Przeglądasz wpisy z tego tagu:

#katolicyzm

0
0
Sztos
dzikiGwiazdor

Jest taka jedna cecha ludzka która mnie jednocześnie mocno bawi, ale też wybitnie wkurwia. Jest nią hipokryzja. Nie żebym sam był kryształowo czysty i przejrzysty, bo w okresie mojego życia w którym byłem zafascynowany korwinizmami wielokrotnie się tejże hipokryzji dopuszczałem.

Ale do rzeczy. Mam takiego kumpla który chyba sam ma problem z określeniem swojego statusu quo w kwestii swoich poglądów, i w zależności od sytuacji jest political fluid. To co mu pasuje bardziej do narracji w danym momencie to przyjmuje to za pewnik i jedynie słuszny fakt, a 10 minut później zaprzecza sam sobie.

Nadszedł więc tak zwany "pride month", więc kumpel obrał stronę tolerancyi i gdzie pokolorował sobie zdjęcia profilowe i bannery na wszystkich profilach w social media gdzie ma konto, z LinkedIn włącznie. Mówi o tolerancji, miłości, inkluzywności, wspólnocie.

A chwilę później chce wyganiać z kraju, palić, wsadzać do więzień i gnębić takich jak ja - katolików.

Czyż hipokryzja nie jest piękna?

tymszafarok temu

@dziki myślę że musimy "go deeper". Kwestią jest dlaczego Twój znajomy tak mówi? Może spotkało go coś złego ze strony kościoła i stąd takie poglądy? Myślę że wyganianie jakiejś religii z kraju nie jest w porządku. Tak samo jak dana religia wyrasta na państwie jak czyrak. IMO, każdy niech sobie wierzy w to co chce, pod warunkiem braku narzucania swoich wierzeń i przekonań innym, niewierzącym osobą. Dodatkowo, zerwanie wszelkich związków władzy świeckiej z jakąkolwiek religią i przeniesienie kosztów danej religii na wyznawców to bardzo dobry pomysł. Ale wyganiać? Nieee, nie ma to sensu żadnego.

@dziki Daaamn, takie ciężkie tematy z samego rana przed kawą! Panie, daj chwilę, bo mózg jeszcze się nie obudził

Rozkminrok temu

Człowiek który źle myśli o sobie popada w depresje, dlatego wynalazł hipokryzję by oszukując siebie wciąż o sobie miał dobre mniemanie

Zaloguj się aby komentować

Szczęść Boże moi Drodzy,
chciałbym się podzielić jak ludzie potrafią być bezczelni, nie chcę atakować nikogo ale tyczy się to głównie młodych, stracili ducha ofiarności, popatrzcie kto dzisiaj ofiarowuje Kościołowi jakie nominały, ludzie przykładni, starsi - papierowe, 10zł, 20; A ci młodzi? monety albo jeszcze lepiej - odwracają wzrok od księdza i nic nie dają od siebie... Pamiętajcie pomodlę się za tych, którzy goszczeni przez nas, księży, nie potrafią okazać nam szacunku...

Lebiediew2 lata temu

Fajna inicjatywa, ale popracuj nad pisaniem: za składnie, za bardzo do rzeczy. Dowal tu i tam w pół zdania kilka wtrąceń o "tych ciężkich czasach, naszych czasach, czasach cywilizacji śmierci, cywilizacji egoizmu, egoizmu, który jest ideologią dominującą życia publicznego, tego życia publicznego, które stanęło na głowie i które jest postawione na głowie" i coś tam dalej, słowo po słowie, i będzie w pytkę xD
(Wrzucam jeszcze raz, bo literówka się w oryginał wkradła, a OCD motzno xD)

0

Zaloguj się aby komentować

Sztos

Podsumowanie o mariawitach.

Obiecałem, że na koniec cyklu o mariawitach zbiorę linki na ten temat. Oczywiście nie wyczerpują one tematu, bo co jakiś czas pojawiają się nowe informacje na ten temat (jak już wspomniałem, reformy abp. Kowalskiego takie jak kapłaństwo kobiet czy Msza ludowa przeżywają renesans popularności w związku z ruchem feministycznym i pandemią koronawirusa). Dlatego też nie będę podawał linków do każdego miejsca w Sieci na ten temat, lecz jedynie garść podstawowych.

Oficjalna strona Starokatolickiego Kościoła Mariawitów:
mariawita.pl/

Strona parafii Starokatolickiego Kościoła Mariawitów w Lipce (a tam w zakładce po lewej więcej ciekawych linków):
mariawita-lipka.pl

Aperiodyk mariawicki "Praca nad sobą" - bardzo ciekawe pismo, redagowane przez nieżyjącego już Konrada Marię Pawła Rudnickiego (astronoma i mariawickiego księdza) - niestety po jego śmierci wyszedł tylko jeden numer specjalny poświęcony jego Osobie i na tym koniec. Ale i tak warto poczytać, bo to bardzo ciekawe spojrzenie na chrześcijaństwo i katolicyzm, w wielu miejscach odmienne od rzymskokatolickiego. Także informacje na temat historii mariawityzmu, liturgii i duchowości mariawickiej itp.:
pracanadsoba.mariawita.pl/

A teraz odłam uznający reformy abp. Kowalskiego (ten z kobietami-kapłankami i Mszą ludową). Jak się zdaje, ich semi-oficjalną stroną jest profil na Facebooku. A tam mnóstwo filmów (dość ciekawych, np. Msza "trydencka" odprawiana przez kobiety i to czasem świeckie), fragmenty Dzieła Wielkiego Miłosierdzia, wypowiedzi Mateczki i abp. Kowalskiego, fragmenty Biblii w przekładzie mariawickim itp.:
facebook.com/pg/KosciolKatolickiMariawitow/photos/?ref=page_internal

Oraz profil jednej z parafii tego Kościoła, z podobną zawartością, nawet jeszcze bardziej "szczegółowo" prowadzony:
facebook.com/pages/category/Religious-Organization/Parafia-Ko%C5%9Bcio%C5%82a-Katolickiego-Mariawit%C3%B3w-w-D%C5%82ugiej-Ko%C5%9Bcielnej-765519756925070/

Zamieszczam też link do filmu o Kościele Katolickim Mariawitów (jak ktoś chce się zapoznać z działającymi w Polsce wyznaniami, polecam całą serię z tego kanału, jest też np. o tym drugim Kościele mariawickim):
youtube.com/watch?v=af0EhKsoW1Q

A teraz moja własna opinia.

Otóż jakiś czas temu, gdy byłem jeszcze praktykującym katolikiem i czułem się zawiedziony nauczaniem i sposobem działania Kościoła Rzymskokatolickiego, rozważałem zmianę wyznania. Jako że byłem już od dawna dość liberalny pod względem obyczajowym i popierałem np. kapłaństwo kobiet, rozważałem Kościół Katolicki Mariawitów. Kiedy jednak dowiedziałem się, w jak autorytarny często sposób działał abp Kowalski, mój entuzjazm opadł. Stał się on dla mnie jak dr Jekyll i pan Hyde - jednocześnie pociągał i odpychał. Niewątpliwie zaimponował mi wiernością swoim przekonaniom, aż do męczeńskiej śmierci. Ale to jednak nie znaczyło, że miał rację, bo przecież ludzie byli gotowi umrzeć za różne idee - niekoniecznie racjonalne i często sprzeczne między sobą. A rewizja dogmatu o Trójcy Świętej - choć ciekawa (dostrzeżenie pierwiastka żeńskiego w Bóstwie) - to jednak naciągana i niekonsekwentna (Maryja i Mateczka pomimo uznania za Osoby Boskie wciąż były proszone raczej o wstawiennictwo u Chrystusa, co było w świetle nowej doktryny dość dziwne). W dodatku były w tekstach abp. Kowalskiego różne nielogiczności (np. że Mateczka była bezgrzeszna, ale i tak posłusznie chodziła do spowiedzi - tylko z czego się wtedy spowiadała? Jako wcielony Duch Święty przecież ani nie kłamała, ani nie mogła o swojej bezgrzeszności nie wiedzieć).

Ostatecznie zrezygnowałem z zorganizowanych form relgijności. Dla mnie życie duchowe to podróż, przygoda. A umysł ludzi jest zbyt ograniczony, by móc zdefiniować Istotę Boga i zamknąć w szytywnych ramach dogmatów. Dlatego ja duchowości staram się raczej doświadczać w codziennym życiu i obserwacji natury, a nie w obrzędach.

piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Dzięki za cykl, miło się czytało. Dowiedziałem się wielu nowych informacji dotyczących Mariawitów. Z niecierpliwością czekam na nowe posty poruszające inne tematy- szczególnie na nietypowe hymny.

Testowy2 lata temu

@Bipalium_kewense Bardzo fajnie się czytało twoje wpisy o Mariawitach. Doceniam i pozdrawiam

Bipalium_kewense2 lata temu

@piwowar @Testowy Dziękuję, że się podobało. Tym bardziej, że to był spontan. Pisałem bez jakiegoś konkretnego planu i nie wiedziałem, że zajmie to aż tyle postów. Ale podjąłem się tematu, bo jakiś czas temu interesowałem się mariawitami i sporo czytałem na ich temat.

Zaloguj się aby komentować

Sztos

Ciąg dalszy losów abp. Kowalskiego i mariawityzmu.

Jak już wspomniałem, po wybuchu II wojny światowej abp Kowalski zwrócił się do samego Hitlera z listem, w którym nawoływał do oddania Polsce zajętych przez Rzeszę ziem i przejścia na mariawityzm. Arcybiskup został aresztowany przez Gestapo 25 stycznia 1940 r. i uwięziony w Płocku. Nie jest do końca jasne, dlaczego abp Kowalski został aresztowany. W wielu źródłach można znaleźć informację, że powodem były krytyczne wypowiedzi nt. Hitlera i III Rzeszy, jak np. w artykule z 1939 r. wymownie zatytułowanym "Lucyfer". Jednak postępowanie toczyło się początkowo w innej sprawie, mianowicie dawnych "czynów lubieżnych". Jak się zdaje, hitlerowcy uważali abp. Kowalskiego za polskiego nacjonalistę, ze względu na talent oratorski dość wpływowego, dlatego chcieli go skompromitować, wywlekając ponownie na światło dzienne związane z nim skandale. Wkrótce doszedł też jednak i element polityczny, gdy Niemcy zapoznali się z antyhitlerowskimi tekstami arcybiskupa.

Na temat okoliczności aresztowania arcybiskupa polecam artykuł:
https://www.ekumenizm.pl/specjalne/mariawityzm/arcybiskup-meczennik-jan-m-michal-kowalski/

Według tego artykułu, również drugie wyznanie mariawickie miało problemy: ktoś doniósł na zwierzchnika Starokatolickiego Kościoła Mariawitów, bp. Marię Filipa Feldmana, że miał on pochodzenie żydowskie. Bp Feldman został ostatecznie oczyszczony z tego "zarzutu", ale pozostaje zagadką, kto złożył takie doniesienie. Podejrzewano o to początkowo siostry z klasztoru w Felicjanowie, a potem samego abp. Kowalskiego, nie dało się jednak tego potwierdzić. W każdym razie Niemcy próbowali wykorzystać jedno z wyznań mariawickich w celu osłabienia pozycji Kościoła Rzymskokatolickiego - co niestety obnażyło głębokość rozłamu w mariawityzmie, ile było "złej krwi" pomiędzy tymi dwoma Kościołami. Były to jednak szczególne czasy i najprawdopodbniej Kościół Rzymskokatolicki i obydwa mariawickie walczyły po prostu o przetrwanie i uchronienie się przed najgorszymi prześladowaniami.

25 kwietnia 1941 r. abp. Kowalskiego wywieziono do obozu koncentracyjnego w Dachau. Wśród obozowych towarzyszy miał wielu księży rzymskokatolickich, często znanych i wpływowych, jak np. bp Michał Kozal, późniejszy błogosławiony. Bp Kozal starał się przekonać abp. Kowalskiego do powrotu na łono Kościoła Rzymskokatolickiego, jednak bezskutecznie. Z zachowanych relacji wynika, że z racji swojej otyłości abp Kowalski doświadczał w obozie szczególnych szyderstw i cierpień, które znosił z godnością i w pokorze. Do końca pozostał wierny mariawityzmowi, a więc nie potwierdziły się stawiane mu wcześniej zarzuty, że wcale nie wierzył w to, co głosił.

Podobnie jak inni więźniowie niezdolni do pracy, abp Kowalski został wywieziony do obozu śmierci na zamku Hartheim. Trafił tam 18 maja 1942 r. i najprawdopobniej jeszcze tego samego dnia zginął w komorze gazowej.

Po męczeńskiej śmierci abp. Kowalskiego, zwierzchniczką Kościoła Katolickiego Mariawitów została jego żona - Antonina Maria Izabela Wiłucka-Kowalska, która przyjęła tytuł arcykapłanki. Po jej śmierci w 1946 r. następnym zwierzchnikiem został abp Józef Maria Rafael Wojciechowski, który dożył sędziwego wieku i pełnił swój urząd aż do swojej śmierci w 2005 r. Jego zaś następczynią została biskupka Damiana Maria Beatrycze Szulgowicz, która zrezygnowała z tytułu arcykapłanki. Stoi ona na czele Kościoła Katolickiego Mariawitów do dziś.

Po śmierci abp. Kowalskiego Kościół Katolicki Mariawitów stał się małą, cichą i wręcz niezauważalną grupą wyznaniową. Zaprzestano "małżeństw mistycznych" księży z zakonnicami, tłumacząc, że jeszcze na to nie czas. Ale kapłaństwo kobiet i kapłaństwo ludowe rozwinęły się w najlepsze - większość duchownych w tym odłamie to kobiety. Ostatecznie zaprzestano wyświęcać nowych księży i Kościół Katolicki Mariawitów ma być w przyszłości Kościołem "świeckim", kierowanym przez kapłanów i kapłanki ludowe. Mariawici felicjanowscy uważali siebie za wspólnotę zupełnie wyjątkową i nie uczestniczyli do niedawna w ruchu ekumenicznym. Ze względu na zmienioną naukę o Trójcy Świętej, Kościół Rzymskokatolicki ma wątpliwości co do ważności chrztu udzielanego w K.K.Mariawitów, dlatego osoby przechodzące z tego wyznania do rzymskokatolickiego muszą się ochrzcić "warunkowo".

Ostatnio wzrasta zainteresowanie felicjanowskim odłamem mariawityzmu, zwłaszcza pod wpływem ruchu feministycznego. Pojawiają się osoby, które nie wstępują do tego wyznania formalnie, ale odprawiają Mszę ludową w swoich domach - kolejną falę zainteresowania wywołałą pandemia koronawirusa. W Amerykach, Afryce i niektóych krajach europejskich pojawiają się wspólnoty określające siebie jako "mariawickie" - zainspirowane nauczaniem albo tylko Mateczki, albo też i Kowalskiego. Czasem są dość dziwaczne, np. łączą katolicyzm z okultyzmem i tradycyjnymi wierzeniami czy tolerancją wobec LGBT.

Na zdjęciu arcykapłanka Wiłucka-Kowalska w stroju pontyfikalnym.

052245f5-d984-4962-9c00-ee3f7f8e67b5
piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Nawet nie wiedziałem specjalnie o podobieństwach pomiędzy jedną a drugą siostrą. W każdym razie, dzięki za serię wpisów bo przyjemnie się to czyta. Są już jakieś plany na to co teraz?

Bipalium_kewense2 lata temu

@piwowar Na koniec zbiorę linki na temat mariawityzmu i podam swój własny punkt widzenia na ten temat. Potem, jeśli chodzi o tematy religijne, nie będzie już tak długich wpisów, ale podam linki do pięknej muzyki i kilka ciekawostek. Będzie trochę o mormonach, będzie też o prawosławiu na całym świecie, zwłaszcza w krajach najmniej się z tym wyznaniem kojarzących (Afryka, Daleki Wschód). Będzie muzyka cerkiewna w różnych językach, np. po angielsku i w językach afrykańskich i azjatyckich.

Z innych tematów będą ciekawostki dotyczące zoologii, zwłaszcza bezkręgowców. A więc o robalach i takich tam różnych. Z muzyki - hymny narodowe, ale takie nietypowe, wyróżniające się melodycznie. No i oczywiście o kreskówkach - zwłaszcza tych z mojego dzieciństwa, często już zapomnianych.

piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Nietypowe hymny takie jak hymn Tuwy są świetnym pomysłem na posty, będę czytał z pewnością

Zaloguj się aby komentować

Sztos

Czas na kolejne spotkanie z ekscentrycznym arcybiskupem Janem Marią Michałem Kowalskim.

Jak napisałem poprzednio, uchwałą kapituły generalnej z dnia 29 stycznia 1935 r. abp. Kowalski został pozbawiony zwierzchnictwa nad Starokatolickim Kościołem Mariawitów. On sam wraz z grupą swoich zwolenników nie zgadzał się z tą uchwałą i utworzył odrębny związek wyznaniowy działający pod nazwą Kościół Katolicki Mariawitów (była to pierwotna nazwa Kościoła mariawickiego, używana przed wstąpieniem do Unii Utrechckiej). Siedzibą tego Kościoła stał się klasztor w miejscowości Felicjanów. Arcybiskup od razu zaczął działać ostro ze swoimi reformami - na początku wcielił w życie zapowiedziane jeszcze przed rozłamem kapłaństwo ludowe (a więc możliwość sprawowania sakramentów, w tym Eucharystii, przez osoby świeckie).

Teraz cofnę się trochę w przeszłość, bo od momentu uniezależnienia się mariawitów od Kościoła Rzymskokatolickiego, abp Kowalski wielokrotnie stawał przed sądem - za bluźnierstwa, znieważanie papieża, nielegalne wydanie tłumaczenia Biblii z własnymi komentarzami, a także "czyny lubieżne" i stręczycielstwo, jakich miał się dopuszczać wobec zakonnic. Ostatecznie, w 1931 r., po prowadzonym w skandaliczny i nieuczciwy sposób procesie (kwestionowano wiarygodność świadków) , arcybiskup został skazany na dwa lata więzienia. Krótko po zakończeniu procesu dwie główne oskarżycielki odwołały swoje zeznania, ale mimo to wyrok jeszcze w tym samym roku zatwierdzono. Wykonanie wyroku zostało jednak wstrzymane przez ówczesnego ministra sprawiedliwości.

W 1936 r., już po rozłamie, doszło do zmiany na stanowisku ministra i abp. Kowalski trafił do więzienia w Rawiczu, skąd wyszedł w 1938 r. Podczas pobytu w więzieniu arcybiskup miał doznać objawień, które doprowadziły do kolejnych bardzo kontrowersyjnych, wręcz godzących w istotę chrześcijaństwa, reform.

Otóż w 1938 r. abp. Kowalski ogłosił nową naukę o Trójcy Świętej: nie tylko Syn Boży wcielił się w Jezusa Chrystusa, lecz również Bóg Ojciec w Maryję, a Duch Święty w Mateczkę Kozłowską. Tym samym Maryja i Mateczka zostały podniesione do rangi Osób Boskich i razem z Chrystusem zaczęto oddawać im cześć jako Trójcy Świętej Wcielonej. Sam zaś abp. Kowalski został uznany za archanioła Michała. Zresztą, żeby tylko archanioła... Kiedy arcybiskup, jeszcze przed rozłamem, ogłosił przeniesienie Stolicy Apostolskiej z Rzymu do Płocka, w prasie mariawickiej zaczęto pisać, że jest on "słowiańskim papieżem" przepowiadanym przez Słowackiego oraz "mężem o imieniu Czterdzieści i Cztery" wieszczonym przez Mickiewicza. W ogóle, według dostępnych mi źródeł, znajdowano przepowiednie dotyczące mariawityzmu także u innych poetów epoki Romantyzmu, a nawet w "Boskiej Komedii" Dantego - nie wiem niestety, gdzie dokładnie, ale abp Kowalski bardzo interesował się tym dziełem i dokonał jego tłumaczenia. Arcybiskup przełożył na polski także Biblię (tzw. przekład mariawicki), w której w odniesieniu do Ducha Świętego zastosował w niektórych miejscach zaimki żeńskie, co współgrało z nauczaniem o Mateczce jako wcielonym Duchu Świętym.

W ślad za zmianą nauczania o Trójcy Świętej, zmieniono też teksty wielu modlitw, by uwznioślić rolę Mateczki w dziele zbawienia. Została ona uznana za Współodkupicielkę, która swoimi cierpieniami na łożu śmierci (puchlina wodna) dopełniła cierpień Chrystusa. Zdjęcie umierającej Mateczki z rozdętym brzuchem zaczęto umieszczać nad tabernakulum, by ukazać ten związek. Zmodyfikowano treść Pozdrowienia Anielskiego: zamiast "Święta Maryjo, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi", mariawici felicjanowscy mówią: "Święta Maryjo Matko Boża i Małżonko Chrystusowa, módlcie się za nami grzesznymi". Tą Małżonką Chrystusową jest oczywiście Mateczka. Wprowadzono też pozdrowienie "Niech będzie pochwalone Niepokalane Poczęcie Najświętszej Maryi Panny i naszej Najświętszej Mateczki".

W prasie rzymskokatolickiej regularnie nabijano się i wyszydzano z abp. Kowalskiego. Pisano, że on tak naprawdę nie wierzył w to, co sam głosił i że cynicznie wykorzystywał Mateczkę dla własnych zysków. Jako przykład podaję tekst bp. Józefa Sebastiana Pelczara (gdzie mariawityzm występuje pod nazwą "kozłowityzm" - od nazwiska założycielki):
http://www.ultramontes.pl/zboczenia_pseudomistycyzmu.htm

Jednak już wkrótce nadarzyła się okazja do zrewidowania tak postawionej tezy. Mianowicie, krótko po wybuchu II wojny światowej abp. Kowalski wystosował do Hitlera list, w którym sprzeciwił się zajęciu Gdańska i zaproponował Wodzowi Rzeszy przejście na mariawityzm. Nie uszło mu to na sucho i w 1940 r. został aresztowany przez Gestapo i uwięziony w Płocku.

Ciąg dalszy nastąpi. Na filmie różaniec ze zmienioną treścią Pozdrowienia Anielskiego z Kościoła Katolickiego Mariawitów:
https://www.youtube.com/watch?v=o-lu1tRB824&list=PL48711EAB169975D3&index=1

piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Piękny cykl z tego wyszedł, nie spodziewałem się tego

Testowy2 lata temu

Świetnie opisujesz ten temat. Mój dziadek był Mariawitą, ale niewiele o tym odłamie wiedziałem. W rodzinnej wsi moich dziadków wnuki ich sąsiadów przechodzą spowrotem na Mariawicką wiarę, bo mają bliżej kościół... od taka sytuacja

Bipalium_kewense2 lata temu

@Testowy To ciekawe. Czasem zastanawiałem się, czy na Hejto jest jakiś mariawita. Oczywiście, jeśli napisałem jakieś bzdury, to proszę sprostować. Ja sam nigdy nie spotkałem żadnego mariawity, trochę tylko dyskutowałem z jednym na nieistniejącym już forum internetowym. Przez pewien czas chciałem przejść na mariawityzm i najbardziej interseował mnie właśnie odłam felicjanowski (czyli zwolenników abp. Kowalskiego), chociaż w moim regionie parafii mariawickich nie ma w ogóle.

0

Zaloguj się aby komentować

Sztos

Ciąg dalszy o mariawitach.

Zacznę od podsumowania reform abp. Kowalskiego:
- wprowadzenie komunii pod dwiema postaciami (chleba i wina);
- zniesienie obowiązkowego celibatu;
- wprowadzenie "małżeństw mistycznych" księży z zakonnicami;
- nauczanie o "niepokalanym poczęciu" dzieci z takich związków;
- wprowadzenie kapłaństwa kobiet;
- wprowadzenie kapłaństwa ludowego (świeccy mogą odprawiać Mszę);
- wprowadzenie komunii niemowląt pod postacią wina;
- zniesienie spowiedzi usznej;
- zniesienie bierzmowania jako obrzędu (abp Kowalski nauczał, że tego sakramentu udziela sam Duch Św. w sposób mistyczny);
- zniesienie święcenia wody, olejów i pokarmów;
- zniesienie obrzędów Wielkiego Tygodnia;
- wzmacnianie kultu Mateczki Kozłowskiej;
- zakaz picia wódki i palenia tytoniu oraz propagacja diety wegetariańskiej.

Nie wszystkim mariawitom podobały się te reformy i autorytarny styl zarządzania Kościołem przez abp. Kowalskiego. W 1934 r. zwołano kapitułę, na której biskupi i kapłani domagali się zawrócenia z dotychczasowego kursu i powrotu do bardziej tradycyjnego nauczania. Arcybiskup nie zamierzał jednak w niczym ustępować. Dlatego 29 stycznia 1935 r. odbyła się kolejna kapituła, na której pozbawiono abp. Kowalskiego urzędu, a na nowego zwierzchnika Kościoła - z tytułem biskupa naczelnego - wybrano Klemensa Marię Filipa Feldmana. Dotychczasowy arcybiskup został zmuszony do przeniesienia się do klasztoru w Felicjanowie i zrzeczenia się wszystkich godności kościelnych. Jednak stosunkowo niewielka grupa zwolenników abp. Kowalskiego twierdziła, że wyrok kapituły został wydany bezprawnie. Ostatecznie mariawityzm rozpadł się na dwa wyznania. Większa część, na czele z bp. Feldmanem i siedzibą w Płocku pozostała przy nazwie używnej od momentu wstąpienia do Unii Utrechckiej: Starokatolicki Kościół Mariawitów. Z kolei zwolennicy abp. Kowalskiego z siedzibą w Felicjanowie przyjęli nazwę używaną wcześniej: Kościół Katolicki Mariawitów. Obydwa Kościoły przez długi czas nie utrzymywały ze sobą bliższych kontaktów i dopiero niedawno zaczęło się to zmieniać.

Starokatolicki Kościół Mariawitów odrzucił większość reform abp. Kowalskiego z wyjątkiem komunii pod dwiema postaciami i zniesienia celibatu. Jest doktrynalnie zbliżony do Kościołów starokatolickich (jak np. polskokatolicki), ale nie stał się ponownie członkiem Unii Utrechckiej. Angażuje się aktywnie w ruch ekumeniczny. Księdzem w Starokatolickim Kościele Mariawitów był znany astronom Konrad Rudnicki (jako kapłan używał imion zakonnych Maria Paweł, zmarł w 2013 r.).

Ciekawostka: jako że mariawici oddzielili się od Kościoła Rzymskokatolickiego w 1907 r. i szli dalej swoją drogą, ominęły ich reformy liturgiczne z lat 50. i po II Soborze Watykańskim. Dlatego też Msza mariawicka jest przetłumaczoną na polski tzw. Mszą trydencką z kilkoma niewielkimi zmianami (np. wezwania do Mateczki jako świętej czy śpiewanie na głos Kanonu Eucharystycznego). Msza jest niemal zawsze odprawiana przed wystawionym Najświętszym Sakramentem. Natomiast ewenementem w Starokatolickim Kościele Mariawitów są obrzędy Wielkiego Tygodnia. To chyba jedyne wyznanie w Polsce, gdzie są one w wersji sprzed reformy z 1955 r. (czyli np. są odprawiane rano, w Wielki Piątek tylko kapłan przyjmuje komunię, od poświęconego ognia zapala się trójramienny świecznik, a dopiero od niego paschał). Nawet lefebvryści stosują zreformowany obrządek.

Link do opisów i zdjęć mariawickich obrzędów wielkotygodniowych:
http://www.mariawita-lipka.pl/2008wt.php

Ciąg dalszy nastąpi - będzie o tym drugim odłamie i dalszych reformach abp. Kowalskiego.

Załączam fragment uroczystości Starokatolickiego Kościoła Mariawitów w Płocku:
https://www.youtube.com/watch?v=FZQdUnxhPNk

Bipalium_kewense2 lata temu

@Lebiediew Tak, w następnej części będzie o odłamie kierowanym przez abp. Kowalskiego, który kontynuował i pogłębiał swoje reformy. A na sam koniec dam linki do tekstów źródłowych, zarówno przychylnych jak i krytycznych wobec mariawityzmu.

Lebiediew2 lata temu

@Bipalium_kewense Super! I pomyśl może nad jakimś spisem treści dla łatwiejszej nawigacji po poprzednich wpisach. Nie sądziłem, że się taka saga z tego zrobi :P.

Bipalium_kewense2 lata temu

@Lebiediew Ja też nie. Przyznaję, że popełniłem błąd, bo mogłem dać od razu odnośniki do stron źródłowych, a we wpisie wyłuskać tylko ciekawostki. Było dużo dat i innych takich suchych faktów, ale chciałem też dać jakieś tło historyczne, no i się rozpisałem, w dodatku z literówkami, których już nie mogłem potem poprawić. Ale teraz będzie już o tym, o co mi od początku chodziło: fenomen abp. Kowalskiego i jego dziwaczne reformy. Bo to postać, którą można różnie oceniać, jeszcze napiszę potem, jak sam go widzę. Chciałem zaprezetować jego sylwetkę i trochę spopularyzować, bo mało się o nim obecnie mówi, a był on prekursorem wielu trendów w chrześcijaństwie, jakie są obecnie popularne, zwłaszcza w USA i Europie Zachodniej.

Zaloguj się aby komentować

Sztos

O mariawitach ciąg dalszy.

W USA powstali mormoni, chrześcijańska nauka czy scjentologia. Rosjanie mają swoich mołokan, chłystów czy skopców. Okazuje się jednak, że w kwestii religijnych dziwactw również i my Polacy mamy się czym pochwalić - i wcale nie mam tu na myśli ks. Natanka.

Jest rok 1921. W wyniku choroby nowotworowej, cierpiąc na puchlinę wodną, zmarła w Płocku założycielka mariawityzmu Feliksa Maria Franciszka Kozłowska, nazywana Mateczką. Na czele wyznania stanął jej wieloletni współpracownik i najbardziej zaufany powiernik, bp Jan Maria Michał Kowalski, który zaczął tytułować się arcybiskupem. Mariawici odebrali to jako naturalną kontynuację powierzonego Mateczce Wielkiego Dzieła Miłosierdzia.

Dokładnie rok po śmierci Mateczki, 23 sierpnia 1923 r., abp Kowalski wprowadził pierwszą reformę: komunię pod dwiema postaciami (chleba i wina). Nie było w tym nic kontrowersyjnego, bo wiele Kościołów uniezależnionych od Rzymu (tzw. starokatolickich) wracało do tej starożytnej praktyki. Przy klasztorze w Płocku otwarto drukarnię, dzięki czemu mariawici mogli wydać Dzieło Wielkiego Miłosierdzia, traktaty duchowe Mateczki i inne swoje publikacje. W miejsce Mateczki, nową przełożoną generalną Zgromadzenia Sióstr Mariawitek została Antonina Maria Izabela Wiłucka (ważna postać, będzie jeszcze o niej).

W 1924 r. abp Kowalski ogłosił kolejną reformę: zniesienie obowiązkowego celibatu. To znowu nie było samo w sobie nic kontrowersyjnego. Jednak abp Kowalski dorzucił pewien bonus: tzw. "małżeństwa mistyczne" księży z zakonnicami! Co więcej, okazało się, że arcybiskup sam już dwa lata wcześniej zawarł związek małżeński ze wspomnianą już A. M. Izabelą Wiłucką. Wybuchł skandal, w wyniku którego część księży i wiernych odeszła od mariawityzmu. Zareagował również Unia Untrechcka, zawieszając mariawitów w prawach członkowskich.

Nie tylko nie powstrzymało to abp. Kowalskiego, lecz poszedł on dalej. Ogłosił, że dzieci zrodzone ze związków księży z zakonnicami są... niepokalanie poczęte! Ze źródeł wrogich mariawitom (więc radzę podchodzić do nich ostrożnie), można się dowiedzieć, że wśród kapłanów mariawickich kwitła bigamia - wszystko, żeby poczęło się jak najwięcej "niepokalanych" dzieci i przez to mogło się rozwijać "Królestwo Boże na Ziemi". Te źródła podają, że także i Mateczka za swojego życia sypiała z Kowalskim (który zresztą wpychał jej do łóżka też innych księży). Niezależnie od tego, czy te informacje są prawdziwe, czy nie, to "małżeństwa mistyczne" stanowiły wodę na młyn dla oszczerczej wobec mariawitów prasy rzymskokatolickiej i wpisywały się we wcześniejszą narrację o klasztorach-burdelach.

W 1926 r. delegacja mariawicka odbyła tournée po siedzibach prawosławnych patriarchatów z nadzieją na nawiązanie bliższych kontaktów, co się nie powiodło (chyba zrozumiałe, dlaczego). Lepiej poszło z Polskim Narodowym Kościołem Katolickim, który nie był na terenie Polski oficjalnie zarejestrowany (wyznanie to powstało w USA) i otrzymał zgodę od mariawitów na korzystanie z ich kościołów, ksiąg i szat liturgicznych oraz na udzielanie w ich imieniu ślubów kościelnych.

Kolejna wielka reforma nastała w 1929 r.: wprowadzono kapłaństwo kobiet i to od razu na wszystkich jego stopniach. Pierwszą mariawicką biskupką została - jak łatwo się domyślić - żona arcybiskupa, Maria Izabela Wiłucka-Kowalska. To był kolejny wstrząs, który doprowadził do odejścia częsci wiernych. Ale abp Kowalski kontynuował swoje reformy i tym razem zniesiono spowiedź "na ucho" (zastępując ją cichym wyznaniem grzechów Chrystusowi i spowiedzią powszechną). Zaprzestano też organizowania Pierwszych Komunii i zaczęto udzielać Eucharystii niemowlętom od razu po chrzcie (pod postacią wina, podobnie jak np. u prawosławnych). Zniesiono też tytuły duchownych takie jak np. "Ojcze" czy "Ekscelencjo" (zostawiając tylko "bracie i siostro"), zakazano wiernym picia wódki i palenia tytoniu oraz zaczęto propagować wegetarianizm. W kolejnym kroku wprowadzono tzw. kapłaństwo ludowe - odtąd każdy mariawita, mężczyzna czy kobieta, mógł odprawiać Mszę w domu według uproszczonego obrządku (słowa konsekracji i kilka modlitw). W parafiach odprawiano też pełną Mszę (tzw. liturgiczną), jednak również i ona mogła być odprawiona przez specjalnie przygotowanych świeckich. Kapłaństwo hierarchiczne miało odtąd pełnić rolę pomocniczą w stosunku do kapłaństwa ludowego. Następną reformą było zniesienie święcenia wody, olejów i pokarmów. Zniesiono też wszystkie obrzędy Wielkiego Tygodnia, a w Wielki Piątek zaczęto odprawiać normalną Mszę. Oprócz tego zaprzestano praktykowania postów na zasadzie "niejedzenia mięsa" - abp Kowalski wręcz wyśmiewał ten rodzaj postu, przypominając o bogaczach, którzy "pościli", zajadając się wymyślnymi i tłustymi potrawami rybnymi, natomiast grzechem było, gdy biedny człowiek zjadł w piątek kilka skwarek. Post miał być więc ćwiczeniem duchowym, odwróceniem się od światowych pokus i wzniesieniem myśli ku Bogu.

Ciąg dalszy nastąpi. Na zdjęciu abp Kowalski.

e1bae9ce-57d1-466c-b236-770a02c56094
piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Ciekawe jak wierni, którzy pozostali przy Mariawityzmie postrzegali nadchodzące co kilka lat wielkie reformy.

Inspektor_RODO2 lata temu

dość odważne reformy 0.o

Bipalium_kewense2 lata temu

@Inspektor_RODO To jeszcze nie koniec, arcybiszkopt dopiero się rozkręcał.

Zaloguj się aby komentować

Nie wiem czy wiecie, ale Polska 2050 ma swoje radio - Dobre Radio. W poniższej audycji poruszają kontrowersyjny temat rozdziału państwa od kościoła.

"Maciej Pikor i Paweł Kopeć zapraszają na rozmowę o rozdziale Kościoła i państwa z Piotrem Szelągiem, byłym księdzem, prawnikiem, konsultantem głośnego kinowego hitu "Kler" w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego."

https://m.soundcloud.com/dobre_radio/krwioobieg-odc-15

Debata publiczna w moim mniemaniu jest potrzebna, a nie za wiele jej widać.

Zaloguj się aby komentować

Sztos

Zgodnie z obietnicą dzisiaj ciąg dalszy o mariawitach. Znów nie wiem, czy zmieszczę się w jednym poście, ale teraz będzie mniej suchych faktów, a więcej ciekawostek.

Bo oto mamy rok 1906. Jak już pisałem, 5 kwietnia tego roku papież Pius X podpisał encyklikę potępiającą mariawityzm. Mateczka i jej zwolennicy z o. Marią Michałem Kowalskim działali jednak dalej i nie zamierzali ustępować. W takiej sytuacji Mateczka i M. M. Kowalski zostali 5 grudnia tego samego roku obłożeni przez Rzym klątwą imienną (tzw. eksomuniką większą). Należy zaznaczyć, że Mateczka jest jedną z zaledwie kilku kobiet w dziejach Kościoła, którą spotkał taki "zaszczyt".

Mateczka była jednak przekonywana w objawieniach, że pełni wolę Bożą i że "zgoda z papiestwem jest niemożliwa". Na znak zerwania z Rzymem w kościołach mariawickich zaczęto umieszczać symbol tiary i kluczy Piotrowych nad tabernakulum - co znaczyło, że Głową Kościoła dla mariawitów jest sam tylko Chrystus, a nie papież. Ogólnie kościoły mariawickie mają prostszy wystrój od rzymskokatolickich. Mało jest w nich obrazów i rzeźb - najczęściej tylko krucyfiks, obraz NMP Nieustającej Pomocy, portret Mateczki i stacje Drogi Krzyżowej. Całą uwagę ma przykuwać ołtarz z wystawionym Najświętszym Sakramentem - to on jest sercem kościoła i jako taki powinien być tylko jeden (czyli brak ołtarzy bocznych). Ze względu na brak dostępu do relikwii, zaniechano wmurowywania ich w ołtarz. Pozostawiono tylko dwa kolory liturgiczne: biały i fioletowy, po pewnym czasie zrezygnowano z manipularzy. Kapłani i zakonnice mają na habitach wyszyty na piersi symbol monstrancji - znak kultu eucharystycznego. Msza mariawicka to w istocie tzw. Msza trydencka (ołtarz jest przy ścianie, a ksiądz stoi tyłem do ludzi) przetłumaczona na język polski (pierwszą Mszę po polsku odprawiono na pasterkę w 1907 r.). Mariawici odprawiają Mszę niemal zawsze przed wystawionym Najświętszym Sakramentem, dlatego pewne obrzędy zostały tak zmodyfikowane, żeby nie odwracać wzroku od monstrancji (np. rezygnacja z kadzenia i asysty liturgicznej przy czytaniu Ewangelii). Należy też zaznaczyć, że obrzędy Wielkiego Tygodnia są według rytuałów sprzed reformy w Kościele Rzymskokatolickim z 1955 r. (np. Wigilia Paschalna jest odprawiana rano, a od ognia nie odpala się bezpośrednio paschału, lecz trójramienny świecznik i dopiero od niego paschał). Tak jest przynajmniej w największym z wyznań mariawickich, bo istnieje też drugie, gdzie obrzędy zmodyfikowano jeszcze bardziej (do tego dojdę). Należy też zaznaczyć, że w mariawityzmie jest surowo zabronione odprawiać Mszę za pieniądze - do tego stopnia, że jest ona uznawana za nieważną!

Po tej dygresji na tematy liturgiczne wracam do historii. Począwszy od 1906 r. mariawici zaczęli tworzyć własną strukturę kościelną. Nie mieli jednak żadnego biskupa, dlatego zwrócili się o pomoc do Unii Utrechckiej Kościołów Starokatolickich, do której zostali przyjęci 7 września 1909 r. Jeszcze w tym samym roku, 5 października, o. Maria Michał Kowalski otrzymał w Utrechcie święcenia biskupie. On sam udzielił w 1910 r. sakry biskupiej dwóm kapłanom. W ten sposób mariawici zbudowali własną, niezależną od Rzymu, hierarchię duchowną.

W latach 1911-1914 zbudowano w Płocku mariawicki klasztor i katedrę nazwaną Świątynią Miłosierdzia i Miłości. Obrys budynków układa się w litery E (jak Eucharystia) i F (jak Franciszka, imię zakonne Mateczki). Jest to dzisiaj miejsce mariawickich pielgrzymek, zwłaszcza 15 sierpnia (w święto Wniebowzięcia NMP). Przy mariawickich klasztorach i parafiach znajdowało się też dużo instytucji takich jak ochronki, szkoły, przedszkola, przytułki, piekarnie, jadłodajnie, warsztaty itp. Mariawici przykładali wielką wagę do wykształcenia i opieki nad ubogimi i chorymi. Odznaczali się też patriotyzmem, a w czasie I wojny światowej Mateczka oddawała się surowym postom i modlitwom za Ojczyznę i pokój na świecie. Doprowadziło to do pogorszenia jej stanu zdrowia, tak że w 1920 r. zachorowała na nowotwór wątroby i ostatecznie zmarła 23 sierpnia 1921 r. W ostatnich miesiącach życia bardzo cierpiała na puchlinę wodną, jej brzuch rozdął się do ogromnych rozmiarów, uciskając narządy wewnętrzne. Ofiarowała swoje cierpienie za "za siostry mariawitki, za miasto Płock i cały kraj".

Kiedy zmarła Mateczka, z jej cienia wyszedł bp Kowalski. A właściwie już nie biskup, bo krótko po tym ogłosił się arcybiskupem. I właśnie tu zaczyna się naprawdę ciekawie, bo abp Kowalski zaczął wprowadzać bardzo drastyczne i niekiedy dziwaczne reformy - i to nie tylko w dziedzinie liturgi, ale nawet w najbardziej fundamentalnej teologii (jak np. dogmat o Trójcy Świętej). Reformy te sprawiły, że mariawityzm został wręcz wyrzucony poza ramy tradycyjnie pojmowanego chrześcijaństwa.

Reformy abp Kowalskiego i ich skutki to temat-rzeka (i jazda bez trzymanki), dlatego będzie o tym następny wpis (limit znaków). Na zdjęciu Świątynia Miłosierdzia i Miłości w Płocku.

f83df653-a3d8-440c-b764-8492b2e6f3ee
Bipalium_kewense2 lata temu

@gacek A jesteś z Płocka lub okolic? Ja pracowałem kiedyś w pobliżu i poszedłem zobaczyć Świątynię mariawicką. Wydała mi się być w złym stanie, z zaniedbanym ogrodem. Ale podobno trwa tam teraz remont, jednak z uwagi na ograniczone środki jest on bardzo rozciągnięty w czasie.

0
piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Zaczynamy wchodzić w coraz bardziej ciekawe etapy ewolucji Mariawityzmu. Ciekawe jak historia tego wyznania potoczyła by się gdyby siostra Kozłowska pożyła dłużej.

Bipalium_kewense2 lata temu

@piwowar Sam jestem ciekaw... Chyba raczej nie zaaprobowałaby rewolucji abp. Kowalskiego, o których napiszę w szczegółach jutro. Zaznaczam jednak, że abp Kowalski to bardzo skomplikowana i ciekawa postać. Na koniec cyklu o mariawitach napiszę, co sam o tym myślę.

Zaloguj się aby komentować

Sztos

Mariawici - od łac. "Mariae vitam imitantes" ("Maryi życie naśladujący") - rdzennie polski ruch religijny, początkowo postulujący odnowę Kościoła Rzymskokatolickiego, obecnie rodzina wyznań chrześcijańskich, niektórych o bardzo nietypowej doktrynie.

Za początek mariawityzmu można uznać 2 sierpnia 1893 r., kiedy Maria Franciszka (imię świeckie: Feliksa) Kozłowska, matka przełożona działającego w ukryciu (ze względu na prześladowania przez władze carskie) zgromadzenia zakonnego otrzymała w Płocku objawienie nazwane Dziełem Wielkiego Miłosierdzia. W treści tego objawienia ukazano zepsucie moralne duchowieństwa katolickiego i grożącą przez to całemu światu karę Bożą. Jednak miłosierny Bóg pozostawił ludziom ostatnią deskę ratunku: adorację Najświętszego Sakramentu i kult Matki Bożej Nieustającej Pomocy, oparty nie na samym tylko Jej wzywaniu, lecz raczej na całkowitej przemianie życia na Jej wzór (stąd nazwa "mariawityzm").

Przy wsparciu o. Honorata Koźmińskiego, Maria Franciszka zaczęła tworzyć Zgromadzenie Kapłanów Mariawitów, a także żeńskie zgromadzenie zakonne. Księża trafiający do tego bractwa wyróżniali się wysokim wykształceniem i poziomem moralnym: stronili od alkoholu i papierosów oraz nie pobierali opłat za posługi duchowne, w tym także za odprawianie Mszy. Byli bardzo szanowani w swoich parafiach, bo aktywnie działali w miejscowej społeczności (zwalczanie ubóstwa, analfabetyzmu, lenistwa i niezdrowego trybu życia). Tymczasem drogi Marii Franciszki (nazywanej przez mariawitów "Mateczką") i o. Honorata Koźmińskiego zaczęły się stopniowo rozchodzić. O. Honoratowi nie podobało się, że księża byli bardziej posłuszni kobiecie niż swoim władzom kanonicznym, zaś Mateczka wprowadzała w swoich zgromadzeniach wiele zmian bez konsultacji z nim.

W końcu Mateczka postanowiła oficjalnie uregulować status założonych przez siebie zgromadzeń. 13 sierpnia 1903 r. wraz z grupą kapłanów udała się do Rzymu, by przekazać papieżowi Piusowi X treść objawień oraz przedstawić historię i sposób działania zgromadzeń mariawickich, wraz z prośbą o ich zatwierdzenie. Decyzja okazała się jednak odmowna. 31 sierpnia 1904 r. nakazano delegalizację wszystkich zgromadzeń mariawickich oraz zerwanie przez księży i siostry zakonne wszelkich kontaktów z Mateczką. Wśród mariawitów istnieje przekonanie, że za ten stan rzeczy odpowiada nieprzychylność polskich biskupów rzymskokatolickich wobec nowego ruchu. Mariawici postulowali bowiem odnowę moralną poprzez proste i surowe życie, bliskość osobom ubogim i cierpiącym, a także kategoryczny zakaz przyjmowania opłat za posługę duszpasterską - i bardzo możliwe, że właśnie ten ostatni punkt okazał się problematyczny ("zwykli" księża skarżyli się, że kapłani mariawiccy podburzają wiernych przeciwko nim).

Mariawici pozostali jednak w większości wierni Mateczce i jej objawieniom, wskutek czego zerwali łączność z miejscowymi biskupami i jeszcze raz, już ostatecznie odwołali się do papieża. Co prawda władze kościelne w Rzymie obiecały, że sprawa mariawitów zostanie rozpatrzona, jednak procedury przedłużały się, a w kraju narastały prześladowania. Dlatego też przełożony Zgromadzenia Kapłanów Mariawitów, o. Maria Michał Kowalski (ważna postać - będzie o nim więcej!) bez zgody biskupów wizytował parafie i przybliżał wiernycm idee mariawityzmu, zdobywając coraz to nowych zwolenników.

Takie działanie oczywiście nie spodobały się Rzymowi, dlatego 5 kwietnia 1906 r. papież Pius X podpisał potępiającą mariawitów encyklikę. Jednak ruch mariawicki żył już swoim życiem: zgromadzenia mariawickie zostały zalegalizowane przez władze carskie (które miały zapewne nadzieję na rozbicie jedności i ograniczenie wpływów Kościoła Rzymskokatolickiego na ziemiach polskich). Mariawici mogli więc zacząć wznosić swoje własne świątynie, tworzyć domy opieki, ochronki dla dzieci, świetlice i inne tego rodzaju instytucje. Ruch mariawicki rozwijał się bardzo szybko, co doprawadzało władze kościelne do wściekłości. Mariawitów nazywano "kozłami" lub "kozłowitami" (od nazwiska założycielki), a także "mankietnikami" (ze względu na szczególny krój habitów z wywiniętymi mankietami). W prasach katolickich pisano o mariawitach oszczercze artykuły i różne - absurdalne w treści i zapewne nieprawdziwe - anegdoty. Zdarzało się, że nawet małe dzieci idące do mariawickich ochronek były obrzucane błotem i kamieniami. Pojawiały się opinie, że Mateczka jest w istocie matką Antychrysta, że zgromadzenia mariawitów to tak naprawdę burdele i inne takie tam niestworzone historyjki. Zdarzało się, że w niektórych wioskach katolicy rzymscy i mariawiccy bili się między sobą. Niemniej jednak, pomimo tych prześladowań, mariawici "robili swoje" i parli naprzód.

Ze względu na limit znaków, na dzisiaj koniec. Przepraszam, że na razie tak "sucho" i wikipedycznie, ale w następnym wpisie będzie dużo ciekawiej. Zapamiętajcie imiona i nazwisko: Jan Maria Michał Kowalski. OJ, BĘDZIE SIĘ DZIAŁO!!! Będą też ciekawe linki i filmiki. Na dzisiaj tylko portet Mateczki.

60dc85e8-bd5b-4245-9e23-5ee94a641521
KrufkaKremufka2 lata temu

@Bipalium_kewense może nakbyś miał czas to zielonoświątkowcach byś napisał?

0
Bipalium_kewense2 lata temu

@KrufkaKremufka O zielonoświątkowcach raczej nie. Ale jak skończę mariawitów, planuję o mormonach. Następnym razem dam jako tło link np. do Wikipedii, a skupię się na trudniejszych do wyszperania ciekawostkach, żeby nie przynudzać.

piwowar2 lata temu

@Bipalium_kewense Dzięki za spełnienie deklaracji, ale wiem, że następny post o mariawitach to będzie mistrzostwo... Będzie się działo! Dzięki za posta

0

Zaloguj się aby komentować

1