Moja mama uznała, że na obronę studiów trzeba mi kupić koszule i spodnie. Pewnie po prostu jej się spodobała i stwierdziła, że musi kupić, ale mnie boli wydawanie kasy na głupoty bo mam kilka koszul, szafa pełna ale nic jej się nie podoba. W niedzielę o 21:40 dzień przed obroną jest wyciągnę garnituru z matury czy z gimnazjum, nawet nie pamiętam kiedy ostatnio nosiłem bo zobaczyła na tik toku, że ubiór na obronę jest ważny. A to żadne wydarzenie tylko 3 panie będą a ja odpowiem na pytania, ma być na luzie tylko w miarę ładnie i tyle, po 20 minutach wychodzę. To ta musi oglądać tik toki o obronie i mi d⁎⁎ę truć wieczorem.
Wkurwia mnie bo moje zdanie nigdy jej nie obchodzi tylko "bo ja tak chcę" nie mogłem nic sobie kupić co mi się podoba bo zaraz będzie zrzędzenie że inny kolor jej się podoba.
Kupiła mi bransoletkę za 150 zł oczywiście nie pytając mnie o zdanie. Ja bym chciał żeby ktoś mnie przytulił, porozmawiał ze mną. Ale nie bo ona nie lubi. Bransoletki wolę, które sobie sam zrobię, już jedna kupna mi się doczepiła i zgubiłem.
Na obronie padło pytanie:"Co jest dla pana ważne u pracodawcy?" Ja mówiłem szczerze: "byleby mnie wzięli", "pracuje pan" "nie". Wcześniej myślałem też by powiedzieć: "proszę bez takich żartów, są panie specjalistami HR i kobietami dla pań jestem tylko chorym psychicznie, incelem, mizoginem, nazistą i gwałcicielem to nigdzie mnie nie zatrudnią" ale już odpuściłem byleby w spokoju zdać.
Podchodzę lekceważąco do obrony, jedyne co mam z studiów to poczucie zmarnowania czasu, pogłębienie lęków społecznych, obniżenie poczucia własnej wartości i zamknięcie w sobie. Poczucie winy bo jako mężczyzna wytwarzam ślad węglowy a to największa zbrodnia i zabieram miejsca pracy kobietom.
#studbaza #zalesie #rodzina