Państwowy Instytut Wydawniczy przygotował wznowienie w Rodowodach Cywilizacji. "Księga wychodzenia za dnia" Mirosława Barwika ukaże się 10 marca 2026 roku. Wydanie w twardej oprawie obejmuje 264 stron, w cenie detalicznej 69 zł. Poniżej okładka i krótko o treści.
Zbiór formuł umieszczanych na staroegipskich papirusach wkładanych wraz ze zmarłymi do grobu zwykło się nazywać Księgą Umarłych. Sami Egipcjanie określali je mianem „Księga wychodzenia za dnia”, co było wyrazem nadziei, że zapisane zaklęcia umożliwią im po śmierci wyjście z mroków grobowca i krainy umarłych na światło dzienne. Sens tekstów Księgi Umarłych ma fundamentalne znaczenie dla zrozumienia religii starożytnego Egiptu.
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
@Majestic12 Moon Reader, nawet premium kupiłem, po czym okazało się że część ebooków wygląda tam jak gówno, więc wypróbuję to co polecasz bo i tak miałem szukać czegoś innego..
Polecam. Ale z f-droid pobierz. Na Google Play sklepie wersja full jest płatna, a darmowa ma reklamy. Wersja z F-droid nie ma żadnych ograniczeń, zero reklam.
Trochę może wydawać się dziwna, ale to kwestia przyzwyczajenia. Ładnie skonfigurowana jest bardzo poręczna/praktyczna.
Jedna z najbardziej "mocnych" książek jakie czytałem. Wstrząsające przeżycia małego chłopca który tułał się od wsi do wsi. Zoofila, gwałty i wiele różnych dziwactw można spotkać.
Jedyne do czego mógłbym się przyczepić to że pomiędzy rozdzielami nie było połączenia fabularnego - jak się znalazł w tej czy tamtej wiosce.
@Majestic12 ciężko powiedzieć ale wcale bym się nie zdziwił jakby to wszystko mogło być prawda tym bardziej że rzecz dzieje się na wschodzie. Choć myślałem że w Polsce na początku gdy było wspomnienie o koziołku matołku xd
@bscoop nie wiem. Całkowicie przypadkiem trafiłem na to książkę szukając całkowicie czegoś innego. O autorze wiem tyle że publikował po angielsku i popełnił samobójstwo w wannie i tyle
@TyGrySSek Trochę do "Malowanego ptaka", gdy Siedlecka udowadnia, kogo Kosiński oczernił w powieści. "Wystarczy być" nie stanowiła przedmiotu reportażu, Siedlecka skupia się tylko na życiu Kosińskiego pod kątem "Malowanego ptaka".
W artykule o Odtwarzaczu audiobooków - FiiO JM21, pisałem, że nie działa na nim Audioteka, przez błąd: "Wygląda na to, że Twój telefon jest niekompatybilny z aplikacją"
Dostałem właśnie odpowiedź od Supportu Audioteki, która możliwe, że rozwiązuje ten problem.
Błąd jest związany z włączonym Zoptymalizowanym odtwarzaniem w ustawieniach aplikacji, jeśli też macie z tym problem na urządzeniu z Androidem, to zalecenie jest, żeby je wyłączyć. Instrukcja na screenie.
Wydawnictwo MAG podało listę autorów, których książki będą wznawiać i/lub kontynuować w nadchodzących latach. Lista nie obejmuje nowych osób w MAGu, jak Ken Liu czy Christopher Ruocchio
Sheri S. Tepper
Joe Abercrombie
Victoria Aveyard
Leigh Bardugo
Chris Beckett
Robert Jackson Bennett
Ray Bradbury
Pierce Brown
Christopher Buehlman
Octavia Butler
Cassandra Clare
Susanna Clarke
James S.A. Corey
James Dashner
Steven Erikson
Ian C. Esslemont
Heather Fawcett
William Gibson
Chloe Gong
Deborah Harkness
Robert E. Heinlein
Simon Jimenez
Jay Kristoff
Fonda Lee
Yoon Ha Lee
Ian R. MacLeod
Ian McDonald
Seanan McGuire
David Mitchell
Richard Morgan
Ray Nayler
Ada Palmer
Alastair Reynolds
Rebecca Roanhorse
Brandon Sanderson
Dan Simmons
Neal Stephenson
Michael J. Sullivan
Tui T. Sutherland
Peter Watts
Brent Weeks (2027)
Martha Wells
Jen Williams
Neil Gaiman
Phillip Pullman
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
Wow, Morgan został, myślałem że poleci, za to gdzie jest Taylor ja się pytam? Przecież ostatnio AM pisał że się dogadali i będą dalej wydawać Bobiverse (czy mi się to przyśniło?)?
@BJXSTR no dziwi Morgan, bo do tego nowego wydania to podchodzili z podobnym entuzjazmem jak do Hobb. Jeżeli Taylora jednak nie drukną, to się vcoorvię.
Rzadko słucham audiobooków, głównie dlatego, że nie potrafię skupić się na historii opowiadanej, potrzebuję widzieć litery, żeby całkowicie zatracić się w opowieści. Zwykle słucham na dużym przyspieszeniu, bo jakoś tak jest, że lektorzy czytają jakieś pięć razy wolniej niż czytałabym ja. Gubię w tym właściwie sens audiobooków jako książek, są bardziej wypełniaczem czasu przy sprzątaniu, niż prawdziwą literaturą.
Audiobook, który wybrałam w zabawie #czytelniczebingo jest tekstem czytanym przez samego autora, co pozwala w pewien sposób zbliżyć się do tej opowieści bardziej.
Nie ma tu w związku z tym problemu czytania nazw i nazwisk w jakiś dziwny, pokraczny sposób, bo autor wie co napisał i jak to powiedzieć, nie ma też tego idiotycznego rozwlekania tekstu, które zmusza do podkręcania tempa jeszcze bardziej, ale przede wszystkim jest zrozumienie dla rytmu opowieści - spokojnego, momentami wręcz medytacyjnego.
A o czym jest ta historia?
Właściwie o niczym.
Autor snuje się po mieście i wracając myślami do swojej przeszłości, do historii i przeczytanych książek prowadzi monolog, który nie prowadzi donikąd i to jest piękne.
@KatieWee bardzo fajna książka. Też lubię książki w których nic się nie dzieje. Z filmami mam podobnie zresztą. Jeśli lubisz takie rzeczy, to polecam "Nekropolis" i "Powidoki" Marka Nowakowskiego. Zresztą Nowakowski i Sołtys mieli okazję się poznać i ten pierwszy mam wrażenie, był sporą inspiracją dla drugiego.
@onpanopticon ja z kolei mam tak, że uwielbiam czytać, ale... mało z tego pamiętam a jak słucham, to nawet jeśli w tym samym momencie coś robię, to bardzo dużo zapamiętuję.
Polska Izba Książki udostępniła raport autorstwa dr hab. Michała Bernardellego, prof. SGH, pt. „Analiza symulacyjna wprowadzenia jednolitej ceny okładkowej na polskim rynku wydawniczym”.
Pytanie też, jak wpłynęłoby to na ceny okładkowe. Uważam, że dużo zapłaciłem za „Dusza pokryta bliznami” (jakieś 60 złotych, nie warto było k⁎⁎wa), ale zdecydowanie nie zapłaciłbym 89, bo tyle właśnie wynosi cena okładkowa.
Raczej wątpię, że będą niższe. Jakoś ceny e-booków nie spadły, gdy zmniejszono VAT. ; )
Podejrzewam, że:
Ludzie rzuciliby się na starsze tytuły
Biblioteki zaczęłyby być częściej odwiedzane
Piractwo stanie się jeszcze bardziej popularne
Rynek używanych tytułów również rozkwitnie, z czym obecnie stara się walczyć Francja ; )
@JapyczStasiek przecież te wnioski to jakiś debilizm. Jak niby wyższa cena książek ma sprawić, że będą bardziej dostępne dla ludzi? Czy oni w ogóle czytają ten bełkot, który produkują? xD Czy może na serio myślą, że spora część społeczeństwa nie słyszała o takim wynalazku jak internet i po zamknięciu małej księgarni (btw u mnie w 100k mieście jest obecnie takich 0 xd) ludzie nie poradzą sobie z zakupem książek?
@Hilalum myślę, że byśmy byli zaskoczeni ile jest osób kupujących tylko w księgarniach stacjonarnych, w przypadku książek na prezent może nawet większość
Nawet w wykopowo-hejtowym środowisku są takie osoby, dla których książki są w księgarni stacjonarnej, a czym osoby starsze, tym pewnie więcej chodzących po księgarniach
No też jestem ciekawy jaka część kupujących, to osoby, które czytają dużo książek, ale ile to takie które czytają mało lub wcale
No ale tak jak pisał Owca, to raczej nieuniknione i tylko gra na czas
@JapyczStasiek no to jeszcze pytanie ile z tych osób kupujących raz na ruski rok na prezent kupuje w kameralnej księgarni a ile w złym, strasznym i najgorszym empiku?
Książki wysłuchałem w formie audiobooka. Wspomnienia Traudl Junge, sekretarki Hitlera spisane przez nią po upadku III Rzeszy. W 1942 Traudl Junge dzięki pomocy siostry otrzymała posadę w Kancelarii Rzeszy. W wyniku zorganizowanego konkursu otrzymała szansę, by dołączyć do grupy osobistych sekretarek Hitlera. Książka jest jej relacją z kilku lat spędzonych w bezpośrednim otoczeniu Adolfa Hitlera, Ewy Braun i całej wierchuszki nazistowskiej. Junge jest blisko Hitlera w wielu codziennych sytuacjach takich jak narady, przyjęcia, spotkania z generałami, ale też obiady, podwieczorki czy spacery. Dzięki temu dostajemy relację z pierwszej ręki i możemy dowiedzieć się jaki był nazistowski dyktator. Pierwszy okres, to jakkolwiek by to dziwnie nie zabrzmiało, dobry czas. Młoda Traudl dużo pracuje, ale też bawi się, zwiedza kraj i poznaje otoczenie Hitlera. To dziwne, ale z tych opisów wyłania się obraz dyktatora, jako człowieka bardzo... normalnego. Ma swoje dziwactwa np. dotyczące diety, potrafi być sarkastyczny, miewa humory, ale też bywa niezwykle opiekuńczy a swoich pracowników, szczególnie tych niższych szczebli traktuje z dużą sympatią. W takich momentach miałem ciarki. Oto człowiek odpowiedzialny za nieludzkie okrucieństw i śmierć milionów jawi się jako przyjacielski i miły pracodawca. Wszystko zaczyna się sypać w 1944. Junge wraz z Hitlerem wraca do Berlina. Następuje to, co mogliśmy obserwować w filmie "Upadek". Niemcy przegrywają wojnę. Do bunkra Hitlera wkrada się niepokój i zamęt a później po prostu strach. Jak to się kończy wszyscy wiemy. Traudl Junge nie wybiela ani siebie, ani tym bardziej nikogo z otoczenia dyktatora. Po prostu relacjonuje a jeśli zdobywa się na refleksję, to mocno krytyczną, szczególnie wobec siebie. Książka niezwykle wciągająca i pokazująca od środka życie Adolfa Hitlera i ludzi z jego najbliższego otoczenia.
@WatluszPierwszy nie lubię tego rozstrzału, kiedy mam już ukształtowany obraz człowieka, w tym przypadku bezwzględnej bestii z manią wielkości. A potem gdzieś się dowiaduję, że to był dusza człowiek! Miły facet, co dzień dobry na klatce mówił, kochał zwierzaczki, a swoim podwładnym dawał kwiatki z ogródka na daczy.
@Kaligula_Minus to nie jest do końca tak. Tutaj, szczególnie pod koniec mamy obraz Hitlera, jak z filmu "Upadek", kiedy już wie że nad niczym nie panuje. Poza tym autorka w ostatnim rozdziale wyraźnie nazywa całe zło, które wtedy miało miejsce. Zresztą Hitler jest taką osobą, że nawet jakby ktoś napisał, ze ratował małe kotki z powodzi narażając swoje życie, to nic by to nie zmieniło w odbiorze jego osoby. Chyba każdy dyktator czy tyran ma w sobie jakąś "normalność", ale czy to coś zmienia?
Wydawnictwo Olesiejuk prezentuje następną powieść z Kolekcji Legend i wprowadza preorder edycji kolekcjonerskich (szczegóły w komentarzu). "Eskadra łotrów" Michaela A. Stackpole'a poderwie się do walki 25 marca 2026 roku. Wydanie w dwóch wersjach - miękkiej oprawie i twardej z barwionymi brzegami - ma 480 stron, w cenie detalicznej 49,99 za miękką i 129,90 zł za twardą. Poniżej okładki (miękka z lewej, wizualizacja twardej z prawej) i krótko o treści.
ODKRYJ DZIEDZICTWO ESKADRY ŁOTRÓW I JEJ LEGENDARNYCH PILOTÓW, KTÓRZY STALI SIĘ SYMBOLEM NADZIEI W CAŁEJ GALAKTYCE.
Zwinne, szybkie i zabójczo skuteczne – takie właśnie są X-wingi. Gdy wojna ogarnia bezkres galaktyki, nieustraszeni piloci bronią Sojuszu Rebeliantów przed wciąż potężnymi siłami Imperium i nieustannie ryzykują utratę maszyn... i własnego życia.
Dlatego dowódca legendarnej Eskadry Łotrów, Wedge Antilles, szuka tylko najlepszych — najodważniejszych i najbardziej utalentowanych pilotów X-wingów; tych, którzy przetrwają wyczerpujące szkolenia oraz niebezpieczne misje i stworzą zespół zahartowanych wojowników gotowych na wszystko.
Kiedy jednak eskadra dostaje rozkaz ataku na potężnie ufortyfikowaną twierdzę, najodważniejszy z Łotrów musi zadać sobie pytanie: czy tym razem choć jeden członek jednostki przeżyje...
#ksiazkiwhoresbane 'a - tag, pod którym chwale się nowymi nabytkami oraz wrzucam newsy o książkach
„Łeb Trolla" był bagnem zupełnie innej barwy. Jego klienci, gdyby poprawili się, umyli i ogólnie zmienili swój wizerunek nie do poznania, mogliby - ale nie na pewno - uchodzić za najgorsze męty ludzkiego rodzaju.
Akcja powieści rozgrywa się w uporządkowanym, niemal modelowym amerykańskim miasteczku Shaker Heights, gdzie wszystko ma swoje miejsce - od starannie zaplanowanych ulic, po życiowe wybory mieszkańców. W ten uporządkowany świat wkracza chaotyczna Mia Warren wraz z córką Pearl - żyjące na uboczu, w ciągłym ruchu, bez stabilizacji. Ich losy splatają się po sąsiedzku z rodziną Richardsonów, ucieleśnieniem lokalnego porządku i przekonania, że życie można zaplanować tak samo jak zabudowę miasta. Z pozoru zwyczajna relacja między rodzinami stopniowo prowadzi do konfliktów, które odsłaniają ukryte napięcia i dramatyczne konsekwencje wyborów z przeszłości.
To książka bardzo nierówna, ale jednocześnie taka, która zostawia po sobie ogromny bagaż emocjonalny. Celeste Ng świetnie potrafi pokazać ludzi uwikłanych w decyzje, które nie mają dobrych rozwiązań. Najmocniejsze są tu właśnie podejmowane tematy: rozdzicielstwo, aborcja, adopcja i próby znalezienia własnego miejsca w świecie. Bohaterowie (głównie jednak bohaterki) nie są jednoznaczni, a ich wybory rzadko da się łatwo ocenić. To sprawia, że powieść momentami naprawdę angażuje, szczególnie wtedy, gdy skupia się na relacjach matek i dzieci oraz na konflikcie między biologicznym, a społecznym rozumieniem rodzicielstwa.
Najlepsze fragmenty książki mają w sobie dużą siłę - widać, jak bardzo autorka rozumie emocjonalne koszty podejmowanych decyzji. Konflikt wokół dziecka oddanego do adopcji parze innej rasy i kultury, jest jednym z tych wątków, które naprawdę zostają w głowie, bo nie ma w nim prostych odpowiedzi. Każda ze stron ma swoje racje i swoje krzywdy.
Niestety całość nie trzyma równego poziomu. Są fragmenty bardzo sugestywne i wciągające, ale są też takie, które sprawiają wrażenie przegadanych albo rozwleczonych. Narracja momentami wyhamowuje, a historia zamiast narastać falami napięcia, bywa poszatkowana między różnymi perspektywami i wątkami pobocznymi.
Największe rozczarowanie przynosi jednak końcówka. Po długim budowaniu napięcia oczekiwałem rozwiązania, które emocjonalnie domknie historię, tymczasem finał wydaje się zaskakująco słaby i nieproporcjonalny do ciężaru wcześniejszych wydarzeń. Jakby powieść przez większość czasu przygotowywała grunt pod coś większego, a ostatecznie zatrzymała się pół kroku przed tym wydarzeniem.
To książka ważna tematycznie i momentami bardzo poruszająca, ale przez nierówność i rozczarowujące zakończenie pozostawia poczucie niewykorzystanego potencjału. A szkoda, bo książek tak grających na emocjach i tak dobrze napisanych, bardzo brakuje.
Teraz się wymaga mówić „sprawny inaczej”, „kochający inaczej”, a więc i „mądry inaczej” – tak śpiewał już dawno, bo 27 lat temu, czyli w roku 1999 w utworze No speaking inglese pan Kazik Staszewski. Od tego czasu językowo poczyniliśmy znaczny postęp.
Bardzo lubię ten utwór, a przypomniał mi się ten jego cytowany wyżej fragment dziś, kiedy to przeczytałem w jakimś wyglądającym na poważny artykule sformułowanie, które pozwoliłem sobie zacytować w ostatnim wersie poniższego wytworu, a które to sformułowanie stało się przyczynkiem do tego wytworu napisania:
***
Nowoczesność językowa
(okiem starego pryka)
Gdy byłem młodszy, było mi klawo:
i miałem w sobie świata ciekawość
i więcej werwy, i wiedzy głód;
a teraz jestem już stary. Cóż...
Gdy byłem młodszy i nie rozumiałem,
wtedy najmocniej zrozumieć chciałem;
a dziś? – w wieku już będąc poważnym,
gdy nie rozumiem, to mnie to drażni.
A więc mnie drażni co robią z mową,
że robią to ad hoc, a nie ab ovo,
i że rozumiem co trzecie słowo,
i mało raczej mi z tym morowo.
I choć tak chciałbym uprawiać szpont,
młodzież mi mówi: – Idź, dziadu, stąd!
a to mnie zmusza żebym się przyznał,
że żaden ze mnie, niestety, sigma,
że gonić próbuję odległy już cel,
i uświadamiam sobie, że rel,
że to już raczej w języku mym bessa,
choć tak bardzo chciałbym, by było essa.
Może to kryzys wieku średniego,
a może to id przemawia do ego,
gdy, za języka goniąc trendami,
zechciałem zmierzyć się z zaimkami:
i ja naprawdę wiele bym zniosło,
zaprzyjaźniło się z poprawnością,
lecz kogoś chyba nazbyt poniosło
gdy raczył napisać „osoba z pochwą”.
***
#zafirewallem
I, ponieważ nie ma obowiązku rymować do wiersza di proposta, to pozwolę sobie również na tag #nasonety
***
A ciekawostką niech będzie fakt, że również z utworu No speaking inglese pochodzą słowa najbardziej mnie teraz wkurwia u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę.