#truestory

0
100

Nie spodziewałem się, że moja historyjka zdobędzie aż 30 plusów. No to trzeba kuć żelazo póki gorące.


Rok 2017. Zrobiłem 3000 km trasę różnymi pociągami, autobusami i autostopami w 3 dni. Najpierw Bieszczady, a potem Świnoujście.


Był długi weekend na Boże Ciało. Środa po południu, siedzę sam w wynajmowanej kawalerce. Co robić? Alkoholizowanie się do niedzieli? Szkoda zdrowia. Odpalam rozkład PKP. Mieszkałem 300 metrów od dworca. Najbliższy pociąg za godzinę do Krakowa. Spakowałem plecak, zaszedłem do spożywczaka, do kasy po bilet i pojechał!


Białystok - Kraków zrobione. Dojechałem jakoś około północy, może pierwszej. Najbliższy pociąg na tablicy do Przemyśla.


Czekajac na pociąg, przesiedziałem parę godzin w knajpie dworcowej non stop otwartej, przy żarciu i kawie. Naładowałem też telefon.


Wyruszyłem dalej bladym świtem. Na miejscu - w Przemyślu - byłem nad ranem. Może po 6? Przy stacji był bar. Zamówiłem jajecznicę. Potem wyszedłem na trasę w stronę Bieszczad i zacząłem łapać stopa.


Najpierw pare wiosek dalej podrzucił mnie jeden gość, potem parę kolejnych drugi na stację benzynową. Tam zatrzymała się matka, córa i chłopak córki. Zabrali mnie od razu pod Wołosate na wyjście w góry. Kupiłem bilet, pożegnałem się i zrobiłem 20 km petelkę schodząc w Ustrzykach.


Po zejściu było po 14.00. Po zjedzonym obiedzie zaczęło mi się nudzić. Drugi raz w góry nie pojdę, nie przekoczuje też w wynajmowanym pokoju. Strata czasu!


Co tam na przystanku autobusowym? Odjazd do Rzeszowa około 17. Ruszyłem.


Pod wieczór oglądając wielki pomnim pi... eeee no ten pomnik w Rzeszowie szedłem na stację kolejową. Najbliższy pociąg? Kraków.


Tym razem plan był prosty. Wsiadam w jakis nocny pociąg i nie wydaje na hotel. Tak też się stało. Ruszyłem do Gdyni.


Nad ranem uznałem, że skoro byłem na końcu Polski na południu, to logiczne byłoby teraz zaliczyć Świnoujscie. Niestety kolejowo nic nie pasowało. Wsiadłem więc w SKM i ruszyłem do Słupska - bo dalej sie nie dało.


Następnie autostopowałem do wieczora aż do Goleniowa. Najbardziej zapadła mi w pamięć rozmowa z gościem, co miał znajomego. Ten znajomy miał kobietę. Oboje lubili różne motywy i motywiki w te klocki. Pewnego razu wybrali się do klubu swingersów. Wszystko było spoko dopóki kobieta nie zakochała się w jednym ze swingujących. Podobno skończyło się to jakąś tragedią.


Gość mnie wysadził w Goleniowie. I tu zrobiło się ciekawie. Autobus do Świnoujścia miał być za 40 minut. Mapa pokazywała, że nie zdąże do bankomatu, a potem na przystanek. Do biletu brakowało ze 2 złote.


Zrobiło się ciemno, ja stałem w punkcie zaznaczonym w necie, gdzie ma być przystanek. Realnie nic tam nie było. Zaczął padać deszcz. Oprócz mnie nikogo. Dla klimatu - na przeciwko cmentarz. Nagle przyszedł młody gostek. Też nie był pewien o przystanek. W końcu za gałeziami drzew zobaczyliśmy tabliczkę.


Autobus podjechał. Pożyczyłem od gościa brakujące 2 złote. Jechał do znajomych na bailando w Świnoujściu.


Po dojechaniu, wybrałem kasę z bankomatu, a na promie na wyspę zaproponowałem taksówkę wspólną współpasazerowi z busa. Bo z promu do hoteli jest ze 2 km. On pojechał do swego, zaplacił za taxi - mimo że ja chciałem. Dojechałem do swego hotelu o wdzięcznej nazwie Afrodyta, zapłaciłem resztę taksówkarzowi - czyli to co nabiło od rozliczenia z tamtym. Wyszło może ze 3 złote.


Afrodyta to był jedyny nocleg jaki wykupiłem na tym wyjeździe.


Było po 23. Kupiłem oo drodze cziperki i piwko. Zjadłem i wypiłem leżac w łóżku i ogladajac TV. Zawsze w hotelach oglądam TV, bo w domu nie mam


Rano poszedłem na spacer promenadą. Było pochmurno. Poszedłem na prom. Po drugiej stronie stały autobusy do Szczecina. Wsiadłem i dojechałem w miarę wcześnie na dworzec.


Co dalej? Moze Szklarska Poręba? Pierwszy pociąg na tablicy wskazywał Białystok. Los zadecydował - czas do domu.


#podroze #truestory

a6f620b3-1573-4bcf-9f67-e9b12ab4a545
e3757a7d-129a-434e-b1aa-73b721890678
c468d1c2-cdd0-4c6a-9a85-a550c2b53636
7fc7f679-01f1-46bf-b3a9-0138d58c5e0a
ffcb8d97-f302-43d5-a4ef-9ac7a77d2f9e

@tosiu Wspaniałe to były kiedyś czasy gdy człowiek miał czas żeby tak po prostu się szlajać bez zbędnego celu. Pamiętam jak na studiach pojechaliśmy z dwoma kumplami do Świnoujścia i przeszliśmy potem z buta prawie całe Polskie wybrzeże. Świetna przygoda i świetne wspomnienia

@tosiu też katuję się telewizją w hotelach bo w domu nie mam. Przeżywam zawsze szok: "ja pierdziele, ktoś to cały czas potrafi oglądać?"

Zaloguj się aby komentować

Przypomniała mi się zabawna historia. Kiedyś kolega zorganizował gryll w ogrodzie. Nas było trzech, zaprosiliśmy dwie ładne koleżanki celem bliższego zapoznania z opcją cimicirimci jak już wszyscy sie porobimy browarami, kiełbasą i karkówką.


Koleżanki przyszły z kolegą. Jedna z nich leciała na niego i okazywała to na wszelkie możliwe sposoby.


Tymczasem on okazał się tak fajnym gościem, że zebrał całą naszą atencję. A koleżanki ostatecznie zostały całkowicie przez nas i jego olane.


A my w czterech świetnie się bawiliśmy rozmowami i żartami.


Koniec.


#truestory #anegdota

Zaloguj się aby komentować

Pamiętajcie że czasem zdarzają sie rzeczy przewrotne.


W 1999 roku australijski kierowca ciężarówki Bill Morgan uległ poważnemu wypadkowi. Doznał zawału serca i przez 14 minut był klinicznie martwy. Ratownikom udało się go uratować, ale wkrótce zapadł w głęboką śpiączkę. Po 12 dniach lekarze powiedzieli rodzinie, że jego mózg mógł zostać trwale uszkodzony i zasugerowali odłączenie aparatury. Ku zaskoczeniu wszystkich Bill nagle się obudził, całkowicie przytomny i bez żadnych uszkodzeń mózgu.

Uznając to za drugą szansę w życiu, rzucił niebezpieczną pracę, oświadczył się swojej dziewczynie i dla uczczenia tego kupił zdrapkę. Okazało się, że wygrał nowy samochód o wartości około 17 tysięcy dolarów. Historia szybko zainteresowała lokalne media, które poprosiły go, aby odtworzył moment zdrapywania losu przed kamerą.

Bill kupił więc kolejny los i zaczął go zdrapywać na wizji. Po chwili zamarł, spojrzał na reportera i powiedział, że właśnie wygrał 250 tysięcy dolarów.

Stało się to naprawdę, a ogromna wygrana padła dokładnie w chwili, gdy próbował jedynie odegrać przed kamerą poprzednie zwycięstwo.


https://www.reddit.com/r/BeAmazed/comments/1mw7tcj/in_1998_bill_morgan_was_dead_for_14_minutes/


#truestory #coolstory #wygryw #hazard #lotto #australia

No i teraz od czego to zależy? Dlaczego jedni ludzie mają więcej szczęścia w życiu a inni mniej? Dlaczego jeden będzie szedł ulicą i będzie znajdował 200zl, 50zl a inny tylko grosze? Dlaczego szczęście albo pech się kumuluje?

Zaloguj się aby komentować

Z takich po⁎⁎⁎⁎nych historii: W robocie mialem zespol pracownikow w postaci 2 gosci, ktorzy kazda minute pracy spedzaja ze soba razem czy to w samochodzie czy tez na pracy u klienta/w terenie. Jeden r⁎⁎⁎al zone drugiego, a po rozwodzie wprowadzil sie do niego. Mieszkali w jedntm mieszkaniu - rozwodnik w jednym pokoju, a ruchacz - kolega z pracy i rozwodniczka w drugim. Razem jezdzili do roboty zeby bylo taniej i razem jedli obiad w domu. Jedna wesola rodzina. Nawet sie o te ruchanie zony nie poklocili xD #pracbaza #truestory

Zaloguj się aby komentować

17-letni ja w Warszawie (2003). Włosy pofarbowane na czerwono wypłowiały na pomarańczowo. Przyciągałem tym laseczki i dresiarzy chcących mi wpierdolić. Piękne czasy


Popatrzcie na samochody za mną. To Polska jeszcze bez UE


#truestory

948d80a5-b529-4cde-9479-fffb61ce8246

@tosiu


Popatrzcie na samochody za mną. To Polska jeszcze bez UE


Widać, że stolica, toż to czyste bogactwo, w moim mieście na tyle aut na pewno znalazły by się co najmniej 2/3 maluchy i polonezy.

Zaloguj się aby komentować

Początek tego roku był dla mnie ultra ch⁎⁎⁎wy. W skali chujowości od 1 do 100 było 100/100. Wszystko się jebało doslownie. Aż nie wiedziałem co robić.


I nagle pyk myk, mamy 9 lutego, a ostatnie dni to pasmo małych sukcesów, wszystko zaczyna się układać, a ja jak Midas, czego nie dotknę, zamieniam w złoto. I nie wiadomo jak to się dzieje.


Aż człowiek zaczyna się cykać, że zara coś pierdolnie. Też tak macie?


#bojesieitrzensesie #truestory #niewiemjaktootagowac

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

W moim poprzednim wątku @BajerOp narzekał na nadużywanie różnych słów, w szczególności "Witam" i mi sie przypomniała sytuacja śmieszna jak kolega na studiach napisał do profesora maila, właśnie typu


"""

Witam!

[Treść]

"""


No i mu prowadzący mówi że wcale nie wita. Kumpel pyta "to jak ja mam mu napisać?" "No zacznij od Szanowny Panie Profesorze" "a ok ok"


Nowy mail:

Szanowny Panie Profesorze,

Witam!


#heheszki #gownowpis #truestory

Zaloguj się aby komentować

Boże gdzie my jako polacy zmierzamy xD

W kauflandzie babka (stara baba) krzyczała na jakąś kobite, ze sobie jogurty kupiła z czekoladą, bo powodują raka i to wszystko jest chora żywność.

Ciekawe co za rozmowy w internetach sobie słuchała ostatnio xD
#truestory #jedzenie

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Trzyletnia córa zaczęła pod nosem kolędy sobie śpiewać, co mnie trochę zaskoczył, bo my nie z tych raczej co jakoś szczególnie święta obchodzą, ot spotkanie rodzinne. Pewnie w przedszkolu usłyszała czy coś.

Ale rozpogodziłem się, słysząc "chała na wysokości, chała na wysokości" xD

#truestory

System kaucyjny działa...

Przy wczorajszych zakupach, po raz pierwszy natknąłem się na napoje w odpowiednio oznaczonych, plastikowych butelkach zwrotnych.

Bez zawahania kupiłem jeden z nich, wyłącznie po to by na własne oczy zobaczyć jak działa legendarny system kaucyjny.

Dziś, jadąc rowerkiem do pracy, postanowiłem zwrócić opróżnioną, niezniszczoną butelkę w jednym z popularnych dyskontów.

Niestety nie było w nim butelkomatu więc udałem się do kasy. Jak się okazało na miejscu, byłem pierwszym osobnikiem, który miał fanaberię odzyskania kaucji, z jakim zetknęła się przemiła Pani Kasjerka. Konieczne było wezwanie posiłków w postaci pracownika szczebla kierowniczego.

Po chwili pojawiła bardzo zdenerwowana Pani Kierownik, jednak jej wzburzenie absolutnie nie wynikało z powodu mojej butelki lecz jakiegoś wypadku, który miał miejsce chwilę wcześniej. Poinformowała mnie, że będę musiał poczekać bo jest teraz bardzo zajęta. Są sprawy ważne i ważniejsze, więc oznajmiłem, że akcję pod kryptonimem „butelka” odłożę na później.

Owo później nastąpiło po kilku godzinach, gdy wracałem z pracy. Przy okazji, postanowiłem zrobić niewielkie zakupy i z nimi oraz główną bohaterką tej opowieści – plastikową butelką zwrotną, udałem się do kasy. W międzyczasie musiała nastąpić zmiana, bo na stanowisku kasowym siedziała już inna Pani i gdy po podliczeniu moich zakupów, dowiedziała się, że chcę zwrócić butelkę, była równie zdziwiona co jej koleżanka z rana. Ha! Już po raz drugi w tym dniu, niewielka butelka, wywołała konsternację Kasjerki. I tak, zgadliście – ponownie trzeba było wezwać Kierowniczkę. Także i tym razem trafiłem na inną Panią ale po szybkim wyjaśnieniu sprawy przystąpiono do próby okiełznania systemu kaucyjnego.

To okazało się trudniejsze niż można było przypuszczać bo konieczne było wsparcie jeszcze jednej Pani. W końcu coś drgnęło i zostałem poproszony o numer karty lojalnościowej, by właśnie na nią nastąpił zwrot kaucji. Powiedziałem, że wolałbym jednak zapłacić za zakupy kwotę pomniejszoną o ową kaucję i nastąpiła kolejna seria nieudanych prób spełnienia mojej ekstrawaganckiej zachcianki. W międzyczasie utworzyła się za mną całkiem pokaźna kolejka, w której wyraźnie można było odczuć miks poddenerwowania ale i ciekawości zaistniałą sytuacją. W końcu już niedługo, za większość opakowań, wszystkim nam przyjdzie płacić kaucję.

Niestety, mimo starań trzech przemiłych Pań, musiałem zapłacić pełną kwotę za zakupy. Po zakończonej transakcji Panie podjęły jeszcze jedną próbę i Victoria! Otrzymałem terminowy voucher na 50 groszy, do wykorzystania w jednym z dyskontów tej sieci. Klawo, ale nie można tak szybko kończyć takiej fajnej przygody.

Jak myślicie, jakiż to kaprys przyszedł mi tym razem do głowy? No pewnie, że tak, zgadliście i tym razem – poprosiłem o zamianę vouchera na gotówkę. Zapewne nikogo nie zdziwi, szybka niczym Tadej Pogačar, reakcja Pań – „Nie można!”. „Ależ jak to?” -zapytałem zdziwiony, przecież na voucherze jest napisane, że można. Wszystkie trzy Panie, po kolei, wnikliwie przeanalizowały wydany mi wydruk i ku ich zdziwieniu, gdzieś w gąszczu słów, znalazła się na nim sentencja, że ów voucher może być wymieniony na gotówkę przy kasie. I tak oto dostałem monetę o nominale 50 groszy, a długaśna kolejka stojących za mną klientów, z nieopisaną ulgą, wreszcie ruszyła do kasy.


System kaucyjny działa .


#kaucja #ekologia #ue #uniaeuropejska #recykling #zakupy #systemkaucyjny #segregacjaodpadow #truestory #zajebanezfacebooka fb Tomasz Staszewski

c51c92ef-9079-43b6-a7d1-cab2a52bf3de

U mnie dziala w sklepie obok bezproblemowo.

No ok, Pani sie żaliła że trafił się uparty żul ktory wepchał butelke szklaną do automatu.

@4pietrowydrapaczchmur To u mnie jest recyklomat i można wrzucać buteleczki (oczywiście ładnie niezgniecione). Również dostaje się wydruk, który można później np. zgubić. Szkoda, że nie wypadają po prostu monety, które przydałby się np. na myjnię. Byłby też bardziej ekologiczne niż papierek.

@4pietrowydrapaczchmur ja wczoraj walczylem z automatem na butelki kolo Biedy. Skurczybyk wyrzucał tylko na zmianę błędy, ze za szybko i zeby nie wkladac ręki. Nawet jak sie wkladalo bardzo wolno za pomocą patyka xD

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu dostałem nakaz noszenia okularów przy okazji pracy. I czytania. #hejto40plus


Dni pierwsze: "Kurde, paproszek mi przeszkadza <pucuje> kurde, teraz jakiś ciapek jest <pucuje dalej> no dobrze"

Od drugiego tygodnia: "Coś mi tu z boku przeszkadza, usiądę inaczej, to będzie się inaczej światło rzucało i nie będzie trzeba od razu myć"

Po miesiącu: "Widzę na czarno-biało, chyba trzeba wymyć szkła."


#truestory #gownowpis

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek ja se muszę nowe kupić bo już nic nie widzę w tych co mam. Porysowane całe i jakieś plamy nie do usunięcia tak jakby ta powłoka anty światło niebieska schodziła czy coś, nie wiem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

tl;dr: AI zrobiło na mnie speedrun w kategorii delete everything. Zaufałem GPT i w nagrodę wyrżnąłem cały kontener z moją kilkutygodniową pracą XD


Więc tak. Siedzę sobie wieczorkiem, piję herbatkę, dłubię w moim hobbystycznym projekcie po godzinach: automatyczne raporty z interpretacją danych publicznie dostępnych. Całość w n8n, odpalonym lokalnie na Dockerze. Czuję się jak Elon Musk, tylko z IKEA biurkiem i psem obok. A ja – totalny amator. Coś tam w Pythonie dłubię, ale ogólnie to jestem turysta w świecie kodu. GPT robi ze mnie MIDa z przymusu: raz SQL, raz JavaScript, raz PowerShell – i jakoś to się kula.


I nagle pojawia się problem – zapisywanie plików lokalnie. Pomyślałem: "easy, GPT ogarnie". No i GPT wali mi elaborat w PowerShellu. Ja ślepo: ctrl+c, ctrl+v, run. I nagle – docker rm n8n. Klik.


Kontener poszedł do piachu. W sekundę.

Moja reakcja?

( ͡° ʖ̯ ͡°)


Pytam GPT: "Ziom, czemu kazałeś mi wszystko wy⁎⁎⁎⁎⁎olić w kosmos??"

GPT: "Hehe, nie miałeś backupu? To rzeczywiście… niefortunne. Ale spokojnie, zbudujemy nowe, lepsze flow!"

XDDDDD


To był ten moment, kiedy zrozumiałem, że AI nie jest moim kolegą. To jest ten ziomek z reddita, co zawsze pisze „trust me bro”, a potem patrzy, jak płonie ci serwer.


Całe szczęście miałem odpalone n8n w przeglądarce i jak jakiś średniowieczny skryba, kafelek po kafelku przekopiowałem całą robotę.


Od teraz:

Backup po każdej zmianie,

Ograniczone zaufanie do AI (czytaj: jak do sąsiada, który mówi, że „pożyczy wiertarkę i odda”),

PTSD na widok docker rm.


Teraz już wiem: GPT to nie asystent. To trickster. Taki Loki DevOpsu, który mówi „nie bój się, kliknij jeszcze raz, zobacz co się stanie hehe”.


Mem niepowiązany ( ͡° ͜ʖ ͡°)

#heheszki #truestory

a5fff11d-0c36-4bb4-a5f8-f000a38f5c68
A_I userbar

@A_I tak, tez kiedyś nauczyłem się co robi docker commit xd okoliczności były trochę inne niz u ciebie, ale nauka w bólach zastaje w głowie na zawsze xd

Zaloguj się aby komentować

Właśnie zadzwoniłem do fryzjera się umówić i się mnie babka pyta czy strzyżenie męskie czy żeńskie ಠ_ಠ to ja mam taki głos że się nie da rozpoznać? #truestory

Zaloguj się aby komentować

bądź mną

idź na #rower po pracy

wszystko przygotowane

naszybko bo jest tylko 1,5h do dyspozycji

akurat godzinka przejażdżki

ubranko, #codziennepiciu

wyciagnij szosę

tylne koło bez powietrza

co_do_chuja.jpg

dętka na szybko do sklejenia

nie ma dziury

wtf.exe

nie ma co, bierz drugi komplet kół

zmiana kasety

papiez_macha.jpg

nie tak szybko papieżu, jeszcze hamulce dopasować do drugiej obręczy

20 minut jak psu w d⁎⁎ę

damy radę

wyjeżdżasz, noga spada z pedała

facepalm.gif

blok urwany, trzeba było wymienić po urlopie

wracaj po stare buty

damyradedamyrade

dobra, teraz to sprawnie i jeszcze coś się przejedziesz

kolko coś jakby stuka

wtf2.exe

zapomniałeś napompować

pingwin_teraz_juz_nie_chce.jpg


#zalesie #gownowpis #truestory

Statyczny_Stefek userbar

Zaloguj się aby komentować

Można tu wstawić każdą amerykańską apke. A nie tylko TikTok zły bo Chiny a reszta już ok... Lepiej wywalcie rzeczy z domu wyprodukowane w Chinach....

Zaloguj się aby komentować

Zostalem bohaterem w babci domu xD

Babela wspominala,ze w sobote jedziemy na zakupy(oczywiscie,ze tak,pamietam,pamietam) i cos wspomniala,ze musi nabyc baterie aa do cisnieniomierza.

A ja jeb,wyjmuje ze starej kurtki opakowanie osmiopaku a-force high power alkaline z action xD

Nie wiem jakim cudem tam byly,ale byly xD

Paluszki wlozylem do srodka urzadzenia i dziala jak nowe.


Zycie pisze najlepsze pasty xD


#gownowpis #truestory

Zaloguj się aby komentować

Pewien wpis na hejto przypomniał mi klienta z października.


Październik to w mojej firmie szczyt sezonu, bo jego kumulacją jest Wszystkich Świętych. Cały miesiąc praca po 16 godzin i mało czasu na jakieś większe przemyślenia.


Towar sprzedaję przez sklep internetowy, no i tak 2 tygodnie przed ostatnimi wysyłkami wpada mi zamówienie. Jedno z ostatnich, bo oferta już przetrzebiona, a reszta robiona na bieżąco już pod korek.


W tym zamówieniu ktoś wykupił prawie wszystko co było jeszcze na sklepie dostępne. Przesyłka za pobraniem, duża kwota i patrzę sobie na dane. "Krzysiu Pruszyński", tak napisane Krzysiu, podany mail podobny. Adres podany, oficjalny firmowy z siedziby tej firmy Blachy Pruszyński.


Pomyślałem, że to kit. Już miałem wcześniej parę takich "heheszkowych" zamówień, trochę też lewych od konkurencji, żebym wysyłał w losowe adresy, więc anulowałem i olałem temat. Powinienem zadzwonić pod podany numer, albo chociaż maila napisać, ale jak mówię - sezon w pełni, głowa zalatana, ciało zmęczone. Myślenie jest wtedy u mnie na poziomie średnio rozgarniętej małpy. A i jeszcze sądziłem wówczas, że jak anuluję zamówienie to do klienta także idzie informacja. Do tej pory nie anulowałem nic bez prośby kupującego. Okazało się, że nie, taki automatyczny mail był słany tylko do mnie...


Dzień przed ostatnimi wysyłkami, wszystko napięte żeby wysłać i dzwoni telefon. Odbieram, a tam... Krzysiu Pruszyński xD Pyta grzecznie, czy to zamówienie dojdzie do niego przed Wszystkimi Świętymi, bo kupił nie tylko dla siebie ale i bliskich, a poleciła moją firmę jego pracownica. No i że bardzo mu zależy, a nie chciał przeszkadzać wcześniej.


O kurde, o kurde, o kurde, machający papież. Alem odjebał i co teraz xD


Powiedziałem, że dojdzie, wcisnąłem kit że taki był termin i przyjdzie do jego firmy pojutrze.


Taki wał, bo oczywiście nie ma szans żeby zdążyć te produkty wykonać... bo w międzyczasie się sprzedały i trzeba to wszystko zrobić od zera. Pracownicy mają swoje pod sufit i i tak już pobrali nadgodziny, to nie ma opcji nigdzie rozdysponować.


Miałem już odpoczywać, już widziałem "koniec sezonu", ale no jestem słownym człowiekiem przecież. Zawziąłem się że to sam po prostu wszystko zrobię.


Całonocna praca. Poranna praca. Na kuriera nie zdążyłem. Może zdążę zawieść na sortownię. Nie zdążyłem. 36 godzin na nogach. W końcu idę spać.


Zawiozłem to pod tę firmę sam busem xd Oficjalnie zakończyłem "sezon" pod bramą "Krzysia" usypiając w aucie ( ͡° ͜ʖ ͡°)


Taka pierdoła, ale no co szkodzi napisać xDD


#firma #wlasnafirma #truestory

@onpanopticon mam takie samo nastawienie do zobowiązań wobec klientów, też bym stanął na rzęsach, aby się wywiązać. Brawo, fajna historia

Zaloguj się aby komentować