#psychologia

30
1258

Jakie polecacie ksiażki o: perswazji, manipulacji, psychologii biznesu, psychologii sprzedaży etc?


Btw czy jest warto zaczynać studia z tym związane? Od zawsze byłem osobą, która "czuje" ludzkie emocje, mam wysoko rozwiniętą inteligencję emocjonalną, rozumiem dużo sygnałów niewerbalnych, czasem potrafię dosłownie odczytywać ludzi. Chciałbym mocno popracować nad swoimi skillami, które przydałyby mi się w pracy w handlu B2B, ale nie tylko.


Myślicie, że jest sens zaczynać studia z psychologii np zaocznie? Albo są jakieś ciekawe podyplomówki w Polsce? To tak poza "nauką własną".


W przyszłości chciałbym dalej pracować w handlu B2B, rozwijać swoje umiejętności językowe (obecnie ang b2, chcę na c1 wskoczyć w 2-3 lata jak się uda) + nauka rosyjskiego/niemieckiego. Opcjonalnie praca gdzieś w służbach, bo zawsze mnie też to jarało i od dziecka jestem sportowcem


#psychologia #studia #socjologia #pracbaza #edukacja #pytanie #psychoterapia

@Lopez_

1. Nie taguj tego #psychoterapia

2. Od razu odpuść voodoo stuff typu NLP albo inne produkty, które będą Ci obiecywać, że namówisz każdego na wszystko. Wszelkie cudowne szkolenia są o d⁎⁎e rozbić. Bierz te kierunkowe - VBS, domykanie, komunikacja z klientem od podstaw, style komunikacyjne itp. Takie też bierz książki, a nie "sprzedawaj 100% szybciej i bądź szczęśliwy".

3. Praktyka. Tego nie zastąpi nic. Podstawy teoretyczne dadzą Ci paliwo, no ale musisz je do wehikułu zatankować i pojechać (alem metaforę strzelił, fiu, fiu).

4. OBOWIĄZKOWO - poczytaj lub posłuchaj z jakimi lękami zmagają się sprzedawcy, co ich wstrzymuje w pracy i jak utrzymywać worklife balance. W tej pracy łatwo stanąć w miejscu i/lub się wypalić. Albo zrobić z siebie wrak człowieka jak ja :)


To tyle. Żadnych konkretnych tytułów Ci nie polecę, bo z książek się uczę średnio. W moim przypadku to były szkolenia, praktyka, rozmowy z innymi sprzedawcami i okazjonalna analiza trudniejszych przypadków sprzedażowych z psychologiem :)

Zaloguj się aby komentować

@Quake Dla polaryzatorów symetryzm gorszy od faszyzmu. Niemniej ci co myślą że są prawdziwymi symetrystami, a porównują wszystko 1:1, zamiast zachować proporcje też są idiotami.

Zaloguj się aby komentować

Czytam książkę o tytule "Dzień dobry potworku". Jestem gdzieś na początku przeczytałem 1/5 może. Jest to książka psychologiczna gdzie psychoterapeuta opisuje swoje spotkania z pacjentami oraz to jak im pomaga i opisuje ich historię najczęściej smutną. Historie są trochę podkoloryzowane i pozmieniane tak aby zapewne nie dało się rozpoznać pacjentów w razie co. No i tam było opisane że w trakcie takiej psychoterapii pierwsze co się robi to wywiad środowiskowy i pytają głownie o dzieciństwo i ta psychoterapeutka również tak robiła każdego pacjenta wypytywała o dzieciństwo oraz relacje z rodzicami, bo jak się okazuje to potem rzutuje na całe twoje późniejsze życie. Będziesz potem szukał partnera podświadomie potem podobnego do twojego rodzica oraz całe wychowanie rzutuje na twoje życie i nie da się tak prosto potem naprawić człowieka jak został wychowany przez jakichś patusów. Taka sytuacja wbrew pozorom nie mamy zbytnio wpływy na to jakie mamy życie wszystko determinują geny a potem wychowanie przez starych na które również nie masz wpływy. Wiadomo możesz pewne rzeczy naprawić ale będzie cię to kosztować ogrom czasu i wysiłku który mógłbyś przeznaczyć na coś innego i jesteś w tyle za resztą ludzi pod pewnymi względami.


#ksiazki #psychologia #gownowpis #przemyslenia #przemysleniazdupy

Zaloguj się aby komentować

Jestem totalnie rozbity psychicznie. 10 miesięcy temu wyprowadziłem się z moją dziewczyną (prawie 6 lat razem) do większego miasta, w którym studiowaliśmy zaocznie (ja skończyłem 2 lata temu ona teraz się obroniła). 25/27 lvl here. Mieliśmy tu nawet niezłą pracę, ale chciałem lepszych perspektyw. Zdobyć doświadczenie, kontakty, wpisy do cv, wrócić nawet pewnego dnia i pracować zdalnie/hybrydowo (1-2x w tyg bym dojechał te 100km)


Od tego czasu zmarła moja ukochana kotka (17 lvl), mój tata miał operację na raka i cierpi po niej, stan zdrowia mojej babci (alzheimmer) uległ znacznemu pogorszeniu. W pracy - Odrzuciłem lepszą ofertę dla "rozwoju" gdzie start up okazał się totalnym gównem i niespełnionymi obietnicami ,przepaloną kasą inwestora przez nieumiejętnie zarządzającą kadrę. Brak perspektyw.


Moja dziewczyna powiedziała mi, że nie wie czy coś między nami jeszcze jest i może powinniśmy się rozstać. Po mojej mamie była/jest dla mnie najważniejszą osobą. Mieliśmy szczerą rozmowę i mówi, że bardzo chce, żebym o to zawalczył i się nie poddawał i ona też się postara, ale to będzie trudne.


Strasznie się oddaliliśmy od siebie. Przez ostatnie 10 miechów spędzaliśmy mnóstwo czasu osobno, niby będąc razem - w oddzielnych pomieszczeniach. Pracuję 9-17 ona 7-15. Czułą się ciągle sama, musiała uczyć się żyć tam sama. TO jest domatorka i rozłąka z przyjaciółmi i rodziną jest dla niej bolesna. Dla mnie też. Ale ja po prostu chciałem dla nas lepszego życia.


Różowa na 100 % nikogo nie ma (większość czasu spędza w domu, jeździ tylko na treningi grupowe), poza tym niedawno miała obronę, a jest strasznie pilna, więc ostatni miesiąc-półtora tylko siedziała w chacie w książkach i nawet nie tenowałą.(4 lata była stypendystką, ma dużą wiedzę).


Bardzo mi zależy na tym, by to ratować, nie zniosę kolejnego ciosu. W tym roku sam mam ważną wizytę u lekarza i może też będę musiał być operowany. Nie widzę sensu życia bez niej. Ona ryczała, ja ryczałem i nie wiemy jak sobie pomóc, bo ewidentnie się od siebie oddaliliśmy i nie potrafimy normalnie gadać, a oboje bardzo chcemy, by było jak dawniej. Ale problemy po prostu przytłaczają.


Różowa mówi, żebym nie rozpamiętywał, nie drążył tematu i mamy spędzić super wakacje i próbować zażegnać ten kryzys i uratować nasz związek i mamy oboje walczyć, ale mi jest cholernie ciężko po tym co usłyszałem się zebrać.


Serio nie wiem co mam ze sobą zrobić. Wszystko w życiu robiłem, by było lżej - uczę się języków, chce zmieniaćsię w pracy na lepsze, jestem otwarty na rozwój, jak mam wolny czas to bardzo dbam o to żebyśmy coś wspólnie robili, ale chyba za bardzo mnie to wszystko przerosło. Chciałem tylko lepszej przyszłości i na każdym kroku dostaję od życia cios....


#zalesie #depresja #psychologia #zwiazki #zycie #pieskiezycie #gownowpis

@Lopez_ Twój wpis mnie poruszył. Może dlatego że też kiedyś z niebieskim mieliśmy cięższe chwile kiedy wydawało nam się, że się od siebie oddalamy, może dlatego że też kiedyś mieliśmy taki ciężki rok podobny do Twojego (utrata ukochanych zwierzaków, choroba ojca, bliscy z Alzheimerem). Wydaje mi się że trochę się z różową pogubiliście. Trudno mi uwierzyć że udany w udanym związku przez 10 gorszych miesięcy można się tak oddalić od siebie żeby trzeba było aż mówić o ratowaniu związku. Wydaje mi się, że przez Twoją różową nie przemawiają prawdziwe uczucia tylko to że w tym właśnie momencie czuje się nieszczęśliwa, samotna. Nieraz przemawiają przez nas bardziej emocje niż uczucia. Szczególnie gdy takie złe emocje gromadzą się od dłuższego czasu. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że związek z kimś na kim można w 100% polegać, o kim wiesz że zawsze wesprze cię w trudnych chwilach jest ważniejsze niż wspólne spędzanie dużo czasu razem, wspólne zainteresowania czy długie rozmowy. Ale wiem też że do takich wniosków nieraz dochodzi się latami. Pewnie niektóre sprawy musicie przedyskutować i porozumieć się na temat tego czego chcecie od związku i od wspólnego życia, pewne sprawy musicie przemyśleć każde samodzielnie w swojej głowie. Racje mają też ci którzy mówią że nie możesz się za to obwiniać bo nie zrobiłeś nic złego. Spróbowaliście żyć inaczej, może nie pykło a może sprawy się jeszcze ułożą - w życiu są zawsze jakieś kłopoty ale nie są w stanie rozbić dobrego związku. Trudno mi to wytłumaczyć w krótkim poście ale jakbyś chciał pogadać możesz napisać na pw. Ty albo twoja różowa jak chcecie pogadać z babą która podobne rzeczy przeszła i jest w udanym związku. Myślę też że w takim stanie psychicznym i sytuacji jakiej jesteś mógłbyś rozważyć antydepresanty. Dla mnie w pewnym momencie życia to był game changer (nie ze względu na związek) Trzymam kciuki, żeby wam się udało

Zaloguj się aby komentować

Czy typowy obcy-szarak to tak naprawdę... Twoja stara?


Psycholog Frederick V. Malmstrom opublikował w 2005 roku artykuł o wdzięcznym tytule Close Encounters of the Facial Kind: Are UFO Alien Faces an Inborn Facial Recognition Template?, w którym wykazuje, że twarz "typowego obcego" opisywana przez ofiary rzekomych uprowadzeń (duża głowa, szara skóra, wielkie ciemne oczy o lekko wydłużonym zarysie, małe pionowe nozdrza, małe usta lub ich brak) ma wiele cech zbieżnych z tym, w jaki sposób noworodek postrzega twarz pochylającej się nad nim matki w pierwszych dniach życia.


Artykuł dostępny jest tutaj: https://www.skeptic.com/reading_room/close-encounters-of-the-facial-kind/ .


W dużym skrócie: badania wykazują, że noworodki widzą świat inaczej niż dorośli i ogólnie rzecz biorąc, mają bardzo kiepski wzrok. Noworodek widzi na niewielką odległość, nie rozróżnia kolorów - co najwyżej kontrasty odcieni czerni i bieli - na dodatek widziany przez niego obraz jest mocno spłaszczony, nieostry, zamglony i lekko zniekształcony. Wiąże się to z tym, że rodzimy się z wciąż niedojrzałymi mózgami.


Malmstrom, opierając się na tego rodzaju badaniach, zmodyfikował zdjęcie twarzy kobiety w taki sposób, by uzyskać obraz, który może widzieć noworodek - i wyszedł mu taki trochę wypisz, wymaluj szarak. W perspektywie noworodka kluczowym elementem widzianej przez niego twarzy są oczy: duże, ciemne, lekko ukośne plamy na tle mglistego zarysu twarzy; nozdrza są postrzegane jako lekko pionowe plamki; usta są słabo rozróżnialne lub prawie w ogóle niewidoczne; cechy takie jak linia włosów czy uszy giną w takim obrazie zupełnie.


Ciemnookie szaraki pojawiają się często we wspomnieniach "uprowadzeń", podczas których "ofiara" znajdowała się w odmiennym stanie świadomości, np. w stanie zawieszenia pomiędzy snem i jawą, a także w opisach podawanych podczas regresji hipnotycznej. Być może przewijająca się w nich twarz obcego-szaraka jest tak naprawdę odbiciem wizerunku ludzkiej twarzy z najwcześniejszego etapu naszego życia, wygrzebanym przez mózg gdzieś z odmętów pamięci / podświadomości.


Jak zaznaczył autor, problem wymaga dalszych badań. Trudno powiedzieć, dlaczego "domyślny" wizerunek matki z okresu niemowlęctwa miałby być w odmiennych stanach świadomości przekształcany w wizerunek nieprzyjaznego, budzącego strach obcego (choć Freud pewnie miałby coś do powiedzenia na ten temat ). To, jak wyglądają obcy w historiach o uprowadzeniach, jest także mocno powiązane z kulturą - wizerunek szaraka upowszechnił się dopiero w ostatnich dekadach, w dużej mierze dzięki kulturze masowej. Dlaczego wcześniej twarze obcych nie zgrywały się z "domyślnym" wizerunkiem twarzy matki? To również kwestia, która wymagałaby zbadania.


Niemniej sama koncepcja brzmi ciekawie


#ciekawostki #psychologia #biologia #dzieci #nauka #ufo #gruparatowaniapoziomu

fbc470ce-9aa5-4eba-8bd2-e7e7556a6a52

@Apaturia a może poród to porwanie ze znanego świata płodowego? Obce siły wciągają Cię w stronę światła i już pozostajesz w świecoe wywróconym na lewą stronę xD

@Apaturia Czytalem kiedys książkę o porwaniach i typ ktory ją pisał, przejezdzil pol swiata odszukujac ludzi, ktorzy rzekomo byli uprowadzeni.


Typ doszedl do wniosku, ze porywani widzą kosmitów jako wizualizacje swoich doświadczen. Np osobom z państw cywilizowanych obcy objawiali sie jako lekarze, naukowcy, czy kaplani. Natomiast ludziom nie majacym takich doswiadczen, jako szamani itp.

Wogole facet doszedl do wniosku, ze to nie kosmici tylko byty z równoleglych wymiarów, a niektorzy ludzie maja zdolnosc do zagladania lekko za kurtyne naszej rzeczywistości.


Ale ja tam nie wiem.

Zaloguj się aby komentować

To będzie może dziwne, może głupie pytanie, ale od dawna próbuję znaleźć na nie odpowiedź. Jak mam wiedzieć, że naprawdę chcę tego, czego chcę? Że nie jest to tylko taka "zachcianka" na parę minut lub dni, a coś co zostałoby ze mną na zawsze, albo np. na kilka lat?

Czemu o to pytam? Inaczej mówiąc - co w tym momencie było triggerem wywołującym to pytanie, które od dawna co jakiś czas do mnie wraca. Od kilku dni jestem w jednym z polskich nadmorskich miast. I oczywiście jest tu dużo jachtów i łódek różnego rodzaju. I chodzi za mną myśl, że chciałabym mieć choćby małą żaglówkę, żeby móc sobie pływać nią. Nawet nie koniecznie po morzu, ale np. po jeziorach? Skąd mam wiedzieć, że gdybym faktycznie (zakładając, że byłoby mnie stać na kupienie choćby małej żaglówki) zrealizowała pomysł kupienia takiej żaglówki, "jarałabym się" nią nie przez tydzień, czy miesiąc, ale przez kilka lat? Jak Wy to w swoim przypadku rozstrzygacie? Np. jeśli ktoś z Was zamarzyłby o motorze, to jak by zadecydował, czy rzeczywiście powinien sobie kupić motor, czy to tylko chwilowa zajawka, nawet jeśli pojawiałaby się co jakiś czas?

Mam nadzieję, że udało mi się wyartykułować moje pytanie w jakiś zrozumiały sposób. I liczę na Wasze odpowiedzi, za które z góry dziękuję.

#przemyslenia #rozkminy trochę też #psychologia

@rain to nie ma znaczenia. Wystarczy że daje powód do wstania rano z łóżka. W najgorszym wypadku sprzedasz, być może ze stratą, to będziesz miała anegdotkę z życia do opowiadania na stare lata i wnuki Twoje lub Twoich znajomych będą mówiły "ciocia @rain od żaglówki" jeszcze długo po Twoim odejściu.

@rain wszystko to co nie ma charakteru praktycznego to zachcianka. Co nie oznacza że trzeba z tego zrezygnować.

Kiedy i czy należy realizować zachcianki to jest kwestia indywidualnych celów i priorytetów w życiu. Trzeba znać siebie i możliwe że kilka razy się sparzyć by dowiedzieć się czegoś o sobie, dlatego dobrze jest przy zakupie czegoś patrzeć na potencjalna odsprzedaż.


Przykładowo o sobie wiem że zadowolenie sprawia mi nie posiadanie czegoś tylko korzystanie z tych funkcji które oferuje. Nie potrzebuję żaglówki tylko usługi żeglowania dajmy na to, a zakup zaglówki miałby sens wtedy kiedy koszty wynajmu przewyzszałyby koszta posiadania.

Nie cierpię zobowiązań zatem coś co kupuję musi być możliwie bezobsługowe.

Skąd to wiem ? M.in z tego że kiedyś kupiłem działke ROD zainwestowałem w nią około 40 tys a później sprzedałem, za 32 tyś.


Wiem też że każdy zakup cieszy mnie bardzo krótko, obojętnie czy jest to mieszkanie czy jakaś pierdoła zamówiona do paczkomatu. Wiem to z przebytych doświadczeń co oznacza że same emocje związane z zakupem nie przyniosą mi odpowiedniej przyjemności by opłacało się coś kupowac. Czyli zakup zaglówki cieszyłby mnie przez chwilę a później cieszyłoby mnie co najwyżej żeglowanie.


Wiem też że szybko się nudzę, nie jestem zdyscyplinowany by robić coś regularnie, jeżeli coś muszę zrobić danego dnia to mi się tego odechciewa, czyli wiem że żeglowanie raczej by mi się szybko znudziło.


Czyli najprawdopodobniej wynajmowałbym zaglówke, zrobiłbym to kilka razy a później bym się tym znudził i porzucił.


Tam gdzie można coś wynająć to nawet bym się nie zastanawiał i wynajmował przez jakiś czas by sprawdzić czy to jest to w sensie czy dana czynność sprawia mi przyjemność, nie stan jej posiadania.

Dziękuję Wam wszystkim za poświęcony czas i Wasze wypowiedzi. Chciałabym napisać, że rozjaśniły mi ten problem, ale w zasadzie dalej nie. Od dziecka chciałam mieć gitarę, nawet (będziecie się pewnie śmiać) jako że moi rodzice byli zbyt biedni, żeby mi kupić ten instrument (a może po prostu myśleli, że ta zajawka mi przejdzie), robiłam sobie takie "modele" gitar, które miały "struny" i jakoś tam dawało się na nich pobrzdąkać. Można by więc sądzić, że naprawdę gitara itd. to jest coś, co powinnam sobie kiedyś kupić, bo ewidentnie jest to coś, co mnie pasjonuje.

Ale kiedy (już na studiach) kupiłam sobie pierwszą (bo teraz mam aż 3, w tym jedną basową) gitarę, to nie stało się nagle tak, że nie mogłam się od niej oderwać i przerodziłam się w Jimmy'ego Hendrixa. Do tej pory gram dość słabo, bo nie znalazłam w sobie tyle samozaparcia, a może też i talentu, by nauczyć się dobrze grać. Więc marzenie, jakie miałam praktycznie od dziecka, okazało się niewypałem. A przecież nie powinno było. O co chodzi? Jak to możliwe?

Zaloguj się aby komentować

433 + 1 = 434


Tytuł: Strach ucieleśniony. Mózg, umysł i ciało w terapii traumy

Autor: Besser van der Kolk

Kategoria: Popularnonaukowa

Wydawnictwo: Czarna Owca

ISBN: 9788382526943

Liczba stron: 496

Ocena: 6/10


Link do LubimyCzytać:

https://lubimyczytac.pl/ksiazka/5066427/strach-ucielesniony-mozg-umysl-i-cialo-w-terapii-traumy


Wielokrotnie polecana mi książka z dziedziny psychologii, traktująca o terapii traumy. 

Pozycja ta została oryginalnie wydana w 2015 roku, a więc 8 lat temu, dlatego może nie zawierać najnowszych informacji dotyczących leczenia traumy.


Autor porusza temat traumy, początkowo opisując, czym jest (i jak się objawia u dzieci, dorosłych, ofiar ataków, żołnierzy), a następnie w każdym rozdziale przedstawiając stosowane przez niego w całej jego karierze metody pracy z traumą (począwszy od klasycznej terapii, przez jogę, teatr, tai-chi, kończąc na neurofeedbacku). Każdy z rozdziałów jest, oczywiście, okraszony wieloma przykładami z życia, i w jaki sposób pomogły one osobom dotkniętym traumą.


Wnosząc po ocenach spodziewałam się rzeczowej, ale dość przystępnie podanej lektury, skupiającej się nie tylko na opisaniu mechanizmów traumy i wypróbowanych przez autora metod terapii, ale też jakiejś części "poradnikowej" dla osób dotkniętych traumą. Tego tu, niestety, nieco mi brakowało. 

Niestety, to nie była książka dla mnie. Cieszę się, że skończyłam ją czytać, bo była na mojej liście od dłuższego czasu, ale poza informacją o neurofeedbacku nie dowiedziałam się w zasadzie niczego nowego w temacie traumy. Niemniej, doceniam wysiłek włożony przez autora w przedstawienie metod pracy z traumą. 


Prywatny licznik (od początku roku): 34/52


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #ksiazki #psychologia #czytajzhejto

798e1023-f1b9-48fc-8cd7-300d2c3a4603
Wrzoo userbar

Zaloguj się aby komentować

Zabawne, że ludzie którzy nie wierzą, że uprawianie sportu może działać przeciwlękowo i przeciwdepresyjne, wierzą, że pomoże im pieczenie ciasteczek


#psychologia #ciekawostki #heheszki #logikaniebieskichpaskow

bd824652-fd5f-46a5-bf36-7abf96a19b2d

Gdzie ludzie z klinicznymi formami tych chorób paraliżuje strach wyjścia z domu i brak produkcji dopaminy więc jak mają pobiegać. Twoja porada to jakby komuś z Rakiem powiedzieć żeby nie jadł wtedy rak nie będzie miał się czym żywić.


Też te Słowo klucz w całej twojej wypowiedzi. MOŻE. Słowo klucz każdego marketera i pseudonaukowego hochsztaplera. Jak włożysz magiczny kryształ do d⁎⁎y to też MOŻE zatrzymać postępowanie raka.


Już pomijajac fakt, że koleś coś robi produktywnego, Tylko domena chyba słabych ludzi, zawsze prześmiewają innych. Jak są grubi to wyśmiewają, że powinni ćwiczyć, jak zaczynają ćwiczyć to śmieją się jak śmiesznie wyglądają. Ciekawi mnie czy jakby zobaczyć na ich życie to żyją z tym samym poziomem krytyki bez skazy.

@VanQuish Czyli ludzie tworzący takie memy, mimo iż nauka jasno stwierdza pozytywny wpływ ćwiczeń fizycznych na poziom dopaminy, serotioniny i innych hormonów są ok. Można tworzyć antynaukowe brednie do bólu.

Ale czasem nie naśmiewaj się z osoby wierzącej, że szczęście w chorobie przyniosą mu ciasteczka


"paraliżuje strach wyjścia z domu" - ach, gdyby tylko można było trenować w domu. Szkoda, że taka możliwośc nie istnieje...


"jak zaczynają ćwiczyć to śmieją się jak śmiesznie wyglądają" - jako osoba regularnie trenująca twierdzę, że to jakaś brednia. Nigdy nie widziałam, żeby ktoś glebił z osoby grubej trenującej na siłowni. Osoba taka ma wsparcie i szacunek.


Ponownie szczekasz na złe drzewo. Prawdziwą krzywdę robią wszyscy ci, którzy ZNIECHĘCAJĄ do ćwiczeń - bo "jesteś piękna i zdrowa" ze swoim 130 kilogramami wagi. To nie twoja wina, że krzesła są taki małe i tak słabe- to wina producentów, że nie wzmocniki stalowymi nitami grubości 3 centymetrów.

6a91b5d3-c28d-4c32-9a1b-dd72df5406c2

@KasiaJ Ale gdzie w tym obrazku zniechęca do ćwiczeń ? hmm. Bardziej Ty zniechęcasz do podejmowania każdego innego kroku.


Bo upiekł ciasteczka i akurat nie zaznaczył, że idzie korbić na siłce. Sport jest ok, ale zanim zacznie to musi mieć diagnozę i zobaczyć jaką formę depresji ma. Jak pisałem to nie na każdą formę depresji sport ma wpływ. Jeśli ma dysfunkcję wydzielaniu tych hormonów, może być oznaką innej choroby. Wpierw to trzeba naprawić zanim receptory zaczną działać prawidłowo.


 "twierdzę, że to jakaś brednia." - No ale sam to teraz robisz. Koleś opisał kroki gdzie opisuje kolejne rzeczy, które zrobi łącznie z wyjściem z domu. Czyli pierwsze kroki. A Ty się dopierdalasz, że nie dopisał, że idzie pobiegać.


Idź wciskać te kity komuś innemu lol.

@KasiaJ


> ludzie którzy nie wierzą, że uprawianie sportu może działać przeciwlękowo


Wyobraź sobie taką sytuację - jak masz wyjść z domu pobiegać, to dostajesz ataku paniki - brak tchu, spięte mięśnie. W wyniku stresu dostajesz biegunki. Wracasz do mieszkania. Just idź pobiegać bro.


> wierzą, że pomoże im pieczenie ciasteczek


myślę, że jak typ postuje selfiaki to jest atencjuszem, ale myślę też, że ludzie z depresją chcieliby, żeby pomogło cokolwiek

@wombatDaiquiri "jak masz wyjść z domu pobiegać, to dostajesz ataku paniki" - gdyby tylko istniała możliwość treningu w domu... Niestety to niemożliwe, prawda?

@KasiaJ możliwe. czasem. A czasem pewnie nie. Generalnie ludzie na wózkach grają w koszykówkę, bardzo dużo rzeczy jest możliwe, ale nie wiem co to ma wspólnego z wyszydzaniem typa który jest dumny że zrobił ciasteczka xD

@KasiaJ ja jak uprawiam sport to ulegam wypadkom i później jestem unieruchomiona na x miesięcy xD Ogólnie mega chamska odpowiedź w tym wpisie. Wszystko jedno co człowiek zrobił - upiekł ciasteczka, czy poszedł na spacer, wymaga to ruchu i daje poczucie spełnienia (zastrzyk dopaminy), więc może działać w obu przypadkach antydepresyjnie.

Poza tym typ nawet nie ma nadwagi, więc nie wiem o co chodzi z tym założeniem, że nie uprawia sportu

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Czemu wieczne czekam na dobry nastrój / flow / natchnienie etc. do tego co mam zrobić, zamiast po prostu zacząć to robić #prokrastynacja #psychologia

11ff43f0-c98d-4d98-8c00-e892c39dddf2

@Scooter Ten cały flow jest ukryty tuż za rogiem;)

Zacznij robić to co trzeba i nie myśl za wiele.

Działaj regularnie i się nie przepracowuj, a nawet nie zauważysz jak wskoczysz na obroty.

I nie zaśmiecaj sobie głowy syfem typu gry, tiktoki itp.

Zaloguj się aby komentować

Szukam książki z jakimiś trickami/schematami do używania etc, która pomoże mi radzić sobie z tym, że jak mnie coś wkurwi, to mi się przepalają styki na 10 minut.

Ktoś, coś?


#psychologia #ksiazki

Jordan Peterson: "12 życiowych zasad. Antidotum chaos".


Od dawna myślałem, żeby dorzucić tę książkę do kolejki czytania. W końcu kupiłem, po tym jak niedawno dowiedziałem się, że J. Peterson miał ostatnio ciężką próbę życiową. Kilka lat temu jego żona ciężko zachorowała na nowotwór Peterson przechodził ogromny stres, dlatego lekarz przepisał mu leki na stany lękowe na bazie benzodiazepin, co doprowadziło do uzależnienia od tych leków, z którego Peterson musiał wychodzić korzystając z terapii.


Teraz, po tym jak był osobiście po tamtej stronie mrocznego lustra, potrafi lepiej zrozumieć osoby borykające się z uzależnieniami, co postanowił wykorzystać, aby pomagać innym.


Książka jest o czymś innym niż uzależnienia, bo została napisana przed tymi przejściami, ale podobno jest bardzo inspirująca.


Zatem biorę się za lekturę. Pozdrawiam!


#ksiazki #psychologia #motywacja #inspiracja

454927f7-57cb-4b56-9c00-50ac3eb5a321

Jak widzę: światowy bestseller, na książce motywacyjnej a pseudopsychologicznej, to wiem, że coś się dzieje. Same frazesy i słabe metafory. Książka pokroju „Sekretu” albo sławnej „Potęgi podświadomości” do tego napisana, przez prawackiego homofoba.

Chyba czas zmienić określenie homofobia i transfobia na coś adekwatnego bo nikt się transów ani gejów nie boi tak jak pająków czy wysokości. Tak tylko wtrącam bo mnie razi. A czy Peterson jest „homofobem”? Uzasadnij.

@LewisHaumilton oczywiście, że nie jest żadnym homofobem (pomijając fakt, że nic takiego nie istnieje), ale swoją konsekwentna logiką i rigcz jest niechcący batem na lewactwo, więc ma zajadłych i pełnych fobii wrogów xD jak widać wyraźnie.

Zaloguj się aby komentować

405 + 1 = 406


Prywatny licznik: 20+1=21


Tytuł: Szklany klosz


Autor: Sylvia Plath


Kategoria: powieść


Wydawnictwo: Marginesy


ISBN: 9788366140035


Liczba stron: 344


Ocena: 7/10


Ciąg dalszy zaległości, jeszcze kwietniowe. Przenosiny w zupełnie inną przestrzeń, może czas podobny, ale warunki życiowe zgoła inne: druga połówka XX wieku i przeżywające bardzo gwałtowny rozwój Stany Zjednoczone. W tłoki tego pędu zostaje wrzucona Esther, która przyjeżdża z prowincji do wielkiego Nowego Jorku na staż dziennikarski. Niby tworzy to dla niej wyjątkową szansę na skosztowanie wielkiego mitu amerykańskiego snu, natomiast nie jest w stanie jej wykorzystać ze względu na wpadanie w odmęty choroby psychicznej, z którą przez całą drugą połowę książki się zmaga, przeżywając (czasem nawet niekoniecznie sama) wzloty i upadki.


Moim zdaniem bardzo dobrze przedstawiony obraz załamania nerwowego i tego, jak w ówczesnych latach sobie z nim radzono (spoiler: niezbyt przyjemnie). Przyznam, nie wszystko było dla mnie w pełni zrozumiałe, ale dało materiał do przemyśleń. "W bonusie" dochodzi fakt, że autorka miesiąc później popełniła samobójstwo, co daje sporo pola do interpretacji. Sama książka nie była jakoś zachwycająca dla mnie, dlatego uczciwa siódemka.


Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.vercel.app/


#bookmeter #czytajzhejto #ksiazki #psychologia

18fe07c0-2cdc-4055-ad51-0f4bcaae1832

Zaloguj się aby komentować

Od kilku lat zmagam się z entomofobią (lękiem przed owadami). Nie mam pojęcia kiedy zaczęła się ta fobia, nie miałem żadnego traumatycznego przeżycia z nimi. Mam wrażenie, że ciągle się ona pogłębia i jest bardzo uciążliwa (szczególnie na jakichś letnich festiwalach czy wycieczkach do Azji). Czy znacie jakiegoś psychologa lub psychiatrę (najlepiej z Krakowa), który specjalizuje się w leczeniu fobii?


#terapia #leczenie #psycholog #psychiatra #psychiatria #psychologia

nie wiedziałem, że można bać się owadów. Rozumiem, że motyl to zło, a np. pająk albo krab japoński są już ok. Moj żona też ma, ale nazywamy to fobią na stawonogi :p boi się tych "robocików"

@donfazzione szukaj psychoterapeuty poznawczo-behawioralnego. Od ręki każdy w kilka miesięcy powinien sobie poradzić lepiej niż jakiekolwiek leki.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Cześć, chciałam ponownie prosić o pomoc w zebraniu danych do pracy magisterskiej. Moim celem jest uzyskać jak najbardziej zróżnicowaną grupę osób ankietowanych, co niestety wymaga dużej liczby odpowiedzi.


Ankieta zawiera różnorodne pytania mające na celu zbadać procesy szacowania nieznanych odpowiedzi. Do tego jest dość krótka (max 10 min) i mam nadzieję, że wyda się przyjemna Na końcu są poprawne odpowiedzi.


https://forms.gle/SDGjS85VDzYuf3AN6


#ankieta #studbaza #studbazaproblems #studia #badania #pracanaukowa #pracadyplomowa #magisterka #pracamagisterska #psychologia #nauka #białakobietawpotrzebie ( ͡° ͜ʖ ͡°) #rozkminy #pomocy

Zaloguj się aby komentować