#truestory

0
107

Przypomniała mi się historia z pociągu , którą się z wami podzielę. Akcja miała miejsce ok 2008r. #lodzkurwa kiedy jeszcze ludzie ze sobą rozmawiali i nie siedzieli wgapieni w telefony. Jadę sam w przedziale i widzę jak kręci się  przy drzwiach chłopak level 27 i zerka. Byłem pewny że jedzie gdzieś dalej i chce znaleźć kompana do pogadania. "Dzień dobry, można" - pewnie.  Po chwili zaczynamy gadać o wszystkim i o niczym. Opowiada o swojej dziewczynie i że pracuje w banku. Nromalna gadka. Po jakiś 40min pada że obchodzi dzisiaj urodziny. To wszystkiego najlepszego! W tym momencie zaczyna się docelowa historia 😀 Nieznajomy pyta czy praktykuje pasowanie. Na początku nie wyłapałem ocb. Mówię za na 18 miałem i tyle na co on że praktykuje. Nastała chwila ciszy. Wstał i zasuną firanki, zdjął  pasek i mówi do mnie 27. Zsunął spodnie i położył się na fotelach. Nie zastanawiając się długo zacząłem lać go tym pasem po d⁎⁎ie :) przy 18 pasie zdjął majtki i mówi "ostatnie 9 na gołą" trochę ręka już zmęczona, ale luz leję  go dalej i kątem oka patrzę na drzwi żeby nie wszedł konduktor z kontrolą biletów bo chyba by nie łykną że to taki prezent urodzinowy. Kilka razy wyłapał klamrą bo mi jakoś zeszło ale tylko jękną "ałłł" i lałem go dalej. Po wszystkim wstał i się ubrał. Po dosłownie 4 min dojechaliśmy do jego stacji docelowej. Jebaniutki miał wszystko wyliczone! #truestory #pociagi #zalesie #zboczeniec

71fa8299-7906-4d64-8c9f-ff27f707d2b2

@K44 tak ostatnio się zastanawiałem, czy ktoś kiedyś r⁎⁎⁎ał się w przedziale, a tu nagle taka po⁎⁎⁎⁎na historia wyskakuje

Zaloguj się aby komentować

Ja w odróżnieniu do większości z was nadal siedze na wykopie i widząc co dzieje się z tym portalem od jakiegoś już czasu nachodzi mnie myśl że pewnego dnia po prostu przeszedł do Białka pewien jegomość z walizką i pewną propozycją.
I gdy Białek ujrzał walizkę zapełnioną akcjami Dino, to jako Polak, prawdziwy patriota po prostu musiał przyjąć tą ofertę.
Od tego czasu Białek robi za figuranta a portal zapełnia się kolejnymi userami "z misją" i powoli upada, bo widząc co się dzieje prawdziwe Mirki logują sie tu coraz rzadziej.

https://www.youtube.com/watch?v=PEORpjVNJQk

Trochę heheszki, ale wiecie o co chodzi. I to może być nawet #truestory

#przemyslenia #wykop

2be7ddcc-3a10-453d-b8b5-517b893ff950

Najlepsze jest to (przynajmniej dla was) ze ten portal naprawdę upada. I mam na to dowód.

Ten sam wpis jest na wykopie wstawiony w tym samym czasie. I był też wczoraj. Oba wpisy zdobyły łącznie... no zgadnijcie ile plusów.

Zero. Komentarzy tyle samo. Tag truestory ma 876 obserwujących, przemyślenia 3800, wykop 91.600. Treśc wpisu jest w zasadzie "pod publikę" i wpis powinien stać sie wręcz wiralem z masą komentów dotyczących Białka, moderacji i ostatnich afer.

Tam naprawdę ruch robią przede wszystkim boty i agenci wpływu na potężnej ilości multikont.

Prawdziwych i czynnych userów jest naprawdę mało, a żeby nie byli jeszcze leniwi i zaplusowali coś czasem to juz wogóle ciężko.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Do naszej stajni przyszła wycieczka przedszkolaków. Dziewczyna z nimi chodzi i tłumaczy:


To jest czaprak, jeździec kładzie go pod siodło. Na siodle jeździec siedzi, a to są strzemiona gdzie jeździec wkłada nogi. Itp itd jeździec to, jeździec tamto.


Mijają dwie godziny wycieczki i laska w końcu pyta dzieci:


Podobało się? Jakieś pytania?


Pse pani a kto to jest jeździec???


#truestory #konie #heheszki

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś wyszedłem z koleżanką na jedno piwko góra osiem i jak po spotkaniu wracałem w nocy piechotą (mieszkałem w centrum) to obiecałem jej, że napiszę że wróciłem coby nie martwiła się, że jestem porobiony i śpie gdzieś w krzokach.


Dotrałem do domu. No i zamiast konwersacji sms z koleżanką, wybrałem w telefonie jakąś konwersację masową z życzeniami świątecznymi, gdzie ona była na liście.


I tym sposobem może kilkadziesiąt osób w środku nocy dostało SMS ode mnie:

  • Jestem już w domu

#truestory

@tosiu Studentem będąc, pewnej piątkowo/sobotniej nocy (trasa bardzo dobrze znana, od jednego baru do baru), nosząc w kieszeni telefon, który się odblokował, nieświadomie zacząłem uciskać jeden przycisk. Jego funkcja zmieniała się zależnie od kontekstu, szło to mniej więcej tak:

menu > sms > nowy > opcje > do > grupa > rodzina > wyślij

Kilkadziesiąt osób w całej polsce zaczęło sie niepokoić, a jedna ciotka nawet zadzwoniła zapytać co się ze mną dzieje

Ja tak kiedyś życzenia wysłałem w sylwestra to zrobił się smsowy czat grupowy ( nie wiem jak to możliwe, nie sprawdzałem) i wszyscy sobie wysyłali życzenia i zdjęcia jak się bawią - często ludzie którzy się nie znali ani nie widzieli bo ja byłem wspólnym znajomym. Śmieszna akcja

Zaloguj się aby komentować

  1. Bądź mno

  2. Szukaj dodatkowej roboty

  3. Zmień na fikcyjne dane Facebooka bo stalkujo, a znajomi i tak nigdy do ciebie nie piszą

  4. Pracy ni ma

  5. Znajomi pytają gdzie się podziałem, bo chcieli napisać i nie mogli znaleźć

  6. Brak profitu

#truestory

Zaloguj się aby komentować

Dawno dawno temu, jak jeszcze córka była niemowlęciem i mnie nie wkurzala prowadzilem z (obecnie już byłym) przyjacielem firmę pośrednictwa kredytowego. Czasy przed kryzysem 2008. Przyjaciel byl z takich że nigdy nie wiedziałeś jaki nowy problem wygeneruje, każdego dnia nowa niespodzianka, a to rozbił samochód a to r⁎⁎⁎ał nowa pracownice a to ktoś go szukal.


No i pewnego dnia przychodzę na 9 do biura a tam siedzi przerazona sekretarka i policjant ze strażnikiem miejskim (brakło im ludzi a potrzeba dwóch). Kocioł, czyli kto wszedł ten nie wychodzi, a w biurze trzepią dokumenty. Na szczęście z kolegą mieliśmy osobne działalności a trzepali tylko jego a nie moja.


Mieliśmy sale obsługi i taki kantorek prezesów więc poszedłem do siebie, zabronili mi tylko dzwonić i używać internetu. Ale laptopa mogłem używac.


I patrzę a tam na biurku kolegi leży jego przenośny dysk twardy gdzie wiem że trzymał różne rzeczy. No to jak nie patrzyli to hyc i dysk sformatowany. Jak przyszli do kantorka to pokazałem że dysk pusty to nie ma sensu go zabierać i go zostawili. Zabrali dokumenty i po kilku godzinach poszli.


Kilka godzin wczesniej o czym dowiedziałem się dużo później, kolega przed 6 rano miał pobudkę. Wpadli z psem, pies od razu poleciał w miejsce gdzie kolega trzymał zioło, rewizja chaty i zawinęli kolege. Pies miał na imię Krakers, dopiero później skumalismy że to nie od ciasteczek :)))


Ja złożyłem zeznania że nic nie wiem o co chodzi i w ogóle ale po jakichś trzech dniach dzwonią żebym przyjechał na komendę bo kolega napisał do mnie list z pierdla


Ciekawość zwyciężyła, pojechalem, dali mi list (otwarty oczywiście) i czytam: "Natenczas, idę na ugodę i współpracę z prokuratura. Daj im ten mój dysk przenośny, tam są dane dzięki którym będę mógł wyjść za kaucja".


Zrobiłem się czerwony, patrzę na list, patrzę na babkę z PG, znowu na list i "eeee yyy no wie pani, ten dysk uległ sformatowaniu... Smutna minka" (hehehe ale wymyśliłem że to nie ja tylko taki los go spotkał pech życia dyskow ).


A ona się dziwnie uśmiecha (skubana mogła mnie przejrzeć) i mówi "no to jak nie będzie dysku to kolega nie wyjdzie"


A że ja zawsze byłem bystry i z techniką za pan brat to wymyśliłem: "obok biura mają punkt z komputerami to na pewno te dane odzyskają!". W sumie to policyjni technicy mogli to samo zrobić ale wtedy aż tak bystry nie byłem. W końcu to moj pierwszy przypadek niszczenia dowodów był. A te cwaniaki policyjne na to przystanęli bo na pewno dzięki temu oszczędzili kupę czasu.


Pojechaliśmy do biura po dysk i z ta babka i facetem z PG po cywilnemu oczywiście, do sklepu z komputerami. Tam mówią że pewnie ile tam kasy, plus od nich pendrive i godzina czekania i zrobią.


I tak sobie siedzimy w tym sklepiku a koleś z obsługi patrzy się na tą policjantkę, patrzy, mruży oczy i nagle mówi "ja panią skądś znam...".

My z tym gliniarzem po sobie "oho będzie dobre ".

Chłopak myśli myśli i "już wiem! Pani mnie w banku aresztowała! Jechaliśmy do mnie do domu na rewizję!"


Jak widać przypadki chodzą po ludziach.


Kolega poszedł na sześćdziesione i wyszedł za kaucja a ja stwierdziłem że jak dla mnie to już za dużo i rozpocząłem proces zrywania współpracy i znajomości.


Ze śmiesznych sytuacji z tym związanych to dobre jeszcze było jak składałem zeznania i ta babka pyta się mnie:

  • A ten pan Czarek z którym spotykał się kolega, to wie pan jak ma na nazwisko?

  • Nie wiem

  • Niewiadomski (i patrzy się na mnie wyczekująco)

  • Aha no i? (Powinno to na mnie zrobić wrażenie czy co?)

  • No z tych Niewiadomskich (debilu)

  • Aaa (jakiś aktor? polityk? Powinienem znać? ) Chyba miałem minę debila bo dodała:

  • Dziad, cos panu mówi?

  • Aaa Dziad coś słyszałem (bijacz nie jestem w twoim lore, nie szpanuj mi swoimi bossami bo sama nie wiesz nawet kto to jest Hideo Kojima)


Druga akcja była jak przyszła do mnie już po aresztowaniu dziewczyna kolegi i pyta się mnie:

  • Ej Natenczas a czemu jak policja rano przyszła to powiedzieli "dzień dobry panie Krzysztofie, a może panie Mariuszu??" Przecież on ma Krzysztof na imię?

  • Nie mam pojęcia...

Ale kłamałem bo tak naprawdę miałem pojęcie. Kolega mówił że ma na imię Mariusz jak na boku bajerowal jakieś laski, żeby miały trudniej go namierzyć później

Kolega trzy miesiące miał podsłuch na telefonie, więc wiedzieli o nim wszystko, łącznie z tą trawa w mieszkaniu


Zrobili z tego zorganizowana grupę przestępczą więc wesoło było.


#originalcontent #truestory #policja #heheszki


Imiona zmienione

Zaloguj się aby komentować

Nie spodziewałem się, że moja historyjka zdobędzie aż 30 plusów. No to trzeba kuć żelazo póki gorące.


Rok 2017. Zrobiłem 3000 km trasę różnymi pociągami, autobusami i autostopami w 3 dni. Najpierw Bieszczady, a potem Świnoujście.


Był długi weekend na Boże Ciało. Środa po południu, siedzę sam w wynajmowanej kawalerce. Co robić? Alkoholizowanie się do niedzieli? Szkoda zdrowia. Odpalam rozkład PKP. Mieszkałem 300 metrów od dworca. Najbliższy pociąg za godzinę do Krakowa. Spakowałem plecak, zaszedłem do spożywczaka, do kasy po bilet i pojechał!


Białystok - Kraków zrobione. Dojechałem jakoś około północy, może pierwszej. Najbliższy pociąg na tablicy do Przemyśla.


Czekajac na pociąg, przesiedziałem parę godzin w knajpie dworcowej non stop otwartej, przy żarciu i kawie. Naładowałem też telefon.


Wyruszyłem dalej bladym świtem. Na miejscu - w Przemyślu - byłem nad ranem. Może po 6? Przy stacji był bar. Zamówiłem jajecznicę. Potem wyszedłem na trasę w stronę Bieszczad i zacząłem łapać stopa.


Najpierw pare wiosek dalej podrzucił mnie jeden gość, potem parę kolejnych drugi na stację benzynową. Tam zatrzymała się matka, córa i chłopak córki. Zabrali mnie od razu pod Wołosate na wyjście w góry. Kupiłem bilet, pożegnałem się i zrobiłem 20 km petelkę schodząc w Ustrzykach.


Po zejściu było po 14.00. Po zjedzonym obiedzie zaczęło mi się nudzić. Drugi raz w góry nie pojdę, nie przekoczuje też w wynajmowanym pokoju. Strata czasu!


Co tam na przystanku autobusowym? Odjazd do Rzeszowa około 17. Ruszyłem.


Pod wieczór oglądając wielki pomnim pi... eeee no ten pomnik w Rzeszowie szedłem na stację kolejową. Najbliższy pociąg? Kraków.


Tym razem plan był prosty. Wsiadam w jakis nocny pociąg i nie wydaje na hotel. Tak też się stało. Ruszyłem do Gdyni.


Nad ranem uznałem, że skoro byłem na końcu Polski na południu, to logiczne byłoby teraz zaliczyć Świnoujscie. Niestety kolejowo nic nie pasowało. Wsiadłem więc w SKM i ruszyłem do Słupska - bo dalej sie nie dało.


Następnie autostopowałem do wieczora aż do Goleniowa. Najbardziej zapadła mi w pamięć rozmowa z gościem, co miał znajomego. Ten znajomy miał kobietę. Oboje lubili różne motywy i motywiki w te klocki. Pewnego razu wybrali się do klubu swingersów. Wszystko było spoko dopóki kobieta nie zakochała się w jednym ze swingujących. Podobno skończyło się to jakąś tragedią.


Gość mnie wysadził w Goleniowie. I tu zrobiło się ciekawie. Autobus do Świnoujścia miał być za 40 minut. Mapa pokazywała, że nie zdąże do bankomatu, a potem na przystanek. Do biletu brakowało ze 2 złote.


Zrobiło się ciemno, ja stałem w punkcie zaznaczonym w necie, gdzie ma być przystanek. Realnie nic tam nie było. Zaczął padać deszcz. Oprócz mnie nikogo. Dla klimatu - na przeciwko cmentarz. Nagle przyszedł młody gostek. Też nie był pewien o przystanek. W końcu za gałeziami drzew zobaczyliśmy tabliczkę.


Autobus podjechał. Pożyczyłem od gościa brakujące 2 złote. Jechał do znajomych na bailando w Świnoujściu.


Po dojechaniu, wybrałem kasę z bankomatu, a na promie na wyspę zaproponowałem taksówkę wspólną współpasazerowi z busa. Bo z promu do hoteli jest ze 2 km. On pojechał do swego, zaplacił za taxi - mimo że ja chciałem. Dojechałem do swego hotelu o wdzięcznej nazwie Afrodyta, zapłaciłem resztę taksówkarzowi - czyli to co nabiło od rozliczenia z tamtym. Wyszło może ze 3 złote.


Afrodyta to był jedyny nocleg jaki wykupiłem na tym wyjeździe.


Było po 23. Kupiłem oo drodze cziperki i piwko. Zjadłem i wypiłem leżac w łóżku i ogladajac TV. Zawsze w hotelach oglądam TV, bo w domu nie mam


Rano poszedłem na spacer promenadą. Było pochmurno. Poszedłem na prom. Po drugiej stronie stały autobusy do Szczecina. Wsiadłem i dojechałem w miarę wcześnie na dworzec.


Co dalej? Moze Szklarska Poręba? Pierwszy pociąg na tablicy wskazywał Białystok. Los zadecydował - czas do domu.


#podroze #truestory

a6f620b3-1573-4bcf-9f67-e9b12ab4a545
e3757a7d-129a-434e-b1aa-73b721890678
c468d1c2-cdd0-4c6a-9a85-a550c2b53636
7fc7f679-01f1-46bf-b3a9-0138d58c5e0a
ffcb8d97-f302-43d5-a4ef-9ac7a77d2f9e

@tosiu Wspaniałe to były kiedyś czasy gdy człowiek miał czas żeby tak po prostu się szlajać bez zbędnego celu. Pamiętam jak na studiach pojechaliśmy z dwoma kumplami do Świnoujścia i przeszliśmy potem z buta prawie całe Polskie wybrzeże. Świetna przygoda i świetne wspomnienia

@tosiu też katuję się telewizją w hotelach bo w domu nie mam. Przeżywam zawsze szok: "ja pierdziele, ktoś to cały czas potrafi oglądać?"

Zaloguj się aby komentować

Przypomniała mi się zabawna historia. Kiedyś kolega zorganizował gryll w ogrodzie. Nas było trzech, zaprosiliśmy dwie ładne koleżanki celem bliższego zapoznania z opcją cimicirimci jak już wszyscy sie porobimy browarami, kiełbasą i karkówką.


Koleżanki przyszły z kolegą. Jedna z nich leciała na niego i okazywała to na wszelkie możliwe sposoby.


Tymczasem on okazał się tak fajnym gościem, że zebrał całą naszą atencję. A koleżanki ostatecznie zostały całkowicie przez nas i jego olane.


A my w czterech świetnie się bawiliśmy rozmowami i żartami.


Koniec.


#truestory #anegdota

Zaloguj się aby komentować

Pamiętajcie że czasem zdarzają sie rzeczy przewrotne.


W 1999 roku australijski kierowca ciężarówki Bill Morgan uległ poważnemu wypadkowi. Doznał zawału serca i przez 14 minut był klinicznie martwy. Ratownikom udało się go uratować, ale wkrótce zapadł w głęboką śpiączkę. Po 12 dniach lekarze powiedzieli rodzinie, że jego mózg mógł zostać trwale uszkodzony i zasugerowali odłączenie aparatury. Ku zaskoczeniu wszystkich Bill nagle się obudził, całkowicie przytomny i bez żadnych uszkodzeń mózgu.

Uznając to za drugą szansę w życiu, rzucił niebezpieczną pracę, oświadczył się swojej dziewczynie i dla uczczenia tego kupił zdrapkę. Okazało się, że wygrał nowy samochód o wartości około 17 tysięcy dolarów. Historia szybko zainteresowała lokalne media, które poprosiły go, aby odtworzył moment zdrapywania losu przed kamerą.

Bill kupił więc kolejny los i zaczął go zdrapywać na wizji. Po chwili zamarł, spojrzał na reportera i powiedział, że właśnie wygrał 250 tysięcy dolarów.

Stało się to naprawdę, a ogromna wygrana padła dokładnie w chwili, gdy próbował jedynie odegrać przed kamerą poprzednie zwycięstwo.


https://www.reddit.com/r/BeAmazed/comments/1mw7tcj/in_1998_bill_morgan_was_dead_for_14_minutes/


#truestory #coolstory #wygryw #hazard #lotto #australia

No i teraz od czego to zależy? Dlaczego jedni ludzie mają więcej szczęścia w życiu a inni mniej? Dlaczego jeden będzie szedł ulicą i będzie znajdował 200zl, 50zl a inny tylko grosze? Dlaczego szczęście albo pech się kumuluje?

Zaloguj się aby komentować

Z takich po⁎⁎⁎⁎nych historii: W robocie mialem zespol pracownikow w postaci 2 gosci, ktorzy kazda minute pracy spedzaja ze soba razem czy to w samochodzie czy tez na pracy u klienta/w terenie. Jeden r⁎⁎⁎al zone drugiego, a po rozwodzie wprowadzil sie do niego. Mieszkali w jedntm mieszkaniu - rozwodnik w jednym pokoju, a ruchacz - kolega z pracy i rozwodniczka w drugim. Razem jezdzili do roboty zeby bylo taniej i razem jedli obiad w domu. Jedna wesola rodzina. Nawet sie o te ruchanie zony nie poklocili xD #pracbaza #truestory

Zaloguj się aby komentować

17-letni ja w Warszawie (2003). Włosy pofarbowane na czerwono wypłowiały na pomarańczowo. Przyciągałem tym laseczki i dresiarzy chcących mi wpierdolić. Piękne czasy


Popatrzcie na samochody za mną. To Polska jeszcze bez UE


#truestory

948d80a5-b529-4cde-9479-fffb61ce8246

@tosiu


Popatrzcie na samochody za mną. To Polska jeszcze bez UE


Widać, że stolica, toż to czyste bogactwo, w moim mieście na tyle aut na pewno znalazły by się co najmniej 2/3 maluchy i polonezy.

@Furto no właśnie, te fury w tle może nie jakieś premium, ale całkiem nówki jak na 2003. Widać bogactwo, na tym parkingu dzisiaj pewnie można spotkać kilka dokładnie takich samych aut.

Zaloguj się aby komentować

Początek tego roku był dla mnie ultra ch⁎⁎⁎wy. W skali chujowości od 1 do 100 było 100/100. Wszystko się jebało doslownie. Aż nie wiedziałem co robić.


I nagle pyk myk, mamy 9 lutego, a ostatnie dni to pasmo małych sukcesów, wszystko zaczyna się układać, a ja jak Midas, czego nie dotknę, zamieniam w złoto. I nie wiadomo jak to się dzieje.


Aż człowiek zaczyna się cykać, że zara coś pierdolnie. Też tak macie?


#bojesieitrzensesie #truestory #niewiemjaktootagowac

@dzangyl na przykład po to, by wyciągać wnioski, uczyć się na błędach, próbować inaczej? Dzień Swistaka sobie obejrzyj

@tosiu wyciągać wnioski, uczyć się na błędach i próbować inaczej można bez oceniania swojego życia w kategorii porażki lub sukcesu.

Zaloguj się aby komentować

W moim poprzednim wątku @BajerOp narzekał na nadużywanie różnych słów, w szczególności "Witam" i mi sie przypomniała sytuacja śmieszna jak kolega na studiach napisał do profesora maila, właśnie typu


"""

Witam!

[Treść]

"""


No i mu prowadzący mówi że wcale nie wita. Kumpel pyta "to jak ja mam mu napisać?" "No zacznij od Szanowny Panie Profesorze" "a ok ok"


Nowy mail:

Szanowny Panie Profesorze,

Witam!


#heheszki #gownowpis #truestory

Zaloguj się aby komentować

Boże gdzie my jako polacy zmierzamy xD

W kauflandzie babka (stara baba) krzyczała na jakąś kobite, ze sobie jogurty kupiła z czekoladą, bo powodują raka i to wszystko jest chora żywność.

Ciekawe co za rozmowy w internetach sobie słuchała ostatnio xD
#truestory #jedzenie

@paramyksowiroza jak napiszesz ludzie, to ktos mieszkajacy za granica napisze, ze u nich tak nie ma. ja nie mieszkalem nigdy za granica i pisze per polacy, bo nie bede sie wypowiadal o innych jak nie wiem, a o polakach to i tamto juz wiem

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Trzyletnia córa zaczęła pod nosem kolędy sobie śpiewać, co mnie trochę zaskoczył, bo my nie z tych raczej co jakoś szczególnie święta obchodzą, ot spotkanie rodzinne. Pewnie w przedszkolu usłyszała czy coś.

Ale rozpogodziłem się, słysząc "chała na wysokości, chała na wysokości" xD

#truestory

System kaucyjny działa...

Przy wczorajszych zakupach, po raz pierwszy natknąłem się na napoje w odpowiednio oznaczonych, plastikowych butelkach zwrotnych.

Bez zawahania kupiłem jeden z nich, wyłącznie po to by na własne oczy zobaczyć jak działa legendarny system kaucyjny.

Dziś, jadąc rowerkiem do pracy, postanowiłem zwrócić opróżnioną, niezniszczoną butelkę w jednym z popularnych dyskontów.

Niestety nie było w nim butelkomatu więc udałem się do kasy. Jak się okazało na miejscu, byłem pierwszym osobnikiem, który miał fanaberię odzyskania kaucji, z jakim zetknęła się przemiła Pani Kasjerka. Konieczne było wezwanie posiłków w postaci pracownika szczebla kierowniczego.

Po chwili pojawiła bardzo zdenerwowana Pani Kierownik, jednak jej wzburzenie absolutnie nie wynikało z powodu mojej butelki lecz jakiegoś wypadku, który miał miejsce chwilę wcześniej. Poinformowała mnie, że będę musiał poczekać bo jest teraz bardzo zajęta. Są sprawy ważne i ważniejsze, więc oznajmiłem, że akcję pod kryptonimem „butelka” odłożę na później.

Owo później nastąpiło po kilku godzinach, gdy wracałem z pracy. Przy okazji, postanowiłem zrobić niewielkie zakupy i z nimi oraz główną bohaterką tej opowieści – plastikową butelką zwrotną, udałem się do kasy. W międzyczasie musiała nastąpić zmiana, bo na stanowisku kasowym siedziała już inna Pani i gdy po podliczeniu moich zakupów, dowiedziała się, że chcę zwrócić butelkę, była równie zdziwiona co jej koleżanka z rana. Ha! Już po raz drugi w tym dniu, niewielka butelka, wywołała konsternację Kasjerki. I tak, zgadliście – ponownie trzeba było wezwać Kierowniczkę. Także i tym razem trafiłem na inną Panią ale po szybkim wyjaśnieniu sprawy przystąpiono do próby okiełznania systemu kaucyjnego.

To okazało się trudniejsze niż można było przypuszczać bo konieczne było wsparcie jeszcze jednej Pani. W końcu coś drgnęło i zostałem poproszony o numer karty lojalnościowej, by właśnie na nią nastąpił zwrot kaucji. Powiedziałem, że wolałbym jednak zapłacić za zakupy kwotę pomniejszoną o ową kaucję i nastąpiła kolejna seria nieudanych prób spełnienia mojej ekstrawaganckiej zachcianki. W międzyczasie utworzyła się za mną całkiem pokaźna kolejka, w której wyraźnie można było odczuć miks poddenerwowania ale i ciekawości zaistniałą sytuacją. W końcu już niedługo, za większość opakowań, wszystkim nam przyjdzie płacić kaucję.

Niestety, mimo starań trzech przemiłych Pań, musiałem zapłacić pełną kwotę za zakupy. Po zakończonej transakcji Panie podjęły jeszcze jedną próbę i Victoria! Otrzymałem terminowy voucher na 50 groszy, do wykorzystania w jednym z dyskontów tej sieci. Klawo, ale nie można tak szybko kończyć takiej fajnej przygody.

Jak myślicie, jakiż to kaprys przyszedł mi tym razem do głowy? No pewnie, że tak, zgadliście i tym razem – poprosiłem o zamianę vouchera na gotówkę. Zapewne nikogo nie zdziwi, szybka niczym Tadej Pogačar, reakcja Pań – „Nie można!”. „Ależ jak to?” -zapytałem zdziwiony, przecież na voucherze jest napisane, że można. Wszystkie trzy Panie, po kolei, wnikliwie przeanalizowały wydany mi wydruk i ku ich zdziwieniu, gdzieś w gąszczu słów, znalazła się na nim sentencja, że ów voucher może być wymieniony na gotówkę przy kasie. I tak oto dostałem monetę o nominale 50 groszy, a długaśna kolejka stojących za mną klientów, z nieopisaną ulgą, wreszcie ruszyła do kasy.


System kaucyjny działa .


#kaucja #ekologia #ue #uniaeuropejska #recykling #zakupy #systemkaucyjny #segregacjaodpadow #truestory #zajebanezfacebooka fb Tomasz Staszewski

c51c92ef-9079-43b6-a7d1-cab2a52bf3de

U mnie dziala w sklepie obok bezproblemowo.

No ok, Pani sie żaliła że trafił się uparty żul ktory wepchał butelke szklaną do automatu.

@4pietrowydrapaczchmur To u mnie jest recyklomat i można wrzucać buteleczki (oczywiście ładnie niezgniecione). Również dostaje się wydruk, który można później np. zgubić. Szkoda, że nie wypadają po prostu monety, które przydałby się np. na myjnię. Byłby też bardziej ekologiczne niż papierek.

@HmmJakiWybracNick zwłaszcza że papierek termiczny jak z paragonu wrzuca się do zmieszanych.

Taki automat z monetami musiałby być zabezpieczony jak bankomat, ktoś musialby do niego kasę do niego dowozić i przepalać paliwo, itd.

Jak mówi mój szwagier: nie są to sprawy proste.

@Ravm Właśnie nie. Akurat będę mówił o tym konkretnie moim, bo innych nie widziałem.
Recyklomat jest obok sporego sklepu (11km2, 1.5k miejsc parkingowych). Przed zamontowaniem recyklomatu butelki oddawało się do pani ze strefy obsługi klienta, która wydawała za to monety. A powiem więcej, ona wciąż zajmuje się przypadkami, z którymi recyklomat wymięka. Taka Pani mogłaby raz na jakiś czas uzupełniać te monety.
Recyklomat jest ok. cztery metry od wejścia do sklepu (wewnątrz budynku), a przy wejściu zawsze stoi przynajmniej jedna osoba z ochrony. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby obok recyklomatu był automat robiący kawę, który przyjmuje i gromadzi monety, który też trzeba przecież uzupełniać i chronić.
Jedyny plus papierków widzę taki, że obecnie większość osób płaci kartą. A papierki da się zrealizować przy płatności kartą. Ale wciąż jest to na tyle głupie, że trzeba z tym papierkiem podejść do Pani, która nadzoruje kasy samoobsługowe, ona musi podejść, zautoryzować się, coś tam wklepać w kasę i tego nie mogę samemu zrobić. A kas samoobsługowych jest ~30, pod opieką dwóch pań, które muszą pomagać ludziom kasować bułki, wychodzić przez bramki (paragon trzeba przyłożyć w dość specyficzny sposób, a wiele osób tego nie ogarnia) i teraz dochodzi jeszcze realizacja tych papierków.

Idealnie, gdyby taki recyklomat oferował opcje do wyboru:
- papierek
- hajs
- zwrot na kartę/kartę lojalnościową

@4pietrowydrapaczchmur ja wczoraj walczylem z automatem na butelki kolo Biedy. Skurczybyk wyrzucał tylko na zmianę błędy, ze za szybko i zeby nie wkladac ręki. Nawet jak sie wkladalo bardzo wolno za pomocą patyka xD

Zaloguj się aby komentować

Jakiś czas temu dostałem nakaz noszenia okularów przy okazji pracy. I czytania. #hejto40plus


Dni pierwsze: "Kurde, paproszek mi przeszkadza <pucuje> kurde, teraz jakiś ciapek jest <pucuje dalej> no dobrze"

Od drugiego tygodnia: "Coś mi tu z boku przeszkadza, usiądę inaczej, to będzie się inaczej światło rzucało i nie będzie trzeba od razu myć"

Po miesiącu: "Widzę na czarno-biało, chyba trzeba wymyć szkła."


#truestory #gownowpis

Statyczny_Stefek userbar

@Statyczny_Stefek ja se muszę nowe kupić bo już nic nie widzę w tych co mam. Porysowane całe i jakieś plamy nie do usunięcia tak jakby ta powłoka anty światło niebieska schodziła czy coś, nie wiem

Zaloguj się aby komentować

@paulusll tego typu memy pokazujace uproszczony swiat tworzą umysly prawaków przekonanych ze kiedyś było lepiej bo kupiłeś sobie krowę zamiast telefonu


Krowę trzeba codziennie karmić, poić, jak gdzieś jedziesz - to załatwić kogoś, kto zrobi to za ciebie. Jak zachoruje to opłacasz weterynarza i leki, bo to nie jest na NFZ. Pasza kosztuje, ewentualnie jak masz swoje pole to jest robota, żeby zebrać ją na zimę (siano, kiszonki).

Zaloguj się aby komentować