#truestory

0
107

tl;dr: AI zrobiło na mnie speedrun w kategorii delete everything. Zaufałem GPT i w nagrodę wyrżnąłem cały kontener z moją kilkutygodniową pracą XD


Więc tak. Siedzę sobie wieczorkiem, piję herbatkę, dłubię w moim hobbystycznym projekcie po godzinach: automatyczne raporty z interpretacją danych publicznie dostępnych. Całość w n8n, odpalonym lokalnie na Dockerze. Czuję się jak Elon Musk, tylko z IKEA biurkiem i psem obok. A ja – totalny amator. Coś tam w Pythonie dłubię, ale ogólnie to jestem turysta w świecie kodu. GPT robi ze mnie MIDa z przymusu: raz SQL, raz JavaScript, raz PowerShell – i jakoś to się kula.


I nagle pojawia się problem – zapisywanie plików lokalnie. Pomyślałem: "easy, GPT ogarnie". No i GPT wali mi elaborat w PowerShellu. Ja ślepo: ctrl+c, ctrl+v, run. I nagle – docker rm n8n. Klik.


Kontener poszedł do piachu. W sekundę.

Moja reakcja?

( ͡° ʖ̯ ͡°)


Pytam GPT: "Ziom, czemu kazałeś mi wszystko wy⁎⁎⁎⁎⁎olić w kosmos??"

GPT: "Hehe, nie miałeś backupu? To rzeczywiście… niefortunne. Ale spokojnie, zbudujemy nowe, lepsze flow!"

XDDDDD


To był ten moment, kiedy zrozumiałem, że AI nie jest moim kolegą. To jest ten ziomek z reddita, co zawsze pisze „trust me bro”, a potem patrzy, jak płonie ci serwer.


Całe szczęście miałem odpalone n8n w przeglądarce i jak jakiś średniowieczny skryba, kafelek po kafelku przekopiowałem całą robotę.


Od teraz:

Backup po każdej zmianie,

Ograniczone zaufanie do AI (czytaj: jak do sąsiada, który mówi, że „pożyczy wiertarkę i odda”),

PTSD na widok docker rm.


Teraz już wiem: GPT to nie asystent. To trickster. Taki Loki DevOpsu, który mówi „nie bój się, kliknij jeszcze raz, zobacz co się stanie hehe”.


Mem niepowiązany ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#heheszki #truestory

a5fff11d-0c36-4bb4-a5f8-f000a38f5c68
A_I userbar

Zaloguj się aby komentować

Właśnie zadzwoniłem do fryzjera się umówić i się mnie babka pyta czy strzyżenie męskie czy żeńskie ಠ_ಠ to ja mam taki głos że się nie da rozpoznać? #truestory

Zaloguj się aby komentować

bądź mną

idź na #rower po pracy

wszystko przygotowane

naszybko bo jest tylko 1,5h do dyspozycji

akurat godzinka przejażdżki

ubranko, #codziennepiciu

wyciagnij szosę

tylne koło bez powietrza

co_do_chuja.jpg

dętka na szybko do sklejenia

nie ma dziury

wtf.exe

nie ma co, bierz drugi komplet kół

zmiana kasety

papiez_macha.jpg

nie tak szybko papieżu, jeszcze hamulce dopasować do drugiej obręczy

20 minut jak psu w d⁎⁎ę

damy radę

wyjeżdżasz, noga spada z pedała

facepalm.gif

blok urwany, trzeba było wymienić po urlopie

wracaj po stare buty

damyradedamyrade

dobra, teraz to sprawnie i jeszcze coś się przejedziesz

kolko coś jakby stuka

wtf2.exe

zapomniałeś napompować

pingwin_teraz_juz_nie_chce.jpg


#zalesie #gownowpis #truestory

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Można tu wstawić każdą amerykańską apke. A nie tylko TikTok zły bo Chiny a reszta już ok... Lepiej wywalcie rzeczy z domu wyprodukowane w Chinach....

Zaloguj się aby komentować

Zostalem bohaterem w babci domu xD

Babela wspominala,ze w sobote jedziemy na zakupy(oczywiscie,ze tak,pamietam,pamietam) i cos wspomniala,ze musi nabyc baterie aa do cisnieniomierza.

A ja jeb,wyjmuje ze starej kurtki opakowanie osmiopaku a-force high power alkaline z action xD

Nie wiem jakim cudem tam byly,ale byly xD

Paluszki wlozylem do srodka urzadzenia i dziala jak nowe.


Zycie pisze najlepsze pasty xD


#gownowpis #truestory

Zaloguj się aby komentować

W nawiązaniu do wczorajszego wpisu @Wrzoo na temat smarowania się kremem z filtrem, mam protip dla wszystkich.

Smarujcie plecy. Ale nie sami, poproście kogoś o pomoc. Na pewnym Woodstocku stwierdziłem że jestem samodzielny i wystarczająco gibki, i sam sobie posmaruję plecy. No i posmarowałem niedokładnie.


Podkreślam, sam sobie tak wysmarowałem plecy, sam nieświadomie ominąłem to miejsce. To nie był żaden sabotaż, nikt nie dotykał moich pleców. Pamiątka na całe lato


#zdrowie #protip #heheszki #truestory

44ba706b-af6b-4e66-9713-779c89caf7f1

@ZohanTSW Sugeruję też dobrze dobrać kompetentną osobę smarującą. Ja miałam podobną mapę na plecach po "troskliwym" smarowaniu przez małżonka, któremu właśnie przyniesiono zimne piwo (w wieloletnich związkach priorytety mogą wyglądać inaczej niż na pierwszych randkach).

Zaloguj się aby komentować

Przykro mi jest bo rodzice zaopatrzyli sie w KOLEJNEGO kota, a ja jako alergik mam troche przewalone... Takze postanowilem napisac greentext


>badz mna

>Wojtek, 30+, alergia na koty odkąd pamiętam

>od dziecka zatkany nos, swędzące oczy, Clatra w kieszeni jak EDC

>rodzice całe życie: „Nie możemy mieć kota, bo Wojtuś się udusi”

>czuję się ważny, chroniony, dom - strefa bezpiecznego oddychania


>lata temu – pierwszy kot

>„To hipoalergiczny, Wojtuś, serio!”

>oczy pieką, kicham, ale przeżyłem

>kot po paru latach umiera, temat zamknięty

>uff… można odetchnąć (xD dosłownie)


>rok temu: „Adoptowaliśmy małą kotkę! Jest cudowna!”

>ja: „Serio?”

>matka: „To jest łowna kotka, będzie na zewnątrz mieszkać”

>przyjeżdżam – kot śpi w moim łóżku

>w nocy drapie szafkę, w dzień liże mi laptopa

>swędzi mnie wszystko, mimo Clatry

>odwiedziny stają się survivalem


>dziś rano – ping od mamy

>„Takiego mam słodziaka Musiałam przygarnąć”

>otwieram zdjęcie – mały puszysty kot dokładnie na moim miejscu na kanapie

>ciśnienie 180/120, wzrok tunelowy


>piszę: „Eeee kota?! Serio?!”

>matka: „Dziecko, nie wygłupiaj się. Damy radę”

>ojciec: „A co za różnica, clatra działa tak samo”


>czyli co, skoro na jednego kota działa w połowie, to na dwa działa w 1/4? nice math dad

>jestem oficjalnie zbędnym meblem, który przeszkadza przy ustawianiu kuwety

>nie mam gdzie spać, nie mam czym oddychać

>dom rodzinny = kociarnia z funkcją „czasem wpada Wojtek, więc niech nie dotyka dywanu”

>rodzice: „Dlaczego tak rzadko przyjeżdżasz?”

>bo mnie dosłownie zabija wasz klimat rodzinny

>koledzy pytają, czemu na święta nie jadę do rodziców

>bo tam powietrze mnie nie chce

>jadę do znajomego

>jego rodzice mają psa

>pies mnie nie zabija

>pies wygląda, jakby się cieszył, że jestem


#rodzice #pasta #tworczoscwlasna #truestory i troche #heheszki

54df0e7a-b573-4c25-921b-fc14753cbdcc

@tuvitob wiem, że nie to teraz chcesz usłyszeć, ale... Rozważałeś odczulanie? Przy takim poziomie reakcji alergicznej to by Ci serio ułatwiło funkcjonowanie

Zaloguj się aby komentować

Logika chińskich aplikacji: skoro kupilem pokrowiec na kluczyk do renault, to pewnie bede chcial tez do mercedesa, vw, bmw, citroena i volvo.


#truestory #niewiemjaktootagowac #aliexpress #temu

@Bezkid aż dziwne że się dziwisz. Wyświetlenia są tanie jak barszcz. A zakupy są przychodem.

Uwaga. Spoiler. To się dzieje wszędzie.

Najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to pierdolenie że w tle działają jakieś smart algorytmy, targetujące klientów po tym co kupują. A na końcu po prostu wyświetla ci to samo co kupiłeś xD

Kupiłem na allegro deskę sedesowa. Googiel uznał, że muszę być w takim razie hobbystą, entuzjastą, kolekcjonerem desek sedesowych :D

Zaloguj się aby komentować

- Ej drogi ten transport.

- Szwagier, spoko mam plan

- Jaki

- K⁎⁎wa sprytny


!Tak sobie wyobrażam rozmowę poprzedzającą

#heheszki #truestory #transport

2271ce24-b000-4d13-b8a6-845b44a640f7

Zaloguj się aby komentować

Opowiem Wam jak w wieku 27 lat (2013 rok) wziąłem 3 tygodnie urlopu w korpo i postanowiłem pojechać autostopem na Lazurowe Wybrzeże?


To był ciepły lipiec. Plan był prosty. Będę kimać u ludzi z coach surfing (nie wiem czy dalej istnieje - serwis, gdzie ludzie pozwalają u siebie za free nocować) i se zwiedzę kawał Europy. Dodam, że to były czasy sprzed smartfona, ale już z internetem. Szybkość neta w komórce to GPRS czyli gówno, ale jakoś działa. Wziąłem nawet śpiwór (a może się przyda).


Na początku obrałem sobie hehe proste zadanie. Startuje z wylotu Białegostoku na Warszawę i potem trzymam się krajowej ósemki aż do Czech.


Pierwszy stop około 7 rano został złapany szybko. Ale przedstawiciel jechał tylko 20 km do Rzędzian. No dobra, niech będzie (błąd braku asertywności, bo nie odmawiasz gdy on specjalnie dla ciebie się zatrzymał).


W Rzędzianach utknąłem na 1,5 godziny zanim ze stacji ktoś mnie zabrał dalej. Kolejny przedstawiciel dowiózł aż na Targówek (wschód Wawy).


I tu błąd drugi - na mapie wydawało się sensowniej łapać na Powązkach, bo krzyżują się tam dwie drogi - Na południe i na zachód. Oba kierunki dobre, by dojechać do Czech.


Niestety - nie było dobrego miejsca do łapania, przez co dwie kolejne godziny stracone. Postanowiłem jechać w okolice Okęcia, by w Jankach łapać na Kraków / Łódź.


Zatrzymał się dostawczak i miły facet. Dojechałem aż do Bełchatowa. Tam nie tracąc czasu, zacząłem łapać dalej. Zatrzymał się TIR do Wielunia. Kolejny błąd braku asertywności. Predkość TIR-a 80 km/h, a Wieluń to dziura.


Dojechaliśmy na wczesny wieczór. Tu błąd kolejny. Poszedłem do Biedry po żarcie i szukałem noclegu typu hostel. Najbliższy był hotel robotniczy kilka km obok Wielunia. W samym Wieluniu drogi hotel. Ruszyłem w stronę robotniczego i zrobilo sie ciemno. Droga była nieoswietlona, ja też. Pobocza brak. Pierwszy z brzegu samochós by mnie zabił. Postanowiłem wrócić do Wielunia, nie dostajac się do hotelu robotniczego. Zacząłem leżeć na ławce przystanku autobusowego. Ale nie było to wygodne. Uznałem, że będę łapać stopa w nocy. Złapałem TIR, a kierowca miał niedługo przerwę.


Przekimaliśmy parę godzin, by ostatecznie dojechać o 5 rano na obrzeża Wrocławia. Totalnie wymeczony zamówilem jajecznicę na jakiejs stacji i pojechałem do centrum.


Na miejscu był jakiś tani hostel, który miał służyć do ogarniecia sie i odespania nieudanej drogi, ale doba zaczyna się o 12, więc nie tracąc czasu poszedłem na dworzec kolejowy. Na zachód i południe - najbliższych połączeń brak. Za to było prawie natychmiast do Białegostoku.


Morale siadło, a ja wróciłem. To był błąd kolejny. Resztę 3-tygodniowego urlopu melanżowałem w mieście zamiast podróżować, zwiedzać itd.


#wyjazdy #truestory

@tosiu samotne podróże są o tyle trudne, że z całym stresem związanym z podróżą musisz sobie radzić sam. Nie masz obok osoby z którą sobie pożartujesz, jak wydarzy się coś nieprzyjemnego nie masz z kim rozładować tej negatywnej energii. Trzeba więcej hartu ducha niż podróżując w parze, tak przynajmniej ja uważam.

@tosiu trzeba było być d⁎⁎ą w krótkiej spódniczce to byś w 2 dni dojechał, a może i parę przygód po drodze przeżył.

Zaloguj się aby komentować

Moje perypetie z zakupem biletów lotniczych z Londynu-Zdrój do Manili na Filipinach. Korzystam z Kayak.co.uk, porównuje ceny biletów z różnych przewoźników, dodałem z 10 lotów do ulubionych (w sumie jeden ulubiony z lotem w Airbus A380 i reszta zapasowa) i kilkanaście razy dziennie sprawdzałem jak się zmienia cena. Celowałem w maksimum £800 w obie strony, jednak Kayak pokazywał ok. £900 jako najtańszą opcję w moich ulubionych. Czekam. Któregoś dnia się obudziłem, sprawdzam ceny i widzę £600 za ten mój najlepszy lot. Okej, zaczynam wypełniać dane, dzwoni mój szef. Pogadaliśmy z 15 minut i wróciłem do wypełniania danych. Jak kliknąłem "zakończ i zabukuj", wyświetlił mi się komunikat, że cena poszła w górę do £940. Kuchwa, anuluj. Inny w moich ulubionych był po £778, więc kliknąłem i..."nie możemy znaleźć tego lotu, za to mamy 2048 innych, kliknij tutaj". Super. Czekam. Następnego dnia inny w moich ulubionych był za £806, może być. Klikam, wypełniam dane, "zakończ i zabukuj". "Cena się zmieniła na £848, czy akceptujesz?". Grrrr, niech będzie. "Transakcja została odrzucona ze względu na dynamicznie zmieniającą się sytuację". Co? Zaczynam się irytować. Widzę kolejny lot za £817, jako że tracę cierpliwość, to postanowiłem kupić. Wysłało mnie na stronkę agencji, wypełniłem dane, czas zapłacić. Z jakiegoś powodu nie mogłem zapłacić kartą, bo nie dało się kliknąć w pole z numerem karty, więc pozostała mi płatność transferem z banku. Przekierowało mnie na stronkę z płatnością, wypełniłem dane, kliknąłem "zapłać", transakcja została zaakceptowana, ale stronka się zacięła na "przekierowujemy z powrotem do agencji turystycznej". Czekam, czekam, 10 minut, 15, nic. Nie dostałem żadnego potwierdzenia zakupu biletów, kasa została pobrana. Kontaktuję się z supportem, mówię co się stało, podaje dane i "nie możemy znaleźć cię w systemie". Acha, dzięki. Czekam kilka godzin, może coś się ruszy, ale nadal nie mam żadnego potwierdzenia, czyli był błąd w komunikacji pomiędzy dostawcą płatności a agencją turystyczną. Dzwonię do banku, wyjaśniam sytuację i po kilku minutach dostałem odpowiedź, że zrefundują mi całość kwoty w ciągu 5 dni roboczych. Super, przynajmniej to. Dzień później dostaję maila z agencji turystycznej, żebym potwierdził czy moje dane się zgadzają z tym co mają w systemie. Tak, zgadzają. Po godzinie dostałem bilety. W piątek dostałem zwrot kasy z banku 😁


#podrozujzhejto #truestory

Zaloguj się aby komentować

Byłem ostatnio w biurze. Przyszedłem do kuchni zrobić kawę, a tam na podajniku stał już czyjś świeżo napełniony kubek. Uznałem, że nie będę odsuwał go na bok, bo ktoś może przyjść i rozglądać mi się nad ramieniem, więc poszedłem najpierw do toalety. Gdy wróciłem, kubek nadal stał, więc przesunąłem go na blat, zrobiłem sobie kawę i wróciłem do biurka. Półtorej godziny później tamten kubek wciąż stał w tym samym miejscu, więc pewnie ktoś o nim zapomniał.


#gownowpis #truestory

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek I był tam taki Paweł, i ja jechałem na rowerze, i go spotkałem, i potem jeszcze pojechałem do biedronki na lody..

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Każdy rodzic wie, że wraz z wiekiem dzieci zadają coraz trudniejsze pytania dotyczące życia.

Z racji tego, że mamy trzy dziewczyny w domu, najstarsza ma 16, a najmłodsza 7, to myślałem, że jestem gotowy na pytania od najmłodszej.


No i dzisiaj trafiło mi się. Byłem pewien, że jestem gotowy na wszystko.


"Gdzie wieloryb ma d⁎⁎e i jak dużą kupę robi?"


Na to nie byłem gotowy.


#rodzicielstwo #dzieci #coolstory #truestory

@jarezz - dobrze, że do takich sytuacji jest ChatGPT:

Wieloryby, jak wszystkie ssaki, mają odbyt, przez który wydalają odchody. W przypadku wielorybów, ich odchody są zazwyczaj w postaci ciemnych, gęstych brył, które mogą być dość duże, biorąc pod uwagę ich rozmiar. W zależności od gatunku, dieta i wielkość wieloryba, ilość wydalanych odchodów może się znacznie różnić. Na przykład, niektóre większe gatunki, takie jak płetwal błękitny, mogą wydalać znaczne ilości odchodów, co ma wpływ na ekosystem oceaniczny, ponieważ te odchody są źródłem składników odżywczych dla innych organizmów morskich.

@jarezz to jest bardzo ważne pytanie. Ja pamiętam jak w podstawowce w wieku Twojej córki najmłodszej mieliśmy pokaż węży. Przyjechał do szkoły jakiś pan z widzami i opowiadał o nich różne rzeczy, można było dotknąć itp. i później były pytania i jakaś odważna dziewczynka się zapytała "proszę Pana a którędy wąż robi kupę" no i patrz ponad ćwierć wieku już żyje z tą informacją dzięki tej dziewczynce :)

Zaloguj się aby komentować

@Statyczny_Stefek żeby to raz Podobny trick- wbij sobie spotkanie sam ze sobą do kalendarza- wtedy będziesz się świecił jako "na spotkaniu" i nikt ci nie będzie truł d⁎⁎y jak będziesz chciał coś zrobić w spokoju (albo się poopierdalać xD).

Zaloguj się aby komentować

Ostatnio @Geratius opisywał historię o tym jak zadzwonił po policję do pani która nie do końca ogarniała rzeczywistość i przypomniała mi się moja historia w której dzwoniłem po policję.


#truestory #policja #polskiedrogi #czujedobrzeczlowiek #slask


Kilka lat temu jedziemy z bratem samochodem śląską DTŚ od strony Gliwic w stronę Kato. W pewnym momencie zauważyliśmy, że samochód przed nami jedzie środkowym pasem, ale takim wężykiem że zahacza po połowie o prawy i lewy. Popatrzyliśmy chwile co się dzieje żeby się upewnić, że to nie był jednorazowy manewr przy wymijaniu czegoś, no ale nie - dalej wężykuje więc szybka decyzja - 112.


Szybkie połączenie i wytłumaczenie o co chodzi, podanie opisu samochodu i tu moje pierwsze zdziwienie - pan po 2 stronie słuchawki mówi: "Widzę że jest pan koło salonu Renault w Świętochłowicach, ale proszę powiedzieć w którą stronę jedziecie" - w sumie logiczne że mają możliwość namierzenia, ale wtedy mnie to wzięło z zaskoczenia.


Pan przyjął zgłoszenie, a ja na koniec pytam co teraz - czy my mamy za tym autem jechać czy co, bo przecież w każdej chwili może gdzieś zjechać. Dyspozytor stwierdził że to nasza decyzja bo on nam nie może kazać za nim jechać. Stwierdziliśmy z bratem, że jedziemy, ale ciekawi mnie jak to wygląda jak ktoś tylko zgłosi i dalej oleje bo nie sądzę że wtedy patrol by znalazł ten samochód. My docelowo jechaliśmy do Castoramy w Chorzowie, a przez ten "pościg" dojechaliśmy do... Mikołowa xD Więc całkiem niezła wycieczka - pewnie nie każdemu by się chciało.


Po drodze chyba ze 3 razy dzwoniłem na 112 z updatem - za każdym razem z automatu łączyło mnie z tym samym gościem. Na koniec w Mikołowie samochód zjechał na stację benzynową - kolejny update na 112, zjeżdżamy też i parkujemy z boku. Wysiada kobieta, w środku z tyłu jeszcze dwójka dzieci. Pani tankuje, idzie zapłacić i w tym momencie akcja jak z filmu xD


Drogą z dwóch stron na pełnej piździe wpadają radiowozy na bombach i blokują wyjazd ze stacji xD Wysiadam, idę do policji wskazać o kogo chodzi. Poszli do środka, sprawdzili panią - wracają: werdykt: 0.0 xD

My zmieszani bo zrobiliśmy akcję na pół śląska, ale kobieta serio jechała jak pijana. Policjant stwierdził, że bardzo dobrze że zadzwoniliśmy, podziękował i pojechali. W sumie nie wiem jak ta kobieta pojechała dalej bo była po tym roztrzęsiona bardziej niż po 0.7

Popatrzyliśmy chwile co się dzieje żeby się upewnić, że to nie był jednorazowy manewr przy wymijaniu czegoś, no ale nie - dalej wężykuje więc szybka decyzja

(...)

My zmieszani bo zrobiliśmy akcję na pół śląska, ale kobieta serio jechała jak pijana.

@Vakarian Jak widzę takich, to czasem podjeżdżam i patrzę, czy czasem nie mają telefonu w łapie. Z reguły mają.

Osobiście sugeruję instalacje apki moja komenda. Tam znajdzie najbliższy komisariat i można się z nim połączyć bezpośrednio. Łatwiej zostać na linii z policją i przedstawiać update.

Zaloguj się aby komentować

#kuprzestrodze #zima #czujedobrzeczlowiek #truestory #ostrzezenie


Łażę sobie po osiedlu i zbieram pokemony, zaraz mam się zbierać na domu. Na swoim osiedlu na wygwizdowie, ale duże miasto. Podchodzi do mnie pani koło 70 lat i że jak dojedzie na osiedle jakieś tam. No to paczam w telefon, że autobus na takie inne osiedle i z buta sobie dojdzie. Ale mówi, że ma tu mieszkanie, że to (tu pada nazwa tego dużego miasta), że kogoś odwiedziła i ją zostawili i jest sama, a w ogóle to w tym mieście mają 2 mieszkania i tak sobie korzystają. I że może do głównej ulicy w tym mieście ją. Albo na rynek. No to lampka mi się pali, ale odprowadzam kawałek i dopytowuję. Już nie prowadzę na autobus pierwszy, tylko na ten do centrum, bo tam niby tramwajem. W międzyczasie mówi, że cały dzień spaceruje, że nic nie jadła, nie piła. Że głodna nie jest. Że tak, jadła obiad. Że tu mieszka w tym mieście od lat. No to pytam dalej i czy nie ma problemów z pamięcią, to nie nie, bo zdrowa, ale ciemno i nie ogarnia ulic. No to cóż. Lampka mi się paliła od kilku chwil, więc dzwonię na policję przy niej i że jej pomogą. Komenda elo dzień dobry już wysyłamy patrol pod stację benzynową tu, bo stoję obok i tam idę z nią. I czekamy 8 minut. Na sygnale podjeżdżają dwaj młodzi i pytają. Ona się tam wyjaśnia, ja opisałem sytuację, mnie spisali i do widzenia. Ale że chyba faktycznie coś z demencją, albo alzheimer. To było półtorej godziny temu.


Teraz do mnie dzwoni numer jakiś, to odbieram i się przedstawia pan policmajster, że to ten sam, co tam czynności wykonywał przy mnie i że dziękuje za wzorową postawę, bo w toku czynności ogarnęli, że mąż szuka pani od kilku godzin i już miał iść na policję zgłaszać zaginięcie. I że nie może mi żadnej nagrody dać, ale dziękuje bardzo i że super postawa i elo nara.


Kurka, ciepło na serduszku za pochwalonko i że nie było potrzebne uruchamianie całej procedury zaginięcia. Ale, ale. Piszę o tym ku przestrodze właśnie, bo sam nie od razu skumałem, że pani nie ogarnia. I na szczęście zaufałem swojej intuicji.

Zaloguj się aby komentować

Ogladam se U Pana Boga w Królowym moście, żeby podziwiać moje kochane Podlasoe, a tam główna bohaterka wygląda identycznie jak moja była. Co za cringe...


#filmy #truestory

Zaloguj się aby komentować

To mój ulubiony mem... w zasadzie dlatego, że jest autobiograficzny. A to dlatego, że pół życia mieszkałem w centrum miasta. Wyjście do sklepu oznaczało możliwość spotkania kogoś znajomego. Ale ja nie o tym...


Raz wyszedłem z dwoma kumplami na rower wieczorem. Na d⁎⁎ie obcisłe, sportowe legginsy termo + bluzka termo, do tego zjechane buty. Posiadanie odstającego brzucha w takiej odzieży dodatkowo podkreślało karykaturalną figurę.


Po rowerowaniu, napisała koleżanka niedawno poznana na domówce, że siedzi z innymi dwoma koleżankami na kampusie i się nudzą. To pojechaliśmy rowerami, posiedzieliśmy z nimi do późna. Jedna dziewczyna miała daleko do domu, to obiecałem jej podwózkę - tylko odstawie rower i wezmę kluczyk od samochodu. Poszliśmy spacerkiem, było blisko bo centrum. Żeby nie czekała, odstawiłem rower i bez przebierania wziąłem kluczyk i poszedłem na dół.


Odwiozłem... a tu ona proponuje, bym wstąpił na górę. No dobra. I w tych śmiesznych ciuchach przesiedziałem u niej cała noc. Wyglądałem komicznie.


I nie pytajcie czy było ten tego, bo nie ma takiej laski, co by była przypalona na kolesia z odstającym brzuchem, w obcisłych legginsach i czarnej bluzce termo. Została moją dziewczyną.


#heheszki #truestory

32b4e5ea-bbef-48aa-8fc3-b5d5c5d78c9b

Zaloguj się aby komentować

Historia o zwycięstwie, cebulactwie i sprycie Pierwszy punkt najdłuższy, tldr na końcu punktu.


Zwycięstwo

Robot sprzątający stwierdził, że odmawia dalszego jeżdżenia po pół roku (lidar przestał się kręcić, nic nie blokowało, ale na wszelki wypadek odkurzyłem porządnie dysonem, a na koniec dmuchawą do sprzętu, jeśli by coś blokowało jeszcze). Po niecałym roku (kwiecień 2024 zakup) wyświetlił błąd 1 i trzeba było oddać go do serwisu. Skoro błąd 1, to stwierdziłem, że używam prawa rękojmi, a że to mój drugi raz (pierwszy nie wyszedł, bo amplituder rozdupczył się po 3 miesiącach i miesiąc w serwisie), to od razu sprawdziłem, czy mam podstawy, zaznaczyłem w formularzu Allegro i zgłosiłem. Była to sobota, ale w niedzielę już mi odpisali, że analizują zgłoszenie. Fajnie, szybko idzie. Wysłałem sprzęt, spakowany w oryginalne pudełko, przetarty z kurzu, z jakąś tam karteczką, którą chcieli, i czekam.

Przez 2 tygodnie odkurzałem codziennie (dziecko, różowa pedantka, pies labrador), a w międzyczasie spytałem, jak idzie. Odpowiedzieli, że urządzenie jest w serwisie. Kiedy minęły 2 tygodnie, Allegro spytało mnie, czy sprawa została wyjaśniona. Ładnie zaznaczyłem, że nie, bo ani sprzętu, ani pieniędzy, ani decyzji co do tego, co dalej. Wybieram opcję „zwróć pieniądze” i elo. Następnego dnia dostaję wiadomość od przedstawicielki sklepu w dyskusji: „Uprzejmie prosimy o doprecyzowanie, jaka kwestia nie została wyjaśniona. Urządzenie aktualnie diagnozowane jest w autoryzowanym serwisie.” Ja może niegrzecznie odpowiadając pytaniem na pytanie, spytałem się: „A jaka została wyjaśniona?”. Dodałem to, że nic nie mam, decyzji, itp., co pisałem wyżej, i że czas minął. Już po tym można było stwierdzić, że trochę wnerwiona już babka (zmiana wyczuwalna względem wcześniejszych wypowiedzi). No to ja grzecznie ją informuję, przytaczając KC 561 (5), że ma na to 14 dni, i już to zaakceptowali prawnie. Zadowolony zostawiłem temat, ale w oczekiwaniu na jej ruch.

Zgodnie z jakimś regulaminem miała 24h, ale po 2 godzinach już dostałem powiadomienie z odpowiedzią. Czy przyznała się, że nie ma racji, a może, że faktycznie zwracają mi pieniądze? Ależ skąd. Oni dostali w środę ten sprzęt, więc zamknij się Pan do środy (oczywiście innymi słowami, bo to duży sklep AGD RTV, jak ktoś tu dotarł, to zaczyna się na O). Screen niżej. Teraz pytanie, czy to ja coś źle zrozumiałem, czy ta babka kręci? Sprawdzam, no i mam rację – 14 dni od momentu zgłoszenia. To znów grzecznie informuję, że się myli i że na stronie UOKiK jest, że liczy się od momentu zgłoszenia – na grafice, ale jest. Znów szybka odpowiedź babki, tym razem zamyka dyskusję tym: „Wszelkie informacje i wyjaśnienia zostały przekazane w poprzednich korespondencjach, w związku z czym stanowisko sklepu zostaje podtrzymane.” Poczułem się trochę jak w filmie Miś, że „nie mamy Pana płaszcza” i „elo, uciekaj Pan”. Następnego dnia rano dzwonię do rzecznika praw konsumenckich (POLECAM DARMOWĄ INFOLINIĘ) i najpierw upewniam się, czy dobrze rozumiem przepisy, czy może coś ominąłem. No nie, przepisy mówią, że od momentu otrzymania sprzętu wygasły, kiedy wprowadzono nowe obostrzenia 1 stycznia 2023. Dodał, że mogę jeszcze użyć prawa konsumenta 7A (1 i 2), które mówi, że mają 14 dni, i jeśli nie, to automatycznie akceptują. No to napisałem dłuższą notkę, skopiowałem te przepisy i zażądałem zwrotu pieniędzy, bo inna decyzja to łamanie prawa, a to potwierdza RPK. Czekałem na jej ruch. W pracy brak skupienia, bo wczułem się w tę dyskusję. Telefon zawibrował. Czy w końcu podda się? Zgodzi się na zwrot pieniędzy? Sprawdzam! I teraz miałem mieszane uczucia, bo Allegro po tych 2 dniach się odezwało i przyznało mi refundację całej kwoty, ale to koniec tej walki o to, kto ma rację i większe jaja. No ale mam te pieniądze, więc wszystko si.


  • TLDR: Przedstawicielka dużego sklepu na Allegro wykłócała się ze mną, ale zwróciła pieniądze za odkurzacz.

Cebulactwo

No więc wiedząc, że dostanę pieniądze za odkurzacz, sprawdzam model, który mnie interesował (inny producent). Idealnie, 500 zł taniej na Allegro, najniższa cena w ciągu ostatnich 30 dni. Nie dość, że lepszy model, to jeszcze zostanie kasa. Zamawiam, a że oglądałem w międzyczasie kilka filmików o odkurzaczach, to wiedziałem, że ten, który dostanę za tamten, będzie najlepszym wyborem w tej cenie (2,9k, ale to przed promocja). Zamówienie złożone, koniec odkurzania codziennie. Różowa też zadowolona, wracamy do obowiązków. Wieczorem dostaję powiadomienie, że paczka wysłana i jakoś tak wchodzę na Allegro, a tam oczywiście same odkurzacze w promocji, bo nic innego mnie nie interesowało. Zerkam, a tam jeszcze bardziej wypasiony model, z dodatkowymi bajerami AI, radiem itp., w cenie tylko 50 zł więcej niż mi zwrócono. K⁎⁎WA. Co teraz, bo nie mogę sobie pozwolić na wydanie prawie 3 tysięcy drugi raz, no bo nie mam kombinować nie będę. Ten jeszcze idzie, więc anuluję poprzednie zamówienie i po prostu nie przyjedzie kurier, ale co jeśli ten odkurzacz wykupią albo promocja się skończy?


Spryt (taki 3 na 10, ale zawsze)

Hajsu brak, bo nie mam jeszcze zwróconych pieniędzy za tamten odkurzacz, mój hajs poszedł na ten anulowany, a ten ciul wie, dokiedy jest ta promocja. Może da radę zamówić z opcją płatności przy odbiorze, zawsze to 2 dni ekstra na zwrot, albo pożyczyć w międzyczasie. No nie, nie ma takiej opcji. Fajnie by było mieć akurat ten odkurzacz, ale nie będę o 21 wypytywał o pożyczkę 3k. Co zrobić? Myśl Bezkid, jak zapłacić za coś, na co nie masz hajsu, ale będziesz miał za 2 dni. No tak... Przeklikuję zamówienie ponownie i dochodzę do wyboru zapłaty, gdzie dumnie wybieram przelew, a następnie przelew klasyczny (taki na poczcie xD). Ja w teorii kupiłem, ale to nie moja wina, że przelewy z poczty idą długo i jest nawet zaznaczone, że może to wydłużyć dostawę zamówienia o 5 dni. Mam ciasto i zjem ciastko, czy jakoś tak!


A dla zainteresowanych:

Miałem odkurzacz Roborock Evo

Pierwszy, który zamówiłem, to Dreame L10s Ultra Pro Gen 2, czy jakoś tak.

Zamówiłem Mova P10 Pro Ultra.


Błędy poprawione przez chatgpt. Historia ch⁎⁎⁎wa, ale może komuś na kiblu bedzie się nudziło to przeczyta. Po prostu ciesze sie z pierwszej rekojmi wykonanej z sukcesem. Historia ma zakończenie dzisiaj.

#zakupyonline #allegro #robotsprzatajacy #truestory

5eef4804-9775-4ef5-8c74-dec392ba45e3

Zaloguj się aby komentować