Przywary owe będą cię prześladowały i błądzącego po lądach i morzach trawiły póty, póki będziesz nosił w sobie przyczyny własnych występków. Dziwisz się, że nie pomaga ci ucieczka? Wszak to, od czego uciekasz, biegnie wraz z tobą. Siebie więc popraw, zrzuć z siebie owo brzemię, pożądania zaś, które winny być usunięte, utrzymuj w rozsądnych granicach. Wypleń ze serca wszelką niegodziwość. Jeżeli chcesz, by podróże twoje były przyjemne, uzdrów najpierw swego współtowarzysza.
Nadeszła Matka Jezusa i bracia i stojąc na dworze, posłali po Niego, aby Go przywołać. Właśnie tłum ludzi siedział wokół Niego, gdy Mu powiedzieli: „Oto Twoja Matka i bracia na dworze pytają się o Ciebie”. Odpowiedział im: „Któż jest moją matką i którzy są braćmi?” I spoglądając na siedzących dokoła Niego rzekł: „Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten Mi jest bratem, siostrą i matką”.
Mark 3:31-35
Then Jesus’ mother and brothers arrived. Standing outside, they sent someone in to call him. A crowd was sitting around him, and they told him, “Your mother and brothers are outside looking for you.” “Who are my mother and my brothers?” he asked. Then he looked at those seated in a circle around him and said, “Here are my mother and my brothers! Whoever does God’s will is my brother and sister and mother.”
Kolejne parę widoczków, a przy okazji moje przemyślenia na temat jazdy po drogach zachodniej Sycylii.
Dla mieszkańca kraju nad Wisłą poruszanie się autem po Sycylii może być z lekka szokującym doświadczeniem. Po pierwsze, nikt nie patrzy na linie na drogach i każdy jeździ jak chce, czy to poboczem, czy między jednym a drugim pasem. I z jednej strony się nie dziwię, bo linie na drogach były malowane jakieś 20 lat temu, przez co są ledwo widoczne albo i wcale. Często łapałem się na tym, że nie miałem pojęcia ile pasów ruchu ma droga po której właśnie jadę. Bywało tak, że gdy dojeżdżałem do świateł to czteropasmówka, którą jechałem okazywała się jednak drogą trzypasmową.
Nikt nie zawraca tu sobie głowy przepisami ruchu drogowego, w tym o pierwszeństwie przejazdu. To, że jedziesz drogą z pierwszeństwem nie oznacza, że po chwili ktoś z podporządkowanej nie wjedzie Ci pod maskę, przy akompaniamencie klaksonu. I właśnie w ten sposób należy tu jeździć, bo samemu będąc na podporządkowanej nie można czekać aż wszyscy przejadą. Skończy się to bowiem nerwowym trąbieniem kierowców, którzy stoją za naszym samochodem. Trzeba więc wybrać sobie lekką lukę i wbić się na chama pod jadące auta.
Nie jestem też specjalnie zaskoczony, że mieszkańcy tej włoskiej wyspy traktują przepisy w ten właśnie sposób, bo np. takie ograniczenia prędkości bywają tam całkowicie irracjonalnie. (piszę tu o zachodzie Sycylii, na wschodzie ograniczenia były już jak najbardziej w porządku) Równa droga, szeroka, prosta, a na niej ograniczenie do 50. Starałem się hamować i nie jechać szybciej niż 100 ale spokojnie mógłbym też jechać prędkością autostradową, nie sprawiając tym żadnego zagrożenia. A skoro o autostradzie mowa to zdarzało się, że jadąc po niej 130 nagle pojawiał się znak z ograniczeniem do 80, bo most, równie szeroki i z równie dobrą nawierzchnią jak reszta trasy. No ale to i tak pikuś, bo na krajówkach przy mostach stały ograniczenia do 30, z 90...
W mniejszych miasteczkach jeśli chodzi o ruch uliczny jest spokojniej, bo jest on po prostu mniejszy. Można więc odetchnąć z ulgą... nic bardziej mylnego! Bo, żeby nie było za nudno, to uliczki w nich często są ciasne i to bardzo. Samochody są zaparkowane wszędzie, w tym pod każdym zakazem i w każdej ciasnej uliczce, sprawiając, że stają się jeszcze ciaśniejsze. Poza tym teren jest górzysty i ulice z nachyleniem 20% lub więcej są normą i niektóre wznosy zakończone ostrym zakrętem potrafią przyprawić o szybsze bicie serca. Jeśli więc ktoś nie czuje się bardzo pewnie za kółkiem, to przed wyjazdem polecam dokładnie sobie sprawdzić jaką trasą planuje nas prowadzić nawigacja, w innym przypadku można się solidnie zdziwić.
O skuterach nawet nie chce mi się rozpisywać. Napomknę jedynie, że są po prostu wszędzie i osoby nimi jeżdżące mają w d⁎⁎ie przepisy jeszcze bardziej, niż kierowcy samochodów.
Jazda po Sycylii nie jest więc łatwa, ale ma w sobie pewien urok. Trzeba tylko złapać ten południowy flow za kierownicą, przestać się przejmować, zaufać trochę innym i będzie dobrze. Ja to lubię i traktuję jako ciekawe doświadczenie oraz element egzotyki. A poruszanie się górzystymi serpentynami, czy stromymi, wąskimi uliczkami miast dla osoby, która lubi siedzieć za kólkiem może stać się atrakcją. Dodatkowo drogi te potrafią odwdzięczyć się wspaniałymi widokami.
@splash545 W zeszłym roku na Sycylii zrobiłem po wschodniej stronie ponad 1000km z czego większość poza autostradami i było to ciekawe przeżycie. Za każdym razem z auta wychodziłem z rogalem na gębie, bo takie cuda się działy. Za to kumpel jadący drugim autem wychodził spocony i klnący pod niebiosa, głównie na skutery. A to człowiek spokojny z natury. Ot, ja do tej jazdy podszedłem na luzie (100% ubezpieczenie) a on się stresował.
Finalnie było tak, że zdarzyło mi się np przejechać komuś pod nosem a syn na to: "ej, on chyba miał pierwszeństwo", na co ja spokojnie "tak, wiem, ale wolniej jechał i mnie widział".
Tylko zimnego łokcie nie uskuteczniałem - wolałem nie wpuszczać gorąca. Za to Włosi, niezależnie od auta to chyba w 90% z oknem otwartym jeździli - chyba, żeby móc gestykulować i się kłócić
@JarosG jak to ze wszystkim w życiu, kwestia podejścia. Jak się człowiek nie przejmuje to lżej się żyje. No i faktycznie wystarczy wykupić ubezpieczenie i nie ma się czym stresować, przecież nie jeździ się tam swoim autem. ¯\_(ツ)_/¯
@splash545 południowy wyspiarski styl jazdy. Ja to kocham.
Na Krecie na ten przykład jak masz drogę dwupasmową +pobocze, to jeździ się poboczem, żeby środek jezdni był dostępny dla tych, którzy chcą wyprzedzić.
Ronda w miastach są miejscem, aby się zatrzymać, pogadać ze znajomymi i pojechać po kilku chwilach dalej.
Jedyne co mnie przeraża, to jeżdżenie na skuterach i motocyklach bez kasku, albo z niezapiętą łupinką. Brrr.
Z widoczków, które wryły mi się na zawsze w pamięć, to jadąc autostradą wyprzedzałem skuter. Kierujący bez kasku, w klapkach. Pasażerka w kasku, ale pod pachą trzymała dwu lub trzy metrowe aluminiowe pręty / listwy. I tak sobie jechali, wyglądało to jak rycerz na wiernym rumaku z kopią.
Albo, też na autostradzie, stara toyota corolla z materacem na dachu trzymanym przez kierujacego i pasażera z każdej że stron ręką.
Pierwszy raz po powrocie do kraju byłem zdziwiony, gdy jechałem na motocyklu I zastanawiałem się co się stało, czemu ludzie nie robią miejsca na środku drogi?
@Rafau haha, dobre. Na Krecie też mi się zdarzyło być jeden raz i ten stały korytarz życia dla każdego kto się spieszy, to dla mnie coś cudownego! Tam jeździło mi się najlepiej, choć tamtejsze skutery chyba faktycznie jeszcze bardziej szalone od tych włoskich.
@splash545 we Włoszech północnych mnie zdziwiło, że nikt tam za bardzo nie robi motocyklom miejsca. A że byłem na jedno śladzie, to mnie to mierziło. No i brak żółtego światła przed zielonym, tylko od razu przeskok z czerwonego na zielone.
@splash545 Wszystko tam się da znieść, nawet skutery i losowe wymuszenia... ale ronda w Palermo i Katanii będę pamiętał do końca życia. Chyba z tych dwóch Palermo było gorsze.
Za to dosyć fajnie się jeździło po Syrakuzach, Agrygencie i Marsali. No i po mniejszych miasteczkach też - pod tym względem dobrze trafiłem z wypożyczonym autem, bo miało kamery na wszystkie strony, i można było na żyletki jeździć.
Rodzice zazwyczaj przewyższają nas [dobrodziejstwami]. Jednak dokąd ich mamy, tak długo uważamy ich za surowych i tak długo nie pojmujemy ich dobrodziejstw. A kiedy z wiekiem nabierzemy nieco rozumu i zacznie stawać się dla nas oczywiste, że powinniśmy ich kochać za to właśnie, za co ich nie kochaliśmy, za napomnienia, za surowość, za ciągłe czuwanie nad naszą młodzieńczą nierozwagą, wtedy ich tracimy. Tylko niewielu osiąga taki wiek, by trud włożony w wychowanie dzieci przyniósł im prawdziwe owoce; inni znają tylko ciężar posiadania dzieci.
@myoniwy żona mi właśnie powiedziała, że oni to już mieli jakieś 20lat temu jak nie lepiej.
Przylazło wtedy z Malezji, z wioski o nazwie Nipah (mogę się tylko domyślać, że stąd nazwa wirusa)
Spośród swoich uczniów wyznaczył Pan jeszcze innych, siedemdziesięciu dwóch, i wysłał ich po dwóch przed sobą do każdego miasta i miejscowości, dokąd sam przyjść zamierzał. Powiedział też do nich: „Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało; proście więc Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo. Idźcie, oto was posyłam jak owce między wilki. Nie noście ze sobą trzosa ani torby, ani sandałów; i nikogo w drodze nie pozdrawiajcie. Gdy do jakiego domu wejdziecie, najpierw mówcie: "Pokój temu domowi!" Jeśli tam mieszka człowiek godny pokoju, wasz pokój spocznie na nim; jeśli nie, powróci do was. W tym samym domu zostańcie, jedząc i pijąc, co mają: bo zasługuje robotnik na swą zapłatę. Nie przechodźcie z domu do domu. Jeśli do jakiego miasta wejdziecie i przyjmą was, jedzcie, co wam podadzą; uzdrawiajcie chorych, którzy tam są, i mówcie im: "Przybliżyło się do was królestwo Boże”.
Luke 10:1-9
After this the Lord appointed seventy-two[a] others and sent them two by two ahead of him to every town and place where he was about to go. He told them, “The harvest is plentiful, but the workers are few. Ask the Lord of the harvest, therefore, to send out workers into his harvest field. Go! I am sending you out like lambs among wolves. Do not take a purse or bag or sandals; and do not greet anyone on the road. “When you enter a house, first say, ‘Peace to this house.’ If someone who promotes peace is there, your peace will rest on them; if not, it will return to you. Stay there, eating and drinking whatever they give you, for the worker deserves his wages. Do not move around from house to house. “When you enter a town and are welcomed, eat what is offered to you. Heal the sick who are there and tell them, ‘The kingdom of God has come near to you.’
No i zawróciłem po przejściu 3 kroków od klatki schodowej. Ze schodów bym spadł, na chodniku szpagaty robił. Autem aby wyjechać to podjazd musiałbym sola sypać i teraz i na powrocie.
Nie będzie dziś pieczywa w domu przez gołoledź. Może zrobię bułki.
@g0r0madska ostatecznie wyszedłem znowu. Godzinę sypalem piachem i solą, odladzalem auto i pchalem samochod sąsiada. Potem kupilem 2 chleby i poszedłem do domu.