@kaszalot polska infrastruktura rowerowa. W moim mieście to samo- burmistrz od lat pucuje gałę jak to miasto jest przyjazne rowerzystom, plakietki eko sreko i co tam jeszcze "bo budował ścieżki". Tak budował, że to często gęsto są odckinki po 100-200 metrów które zaczynają się nigdzie i kończą nigdzie, tak z p⁎⁎dy. 2 "największe" natomiast to arcymistrzostwo świata planowania.
Jedna zaczyna się na skrzyżowaniu i co kilkadziesiąt metrów jest przerywana drogą dojazdową do działek z ładnymi szerokimi rozszerzeniami na wjazdach więc zamiast zrobić ciąg z pierwszeństwem rowerowym, bo auta mają widoczność... postanowili każdy przerwać. Więc zgodnie z prawem trzeba zejść, przejść przez pasy, wsiąść i tak non stop przez zawrotne pół kilometra, gdzie ścieżka... po prostu w pewnym momencie kończy się razem z chodnikiem dochodzącym do dwupasmówki.
Natomiast druga "największa" ścieżka jest kompletnym zaprzeczeniem tej wyżej- ciągnie się może z kilometr, dojazdówek jest mało, ale za to wyjazdy z nich są cholernie niewygodne i niebezpieczne, bo te uliczki są niżej jak główna droga plus są zabudowane do samego rogu czy to budynkami czy płotami z tujami więc kierowca żeby widzieć czy może wyjeżdżać po prostu musi na ślepo się wpierdolić na chodnik, a więc i na ścieżkę rowerową. Fun fact- jakby ją zrobili na chodniku po drugiej stronie drogi to problem by nie istniał, bo tam nie ma dojazdówek, a i tak przerabiali całą drogę przy remoncie. Ale ale- to nie jest najlepsze. Najlepsze jest to, że ta ścieżka została tak cudownie skonstruowana wraz ze światłami, że autobus skręcając z głównej drogi miał w martwym polu rowerzystę i wciągnął go pod koła. Efekt? Burmistrz dalej nie widzi żadnego problemu i uważa, że to miasto przyjazne rowerzystom pucując się do zdjęć na lokalny portal. Tadaaa.
Nowy samolot Airbusa 321XLR może pokonywać najdłuższe (no dobra, tutaj nie przesadzajmy, szerokokadłubowe samoloty pokonują dłuższe trasy) trasy na świecie. Wiele linii lotniczych dostrzegło w nim niemały potencjał, unowocześniając swoją obecną flotę. Inne widzą w nim szanse uruchomienia nowych dalekich tras.
Airbus A321 to samolot pasażerski średniego zasięgu, produkowany przez europejskie konsorcjum Airbus w Tuluzie od 1992 r. Na bazie tego samolotu w 2017 r. do produkcji wprowadzono wersję A321neo a w kolejnym roku firma oświadczyła, że prowadzi badania nad kolejnym wariantem. Oczekiwano, że będzie mógł osiągać zasięg niemal 5 tys. mil morskich, czyli 9,3 tys. km.
Przez lata między Ameryką Północną a Europą latał Boeing 757. Jednak ostatni egzemplarz tego modelu zjechał z linii produkcyjnej w Everett w stanie Waszyngton w 2004 r., co oznacza, że są już dość leciwe. Wiele linii lotniczych, w tym United Airlines chętnie zastąpiłyby je nowymi, takimi jak Airbus A321XLR (eXtra Long Range). Jeszcze inne chcą, aby nowy model Airbusa poszerzył ich ofertę o trasy transatlantyckie.
Australijskie linie Qantas złożyły już zamówienie na 36 XLR, które będą obsługiwać trasy między Australią a Azją. American Airlines zmieniły zamówienie z 30 sztuk A321neo na XLR, a także domówiły kolejne 20. Pierwszym klientem zaś był Liban Middle East Airlines zamówiły cztery sztuki. United Airlines spodziewają się, że pierwszy z 50 samolotów A321XLR trafi do użytku na początku 2026 roku.
Maksymalny zasięg XLRów został ostatecznie zmniejszony z 4,7 tys. mil morskich (8,7 tys. km) do 4,5 tys. mil morskich (8,3 tys. km). To z powodu modyfikacji bezpieczeństwa, jakie musiały być uwzględnione ze względu na europejskie przepisy. Samolot jest też cięższy, niż pierwotnie chciał producent. Stąd pojawiły się obawy, że nie doleci z USA do pożądanych kierunków turystycznych Europy Środkowej.
i tam masz listę linii jakie zamówiły te samoloty. Wizz Air - wiadomo, ma być tanio, ale masz przecież linie typu Qantas, United Airlines, American Airlines, Air Canada które zamówiły spore ilości tych samolotów. Zakładam, że wiedzą co robią
Kogo stać na automobile! Co ja z tym koniem zrobię? Precz z autodebilami lobbującymi za automobilami! Ludzie nigdy nie przestaną jeździć bryczkami. Spalinowe auta się palą, a konie nie. Komu przeszkadza tradycyjne końskie gówno w rynsztoku!
Szok i niedowierzanie, że ludzie z Chin, Japonii, USA, UK, Francji, Hiszpanii chcą lądować w Warszawie czy Krakowie. A nie na przykład w takim Radomiu. Przecież jak Polacy lecą za granicę to nie chcą lądować w Londynie, Manchesterze, Madrycie, Berlinie czy Hamburgu tylko 100-150 km dalej w ich "Radomiach". Tak to jest jak za poważne inwestycje i tematy, która chce antagonizować elektorat z "Krakówkiem" czy "Warszawką". A poseł z regionu chce pokazać, że w jego Liliputach Dolnych też może być prestiżowo. Przynajmniej pracownicy mają spokojną pracę
Godzina drogi, często główne lotnisko metropolii nie jest tak blisko. A drugorzędne potrafią być i 2h i 3h dalej.
Z Warszawy do Radomia jest 1h pociągiem, ze Służewca 40 minut. Potem Bolt za 15 zł na lotnisko w 15 min.
Z Oslo do lotniska Torp jedzie się 1h50 min. Komunikacją miejską, bo taxi kosztuje miliony. Uber droższy niż taksówka. Ale Norwegia to trzeci świat, nie ma się co do nich porównywać.
Świat produkuje 52,9 gigaton ekwiwalentu dwutlenku węgla (Gt CO2e).
Samochody w UE odpowiadają za 0,451 Gt CO2e, całkowita elektryfikacja i 100% energii elektrycznej z źródeł bez-emisyjnych da nam oszczędności na poziomie 1 % emisji CO2 !
Jak się okazuje najwięcej jest francuskich krów i to one pierdzą najwięcej i piją najwięcej wody. Polska w tym zestawieniu ma całkiem mało krów na kilometr kwadratowy przez co zagęszczenie pierdów jest mniejsze.
Wskaźnik stopnia dziennego ogrzewania (HDD) spadł w polce od roku 1980 do 2022 o jakieś 25%, czy to znaczy że do ogrzania takiego samego domu w 2022 potrzeba o 25% mniej energii niż w 1980 roku ?
Czy Cinquecento może być samochodem osobowo -towarowym? Oczywiście! Moje fiacisko przewiozło dzisiaj z odległej Ikei niemałe biurko, komodę, stolik nocny i jeszcze parę drobiazgów. Inna rzecz, że jedna z paczek wbijała mi się w bark w czasie kierowania dyliżansem
Sąsiadka widząc mnie kiprującego towar pod blokiem zaczęła wspominać wyprawy maluchem w 4 osoby i z namiotami.
I właśnie po to kupiłem taki samochodzik - daje mi dużo frajdy, budzi już czasem zainteresowanie i przenosi do dawnych czasów. A chcąc docenić fiacika to chciałem go tu publicznie pochwalić
PS w bonusie fotos z niedzielnej wizyty w Kluczkowicach koło pałacu.
Kumpel takiego miał, w ostatnim stadium żywota kluczyk dało się wyjac ze stacyjki i silnik nie gasł:D nie pamiętam jak się go gasiło ale coś trzeba było zrobić:)