Ciekawe ile osób by zginęło jakby ten żyrandol spadł 🤔
#teatr #rozkminy #heheszki


Ciekawe ile osób by zginęło jakby ten żyrandol spadł 🤔
#teatr #rozkminy #heheszki


Zaloguj się aby komentować
Wojna to takie głupie zjawisko. Siedzą jacyś losowi ludzie po jednej i po drugiej stronie. I jacyś decydenci każą im się zabijać. A ci ludzie, co tam siedzą w tych okopach, mają swoje życia, rodziny i wcale nie mają ochoty walczyć. Ale ci z góry ich tam pchają i mielą w maszynce do mięsa.
To ja mam pomysł. Weźmy tych wszystkich decydentów, co mówią, że trzeba walczyć, i siłą wcielają ludzi do armii, i każmy im się bić. Proponuję ustawkę, MMA: Putin kontra Nawrocki. Jak są tacy odważni, żeby decydować, kto ma umrzeć na froncie, to niech się tłuką na pięści.
To oczywiście tylko taki ponury żart. Chcę tylko pokazać, jakim bezsensownym zjawiskiem jest wojna. Całe dekady budowania gospodarek, majątków, dyplomacji — i kończy się to, bo jacyś cwaniacy w białych rękawiczkach mają jakieś chore ambicje. Ale to nie decydenci płacą cenę. Cenę płacą zwykli ludzie — tacy jak ty, ja i każdy, kogo miniesz dzisiaj na ulicy.
#wojna #zalesie #rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Im bardziej zagłębiam się w tematy zdrowotne, hormony, neuroprzekaźniki tym co raz bardziej rozumiem że to jacy jesteśmy jest warunkowane biochemicznie a nie cechami charakteru czyli często to czy ktoś jest leniwy czy pracowity, towarzyski czy zamknięty jest dziełem biologii i życiowych doświadczeń.
Jesteśmy tylko robotami których zachowania zależą od poziomów różnych substancji.
Istnieją też badania które dowodzą że układ nerwowy podejmuje decyzje zanim o tym wiemy.
Wiedząc to wszystko medycyna moim zdaniem powinna maksymalnie skupić się na umiejętności bezpiecznego manipulowania hormonami i neuroprzekaźnikami w ludzkim organizmie które przez współczesny styl życia mocniej dostają niż kiedyś.
#zdrowie #rozkminy
@Enzo Nie zgodzę się. Półtora roku rypałem, dziobałem na rozjebanych hormonach a miałem każdą wymówkę aby nic ze sobą nie zrobić.
Półtora roku- niechęci do wstania, robienia czegokolwiek, leżenia na podłodze i myślenia o śmierci. Ale działałem, robiłem.
Hormony to tylko część- to Twój umysł jest jednak nadrzędny.
Uregulowałem je- jest łatwiej, ale wiem, że to ja jestem panem siebie.
Zaloguj się aby komentować
Ludzie w 2399 roku beda żartować, że sylwester roku 0000 będzie.
#rozkminy
Zaloguj się aby komentować
#zycie #milosc #rozkminy #zyciejestdobre
Wiecie co tak zostałem sam w domu, bo moja różowa pojechała na 2 dni służbowo. Minęł dopiero dzień, a ja już tak za nią tęsknię. No i naszły mnie takie życiowe refleksje o tym, ze gowno wiem o życiu, a mimo to jednak dostałem kolejna szanse.
Mam 30 lat, całkiem dobra pracę, ktora pozwala mi prowadzić normalne życie i odkładać jakieś pieniadze miesięcznie, jestem po całkiem niezłych studiach i mam nie najgorsze doświadczenie zawodowe. No nie jest źle.
Jeżeli chodzi o lata wcześniejsze to w nazewnictwo wykopowym bylem dynamiczniakiem. Zawsze miałem mnóstwo znajomych i duzo dziewczyn, ale zawsze czułem sie samotnie. Moich znajomych nigdy nie traktowałem poważnie, bo byłem przekonany, ze to jest chwilowe i przez to nie nawiązywałem trwałych znajomości. Jeżeli chodzi o kobiety to po tygodniu związku zawsze sie oglądałem z innymi. Nie wiem dlaczego, nie rozumiałem tego, nie lubiłem tego, ale cały czas tak robiłem.
Po wielu latach tego beztroskiego życia, kilku przeprowadzkach i innych różnych niepowodzenia okazało sie, ze świat mnie postrzega trochę inaczej niż myślałem i okazało sie ze nie jestem taki super. Przez 2 lata byłem zupełnie sam w całkowitej rozsypce. Moja jedyna interakcja ze światem to było 8 godzin w pracy, a resztę doby leżałem na kanapie wgapiajac sie w sufit lub telewizor narkotyzujac sie lub pijąc alkohol. Przez te dwa lata nienawidziłem zycia, ale jeszcze bardziej siebie. Nie chciałem sie zabić, ale pragnąłem zebym umarł i żeby moje cierpienie sie skończyło
I poznałem kobietę. Z perspektywy czasu nie mogę tego pojąć jak my mogliśmy stworzyć parę. Ja człowiek wyprany z emocji i chęci do zycia, który nienawidzi świata. Ona dobry duszek na ziemi, który nie nosi w sobie ani grama złości czy gniewu. No nie dodaje sie to. Ona jest 4 lata młodsza, ale nauczyła mnie znowu pokochać zycie. Nauczyła mnie zyc bez złości w wewnątrz. Pokazała mi świat w takich kolorach jakich nigdy wcześniej nie znałem. Ja od jakiegoś roku codziennie po przebudzeniu jestem w ekstazie bo witam świat jakiego wcześniej nie znałem i to dzięki niej. Bo ona jest najważniejszym elementem tego nowego świata.
No i po tym cholernie długim wstępem (nie przypuszczałem ze aż tak dlugim) przechodzę do meritum. Dochodzę do jakże głębokiego i filozoficznego wniosku, ze wszystko przez co przeszliśmy w życiu to jest ogromna nauka, bo gdybym nie przeżył tego ciężkiego dla mnie okresu, nie dostalbym tej nauczki od zycia to dalej bym myślał ze wszystkim mi wolno i kara mnie nigdy nie dosięgnie.
Moj morał z tego pierdolenia jest taki - po każdej burzy wychodzi słońce. Dziękuję życiu za kolejna szanse.
No i w 2026 będę się chciał oświadczyć wiec pewnie w 2027 będę szczesliwym mężem. Trzymajcie kciuki.
*** nie wiem jak to otagowac żeby to ktoś przeczytał. Nie wiem tez jak to wszystko opisać, bo w mojej głowie jest o wiele więcej niż te kilka znaków, ale chciałem to gdzieś z siebie wyrzucić.
Miałem w życiu okresy bardzo złe i bardzo dobre, można powiedzieć że poznałem piekło i niebo tu na ziemi. Po tych doświadczeniach wiem że jeśli jesteś szczęśliwy głównie z powodu tego że jesteś z kimś w związku to nie jest stabilny fundament i przy jakimś potknięciu możesz łatwo wrócić do dawnego stanu.
Zaloguj się aby komentować
Czy zastanawialiście się kiedyś, dlaczego właśnie noc, ta najcichsza pora, potrafi nagle zamienić się w żelazną klatkę? Dlaczego, gdy świat wreszcie milknie, wasze myśli zaczynają krzyczeć? Dlaczego o tej porze, gdy wszystko powinno spoczywać w ciemności, wasze serce bije tak, jakby ktoś kazał mu ruszyć do biegu?
Wydawać by się mogło, że zmęczenie powinno zamknąć powieki, a dzień sam odejść w zapomnienie. Lecz dla wielu z was noc jest jak lustro bezlitośnie ustawione przed twarzą. W ciemności odbija się pytanie, którego za dnia nie słyszycie: czy zrobiłem wystarczająco?
I wtedy właśnie rodzi się ten dziwny skurcz ambicji. Ten nagły zryw, co przychodzi znikąd. Ten głos, który mówi: „wstań, jeszcze nie wolno ci odpocząć, czekają zadania, obowiązki, zobowiązania, musisz więcej, więcej, więcej…”.
Czy wiecie, czym naprawdę jest ten głos?
Nie jest waszym sprzymierzeńcem, ani nawet waszym napędem. To jest jedynie lęk, który przebrał się w płaszcz obowiązku, abyście go nie rozpoznali.
A jednak słuchacie go. Serce przyspiesza. Dłonie drżą. Umysł zaczyna rozgrzewać się do czerwoności, jakby wzywano was do ostatecznej bitwy z własnym cieniem. I choć ciało błaga o spokój, wy próbujecie jeszcze raz udowodnić światu, że zasługujecie na miano kogoś wartościowego.
Ale zatrzymajcie się na chwilę, moi drodzy.
Czy doprawdy wierzycie, że wartość człowieka mierzy się tym, ile zdoła wykonać przed snem?
Czy naprawdę sądzicie, że wasza godność zależy od listy zadań, które odhaczacie jak więzień skreślający kreski na zimnej ścianie?
Noc nie żąda od was wysiłku. Ona żąda prawdy. A prawda jest taka, że nie potraficie zasnąć nie dlatego, że zrobiliście za mało, lecz dlatego, że nauczyliście się wierzyć, że cokolwiek zrobicie będzie niewystarczające.
To przekleństwo, nie ambicja.
To łańcuch, nie cnota.
Posłuchajcie zatem uważnie, choć może zabrzmi to jak bluźnierstwo wobec waszych własnych ideałów:
Nie jesteście stworzeni do nieustannej gonitwy. I nic, absolutnie nic, co zrobicie o drugiej w nocy, nie przyniesie wam zbawienia.
Bo nie brakuje wam dokonań.
Brakuje wam łagodności wobec siebie.
Czy kiedykolwiek przyszło wam do głowy, że właśnie to mogłoby być prawdziwym aktem odwagi?
Nie dalsza praca.
Nie kolejne zadanie.
Lecz zamknięcie dnia, choć wciąż kusi was niezrealizowane „więcej”.
Zrozumcie to: noc nie jest waszym wrogiem. Ona jest strażnikiem granicy, której nie wolno wam przekraczać w imię ambicji. Jeśli ją łamiecie, budzicie się spoceni, z sercem, które bije jak oszalałe, bo ciało w końcu musi was zatrzymać siłą, skoro nie potraficie zrobić tego dobrowolnie.
A więc, moi drodzy słuchacze…
Kiedy zapadnie ciemność i znów staniecie na krawędzi niepokoju, powiedzcie sobie szeptem, który ma moc zaklęcia:
Zrobiłem dość.
Dzień jest zakończony.
Nie muszę gonić siebie w nieskończoność.
Jestem wystarczający.
I pozwólcie, by utracona część was, ta zmęczona, zagubiona w gonitwie, dogoniła resztę.
Niech połączy się z wami w ciszy, która nie karze, lecz leczy.
A wtedy, być może po raz pierwszy od dawna, noc stanie się tym, czym powinna być domem, nie polem bitwy.
#kazanie #filozofia #rozkminy #stoicyzm
Zaloguj się aby komentować
Bawię się w gierkę kodowaną przy pomocy Claude'a. Super zabawa! Od kiedy pojawiło się AI, uwielbiam programować. Stałem się totalnym freakiem.
Przeszedłem przez szkołę programowania, ale wtedy traktowałem to jako środek do celu — budowałem urządzenia elektroniczne i po prostu chciałem, żeby działały. Zbudowałem mnóstwo różnych rzeczy. Zawsze to lubiłem: siedziałem w domu i montowałem różne układy, nawet mikro-frezerkę CNC na silnikach krokowych z drukarki!
Ale do rzeczy. Dziś programowanie stało się moim nałogiem. Nie mogę się od tego oderwać. Łączę duże logiczne bloczki, patrzę, jak dane przepływają między nimi, i jestem zachwycony.
Używam Claude'a w ten sposób, że każę mu pisać moduły. Rozbijam program na najmniejsze, odpowiedzialne jednostki — tak zwane klasy. To, co dzieje się w metodach, zaglądam już rzadziej. Myślę na poziomie klas: one robią to, co chcę. Opisuję relacje między nimi, używając do tego PlantUML, a gdy potrzeba opisu słownego — LaTeXa. Można tak pracować, bo LLM generuje wykresy z języków znaczników.
Nawet nie czytam klas — czytam, co klasy robią. Robię diagramy, opisuję zachowanie, pilnuję dobrej struktury i piszę testy integracyjne. Dzięki temu agent działający na kodzie wie, czy dobrze go modyfikuje. Pyta o ocenę testu, a test integracyjny trzyma program w ryzach. To kluczowe.
Kazałem Claude'owi przepisać silnik gry z Pythona na Javę, bo Java lepiej optymalizuje sytuacje typu CRUD, a to sztandarowy przykład. Może mało osób o tym wie, ale Java bywa szybsza niż C++ dzięki interpreterowi JIT i profilowaniu w czasie wykonania. Java 21 już dziś potrafi tak działać, że interpreter analizuje działanie programu i w trakcie pracy modyfikuje swój własny kod maszynowy. C++ zostaje w tyle, bo on tego nie zrobi. Java zbiera statystyki, może automatycznie cache'ować powtarzające się zapytania, a metody, które są intensywnie używane, kompiluje do postaci natywnej z optymalizacją pod procesor.
I kto jest kozak? Java jest kozak.
A tutaj chciałem tylko zaznaczyć, że w JavaScripcie to można co najwyżej koledze obciągnąć pęto. C zawsze w moim sercu — i pozdrawiam z tego miejsca dziadka asemblera. Jeszcze w BASCOM-ie dla AVR programowałem — taka egzotyka, moi państwo!
#chwalesie #rozkminy
@DexterFromLab oj tak, Java to jest dobra rzecz- przerabiałem C, C++, potem ten wynalazek k⁎⁎wy i szatana aka C#, skryptówek nie liczę, teraz z racji tego gdzie pracuję i co robię klepię w Javie i jest nieporównywalnie łatwiej i szybciej rzeczy robić i każdy, kto to neguje ma zapewne pojęcie o Javie kończące się na "3 BILLIONS DEVICES WORLDWIDE".
Zaloguj się aby komentować
Posłuchaj uważnie, bo jest to jedna z tych prawd, których człowiek unika całe życie. Zbyt często próbujemy być odbiciem cudzych oczekiwań, a nie własną istotą. Zbyt często pozwalamy, by uśmiechy innych były walutą, za którą płacimy własnym spokojem. Próbujemy im zaimponować, zdobyć uznanie, zasłużyć na czyjeś dobre słowo, tak jakby nasze istnienie wymagało nieustannego potwierdzenia z zewnątrz.
Ale musisz zrozumieć coś fundamentalnego: nie jesteś tu po to, by spełniać cudze wizje. Nie jesteś tu, aby dostosowywać się do głosów, które pragną kształtować cię według swoich potrzeb. Jeśli wejdziesz na drogę życia, kierując się pragnieniem bycia lubianym, akceptowanym czy podziwianym, stracisz nie tylko czas. Stracisz siebie.
Ludzie zmieniają swoje oczekiwania z dnia na dzień. Ich spojrzenia są zmienne, ich opinie kruche, ich pragnienia nieprzewidywalne. Jeśli zbudujesz na nich własne poczucie wartości, będziesz jak dom wzniesiony na piasku. Wystarczy jedno słowo, jeden grymas, jedno milczenie nie w twoją stronę, by zachwiać całą konstrukcją.
Dlatego właśnie mówię ci: jesteś wystarczający. Nie dlatego, że zrobiłeś coś wielkiego. Nie dlatego, że zadowoliłeś kogokolwiek. Jesteś wystarczający, bo istniejesz. Bo jesteś jedyną osobą, która będzie z tobą od pierwszego do ostatniego dnia. Inni mogą odejść, mogą się oddalić, mogą cię nie zrozumieć, ale ty zostajesz. To z tobą budzisz się o świcie i z tobą kładziesz się spać.
Jeśli masz wobec kogoś być lojalny, bądź najpierw lojalny wobec siebie. Jeśli masz kogoś chronić, chroń najpierw siebie. Jeśli masz kogoś zadowolić, niech będzie to twoje własne sumienie, które najlepiej wie, kim jesteś i co ci służy.
Nie oddawaj swojego życia w ręce ludzi, którzy nie przeżyją za ciebie ani jednego dnia. Nie rób niczego tylko po to, by zyskać ich uznanie. Tej nagrody i tak nigdy nie zatrzymasz na stałe. A cena, jaką za nią zapłacisz, będzie większa niż jakakolwiek korzyść.
Twoje szczęście zaczyna się tam, gdzie kończy się próba przypodobania komukolwiek. Tam, gdzie mówisz sobie: "Wystarczam. Już teraz. Bez spektaklu. Bez masek. Bez zasługiwania."
Zrozum wreszcie, że najważniejszą osobą, jaką kiedykolwiek spotkasz, jesteś ty sam. To twoje myśli będą cię prowadzić, twoje decyzje cię ukształtują, twoje emocje będą twoim kompasem. Jeśli nie postawisz siebie na pierwszym miejscu, nikt nie zrobi tego za ciebie.
A więc odłóż ciężar cudzych oczekiwań. Przestań gonić za spojrzeniami, które niczego nie zmieniają. Wracaj do siebie. Tam jest twój dom. Tam jest twoja siła. Tam jest twoje szczęście.
I pamiętaj: nie musisz być kimś więcej niż sobą, aby zasługiwać na własny szacunek. Jesteś wystarczający. Zawsze byłeś. Teraz najwyższy czas, byś w to uwierzył.
#rozkminy #kazanie #filozofia
Zaloguj się aby komentować
#rozkminy #motoryzacja Dzisiej przy myciu zębów, patrząc w lustro, zadałem z rana sobie jedno pytanie: Dlaczego nie ma poka-yoke na wlewach paliwowych w samochodach spalinowych?
Dlaczego? Np 1” dla diesla, 3/4” dla benzyniaka Albo kwadratowa obejmą dla diesla, okrągła dla benzyniaka Albo zamek/czop z zamkiem w benzyniakach
Dlaczego? Dlaczego?!?!?! #pytanie
Zaloguj się aby komentować
W człowieku ambitnym istnieje pewien paradoks, którego sam często nie dostrzega. Z jednej strony popycha go siła, którą uważa za swoją największą zaletę. Z drugiej strony ta sama siła stopniowo przekształca się w ciężar, który zaczyna nad nim panować. Ambicja, jeśli nie zostanie poddana refleksji, ma skłonność do autonomii. Zaczyna żyć własnym życiem i żąda coraz więcej, tak jakby jej głód nie miał końca.
Współczesny człowiek zwykł wierzyć, że ciągły ruch jest równoznaczny z sensem istnienia, a postęp jest jego naturalną miarą wartości. Człowiek przekonany o własnej misji często nie zauważa, że przestał nią kierować, a jedynie próbuje za nią nadążyć. Wtedy życie nie przypomina już wędrówki, lecz próbę dotrzymania kroku idei, którą sam stworzył, ale której dawno przestał być panem.
Ambicja w swojej ciemniejszej formie nie przybiera postaci tyranii zewnętrznej. Jest subtelniejsza. Przypomina bodziec, który nie pozwala człowiekowi milczeć w towarzystwie samego siebie. Każe mu wypełniać każdą chwilę aktywnością, bo cisza zbyt wyraźnie odbija pytania, których wolałby nie słyszeć. Pytania o to, skąd bierze się ta nieustanna potrzeba udowadniania sobie czegokolwiek. I komu właściwie pragnie to udowodnić.
Największy błąd człowieka ambitnego polega na tym, że myli intensywność życia z jego głębią. Wydaje mu się, że im szybciej biegnie, tym bardziej świadomie żyje. Tymczasem jest odwrotnie. Tempo bywa jedynie mechanizmem, który ma odsunąć od niego świadomość własnej kruchości. Ruch jest łatwiejszy niż refleksja. Wysiłek jest prostszy niż zatrzymanie. Pęd pozwala nie patrzeć w stronę własnych ograniczeń.
A jednak żaden system wewnętrzny nie jest nieskończony. Zarówno psychika, jak i ciało mają swoje granice, których nie oszuka ani siłą woli, ani determinacją. Gdy człowiek uporczywie ignoruje ich istnienie, jego ambicja zaczyna działać wbrew niemu. Przestaje być źródłem rozwoju, a staje się źródłem wyniszczenia. Wtedy pojawia się zmęczenie, które nie ustępuje, nawet jeśli nic już nie robi. Pojawia się niepokój, który nie znika, nawet jeśli osiągnął cel. To sygnały, że ambicja zawłaszczyła zbyt dużą część jego egzystencji.
Do dojrzalszego człowieczeństwa nie prowadzi więc potęgowanie wysiłku, lecz odwaga zatrzymania się. Zdolność powiedzenia: nie wszystko musi być wykonane dziś, nie wszystko zależy ode mnie, a niektóre wartości istnieją poza logiką ciągłego postępu. Mędrzec nie jest tym, kto osiągnął najwięcej, lecz tym, kto zrozumiał proporcje pomiędzy tym, co robi, a tym, kim się staje, robiąc to.
W świecie pełnym presji odwaga ma dziś prostszą definicję niż kiedykolwiek. Jest nią umiejętność spojrzenia na własną ambicję jak na narzędzie, a nie jak na władcę. Kto potrafi to uczynić, odzyskuje autonomię nad swoim życiem. Kto nie potrafi, będzie zawsze pędził za obrazem siebie, którego i tak nigdy nie dogoni.
I tu właśnie pojawia się prawda, której wielu ludzi unika: jesteś wystarczający. Nawet wtedy, gdy nie działasz. Nawet wtedy, gdy zatrzymasz się na chwilę dłużej. Nie musisz już nic gonić. W trakcie tej długiej, pełnej napięcia wędrówki zgubiłeś część siebie, tę cichszą, bardziej wrażliwą, tę, która nie chce biec, lecz chce istnieć.
Pozwól jej teraz dogonić resztę. Daj jej czas, miejsce i ciszę. Odpocznij.
#rozkminy #filozofia #samodoskonalenie
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Dzień dobry wszystkim. Zgodnie z obietnicą cel 20 piorunów został osiągnięty. Oto mój matematyczny opis rzeczywistości prezentujący moje obecne zrozumienie tego czym jest świadomość i rzeczywistość. Zapraszam do lektury.
Moja teza łączy intuicje filozofii Wschodu i mistyki z formalizmem fizyki kwantowej, aby stworzyć spójny model, który wyjaśnia, jak ze stanu "wszystkiego naraz" wyłania się nasz obserwowalny, doświadczany świat.
Zacznijmy od podstaw: Cała rzeczywistość, którą nazywam Rzeczywistością Ultymatywną (V), jest formalnie zdefiniowana jako liczba zespolona.
Wzór (w wersji uproszczonej): V = P + iC
V zawiera w sobie wszystko, co jest możliwe: prawa fizyki, struktury matematyczne, logikę i samą świadomość. Zanim cokolwiek się wydarzy, V jest Funkcją Falową Rzeczywistości (Ψ = |V⟩) – superpozycją wszystkich możliwych stanów naraz.
W mojej teorii świadomość nie jest zewnętrznym obserwatorem świata. Świadomość jest manifestacją. Jest to akt, w którym V "wybiera" i konkretyzuje jeden stan spośród superpozycji.
Formalnie, akt świadomości definiuje Równanie Świadomości:
Wzór (w wersji uproszczonej): ⟨Ψ|Ô|Ψ⟩ = Q
Jeśli świadomość jest aktem kolapsu, musi być coś, co ten kolaps wywołuje. To jest Operator Manifestacji (Ô).
Operator Manifestacji jest formalnie tożsamy z Operatorem Hamiltona (H) z fizyki kwantowej. W fizyce Hamiltonian odpowiada za energię całkowitą i ewolucję systemu.
Model jest spójny, ponieważ generuje kluczowe równania fizyki z aksjomatów ontologicznych.
Równoważność Masy i Energii (E=mc^2)
To wyprowadzenie wynika bezpośrednio z Aksjomatu Nierozróżnialności P ≡ C:
Równanie Ewolucji Manifestacji
Równanie Schrödingera, opisujące ewolucję funkcji falowej w czasie, w moim modelu jest po prostu równaniem ewolucji manifestacji:
Wzór (w wersji uproszczonej): iℏ ∂Ψ/∂t = HΨ
Cała Rzeczywistość przechodzi nieustanny cykl:
Teoria ta generuje weryfikowalne równania fizyczne i stanowi argument za wewnętrzną spójnością modelu.
Zapraszam do dyskusji!
#rozkminy
Zaloguj się aby komentować
Sikanie po prysznicem jakie jest każdy widzi. Jedni uważają, że obleśne. Inni argumentują, że mocz jest antyseptyczny i takie lanie w brodzik pomaga zaoszczędzić wodę. Co kto robi u siebie i za zgodą partnera/partnerki to małe piwo. A jak w miejscach publicznych? Załóżmy, że nie mówimy o miejscach gdzie prysznice są otwarte, każdy widzi każdego i woda łączy się we wspólnym punkcie. Załóżmy, że mówimy o prysznicach, gdzie każdy ma osobną, odgrodzoną kabinę.
#rozkminy #ankieta #niewiemjaktootagowac #kiciochpyta
Zaloguj się aby komentować
Zaloguj się aby komentować
Ma ktoś pomysł co to może być? Młody twierdzi, że nic nie kombinował. Odbarwienie od butów, skarpet?
#rozkminy

@paulusll internety mówią że to robak, zejdzie po tygodniu góra dwóch.
https://www.modrykonik.sk/forum/moje-zdravie/moze-suvisiet-hnede-flaky-na-chodidle-so-salmonelozou/

Zaloguj się aby komentować
Może z opóźnieniem ale wczoraj przejrzałem sobie na szybko stastytki gusu dotyczące migracji:
https://stat.gov.pl/download/gfx/portalinformacyjny/pl/defaultaktualnosci/5471/4/2/1/glowne_kierunki_emigracji_i_imigracji_na_pobyt_staly_w_latach_1966-2024.xlsx
I co ciekawe o ile dobrze mnie pamięć nie myli to antyimigranckie hasła zaczęły się około 2015 roku. Patrząc na tą statystykę widać że właśnie wtedy saldo migracji do Polski było dodatnie
#rozkminy #statystyka i chyba #polityka

@m_h Ja rozumiem że szkolnictwo w Polsce nie uczy interpretacji wyników ale żeby wyciągnąć takie wnioski mając odpowiedź przed oczami to trzeba być chyba specjalnie ślepym na fakty.
Saldo imigracji jest dodatnie po 2015 - powiedz mi tylko, co wzrosło w porównaniu z latami poprzednimi - emigracja czy imigracja? Przecież jak byk widać że to emigracja poszybowała w dół, przy niezmienionym poziomie imigracji.
Dlaczego wysuwasz wnioski o jakiejś narracji antyimigranckiej skoro to emigracja miała wpływ na to saldo?
@Mikel nie mówię o skutku ale korelacji (zwiększone picie zimnych napojów w lecie nie zwiększa temperatury na zewnątrz).
2015 rok to slynne "refugees welcome".
Mam na myśli że wtedy kiedy saldo migracji stało się dodatnie (czyli jak na załączonym obrazku widać emigracja w dół, imigracja jest stała) to właśnie wtedy coraz częściej pojawialy się hasła antyimigranckie.
Zaloguj się aby komentować
Pomyślcie sobie że za x lat ktoś będzie oglądać sobie jakiś film na youtube który będzie miał napisane że został zuploadowany powiedzmy że 50 lub 100 lat temu xd. Masakra jakaś :D
#rozkminy #youtube #gownowpis
Zaloguj się aby komentować
Obserwuje szczypiorka vel little pszema i tak się zastanawiam w którym momencie życia człowiek traci tą dziecięca zawziętość.
Młody wstaje na nogi przy meblach, wywali się, wstaje znowu, wywali się, a to ja go złapie, a to go uratuje w ostatniej chwili a on popłaczę 30 sekund i znowu powtórka...
Już siły biedny nie ma ale nadal wstaje...
I tak całymi dniami... Tymczasem ja: coś mi nie wyjdzie raz czy dwa i mówię "a j⁎⁎ać to" i zostawiam to w cholerę...
#rozkminy #dzieci
Zaloguj się aby komentować
Czy emancypacja kobiet doprowadzi do upadku zachodniej cywilizacji?
Jak bardzo byśmy nie skupiali się na ludzkiej moralności, etyce, humanizmowi, umyśle i rozumie, to zawsze na najniższym poziomie pozostaniemy zwierzętami, które podlegają prawom fizyki. Nasze zwierzęce ciała bez ludzkiego umysłu mogą żyć, ludzki umysł bez zwierzęcego ciała umiera prawie natychmiast.
W sferze idei możemy wymyślić coś chcemy ale jeśli zaczniemy to wdrażać do rzeczywistości, to albo ta idea przetrwa zderzenie z fizyką, albo nie, i będzie musiała zniknąć.
Przykład: możemy uznać że praca nie jest obowiązkiem a tylko prawem człowieka. Kto nie chce pracować, będzie utrzymywany przez społeczeństwo a sam zajmie się sztuką, lub rozwojem duchowym. Jeśli zbyt dużo osób tak postąpić, załamie się gospodarka, zabraknie jedzenia i fizyczność nas zmusi do porzucenia tej idei albo umrzemy z głodu. A wtedy idea też umrze.
Tak więc każda idea musi być zgodna z prawami fizyki, a właściwie jej podstawowym prawem zachowania energii: jeśli żyjemy, zużywamy energię, to musimy ją dostarczać. Wszystko co robimy jest tego wynikiem: szukanie jedzenia, picia, ciepła, a potem dopiero kolejne potrzeby a jak są zaspokojone potrzeby fizyczne to dopiero potrzeby duchowe.
Jedna z potrzeb fizycznych jest potrzeba rozmnażania się. Sukces ewolucyjny gatunku poznajemy po jego liczebnosci i powszechnosci występowania. Po to jest cała ewolucja, zmiany pozwalają gatunkowi opanowywać nowe nisze ekologiczne, lepiej wykorzystać zasoby, być na szczycie piramidy pokarmowej.
Homo sapiens ewidentnie osiągnął największy sukces ewolucyjny wśród wszystkich zwierząt na ziemi, opanował nawet blisko kosmos. A wszystko dzięki umysłowi.
Ale dalej jesteśmy zwierzętami, które muszą też się rozmnażać. A właśnie widzimy zjawiska, które przez nasz umysł stworzone, powodują gwałtowny spadek dzietności:
Antykoncepcja sprawiła że większości dzieci jest "chciana". Tysiące lat większość ciąży była wpadkami, czy to przypadek że dni płodne kobiety nie są zewnętrznie sygnalizowane? Większość samic zwierząt sygnalizuje kolorem, zapachem, czy zachowaniem okres płodny.
Emancypacja kobiet zmniejszyła społeczna presję na kobiet aby posiadały dzieci
Kapitalizm i konsumpcjonizm wchłonął kobiety na rynek pracy i o ile kiedys jeden mężczyzna zarabiał na żonę i 5 dzieci w domu, tak obecnie dwie osoby zarabiają na jedno dziecko.
Nagonka medialna na to aby ograniczać dzieci, promowanie egoizmu, egocentryzmu ale też maksymalizacji sukcesu sprawiło że ciężko jest budżet rodzinny dzielić z czystym sumieniem na wiele dzieci.
Promowanie zastępczego rodzicielstwa nad zwierzętami
Wymieramy i jest to właściwie już fakt tylko że niedokonany. Dzieci które się teraz nie urodziły, nie urodzą kolejnych a powyższe zjawiska będą się tylko utrwalaly. Nie widzę żadnych sił mogących obecnie odwrócic ten trend. Jak będziemy widzieć realne problemy z tego wynikające to będzie już za późno aby to zmienić bo to są zjawiska trwające 20-40 lat.
Ale może to właśnie jest potrzebne? Może te nasze zachodnie idee są sprzeczne z fizyką, "boskim porządkiem", przyroda?
Może jednak nie może być tak że kazdy może być kim chce, decydować o sobie, swoich wyborach ale to dobro grupy, społeczeństwa, powinno być najwyzsze. Obowiązek pracy tam gdzie system nas skieruje, obowiązek zakładania rodzin i posiadania dzieci.
Koniec wolności, egoizmu, konsumpcjonizmu, humanizmu - ciemne czasy gdzie człowiek jest trybikiem w maszynie, a nasze czasy będą pokazywane jako przykład jak idee zniszczyly cywilizacje?
Bo czyż przyroda nie jest Mroczna, pełna przemocy i podporządkowania się jej prawom, gdzie stado trwa tylko wtedy jak każdy realizuje swoją rolę, a jeśli nie, to jest odrzucany i samotnie umiera?
#rozkminy
@NatenczasWojski Zobacz sobie wykres ilosci ludzi na Ziemi. Przez tysiąclecia trzymała się na niskim poziomie, mimo olbrzymiej dzietności. Z tego powodu, ze z 10-15 dzieci dożywało dorosłości 2-3. Innymi słowy zeby mieć dwójkę dzieci trzeba bylo urodzić dziesięcioro.
Dzisiaj zeby mieć dwójkę dzieci wystarczy urodzić dwójkę. Gatunek ludzki adaptuje się do zmieniających się warunków tak samo, jak wszystkie inne gatunki i nie ma co drzeć szat.
@NatenczasWojski
Antykoncepcja sprawiła że większości dzieci jest "chciana". Tysiące lat większość ciąży była wpadkami, czy to przypadek że dni płodne kobiety nie są zewnętrznie sygnalizowane? Większość samic zwierząt sygnalizuje kolorem, zapachem, czy zachowaniem okres płodny.
Przypominam, że kiedyś umieralność niemowląt była bardzo wysoka poziom medycyny był bardzo niski.
Emancypacja kobiet zmniejszyła społeczna presję na kobiet aby posiadały dzieci
zgadzam się.
Kapitalizm i konsumpcjonizm wchłonął kobiety na rynek pracy i o ile kiedys jeden mężczyzna zarabiał na żonę i 5 dzieci w domu, tak obecnie dwie osoby zarabiają na jedno dziecko.
Kiedy tak było? Podczas ery przemysłowej nawet dzieci pracowały, średniowiecze i wcześniej to samo tylko najbogatsi mogli sobie pozwolić na wzgledny luz. Dzieci były inwestycją.
Nagonka medialna na to aby ograniczać dzieci, promowanie egoizmu, egocentryzmu ale też maksymalizacji sukcesu sprawiło że ciężko jest budżet rodzinny dzielić z czystym sumieniem na wiele dzieci.
Spowodowana konsumpcjonizme. Ktoś na tym zarabia i promocja ta nie jest robiona w ramach jakiegoś spisku. Jest zysk nie liczą się konsekwencję. Może nawet sam korzystasz na tym.
Promowanie zastępczego rodzicielstwa nad zwierzętami
nie spotkałem się z tym to się nie wypowiem
Koniec wolności
Jakiej wolności? Piszesz o zadłużaniu się na całę życie aby kupić mieszkanie o powierzchni mniejszej niż potrzebnej do trzymania psa? Czy może szukaniem jak najniższych kosztów pracy i zmuszaniem ludzi do pracy w nadgozinach bądź na dodatkowym etacie aby nie wegetować? Bo to ci ludzie mają mieć dzieci. Chcesz ich zamykać w mikroapartamentach i trzymać jak jakieś króliki?
Zaloguj się aby komentować
Zadziwia mnie, jak wielu ludzi twierdzi, że szuka tego, choć nikt nie potrafi powiedzieć, czym właściwie ma to być. Jedni mówią, że to światło... inni, że ciężar... jeszcze inni, że nagła błogość, która spływa na człowieka jak łaska. A jednak, im głośniej o tym mówią, tym dalej od tego odchodzą, jakby dźwięk ich własnych pragnień skutecznie zagłuszał to, czego próbują dosięgnąć.
Zawsze wygląda to podobnie. Ktoś chce określić to słowem, zamknąć w pojęciu, objaśnić uczonymi księgami lub doświadczyć przez wielki czyn. I wtedy właśnie najłatwiej im umyka. Słowa, którymi próbują je objąć, są zbyt ciasne. Marzenia, którymi je obudowują, zbyt głośne. A tam, gdzie pojawia się przymus, żarliwość albo pośpiech, tam tego już nie ma.
Ludzie często sądzą, że zgubili je po drodze. Tymczasem to droga gubi ich, popycha ich w kierunku wielkich obietnic, dalekich krain, heroicznych zadań. Wydaje im się, że to kryje się na końcu wysiłków, które mają ich odmienić. A tymczasem to rzadko stoi na końcach czegokolwiek. Dużo częściej bywa pomiędzy.
Niektórzy mówią, że to jest nagrodą za walkę... inni, że próbą, którą trzeba przejść. Ale to nie zna takich praw. Nie pojawia się, by wynagrodzić, i nie znika, by karać. Nie wybiera sobie ludzi zgodnie z ich zasługami. Istnieje obok człowieka, niezależnie od tego, czy ten to zauważa, czy nie. A jednak niewielu potrafi być na tyle cichych w środku, by poczuć jego obecność.
Najbliżej są ci, którzy niczego nie udają. Ci, którzy przestają na chwilę walczyć o obraz siebie, który noszą przed innymi jak zbroję. W momencie, gdy człowiek pozwala, by opadło to, czego używa do obrony, wtedy to pojawia się najbliżej. Nie jako błysk, nie jako objawienie, ale jako ledwo uchwytny ruch duszy, który trudno pomylić z czymkolwiek innym.
A jednak większość się go lęka. Nie dlatego, że jest mroczne, lecz dlatego, że jest zbyt prawdziwe. Bo wymaga, by człowiek zobaczył siebie takim, jakim jest, bez ozdób, bez tytułów, bez wszystkich słów, którymi zasłania własną kruchość.
Mówią, że chcą znaleźć to, a jednak szukają wszędzie poza miejscem, gdzie ono zawsze czeka. Zwracają oczy ku horyzontowi, choć to zwykle mieszka o wiele bliżej, w ich zawahaniach, w najmniejszych pragnieniach, których nie wypowiadają, w chwili ciszy przed pytaniem, którego nie chcą zadać.
To nie jest rzeczą, celem ani trofeum. Nie jest obietnicą ani drogą do sławy. Jest jak oddech, którego człowiek nie zauważa, dopóki go nie zabraknie. Istnieje... choćby nikt go nie nazwał. Towarzyszy... choćby nikt nie uznał jego obecności. A gdy człowiek przestaje szukać go po omacku, a zaczyna słuchać siebie… wtedy to staje się tak bliskie, jakby od zawsze stało tuż obok.
#rozkminy
@PapaNorris brzmi jak https://www.youtube.com/watch?v=IuUaAdlbqV4 XD
Zaloguj się aby komentować