#rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Babcia kiedyś robiła fajnego kurczaka z nadzieniem wiele razy pytałem jaki to był farsz mówi, że już nie pamięta
A wy jedliście kurczaczka z nadzieniem?
#rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Czy sztuczna inteligencja nas rozleniwi(a)?
Znajomy opowiedział kiedyś historię o opornym uczniu, którego próbował nauczyć angielskiego. Poprosił go o włączenie konkretnej angielskiej strony i ku swojemu zdziwieniu zobaczył, że ta automatycznie została przetłumaczona na język polski. Gdy zapytał ucznia o to, usłyszał, że po co dzieciak ma się uczyć angielskiego, skoro w każdej chwili może użyć tłumacza?
Tym anegdotycznym wstępem chciałbym przejść do dalszych wniosków na temat tego, jak sztuczna inteligencja (i technologia ogółem) moim zdaniem rozleniwia ludzi. Ostrzegam, że będzie więcej zaobserwowanych przeze mnie anegdotycznych przykładów.
Na przykład zauważyłem, że powoli zanikają rozmowy, w których ludzie próbowali przypomnieć sobie tytuł jakiegoś filmu albo słowo, które znajduje się na końcu języka. Po co się męczyć, skoro można zapytać „wujka Gugla” albo Chata GPT?
Inny znajomy pewnego wieczoru zastanawiał się, jaką bajkę opowiedzieć synowi na dobranoc. Kiedyś pewnie siedziałby i wymyślałby na bieżąco fabułę, wysilając się przy tym, żeby miała jako taki sens. Musiałby ruszyć mózgownicą. A teraz? „Panie GPT, proszę mi wymyślić historyjkę adekwatną dla trzylatka”. A potem można go poprosić o stworzenie kontynuacji.
Nie wiesz, jak sformułować maila? Napisz byle jak, co chcesz przekazać, a sztuczna inteligencja przerobi to na odpowiednią wiadomość. Chcesz go ugrzecznić? Proszę bardzo. Chcesz przetłumaczyć coś z obcego języka na polski albo na odwrót? Nic prostszego.
Na studiach były podobne sytuacje. Pamiętam, jak mieliśmy wykłady po angielsku i w ramach zajęć prowadzący zadawał nam różne zadania do zrobienia. Po oddaniu zadania można było zobaczyć odpowiedzi innych studentów. I co się okazało? Wiele osób wykorzystało Chata GPT i prawdopodobnie bezrefleksyjnie przekopiowało odpowiedzi - bądź co bądź GPT ma charakterystyczny styl, który rzuca się w oczy w przypadku kilku podobnych wiadomości.
Z kolei gdy zadawano nam zadania na ćwiczeniach, często pierwszym odruchem było zapytanie sztucznej inteligencji o sposób rozwiązania. Prezentacje? Z pomocą GPT. Referat? GPT pomoże. I tak dalej, i tak dalej. Brakowało mi na tych zajęciach takiej burzy mózgów, wymiany pomysłów et cetera, ponieważ kolegom i koleżankom wygodniej było skorzystać ze sztucznej inteligencji.
Albo bardziej osobisty przykład. Lubię poprawiać czyjeś teksty, ponieważ to też w jakiś sposób rozwija moje umiejętności pisania. Z bólem patrzę na to, jak moja dziewczyna woli poprosić sztuczną inteligencję o redakcję i korektę, niż mnie, mimo że to jej oferuję. :' )
Żeby nie było, nie winię ludzi za to, że ułatwiają sobie życie. Sam czasem (często) korzystam z AI, żeby ułatwić sobie pracę - na przykład przy odpisywaniu na maile po angielsku, ponieważ moja znajomość tego języka nie jest aż tak dobra, jakbym tego chciał i napisanie czegoś samemu zajęłoby mi znacznie więcej czasu. Jednak korzystam z takiego Chata GPT wyłącznie jako narzędzie i nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby wykorzystać go przy mojej twórczości. Chcę się sam przy niej namęczyć.
Największym problemem, według mnie, nie jest jednak to, że sztuczna inteligencja rozleniwia ludzi, ale to, że poniekąd powoduje, że kontakt z drugim człowiekiem wydaje się nie być aż tak potrzebny.
Przykładowo z tą korektą czy chociażby różnego rodzaju ilustracjami. Kiedyś, gdy potrzebowałem ilustracji do postaci, musiałem albo przekopać się przez wiele stron w poszukiwaniu idealnego obrazka, albo poprosić kogoś o jego zrobienie. Albo najpierw znaleźć, a potem poprosić o przeróbki. Obecnie mogę całkowicie pominąć czynnik ludzki i po prostu poprosić AI o wygenerowanie odpowiadającej mi ilustracji (co już zresztą zrobiłem kiedyś w przypadku obrazka do opowiadania).
Co ani trochę mi nie pasuje. Pomimo tego, że jestem samotnikiem, to lubię też kontakt z ludźmi i większą przyjemność sprawia mi zapytanie kogoś o coś niż Chata GPT. Sztuczna inteligencja nie opowie mi ot tak jakiejś anegdotki, może nie zwrócić uwagi na jakiś charakterystyczny szczegół czy cokolwiek innego. Bardzo lubię ten czynnik ludzki, który sprawia, że dana rozmowa jest na swój sposób wyjątkowa.
No ale to już temat na inne rozważania.
#rozkminy #sztucznainteligencja #ai #przemyslenia

Panie, kiedyś to trzeba było taką gęś złapać, wyrwać z kupra pióro, naostrzyć je, zrobić inkaust z zakupionej ośmiornicy i poczerpać masę papierową sitem!
A teraz? Bierze taki papiru z kajetu, długopisadło jakieś i wielki z niego skryba!
Kiedyś to byo.
Cena postępu. Można być Amiszem, albo gdzieś pomiędzy. Życie to sztuka wyboru. Świat idzie do przodu i albo się dostosujesz albo nie nadążysz. I standardowo: spienione fale goni wiatr.
Zaloguj się aby komentować
Ten wpis https://www.hejto.pl/wpis/typowy-netflix-jest-typowy skłonił mnie do podzielenia się pewnym moim spostrzeżeniem w temacie #poprawnoscpolityczna
Otóż jakiś czas temu zauważyłam, że cały ten blackwashing i yellowwashing, toczący jak rak współczesną kinematografię, jest traktowany mocno wybiórczo, z hipokryzją wręcz, przez twórców produkcji robiących kurtyzanę z historii. Bo przyczernia i przyżółca się głównie postaci drugo- i trzecioplanowe, a protagonistów zostawia zazwyczaj "po staremu" białych.
Najlepszym tego przykładem jest nadchodząca ekranizacja Wichrowych Wzgórz.
https://www.youtube.com/watch?v=eKGc0k44o_g
Główny bohater powieści, Heathcliff, to postać o egzotycznym pochodzeniu. W książce wielokrotnie określano go jako "cygana". Dzisiejsi badacze literatury są zdania, że gdy Emily Brontë wyobrażała sobie i opisywała Heathcliffa, miała na myśli albo Roma, albo metysa, albo Hindusa, ewentualnie mocno ciemnego Hiszpana.
Tymczasem w ekranizacji z 2k25 Heathcliffa gra zwyczajny białas, nie wyglądający nawet na stereotypowego południowca (chociaż odtwórca roli, Jacob Elordi, ma baskijskie korzenie). Jest to więc kolejna adaptacja, której twórcy, wbrew materiałowi źródłowemu, zrobili whitewashing protagonisty. Dlaczego tak się stało? Widocznie producenci uznali, że Amerykanki mają za mało zakręcone korbą, żeby przełknąć romans, w którym truloff nie jest biały
Jak widać na trailerze, w najnowszej adaptacji mamy za to yellowwashing Nelly Dean, służącej w majątku Wichrowe Wzgórza. Bo przecież tak to właśnie wyglądało w XIX-wiecznej Anglii, że na zadupiu w Yorkshire służbę rekrutowało się z krajów Trzeciego Świata, a nie spośród biednych lokalsów
Tak przy okazji, to innym przykładem hipokryzji w graniu kartą politpoprawności we współczesnej kinematografii jest traktowanie po macoszemu odmiennych kultur.
Tutaj jako najlepszy przykład przychodzi mi na myśl ekranizacja powieści Terror Dana Simmonsa. Kto czytał książkę ten wie, że w pewnym momencie na pełnej wjeżdża tam inuicki folklor, który pełni dość ważną rolę w przemianie głównego bohatera. Tymczasem w ekranizacji, skądinąd porządnie wykonanej, wycięto niemal całą inuicką metafizykę, ba! sami Inuici, łącznie z Lady Ciszą, dostali o wiele mniej czasu antenowego, niż go mieli w powieści.
#przemyslenia #rozkminy #adaptacje #ekranizacje #ksiazki #kinematografia #bekazlewactwa
@AndzelaBomba sądzę, że powód jest prozaiczny. Gdyby Wichrowe Wzgórza kończyły się happy endem, a Heathcliff był jednoznacznie dobra postacią, to byłby zapewne nie tylko ciemniejszy, ale od razu murzynem
No i przy okazji muszę dorzucić piękny utwór https://m.youtube.com/watch?v=-1pMMIe4hb4
@AndzelaBomba Ciekawe czy zrobią słodko-pierdzące love story dla lasek czy ktoś jednak przeczyta książkę i zrobi jej prawdziwą adaptację?
@AndzelaBomba dzisiejsze adaptacje i kinematografia to checkboxing. Jest czarny - checkbox ☑️, jest Azjata - checkbox ☑️, itd., i pora na CSa. To, że nie ma to żadnego sensu, ich nie interesuje.
Zaloguj się aby komentować
ŹRÓDŁO WRAŻLIWOŚCI
Mam takie pytanie do ludzi, którzy wychowali się na wsi, ale takiej prawdziwej że zwierzętami pod opieką. Nie wiem czy znajdą się tacy, ale zastanawia mnie to co właściwie jest źródłem wrażliwości.
Pewnie to nic odkrywczego, że regularne patrzenie na śmierć zwierząt czy inne ich cierpienia, odczula. Jednak coś we mnie drgnęła, że kiedy sama siebie uważam, jako wrażliwa na cierpienie zwierząt i mimo że lubię też je jeść, to wydaje mi się że jakbym miała swoje zwierzęta hodowlane to bym traktowała je jak najlepiej mogę, jadły by trwake, miały sporo swojego miejsca i jadły dobre jedzonko, a w międzyczasie bym je głaskała po główce.
Jednak jak by na moją wrażliwość wpłynęło to, że bym się wychowała w takim środowisku, gdzie żyje się z hodowli zwierząt, czy wtedy też bym patrzyła na nie jak na inwentarz, a ich cierpienie nie miałoby dla mnie znaczenia? Bo przecież życie na takiej wsi to nie sielanka a ciężka robota, więc chyba wtedy wrażliwość całkowicie umyka i miłość do zwierzątek.
Stąd moje pytanie, czy ktoś się z was wychował w takim otoczeniu i jak to wpłynęło na waszą wrażliwość w stosunku do zwierząt?
#rozkminy #zwierzeta

@Cori01 jak na mnie to wpłynęło? Mieszkam w mieście. Nie ma co dorabiać ideologii, nasi rodzice czy dziadkowie często nie mieli innego wyboru. Gdyby nastały trudne czasy, pewnie robiłbym to samo, ale na szczęście teraz możesz iść do sklepu i kupić mięsko bez całej tej sadystycznej otoczki. Ktoś inny robi za Ciebie brudną czy tam krwawą robotę
@Cori01 jak moja babcia. Dziadek zabijał prosiaka to był kwik, hałas szarpanie i krew. To babcia głowa pod poduszkę. Kiedyś byłem u dziadków jak było świniobicie to do czasu aż posprzątali krew i flaki nie było mi wolno wychodzić na podwórko ani patrzeć przez okno. Jesteś kobietą to pewnie byś robiła to co wiele kobiet ze wsi, czyli chowała się żeby nie widzieć. A potem dostała byś mięso w blaszanej misie do roboty i robiła byś kiełbase. Nie czuła byś się z tym wspaniale ale jak byś mieszkała na takiej wsi 40 lat temu to rozumiała byś że tak wygląda życie. Nie protestowała byś i robiła swoje. A potem była byś szczęśliwa że twoje dzieci mają co jeść.
Zaloguj się aby komentować
Ludzie chcieliby poznać odpowiedź na najbardziej fundamentalne pytania rzeczywistości, podczas gdy większość ludzi myśli, że pomidor to warzywo. Kuriozum. Z takim podejściem nigdy nie zrozumieją, czym są ludzkie przeżycia wewnętrzne, będą mylnie nazywać to świadomością. Z takim mylnym zestawem pojęć nawet nie ma co zaczynać tematu. Jeśli ktoś myśli w ten sposób, to już na samym początku grzęźnie w chaotycznych i błędnych kategoriach.
#feels #rozkminy
Nie kumam za bardzo o co ci chodzi z tym pomidorem, warzywo to tak ogólnikowo się chyba mówi, na potrzeby handlu, tak samo kalafior okiem botanika nie jest warzywem tylko kwiatem, można by się pewnie jeszcze nad kilkoma produktami pochylić, tylko serio nie kumam co to ma do poznawania odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania?
jeszcze nie czytałem tego co mi podesłałeś, za dużo roboty mam , jeszcze z miesiąc i będę więcej luzu miał, to siądę na spokojnie
Zaloguj się aby komentować
Jak to jest, że do telefonu za przykładowo 3 tysiące nie dodaje się ładowarki bo ekologia, a do maszynki do włosów ładowanej z USB-C za 100zł już kabel i ładowarkę dokładają?
#elektronika #rozkminy

Bo w sumie to w telefonach po standaryzacji masz gwarancję że stara ładowarka będzie działać. Maszynki nie mają standaryzacji więc to nie ma takiego samego sensu. Więcej klientów by to wkurwiało niż warte to oszczędności.
Zaloguj się aby komentować
Nie wiem czy śnią mi się jakieś miłe rzeczy, za to bardzo często pamiętam te przykre.
Tak było i dzisiaj, kiedy obudziłem się cały zalany potem.
Akcja działa się w miejscu gdzie mieszkałem z siostrą i rodzicami. Siostra biegnie po klatce schodowej i wydziera się "zaraz zacznie się wojna, uciekajcie!!". Kilka sekund później widać i słychać za oknem spadające rakiety, jednak nie trafiają naszego budynku. Wszyscy uciekają ze swoich mieszkań, a ja z tego szoku otwieram lodówkę i pakuję wszystko co się da do reklamówek.
Nie pamiętam co dokładnie działo się bezpośrednio po tym zdarzeniu, ale późniejszy przebieg już tak.
Większość ludzi zabiły rakiety, jeżeli ktoś chciał być sprytny i uchować się pod ziemią, to ten plan nie mógł się udać.
Chodziło o to, że rakiety były tylko fazą wstępną. Pozwoliłem sobie wygenerować obrazek co mi się śniło. W dalszej części snu każdy metr kwadratowy rozwalały ogromne maszyny. Działało to na takiej zasadzie, że maszyna wbijała swoje długie nogi w ziemię i przez kilka sekund obszar był niszczony czymś w stylu eksplozji/ekstremalnych wibracji.
Z rana pomyślałem sobie jak muszą się czuć osoby dla których takie rakiety to codzienność, a nie nie tylko przykry sen.
#sny #rozkminy

Zaloguj się aby komentować
Czy utwór Jeden Osiem L - Jak Zapomnieć
tak naprawdę jest o amfetaminie?
#rozkminy #narkotykizawszespoko #hiphop
Zaloguj się aby komentować
Ale ten rok zapierdala jak skurwol po mięsnym. Dopiero byl sylwester a juz jest pierwszy września i dzien coraz krótszy. Z takim tempem życia to niedługo trzeba bedzie sobie trumne chyba kupować xD
#zalesie #oswiadczenie #takaprawda #rozkminy #przemyslenia
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Koledzy mi mówią „nie da się funkcjonować bez Facebooka, bez Messengera” – a ja jakoś funkcjonuję. – „Czy nie omijają cię jakieś ważne informacje?” – pytają. – „Tak, omijają. Ale i tak tego nie chcę. Radziłem sobie 3-4 lata bez Facebooka, teraz też sobie poradzę”. To prawda, że efekt sieci dla wielu jest barierą nie do przejścia, ale prawdą jest też, że jeśli jest się wystarczająco upartym, to nas nie zatrzyma.
https://writefreely.pl/anedroid-thoughts/co-robilem-na-facebooku-przez-ostatnie-pol-roku
#kontrabanda #rozkminy #facebook #messenger
Zaloguj się aby komentować
Niesłuszne oskarżenia.
Wpis użytkowniczki @Cori01 (w końcu) zachęcił mnie do napisania posta, którego miałem w planach od dłuższego czasu.
W 2020 roku Chris Avellone został oskarżony o molestowanie i wykorzystywanie seksualne kobiet. Autorkami tych oskarżeń były dwie kobiety. Jak można było się spodziewać, Chris został „anulowany” - usunięto go z każdego projektu, przy którym pracował i został wpisany na czarną listę. Ot, zniszczono jego całą karierę. Tak po prostu, na podstawie paru tweetów, bez szans na obronę i wyjaśnienia ze strony Avellone'a.
Tweety pojawiły się w piątek 19 czerwca, w poniedziałek rano Chris otrzymał maile i telefony, między innymi od Techlandu oraz Gato Salvaje, z informacją, że współpraca została zakończona. Fajnie tak z dnia na dzień (roboczego) dowiedzieć się, że życie zawodowe legło w gruzach i nie wiadomo, czy uda się je odbudować.
Po jakimś czasie Avellone wrócił z dowodami na swoją obronę, a w 2023 roku został oczyszczony z zarzutów na podstawie poufnej ugody, na mocy której obie kobiety wycofały swoje oskarżenia. Opublikowały nawet oświadczenia, że Chris nigdy nie wykorzystał seksualnie żadnej z nich ani nie mają wiedzy o tym, żeby kiedykolwiek wykorzystał jakąkolwiek kobietę. Drobna pomyłka, prawda?
Z podobnym niepokojem obserwowałem sprawę Krzysztofa Gonciarza, którego również oskarżono o rzeczy, których według niego nigdy nie zrobił. Na przykład to (nie)sławne zdjęcie z lotniska, które od razu potraktowałem jako ustalony żart pomiędzy dwiema stronami, a nie jako dowód przedstawiający Gonciarza w niekorzystnym świetle. Wiele innych „dowodów” jednoznacznie wskazywało na jego winę i nie dano mu nawet przestrzeni na to, żeby mógł się do tego odnieść. Momentalnie przez wiele osób został uznany za przemocowca, seksistę, zwyrola i co tylko sobie ludzie potrafili dopowiedzieć. Jemu także nie dano szans na obronę.
I co? Okazało się, że wiele z tych jakże obciążających dowodów okazało się albo nieprawdziwych, albo wręcz sfabrykowanych tylko po to, żeby pasowały do narracji oskarżających go kobiet. Mimo to wiele osób bez zweryfikowania screenów, opowieści et cetera wyrobiło swoją opinię o Gonciarzu. Ba, nawet wydało wyrok - Gonciarz musi zniknąć z polskiego internetu, ponieważ w polskim internecie nie ma miejsca dla przemocowców.
Całe szczęście Krzysztof się nie poddał i mimo że niektórzy YouTube'owi twórcy żartowali sobie z niego, że „nieźle się odkleił”, to wrócił i w serii „Perseusz” wyjaśnił chyba wszystkie zawiłości całej tej sprawy z oskarżeniami wysuniętymi w jego stronę. Cholernie cieszy mnie, że znaleźli się na tyle odważni ludzie, by publicznie przyznać się do błędu, że tak pochopnie ocenili całą sytuację i przeprosić za to, że potępili Gonciarza, mimo że nie znali wszystkich szczegółów.
Temat oskarżeń bez możliwości obrony jest mi tym bardziej bliski, iż parę miesięcy sam prawie że padłem ofiarą pomówień. Na szczęście nikt nie dał im wiary i w żaden sposób mi nie zaszkodziły.
Boli mnie to, że z domniemania niewinności przeszliśmy do konieczności udowodnienia, że nie jest się winnym. Tak jak boli mnie to, że ludziom tak łatwo przychodzi ocena drugiej osoby i to często bez weryfikacji, czy to, co zostało o nich powiedziane, jest w ogóle prawdą.
#przemyslenia #gonciarz #rozkminy

Generalnie jak się spojrzy na całą historię ruchu metoo, to nietrudno dojść do wniosku, że faktycznych pokrzywdzonych to tam był mały ułamek (w dodatku starali się oni trzymać w cieniu), a cała aferę wykorzystywano do osobistych zemst i wojenek. Ja tam myślę, że cały ruch ostatecznie bardziej zaszkodził, niż pomógł ofiarom przemocy - teraz, jak słyszę, że jakaś babka mówi, że była molestowana przez celebrytę X, nie myślę sobie "o rany, biedna dziewczyna, a ten X to zwyrol, mam nadzieję, że sąd go dojedzie", tylko "ciekawe, o co tam chodziło, romans z gwiazdą poszedł nie po myśli oskarżycielki i teraz się mści?".
A co do Gonciarza. Współczuję mu sytuacji, w jakiej się znalazł, ale po ostatniej dramie z Anielą mam wrażenie (i nie tylko ja), że chłop się w ogóle nie uczy na błędach. Zamiast odciąć się od całego aspirującego do sławy towarzystwa modelek i onlyfansiar, pcha się w kolejną dziwną relację z Darią Dąbrowską 2.0. Ludzie czekają na konkretne kwity pokazujące jak Katarzyn próbowała przejąć Tofu, a ten zamiast pokazać co i jak, robi z Anielą drugiemu facetowi to, co jemu samemu zrobiono - rzuca poważne oskarżenia bez dowodów.
to nieironicznie wiele mowi o naszym spoleczenstwie, ze ludzie nie czekaja na jakies dowody, dochodzenia, czy wyroki, tylko wierza skandalizujacym influencerom
Zaloguj się aby komentować
SYN PIERWORODNY
Pewnie, to co napisze nie będzie zbyt odkrywcze, aczkolwiek u mnie odblokowało, to pewne zrozumienie świata społecznego i zależności wobec których ludzie wykreowali kult i świetność.
Nigdy w zasadzie nie myślałam o tym dlaczego, tak ważna rolę w historii (następcy tronu) i religii (chrześcijanizm i nie tylko) pełni rolę syn pierworodny. Nie najmądrzejszy syn, nie najbardziej ogarnięta córką, a właśnie syn który urodził się jako pierwszy po zawarciu małżeństwa
Dla mnie w zasadzie zawsze to był jakiś element mocno religijny, sama nadawałam mu cechę niezrozumialwgo wyższego znaczenie ponad inne dzieci z małżeństwa, że coś może nadane przez Boga jest szczególne w takim dziecku. Później wyrosłam z religii i w zasadzie myśl o tym totalnie przepadła w moich rozważaniach.
Do momentu aż poznałam nowonarodzona córkę mojej koleżanki. Twarz dziecka była wręcz miniatura twarzy jej ojca, podobny przypadek jest u mojej siostry, jej pierwsza córką wygląda jak jej mąż kropka w kropke. Koleżanka powiedziała mi "jest taka legenda miejska, że dziecko jak jest nowonarodzone, bardziej przypomina ojca, żeby ten nie odrzucił dziecka".To mi nasunęło powort do myślenia o znaczeniu syna pierworodnego. Że w zasadzie taki syn (córka jako, że jest kobietą nigdy za bardzo znaczenia w historii i wladzy nie miała, więc to od razu ją skreśla z podstaw do bycia istotnym), który urodził się z zaliczonej dziewicy, był jedyną pewnością że jest on synem takiego króla czy innego ważniaka, potem on sobie wyjechał na wojnę czy do pracy xd i w zasadzie nie wiadomo czy żonka nie poszła w tango, skoro i tak takie małżeństwa najczęściej z żadnych uczuć nie były zawiązywane.
To mnie w jakiś sposób bawi, że ważność wychowywania i przekazania władzy swojemu potomkowi, a nie po "listonoszu* urosło do rangi świętości, a nawet kultu i gloryfikowania synków pierworodnych nawet zjebow ponad tych młodszych, ale bardziej ogarniętych. Zresztą w to samo można wpisać kult dziewictwa i wpędzanie ludzi, a zwłaszcza kobiet w poczucie winy jak im się nie uda ułożyć związku z typem którego zaliczyły jako pierwsze. Aktualnie mamy testy genetyczne więc ten strach przed wychowaniem nie swojego bąbla raczej nie powinien istnieć, a ważność pierworodnego też raczej nie ma już obecnie znaczenia, a przynajmniej w naszej kulturze, ale mimo wszystko jest to ciekawa zależność, którą po nitce do kłębka pokazuje, że najważniejsze jest po prostu dbanie o przekazanie swoich genów, a jako dziecko myślałam, że to ma jakiś wyższy sens, jakaś niezwykłość i szczególnie znaczenie dla świata, a na to wszystko jest prosta odpowiedź: BIOLOGIA 😅
#dzieci #rozkminy #religia #chrzescijanstwo

To mnie w jakiś sposób bawi, że ważność wychowywania i przekazania władzy swojemu potomkowi, a nie po "listonoszu* urosło do rangi świętości, a nawet kultu i gloryfikowania synków pierworodnych nawet zjebow ponad tych młodszych, ale bardziej ogarniętych.
@Cori01 dziwne, ze Cię to bawi, skoro kawałek wcześniej wyjaśniłeś genezę takiego stanu rzeczy. Przekazanie własnych genów to instynkt pierwotny i motyw bardzo wielu naszych działań
@Cori01
Dlatego na przykład u Żydów „żydowstwo” przechodzi po kądzieli, bo tylko kobieta może być pewna, że jest matką dziecka. Mężczyzna, że jest ojcem, już niekoniecznie.
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Zastanawiam się czy to tylko u mnie, czy szerzej w kraju, ale... Od rozszerzenia katalogu śmieci do wywozu na PSZOK - czyli ubrań - w ciągu kilku miesięcy z okolicy zniknęło z 80% pojemników, do których przed wejściem przepisów można było używaną odzież wrzucić.
#smieci #pszok #odziezuzywana #rozkminy
@moll jakby co to z poziomu apki InPostu można zrobić eko zwrot. Pakujesz ciuchy i wysyłasz do fundacji. Za darmoszke.
@moll zastanawia mnie jaki tu jest związek przyczynowo skutkowy, nowe przepisy i to że ludzie wrzucają śmieci, czy może chodzi o to że wrzucają ubrania które są tak poniszczone że są uznawane za śmieci (i powinny trafić do pszoka)?
Zaloguj się aby komentować
Mam tak smutne zycie,ze pol dnia sie zastanawialem w jakim zakresie ubezpieczyc swojego rupiecia,az wreszcie ubezpieczylem wszystko co sie dalo xD
Z ubezpieczeniem mieszkan takich rozkmin nie mialem xD Tutaj dwa razy wyliczylem ile mniej- wiecej warte i fajrant.
Duze znizki na ubezpieczenia to akurat duzy benefit pracowniczy w mej gownopracy.
#gownowpis #rozkminy #pracbaza
Zaloguj się aby komentować
Boję się ludzi.
Nie jest to paniczny lęk, uniemożliwiający mi codziennie funkcjonowanie. Po prostu nie lubię być zaczepiany przez ludzi, gdy idę przez miasto i jestem pogrążony w myślach. Nie lubię zwracać na siebie uwagi innych. Wolę, gdy zostawiają mnie samemu sobie.
Podobnie mam z gwarem rozmów. Nie przeszkadza mi głośna muzyka, jednakże głośno prowadzone rozmowy to dla mnie dramat. Czasem trudno jest mi wytrzymać w supermarketach, gdy dochodzą do tego bardzo głośne dźwięki kas samoobsługowych.
Wybawieniem okazały się dla mnie słuchawki. Mimo że nie do końca rozwiązują problem zaczepiania przez ludzi, to odcięcie się od zewnętrznych bodźców jest niezmiernie przyjemne.
Co śmieszniejsze, nie odczuwam tego problemu tak bardzo, gdy ktoś mi towarzyszy. Pewnie dlatego, że wtedy skupiam się na tej osobie.
Ostatnio stwierdziłem, że jednak w ten sposób wiele tracę i próbuję przezwyciężyć swój dyskomfort po prostu nie nosząc słuchawek. Jasne, bardzo szybko przypomniałem sobie, dlaczego zacząłem je nosić - chociażby słysząc, jak mocno pijany mężczyzna w autobusie bełkocze do siebie - momentalnie się zestresowałem i źle czułem przez całą podróż.
Z drugiej strony w pociągu usłyszałem bardzo miłą rozmowę pomiędzy starszym panem, który po raz pierwszy od czterdziestu ośmiu lat wybrał się w podróż koleją, a absolwentką intrygującego kierunku studiów. Wiem, że nieładnie tak podsłuchiwać, ale nie było to trudne w prawie pustym wagonie. Cieszę się, że byłem jej świadkiem, mimo że to nie było nic wyjątkowego. Już tak mam, że czasem zachwycam się zupełnie prozaicznymi rzeczami.
To doprowadziło mnie do w sumie oczywistej konkluzji: chcąc uniknąć złych rzeczy, często można stracić szansę na doświadczenie dobrych.
#rozkminy #przemyslenia
Kup sobie potężne ochronniki słuchu jakbyś pracował na lotnisku, powinny załatwić problem z głośnością i zaczepiania przez ludzi. U mnie większym problemem od głośności jest ilość głosów, zjebany mózg próbuje je wszystkie wyłapac i zrozumieć.
Kurde, kiedyś też tak miałem. Jak teraz próbuję sobie przypomnieć, to jakbym myślał o jakimś filmie albo innym życiu.
Ale dalej tak mam jak pójdę zharany na miasto.
Zaloguj się aby komentować
#rozkminy
Czy widzicie swoje brwi patrząc na świat? XD
Gdy jakiś czas temu w toku dyskusji doszło do mnie, że to nie jest takie oczywiste, nie daje mi to spokoju.
Trochę jak w tym memie ze Slashem.

Czy widzisz swoje brwi?
Zaloguj się aby komentować
"TO NIE LAS TO PLANTACJA"
Już od jakiegoś czasu na platformie Netflix dostępny jest film opowiadający o Simonie Kossak – niezwykłej, charyzmatycznej naukowczyni, która badała zwyczaje zwierząt w Puszczy Białowieskiej. Sama postać jest bardzo ciekawa i zdecydowanie warta poznania, ale to, co szczególnie mnie poruszyło, to ważne tematy, które film porusza, tematy, nad którymi wcześniej się nie zastanawiałam.
Jednym z nich jest kwestia lasów, a właściwie „nielasów”. Partner Simony powiedział zdanie, które zapadło mi w pamięć: że dzisiejsze lasy nijak mają się do tego, co stworzyła natura – to po prostu plantacje drewna. Muszę przyznać, że zawsze lubiłam obserwować mijane z pociągu czy samochodu lasy, ale nigdy nie patrzyłam na nie jako na coś, co jest po prostu uprawą.
Innym ważnym wątkiem była kwestia badań naukowych, że ich wyniki często zależą od tego, kto je zleca. Nawet tak podstawowe sprawy, jak to, czym żywią się sarny, mogą być przedstawiane różnie w zależności od intencji zleceniodawcy. To daje do myślenia i uczy, żeby podchodzić z ostrożnością do wyników badań, zwłaszcza tych szokujących lub kontrowersyjnych, i nie przyjmować wszystkiego bezrefleksyjnie, niezależnie od tego, w co sami chcemy wierzyć.
W filmie poruszono też wątek rodzinny. Podobno do dziś nie wiadomo, dlaczego matka Simony nie zostawiła jej nic z rodzinnego majątku, a wszystko przekazała niepokornej pasierbicy. Odpowiedź zdaje się kryć między wierszami. Matka Simony, podobnie jak wielu innych, wierzyła w „siłę krwi”. W to, jak ważne jest przetrwanie określonych genów, które według niej były przez pokolenia starannie „pielęgnowane”, bo przecież każdy Kossak był utalentowany. Simona przecież nie miała talentu do malowania. Miała go za to jej przyrodnia siostra, która również miała potomstwo. A Simonie, raczej nie było jej to po drodze lub prawdopodobnie nie mogła mieć dzieci.
Ech, jak ja lubię wielowątkowość w filmach. 😊
#filmy #rozkminy #natura

Film moim zdaniem się za bardzo ślizga po tematach - za dużo chcieli pokazać i wydarli tak sobie. Niemniej polecam biografię Simona napisana przez A.Kaminska oraz książkę samej Simony pt. „saga puszczy Białowieskiej”. Picrel leśniczówka Dziedzinka gdzie Simona mieszkała - stan na jesień 2024.

Podobno do dziś nie wiadomo, dlaczego matka Simony nie zostawiła jej nic z rodzinnego majątku, a wszystko przekazała niepokornej pasierbicy.
Nie pasierbicy ale siostrze Simony, Glorii. U Kossaków kuktywowano talent, a Simona nie była malarką i nie miała dzieci. Jej siostra była malarką i uznali ją za bardziej 'godną'.
@Lunek1 a to nie to samo, Gloria była córką z pierwszego małżeństwa ojca Simony, a więc w momencie kiedy matka Simony wzięła ślub z jej ojcem stała się macochą Glorii, a Gloria pasierbicą dla matki Simony
@Cori01 no nie. Jerzy Kossak z pierwszego małżeństwa miał córkę Marię, a z drugiego dwie córki Glorię i Simonę.
Zaloguj się aby komentować








