#wspomnienia

0
135

508+ 1 = 509


Tytuł: Niespokojna muzyka 

Autor: Gordon Matthew Sumner 

Kategoria: autobiografia

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie 

Format: książka papierowa

ISBN: 8308036392

Liczba stron: 400

Ocena: 7/10


”Niespokojna muzyka” to książka, w której Sting przedstawia nam swą drogę przez mękę do osiągnięcia sukcesu. Niezwykle ciekawy facet z wielką energią i niesamowitym samozaparciem.

Muzykę pokochał mniej więcej w 10 roku życia i od tego momentu byli w zasadzie nierozłączni. Zanim stał się gwiazdorem był m.in. urzędnikiem, nauczycielem, knajpowym grajkiem i modelem. Jednak w duszy i głowie mu grała muzyka i to ona układała nuty jego życia tak, by ostatecznie wybrzmieć hymnem chwały i sławy. Konsekwencja, upór ale wydatna i pomoc pierwszej żony znacząco pomogły mu w dojściu na szczyt.


Książkę czyta się bardzo dobrze. Jest przystępna i płynna. Niewolna od gorzkich przemyśleń. Mamy tu swoisty przeplataniec historii z życia prywatnego i zawodowego. Bolesne piętno jakie już w dzieciństwie odcisnęły na Stingu problemy rodzinne (zdrada matki, separacja rodziców) dało o sobie znać w dorosłości. Szczególnie w czasie prób zbudowania harmonijnego związku.

Jednak większość opowieści autor poświęca żmudnej i trudnej drodze na szczyt, który ostatecznie zapewnił jemu i zespołowi The Police utwór Roxanne.


Z tej książki wyłania się obraz inteligentnego, twardo stąpającego po ziemi faceta, choć nie do końca poukładanego emocjonalnie. Sting wytyczył sobie cel i dążył do niego mimo przeciwności, czego ja osobiście mu zazdroszczę, bo najmniejsze trudności mnie zrażają. Z pomocą wielu osób, ale też dzięki nakładowi pracy oraz ogromnemu talentowi i tupetowi udało mu się w końcu odbić i zostać bożyszczem tłumów.

Nonkonformista, pracoholik, uczuciowo i duchowo pogubiony, ale ciągle szukający. Mam nadzieję, że się w końcu odnalazł.

A książkę, jak zdążyliscie zauważyć, polecam


#bookmeter #autobiografia #wspomnienia

a32ecc1b-001a-41b7-a83d-d35265d816bd

Zaloguj się aby komentować

496 + 1 = 497


Tytuł: Sting. Opowieści z Newcastle 

Autor: James Berryman

Kategoria: wspomnienia

Wydawnictwo: Dobre Historie 

Format: książka papierowa

ISBN: 9788363667931

Liczba stron: 308

Ocena: 7/10


W końcu udało mi się przeczytać zalegającą na półce biografię Gordona Sumnera, czyli Stinga, choć "biografia" to dla mnie zdecydowanie zbyt szumne określenie jak na tę książkę. Jest to raczej zbiór anegdot i dykteryjek, które zgromadził i wydał wieloletni (choć z przerwami, jakkolwiek to brzmi) przyjaciel Stinga, James Berryman.


Nie znajdziemy tu szczegółowych informacji o pochodzeniu Gordona Sumnera, ani o rodzinie, ani nawet o jego wspinaczce po drabinie sławy. Za to znajdziemy wspomnienia Berrymana z czasów szkolnych oraz z licznych pobytów Stinga w Anglii już po uzyskaniu statusu gwiazdy.


Książka zawiera krótkie, zaledwie 3-5 stronicowe rozdziały, które są jakby oddzielnymi historiami. Wiele z nich jest naprawdę komicznych. Mamy tu opowiastki z katolickiej szkoły św. Kutberta, do której uczęszczali panowie Sumner i Berryman i kilka wspomnień z czasów gdy o tym pierwszym dopiero zaczynało być głośno. Ponad to jest tu sporo wątków autobiograficznych autora, które mniej lub bardziej wiążą się z osobą Stinga.Wszystko to nasycone angielskim humorem i napisane ze swadą. Można wręcz odnieść wrażenie, że Berryman siedzi z czytelnikiem nad kuflem piwa i opowiada te wszystkie barwne historie. Tyle tylko, że choć okładka głosi, ze jest to biografia Stinga, to w moim odczuciu za mało jest w tym wszystkim Stinga...


Całość podszyta jest sarkazmem, a złośliwe uwagi autora nasuwają myśl, że cholernie bolała go pewna część ciała z powodu bogactwa, sławy i splendoru, jakim otoczony był i nadal jest tytułowy bohater. Mimo wszystko jest to taka przyjacielska złośliwość, bo jakby nie było jednak i Berryman'owi skapnęło troszkę z tego rogu obfitości...


Cieszę się że tę książkę przeczytałam. Dawno się tak nie cieszyłam ;). Podejrzewam, że w prawdziwej biografii, takiej opisującej życie artysty od początku do teraz, nie znalazłabym podobnych odniesień np. do czasów szkolnych, do przygody z bukmacherką czy wakacyjnej pracy dorywczej przy piszczących zabawkach (nie będę pisać o co chodzi, chętni sobie przeczytają).


Odniosłam też wrażenie, że ta książka powstała po to, by Berryman, bezrobotny bukmacher mocno klepiący biedę, mógł sobie trochę zarobić... Z resztą... jakie by pobudki nie towarzyszyły powstaniu tej publikacji to i tak jestem zadowolona, że miałam styczność, choćby tylko literacką, z obydwoma panami. Setnie się ubawiłam i polecam z całego serca. Dla mnie bardzo fajna odskocznia od ciężkiej literatury, którą czytam na co dzień.


Tutaj pozwolę sobie wstawić krótki fragment dotyczący szkolnej dyscypliny i choć mnie rozśmieszył nad wyraz, to skłonił też do refleksji : „W momencie gdy jako czwartoklasista otrzymałem swoje ostatnie lanie, miałem d⁎⁎ę twardą jak głaz. Moim przewinieniem było spytanie ojca Boyle'a, czy szatan ma k⁎⁎⁎sa. Dzięki zdobytej odporności w ogóle nie odczuwałem razów. Po dziś dzień, jeśli ktoś mnie o to poprosi, mogę tyłkiem miażdżyć orzechy. Rzecz w tym, że takie prośby słyszę niezwykle rzadko.”


#bookmeter #wspomnienia #sting #ksiazki


PS wrzucam stare recki, które gdzieś tam wrzucałam swego czasu. Może się przydadzą

f21548c3-fd71-4c0a-b9d4-0b607f3b9c4f

Zaloguj się aby komentować

@Felonious_Gru Tak mi się skojarzyło


operator koparki - bardzo spoko sprawa, jeździsz sobie po kraju i operujesz koparki

to trochę jak weterynarz


jesteś powiatowym operatorem koparki

masz zgłoszenie, ze na drugim końcu powiatu koparko ładowarka caterpillar 428c ma zwyrodnienie stawu łyżkowego i musisz przepisać smar przeciwbólowy i kąpiele w WD-40

na miejscu po badaniu okazuje się, że niewiele możesz zrobić, zwyrodnienie dotarło do zawiasów

właściciel koparki gładzi ją czule po gąsienicy

ze łzami w oczach wspomina pierwsze dni z caterpillarkiem, gdy jeszcze małego przygarnął go ze schroniska dla porzuconych koparko ładowarek

mówi, że bardzo łagodna, nigdy nie przejechała żadnego dziecka

koparko ładowarka cicho mruczy

kiwasz głową i ze łzami w oczach mówisz, że już za późno na smary i WD-40

pozwalasz właścicielowi pożegnać się ze starym druhem

caterpillar po raz ostatni podnosi go swoją łyżką

potem podchodzisz, i wlewasz czystą benzynę do baku

spracowany diesel powoli przestaje pracować

reflektory koparki gasną

właściciel zanosi się płaczem

czym ja ją gurwa zakopie w ogródku


gurwa znowu zgon na dyżurze

Zaloguj się aby komentować

Kuuurła syynek, kiedyś tatuś to nagrody dostawał! Teraz to nawet ni ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem...


Plot twist: dostałem tę nagrodę w miesiącu, w którym 2 czy 3 tygodnie byłem na L4 XD


#pracbaza #wspomnienia #chwalesie

67e31956-26d5-49c3-8f80-35ff44b7daab

Zaloguj się aby komentować

#psychologia #psychoterapia #przegryw ale nie do końca #wspomnienia #przemyslenia


tag do obserwowania/czarnolistowania #chcewyjsczbagna


Pomyślałem sobie, że jednak hejto to nieco lepszy (czy wyższy, to nie wiem) poziom niż wykop i postanowiłem opisywać tutaj w możliwie skondensowany sposób moje refleksje związane z wychodzeniem z bagna, jakim są depresja, niska samoocena, OCD i ADHD. To ostatnie nie jest bagnem, a raczej czymś, co czasami przeszkadza, ale do rzeczy.

Ja chłop z żoną, dziećmi, kilkoma pasjami, lvl 40+.

Po co? Żeby może pomóc innym. Żeby ktoś czytając to nie myślał, że na tzw. walkę o siebie jest za późno. Nie jest. Nigdy. Uwierzcie mi.


Prolog


Żeby maksymalnie skrócić wstęp i nie zanudzać. Lata 80. ja zwykły dzieciak. Szare osiedle w polskiej palecie barw w niewielkim mieście. Typowa polska powiatowa. Dwupokojowe mieszkanie umeblowane PRL-owsko, życiowy standard na poziomie mocno średnim. Już przedszkole było dla mnie obcą ziemią, czułem jakbym nie pasował do tej zgrai drących mordy i walczących o zabawki jak IRA o niepodległość Irlandii Północnej dzieciaków. Szkoła podstawowa odmieniła mnie. Trafiłem fartownie do Szkoły nr 3 popularnie zwanej "Trójką". Fajni nauczyciele i jeszcze lepsi koledzy. Przeszedłem to suchą nogą. Szkoła średnia to był dramat, trafiłem do Zespołu Szkół Ekonomicznych. Kiepska szkoła, jeszcze gorsi nauczyciele i banda nastolatków, która była zbieraniną tych, którzy nie trafili do wymarzonych ogólniaków czy techników albo tych, którzy nie mieli kompletnie pomysłu, co ze sobą zrobić. Zresztą kto ma taki pomysł w wieku 14-15 lat? Mniej więcej w tym właśnie wieku poczułem, że jest ze mną źle. Życie jest pasmem udręk i niepowodzeń, jestem zawiedziony ludźmi, sobą... generalnie wszystkim. Mama coś wyczuła i wylądowałem u pani psycholog, która bardzo chciała pomóc, ale nie starczyło jej warsztatu. Poza tym do akcji wkroczył mój ojciec, stwierdzając, że "w naszej rodzinie wariatów nie ma" a pani psycholog chce mu z syna "idiotę zrobić". No finał. Jakimś szczęśliwym zrządzeniem losy nie stałem się piwniczniakiem AKA przegrywem i nie siedziałem w domu, grając w gry. Trafiłem na osiedlu na fajnych ludzi i szybko wszedłem w krąg imprez, kolegów, koleżanek, pierwszych kontaktów z używkami itp. co chyba paradoksalnie uratowało mi życie. Jednak demon zwany depresją gdzieś cały czas się czaił. Czułem, że nad całym moim życiem wisi jakaś ciemna burzowa chmura, smutek i permanentne poczucie, że to wszystko jednak nie ma sensu. Potwór wyszedł w pełni sił ze swojej pieczary, gdy byłem już dorosły. Kilka miesięcy temu pani psychiatra oznajmiła ze wzrokiem pełnym empatii "proszę pana, pan ma depresję. Zapewne od jakichś 20-30 lat. Pan sobie zdaje z tego sprawę?". No... zdawałem sobie, ale jak to w memie z profesorem Miodkiem "niby tak, ale nie do końca". Zaczęła się walka.


Resztę będę dopisywał w miarę możliwości.

Jak ktoś jest zainteresowany, to niech walnie piorunem. Będę wdzięczny.


Zdjęcie dołującego budynku dla uwagi.

f098ecdc-6c83-4720-8d69-0fc6fc68a04e

@WatluszPierwszy "No... zdawałem sobie"- i to jest w tym wszystkim najbardziej przykre. Bo z tego zdania wręcz wybrzmiewa ta utajona część "ale co miałem jej powiedzieć? Że ojciec stwierdził, że <<w naszej rodzinie wariatów nie ma>> więc musiałem siedzieć cicho?"


Niestety ale takie problemy to dalej w społeczeństwie wręcz tematy tabu. Nie mówić, nie ruszać, nie interesować się "bo jebnięty". "Bo co ludzie powiedzą". "Bo co rodzina powie". "Bo tobie się zwyczajnie nudzi". "Bo weź się wreszcie uśmiechnij i samo ci przejdzie". Takie chłopskorozumowe myślenie, że jak ci źle, to niech ci się zachce żeby nie było i problem z głowy. Jak renkom k⁎⁎wa odjoł. Tyle że nie, bo potem słyszymy o kolejnym człowieku, który skoczył z mostu, czy pod auto i jest narodowe przekrzykiwanie się w zadawaniu pytania "jak do tego doszło".

Zaloguj się aby komentować

Jako że #hejto to portal dla starych ludzi, to a nuż ktoś ma lepszą pamięć ode mnie.


Próbuję sobie przypomnieć nazwę programu telewizyjnego, emitowanego w TVP jak sądzę. Być może na wakacjach/feriach.

To było coś chyba popularnonaukowego. A jedyna rzecz którą pamiętam to czołówka, gdzie w rytm jakiegoś znanego motywu na pianinie jechał podskakujący pociąg.


Pomóżcie


#pytanie #telewizja #wspomnienia #dziecinstwo

@jedzczarnekoty Brzmi jak „Lorenzo” – program emitowany w TVP w latach 90-tych, który był popularnonaukowym cyklem dla dzieci. Czołówka rzeczywiście zawierała motyw, w którym pociąg podskakiwał w rytm znanej melodii. Możliwe, że pamiętasz właśnie ten program!


Czy to brzmi znajomo?

Zaloguj się aby komentować

7 lat temu żona powiedziała tak. Były jaja bo oczywiście kupiłem za mały pierścionek i jej prawie paluch odpadł xD a później poszliśmy lepić cebularze w muzeum cebularza.


#takbylo #wspomnienia

689d9cb5-ada9-4b2d-8bf7-b8dd32a07aad

@cebulaZrosolu jak juz w temacie jesteśmy to restauracja więzienie była kiedyś na Narutowicza, spore porcje nawet mieli

Zaloguj się aby komentować

W zeszłym roku pochowałem ojca i tak sobie siedze i myśle, że stary nie zostawił mi wprawdzie żadnych majątków, ale za to mam lęki i depresje.

Kocham go i po jego śmierci standardowo udaje, że wierze w Boga i czasem w odmętach szaleństwa spowodowanego nawarstwiającymi sie problemami, gadam po nocy w myślach z ojcem i tak wczoraj myśle, taki mądry zawsze byłeś, to chociaż podrzuć jakiś pomysł, a nie wziął i umarł, skąd mam wziąć kwit na terapie twojego wnuka, jak budowlanka w uk stoi, stawki jak 5 lat temu, a ceny wyjebało w kosmos i nagle jeb flashback z młodości, jak wspomnienia z Wietnamu.

 Ja, ojciec i mega bojowe zadanie - po dekadach życia w domku obrośniętym dżunglą przeróżnych haszczy i gratów składowanych przez pokolenia robimy makover, tata cie synek nauczy, sami zrobimy.

 Sama robota to piękne wspomnienie pełne krwi, potu i łez, to doświadczenie zainsporowało mnie do obrania ścieżki kariery, która doprowadziła mnie tu gdzie jestem - w odmęty szaleństwa (uczciwie powiem, że stary odrdzał budowlanke). Wzruszająca opowieść, ale nie będe was zanudzał.

Ta reminescencja zatrzymała się na jednym fragmencie - dołu z wapnem. 

Jakiego k⁎⁎wa dołu z wapnem zapytacie? Takie też było moje pytanie kiedy ojciec rozkazał szukać owego dołu.

Otóż ojciec 30 lat wstecz chciał pobudować nowy dom i w tym celu zlasował od sk⁎⁎⁎⁎syna wapna w dole obok naszej chałupy. 30 lat później z naszego domku marzeń wybielonego wapnem zostało wapno.

Kilka dni zajęło mi przejebanie tego białego gówna w inny dół - ten już wyłożony folią, z system rurek i innych cudów co by wapno dojrzewało w idealnych warunkach.

- Po c⁎⁎j to robimy, nikt już nie używa wapna - zagaiłem chcąc jak zwykle wymigać się od roboty, żeby móc wrócić do umierania w tibii.

- Kiedyś mi podziękujesz. Albo i nie. W kazdym razie nic nas to nie kosztuje, także do roboty.


 Taka scena przewinęła mi się przed oczami i od wczoraj edukuje sie na temat weneckich tynków, malowania fresków, renowacji zabytków i tym podobnej drogiej chujnj, bo okazuje sie, że to co dla mnie w Polsce jest gówno wartym wapnem (no może nie gówno, ze 2 zł za kg? nadal bym opchnął, bo troche kryzys) dla kogoś we Włoszech jest praktycznie niedostępnym skarbem, bo wapno jak wino - im dłużej dojrzewa tym lepsze sie staje.

 Pisze to żeby zrobić reality check, czy odjebało mi myśląc, że to moje wapno jest warte kilka $ za kg? Jeśli tak to mam zakopane ze 100k$ i w sumie jeśli są na to chętni to pod wioskowymi sklepami moge zdobyć namiary na więcej takich dołów.

Testy laboratoryjne mogą potwierdzić gęstość i czystość, iso, ce, i nagle 20kg wiadro wapna spod chałupy staje sie calce florentine i ląduje na ścianie milionera.

 Jeżeli mnie pojebało to dajcie znać, a jeśli w moim szaleństwie jest sens to może zna ktoś Włoski, albo w ogóle może jest tu ktoś mądry kto widzi w tym potencjał i chce pomóc? Potencjalni klienci to stany, niemcy, francuzi no i wspomnieni włosi.

#wspomnienia #biznes #cozapojebanaakcja #hejtohistorie

Zaloguj się aby komentować

Jak miałem jakieś 5 lat to stary wyjeżdżał na roboty do Niemca. I kiedyś spytał się co mi przywieźć, to powiedziałem, że chce dresik z tymi takimi paskami pod stopami (jak na zdjęciu) a ten mi kupił bez tych pasków...


Ale za to wtedy pierwszy raz spróbowałem gumy cynamonowej, super była


#wspomnienia #oswiadczeniezdupy

17a74769-adcb-4048-98b7-4d94d69c2cd8
57e827e5-b909-4f17-8e0b-0a836b49440d

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Co za czasy, żeby zjeść dobrego ptasiego mleczka to trzeba podróby kupować. To oryginalne to jakaś pomyłka przecież. Pamiętam jeszcze jak miło 500g to młody nie jestem ale waga to już wszędzie padaczka. Przy okazji przestrzegam przed czekoladą 300g fioletowej firmy. Pomyłka jakaś kiedyś to chociaż tej masy trochę było. Teraz, jak będę chciał pojeść ciasteczek to sobie kupię.

Pozdrawiam serdecznie i słodko



#ptasieMleczko #slodycze #kiedysToByło #wspomnienia

2c5520a4-6dcf-4900-89f0-9faa248fada6

Zaloguj się aby komentować

Cześć 👋! Bardzo mi miło, że mogłam poznać kolejnego użytkownika Hejto! 🥰 Dziękuję również za Hejto-pakę!🎁 Śmiać mi się chciało, jak napisałeś, że masz nadzieję, że mam przekute uszy 😂 — nie, nie mam xD, ale kolczyki sobie zachowam, są urocze! 😍 Jak już jesteśmy przy lisach 🦊, to dziękuję bardzo za puzzle! 🧩 Nie wiedziałam, że coś takiego można kupić! Dodatkowo super trafiłeś, bo od jakiegoś czasu układamy puzzle! 😊

Bułeczki cynamonki 😋... zjadłam resztki, bo moje dwa głodomorki 👶👶 rzuciły się na nie i wszystkie zjadły! Milo mi, że podzieliłeś się domowymi wypiekami Twojej żony 🥰.


Co do książki – tak jak przedstawiłeś, zachęciłeś mnie do przeczytania, bo na początku byłam trochę mieszanie nastawiona 🤔. Dobra pozycja 👍 i myślę, że w dobrym momencie wpadła w moje ręce. Ostatni czas był dla mnie trochę ciężki 😔 – teraz próbuję ogarnąć siebie, a przede wszystkim swoje nastawienie do świata i sposób myślenia.


Kiedyś czytałam, że sól himalajska stosuje się do oczyszczeń energetycznych ✨ – jesteś jakimś czarodziejem? 😉


Co do akcji z przekazywaniem kartonu dla następnego odbiorcy #hejtopaki 📦. Owszem, wchodzę w to! Będzie super zabawa! Mam nadzieję, że będzie kontynuowana. Za rok będę wspominać o tej akcji #hejtopaka #wspomnienia #zabawa.


Jeszcze raz dziękuję za upominki🎁 – zostaną ze mną, a puzzlami jak ułożę, to pochwalę się!


Wszystkiego dobrego Ci życzę i Twojej rodzinie ❤️


#hejtopaka

d0337f67-7338-482d-aeb6-4ea0d7390739
d3d7659b-25a3-41e6-a5ff-c035a148eba8
1d6d2df8-576e-475c-9781-c8c52c8ba115
5191f085-4dfa-4bf0-ac5f-c01b4b4a4c3c

Zaloguj się aby komentować

Dzięki Swetru przypomniał mi się szef kumpla, właściciel niewielkiej fabryki, który najwyraźniej nie wiedział, że można sobie kupić "Symulator zamiatarki ulic", więc kupił sobie prawdziwą xD

Najpierw taką mniejszą, którą czyścił w mieście chodniki, ale później kupił sobie jeszcze dużą do czyszczenia ulic (DLC). I czasem śmigał po mieście dla relaksu. Ta duża pewnie się łapała na kat. C, ale kto kontroluje zamiatarki? Miał też bonusy, bo dość szybko straż miejska się zorientowała kto to jest i czym jeździ na co dzień i potem mu odpuszczali parkowanie i inne drobne wykroczenia

Pozdrawiam, może dalej sobie śmiga, bo to już dobre 10 lat minęło.

[w sumie jeden z kumpli zrobił sobie C+E i czasem w ramach wolnego brał dniówki za swojego kumpla na jakichś lokalnych trasach; ale przynajmniej nie kupował swojego własnego zestawu]

#praca #wspomnienia #niewiemjaktootagowac #gry

2e6489ee-9216-4bb9-9843-da97c95942de
1286657b-2b1f-4c3e-88c9-45e223060867

@Nemrod Ja zrobiłem C pod kampera i stwierdziłem że dla funu zrobię sobie też E. Gość u którego się uczyłem stwierdził że 95 mogę sobie w domu machnąć tak więc jak coś mogę na zestaw siadać.

Zaloguj się aby komentować

1997 rok. Rower dostałem na komunie. Jaki ja bylem z niego dumny, wszyscy jezdzili na skladakach a ja mialem przerzutki. Te piekne kolory blokowiska. Chodnik wyboisty.

Rower mi ukradziono, posluzyl chlopu jako transport do wykonania zabójstwa. Nie pamietam juz jak to sie skonczylo ze policja nam go nie oddała. Dzikie czasy. Chwile pozniej ukradli nam malucha spod bloku i go zajechali az spłonął.

#wspomnienia

109d9e77-e478-4069-ad9e-3aa5d4a3589d
Cybulion userbar

Kradzierze rowerów z klatki to standard w tamtych czasach pijaków którzy opylali go za wódkę.


Jak już pisałeś że miałeś przerzutki to cos już czułem że ci go zajebali. Pamiętam brata który kupił sobie buty i szybko je kurzył żeby ktoś nie wpadł na pomysł "zobaczenia" jak się w nich chodzi.


Istne kacapowo

@Cybulion MI też zajebano rower w podobnych latach. Też komunijny. Ale tam jakiś bogol w tle z audi 80/100 C2 bodajże. Tate miał takiego 2.1L 5cyl, bezkolizyjny rozrząd. To byli czasy.

Zaloguj się aby komentować

Jak byłem skrzatem lvl 3 albo 4 to przywieźliśmy ze wsi kota, a sumie to kociaka.

Bestia była szybka, miękka i o pięknym szaro-czarno pręgowanym umaszczeniu dachowca - no cudowny no.

W telewizji musiał wtedy lecieć jakiś serial albo film o Najszybszym Superbohaterze Ever bo z tego powodu i wspaniałej dziecięcej fascynacji kocurek dostał imię

Flash.


Ile ja się wstydu za to najadłem. Matka, z jakiegoś niezrozumiałego dla mnie powodu, cisnęła ze mnie i to był kolejny powód do zabicia mojej pewności siebie. Teraz po latach wiem, że imię to było za⁎⁎⁎⁎ste, ale sposób krytyki, każda piękna odchyłka od rzeczywistości zawsze została bezlitośnie wyśmiana i wykpiona. Przez to wiele lat wstydziłem się swoich pomysłów, wierszy, projektów i nowych aktywności.


Do dzisiaj jak leci LOTR w telewizji to słyszę te same komentarze, jak to dorośli ludzie mogą się tak przebierać, jak debile. Chyba dlatego zostałem rycerzem. Jedyne czego się nauczyłem dzięki rodzicom to bunt- i na tym zbudowałem swoją osobowość.


Wracając do tematu kota, pomieszkał z nami niedługo. Jak zrobił się starszy to zaczął rodzicom przeszkadzać i pewnego dnia uciekł przez okno od strychu. Już wtedy jako kilkulatek nie wierzyłem w żadne ich słowo, a oni tym kłamstwem karmili mnie przez następne chyba dwadzieścia lat, aż raz wygadali się, że wywieźli mojego kota gdzieś- gdzie? Do dzisiaj nie wiem.


Gdziekolwiek jesteś Flash- najszybszy kocie z Bydgoszczy, kiedyś się spotkamy.


#feels #rodzina #rodzice #dziecinstwo #wspomnienia #zrodzinanajlepiejnazdjeciach

#koty

6c7dfc70-b6ee-42c0-997e-5a1ca238cccb

Ja kiedyś chciałam nazwać swojego nowego kanarka Biały Kieł pod wpływem książki którą czytałam. O ile może i teraz imię uważam za niepasujące to w życiu nie wyśmiała bym mojej córki za taki pomysł jak wyśmiali mnie wtedy dorośli członkowie rodziny. Ten wstyd czuję do dzisiaj mimo że wiem że jest bezpodstawny.

Co do kota, to był taki jeden którym się opiekowałam w dzieciństwie, ale żyjący na wolności. Codziennie dostawał ode mnie michę a czasem udało się namówić dorosłych na wizytę u weta.

Co najlepsze, pewnego dnia zniknął i po jakimś czasie mojej rozpaczy babcia powiedziała mi że widziała go przy drodze przejechanego przez auto. Oczywiście wierzyłam w to prawie 30 lat, aż pewnego razu rozmawiając z ciocią dowiedziałam się że kota uśpili ze względu na stan zdrowia a babcia powiedziała mi o wypadku bo myślała że tak będzie dla mnie łatwiej xD

Zaloguj się aby komentować

Post @Vakarian uruchomił we mnie pewne wspomnienia.


Gdzie się podziała kasa z komunii?

Otóż w 2014 roku przewaliłem ostatecznie studia. Nie miałem na siebie pomysłu, pieniędzy za bardzo też nie. Pewnego dnia trafiłem na post na Facebooku z bardzo tanimi lotami do Kenii - w tym czasie w Afryce szalał wirus ebola, ale jakoś bardzo się tym nie przejąłem. Pozostała jedynie kwestia kasy. Jako słabo ogarnięty student nie mógłbym sobie pozwolić na taki wydatek, ale miałem samochód - startą mazdę 626 combi, obitą z każdej strony przez moją szwagierkę, którą szybko kupił handlarz z zagłębia handlarzy w Wiskitkach. Samochód dostałem w rozliczeniu, w zamian za pożyczone bratu (pierwszy i ostatni raz) pieniądze z komunii, które były przez lata pomnażane na lokacie(thx mama), więc nie było żalu. I tak wylądowałem w Afryce, gdzie po przylocie od razu czekali lekarze w maseczkach i wszystkich musieli sprawdzić pod kątem zdrowia. Trochę przerażający początek, ale najlepsza przygoda się dopiero zaczęła. Po pierwszych dniach w Mombasie, zaaklimatyzowaniu się do równikowych temperatur oraz otrząśnięciu z szoku kulturowego (o ile to możliwe) ruszyłem na 3 dniowe safari. Generalnie nudne, skomercjalizowane. Polega na jeżdżeniu vanem z otwartym dachem po sawannie do miejsc, gdzie zwierzęta mają swojego żerowiska i wszystko widzisz ze sporego dystansu. Na swoje nieszczęście byłem w grupie Niemców i do tej pory w uszach mam tekst przewodnika "Look, look mama und papa pawian", " Look, look mama und papa simba", a oni tylko "Ja, ja wunderbar". Po 3 dniach safari w programie była jeszcze wizyta w "wiosce Masajów". Ale tego sztucznego pokazu dla upośledzonych turystów bym sobie nie wybaczył, więc wbrew początkowych protestów przewodnika wysiadłem w najbliższym mieście i wtedy moje spotkanie z Afryką zaczęło się na dobre...

#podroze #wspomnienia #mdhztravel

50891c87-b556-43b4-8950-fe247e4696a3
62384841-b45a-461d-bc95-528bc5ee015b
45aa84eb-0bce-41b4-b3fc-704cd25d9c80
3445ce60-574f-424a-8cc0-0d4a91a9b56e
9f04c08b-f1b3-4f6b-b2a8-4adf75c11db3

Zaloguj się aby komentować

Znokautowałem kiedyś dwóch żołnieży GROM


Opowiadałem komuś dzisiaj tą historię to opowiem i Wam.

Rok 2018 albo 2019. Air show w Radomiu.

Chodzę z narzeczoną pomiędzy stoiskami różnych jednostek wojskowych tam gdzie karabiny wsytawiają granatniki itp.


No i przy jednym się zatrzymaliśmy i taki mały small tolk z nimi robimy a co to, a jak się celuje itp bo akurat mało osób tam było.

No i moja pyta: A z jakiej jednostki jesteście bo jakiś inny ten sprzęt?

No to Ci klaty do przodu, prawie na baczność z uśmechem odpowiadają: Jesteśmy z GROMU!

Ja z miną bicz plis: Nie kochanie, oni nie są z gromu.

Żołnierze z miną bicz² pliss²: Jesteśmy, jesteśmy

Ja: Prawdziwi żołnierze z gromu mają zamazane twarze! A Was widzę wyraźnie.


Goście takich spazmów ze śmiechu dostali, że jak ktoś inny podszedł to musieli się odwrócić żeby nie było widać że kisną w środku xD


#gownowpis #wspomnienia

entropy_ userbar

@entropy_ Wystroiłeś się z tą historią jakby to był reportaż do Wyborczej, a z tym clickbaitem możesz co najwyzej mieć miejsce w kolumnie "Chwili dla ciebie" ( ͡° ͜ʖ ͡°)

@entropy_ ja kiedyś imprezowałem dużo z kuzynką i ona przyprowadzala swojego faceta. Ten zawsze jak schodziło na temat roboty to odpowiadał "a ja mam nudną pracę" i temat ucinal. Kiedyś była sytuacja, że poskładał kilku gości na takiej imprezie i dopiero się przyznał, że on w GROM jest xD

Tak więc jak byś się zastanawiał to nudna robota. Dobrze, że chłopaków rozbawiles

Zaloguj się aby komentować

Bez przesady z ta znakomitoscia. Idolka wielbicielek tasmociagow telewizyjnych i spermiarzy. Miala slaba dykcje, czesto ciezko bylo zrozumiec co mowi. Po prostu jedna z wielu.

Smutna historia, jakich wiele, gdy umiera osoba w kwiecie wieku. Natomiast skala mitologizacji jej osoby przy jednoczesnej monetyzacji tej legendy, jest zwyczajnie obrzydliwa.

Była po prostu ładna, ale znakomity to był Roman Wilhelmi, ona była raczej średnia, nie odbiegała od innych aktorów obecnego pokolenia jak Karolak czy Kożuchowska.

Zaloguj się aby komentować

Na początku studiów trzymaliśmy się sporą paczką kumpli. Z grubsza się znaliśmy, ale bez przesady :-). Raz jeden z kumpli poprosił o pomoc przy targaniu czegoś ciężkiego u niego na chacie (mieszkał z rodzicami jeszcze). Poszliśmy kto mógł, dzwonimy do drzwi i otwiera jego matka. W tym momencie zdaliśmy sobie sprawę, że nie wiemy jak gość ma na imię. Stoimy tak, gapimy się po sobie, a jego matka w śmiech. I zawołała go po ksywce XD. Do dziś nie mamy pojęcia jak kumpel miał na imię. Nikomu to nie przeszkadza XD.


#wspomnienia #faceci #wpiszdupy

Na sąsiada wszyscy mówili Józek, nawet jego matka. Zdziwiłem się po jakiś 15 latach jak dowiedziałem się że ma na imię Sebastian xD

Zaloguj się aby komentować

Hej, szukam gierki, w ktora gralem z 20 lat temu. Moze pomozecie?


Byla to gra w stylu Beat em Up, z postaciami 3D. Styl byl retro gang city, noc, nie byla kreskowkowa. Chodzilo sie z lewej na prawo. Graficznie stala pomiedzy PS1 a PS2. Gralem w to na PC z Pentium III 600MHz i GPU 8 MB

Na 100% mialem to z gazetki gierkowej, mozliwe, ze z CD Action. Pytalem sie googla i chatgpt, ale nie pomoglo. Takze obstawiam, ze gra byla niszowa, moze nawet zrobiona przez polakow. Zalaczona grafika jest z innej gry, ale wyglada to mniej wiecej jak gra ktorej szukam.


#retrogaming #wspomnienia #staregry

bb3253fd-d9df-4055-a080-981253e39c50

@fitter22 Przez chwilę myślałem, że chodzilo Ci o Urban chaos, ale tu chodzisz we wyszystkich kierunkach, wiec to nie to.

72966449-1d4f-469b-97f4-46c48bf3d85c

Zaloguj się aby komentować