To nowe wydanie książki, która poprzednio nosiła tytuł "Jeździec bez głowy. Co o ciele wiedzieli ludzie średniowiecza?". Wydaje mi się, że obecny tytuł lepiej współgra z treścią, choć mam i tu swoje zastrzeżenia. Ale po kolei.
Jest to książka popularnonaukowa, bardziej traktująca o historii i sztuce, niż o medycynie. Autor podzielił swoje dzieło na rozdziały, poświęcając każdy z nich konkretnej części ciała (głowa, genitalia, dłonie etc.). Omawia, jak dana część ciała była przedstawiana w średniowieczu, jaka była jej rola i podejście do niej, jakie są wybitne postaci, które możemy z nią kojarzyć, albo dzieła sztuki, które je przedstawiają.
Sięgając po nią myślałam, że o wiele więcej uwagi autor poświęci medycznym aspektom narządów i części ciała, rozwojowi medycyny itp. Z jednej strony trochę przykro, że tej części poświęcone zostało mniej miejsca, z drugiej — to jest naprawdę ciekawa książka, w sam raz dla miłośników luźnego przedstawienia historii. Dowiemy się z niej chociażby tego, dlaczego brytyjski rząd do 2017 spisywał swoje ustawy na pergaminie, czym były krople krwi pojawiające się cudownie na opłatkach, pooglądamy zakonnice zbierające penisy z drzewa albo przeczytamy historię króla, któremu śnił się przeszczep nogi. W tej swojej randomowości przytoczone historyjki i pokazane obrazy są wciągające i ciekawe.
Badanie DNA Wikingów na nowo definiuje ich tożsamość i zasięg -
Przełomowe badanie opublikowane niedawno w czasopiśmie Nature zmapowało dziedzictwo genetyczne Wikingów, ujawniając złożoną sieć migracji, więzi rodzinnych i wymian kulturowych, które rozciągały się na całą Europę i poza nią. Badania zsekwencjonowały DNA 442 osób z pochówków z epoki Wikingów, oferując niezwykłe spostrzeżenia na temat życia i ruchów tych żeglarzy.
Badanie prowadzone przez Eske Willersleva z University of Cambridge i University of Copenhagen rzuca światło na wpływy Wikingów ze Skandynawii na tak odległe regiony jak Grenlandia, Włochy i Ukraina. Wśród godnych uwagi odkryć znalazło się czterech braci pochowanych razem w Estonii, kuzynów rozsianych między Danią a Anglią oraz osoby o pochodzeniu nieskandynawskim, takie jak Saami, Irlandczycy i Szkoci, pochowane zgodnie z wikińskimi zwyczajami. Wyniki sugerują również, że „Wiking” był często tożsamością kulturową lub społeczną, a nie ściśle etniczną, a osoby z zewnątrz przejmowały wikińskie praktyki. Dowody DNA pokrywają się z historycznymi sagami, pokazując odrębne wzorce migracji, takie jak Norwegowie udający się do Irlandii i Grenlandii, Duńczycy do Anglii, a Szwedzi do krajów bałtyckich i Rosji. Pomimo podróży, mieszanie się genów w Skandynawii pozostało zaskakująco ograniczone.
Nie mogłam się zdecydować na konkretną kolorystykę, więc zrobiłam serię. Prostokątne, drewniane pudełka w klimatach leśno-runicznych, w których zmieszczą się kości, znaczniki lub inne akcesoria do #rpg , ewentualnie #bizuteria lub podobne drobiazgi. Pod wieczkiem i na dnie każde pudełko ma wklejony czarny filc.
Grafika nakładana w technice decoupage, z fragmentami oryginalnego, średniowiecznego manuskryptu runicznego Codex Runicus. Na wieczku wypukłe listki, a pośrodku wypukły motyw - pierwsze runy tzw. Futharku Starszego, najstarszej formy alfabetu runicznego używanego na północy Europy. Na obrzeżu motyw ozdobny, całość lakierowana.
Każde pudełko ma zamknięcie na magnes i wymiary 18 x 10 x 3,5 cm. Wykonałam po dwa egzemplarze z każdego rodzaju - jeśli ktoś jeszcze szuka pomysłu na oryginalny prezent, są dostępne od ręki Na życzenie mogę też wykonać inny egzemplarz z personalizowanym skryptem runicznym.
Więcej moich szpargałów twórczych tradycyjnie na #apaturiart .
Już pisałem kiedyś. Byłem kiedyś n spotkaniu z nim i wtedy stwoerdził, że nie zna nikogo, kto by przeczytał Lód do końca. Powiedziałem, że właśnie poznał 🤭
@ipoqi typowo na halloween nie mam, ale mam talerz-dynię, którą kiedyś zrobiłam. Niestety szkliwienie wielobarwne nie wyszło i wygląda jak podgnita, ale może faktycznie wrzucę za kilka dni
Bardzo fajna i ciekawa ciekawostka. Nigdy o tym nie slyszalem. Slyszeliscie kiedys o takiej 'pralce'? A moze nawet widzieliscie gdzies na wsi w czasach PRL jesli sa tu jacys bardzo starzy ludzie?
@Konto_serwisowe no kumam, tak sie zainteresowalem, ze az znalazlem o tym kanal na yt Szczerze mowiac, nawet na nizinie w strumyku jakos daloby sie to pseudoinzynieryjnie zrobic typu skomplikowanym systemem lus.. czyms w rodzaju mlyna wodnego :D. Nie trzeba byloby sie tak chrzanic z tymi kijankami. No ale moze za duzo wymagam od biedoty xD
@GrindFaterAnona ziomek, przyjrzyj się jak to działa. Woda przez to przepływa robiąc wir w kształcie sprężyny i co chwilę jest tam nowa woda w środku.
wejście -> wirek - > wyjście. Nikt tam nie dodaje detergentu, bo woda jest w ciągłym ruchu i detergent nie utrzymałby się tam więcej niż kilka sekund.Woda sama myje te ubrania i co ciekawe bardzo dobrze je myje. Kiedyś słyszalem, że takie coś działa lepiej od pralki.
@maly_ludek_lego widzę jak działa ale nie wierzę, ze to piorą samą wodą. detergent utrzyma się chwilę w takich warunkach, to wystarczy, zeby rozpuscic brud