W piwnicy bloku gdzie mieszkam doszło do egzorcyzmu.
Nie. Nie żartuję. Mówię serio. Jest to chyba najbardziej popierdolona rzecz jakiej byłem świadkiem i uznałem że czas się podzielić z Hejto
No więc tak, od początku - mieszkam sobie w Aarhus, w Danii. Wynajmuję mieszkanie na parterze. Technicznie powinienem mieć jedynie dwóch sąsiadów. Mieszkam na skraju budynku więc jedynie powinni być sąsiedzi na lewo oraz nade mną.
Powinni. Bo firma która jest właścicielem budynku postanowiła jednocześnie wynająć piwnicę do celów komercyjnych...
No I tak się złożyło, że tą piwnicę wynajął czarnoskóry pastor który prowadzi w niej chrześcijańskie studio nagraniowe xD Serio, nagrywają te swoje (czarne) msze na Facebooku itd. Zazwyczaj słyszymy z dołu śpiewy, gospelle i tego typu cuda wianki. Raz na jakiś czas się drą również do Boga, wiecie, mówiąc językami itd. Jeśli kiedykolwiek widzieliście amerykańskie kościoły baptystów czy też innych protestantów gdzie ludzie mdleją gdy pastor ich dotyka to wiecie o co chodzi xD
Dobra. Może i są trochę wkurwiający bo się niesie ich jęczenie ale ogólnie niegroźni. No ale jednego wieczoru, tak jakoś około 23:00 darli się mocniej niż zwykle. Wraz z żoną trochę już wkurwieni postanowiliśmy zejść na dół i zażądać by się uciszyli.
Tak więc schodzimy na dół i słyszymy jęki kobiece. No nie powiem. Pierwsza nasza reakcja to "o k⁎⁎wa, ru⁎⁎⁎ją się". Druga myśl "No... mają tam TV studio. Może wynajmują po godzinach i za dnia jest Bozia a wieczorami jest Porno?"
No ale c⁎⁎j, jak już zszedłem to uznałem że tak czy siak są za głośno. Podchodzę do drzwi, ręka już w górze ułożona w pięść gdy słyszę zza drzwi
IN THE NAME OF JESUS I EXPEL YOU DEMON
<o k⁎⁎wa.png>
No nie miałem tego na mojej kartce z bingo. Z żoną trochę byliśmy zszokowani. No bo... pukać? Jeszcze te świry uznają że jestem jakimś pomniejszym demonem co to próbuje przeszkodzić. Sekundę później słyszymy krzyk kobiety. Tym razem ewidentnie nie w ekstazie.
No I teraz pytanie co dalej. Policja? "Halo, mamy egzorcyzm w piwnicy". Z perspektywy czasu myślę że powinienem był tak zrobić. Ale no zawahałem się. Nie byłem nawet pewien czy to jest nielegalne czy coś. No stchórzyłem, przyznaję.
Zamiast tego nagrałem całość zza drzwi i wysłałem do landlorda xDD Po czym się wycofaliśmy. Jakoś po 10-15 min i tak ucichli więc nie jestem pewien czy patrol policji by dalej coś zastał...
Zaś landlord? Oj wkurwiony był. Zwłaszcza że przez przypadek na nagraniu uwieczniłem że te świry kradły prąd z części wspólnej xD No ja j⁎⁎ię wzięli kabel pod drzwiami poprowadzili i podłączyli się do gniazdka przy windzie XD
Nie dość że chuje są głośno to jeszcze czy ja nie dostanę podwyżki czynszu że część wspólna ma większe zużycie. Całe szczęście land lord zapewnił że nie (lol). A studio? Jak było tak i zostało. Chyba zainwestowali w lepsze pianki tłumiące dźwięki choć raz na ruski rok nadal słyszymy śpiewy xD
Morał z tej historii? Nie wiem, nie bójcie się dzwonić na policję jeśli komuś się może stać krzywda? Za granicą też jest pełno religijnych fanatyków? Nic oryginalnego nie wymyślę.
PS. Mam nagranie ale musiałbym je pociąć by nie było widać np. twarzy małżonki czy coś. Od czasu do czasu opowiadam tą historię znajomym i zazwyczaj nie dają wiary. Po odtworzeniu nagrania mają już inne zdanie xD
Jakieś telewizje na kiju? Już od dłuższego czasu widzę w wielu miejscach jakichś poparzonych mesjaszy z głośnikami i mikrofonem, co tam idą na "walki duchowe MMA" z lokalnymi ludźmi.
Ktoś coś wie o co w tym chodzi? Przecież to się nie ma prawa samo dziać bez kasy. To jest jakaś pralnia pieniędzy czy inna sekta a la Kacmajer? Wiecie coś więcej ?
@wiatraczeg "Stacja TBN Polska jest prowadzona przez polską fundację chrześcijańską Trinity Broadcasting Network Polska i utrzymuje się w 100% z własnych funduszy, to znaczy dzięki: Hojności naszych Widzów. Wsparciu Darczyńców."
Przeczytałem sobie niedawno Wyznania Augustyna z Hippony i muszę przyznać, że Augustyn zrobił na mnie spore wrażenie. Zdecydowanie bardziej on do mnie przemawia niż filozofia Tomasza z Akwinu. Jest to swego rodzaju jego autobiografia i historia stopniowego nawrócenia i dotarcia do Boga, ale nie tylko bo autor porusza również pewne kwestie metafizyczne jak chociażby to czym jest zło lub czas oraz zajmuje się interpretacją pewnych fragmentów biblii. Co ciekawe Augustyn odrzuca ideę by jego interpretacja musiała być jako jedna słuszna i akceptuje fakt, że inne osoby mogą rozumieć biblie inaczej krytykując tym popadanie w dogmatyzm. W ten sposób mówi wszystkim, że prawda jest czymś wspólnym i nienależny do nikogo więc nikt nie ma prawa przypisywać sobie posiadania wyłącznej racji.
To co jednak jest najważniejszą zaletą książki to opis jego osobistej stopniowej przemiany od człowieka zdemoralizowanego i wręcz zafascynowanego występkiem i hedonizmem w młodości do zainteresowania manicheizmem, a potem filozofią i w końcu nawróceniem na chrześcijaństwo jak pragnęła jego ukochana matka. Augustyn dobrze rozumie z jakimi zmaganiami i osobistymi słabościami musi się mierzyć człowiek na swojej drodze przemiany i pod tym względem jest to dzieło ponadczasowe i to nie tylko dla chrześcijan.
Zainteresowałem się nim głównie za sprawą filozofki, Hannah Arendt która opisała go jako jednego z niewielu filozofów uznających koncept wolnej woli. Inni filozofowie zwykle albo głosili prymat rozumu nad wolą jak wspomniany wcześniej Tomasz z Akwinu, albo wyznawali jakąś formę determinizmu, a starożytni filozofowie w ogóle się tym tematem nie zajmowali. W świecie dzisiejszym dominuje postawa scjentystyczna, a nauka w większości przypadków odrzuca pomysł wolnej woli. To samo dotyczy nauk socjologicznych i behawioralnych. Dla człowieka niechcącego uznać determinizmu ratunkiem może być już jedynie filozofia i religia. Augustyn w swoim dziele odwołuje się do obu tych rzeczy. Inna ciekawa sprawa to fakt, że Augustyn pojmował istotę człowieka jako czasową jeszcze przed takim Bergsonem czy Heideggerem. Obecnie myślę, że będę chciał w przyszłym roku przeczytać sobie jego Państwo Boże.
Czyli chyba 10-cio godzinny podcast, który w momencie pisania tego, sprawił, że tak naprawdę nie wiem co myśleć. Cała historia dotyczy doświadczeń byłych sióstr miłosierdziaMatki Teresy z Kalkuty, zarówno w kontraktach z nią samą, jak i pacjentami, innymi siostrami, światem? To, co przede wszystkim moim zdaniem go wyróżnia, to fakt, że nie czuć w nim biasów. Nie wiem, czy prawda* o Matce Teresie jest czymś powszechnym w roku 2024, więc jak ktoś wcześniej nie zetknął się z twórczością Christophera Hitchensa lub Aroupa Chatterjeego, to ten podcast może być lekkim szokiem. Dla mnie nie był, choć przyznam, że wiele źródeł pomijało - nie boję się tego nazwać wprost - piekło, przez jakie przechodziły same siostry miłosierdzia. Jeżeli wcześniej zetknęliście się z sektami, to w zasadzie pierwsze kilka odcinków będzie brzmiało bardzo znajomo, a miejscami przez myśl przejdzie - no tak, gotują żabę**. Kurde, tam nawet mieli lub nadal mają hasło, że miłość do Boga musi cię zniszczyć. No i tego jesteśmy świadkami w tych opowieściach. Niszczenia. Więzi, osobowości, duszenia emocji, traum, frustracji.
Sami autorzy wskazują w jednym z ostatnich odcinków, że odbiór będzie zależał od naszego nastawienia i systemu wartości. To co dla mnie jest jasne, to fakt, że MT nie wygląda, jak cyniczna, zła do szpiku kości osoba, którą przedstawiał Hitchens. Bliżej jej do obrazu Chatterjeego, w którym mamy osobę z wypaczonym systemem wartości, może nie do końca świadomie krzywdzącą sporo ludzi (tak, w podkaście jest też o pozytywnych rzeczach na temat tego "zakonu"). Są też pozytywy. Np. to, co robiła dla pacjentów śmiertelnie chorych na AIDS. Z innej strony są wzmianki o tym, o czym wspominali obaj w.w. autorzy o używaniu tych samych strzykawek na różnych pacjentach aż do stępienia igieł i w zasadzie braku diagnoz, co powodowało, że niektórzy mogli być zarażani śmiertelną chorobą, tak naprawdę cierpiąc na coś uleczalnego. Więc znowu, od nas zależy jak to ocenimy.
Cierpienie miało zbliżać do Boga, grzechem było praktycznie wszystko, a najlepszą pokutą było samookaleczanie, które miało miejsce każdego dnia (biczowanie, choć nie tylko). W podcaście będą wzmianki o przemocy seksualnej, nadużywaniu władzy, chorobach psychicznych i są też wątki polskie. Jest JPII, choć nie chcę wycinać z kontekstu jego wypowiedzi.
Cały podcast nie dotyczy tylko wydarzeń między 1950, a 1997 rokiem, bo przynajmniej dwie historie działy się stosunkowo niedawno.
Niżej z pamięci wrzucę wam kilka wypowiedzi byłych sióstr, warto wspomnieć, że każda z nich nadal ma wielki szacunek do MT.
Jako głowa swojego oddziału, zajmując się finansami miałam dostęp do niewyobrażalnych pieniędzy, dochodzących do 55mln dolarów, a nie mogłam tak po prostu kupić lodówki, by móc w niej trzymać leki. Gdy potrzebowałyśmy samochodu, dostałam przykazanie, by o niego żebrać, bo miało to przybliżyć darczyńcę do Boga. W zasadzie większość naszej działalności opierała się o darowizny. Gdy czegoś potrzebowałyśmy, musiałyśmy o to błagać. Nie miałabym z tym problemu, gdybyśmy fakycznie nie miały na to środków, ale te przecież były. Czułam, że błaganie o dary to kłamstwo.
Zmroziło mnie, gdy zobaczyłam inną siostrę, która wstrzyknęła spore ilości leku pacjentowi. Gdy zapytałam ją o właściwą dawkę, ta nawet nie wiedziała ile zaaplikowała przed chwilą. Matka Teresa wierzyła, że zaawansowana wiedza może być powodem do pychy, a ignorancja eliminowała ten problem. W końcu wszystkie byłyśmy tylko narzędziami w rękach Boga.
Kontakt z rodzinami był utrudniony, w zasadzie ograniczał się do jednego listu, raz w miesiącu, który i tak był sprawdzany przez matkę zakonu. Nie mogliśmy nic mówić o tym, co tu się dzieje, o naszej izolacji, czy samookaleczaniu.
Jedna historia została z Kelly na lata. Siostra przełożona wchodzi do kaplicy, podczas, gdy inne się modlą, zamiast coś powiedzieć, pisze na tablicy kredą - pomódlcie się za ojca... tu pada imię jednej z sióstr, jest bardzo chory. - W taki sposób się o tym dowiedziała. 15 minut później przełożona wymazuje słowa na tablicy i pisze - pomódlcie się za ojca kolejnej siostry, R.I.P. - w taki sposób inna dowiedziała się, że jej ojciec zmarł. Nikt nigdy więcej o tym nie rozmawiał.
Pewnie mogłem opisać więcej i wybrać mocniejsze cytaty, ale uznałem, że jak ktoś chce wiedzieć więcej i przekonać się "jak źle mogło być?", to ma szansę bez większych spojlerów posłuchać tego podcastu na wielu platformach za darmo. Jedyne, co wkurza, to reklamy, za które obniżam ocenę do 90/100. Cała reszta jest zrealizowana perfekcyjnie i profesjonalnie.
--------------------------
#dziwencast <- Tu wrzucam takie wpisy
#podcast #ciekawostki #religia
* Prawdy jak mawia klasyk nigdy nie poznamy. W tym przypadku sama w sobie oznacza znajomość faktów, a nie ocenę tego, czy MT była zła do szpiku kości, czy po prostu miała problemy psychologiczne.
** Tak, wiem, to określenie bazuje na nieprawdziwym eksperymencie, ale samo w sobie oznacza coś, co chciałem przekazać i po prostu je lubię.
Myślę że i tak nie dam rady w takim tekście zamknąć niuansów tych historii. Jak ocenić to, co dobre vs to, co złe? Trochę jak z solą i cukrem. Dlatego jak taki temat was zaciekawi, to polecam ten podcast, zwłaszcza że jest darmowy.
No i jak kogoś to ciekawi, to jestem osobą niewierzącą.
- co dzieje się z dziesięciną zbieraną od wyznawców?
Zapraszam do wysłuchania szczerej i odważnej rozmowy z Michałem oraz wykopania znaleziska z tym tematem. Myślę, że dosyć dobrze jest tutaj ukazana anatomia sekty.
PS Przepraszam za tabloidową grafikę w miniaturze. Nie jestem zbyt zdolnym graphic designerem i zawsze wychodzi mi coś takiego XD
@pkostowski pierdolone religijne sekciarze be like... Jeszcze tam salcesoniarza do kompletu brakuje. A potem jakieś smutne chlipanie czemu ludzie od nich odchodzą jak tylko mogą. Gee I wonder why...
@Zapster *otwierał szkoły teologiczne i cywilizował elitę. Rozwój nauk ścisłych skutecznie zastopował - w XV w. normą było wykładanie w oparciu o podręczniki sprzed 1500-2000 lat.
Athos, także Święta Góra (nowogr. Άγιο Όρος, grec. staroż. Ἅγιον Ὄρος – Agion Oros) – wspólnota mnichów prawosławnych w Grecji, posiadająca status regionu autonomicznego równego jednostkom administracji zdecentralizowanej, z terytorium obejmującym dalszą od nasady część półwyspu Athos wraz z górą Athos. W 2011 r. wspólnota liczyła 1811 mieszkańców.
Od 1060 na terenie półwyspu nie mogą przebywać kobiety (nawet zwierzęta hodowlane na półwyspie są tylko płci męskiej). Zakaz ten nosi nazwę grecką avaton. Statki i łodzie, na których pokładzie znajdują się kobiety (np. statki turystyczne, bazujące w Uranupoli), nie mogą zbliżyć się do linii brzegowej na odległość mniejszą niż 500 metrów.
W Athos mnisi żyją w surowych warunkach, nierzadko w odosobnieniu. Trudnią się rolnictwem, handlem oraz konserwacją substancji materialnej swych bardzo rozległych klasztorów.