wydawało się, że to jeden z tych bezjezdnych dni przed godziną 14 wpada do mnie do pokoju jeden ze starych - miałem przypisany pokój z 1 panią urzędniczką - i do mnie żebym się zbierał, bo za 15 minut mamy jechać w konwoju na otwarcie jednej z komend, komisariatów, czy innego posterunku. Naczelnik może z nami pojedzie, ale na pewno będzie potrzebował wrócić.
Podprowdziłem samochód na "koronę" (placyk przed pałacem mostowskich gdzie jest siedziba KSP i była wieczna walka, kto i kiedy może tam parkować) wykłócając się ze strażnikiem, że tak jadę w konwoju i proszę mnie do niego dopuścić, rzuciłem nazwiskiem mojego naczelnika i najważniejsze jego stopniem i strażnik mnie przepuścił. Ustawiłem się na końcu poustawianych samochodów i tam wsiadł do środka drugi kierowca. Mówi do mnie, że Naczelnik jedzie z komendantem vanem, a ja mam się trzymać jako przedostatni w konwoju. Od razu bierze i wyciąga spod siedzenia "koguta" montuje po swojej stronie na dachu.
Ja w panice, że k⁎⁎wa jaki konwój, że nie mam uprawnień na jazdę na sygnałach, że gdzie jedziemy i czemu k⁎⁎wa jebiesz alkoholem. Zwerbalizowałem tylko część z tych pytań, a kolega mnie uspokoił, że on obsługuje "aparaturę", a ja mam się trzymać samochodu przede mną, ale nie za blisko, żebym w d⁎⁎ę mu nie wjechał.
Konwój składał się z klikunastu samochodów, większość to były oznakowane radiowozy, jeden oznakowany van i klika cywilnych pojazdów jak nasz, ale wszystkie z sygnalizacją świetlną. Później dowiedziałem się z plotek, że panowie Naczelnicy sobie razem gdzieś spędzali miło czas i tylko sam komendant stołeczny miał być na tym otwarciu, ale na spontanie stwierdzono, że ileś tam jeszcze dodatkowych osób ma się pojawić. Jak mi tłumaczył inny kolego później, jak by to było po ludzku zorganizowane to w konwoju po prostu byłby autokar ze dwa lub trzy radiowozy i wszystko. A tak pojazdów było bliżej dwudziestu.
No i ruszyliśmy, dobrze, że był kolega kierowca, który ze spokojem mi mówił jak mam jechać jak omijać i dodatkowo sterował sygnalizacją głównie dźwiękową (jeżdząc prawie miesiąc tym samochodzem nawet nie wiedziałem, że ma taką jebitną syrenę i dodatkowe światła niebieskie w grillu, z przodu przedniej szyby i z tyłu za tylnymi zagłówkami). I tak jechaliśmy sobie na sygnałach przez pół Warszawy ignorując wszystkie znaki, sygnalizacje świętlne i mnóstwo wkurzonych kierowców, aż dojechaliśmy do nowej komendy powiatowej w jednym z podwarszawskich powiatów.
Z samej jazdy dużo nie pamiętam, bo byłem tak skoncentrowany jakbym kierował pojazdem jadącym wyznaczonym ściężką przez pole minowe. Zwieracze mi świergotały, bo trzeba Wam wiedzieć drodzy Hejtowicze i Hejtowiczki, że w przypadku kolizji z winy mojej to ja indywidualnie ponoszę koszty naprawy pojazdu, który prowadziłem, a ubezpieczenie obejmuje tylko potencjalną ofiarę. I nie, nie można było wykupić sobie AC dla spokojności ducha, bo to by k⁎⁎wa było zbyt logiczne i proste. Pamiętam też, że na niektórych skrzyżowaniach, któryś z początkowych radiowozów zagradzał skrzyżowanie z lewej strony, czekał aż przejedzie konwój i albo jechał na końcu przez jakiś czas, albo wyprzedzał nas od razu, żeby wrócić gdzieś na początek. Ogólnie było widać, że wiekszość kierowców w konwoju wiedziała co robić.
Po około pół godzinie i dojechaniu na miejsce, dostałem lekką pochwałę od kolegi kierowcy "całkiem nieżle młody jak na pierwszy konwój", poczekaliśmy z półtorej godziny w samochodzie i dowiedzieliśmy, że naczelnik wraca z kimś innym, a ja mogę jednego z pracowników podrzucić do KSP. Kolegę kierowcę podrzuciłem po drodze gdzie tam chciał, pracownika do KSP, a ja odstawiłem samochód na parking przy Karolkowej i wróciłem zbiorkomem do domu.
Otrzymałem 2 godziny nadgodzin, co oznaczało, że następnego dnia mogłem sobie te godziny odebrać i być na 10 zamiast na 8. Przy minimalnej krajowej premia w postaci 2 godzin snu była warta więcej, niż ekwiwalent gotówkowy
A w kolejnej opowieści o tym jak to drogówka ze strachu przede mną uciekła.
#pracbaza #policja
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Jest gorąco, trzeba dużo pić a i lodzika by się zjadło.
Taka porada dla uczestników #swiniobicie .
Lód kaktus: 63 kcal
Lód big milk w czekoladzie: 177 kcal
Lód gelatelli almond (albo wszystkie magnumopodobne): 284 kcal
I wiadomo, to są różne rodzaje lodów ale w redukcji sukces to podejmowanie świadomych decyzji, gdy przychodzi impuls- zachcianka.
#odchudzanie #chudnijzhejto
Czytajcie etykiety i liczcie: czy ta chęć jest warta tych kalorii? Odchudzanie i utrzymanie wagi to właśnie codzienne decyzje i dobre nawyki, a jednym z nich jest wybieranie mniej kalorycznych wersji produktów.
PS I nie odmawiajcie sobie przyjemności. Po prostu je kontrolujcie i miejcie wiedzę.

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
I cyk, wjechał wegekotlecik na kolację. Jak jutro nie zobaczycie tu żadnej mojej aktywności, to znaczy, że w końcu mój trud skończon xD
#gotujzhejto #gownowpis #jedzzhejto #poraumierać

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
348 730 + 24 = 348 754
W końcu się udało zgrać wszystkie życiowe obowiązki, zdrowie i pogodę ♥️
Ale musiałam dziś wstać wcześniej i dźwigać większy ciężar aby skończyć szybciej pracę i trafić na idealne warunki
Słabo strasznie z rowerem w tym roku, ale są rzeczy ważne i ważniejsze
Wybrałam się do Osobowickiego i zrobiłam przyjemny przystanek na naszej niedoszłej hejtoogniskowej miejscówce. Tym razem absolutnie pusto, ani żywej duszy nie licząc leśnych zwierzaków. Była chwila na przemyślenia przerurzne
#rowerowyrownik #rower
---
Wpis dodany za pomocą hejtostats.pl . @Marvin certified! #statsbymarvin

Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować