#wspomnienia

0
135

#muzyka #punk #reggae #nostalgia #wspomnienia

Będzie trochę #pokazmorde bo zdjęcie tak słabej jakości, że się nie wstydzę. Kolejna fotka z szuflady. Rok chyba 2000. Ja i mój kumple Michał "Kola" robimy jakieś głupoty w holu MDK w moim rodzinnym mieście. Z tyłu ledwo widoczny klęczy nieżyjący już nasz kolega Kamil, maluje flagę, którą wieszaliśmy na koncertach. Zdjęcie wykonane na kilka dni przed koncertem Habakuka, który organizowaliśmy. To był fajny czas. Jedliśmy bułki z pasztetem, zapijali to piwem i malowali tę wielką flagę. W zasadzie to Kamil malował a my mu przeszkadzaliśmy. Czas kiedy jedynymi problemami były szkoła i dziewczyny. Organizowaliśmy koncerty, słuchali dużo muzyki, upijali się i grali w nogę. Fajne powspominać.

6fb0364e-31f2-4e9c-acb1-0bd4ebee1ba1

@WatluszPierwszy musimy wyskoczyć na jakiś koncert i #hejtopiwo żebyś mógł dorzucić trochę świeżych zdjęć do albumów nostalgii Też mam dużo takich wspominek, ale już nie przeglądam, bo zdarza mi się przez to zapominać, że teraz też jest życie i potrafię na chwilę głową być w miejscach, których już dawno nie ma. Trzeba pisać książkę dalej, na grzebanie przyjdzie czas.

Zaloguj się aby komentować

Jak byłem szczylem, jeździliśmy z tatą na 2-3 dni polowania. Różnie - ambony, nasiadówy w krzakach, jakieś rowy na polu.

Tata był wojskowy, to "załatwiał hyhy" z roboty chleb pakowany w puszkę. Jak normalnie szynka krakus, ino taka prostokątna i długa.

Szynka krakus do tego też była ze sklepu już oraz masło solone w takich kostkach w szarym papierze.

Siadali my se rano (ojciec pół nocy bobrował za tym zwierzem nieszczęsnym co go tam chciał ubić, na szczęście akurat wtedy bez skutku), tata palił ognisko na polance, wrzucało się ten chleb w puszce do żaru.

Tate miał zawsze wytłoczkę jajek od jakiegoś gospodarza z tego terenu cośmy jechali. Brał taką "patelnię" nie wiem jak to nazwać prostokątny kawałek metalu (ołów chyba nie ;)) na którym rozgrzewał masło, dorzucał grzyby jakie znalazł w lesie (zwykle kurki lub gąski), lub na łąkach (pieczarki, sowy aka czubajki kanie) smażył jaja. Jaja smażył tylko do momentu lekkiego ścięcia, ciągle to mieszał, zrzucał do plastikowej miski.

Chleb był trudny bo łatwo sie palił ale jak sie odpowiednio potrafiło to wychodził piękny rumiany pachnący bochen, częściowo przypalony ale to się odrywało. Miał miękisz z dużymi dziurami, trochę jak najprostszy domowy chleb bez zakwasu.


Kroił takie pajdę, jakoś z 3 cm. grubą, smarował masłem solonym a na to jajecznica.

czasami w żar lądowały też ziemniaki z pola.

czasami wpadali zwabieni zapachem gospodarze albo inni myśliwi.


Raz na gałęzi siedziała sowa z łbem obróconym o 90stopni. chyba też jej pachniało

Spałem na tylnym siedzeniu zawsze, kuzyn (RIP) na kocu obok auta. Ojciec latał za zwierzem a jak spał to z przodu na siedzeniu.

Piękne to było, niezapomniane.

Raz ustrzelił szczupaka w jeziorku bo myślał, że piżmak

Nie wiem po c⁎⁎j miał być piżmak ale szczupak wylądował na kolacji


#feels #nostalgia #wspomnienia #ciekawostki

Zaloguj się aby komentować

Wojtek spadł z sanek.

Pamiętam jak chodziliśmy na sanki na "zjazdy". To taka góra, bardzo stroma choć nie w górach. Nawet nie w terenie górzystym.

Wojtek tam spadł z sanek. Tak się mówiło. Choć część z nas wiedziała, że poza spadnięciem z sanek przejechały mu po łbie inne sanki. Nawet kilka.

Mama jego dowiedziała się że Wojtek spadł z sanek.

Ratowali go z miesiąc w końcu się udało.

To, że Wojtek spadł z sanek miało konsekwencje. Z gadatliwego, roześmianego i mądrego Wojtka stał się Wojtkiem, co chodził z fujarką (taką do grania) po osiedlach miasta, płoszył zwierzaki z kibli, gadał pod nosem.

Wojtek spadł z sanek i tym samym skazał matkę na szaleństwo. Dbała o niego ile mogła, samotnie, w końcu umarła. Wiele lat, to nie tak że ten wpis tyle trwa ile ona cierpiała a on.. Był Wojtkiem. Nie miał już kto o niego dbać.

Niby nie łapał się w "ciężkie upośledzenie" , to były lata 80. Pozostał sam sobie.

Wojtek spadł z sanek i umarł, miesiąc po swojej mamie. Na zapalenie płuc.

RIP Wojtek. Nie tylko ja Cię pamiętam.


#feels #wspomnienia

Zaloguj się aby komentować

w odpowiedzi na sugestię @Piechur który siedzi w bazie namiotowej w Gorcach, kilka zdjęć z hali obok sprzed 20 lat. tygodniowe wakacje dla 3 osób za 100zł, lub inaczej biedatrip na pełnej


#gory #wspomnienia #lata00 #lata90

afbb6d15-6bfc-42d3-8c2d-a96bd7b411fa
14262440-14c0-43d1-a34c-6784df6ae51c
3e86651b-394c-4fdb-894f-83c5f089bf83

Jak chcesz to mogę wrzucić zdjęcia z gór, w których na tę chwilę chodzą tylko żołnierze. Może pokuszę się wtedy o opisanie historii pewnej wyprawy w wysokim Kaukazie

Zaloguj się aby komentować

Ale dawno tych skurczybyków nie widziałem. Rumianek bezpromieniowy- ostatnio to chyba lata 90' za bajtla leczylismy tym rany w wojnie na patyki :]. A i babka lekarska czy cos takiego tez była.

#rosliny #wspomnienia

90b84b06-3e78-44b5-86c7-d9aa31cb84df

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Realia na dziś: Pizze wpier...yy wpałaszają Twoje dzieci, Kola "niechcący wylana w kuchni na podłogę, Na kompie tapeta z psiego patrolu i brak miejsca na Twoja ulubioną grę bo dysk zawalony zdjęciami z wakacji i filmami. Jutro o 5 pobudka bo pod blokiem oczywiście brak miejsc parkingowych i z buta idziesz po auto 500m dalej pod okoliczną biedronkę. Twoi rodzice zapowiadają się że wpadną do wnuków za 5 min. i oczywiście nie przychodzą. Siadasz przed klawiaturą po 2sek. już masz wizytacje małych ludzików z pytaniem "Co robisz Tate?". Zapowiada się kolejny idealny dzień.

@Michumi we wtorek wziąłem wolne. Zawiozłem bombelka do przedszkola, do drugiego jak codzien przyszła niania. Pojechałem na basen, poskręcałem sobie jakieś pierdoły w piwnicy, a na koniec poszedłem na średnią pepperoni z pizza hut podawaną w tej czarnej blaszce. Chrupiąca, idealna. Delektowałem się ciszą i spokojem. Po wszystkim wróciłem do domu jak zawsze z pracy. Żonie, ani dzieciom o tym nie powiedziałem.

It was a good day.

Zaloguj się aby komentować

Znacie ten kawałek Kaczmarskiego "Nasza klasa"?

Zawsze mnie wpędzał w potworną nostalgię i smutek a ostatnio.. cóż, dane mi było wziąć udział w spotkaniu klasy licealnej do której chodziłem. Frekwencja jakieś 40% ludzi.

To co uderzyło to.. brak pozerstwa wśród moich koleżanek i kolegów. Zaskoczyło mnie to bo byłem gotowy na festiwal spierdolenia i opiewania sukcesów, tym bardziej, żeśmy dorastali w malutkim mieście. Nikt tam nie pajacował ani nie epatował niczym. Nawet mój dawny najlepszy kumpel, który obecnie jest milionerem (jego tata założył firmę produkującą różne krzesła i fotele, zaczynali od tych takich co chyba każdy zna takich pogiętych co się jakby w nich bujasz co elementy są wykonane z 1 ciągłego giętego kawałka materiału). Niestety tata zmarł przedwcześnie, kumpel nabrał dużo pokory do życia, kiedyś zapewne by przyjechał jakimś autem za 2 bańki.


Część z naszej klasy już nie żyje. Emilka która chciała być aktorką teatralną umarła na raka 15 lat temu. Marzenka - co ją wyzywaliśmy Januaria - też zmarła 20 lat temu na emigracji.


Tomek, co wszystkich doprowadzał do łez śmiechu zmarł po cichutku zapiwszy się na śmierć w wynajmowanej kawalerce w Poznaniu.


Są też weselsze przypadki - Tomek (kolejny), którego trochę podmęczałem w liceum (nie typowy bullying ale tak mu tam dokuczałem trochę, nie lubił mnie :)) został szefem IT w wielkiej polskiej firmie (a za wuja się "kąputerami" nie interesował).

Kolega A. (celowo ucinam imię bo ma mega rzadkie) starał się zostać politykiem no ale nie został i nosi meble z lokalnego januszeksu do klientów ale ma piękną żonę i super dzieciaki, jest autentycznie szczęśliwy, radzi sobie spoko. Jest ciągle obłąkany tak jak był ale wspominam go dobrze, bośmy wspólnie spędzili milion godzin na Amidze.


Piotrek, co prawie go aresztowali bo zrobił niesmaczny żart nauczycielce - został nauczycielem

Większość z nich wyjechała za granicę lub robi coś tu w koło komina. Radzą sobie generalnie, ktoś tam stracił dziecko, ktoś wygrał w Keno paręset klocków (kilka lat temu). Nie było spiny, choć odruchowo każdy szukał w każdym tego kolegi i koleżanki sprzed lat.

I osoba której uśmiechnięta morda ucieszyła mnie najbardziej - Mariusz ksywa Goryl, lekko upośledzony, adoptowany przez dobrych ludzi chłopak. Pracuje uczciwie, cieszy się z swojego mieszkanka po rodzicach, ma żonę i dwójkę dzieci (nie wiem czy "normalne" no k⁎⁎wa nie zapytałem).


Idąc na spotkanie miałem w głowie cytat z Wzgórza Psów: "Nie chciałem spotykać żadnego starego znajomego. Takie spotkania są jeszcze gorsze od pogrzebów. To największa tortura - próba znalezienia kogoś, kogo kiedyś się znało, w obcej, nagle pojawiającej się zupełnie znikąd osobie, w prostych, uśmiechniętych zdaniach, udawanie kogoś, kim było się kilkanaście lat temu, wyłącznie po to, aby osiągnąć jakikolwiek pułap porozumienia. Ludzie znikają nawzajem ze swojego życia. Tak ma być. To naturalne. Z jakiegoś powodu się skasowaliśmy, więc teraz nie udawajmy, że się znamy, rozumiemy i mieszkamy na tym samym świecie, że mówimy tym samym językiem."


Ale wiecie co? Udało się tego uniknąć - jeśli nie całkowicie to w bardzo dużym stopniu. Bo całkowicie się nigdy nie da.


#szkola #wspomnienia #wyznaniezdupy

@Michumi ciekawa refleksja, bardzo dobrze napisane. Proza życia chciałoby się powiedzieć :D. Ja kurde nie miałem okazji na żaden zjazd klasowy, nie używam FB a być może ktoś coś kiedyś organizował. Nigdy nie byłem jakoś specjalnie związany z ludźmi ze szkoły (tzn z tymi z którymi byłem mam kontakt do dzisiaj), ale jestem ciekaw co u paru gości z Technikum - tylko z jednym miałem w miarę kontakt i wiem co robi, bo kupowałem u niego części do fur. Zawsze robił dobre rabaty, a ja mu podsuwałem znajomych klientów. W szkole nie był jakoś specjalnie zajawiony na motoryzację, za to jego ojciec był. I chyba sobie nieźle radzi. Jednego spotkałem chwilę po szkole i się okazało że poszedł na zawodowego żołnierza - nikt inny by tak tam nie pasował, to był łysy koksik-entuzjasta

Jeszcze jak miałem FB to widziałem że jeden spoko typ się ożenił z laską którą poznał w naszej szkole. A reszta to nie mam pojęcia.

@Michumi byłem na jednym takim i określenie

festiwal spierdolenia i opiewania sukcesów, tym bardziej, żeśmy dorastali w malutkim mieście.

idealnie oddaje to co się działo, mieli kija w d⁎⁎ie te lata temu i nic się nie zmieniło. Pewni ludzie się nie zmieniają. Dla nich jak ktoś coś osiągnął lepszego od nich to trzeba mu do⁎⁎⁎⁎⁎olić i zniszczyć. Mignęło mi jakiś czas temu, że robili kolejne takie spotkanie, oczywiście nikt mnie nie zaprosił, ale i tak bym nie poszedł. Jedną osobę z którą mam kontakt w miarę bieżący też nie zaprosili. Musiałbym celowo przyjeżdżać, aby słuchać pierdolenia o niczym to szkoda czasu i nerwów. Niech się kiszą we własnym sosie. Ja postawiałem grubą kreskę na czasach szkolnych.

Przypomnialws mi jak ludzie z mojej klasy licealnej zorganizowali sobie zjazd ale zapomnieli mnie poinformowac ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Mój ojciec od zawsze był śmieszkiem poza kontrolą, jednocześnie żyjąc w myśl zasady "pracuj mądrze a nie ciężko".

Życie go trochę zgniotło - nagle z 70 letniego w miarę sprawnego gościa który całe życie traktował auto jak swój najważniejszy symbol wolności, stał się człowiekiem z brakiem woli życia i sopniem niepełnośprawności w stopniu znacznym.

Rozumiem go o wiele lepiej jak kiedyś i wcale się nie dziwię że obecnie nie ma woli życia - motor miał już jako 12 latek, a prawo jazdy od kiedy był 16 latkiem (wtedy za zgodą rodzica można było tak zrobić).


Pamiętam zresztą opowieści jak to mój ojciec jeździł z podhala do Wrocławia na Junaku robiąc tę trasę czasami kilka razy w miesiącu. We wczesnych latach 70 to musiał być kosmos dla gościa z małej wiochy i za każdym razem niezła przygoda i ucieczka od rzeczywistości.


ALE DO BRZEGU.


Jako nastolatek pracował w PKSie, a raczej miał tam praktyki by później już jako mechanik zaczynać tam jako mechanik.

I jak to w PKSie wszystko rządziło się swoimi prawami, a prawo było jedno - wódka musi być, jeśli robota ma iść.


Chłopaki czasem przesadzali, więc kierownik nauczył się wszystko kontrolować i rutynowo sprawdzał czy wszyscy pracują.

A to zerkał pod auta, a to sprawdzał czy ekipa nie pali przed warsztatem albo czy nie ucieka na sąsiednią ulicę podpatrywać licealistki zamiast ponownie wymieniać wał w starym Jelczu.


Tego szczególnego dnia, jakoś wszyscy byli "mocno zmęczeni". W trzy godziny przegonił każdego i słownie naprowadził na lepsze tory, jedyna osobę którą pochwalił był mój ojciec.


- WIDZICIE? MOŻNA PRACOWAĆ CIĄGIEM PRZEZ 3 GODZINY?

Z daleka było widać, że mój ojciec pracuje pod autem i trzecią godzinę wymienia wał. Ilekroć kierownik zerkał widział, że ojciec coś tam grzebie u góry.


**Szkopuł w tym, że mój stary tam spał, tylko przywiązał sobie jedną rękę do wału żeby było z daleka widać że coś robi.**


Piszę to nie bez powodu - nie chcę żeby te historie przepadły i zaczynam je spisywać mając do tego dobrą okazję, bo przy jego obecnym stanie zdrowia słyszę te historie po kilka razy, ale zauważam jedno: Im lepsza ekipa dookoła (starzy znajomi czy ulubiona część rodziny) te historie mają większą moc i pomimo tego, że wszyscy słyszeliśmy je po kilka razy, nadal swoją formą potrafią nas rozbawić.


Nie wiem jakie macie relacje z rodzicami, sam nie mam lekkich. Powiem więcej - ciężko mi się przyjeżdża do rodzinnego domu, ale jednocześnie łapię się ciągle myśli, że to spotkanie może być naszym ostatnim, więc zamiast rozgrzebywać to co złe, wracam do tego co dobre.

A mam to szczęście, że choć otrzymałem w spadku ojca alkoholika, udało mu się nie być jego własnym ojcem i potrafił pokazać miłość swoim dzieciom, choć nigdy nie wiedział jak to zrobić bo nikt go nigdy tego nie nauczył.


Po prostu pamiętajcie, że oni nie mieli lekko żyjąc w po⁎⁎⁎⁎ne czasy powojennej Polski wychowywani przez rodziców którzy przeżyli wojnę, często nie jedną.

Kiedyś zrobię chyba serię breloków z napisami a wśród nich będzie "Wszyscy jesteśmy biedni".


**Trzymajcie się tam i średniego dnia!**


#rozkminkrzaka #opowieści #wspomnienia

@Krzakowiec

nagle z 70 letniego w miarę sprawnego gościa który całe życie traktował auto jak swój najważniejszy symbol wolności, stał się człowiekiem z brakiem woli życia i sopniem niepełnośprawności w stopniu znacznym.

Oj znam ten ból

Zrobiłeś mi facet dzień. Żebyśmy tu wszyscy pamiętali o tym, że nasi rodzice roczniki 40, 50, 60, 70... byli wychwywani przez ludzi z niczym innym jak PTSD. Po sobie wiem jak trudno zrozumieć, wybaczyć, szukać we wspom ieniach dobrych chwil i ich się trzymać... Ale jak już się uda to nagle wszystko staje się takie kolorowe. Trzymaj się tam byku!

Zaloguj się aby komentować

10 IV 2010 o tej porze nie spałem od 7.30 miałem z koleżanką jechać do Krakowa na spacer. Średnio nam się chciało, zadzwoniłem i zgodnie przełożyliśmy wycieczkę na 17 IV. No cóż, też middle pojechaliśmy, a potem były juwenalia, majówka, inne cuda, nie widzieliśmy się już nigdy, nie było nam pisane się wybrać wspólnie do Krk.


O godzinie około 10 zobaczyłem klip na których "słychać strzały", potem się dowiedziałem, że samolot się rozbił, a ojciec jak pojebion dzwonił po całej rodzinie, co ciekawe, każdy z rodziny był nieświadomy wypadku i tak oto wprowadził wszystkich kogo miał w książce telefonicznej w świat po katastrofie smoleńskiej. Do mnie nie zadzwonił. Nic dziwnego, byłem w pokoju obok.


A wieczorem (po 22) próbowałem napić się reddsa jabłkowego, ale już przyzwyczajony do zwykłego piwa go nie dokończyłem, strasznie kwaśny był. Wtedy też szukałem stacji radiowej, która puści muzykę I nie pamiętam, ale chyba rmf maxx grał cały czas smutne ballady czyli Metallica Nothing Else Matters, potem Edyta Bartosiewicz Sen i chyba Johnny Cash potem leciał.


A jak wyglądał wasz 10 kwietnia?


#pytanie #rocznica #wspomnienia

@Niebezpieczny_zawadiaka_o_karmazynowym_umaszczeniu ja tego dnia wywozilem na skup zlomu pelny wor puszek po piwie. Na zlomie pusto, wszyscy w kanciapie wpatrzeni w telewizor. I tak oto dowiedzialem sie o katastrofie

@Niebezpieczny_zawadiaka_o_karmazynowym_umaszczeniu


Spanko miałem do 10, po 11 wybyłem w poszukiwaniu jakiegoś otwartego małego sklepu, a przynajmniej tak musiało być, bo nie chodziłbym po rynku w swoim mieście o równej 12 w innym celu. A pamiętam to, bo akurat to był jedyny raz, kiedy w południe wyły syreny alarmowe. Wróciwszy do domu, rodzicielka poinformowała mnie o zaistniałej sytuacji, a potem już pora na cs’a.

Zaloguj się aby komentować

Fajnie było żyć w czasach gdy wszystkich pokemonów było 150 i zebranie wszystkich było realne 😅


Na dzień dzisiejszy jest ich 1025, a jeśli ktoś zbiera karty to oficjalych unikatowych wzorów jest 17067 🤯


**#pokemon **#nostalgia #kolekcje #zbieractwo #ciekawostki #wspomnienia

b89dee7f-6f3d-4b8d-ac7b-2d2e98818cb1

Zaloguj się aby komentować

Przypomniało mi się jak kiedyś w liceum pojechaliśmy klasą na kilkudniową wycieczkę. Zakwaterowanie mieliśmy w szkole z akademikiem, duże sale na 10 łóżek, oczywiście chłopaki i dziewczyny osobno.

Wieczorami, już po zgaszeniu świateł, leżeliśmy se po ciemku i gadaliśmy o pierdołach.

Czasami do jednego kolegi przez okno przekradała się dziewczyna, żeby sobie poleżeć chwilę pod kołderką razem.


No to leżymy sobie i pitolimy o głupotach, w pewnym momencie jeden z chłopaków zaczął się z nią kłócić, a to była jedna z tych co wszystko wiedzą najlepiej, nie odpuści.

W końcu nie wytrzymał, i powiedział do jej chłopaka: "Maciek, zatkaj ją!".


Chwila nagłej ciszy.... I cała sala w ryk. Nie mogliśmy przestać się śmiać. Dziewczyna uciekła przez okno, zapewne czerwona jak burak.


Tak, wiem, wiem, jestem wstrętna szowinistyczna świnia itd. Ale to było zabawne zresztą sama sobie winna.


#wspomnienia #heheszki #liceum #licbaza

2655a045-e493-42ae-8721-20e2323bd1a1
Opornik userbar

No kolega młody to jeszcze nie widział, że z nimi trzeba krótko na smyczy!


Taki żart, też jestem

wstrętna szowinistyczna świnia itd.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

To jedno z pierwszych zdjęć,które zrobiłem lustrzanką, w pełni świadomie korzystając z jej możliwości, pamiętam, że to był rok 2007 albo 2008, pamietam, że tyrałem wtedy na czarno na budowie za 15zeta na godzine i to była bardzo dobra stawka, pamietam, że za tą kase zarobioną na remoncie popowodziowego domku, kupiłem Olympusa E-500 z matrycą 4/3 8MP i jarałem sie jak murzyn baterią tak, że zabierałem go do tej roboty i rano przy śniadanku juz w pracy robiłem zdjęcia, zamiast łoic jabole z resztą ekipy. Aparat służył mi bardzo długo bo do 2016roku, gdy przesiadłem sie na Canona 760D który służy mi do dziś, choc częściej robię teraz zdjęcia telefonem.

#zarchiwumyoowkiego

#fotografia

#nostalgia

#wspomnienia

93ce82df-7e03-4798-91ff-77ce72503348

@yoowki Ja do dzisiaj używam Nikona D7200. Robię też zdjęcia telefonem ale nie sprawia mi to frajdy Potem zresztą te zdjęcia z telefonu znikają gdzieś w mrokach dziejów. A jak aparat wezmę na wycieczkę to od razu w domku katalog na przykład

"2025 03 25 - Babia Góra" i bam - wszystko tam leci. I z przyjemnością do tego od czasu do czasu wracam - czego o zdjęciach z telefonu powiedzieć nie mogę. Choć - zaznaczam - nie jest to problem jakości. W większości przypadków zdjęcia z telefonu są teraz wystarczające.

Zaloguj się aby komentować

Pamiętacie jakie pierwsze wideo zobaczyliście w internecie?

W moim przypadku było to nazywane obecnie „russian climbing” nagranie ruskiego parkouru. Oglądaliśmy je w podstawówce na informatyce, jeszcze na czymś takim jak Google Video To był chyba jakoś 2005 albo 2006 rok, do dzisiaj jestem pod wrażeniem co tam pokazali, i jak to zmontowali.

https://www.youtube.com/watch?v=VdnUikNvLAo


#wspomnienia

Zaloguj się aby komentować

Od czasów technikum cały czas puszczam to co było na empetrójce. W sumie to co OP. Pomyśleć że dzisiaj Fred z Limp Bizkit ma 54 lata 🤯

Kiedy Sony Ericsson W20i to odkryłem że na komputerze mogę uzupełnić dane piosenek we właściwościach i miałem normalne tytuły i artystów. Oczywiście wszystko z neta piraty 128kbit/s ale zawsze.

Zaloguj się aby komentować

@zuchtomek jednym z moich pierwszych wspomnień jest to, jak Tato prowadził mnie przez centrum miasta i musiał wejść w bramę odebrać telefon typu picrel, który nosił w skórzanej, twardej teczce z rączką. Wtedy ludzie na ulicy myśleli, że jest walnięty i gada sam do siebie, do kawałka plastiku. Pamiętam też, że potem miał żółtego sagema z klapką. Ależ to wtedy była technologia. Może to co mi się przypomniało nie ma nic wspólnego z 'multimedialnym kombajnem', ale dzięki za odblokowanie wspomnień

7cf441e4-1f48-4475-a68d-2e7bf5c7b1d2

Moja seria to

Nokia 3210-->

3310-->

3330-->

3510i(pierwszy raz kolorowy ekran)-->

6220-->

6230i-->

E52 (best nokia ever jak dla mnie)-->

N73 -->

N95-->

Game over

Zaloguj się aby komentować