#truestory

0
93

#taksieszyje cześć, podsumuje dwa ostatnie dni. Wylądowałem wczoraj na SORZE,ale zanim to postanowiłem podejść myślałem że lekarz z izby świątecznej zetknie mi na nogę i wystarczy, noga mi dosyć mocno spuchła i zaczęła boleć bardziej, uznałem że lepiej dmuchać na zimne i sprawdzić. Na miejscu okazało się,że zmienili adres...okej pokustykalem 200m w to miejsce, pusty korytarz, słyszę że tam ktoś sobie gada i mówię dzień dobry z opisuje sytuację a babka mi na to, że noo ona jest lekarzem ale tutaj to się przychodzi jak ktoś ma anginę albo plecy bolą xD i, że mam iść na SOR. Nie powiem trochę się zdenerwowałem bo przecież ja oczekiwałem,że zetknie powie : ok/nie ok i tyle xD i finalnie musiałem kuśtykać znowu na SOR, który był w tym pierwszym budynku. Najlepszy był tekst lekarki do pielęgniarki (?) " wpisz że go odesłaliśmy żeby nie było" żeby nie było co? XD. Na szczęście na sorze równa godzinę nam zeszło to pół biedy. Jeżeli chodzi o ból to w ciągu dnia jest serio znośnie... Oprócz wieczorów. Wczoraj i dziś jak szedłem się kąpać, zdjąłem ortezę mam taki ból że wczoraj prawie mdlalem a dziś odpuściłem..czuje jak ten obrzęk mi spływa i rozrywa łydkę..trzeba wziąć przeciwbólowe i spróbować zasnąć.. spać też słabo spałem bo spałem w ortezie, dziś znowu będę spał bez ale za to w ciągu dnia jej nie zdejmowałem. Pozdrawiam i zdrówka dla wszystkich #truestory #sor #szpital #gdansk

7dd71d23-06ca-40c6-862b-863aafbe0314

Zaloguj się aby komentować

#taksieszyje cześć, dziś trochę inny wpis ale jakże ważny dla mnie. Wpływ aktywności fizycznej na spokój mojego ducha. Od lat mam tak, że jeżeli jestem we względnej formie łatwiej mi jest radzić sobie z trudnymi codziennego życia. Ostatnie miesiące przed pójściem na L4 minęły mi w momencie, dosłownie. Pracowałem sporo, do tego w miarę intensywnie trenowałem - dla mnie baja. Od 5 czerwca usiadłem w domu i nagle się okazało,że nie mam co ze sobą robić, no bo ile można siedzieć na siłowni codziennie? Nie mogłem już zbytnio jeździć na rowerze, bieganie odpadało, nawet rzucanie do kosza najczęściej nie wchodziło w grę. Psycha sitting, w dodatku na codzien musiałem zastanawiac się czy wyrobie się w 182 dni l4 żeby mnie nie zwolnili a w dodatku do ostatniej chwili nawet nie miałem pewności czy i kiedy mnie zoperują :). Milion myśli jak wykorzystać ten czas na coś pozytywnego, zacząłem się dokształcać z dziedzin które mnie interesują: trening ciała, mechanika motocyklowa/samochodowa ii...filozofia( off top; lekarz jak już leżałem na sali operacyjnej zapytał mnie czy jestem filozofem hobbysta )Teraz żyje w najgorszym dla mnie miejscu, jestem przykuty do domu, z trenowania jedynie czytam książki i oglądam filmy. Ciągle muszę sam że sobą się kłócić że inni to by się nauczyli 5 języków w tym czasie a ja nie zawsze mam ochotę żeby regularnie się uczyć jednego( ostatnio mam parę dni przerwy, coś zebrać się nie mogę). Dobija mnie to strasznie, ja ogólnie mam coś takiego że jestem w jakimś niezdrowym środku między prokrastynacją a rozwijaniem się na każdej płaszczyźnie . Wieczorem rozwinę wątek, miłego dnia wszystkim! #truestory #operacja #filozofiadlajanuszy

9f00e9d8-f105-43dd-8d92-a594409773fc

Zaloguj się aby komentować

W tym tygodniu kumpel rozstał się ze swoją dziewczyną. W czasie kłótni miała mu powiedzieć, że on jest "zupełnie jak jego ojciec".

WTF?!?

Przecież ona nigdy nie poznała jego ojca, co za idiotka...


Natomiast po zapoznaniu się z wczorajszym wpisem @cebulaZrosolu o skróconym i uproszczonym schemacie serialu "Moda na sukces" zamiast WTF z mojej głowie zaczęła grać ta muzyczka:

https://youtu.be/lK7gMllNqnI?si=SwBC4YJokT6aw1Ns


https://www.hejto.pl/wpis/spasticink-pierdonauta-kosmolony-zeby-wyjasnic-troche-zawilosc-serialu-wrzucam-t

#logikarozowychpaskow #zwiazki #truestory #seriale

Zaloguj się aby komentować

#taksieszyje taki tag został mi podsunięty i nawet mi się spodobał. Dziękuję za słowa wsparcia i otuchy, nawet kilka osób napisało wiadomość prywatną. Dziś opiszę tak jak wspomniałem pierwszy dzień po i dopowiem kilka brakujących elementów, o których zapomniałem. ( Tak jak jedna osoba prosiła postaram się też więcej "spacji" robić, staram się ale pisarzem to ja nie jestem, jestem spawaczem to cud, że ja znam podstawy języka polskiego..) Wrócę do momentu kiedy Pani pielęgniarka przyniosła mi kaczuche. Otóż jako osoba w pełni samodzielna, jestem głową mojej małej dwuosobowej rodziny, gdzie w partnerski sposób prowadzimy dom. Dzielimy się wszystkimi obowiązkami, nawet często ja wykonuje większość z nich z uwagi na to, że częściej mam na to czas. Sytuacja, w której znalazłem się po operacji była czymś nowym i przerażającym za razem.. Nagle nawet mimo, że nie chcesz potrzebujesz pomocy.. jak na samca alfa na chwilę posypał mi się świat. Jak to ktoś ma mnie zawieźć do łazienki ?? NA WÓZKU? PRZYNIEŚĆ mi kaczkę, pomoc się obrócić? Potrzebowałem chwilę żeby się z tym pogodzić.. nawet jak potrzebowałem,żeby ktoś przyszedł to zastanawiałem się 20 min zanim nacisnąłem ten guzik ( jakie było moje zdziwienie jak się okazało, że to nie działa tak że w dyżurce zapali się lampka tylko jest alarm na cały oddzial XD). Nie było i nadal nie jest mi łatwo z tym,że wcześniej pielęgniarki a teraz moja dziewczyna w domu musi nade mną trochę skakać.. pierwsza kąpiel po powrocie to był dramat.. ledwo dałem radę ustać pod prysznicem i moja dziewczyna musiała mnie trochę trzymać i myć, męskie ego musiało zejść na drugi plan...( Jestem jej cholernie wdzięczny za tą pomoc i dobrze o tym wie). Pierwszy wieczor po powrocie nie był łatwy, noga spuchnięta jak balon na dobrą sprawę nie miałem siły na nic, jedyne co to chciałem się umyć i zasnąć. Ogólnie że spaniem jest różnie, pierwsza noc elegancko przespaną nawet się nie obudziłem, za to dziś był dramat. Najpierw nie mogłem zasnąć a potem dwa razy w nocy brałem Ketonal. Ogólnie zapomniałem dodać,że mam ortezę i w niej spałem. Dziś też większość dnia w niej siedziałem i bardzo tego żałuję. Noga pod nią spuchła jak balon, wyciągnąłem wnioski i narazie będę ograniczał używanie jej dopóki nie zacznę chodzić. Ogólnie czas spędzam na czytaniu, dalej oglądam YT żeby dowiedzieć się jak sobie radzić z jakimiś ćwiczeniami itp. sporo telefonów od znajomych i rodziny( ktoś tam mnie nawet lubi i się martwi), z ran nie leje się już nic więc póki co też nie będę używał plastrów, zastrzyki przeciwzakrzepowe bola coraz mniej. Wrócę na moment do momentu w którym opisywałem problem z pierwszym oddaniem moczu, otóż ten problem poniekąd trwa do tej pory, chyba dopiero dziś po południu było normalnie, odczuwałem jakby cały czas ta blokadę i musiałem sporo siły w to włożyć, mam nadzieję że już będzie coraz łatwiej. Pozdrawiam osoby, którym chce się to czytać i poprawiajcie mnie jak coś źle piszę, pozdrawiam Bart. #operacja #szpital #truestory( karteczka od mojej po zastrzyku:)))

4d777dd8-16c5-4718-b5cc-abe00ab2c4e9
dc758641-a6ac-459b-b2e2-cfaf06a255c0
d5b208d9-468e-4a3a-a135-48c34e90b6df

Zaloguj się aby komentować

Halooo, jest tu kto? Dzień dobry, wracam do was (zasięg max 3 osoby) z nowym daily content. Po jakże uwielbianą przez was seria wpisów z wyjazdu, czas znowu zrobić sobie pamiętnik na hejto tym razem z mniej fascynującej sytuacji. Otóż od sierpnia rok temu mam problem z kolanem, odstawiłem wtedy rower, zima przestałem już robić jakiekolwiek ćwiczenia na nogi. W styczniu rozpocząłem diagnostykę ( w sama porę po pół roku) i tak to zeszło, że dwa dni temu miałem operację. Pęknięcie łąkotki w dwóch miejscach+ szycie ACL. Jakże traumatyczne były dla mnie ostatnie dni.. Zaczynając od tego, że jako osoba zmagająca się z problemami gastrycznymi na codzien stres je tylko podkręca :)) ostatni dzień przed i po operacji spałem łącznie 5 godzin, dostałem zalecenie od anestezjologa na konsultacji, że nam zjawić się na morfologię w dzień zabiegu na godzinę 7 rano, otóż że miałem do tego szpitala łącznie 200km wstaliśmy z dziewczyną o 4 rano żeby tam jechać a na miejscu dowiedziałem się, że lekarz nie wystawił skierowania XDD ( MOJ BŁĄD MOGLEM DOPYTAĆ) Z drugiej strony, ja nie chodzę zbytnio po lekarzach więc nie mam wiedzy, mi jak lekarz mówi przyjedź to dla mnie oczywiste jest to że mają to w systemie... Otóż nie tym razem cały szpital wiedział że przyjechaliśmy bo każdego po kolei pytaliśmy co zrobić xD o dziwo panie były bardzo miłe i chciały pomóc. Pojechałem tam oczywiście na czczo i jakie było moje zdziwienie jak się okazało, że kanapka zjedzona dzień wcześniej o 21 była moim ostatnim posiłkiem na następne 27 godzin..zostałem przyjęty na oddział chirurgii i dopiero wtedy została mi zrobiona morfologią, oczywiście w tym czasie już zdążyliśmy 10000 razy wziąć pod uwagę że nie zrobią mi jej tego dnia i nie będę miał zabiegu etc.. na sali wylądowałem w mega fajnym towarzystwie, byłem bardzo zaskoczony wręcz. Miłe chłopy. Nie wiem czego się bałem bardziej, znieczulenie w kręgosłup czy bólu po operacji. Jak się okazało, znieczulenie nie takie straszne w porównaniu do bólu po :), bałem się znieczulenia bo jednak igła w kręgosłup a, że się nie ma pojęcia o tym to brałem pod uwagę że coś pójdzie nie tak i nie będę chodził czy coś.. na operację były dwa założenia, poprosić żeby uśpili mnie i ZA ŻADNYM SKARBEM NIE PATRZEC NA EKRAN, nie zgadniecie ale dwie godziny byłem w pełni świadomy podczas zabiegu i większość czasu oglądałem jak mi grzebią w kolanie. Ekipa która mnie operowała to jakiś inny lewel, normalnie jak się idzie do lekarza to jest dosyć oficjalnie. W tym przypadku wszyscy praktycznie byli dosyć młodzi (35 lat około średnia). Żartowalismy ze sobą na początku, aż dostałem reprymendę od pani jakiejś że już muszę być cicho bo będę przeszkadzał lekarzom ( posłuchałem się i nie odzywałem się już praktycznie do końca ,uwierzcie dla mnie to nie łatwe, natomiast ci dwaj lekarze bajera w najlepsze, myślę że to dlatego żeby rozładować emocje ,chyba).Pierwsze godziny po operacji to był dramat, bezwład w nogach zupełny, poczucie że chce się zrobić siku ale bez szans, że zrobię to do kaczki, w dodatku że była ze mną młoda pielęgniarka, po próbie zrobienia tego normalnie do toalety przeprosilem się z kaczką :). Operacja przebiegła pomyślnie, od razu czułem mimo znieczulenie że noga jest sztywniejsza niż przed zabiegiem dzięki zszyciu. Jutro opiszę pierwszy dzień po, pozdrawiam. #szpital #operacja #truestory #pracaspawaczamnieprzeistacza ( bo uraz jest wynikową pracy)

f7336563-7656-4785-ab2b-22850b9cc08e
972f253a-1688-4d4b-b29d-f4b41c81080f

@Jestem_bart a weź mi nic nie mów, zaraz listopad i cisnę na stół kroić serducho, strach jest jak c⁎⁎j xD nawet nie chce się zastanawiać ile rzeczy moze się spierdolić

Kurde, patrzę na zdjęcie i się zastanawiał co to do cholery za rusztowanie, na którym kolega stepuje.... Zdrówka życzę. Dla pana w tle też.

Zaloguj się aby komentować

Odnośnie wczorajszej ankiety o Bartku i Piotrku. Głosy rozłożyły się prawie po równo, z minimalną przewagą Bartka. Sama walka nie była równa, bo Piotrek nie podumał, żeby trzymać Bartka na dystans, tylko ruszył na niego z impetem. Bartek był zbudowany jak mały czołg, mimo iż nie było po nim tego widać, do tego był zwinny, szybki i bardzo dobrze wyszkolony, bo trenował boks od 6. roku życia. Wyczekał szarżę, został trochę obity, ale znalazł moment na uderzenie Piotrka w wątrobę 2 razy pod rząd, a trzeci cios poszedł w przeponę jak Piotrek był na wydechu. Te trzy ciosy go złożyły, ale dalej stał na nogach. Wtedy dostał prawym sierpowym w ryj, aż mu się szczęka przestawiła. To było na tyle, całość trwała niecałe 2 minuty. Akurat w tym przypadku boks wygrał z ulicą.


#sztukiwalki #patologia #truestory

Ziobro zaskoczenia, zawsze mnie śmieszy jak ludzie przeceniają streetfighterów. Waga i siła ma znaczenie, ale pod warunkiem że umiesz jej użyć, bo jak ten mały umie użyć swojej to jest problem XD

Zaloguj się aby komentować

Z takich najbardziej przypałowych rzeczy jakie w życiu zrobiłem to:


Podczas porodu gdy moja żona cierpiała jak nigdy w życiu, trzymała mnie mocno za rękę.


Popatrzylem jej prosto w oczy, zabralem swoją rękę i machając powiedziałem "Ała"


XDDDD

Planowalem to długi czas

#truestory

#rodzice #dzieci

W szkole podstawowej po rozdaniu świadectw zwinalem swoje w rulon i schowałem pod ubranie. Rodzicom powiedziałem, że był błąd na świadectwie i dostanę je dopiero po wakacjach. Musiałem pójść do szkoły z ojcem wyjaśnić sprawę. Przyznałem się dopiero gdy sekretarka zaczęła dzwonić co wychowawczyni. Miałem wtedy przesrane podwójnie 😁

Zaloguj się aby komentować

Dzisiaj bylem w media expert odebrac zakupy,w tym kilo soli do zmywarki.

Prawie cala droge powrotna do domu jechala za mna policja

Podejrzane

#truestory #takbylo #zakupy #heheszki

4efc0e10-12a9-4bc2-8407-a14b2b7b1e5c

Zaloguj się aby komentować

Historia z cyklu "Kto mieszkal z kobieta w ciazy, w cyrku sie nie smieje".


Miejsce : mieszkanie

Czas: wczoraj

Bohaterowie : ja , rozowa, pies ktory spi i moze niechacy ziomek ktory cisnie beke na discordzie


Wczoraj rozowa postanowila wyjsc sobie z kolezanka do restauracji , do kawiarni czy cos. (przez puente zapomnialem sie spytac gdzie byla i co robila). No ok, smialo. Ja wrocilem z pracy, poszedlem z psem na dluzszy spacer i wrocilem. Ze wzgledu na brak planow, no to poszedlem do swojego gabinetu grac, a pies ze mna spac na podlodze. Ziomek sie zalogowal i tak zaczelismy sobie lupac. W miedzyczasie widzialem ze swiatlo sie zapalilo, czyli rozowa wrocila - a ze runda trwala to nie moglem zbytnio wyjsc sie przywitac (to nie offline ze wlacze pauze). Nie slyszalem chodzenia, wiec stwierdzilem ze polozyla sie ze zmeczenia.Po jakims czasie dostaje tel od rozowej:


  • heej, gdzie jestes bo sie martwie?

  • hej, no w pokoju siedze i gram

  • JAK TO W POKOJU?! (gdyby to byl stary tel to bym pewnie slyszal j⁎⁎ut w sluchawce)


Doslownie 10 sec pozniej widze ja w drzwiach , gdzie wsciekla zaczyna krzyczec ze jak ja ten zly i okropny moglem pozwolic jej sie tak martwic xD Ze moglbym chociaz do toalety pojsc lub jakos inaczej dac znac ze jestem xd.


Kurtyna.


Czasowo to wygladalo jakos tak ze ja wroilem o 19 z psem, ona pewnie przed 20. Przepraszanie (ciezko szlo bo jednak lekko mialem beke z tego ) do 22:30.

#logikarozowychpaskow #rozowepaski #niewiemjaktootagowac #truestory

Zaloguj się aby komentować

Poczułem się wczoraj jak na szwedzkim wycieczkowcu, a to tylko wizyta w meblowym ze Szwecji.

Po zrobionych zakupach poczułem, że potwór pragnie opuścić jaskinię. Udałem się do przybytku wytchnienia, a nad sedesem karteczka z napisem w stylu: "Brak spłuczki? Tak ma być. Nowoczesny system pomaga oszczędzać wodę."

Fajnie, gniazdo uwite, spodnie w dół, sempiterna posadzona. Nagle... Szluuuussss.

Super uczucie bulwo. Dobra, kontynuuję.

Skończyłem.

Sięgam po papier.

Chluuuup.

Aaaaaa... Znowu.

Wycieram. Wstaję.

Cisza.

Gówno nie spłukuje się.

Odczyniam taniec przywołania deszczu przed czujnikiem.

Elektroniczny bóg nie jest usatysfakcjonowany.

Próbuję na informatyka.

Siadam.

Wstaję.

...

Nic.


Upokorzony umykam chyłkiem, pozostawiając za sobą pomnik trwalszy od spiżu i unikając sprzątaczek.

Po głowie odbija mi się echo "titta, tittaa...".


Profit? D⁎⁎a umyta.


#ikea #truestory #heheszki #niepasta #srajzhejto

@AdelbertVonBimberstein defekacja musi być dla ciebie bardzo absorbującym elementem życia. Widzę, że już któryś raz poruszasz ten pasjonujący temat.

@AdelbertVonBimberstein oj bracie

w zeszły weekend na zajęciach poczułem że bestia wybiera wolność i miałem bardzo podobną sytuacje. z tą różnicą że pędziłem do kibla tak szybko żeby oddać światu najlepsze co mam aż wpadając w tron nawet lekko naruszyłem deskę. w porcelanie zostawiłem coś co pustynne pastuchy mogłyby nazwać diabelską abominacją, gniewem boga. nieistotne, istotne było to że jak wytarłem już narząd siedzący to wstałem i moim oczom objawiła sie kartka

>AWARIA SPŁUCZKI UBIKACJA NIEDZIAŁA

brak puenty

Zaloguj się aby komentować

Cześć Tomeczki! Czas w końcu coś zapostować xd Chciałbym podzielić się z wami historią której “manuskrypt” znalazłem podczas sprzątania kompa xd Wrzucałem już ją w okolicach 2019 na forum o łopatach i mam nawet autorski tag xd


Niestety mode z grupą inwalidzką usunął mój wpis po tym jak wisiał w gorących przez kilka godzin, zanim mogłem przeczytać komentarze, prawdopodobnie za nazwanie czytelnków małymi kurwiami xd, nie wiem, bo odwołanie zostało odrzucone bez komentarza xd 

Zniechęciło mnie to do dalszego pisania i opuściłem projekt. Teraz znalazłem “manuskrypt”, nostalgłem i zachciało mi się znowu pisać. Poprawiłem błędy i rozszerzyłem trochę część pierwszą.


Tag do obserwowania -------> #opowiescizobozu <-------


Dobra, koniec pierdolenia, siadajcie małe k⁎⁎⁎ie, stori tajm:


AKT I: Anon jestę xd


Jak miałem 14 lat, rodzice wysłali mnie na obóz na mazurach z MOPSu, bo zaplanowali wakacje oł inkliziw w Grecji, ale “Anon co ty tam będziesz robił z nami starymi, lepiej pojedziesz sobie z rówieśnikami na mazury” iks k⁎⁎wa de.


Ogólnie, jak możecie sobie wyobrazić, nie byłem zbyt zadowolony xD


W dniu wyjazdu po prostu odstawili mnie na stacji kolejowej i spierdolili na lotnisko xd


Na stacji powitał mnie widok około 30 osób, w większości podopiecznych MOPSu i opiekunki wyglądającej jakby uciekła z peerelowskiego urzędu xd, dalej zwanej prukwą. W tym “doborowym” gronie spotkałem również Matiego, którego kojarzyłem że szkoły. Mati był lokalnym bananem, jego stary był dyrektorem spółdzielni mieszkaniowej xd. Podobnie jak mnie, starzy wyjebali go na gunwokolonię, a sami wypierdolili na wakacje w ciepłych krajach. W swoim krótkim bananowym życiu zdążył już zdobyć reputację mistrza bajery, j⁎⁎⁎ny oskarek co dwa tygodnie miał inną loszke xd 

Nawet teraz na peronie bajerował dwie du⁎⁎⁎⁎ki z grupy. 

Poza Matim na peronie siedział Szymon, zwany Rudym, którego znałem z klasy. Rudy jak można się domyślić był rudy. Był również co najmniej o pół głowy niższy od rówieśników, chorował na astmę i większość czasu spędzał piwnicząc na czanach lub grając na PSP. Mimo lekkiego spierdolenia w kontaktach międzyludzkich był nawet spoko ziomkiem, dawał mi grać w patapony xd (tbh na 99% siedzi dzisiaj na wypokke, elo rudy xd) 


Zerknąłem w stronę patusiarzy. 

Grupa Sebków kitrała się za filarem z jedną fajką na czterech, ktoś otworzył zajebane staremu piwo, a w powietrzu unosiła się woń żula leczącego kaca na ławce. Karynki pokazywały palcami na skromnie ubraną dziewczynę i chichotały tak jak chichotać mogą tylko osoby o ujemnym ilorazie inteligencji, a Rudy, jak to Rudy, siedział na torbie i grał na PSP. 

Na chwilę zatrzymałem wzrok na jednym z moich towarzyszy podróży. Miał na sobie czapeczkę z napisem “Sebastian Alfa” (xddd), kamizelkę odblaskową i nie przesadzam, był szerszy niż wyższy. Poza tym, niemożebnie się ślinił i po twarzy widać było, że jest lekko upośledzony. Gdy zaczął grzebać sobie w nosie, zdegustowany odwróciłem wzrok i zapatrzyłem się na d⁎⁎ę jakiegoś milfa. Fajna była.


Nagle, na peronie rozbrzmiał ryk zarzynanej świni albo jakiegoś k⁎⁎wa pterodaktyla. Odwracam głowę, a tam Seba biegnie w stronę automatu ze słodyczami, stojącego na środku peronu. 


Wyobraźcie sobie tucznika, biegnącego, wydającego z siebie coś w stylu:

> Cubukiłebełełki jabałabadaba wubudubudu

Teraz wyobraźcie sobie, że ten tucznik wyskakuje i wpierdala się w automat z cukierkami.


Automat tak bardzo rozjebany, leży na ziemi. Seba trochę mniej rozjebany, leży na automacie i liże szybę. Prukwa tak bardzo wyjebane jajca, sudoku się samo przecież nie rozwiąże xd

Podlatuje ochrona dworca, w czterech chłopa próbują odciągnąć spaślaka od automatu. Bezskutecznie. J⁎⁎⁎ny był tak ciężki, że czterech k⁎⁎wa karków nie mogło go podnieść xDDD

W końcu, prukwa ogarnęła, że sebie odpierdoliło i po jakimś czasie udało się jej przekonać go batonem czekoladowym do zaprzestania napaści seksualnej na automat. Uprzedzam, to nie ostatnia akcja z jego udziałem xd


Gdy już sytuacja się trochę uspokoiła, wszyscy wrócili do swoich zajęć. Rudy wrócił do grania na PSP, seby odpierdalały jakiś szajs, Karyny dalej chichotały jak chochliki, a ja poszedłem do Matiego i loszek.


> Elo Mati skurwysynie, elo k⁎⁎wa sexi świnie xd

> Elo elo trzy dwa zero xd

> Co tam lochy? Anon jestę xd

> A nic hihihihihi jestem Ola

> A ja Klaudia knurze xdd


Ola była nawet ładna, w moim typie, poza tym łapała się na moją (wtedy mocno średnią) bajerę. Mati puścił mi oko i skoncentrował się na Klaudii. Od tego momentu wiedziałem, że mogę na nim polegać, prawie dziesięć lat minęło a ja zawdzięczam mu około połowy moich sukcesów xd Wingman tysiąclecia, mówię wam.

Rozmowa z matim i loszkami jakoś poprawiła mi humor i nim się obejrzałem, nadjechał pociąg.  Cały wyjazd przestał śmierdzieć niedomytymi dziećmi patologii, a za⁎⁎⁎ał perfumami prukwy (smrut niemożebny, chyba pryskała się kourosem xd #perfumy wiedzo), która stanęła koło nas i krzyknęła:


> GRUPAAA ZBIÓRKAAA! Wsiadamy!


Co wydarzy się w pociągu? Tego dowiecie się w akcie drugim pt. CIUFA CIUFA BUM ( ͡° ͜ʖ ͡°) 


Do zobaczenia w następnym wpisie! 


będzie jak skończę pisać drugą część za jakieś dwa, może trzy dni xd


#pasta #coolstory #truestory #patologiazmiasta #patologiazewsi #arkagdyniakurwaswinia #mazury #heheszki

1112e284-0b47-4c29-859f-4ab1fc2f8f60

Zaloguj się aby komentować

#uk po północy potrafi zaskoczyć.


Nie mogłem spać, zachciało mi się piwka, więc pojechałem do całodobowej Asdy. Dojechałem do sklepu, było po drugiej w nocy. Koło wejścia widzę czwórkę młodych, typowe brytyjskie chavs, przynajmniej na pierwszy rzut oka. Wyglądali na zmęczonych i zdesperowanych. Ich lider wszedł do sklepu przede mną i coś zagadał do ochrony, ja poszedłem dalej. Kupiłem piwko i chleb, żeby nie było, że jestem alkoholikiem. Jak chodziłem między alejkami, to widziałem jak ten lider zespołu zagaduje do ludzi, ale każdy odstawiał go z kwitkiem, więc skierował się do wyjścia. Wychodzę ze sklepu i słyszę "przepraszam, mam taką sprawę..." i na przeciwko mnie stanął on albo ona, nie wiem. Z 185cm wzrostu, przy kości, okrągła twarz, workowate ciuchy, tatuaże domowej roboty na dłoniach i szyi, fryzura na żołnierza i bardzo dziewczęcy głos. Albo bardzo kobiecy facet, albo męska kobieta, albo wyrośnięty czternastolatek, nie wiem. "Utknęliśmy tutaj, mamy gotówkę, ale telefony nam się rozładowały i nie możemy zamówić Ubera. Musimy dostać się do Premier Inn koło lotniska i nie mamy jak. Godzinę już tu siedzimy, zgadujemy do ludzi, ale każdy nas olewa. Nie wiemy co robić dalej". Myślę, myślę, jedna połowa mówi "zadźgają cię jak ich podwieziesz", a druga "j⁎⁎ać to". Ich historia się kupy nie trzyma, ale posłuchałem tej drugiej strony i powiedziałem "spoko, wskakujcie". Wyrośnięty nastolatek zaczął dziękować, zawołał resztę, podobno jego rodzina. Pyta ile wezmę za kurs, odpowiedziałem żeby dał spokój, bo to tylko 10 minut jazdy i mam prawie po drodze. Wszyscy zaczęli dziękować - "rzadko można spotkać takich jak ty, wszyscy się boją". Odpowiedziałem szczerze "bo wyglądacie jak zakapiory". Trójka usiadła z tyłu, jeden młody, jedna młoda i ten bydlak nastolatek. Obok mnie usiadł ziomek, wtedy zobaczyłem jego tatuaże na twarzy. Jakieś pioruny, odwrócone krzyże, złamane serce, jakieś napisy. Kuźwa, na pewno mnie zadźgają. Jedziemy 5 minut, cisza, nagle ktoś się odzywa z tyłu. "Na pewno nie chcesz pieniędzy?". Nie, spoko, mam prawie po drodze. "To może ci obciągnąć?" 😂 Nie, dzięki, późno jest, chcę do domciu i pod kołderkę. Cały czas czekałem aż ktoś mi przyłoży nóż do gardła, ale się nie doczekałem. Dojechaliśmy do celu, ludzie podziękowali i wysiedli. Ziomek z brudnopisem na twarzy sięgnął do portfela, wyciągnął banknot i zostawił na fotelu pasażera, mimo moich sprzeciwów. Jeszcze życzyli mi dobrej nocy i miłych snów. Dojeżdżam do domu, zgarnąłem banknot, patrzę a tu £100 (2x£50). Dafuq?


Czasem warto wykonać dobry uczynek, nawet jeśli logika podpowiada, żeby tego nie robić. Nawet jeśli jest się posranym, jak ja tej nocy.


#truestory

W każdym sklepie darmowo dzwonią po taxi każdemu kto chce, zwłaszcza w Asda.. a oni z kasą od godziny stoją.. coś mi tu śmierdzi, do tego banknoty £50? Albo odleciałeś totalnie po tych piwkach, albo serio minąłeś się z życiem..

@dolitd prawdopodobnie pomogłeś przestępcom, a banknot jest kradziony, albo podrobiony. Nie dziwię się, że pięćdziesiątek w wielu sklepach nie przyjmują, najczęściej lewe banknoty.

Zaloguj się aby komentować

Przeczytałem dzisiaj info o tym, że błędy lekarskie są częstą przyczyną zgonów. I przypomniało mi się parę rzeczy. Powiedzcie, co taka osoba jak ja ma myśleć o służbie zdrowia. 


  1. Lekarze w klinice we Wrocławiu, po wykonaniu drobnego zabiegu, wypisali błędną receptę na zastrzyki dla mojej małej córki (wówczas 1 roczek), przez co dostała lek, który spowodował całkowity zanik krzepliwości krwi. Córka, która dopiero nauczyła się chodzić biegała na podwórku i w domu. Gdyby się mocniej uderzyła (co jest codziennością u takiego malucha), to dostałaby wylewu wewnętrznego, albo krwotoku, którego nie można zatrzymać. Umarłaby na moich rękach z powodu leku, który jej z żoną podawałem. Czujecie kaliber tej sprawy? Tylko moja i mojej zony czujność sprawiła, że zaniepokojeni lekiem skonsultowaliśmy się z zaprzyjaźnioną pielęgniarką, która natychmiast skierowała nas do szpitala. Okazało się, że jest konieczność ratowania życia dziecka na OIOM. Tylko jakimś cudem moja córka przeżyła. Lekarze i pielęgniarki wręcz zamarli z przerażenia i dopóki córce nie wyrównali krzepliwości nikt nie odchodził od łóżka w szpitalu, ponieważ lek, który podano, żeby ją ratować był bardzo niebezpieczny i zwiększając krzepliwość mógł również doprowadzić do śmierci dziecka. Jak usypiam wieczorem córkę, to nieraz łzy mi się cisną do oczu i serce mi ściska na myśl, że mogłem ją stracić. Przez tych *#'$@*# ze służby "zdrowia".

  2. Kilka miesięcy wcześniej lekarze nieomal doprowadzili do śmierci mojej mamy całkowicie źle diagnozując i "lecząc" ją na różne rzeczy metoda losowania, np. kręgosłup, a jak to nie pomagało, to na inne rzeczy, nawet na depresję xD, bo nie rozumieli dlaczego mama była taka słaba, bez energii. Na zasadzie "jak nie ma siły, to może kręgosłup? Albo może depresja?" Mama miała wykonane wszystkie możliwe badania, rezonanse, prześwietlenia, tomografy, krew, itd. itp. Jeździła do lekarzy i klinik na terenie połowy województwa. Ale lekarze bawili się w losowanie, bo nie umieli odczytać wyników (jak się później okazało wyniki jaskrawo pokazywały przyczynę, ale lekarze nie umieli jej odczytać). Poziom kortyzolu mamy był tak niski, że mama dosłownie umierała, przestała się odzywać i ruszać, więc tata wezwał pogotowie. Karetka zabrała ją do szpitala na sygnale i zastrzykami ją ratowali. Dopiero mój tata douczył się przez internet i zdiagnozował moją mamę, a następnie udał się 400 km do Warszawy do lekarza, który potrafił odczytać prześwietlenia i badania krwi. W ten sposób mamę uratowano, choć jest w bardzo złym stanie i wciąż walczy o zdrowie i życie.

  3. Kilka lat wcześniej mojej nastoletniej siostrze endokrynolog wypisywał przez kilka miesięcy leki, ale wyniki wciąż się pogarszały. Dopiero mój tata dotyczył się w internecie i poinformował endokrynolożkę, że podaje odwrotne leki, które działały w drugą stronę... Lekarka pobladła z przerażenia, przepraszała itd. bo wiedziała, że zniszczyła siostee tarczycę. Co za straszliwa, porażająca niekompetencja lekarza "specjalisty". Z tego powodu moja siostra ma zdewastowana tarczycę i do końca życia musi brać leki. musiał tata jeździć 50 km do innego endokrynologa, który również nie był zbytnio rozgarnięty, ale przynajmniej wypisywał prawidło leki.


To tylko kilka przykładów. Więcej pisać nie będę. Ja również mam swoje historie, po których mogłem doznać poważnego uszczerbku na zdrowiu lub nawet przez pracowników służby "zdrowia". Szkoda słów....

#sluzbazdrowia #sluzbachoroby #zal #truestory #opinia

Najczęściej jak człowiek samodzielnie zrobi sobie poszukiwania w necie opisu i przyczyn choroby, to lekarz będzie miał mu conajmniej za złe "odbieranie mu" pracy. Są też tacy to potrafią nakrzyczeć na pacjenta za takie "niefajne" zachowanie.

@Pszczelarz 


Gościu - słuzba zdrowia to tak raczej kiepsko działa.

Nie wiem jak jest w innych krajach ale chyba każdy ma jakieś wpsomnienia.)**


zlota zasada dziadków:

"do szpitala nie ide bo tam ludzie umierają" - zaczyna znowu miec uzasadnienie.)*


)* - a jak nie pójdziesz to i tak umrzesz - z pwoodu brkau diagnostyki. Więc taka średnio słuszna


)** - jakieś pół roku temu doktoryzowałem się z DLBCL i też cos nie coś moge opwoiedziec tylko po co?

Zaloguj się aby komentować

Masakra w dniu Świętego Walentego 1967.


Chicago, 14 lutego 1929 roku. Al Capone (Jason Robards) w końcu ustanawia siebie szefem miejskiej mafii. W położonych na północ garażach jego zamaskowani pracownicy, przebrani za policjantów, zaskakują i wysiekają za pomocą karabinów maszynowych członków rywalizującego gangu Bugsa Morana (Ralph Meeker). Film rekonstruuje historię incydentu oraz ludzi, którzy zostali w niego wmieszani, a w niektórych przypadkach przez niego zginęli.


Cda https://www.cda.pl/video/6809585d7

Filmweb https://www.filmweb.pl/film/Masakra+w+dniu+%C5%9Bwi%C4%99tego+Walentego-1967-7580


#film #truecrime #truestory #prawdziwehistorie

7397c290-bea8-4fa9-867c-eb58752eae9e

Zaloguj się aby komentować

@Antydepresant Rozumiem że jak mam to na video-cd(Wściekłe Pięści Węża też) to prawie jakbym miał świętego Graala w dwóch odsłonach?

Zaloguj się aby komentować

#anonimowehejtowyznania


Byłem w sklepie i typ mnie pyta czy zrobię mu zakupy i pyta się do ilu może. Palnąłem 30 zł. Zamiast iść z nim i to wszystko zliczać co wrzuca do swojego koszyka, ja poszedłem sobie robić zakupy, a on sobie. Przy kasach widzę, że ma załadowany koszyk, to pytam czy wszystko ma i czy jest do 30 zł. Potwierdził, że jest do 30 zł. Na ladzie postawił i na koniec wyszło 47 zł. I jak tu ludziom ufać? Wygląda na to, że lepiej by było, gdybym odmówił albo chociaż szedł z nim i to wszystko zliczał jak jakiemuś dziecku, ehh...


#spoleczenstwo #polska #zakupy #truestory





Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo

Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną

ID: #6559dc61cf4ac0227e44bb28

Post dodany za pomocą AnonimoweHejtoWyznania: https://anonimowehejto.pl - Zaakceptowane przez: HannibalLecter

Zaloguj się aby komentować

Można powiedzieć tak samo o celibacie, wstrzemięźliwości w stosunkach płciowych przed ślubem, nawet pojęcie rodziny można tam wrzucić, która opiekuje się najsłabszym, niepełnosprawnym członkiem.


Perspektywa darwinistyczna nie jest celnym środkiem oceny poglądów. Jest to zbyt wąskie spojrzenie. Byli już tacy co patrzyli pod tym kątem i dzisiaj wiemy, że nie jest to dobre

Najprościej wszystko co się nie podoba umieścić w kategorii skrajnego lewactwa i zagadnienie omowione pora na csa.


Tego wszystkiego nie trzeba promować, to wynika z ludzkiej natury. Antykoncepcja aborcja i homoseksualizm jest znana dłuzej niż pojęcia lewicy i prawicy. Skala bezdzietności narasta bo jest to w tym systemie opłacalne, dziecko to koszt a nie zysk a ludzie zamiast wydawać na bombelki wolą konsumować.


Czy gdzieś widzę reklamy w stylu:

- stosuj tabletki firmy abc i r⁎⁎⁎aj się do woli

- sytuacja na rynku świń dramatyczna ? Zostań gejem, gejklub abc zaprasza

No nie. To co się promuje to konsumpcjonizm, wszędzie jestesmy bombardowani reklamami produktów, jesteśmy podsłuchiwani a następnie są nam wciskane reklamy tego co podsluchano. Wmawia się nam że konsumpcja sprawi że będziemy szczęśliwi.


Efektem jest to że zamiast dzieci jest konsumpcja bo ludzie nie skupiają się na tym co niezbędne do życia tylko konsumują dalej, a problem opieki na starość ? Inwestuj w giełdę - napychaj kieszenie korpo by drenowały szarych obywateli jeszcze bardziej, lub drenuj ich bezpośrednio żerując na najbardziej potrzebach typu mieszkania. Z zarobionych pieniędzy wynajmiesz sobie odpowiednią pomoc na starość.

Tak wygląda kapitalizm, najlepiej przystosowani to nie ci co wcześnie wstają i dłuzej pracują tylko ci co się dobrze urodzili, którzy odziedziczyli odpowiednie predyspozycje i kapitał, byli rozwijani przez rodziców. I to jest okej, tak działa natura, tylko że i w socjalizmie takie jednostki byłyby na szczycie. Dla szarego obywatela interwencjonizm w wolny rynek który wy nazywacie socjalizmem to szansa na to by choć trochę lepiej mu się żylo podczas gdy w kapitalizmie wszystko dąży do jak największego drenowania większości dla zysków mniejszości - mniejszości w której was, jeżeli zaczynacie od zera nigdy nie będzie

Zaloguj się aby komentować

W licbazie z uwagi na to, że mało kto się mył po wfie to zrobiła się tam palarnia. U mnie po latach jeżdżenia na klubowe obozy sportowe jak i grania w siatę było standardem, że chłopy brały prysznic po treningu.


Zatem za każdym zakończonym wfem szybko wbijałem pod prysznic by się wyrobić przed palaczami. Chwilę po dzwonku pierwsi jaracze się pojawiali u nas w szatni. Przyznam, że ich reakcje na człowieka korzystającego z prysznicy do czego zostały przeznaczone bawiły za każdy razem tak samo.


Tradycję tę kontynuowałem przez całą licbazę aż tworząc na koniec klasowe, prysznicowe community, które bez oporów zaczęło brać prysznic po każdym wfie.


#prysznic #heheszki #sport #truestory #licbaza #palacze

@mejwen W gimbazie miałem prysznice, ale nie można było się w nich myć bo były zawsze zamknięte xD Najgorzej jak WF był na początku dnia, potem człowiek śmierdział przez wszystkie lekcje XDD

Zaloguj się aby komentować