Mam takiego sąsiada z bloku obok. Emeryt, kilka lat temu zmarła mu żona. Od czego czasu chłop nie miał co ze sobą zrobić więc... wziął się za mechanikę. Co kilka tygodni kupuje auto, głównie z grupy VAG( VW, Skoda) ale ostatnio też zaczął robić Fiaty. Kupuje te auta, czyści wnętrze, robi podstawowy serwis świece oleje, czasami wymienia zbite lampy czy naprawia zawieszenie. No fajnie spoko. Oczywiście zgodnie z tradycją - wszystko robi na parkingu pod blokiem.

Ale jestem ciekaw ile ludzi przyjeżdża po auto z ogłoszenia, widzi dziadka i myśli sobie "O dziadzio całe życie dbał, chuchał i dmuchał" a tu dziadek handlarzyna xDDD

Chociaż i tak obstawiam, że chłop to robi dla sportu i jego zysk netto to pewnie kilka stówek na aucie

#motoryzacja #samochody #mechanikasamochodowa

Mając prawo jazdy już trochę lat i jeżdżąc po polskim miastach to naprawdę nie wiem skąd ten mit że jak samochód od starszego pana to na pewno w dobrym stanie i nie wyeksploatowany. Owszem znam jednego co tak dba o samochód, że jak jest deszcz to nawet go z garażu nie wyprowadza i regularnie u mechanika usuwa wszystkie usterki - bez ironii samochód naprawdę w dobrym stanie i z małym przebiegiem. Ale większość starszych osób jak widzę na ulicy, albo na parkingu i słyszę ten silnik to mam nadzieje że nigdy nie przyjdzie mi jeździć takim samochodem.

@SzubiDubiDU wszystko fajnie i elegancko, ale robienie takich rzeczy jak oleje etc pod blokiem to patologia i powinno się zwrócić uwagę, lub ewentualnie zgłosić

Zaloguj się aby komentować

a po wygranych wyborach pis i tak wziąłby safe, tylko, że na 5% i odtrąbił sukces kłamiąc, że tusk w pierwotnej wersji umowy chciał przemycić pracę niewolniczą Polaków dla Niemców na polach szparagów


#bekazpisu #polityka

35e614b2-9c01-4d69-95a6-f747a4f8ecd1

@festiwal_otwartego_parasola z drugiej strony jeśli wyborcy że Skarżyska, Radomia i Stalowej Woli nie ogarną , kto im pracę i kasę za Odrą i zagłosują na PiS to chiwd

@festiwal_otwartego_parasola Bez zewnętrznego audytu te pieniądze zostaną przeżarte i zmarnowane. W wojsku nie ma żadnej cywilnej kontroli nad wydatkami! Firmy wiedzą, że wojsko nie zadaje pytań i każda faktura jest x2 lub x3.

Już to kiedyś opowiadałem - kiedy byłem w wojsku, widziałem w sztabie fakturę za jakiś naprawdę ch⁎⁎⁎wy komputer (ok. 15 tys.). Kosztował dwa razy więcej niż nawet najbardziej wypasiony komp w tamtych czasach. Więc kiedy słyszę, że PiS czy Platforma chcą zaciągać kredyty, żeby dać je armii, to mnie boli serce. Równie dobrze połowę tych pieniędzy mogliby spalić w piecu.

W WOJSKU MUSI BYĆ KONTROLA WYDATKÓW!!!

Zaloguj się aby komentować

Wuj mi w d⁎⁎ę i na imię, zatrzasnąłem sobie w samochodzie klucze: od domu i mieszkania, od roboty i oczywiście od samochodu. Na dodatek żeby przypadkiem nie szło mi się przyjemniej do roboty to zatrzasnąłem sobie też słuchawki xD Na szczęście zapasu nie mam w mieszkaniu bo i tak bym się tam nie dostał no i koniec końców spacer też okazał się całkiem przyjemny

#zalesie

@zjadacz_cebuli Ja znajomemu odginałem górny róg drzwi a przycisk centralnego nacisnęliśmy anteną od CB radia, nie chciałbym robić tego drugi raz ;-)

Gx

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Właśnie SAM zadzwoniłem do przychodni!!! SAM się umówiłem na badania i uwaga: nawet SAM bez niczyjej pomocy zmieniłem dzień badań! Tyle wrażeń jednego dnia! Dwa telefony do przychodni w ciągu 15 minut! I kto jest debeściak?

#chwalesie #heheszki

Dzień dobry, piszę w imieniu WKO. Ojczyzna potrzebuje takich bohaterów jak Pan. Przekazałem link do wpisu we wniosku o Pana niezwłoczne powołanie by mógł Pan świecić przykładem.

Proszę się spakować na rano. (Nie mamy problemów jeśli mama pomoże) Chałwa bohaterom włoszczyzny

Zaloguj się aby komentować

Atakujesz kraj, ma być szybka akcja. Szybka akcja przeradza się w wielotygodniowy konflikt, a końca nie widać. Wróg dalej ostrzeliwuje twoje bazy, pewnie będziesz musiał wysłać wojsko. Ceny ropy na świecie szybują w górę, ale przynajmniej twój wróg na nich nie zarobi!


Znieś sankcje nałożone na wroga i funduj kolejne wystrzeliwane w twoje bazy rakiety


Gdyby jakiś film miał taką fabułę to bym powiedział, że jest bardzo nierealistyczny.


#polityka #usa

2a5e182e-fa72-4f9b-b5e5-a022b4df8c06

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Jeździliście na Woodstocki?

Mnie zdarzyło się parę razy i z wielkim rozbawieniem wspominam kontrast między pierwszym a ostatnim (jeszcze lata temu).


Uwaga, długie i nudne xD


Pierwszy Woodstock


Miałam już skończone 18 lat, bo mama mnie wcześniej na żadne imprezy nie puszczała. Ale marzyłam o tym już od lat. Oczywiście nie było możliwości aby rodzice mi taki bezbożny wyjazd zafundowali, więc zaraz po maturze znalazłam robotę w jakiejś fabryce zapierdolu za zawrotne 700 zł miesięcznie.

Mimo że pracy fizycznej nigdy się nie bałam, to ta robota odebrała mi chęci do życia i cofnęła z radosnego życia licealnego do patologicznego środowiska gimnazjum.

Jak możecie się domyślić, w takiej fabryce pracują specyficzni ludzie, większość jak ja zatrudnieni przez pośrednictwo, czasem na chwilę, ale w większości dlatego, bo nie mają w życiu innych perspektyw. Ci drudzy działali na mnie najbardziej depresyjnie. W takim środowisku, ten kto zarabiał 10 groszy na godzinę więcej, był typowym dupolizem i z pogardą patrzył na zarabiających mniej biedaków.

Nie czułam się dobrze w tym środowisku, dodatkowo drenowanie nas przez technicznych zarządzających halą, którzy traktowali nas jak zarazę, szybko doprowadziło moje poczucie własnej wartości do poziomów krytycznych. Byłam przerażona, że tak wygląda dorosłość i praca, którą wkrótce będę wykonywać do usranej śmierci.

Mój introwertycznym i brak ochoty na jakiekolwiek znajomości tam, nie polepszał sprawy. A w tym miejscu rządziły układy i kto z kim plotkuje.

Wytrzymalam tam miesiąc. W nagrodę za męki dostałam swoje 7 stów i AZS z którym walczę do dziś.

No to w drogę! Za zarobione pieniądze kupiłam w końcu komórkę, bo od dawna byłam bez a to już były czasy, że pisanie smsów miało znaczenie.

Reszta kasy poszła na ciuchy, szlugi i zostało 100 zł, które miało starczyć na podróż do Kostrzyna oraz przetrwanie tam 4 dni.

Uzbrojona w pożyczony namiot, kostkę, dowód osobisty oraz 100 zł wyruszyłam na dworzec. Nie, nie miałam ze sobą nic więcej poza ciuchami na sobie, nie miałam nawet bluzy, bo przecież środek lata, lol. Spotkałam się ze znajomymi i poszliśmy na peron. Okazało się że nikt z nas nie ma doświadczenia w samodzielnej jeździe pociągami i nie mieliśmy zielonego pojęcia gdzie się kierować. Ale oto i pojawił się on, pociąg pośpieszny czy inne Intercity (w sumie nie wiem czy wtedy istniały), który na tablicy miał wpisany Kostrzyn. Znaleźliśmy nawet wolny przedział w którym można było jarać szlugi. Niestety kłopoty nadeszły szybko, bo na kolejnej stacji wsiedli ludzie, którzy twierdzili, że siedzimy na ich miejscach. Koncepcja rezerwacji miejsc w pociągach była mi wcześniej nie znana, bo za miasto zawsze jeździliśmy z rodzicami autem. Ale spoko, pociąg nie był przepełniony więc ulokowaliśmy się gdzie indziej. Nie na długo. Oto wszedł konduktor, cały na biało, i po zerknięciu na nasze bilety, stwierdził że jesteśmy w złym pociągu. Po zapoznaniu się z naszymi życiorysami (a raczej ich brakiem), stwierdził że mandatu nie dostaniemy, ale na najbliższym przystanku mamy wypierdalać. Zaczęliśmy w panice przeszukiwać kible w celu odnalezienia kolegi, który biletu nie miał w ogóle i na postoju opuściliśmy lokal. Trzeba było wcześniej ruszyć głową, że ten piękny, czysty pociąg zajmowany przez dostojnych panów z aktówkami, nie zawiezie nas do naszego celu. I właśnie po kondycji pociągu, wypełnionego drącymi mordy punkami, rozpoznaliśmy, że oto nadjechał nasz pociung.

W środku, wiecie, impreza, na⁎⁎⁎⁎ni ludzie już na podłodze, ciasno jak jasna cholera, ale już witaliśmy się z gąską.

Od tej pory zostaliśmy zwolnieni z myślenia dokąd należy się udać, na której stacji wysiąść, bo oto staliśmy się jednym tłumem, z własną świadomością.

Na miejscu wysypaliśmy się z pociągu i ruszyliśmy całą drużyną, niesieni przez ducha bliskiej zagłady.

Dotarliśmy! Nie wierzyliśmy własnemu szczęściu, bo oto co do tej pory widzieliśmy tylko w telewizji, teraz stało przed nami otworem. Zapach tojtojów wymieszany z zapachem pobliskiej fabryki zapiexów działał kojąco.

Znaleźliśmy całkiem dogodne miejsce do rozbicia się, w lasku, nieopodal głównej sceny. Znajomi rozbili spory, komfortowy namiot w którym mieli spać w trójkę, ja natomiast rozbiłam się obok, starym pożyczonym namiotem, który niebezpiecznie uginał się przy mocniejszym oddechu. O swój dobytek się nie martwiłam, miałam przecież tylko kostkę z ukrytym w doszywanej kieszonce dowodem i tym co zostało ze 100 zł po kupnie biletów.

Ruszyliśmy na szamę, nie pamiętam ile wtedy kosztowały, ale te 50cm zapiexy zdawały się warte swojej ceny. No ale nie po to przyszliśmy aby jeść, tylko aby pić! Stanie w gigantycznej kolejce do wodopoju, wynagrodziło nam chłodne tyskie, które na tamte czasy było szczytem naszych ambicji.

Ugółem było dobrze, impreza się rozkręcała, tyskacze wchodziły aż miło, poznawało się kolejnych zakręconych ziomków, wielu z nich ubranych zjawiskowo, co i mnie się wkrótce udzieliło, bo łaziłam obwinięta taśmą do kwiatów z uroczym napisem 'ostatnie pożegnanie', pic rel, bo zachowałam na pamiątkę.

Z czasem moja ekipa zaczęła się rozdzielać, dziewczyny były nieco bardziej 'rozrywkowe' i poniosły je jakieś dragi, co zupełnie nie było w moim klimacie, natomiast kolega gdzieś zabalował i nie widzieliśmy go do końca imprezy. Udało mi się spotkać różnych znajomych z Wrocławia, ale poznawałam też innych, na co pozwolił klimat miejsca i alkohol, który zdecydowanie osłabił mój introwertyzm.

Pierwszy dzień udał się znakomicie, problemy pojawiły się dopiero kiedy wróciłam do namiotu zwabiona obietnicą błogiego snu. Niestety namiot nie wytrzymał mojego nagłego wtargnięcia I zaszła potrzeba postawienia go ponownie, już w ciemnościach i innym stanie świadomości.

Ale oto i sukces, wszystko stoi, można iść w kimę. Muszę dodać że był to mój pierwszy w życiu nocleg na łonie natury i byłam absolutnie zaskoczona, że ziemia jest twarda, a wraz z odejściem słońca nastąpił chłód. A miałam na sobie tylko koszulkę z krótkim rękawem, jeansy i glany. Ciężka to była noc, nie zapomnę jej nigdy.

Nad ranem zorientowałam się, że nikt ze znajomych nie wrócił. Udałam się więc do kolegi od którego pożyczyłam namiot i poszliśmy na krysznę i rajd po sklepikach.

Nie wiem czego spodziewałam się po darmowym żarciu, ale na pewno nie tego że nie zdołam wciągnąć tego bez odruchu wymiotnego. Z całym szacunkiem. Wolę tanie zapiexy. Na krysznie spotkałam koleżanki, nie do końca ogarniające rzeczywistość, ale wychwalające to jedzenie niczym dar od bogów. Stoiska z fantami okazały się być kopalnią 'chcę to', ale mój budżet po ubiegłonocnej imprezie, pozwolił jedynie na stanie w bezpieczniej odległości. A byłam wtedy fanatyczką pieszczoch I koszulek z ulubionymi zespołami.

Myślę że od tej pory już nie pamiętam co się działo w jaki dzień i w jakiej kolejności, ale właśnie wtedy zaczął się prawdziwy melanż. Ostatnie złotówki poszły na tyskacze i zapiexy i od tego czasu uzbrojona w wymięty kubek po piwie, łaziłam po każdym kto miał choć trochę alko i żebrałam o małą dolewkę na bideną maturzystkę. Nie będę jeszcze mówić jaki miałam do tego stosunek na kolejnych woodstockach, ale wtedy jeszcze żebrałam bezwstydnie I z dużymi sukcesami xD

Ogółem wszystko było dzikie, fajne, bawiłam się jakby jutra miało nie być. Ale niestety nadeszło. W pewnym momencie zaczęłam czuć się źle, okazało się że mimo 18 lat, niezniszczalna nie jestem i dopadł mnie kac gigant jakiego nigdy w życiu nie miałam. Gdyby ktoś mi wtedy przystawił pistolet do skroni to powiedziałabym strzelaj! Mój namiot leżał na płasko, wczołgałam się więc do namiotu znajomych, gdzie wkrótce zjawiła się jedna z koleżanek i choć nie wiem co przeżywała, byłyśmy w tym cierpieniu razem.

Kolejny dzień przyniósł ulgę. Ale to nie znaczy że zwinęłam manatki I wróciłam do ciepłego, wygodnego domu. Impreza musi trwać.

Tym razem skupiłam się na koncertach i taplaniu w błocie. Przypomnę tu, że nie miałam ciuchów na zmianę, a glany miałam nieustannie na nogach od wyjścia z domu. Tylko nasrać na środku.

Ale zabawa była pryma sort. Pogo uwolniło całą wściekłość na zapierdol, który przeszłam aby mieć kasę na wyjazd. Czułam się z ludźmi niczym jedno ciało, które musi wyrzucić całą nienawiść i zwątpienia. Po raz pierwszy w życiu dostąpiłam crowd surfingu, to było niesamowite przeżycie płynąć nad tłumem, do momentu aż nie trafiłam na dziurę i nie zjebałam się prosto na glebę. Na szczęście alkohol nieco zamortyzował upadek.

Trochę bolała noga ale impreza musi trwać. Trafiłam tuż pod scenę, gdzie ludzie półlegalnie popijali browary. Bardzo fajnie spędziłam z nimi czas, ale coraz mocniej odczuwałam ból w nodze. W tłumie wypatrzyłam jakiegoś znajomego, który nie chcąc słyszeć słowa odmowy, zaniósł mnie na rękach na szpital polowy. Do dziś współczuję lekarzowi, który musiał zdjąć mi glana i opatrzyć stopę. Na szczęście nie było to nic poważnego, dostałam maść i bandaż, na który od razu włożyłam glana. Pozostał tam niesciagany do powrotu do domu.

Nie mam pewności, ale to chyba była ta noc kiedy przyszła burza. Wymęczona wróciłam do namiotu, okazało się że koleżanki kimają u siebie, więc podjęłam próbę postawienia swojego namiotu. Bez sukcesu. Sytuacja w tamtej chwili była beznadziejna. Padał deszcz, nie miałam ciepłych ciuchów, mój namiot leżał niczym ówczesna polska gospodarka. Walnęłam się na ten żałosny namiot i w zimnie i deszczu doczekałam poranka.

W dzień wyjazdu znalazł się kolega, zebraliśmy drużynę i niczym pochód zombi ruszyliśmy na stację. W pociągu te same stare mordy, jednakże nikt nie imprezował. Nocny pociąg z mięsem, tyle że w dzień. Wróciłam szczęśliwa że byłam, ale też że mam to już za sobą a własne łóżko nigdy nie było tak wygodne.


Ostatni Woodstock


Czyli parę Woodstocków później.

Jechaliśmy autem, tym razem z inną ekipą. Znaleźliśmy miejsce w fajnym punkcie, dość wysoko, z przyjemnym widokiem na kawał terenu. Rozbiłam swój ogromny, nowy, komfortowy namiot, 4 osobowy cały dla mnie. Nadmuchałam gruby, wygodny materac, ponadto miałam śpiwór i dodatkowy koc. Drugie buty na zmianę, kurtkę, bluzy, kilka par skarpetek, chusteczki nawilżane, tabletki przeciwbólowe, plastry, latarka, zapasowe baterie, telefon, power banki, ogółem byłam gotowa jak na wojnę.

Ale wojna nie nadeszła.

Tym razem bawiliśmy się raczej we własnej grupie. Wieczorem grzecznie wracałam do namiotu przebrać się do snu. Na żebrajacych o dolewkę browara patrzyłam raczej z politowaniem pijąc za własne pieniążki zarobione w komfortowej pracy biurowej.

Do błota nie wlazłam bo nie chciało mi się marnować zapasowych ciuchów, w pogo byłam, ale na spokojnie.


Jaki z tego wniosek? Nie wiem, zostawiam wam do oceny, niemniej jednak wspomnienia z pierwszego Woodstocku pozostaną we mnie żywe zawsze.

#woodstock #wspomnienczar #nostalgia

e29c9f7b-447c-432a-8ede-725d4418fe88

@Shivaa ło Pani kochana, ale nostalgia mi wjechała xD

Byłem na 5 (albo 6?) woodstockach, rok w rok, piękne czasy. Aczkolwiek polegalem na doświadczeniu mojej dziewoji (dziś żony), która była na jeszcze dwóch brudstokach, zanim się poznaliśmy.

Z ludźmi z ekipy poznanej za pierwszym razem trzymam się do dziś, jeden ziomek jest moim sąsiadem, drugi uratował mnie przed kilkoma mandatami, jako policjant

choć na wooda już od ponad 10 lat nikt z nas nie jeździ i nie ma ochoty xD dziś patrzyłbym z politowaniem na to wszystko, ale w wieku 18-25 nie ma lepszego miejsca, aby być na ziemi. To jest niesamowite jakim dobrem i pozytywnym zakręceniem bije ta masa ludzi. Ci, co byli wiedzą, a ci co nie byli nie zrozumieją, bo ciężko uwierzyć, że ponad pół miliona ludzi w jednym miejscu i czasie może czuć do siebie miłość.

Teraz to z dzieciakami się jeździ pokazac im jak wygląda kolorowa Polska i żeby miały tez co wspominać. Poza tym myslę że wyrwanie siez haty jako 18 latek na woodstock to duże jazda bez kontroli daletego wolę to pokazac narybkowi z komentarzem ojca bawiącego się w pogo

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Dobry wieczór, z tej strony @bojowonastawionaowca, mamy poniedziałek 16 marca 2026 roku, minęła 20:00, to 45. wydanie #hejtonews w tym roku, zapraszam!


Świat:

  • Iran: Trump żąda pomocy od sojuszników w kwestii odblokowania Cieśniny Ormuz Link Odmówiły m.in.: Japonia i Australia, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy, Francja, Norwegia czy Grecja, odpowiedzi nie udzieliły Chiny. Donald Trump z kolei stwierdził, że „liczne kraje” poinformowały go, że pomogą USA w otwarciu cieśniny Ormuz.

  • Nowy etap wojny: wojsko Izraela wkroczyło na teren południowego Libanu by "zlikwidować terrorystów Hezbollahu" Link

  • Kuwejcka gazeta: Modżtaba Chamenei został przewieziony do Rosji na leczenie w związku z obrażeniami po ataku ze strony USA i Izraela. Pomoc zaoferował Putin Link

  • Spotkanie w Paryżu delegacji w sprawie negocjacji handlowych USA-Chiny. Rozmowy były “konstruktywne”, ale spotkanie przywódców w Pekinie może zostać odłożone z powodu wojny w Iranie Link

  • Węgry: Orbán i Magyar podczas kampanii wyborczej oskarżają się nawzajem o służenie obcym interesom Link

  • Kazachstan: referendum konstytucyjne. Większość Kazachów poparła nową konstytucję i idące z nimi zmiany w reorganizacji politycznej państwa czy obniżenie rangi języka rosyjskiego Link

  • Korea Północna: frekwencja w pierwszych od 7 lat wyborach parlamentarnych wyniosła 99,9 proc. Link Podobne wybory miały miejsce w Wietnamie

  • Francja: rozpoczyna się proces apelacyjny w sprawie związków Nicolasa Sarkozy’ego i "libijskich funduszy" Link

  • Meksyk bije rekord Guinnessa gigantycznym treningiem piłkarskim Link


Polska:

  • Prokuratura postawiła zarzuty ws. nielegalnego podsłuchu wobec byłego prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego. Usłyszeli je funkcjonariusz CBA Jarosław W. oraz Bartłomiej B., prezes Sopockiego Klubu Tenisowego Link

  • Dramatyczny weekend na Podkarpaciu pod znakiem walki z pożarami traw. Ponad 200 takich zgłoszeń Link

  • Straż graniczna i policja uderzyła w zorganizowaną grupę przestępczą, która wprowadzała do obrotu fałszywe zaświadczenia o podjęciu studiów. Zatrzymano sześć osób. Ponad 100 cudzoziemców będzie musiało wrócić do swojego kraju. Link

  • Po ponad dwóch latach raport komisji śledczej o Pegasusie będzie gotowy. Dokument ma zostać podzielony na trzy części – jawną, tajną oraz ściśle tajną. Link


Hejto:

  • @Shivaa i przygody z Woodstockami

  • @Airbag zapytał o rzecz pozostawioną w lesie, na widok której wrócił się 10 km po worki - odpowiedź tutaj, a tutaj komentarz graficzny autorstwa @Dziwen

  • @SzubiDubiDU i jego sąsiad, który po śmierci żony wziął się za bycie mechanikiem

  • @festiwal_otwartego_parasola i festiwal nostalgii

  • @Ravm i przedświąteczny festiwal szargania wizerunku moderatora

  • Drużyna syna @paulusll wygrała w piłkę w turnieju z drużyną składającą się z dzieci o 3 lata starszych

  • @Ten_koles_od_bialego_psa jest głęboko rozczarowany stanem obecnych rekrutacji do firmy

  • @WatluszPierwszy ze swoją życiówką na 5 km, zaś @bacteria z życiówką na półmaratonie, gratulacje!


Reklama ze znakiem Quality Content:

  • Francis Gabreski pozujący w kabinie swojego myśliwca Republic P‑47 Thunderbolt, krótko po 5 lipca 1944 roku by @Rzeznik

  • Renowacja reflektora by @Winiucho

  • Piechur wędruje: Rezerwat Kajasówka (Garb Tenczyński) by @Piechur

  • Urbex: Most Beautiful by @Klamra

  • Nowy tydzień, nowa Prawda - tylko z Rosji by @RedCrescent

  • Losowe miasto: Krynica-Zdrój by @suseu

  • Newsy książkowe: dodruk "Czarny język" Christophera Buehlmana by @Whoresbane

  • Ceremonia Oscarów by @Mahjong


Kącik personalny: najlepsze życzenia dla @NatenczasWojski z okazji urodzin!


Dziękuję za uwagę, to było dzisiejsze wydanie #hejtonews , do zobaczenia jutro!


#wiadomosciswiat #wiadomoscipolska #polityka

#owcacontent <- do blokowania moich wpisów

24e37cc8-1791-4da9-ad37-358437e8dcd4

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Armia, która podbiła więcej terenów niż jakakolwiek inna siła w historii ludzkości, nie miała linii zaopatrzeniowych. Nie było spichlerzy. Nie było wozów z chlebem. Nie było personelu kuchennego maszerującego za kawalerią.
Wszystko, czego potrzebowali, wozili na koniu albo zabierali z niego. Suszone mięso, mleko klaczy i trochę prosa. To wszystko.

Marco Polo podróżował z mongolskimi wojownikami w XIII wieku i udokumentował to, czego był naocznym świadkiem. Żołnierz na wyprawie mógł wytrzymać dziesięć dni bez rozpalania ognia i zatrzymywania się na gotowanie. Jego racje żywnościowe składały się z suszonego twarogu, sfermentowanego mleka kobylego oraz proszku zwanego borts, czyli mięsa końskiego lub koziego pokrojonego na cienkie plasterki, suszonego na otwartym wietrze stepowym i miażdżonego tak, aby zmieściło się w małym skórzanym woreczku. Dodaj wodę do proszku, a otrzymasz gulasz. Jeden koń, w pełni przetworzony na borts, mógł wyżywić żołnierza przez miesiące, a to była pierwsza na świecie odwodniona racja żywnościowa dla żołnierzy, około 800 lat przed opracowaniem przez armię Stanów Zjednoczonych MRE.

Włoski zakonnik Giovanni da Pian del Carpini podróżował po terytorium Mongołów w 1245 roku z misją dyplomatyczną dla papieża Innocentego IV i zapisywał wszystko, co obserwował, okiem osoby szczerze starającej się zrozumieć, jak funkcjonują ci ludzie. Zauważył, że Mongołowie pili sfermentowane mleko kobyle, zwane airagiem, w ilościach, które oszałamiały zewnętrznych obserwatorów, i że to odurzenie nie wiązało się z żadnym społecznym piętnem.

Airag przygotowywano w dużych skórzanych workach zawieszonych na ramie jurty, stale mieszanych przez każdego, kto przechodził przez drzwi, i pozostawiano do fermentacji, aż lekko alkoholowy i kwaśny smak stał się lekko kwaśny. To była ich woda, ich wino i ich kalorie – wszystko w jednym naczyniu. Carpini udokumentował również qurut, suszone skrzepy serowe, które każdy wojownik nosił jako zwartą, wysokotłuszczową rację żywnościową, suszone na jurcie na słońcu i wietrze, aż stwardniały tak bardzo, że pewien zachodni rycerz, który się z nimi zetknął, podobno złamał sobie ząb, próbując zjeść jeden bez uprzedniego namoczenia.

Gdy i to się skończyło, koń dawał więcej. Wojownik znajdował żyłę na szyi swojego wierzchowca, robił małe nacięcie, pił tyle, ile potrzebował, i zasklepiał ranę, a koń szedł dalej, a żołnierz jechał dalej. Chińscy dowódcy wojskowi, którzy stawili czoła armiom mongolskim po drugiej stronie stepu, zauważyli coś, co głęboko ich zaniepokoiło. W nocy z mongolskiego obozu nie unosił się dym.

Armia, która nie potrzebowała ognia do jedzenia, to armia, która mogła poruszać się w całkowitej ciemności, pojawiać się bez ostrzeżenia i utrzymywać się na terenie, na którym siły konwencjonalne padłyby z głodu w tydzień. Chińska piechota, zbudowana na zbożu i gotowanym ryżu, nie miała odpowiedzi na wroga żywiącego się tłuszczem, krwią i sfermentowanym mlekiem.

Czyngis-chan rozumiał, że szybkość jego armii jest jej najpotężniejszą bronią, a dieta była w całości dostosowywana do tej szybkości. Kiedy jego wojska znajdowały się w warunkach prawdziwego przetrwania, gotowały całe zwierzęta w ich skórze, wypełniając wnękę rozgrzanymi kamieniami, aby je upiec od środka, nie pozostawiając dymu, ognia ani śladu. Perski kronikarz odnotował, że obserwował kolumnę mongolską, która pokonywała teren, co zajęło jego karawanie trzy dni w ciągu jednej nocy, i nie byli oni nadludźmi. Po prostu korzystali z zupełnie innego systemu paliwowego niż wszyscy, z którymi walczyli.

Nie potrzeba było ognia, nie było potrzeby uzupełniania zapasów, nie było potrzeby zatrzymywania się. Kuchnią był koń i skórzana torba na siodle.

Eats History


#ciekawostkihistoryczne #ciekawostki #historia

55238aad-f56a-488c-8289-c87f09efa0ed

@4pietrowydrapaczchmur Mocne uproszczenie. Mieli różne rodzaje wypraw, różne cele wypraw. Mongołowie to było całe wysoko funkcjonujące imperium, z prężną dyplomacją, administracją i logistyką.

Na wyprawy typowo łupieżcze jedzie się inaczej jak na wojny gdzie trzeba zdobywać fortece. Powodzenia w zdobycie jakiegokolwiek zamku na zapasach z torby i bez maszyn

@4pietrowydrapaczchmur 

Wszystko, czego potrzebowali, wozili na koniu albo zabierali z niego. Suszone mięso, mleko klaczy i trochę prosa.



WHAT?

a3f026fd-0945-4f2f-95c5-760258b70547

Zaloguj się aby komentować

Dla was oczywistość, ale trzeba to powtarzać w kółko, aż do porzygu, żeby dotarło do ludzi, którzy na niego głosowali.

@boogie Obecna zadyma jest wykorzystywania do maskowania faktu że gównoelity zjebały sprawę już 20 lat temu. Przypominam że nasza armia to koszmarek etatowy z emeryturkami, przy podobnych wydatkach nie dorastamy do pięt Turcji czy Izraelowi, serio myślicie że klucz tkwi w jakimś kredycie?

p.s. ciekawa sprawa że kanały typu "historia realna" ma swój zestaw generałów a rządowa TV swoich, dużo ich tam, bo nie orientuje się nawet co to za tv

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować