Zaloguj się aby komentować
Czy to prawda, że w obecnej, CXV edycji zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem piszemy o słoikach?
***
Słoik w Gorzowie
To dorosłości miał być początek
Marka, co ze wsi pochodził Lubno;
na koniec technikum nazbierał piątek,
chociaż z biologią miał pewną trudność.
To wciąż Lubuskie, nie Illinois,
lecz matki instynkt doszedł do głosu:
napakowała mu w plecak słoi,
jakichś pieniędzy dała do trzosu.
Immatrykulacja tydzień gdzieś trwała,
pieniądze Markowi się szybko skończyły
i faza gastro go wtedy złapała,
bo dawno nie jadł. Tracił więc siły.
Był pożar w Gorzowie – płonęła Krótka,
Marek zaś wspomniał o matki słojach;
skorzystał – taka to kuchnia lubuska:
podgrzał gołąbki i sobie pojadł.
Zaloguj się aby komentować
360 + 1 = 361
Tytuł: Milczące bliźniaczki
Autor: Marjorie Wallace
Kategoria: reportaż
Wydawnictwo: Czarne
Format: książka papierowa
ISBN: 978-83-8191-534-2
Liczba stron: 344
Ocena: 7/10
June i Jennifer, urodzone w dziesięciominutowym odstępie bliźniaczki, do czwartego roku życia rozwijały się normalnie. Później zamilkły - przestały rozmawiać najpierw z obcymi, później także ze swoją rodziną. Skupione właściwie tylko na sobie nawzajem stworzyły sobie własną przestrzeń do bycia razem. Świat zainteresował się nimi, kiedy po serii podpaleń trafiły najpierw do aresztu, później na wiele lat do szpitala psychiatrycznego.
Autorka książki poświęciła wiele czasu na poznanie tych młodych kobiet, na zapoznanie z się z setkami stron ich pamiętników, powieściami i opowiadaniami jakie tworzyły.
Z książki wyłania się obraz osób całkowicie od siebie współzależnych i skrajnie zaburzonych. Wydaje mi się jednak, że autorka zbyt mocno przerzuca winę na system i na osoby otaczające dziewczynki, próbując znaleźć powód, dla którego znalazły się one w tym miejscu.
Wśród zarzutów dla tej książki znajduje się przede wszystkim to, że autorka zbyt wiele miejsca poświęciła na fragmenty wierszy i pamiętników June i Jennifer - z czym się nie zgadzam, bo rzadko człowiek ma szansę na zajrzenie aż tak głęboko do świata osoby pogrążonej w szaleństwie.
Czy polecam? Właściwie tak. To fascynująca lektura.
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
359 + 1 = 360
Tytuł: Zgiełk serca. Opowieść o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej
Autor: Małgorzata Czyńska
Kategoria: biografia, autobiografia, pamiętnik
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Format: e-book
ISBN: 978-83-08-08727-5
Liczba stron: 360
Ocena: 6/10
Autorka skupia się na życiu uczuciowym swojej bohaterki - Marii Pawlikowskiej - Jasnorzewskiej z domu Kossak.
Nie dowiadujemy się tu właściwie niczego nowego, wszystko to już można znaleźć w innych biografiach, przede wszystkim u Magdaleny Samozwaniec
Ciekawie jest jednak spojrzeć na Lilkę od tej właśnie strony, bo to właśnie miłość - czy jej brak - były głównymi motywami jej twórczości - zarówno malarskiej jak i poetyckiej.
Książkę czyta się bardzo przyjemnie i lekko, podobała mi się też duża liczba obrazów, zdjęć i pocztówek w tekście.
I mogłoby być całkiem miło, ale autorka zdecydowała się jednak na wprowadzenie do tekstu horoskopów Lilki i osób z nią związanych. I choć wiemy, że poetka wierzyła w magię i uroki, to jednak taki zabieg wydaje mi się być zdecydowanie nie na miejscu.
Polecam, ale są lepsze opowieści o Marii Pawlikowskiej -Jasnorzewskiej.
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
357 + 1 = 358
Tytuł: Zapiski dla zabicia czasu
Autor: Yoshida Kenkō
Kategoria: esej
Wydawnictwo: Karakter
Format: e-book
ISBN: 978-83-66147-30-0
Liczba stron: 184
Ocena: 8/10
Autor, żyjący na przełomie XIII i XIV wieku w Japonii, w młodym wieku był dworzaninem na dworze cesarskim, niedługo zaś później został mnichem buddyjskim i zamieszkał w odosobnieniu. Dla zabicia czasu notował swoje wspomnienia i przemyślenia, które po jego śmierci zebrano, ułożono w miarę sensowną całość i wydano.
Autor wskazuje jak żyć - spokojnie, ciesząc się chwilą, nie odkładając rzeczy na później, bo później może nie być. Moralizuje przy tym i narzeka w niewielkim stopniu, raczej pobłaża niż piętnuje.
Ta książka jest urocza i zabawna, a jednocześnie głęboko mądra. Czy jednak polecam ją każdemu? No niekoniecznie. Mam wrażenie, że jednak pewien zasób wiedzy czytelnika na temat buddyzmu oraz historii i kultury Japonii jest niezbędny, przypisy nie zawsze tłumaczą co autor chciał przekazać, a co może być niejasne ze względu na czas i odległość jakie dzielą autora i czytelnika.
Czytelnicze bingo: Nowy autor, którego wcześniej nie czytałeś/aś
#bookmeter #ksiazki

Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Zysk i S-ka prezentuje dodruk trzeciego tomu Koła Czasu. "Smok odrodzony" Roberta Jordana wróci na sklepowe półki 10 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie z obwolutą zawiera 862 strony, w cenie detalicznej 99,99 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Smok Odrodzony jest dawno już przepowiadanym przywódcą, który uratuje świat (choć jednocześnie zniszczy go), zbawcą, który oszaleje i zabije wszystkich mu bliskich. Teraz rozpoczyna bieg ku swemu przeznaczeniu.
Tylko on jest zdolny do dotknięcia Jedynej Mocy, ale nie potrafi jej kontrolować, nie ma też w swoim otoczeniu nikogo, kto mógłby go tego nauczyć, gdyż żaden mężczyzna nie potrafi robić tego od trzech tysięcy lat. Rand al'Thor rozumie tylko tyle, że musi stanąć twarzą w twarz z Czarnym... Ale jak?
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #zyskiska #fantasy #koloczasu #wheeloftime #robertjordan

Zaloguj się aby komentować
Znów nieprzespana noc, no to dziś jestem na nocnej zmianie.
I znów tu wlazłam bezczelnie i znów pozwoliłam sobie wydalić co nieco.
"Może jestem nienormalna, za długo byłam w wojsku", ale myślałam, że można tu wrzucać również rzeczy z pogranicza turpizmu. Nie spodziewałam się, że jest to negatywnie postrzegane. Dlatego jeśli taka wola, oddam wygraną na rzecz osoby, która lirycznie i estetycznie natchnienie CXV edycję #nasonety Jednak nie zamierzam, póki co, opuszczać społeczności.
Przyznam, że jestem pod silnym wpływem Walaszka i tematów pokraczno-kloacznych. Może za silnym. Dlatego jeszcze jeden wypchnięty z głowy twór i prośba o blokowanie moich wpisów lub mojej osoby i o "nierykoszetowanie" innych użytkowników, którzy jednak znajdują jakąś, choćby znikomą, wartość w tym co robię. Dziękuję.
PS nie znałam viralu o liczeniu słojów w d⁎⁎ie. Tak wyszło przypadkowo, pewnie dlatego, że nie jest to specjalnie odkrywcze i nawet ja mogłam na to wpaść.
Wodzi-Rej-tan
Ległam, popchnięta na ołtarz krytyki
Wokół mnie ofiary jej rykoszetów
Ja - obwiniona o brak estetyki
One poranione czytaniem mych bzdetów.
Myślę - dobrze że nie jestem naga,
Choć tyle zachowano mi przyzwoitości
Krytyka ta jednak ode mnie wymaga
Posiadania rozumu i krztyny godności.
Niegdyś darłabym szaty, na ostrza rzuciła
Słów ludzi, którzy wszak tylko pi⁎⁎⁎⁎lą,
(Bo kiedyś niestety taka właśnie byłam),
A potem bym łkała nad swoją niedolą.
Dały coś - niecoś poszukiwań lata
W chaosie myśli, w morzu lękliwości
Własnego głosu w jądrze swego świata
Tkanego z buntu i nadwrażliwości.
Więc wstaję z ołtarza, bo mam na to siłę
Szukałam jej długo, gdzieś w szóstej gęstości
Opinie nie będą piachem w mej mogile
Dziś biorę, co wyleci z rogu obfitości
#zafirewallem #nasonety #oswiadczenie #oswiadczeniezdupy #nocnazmiana
Zaloguj się aby komentować
już prawie północ na nowych rymów nie ma, więc pozwolę sobie przedłużyć codzienną tradycję:
temat: piąteczek
rymy: falafele - chlanie - spanie - niedzielę
#naczteryrymy #tworczoscwlasna #poezja #zafirewallem
Zaloguj się aby komentować
Dziękuję raz jeszcze za docenienie debiutu i obdarzenie mnie możliwością ogłoszenia kolejnej CXV edycji #nasonety Ponieważ nie wiem czy moja niewyspana szara komórka ogarnęła dobrze zadanie, to będzie poprostu jak będzie -moja interpretacja zadania. Najwyżej napiszcie w komentarzu konstruktywną krytykę, a gdybym jeszcze kiedyś miała wygrać -wezme ją pod uwagę.
Dużo tu ludzi udzielających wsparcia, więc chcę tę edycję zadedykować tym wszystkim, którzy mając swoje słoiki pod dupami (patrz: wiersz poniżej stworzony na szybkości), pomagają wstać innym. Nie narzucam rymów, ani tematu, choć mile widziane tematy altruizmu, filozofii pomagania sobie i innym.
Koniec tej edycji: 27.02.2026 r.
***
Słoicyzm
Tak bym chciała mieć porządek
Ułożone rowno
Ale nici losu prządek
Wpadły właśnie w gówno.
Mądrzy ludzie mówią - stoik
To na życie sposób
Lecz podstawił mi ktoś słoik
Pod odbytem losu
I w dodatku jak wstawałam
Kolana strzeliły
Poustawiać wszystko miałam
Teraz nie mam siły
I tak myślę sobie w kuckach
W tej pozycji znojach
Czy mierzona dola ludzka
Być powinna w słojach...?
#kawiarenkazafirewallem #nasonety #cxvedycjanasonety #tworczoscwlasna #diproposta
Zaloguj się aby komentować
Drodzy Najmilsi!
Piszę toto podsumowanie półprzysypiając, wybaczcie więc, że będzie krótko i konkretnie, ale obiecałem sobie, że tym razem dotrzymam słowa i nie pomylę dni. Jest więc piątek, 20.02.2026, jakoś wieczór na dodatek, czyli nadszedł czas na #podsumowanienasonety w edycji CXIV!
Bawili się (mam nadzieję, że dobrze):
@George_Stark, który napisał wytwór Arché stanowiący coś w rodzaju wiersza di proposta, wytwór To gówno białe oraz jeszcze jeden Marzenie. O Marzenie;
@splash545, któremu napisał się stoicki sonet Marzenia;
@Wrzoo, która napisała Czytam sobie ostatnio książkę o owadach;
@Kaligula_Minus, która się rozkręciła i popisała mnóstwo wytworów (choć do rekordu jeszcze daleko; nie to żebym podpuszczał, sam nie pamiętam jaki jest ten rekord): Nie zesraj się, smutną historię bez tytułu, wiersz o szczęściu, z gatunku tych, które nie wychodzą, a jednak wyszedł, lament po Cebuli (choć to tytuł uzurpatorsko i po bandycku nadany przeze mnie), i jeszcze jeden wytwór bez tytułu, no i jeszcze jeden;
oraz @fonfi z wytworami Muzyka duszy i Marzenie (proszę pozdrowić żonę, umywszy jednak wcześniej zęby).
Wszystkim uczestnikom dziękuję, wszystkim gratuluję, a współczuję uczestniczce @Kaligula_Minus, która tę CXIV edycję zabawy #nasonety w kawiarni #zafirewallem wygrywa.
@Kaligula_Minus – jeśli wiesz, z czym wiąże się zwycięstwo (otwarcie, a później zamknięcie kolejnej edycji), to działaj. Jeśli nie wiesz, to pytaj. Niekoniecznie mnie, bo ja idę spać. Ktoś powinien Ci w razie czego pomóc, a jeśli nie, to ja zrobię to jutro, kiedy już się obudzę. (Chyba, że się nie obudzę.
@George_Stark nie wiem, do kawiarenki zaglądałam sporadycznie i dopiero teraz zaczęłam korzystać z jej dobrodziejstw. Z racji tego, że aktualnie jestem nieco rozjechana (kto zna , ten wie, że dwie noce na czujce mają kiepski wpływ na procesy myślowe) to pozwolę sobie bezczelnie iść na łatwiznę i zapytać, co teraz powinnam uczynić? Pragnę również podziękować wszystkim tym, którzy dostrzegli w tych moich wypocinach jakąś wartość do tego stopnia, że zostałam tak wspaniale wyróżniona w Kawiarence. Jeśli tylko dacie mi instrukcje, byle jasne ( ͡° ͜ʖ ͡°) zrobię to, co należy zrobić
@Kaligula_Minus wybierasz utwór, (klasycznie sonet, lecz może być inny wiersz lub piosenka) do którego rymów będziemy rymować. Możesz dać jakiś temat, lub nie, tak naprawdę to możesz nie dawać nawet utworu. Czyli scena jest Twoja, to Ty ustalasz zasady - w nowym poście #diproposta - dla nadchodzącej edycji bitwy #nasonety . Możesz ustalić edycję dissową np.
Zaloguj się aby komentować
354 + 1 = 355
Tytuł: Wrony
Autor: Petra Dvorakova
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Storybox
Format: audiobook
Ocena: 10/10
Czas trwania: 3h 19m
Czytały: Kaja Walden, Ilona Chojnowska
Krótka lecz dosadna opowieść o braku zrozumienia, samotności wśród najbliższych i dysfunkcyjnych wzorcach wychowawczych. Deptanie poczucia własnej wartości jest codziennością, “pocieszanie” jest wzbudzaniem poczucia winy w przebraniu, a dziecko nie ma prawa do dzieciństwa, bo przecież musi być poukładane, a najlepiej dokładnie takie jak ja chcę albo jak “syn koleżanki twojej starej”. Emocjonalnie wyczerpująca i bolesna jak rosyjski film. Najlepsze jest to, że nie jest jakoś bardzo przejaskrawiona, a prozaiczna i wcale niedaleko jej od “normalnego” dorastania w latach 90-tych.
Świetna robota duetu lektorek.
#czytelniczebingo - polecajka z hejto - książka podpatrzona u @WujekAlien - pomyślałem, że jak chłop tyle czyta i coś chwali, to może warto sprawdzić
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto


Zaloguj się aby komentować
352 + 1 = 353
Tytuł: Upadek
Autor: Albert Camus
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Państwowy Instytut Wydawniczy
Format: e-book
ISBN: 9788381961721
Liczba stron: 161
Ocena: 7/10
Niedawno czytałem Obcego Camusa i wydaje mi się, że te książki mają trochę wspólnego. Forma jest zupełnie inna, ale tu i tu mamy głęboki obraz jednego bohatera, który w przerysowany sposób zatraca się w swoim charakterze. Tam bohater zgubił się w obojętności, tu bohater gubi się w miłości do samego siebie i potrzebie atencji. Jest to najeżone mnóstwem refleksji i filozoficznego bełkotu, co momentami nie ułatwia czytania. W Obcym zdecydowanie bardziej nadążałem o czym jest właściwie mowa.
(Próbowałem czytać Mit Syzyfa i inne eseje - tam nie nadążałem ani trochę).
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry się z Państwem,
Kolega @George_Stark otwierając bieżącą, CXIII (słownie: 113) edycję #nasonety, gdzieś między zachętami do olewania wszelkich zasad, reguł i rymów swojej diproposty, delikatnie zasugerował - cytuję: "można rymować jak komu w duszy gra, na temat jaki kto tam chce, na przykład o marzeniach". No i te marzenia chodziły za mną tak przez cały tydzień. Tak sobie marzyłem, żeby o tych marzeniach wiersz jakiś udało mi się napisać. No i nie uwierzycie Państwo, ale moje marzenie o wierszu o marzeniach się spełniło. A efekt tego spełnienia - tak marzenia, jak i mojego - możecie znaleźć poniżej.
Marzenie
Zwróciwszy do niej na poduszce głowę,
Podczas wspólnego nad ranem gnuśnienia,
Rzekł fonfi do lepszej swojej połowy:
– Czy ty masz, żono, jakieś marzenia?
Pytasz mnie jakie? No małe, lub duże...
Powiedzmy o wspólnej, spokojnej starości,
Lub takie doczesne - dalekie podróże,
Czy domek gdzieś na wsi i rozległe włości.
I chyba faktycznie zaczęła marzyć,
Bo oczy zmrużyła i wzrokiem uciekła,
Aż grymas pojawił się u niej na twarzy.
Lecz wtem spoważniała i tak odrzekła:
– Jedno marzenie mam teraz mój mężu,
Byś więcej nie gadał przed myciem zębów.
#zafirewallem #diriposta #nasonety
Zaloguj się aby komentować
351 + 1 = 352
Tytuł: Opowieść podręcznej
Autor: Margaret Atwood
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Wielka Litera
Format: e-book
ISBN: 978-83-8032-172-4
Liczba stron: 368
Ocena: 7/10
Zawsze lubiłem antyutopię. Nie wiem czemu, ale fascynuje mnie to na ile rożnych sposobów może upaść ludzkość w imię "wyższych idei". Opowieść podręcznej opowiada nam historię o tym, jak w sytuacji problemów demograficznych spowodowanych zmianami środowiskowymi, chorobami, ale też antykoncepcją, USA stały się katotalibanem pod nazwą Gilead i jak z kobiet płodnych uczyniono niewolnice dla wysokich urzędników pod maską zapisów ze starego testamentu. Świat jest oczywiście bardziej przekształcony - mamy trwającą gdzieś wojnę, na którą wysyłani są młodzi mężczyźni, mamy strefy skażone, gdzie wysyłani są niegodni - stare i/lub bezpłodne kobiety, odstępcy od nowej wiary, mamy też upragniony raj - Kanadę, gdzie uchował się stary porządek świata. Natomiast o tym słyszymy tylko wzmianki, gdyż narratorka opowiada nam o tym, co ona widzi. A jest ona zamknięta w dawnym mieście akademickim, gdzie po szkoleniu wychowawczym została przydzielona jako surogatka (znaczy się podręczna) do rodziny Komendanta Freda. Z każdym kolejnym rozdziałem dowiadujemy się więcej, zarówno o świecie, o tym co dzieję się w otoczeniu Podręcznej, ale także o jej poprzednim życiu.
O "Opowieści podręcznej" usłyszałem pierwszy raz, jak wyszedł serial z Elizabeth Moss lata temu, jeszcze przed covidem. Pamiętam, że mi się bardzo wtedy podobał, ale obejrzałem tylko pierwszy sezon (dzisiaj się dowiedziałem, że tych sezonów powstało łącznie 6). Dzisiaj, po latach nadrobiłem pierwowzór literacki, a trzeba przyznać, że po drodze wydarzył się kilka rzeczy politycznych w naszym kraju, które niebezpiecznie korelują z tą książką.
Sama opowieść jest ok, bez szału bym rzekł. Denerwowało mnie trochę to, że bardzo płynnie skaczemy z teraźniejszość w przeszłość, ale rozumiem, że tak czasem wyglądają myśli osoby. Natomiast daje 7 ze względu na sam pomysł, ale przede wszystkim z powodu zakończenia, które jest otwarte. Niby w czymś w rodzaju posłowia mamy wskazanie, jak to się skończyło, ale to tylko domysły historyków po 200 latach od wydarzeń, więc nic pewnego. Trochę żałuję, że ten rozdział powstał, sama koncepcja zakończenia 100% otwartego byłaby lepsza moim zdaniem, ale ogólnie szanuje za to, że przez ponad 30 lat nie powstawała druga część.
Nie wiem czy przeczytam "Testamenty", mocno wątpię, że nadrobię serial. Także dla mnie chyba świat zamknięty. Cieszę się, że go poznałem literacko i mam nadzieję, że się opamiętamy jako ludzkość w realu.
PS. Wiem, że to złe, ale bardzo podoba mi się estetyka strojów w świecie, która była ukazana w serialu. Jakoś dziwnie mnie koi.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
350 + 1 = 351
Tytuł: Shogun
Autor: James Clavell
Kategoria: literatura piękna
Wydawnictwo: Vis-a-vis
Format: książka papierowa
Liczba stron: 1132
Ocena: 8/10
Po przeczytaniu Króla Szczurów, zachęcona przez @Budo postanowiłam zamówić Shoguna.
Pan Clavell ponownie mnie nie zawiódł, choć na początku martwiłam się czy ta cegła mnie zadowoli. Niepotrzebnie.
Styl pisania, kreowania postaci i wchodzenia im w głowę tworzy mocno unikalny klimat i na prawdę mocno wciąga.
Fascynująca była przemiana głównego bohatera i skomplikowane intrygi Japończyków. Mimo, że to Anglicy rozbici przy japońskich wybrzeżach nazywani byli barbarzyńcami, to jednak z mojej perspektywy to właśnie Japońcy nimi byli, tyle że czyści i pachnący xD
Końcówka książki nieco zasmuciła ale i dała zaskakująca odpowiedź na pytanie skąd wziął się tytuł, bo przez całą jej długość żadnego szoguna nie spotkałam. Ale dałam się zrobić w balona przez kłamliwych Japończyków, eh.
Polecam.
#bookmeter

Zaloguj się aby komentować
349 + 1 = 350
Tytuł: Modyfikowany węgiel
Autor: Richard Morgan
Kategoria: fantasy, science fiction
Wydawnictwo: MAG
Format: książka papierowa
Liczba stron: 542
Ocena: 7/10
Jest XXVI wiek, ludzkość zaczęła rozprzestrzeniać się po galaktyce, a śmierć przestała być ostateczna. Dzięki technologii wykorzystującej modyfikowany węgiel świadomość można zapisać w formie cyfrowej i przenieść do nowego ciała. Karę pozbawienia wolności fizycznej zamieniono na umieszczenie “cyfrowego człowieka” w przechowalni na dziesiątki, a nawet setki lat. Były agent sił specjalnych zostaje wynajęty przez wpływowego klienta do zbadania okoliczności jego rzekomego samobójstwa.
Na pewno na uwagę zasługuje świat przedstawiony. Choć poznajemy tylko niewielki skrawek rzeczywistości, to ma on ogromny potencjał. Świat jest przepełniony nowoczesną technologią, normą są latające taksówki, reklamy projektowane bezpośrednio do mózgu i hotele prowadzone przez autonomiczne AI. Jest też brutalny i wulgarny, pełen korupcji, seksu, narkotyków i przemocy. Mroczna atmosfera i wszechobecne papierosy przywodzą na myśl Neuromancera, a i forma opowieści balansuje na granicy kryminału noir i cyberpunka, tylko nastawionego nie tyle na budowanie atmosfery, co na akcję.
Bohaterowie są skomplikowani i wadliwi: cyniczni, skrywają wiele sekretów, kłamią, ćpają i ulegają wielu innym słabościom. Zdarzają się momenty żenujące, w których główny bohater mimo, że przeszedł wymagające szkolenie warunkujące i jest wspomaganym neurochemicznie kozakiem, to bywa targany przez hormony niczym pryszczaty nastolatek… albo James Bond z lat 60-80 śliniący się do każdej pary cycków. Mimo tych wad, a może po części dzięki nim, wydaje się ciekawie napisany, bez przesadnej doskonałości.
Natomiast fabularnie niestety momentami mamy wydmuszkę. Początek intryguje, ale potem przez pewien czas historia tak naprawdę niewiele się rozwija, kręci się w kółko i dopiero pod koniec dostajemy zakończenie podane na tacy. Objętość wypełniają liczne opisy, sceny przemocy, seksu i wspomnienia głównego bohatera. Finalnie wyszło jednak nieźle, a nawet dobrze, choć mogło być za⁎⁎⁎⁎ście, więc pozostało mi wrażenie nie do końca wykorzystanego potencjału.
#czytelniczebingo - książka nagrodzona - nagroda im. Philipa K. Dicka w 2003 roku
#bookmeter #ksiazki #czytajzhejto


Sensem całości jest przedstawienie człowieka jako kartridża, tzw. stosu pacierzowego, który można wstawić w wyzerowane ciało.
To zmienia definicje człowieka, pozwala na powielanie i zrownoleglanie, znosi ograniczenia i zarazem sprawia, że byt człowieczy staje się tani.
Tak tani, że specjalnie pozbawieni ograniczeń człowieczeństwa ludzie, jak bohater, nie mają problemow psychologicznych po wsadzeniu ich w jednorazowe ciała o krótkoterminowej przydatności.
Jak np. żołnierz o dwutygodniowym czasie życia. Albo w pełni zdigitalizowany byt w infosferze statku kosmicznego.
Unikalność głównego bohatera to jego gotowość do funkcjonowania jako bardzo tymczasowy produkt. Jest oczywiście kompetentnym supermenem, ale to blednie przy jego absolutnej akceptacji umowności własnej tożsamości... I tylko w jednej powieści przeżywa szok, gdy okazuje sie, że jego przeciwnikiem jest znacząco mniej doświadczona i bardziej idealistyczna kopia samego siebie.
Zaloguj się aby komentować
Newsy książkowe od Whoresbane'a!
Wydawnictwo Literackie zapowiada dodruk książki Jacka Dukaja. "Inne pieśni" ponownie w księgarniach od 25 lutego 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie ma 528 stron, w cenie detalicznej 89,90 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Nie science fiction, nie fantasy, nie historia alternatywna – lecz rzecz dzieje się w innej Europie, w innym świecie, gdzie prawa rządzące rzeczywistością bliższe są domysłom Arystotelesa na temat Formy i Materii, aniżeli teoriom Newtona i Einsteina – pisał o Innych pieśniach Jacek Dukaj.
Ten niezwykły obraz świata rządzonego przez Formę, zbudowanego z pięciu żywiołów, podporządkowanego teoriom Empedoklesa i Arystotelesa, w którym nowożytna nauka jako pogląd z gruntu fałszywy nigdy się nie rozwinęła, przyniósł autorowi aż trzy prestiżowe nagrody. Książka do czasu premiery Lodu uznawana była przez krytyków i czytelników za najlepszą powieść w jego dorobku (pierwsze wydanie: 2003).
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Chcesz mnie wesprzeć? Mój Onlyfans ( ͡° ͜ʖ ͡°) ⇒ patronite.pl/ksiazkiWhoresbane
#ksiazki #czytajzhejto #wydawnictwoliterackie #jacekdukaj #dukaj

Zaloguj się aby komentować
348 + 1 = 349
Tytuł: Historia złych uczynków
Autor: Katarzyna Zyskowska
Kategoria: literatura obyczajowa, romans
Wydawnictwo: Znak Literanova
Format: audiobook
Liczba stron: 512
Ocena: 5/10
Tym razem Katarzyna Zyskowska zabiera nas w historię osadzoną na styku przeszłości i teraźniejszości - opowieść o winie, dziedziczeniu traum i o tym, jak bardzo cudze grzechy potrafią determinować nasze życie. Poznajemy bohaterów i bohaterki, których losy (z początku odległe) zaczynają się stopniowo splatać wokół wydarzeń z przeszłości, a odkrywane sekrety rodzinne prowadzą do coraz większego napięcia i pytań o odpowiedzialność za czyny poprzednich pokoleń.
Brzmi znajomo? I trochę niestety tak jest.
Po bardzo udanych Nocami krzyczą sarny, które oceniłem na solidne 7/10 i które świetnie operowały klimatem oraz emocjonalnym ciężarem relacji (Maria, Mereike i Marianna naprawdę niosły tamtą historię), "Historia złych uczynków" wypada zauważalnie słabiej. Przede wszystkim przez konstrukcję - książka sprawia wrażenie sztucznie rozciągniętej. Wątki mnożą się szybciej, niż wynikałoby to z realnej potrzeby fabularnej, a niektóre z nich nie wnoszą praktycznie nic poza objętością. Dlatego nie rozumiem sensu wydłużenia tej książki względem poprzedniej o ponad 100 stron.
Największy problem pojawia się jednak w momencie, który powinien być najmocniejszy, gdy zaczynamy rozumieć powiązania między bohaterami. To chwila, w której napięcie powinno eksplodować, relacje nabrać dramatyzmu, a stawka emocjonalna wzrosnąć. Tymczasem… niewiele się dzieje. Odkrycia, które teoretycznie mają zmienić wszystko, nie przekładają się na realne konsekwencje fabularne. Historia zamiast przyspieszać, zaczyna się wręcz rozmywać.
Nie pomaga też tempo - książka długo przygotowuje grunt pod kulminację, która ostatecznie nie wybrzmiewa z należytą siłą. W efekcie lektura przypomina momentami dreptanie do finału, który okazuje się bardziej konceptem niż wydarzeniem.
Książka nie bardzo też wie, czym chce być. Na początku miałem wrażenie bycia "Hańbą" Cotzee'ego, ale pisaną z kobiecej perspektywy. Później dostaliśmy wspominki z okrutnych czasów wojennych i prześladowań żydów. A do tego nietypowego zestawienia dołączyło nawet "50 twarzy Greya" z opisami seksu i przemocy. Generalnie mam wrażenie, że niewiele jest książek pisanych przez autorki, w których rola kobiety jest aż tak "spłycana".
I mam wrażenie, że "romantyczny" (tak, książka jest opisana jako romans) aspekt tej książki dobrze oddaje jeden z cytatów:
Dobry lekarz wychowa dobrego lekarza, dobry prawnik dobrego prawnika, zaś dobra k⁎⁎wa tylko dobrą k⁎⁎wę.
Szkoda, bo liczyłem na coś lepszego.
Wygenerowano za pomocą https://bookmeter.xyz
#bookmeter #ksiazki #czytajzwujkiem #czytajzhejto

Zaloguj się aby komentować



