#psychologia

28
1176

Dawno nic nie pisałem, a to z powodu powrotu do codzienności pracowej. Już się poprawiam, ale bardziej jako #chwalesie niż jako refleksja.


Jutro mam rozmowę kwalifikacyjną do firmy dużo bliżej mnie, na stanowisko w moim kierunku, rozwojowe, przyszłościowe.

Dotychczas podchodziłem do rozmów na zasadzie "nie chcę pracować w obecnej pracy, weźcie mnie", do tego trochę się bałem.

Teraz podchodzę bardziej z ciekawością, nawet z takim "ej, tu może być zarąbiście, fajna robota, dobrze się zapowiada, bierzcie mnie!!!!!1111". Wciąż jest lekki stres, ale nie dominuje.


Zdradzę, że podoba się DLA MNIE (ech, praca z podlasjakami...) takie podejście Stonks!


#refleksjemacgajstra #samorozwoj #rozwojosobisty #psychologia


(obrazek kazałem stworzyć, napisałem tylko prompta, ale bez nakazu zmiany napisu, którego nie chce mi się ręcznie edytować )

52c74839-3f0f-432e-b143-52f6f58ddbb3

Zaloguj się aby komentować

Przytulacie swoich ojców? Swoich tatów?

Pytam, bo przejawia się pewien schemat wśród moich znajomych, przyjaciół, itd. Schemat taty niedostępnego emocjonalnie (straumatyzowane pokolenie oczywiście), który został nam (kiedyś dzieciom, dziś mężczyznom - post dla facetów) przedstawiony jako postać generalnie z mięsa i kości, która jakieś potrzeby ma, ale nie są do końca znane, ani do końca istotne.

A jestem zwolennikiem rozpieprzania złych systemów. A takie przytulenie taty może być tym. Może przyjrzenie się jemu i jego potrzebom, temu kim jest, wybaczeniu tego, w czym dobry nie był.

Jakie są Wasze relacje? Co robicie w kierunku polepszania programów, które zostały nam wgrane? Czy potraficie odłożyć wszystko na bok, by spojrzeć na nowo?

Ankieta na wyrost, zawsze można dopisać coś w komentarzu, jeśli odpowiedzi nie pasują

#rodzina #psychologia

Panowie, przytulacie tatę?

193 Głosów

@Afterlife moj sie robi tulasny i bardzo czuly jak zostanie osiagniety odpowiedni poziom promili. To nie zart ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Zaloguj się aby komentować

#zima #psychologia


Co ta wiara w zimę odpiernicza to głowa mała. Co chwilę czytam jakieś takie wrzuty: a to babeczka chłopa, a to chłop babeczkę, albo samobójstwo. Dziwne, że w programie nauczania nie ma choćby wzmianki o tym, żeby kontrolować swoje emocje, szczególnie w przesilenie zimowe, ale jak widać ~36mln to wciąż dużo. Jakby mi baba wyrzuciła majdan przez okno razem z zupą to już bym nie wracał. Tu nieszczęśnik powrócił na swoją zgubę.

687822f0-b712-4ed0-a551-41e7a10fb6a0

Zaloguj się aby komentować

Kiedyś jego następca 3410 wypadł mi jak jechałem rowerem. Przejechałem z nim między kołem a asfaltem z 2-3 metry hamując. Wynik - lekkie obtarcie na obudowie xD

Zaloguj się aby komentować

#niewiemjaktootagowac #psychologia #medytacja

Gdzieś słyszałem, że dla układu nerwowego, bardzo korzystne jest wykonywanie czynności powoli a że mam tendencje to zapieprzania, to dziś w górach, celowo szedłem wręcz absurdalnie wolno - przynaj jak na moje standardy. Skupiałem się na odgłosach kroków na śniegu, na oddechu, starałem się uwolnić głowę od głupich, nachalnych myśli. Trochę taka chodzona medytacja. Przyspieszyłem tylko, gdy mijałem tlumy, aby po kilku minutach znów zwolnić. Muszę przyznać, że jestem teraz wyjątkowo wyluzowany i takie wyciszenie chyba działa. Polecam. Będę nad tym pracował.

e4a6a2c5-8a66-4594-a6ed-5b26ee930a9e
Lubiepatrzec userbar

@Lubiepatrzec Pracuj nad tym. W końcu osiągniesz ideał. Czyli będziesz STAŁ* zamiast chodzić. Ale za to będziesz miał w głowie totalny spokój.

* stąd się wzięła nazwa STOIcyzmu.

Zaloguj się aby komentować

Już kiedyś wam pisałem, że za gnoja lvl 3 albo 4 miałem kota- Flash się nazywał.


https://www.hejto.pl/wpis/jak-bylem-skrzatem-lvl-3-albo-4-to-przywiezlismy-ze-wsi-kota-a-sumie-to-kociaka-


Ale nie pisałem, że miałem też żółwiaka.


Na któreś urodziny, 10 albo 11 dostałem w prezencie od dzieciaków z klasy żółwiaka.

Zawsze uwielbiałem wszelkie gady, plazy a się okazuje, że miałem fajnych znajomych bo wiedzieli co mnie kręci, nawet podobno zapytali się moich starych czy mogą kupić, no ale oczywiście usłyszeli: nie.


Wyjebka i tak kupujemy mu żółwia


xD


No i na imprezie moi rodzice zostali postawieni przed faktem dokonanym, ale w sumie poza ich obsesyjnym kontrolowaniem życia i zainteresowań dzieci, nie było innego argumentu na "nie".


No i żył sobie z nami ten żółwiak dobrych kilka miesięcy. W międzyczasie myłem mu akwarium (nadal gdzieś jest) takie fajne jak na tamte czasy- dwupoziomowe. Nowe kamienie mu zbierałem, karmiłem takimi śmierdzącymi robalami, a jak udziabał w palec to trzymajcie mnie.

Zawsze tak śmiesznie szyję wyciągał o tak:


>[°]====={{ππ}}÷


Gdyby żył do dzisiaj to pewnie byłby sporym bydlakiem a pewnie by żył bo one chyba są dosyć długowieczne.


Wiele razy prosiłem rodziców, bo to jedyne czego na tamten moment brakowało, o filtr i grzałkę aby miał zawsze ciepłą wodę o odpowiedniej temperaturze bo tak to tylko grzał się od żarówki. Nigdy jej nie dostałem- zawsze nie bo to drogie.

Po latach zauważam jednak, że pieniądze w domu zawsze były na inne sprawy, nawet dla nas ale to musiały być rozrywki i rzeczy, które w opinii rodziców były ważne- nie w mojej czy siostry.

Na weekendowy alkohol na rodzinnej imprezie kasa była, na papierosy też (akurat wtedy palili, potem ojciec rzucił, matka popalała w tajemnicy a dzisiaj już pali oficjalnie ale ja to mam już w d⁎⁎ie).


Bo i z tym było tak, że pojechaliśmy na kolonie z siostrą (więc musiał być już z nami 10 miesięcy), a jak wracam to - CO JEST K⁎⁎WA GDZIE MÓJ ŻÓŁW.

-HEHE HEHE- zaczyna mój stary z głupim uśmiechem- bo jak pojechaliście to umyłem mu akwarium i nalałem nowej wody. Hehe hehe i była za gorąca i wiesz tak śmiesznie pływał ale jak potem przyszedłem to się zrobił czerwony i pływał do góry brzuchem. Ugotowałem ci żółwia.


Bez cienia skruchy mi to powiedział.


-A co z nim zrobiłeś?

-Spuściłem w kiblu.


Nie pamiętam czy płakałem, pewnie tak, ale pamiętam, że byłem wściekły.


I teraz po latach, już jako ojciec, dochodzę do wniosku jakim wielkim ku⁎⁎⁎em jest mój ojciec.

Przecież ja zrobiłbym wszystko- zwłaszcza w przypadku mojej winy - aby naprawić błąd, a nie hehe rozjebałem ci żółwia, nie masz nic do gadania, pogódź się z tym.


I odnośnie mojego ojca to nadal próbuje, ale po całej mojej pracy nad sobą to ja jestem samcem Twarożym, więc ucinam to króciutko może sobie najwyżej co pokwiczeć, nabijać się ze mnie, że mam krótką pępowinę do matki. Czego nie potwierdzają fakty bo jak się wprowadziłem na rok do Gdańska to on do mnie dzwonił co jakieś dwa miesiące ze słowami: zadzwoń do matki bo mi żyć nie daje.


I tak wiele lat ze mnie kisnął, że mamusi synek, ale tak naprawdę to CZYJĄ ROLĄ DO C⁎⁎JA JEST POKAZAĆ SYNOWI JAK BYĆ MĘSKIM CO?

I może byś tak sam przestał być p⁎⁎dą pod butem narcystycznej baby, he?

I to ja- wolny w głowie od matki po wielu latach toksycznego uzależnienia- mogę ci otyła buło powiedzieć:


HEHE HEHE


#zrodzinanajlepiejnazdjeciach #zwierzeta #psychologia

d9474928-fda6-4ffd-9055-2c3c8c31a319

nie bo to drogie.


jak byłem guwniakiem to dostałem kiedyś rybki na urodziny

całe udekorowane akwarium (ktoś po prostu się pozbywał bo za małe)

no i warunek był taki, że trzeba kupić sprzęt do filtrowania i napowietrzania tej wody żeby rybek szlag nie trafił

zgadnij jaką odpowiedź otrzymałem

rybki szlag trafił dwa tygodnie później...

Ehh szkoda wielka, wszyscy wiedza jak robic dzieci ale nikt nie wie jak robic tautusiow. Wtedy byly gieldy zoologiczne gdzie grzalke i filter wyrwalby z 2giej reki za grosze. Dla dziecka to przeciez trauma, zerowe poszanowanie do zycia zwierzat, jakby jeszcze mial wystarczajaco intelektu zeby naklamac ze przestal jesc a nie wysmiac sie dziecku w twarz ehh Jedyne co ci z tego przyszlo to teraz na starosc satysfakcja z bycia dobrym ojcem.

@AdelbertVonBimberstein Kurła, jak miałam ze 4 lata to też przywiozłam od kuzynów we wsi kotka. Do dziś nie wiem, co się z nim stało, matka twierdzi (albo udaje) że nie pamięta. W sumie zrozumiałabym, jakby mi dziś powiedziała, że "odwieźliśmy go z powrotem do ciotki", bo takie małe dziecko sobie bierze zwierzątko bez zrozumienia zobowiązań, jakie się z tym wiążą.

Zaloguj się aby komentować

#alkoholizm #abstynencja #gownowpis #psychologia

Miniony Sylwester był kolejnym, którego spędziłem bezalkoholowo. Siedzieliśmy z żoną i znajoymi i nikt nie pił. Fajnie. Żona wyliczyła, że minęło jej trzy lata bez alko. Ja... nie wiem. Nie liczę tego, ale to już kilka lat. Czy nie picie ma jakieś plusy? Pewnie mógłbym wyliczać. Jednak naszła mnie pewne refleksja. Kolega z którym siedzieliśmy sobie przy sylwestrowym stole zadał mi ciekawe pytanie "czy tęsknisz za czymś, co było związane z piciem?". No i tak... tęsknię. Chlanie dawało mi pewność siebie. Oczywiście, jako osobie chorej na depresję alko mocno odpalało mi objawy, ale nauczyłem się łapać moment w którym stawałem się królem świata. To była krótka chwila. Piłem głównie piwo i granica trzech czy czterech piw była magiczna. Nagle, do chwili większego upicia się, stawałem się pewnym siebie gościem. Rozmawiałem z facetami, zagadywałem do kobiet i o dziwo budziłem zainteresowanie tych osób i wchodziłem w relacje jak nóż w ciepłe masło. Jak tak patrzę wstecz, to widzę, że większość długoterminowych i ważnych dla mnie relacji zawarłem przy alkoholu. Nie poznałbym mojej żony bez alko. Jestem introwertykiem i zawsze miałem niskie poczucie własnej wartości ale kilka piw i magicznie podszedłem do nieznanych mi dziewczyn i zagadałem do tej, która mi się najbardziej podobała. w liceum pierwszą poważną dziewczynę poznałem w pubie i oczywiście w stanie lekkiego upojenia. Mój najlepszy kumpel, to gość z poprzedniej pracy z którym w relację wszedłem na "piwku po pracy". W zasadzie wszyscy kumple których mam, to ludzie z którymi połączyła mnie impreza i picie. Swoją drogą wszyscy poza jednym już nie piją.

To taka poranna refleksja z d⁎⁎y. Jakoś dużo o tym myślałem i postanowiłem się uzewnętrznić.

2c386abe-c288-400e-8c92-3129922e10d8

Czy ja wiem. Ja nie myślę o alko jako coś co muszę. Czasami to nawet po prostu mi się nie chce a czasami jestem samochodem. Ot jest okazja to pije ale nie lubię się też źle czuć więc pije nie dużo raczej ograniczam się o 0,25 wypite to sobie może już daruj. Lubię też smak piwka choć postanowiłem że bardziej może poszukam zerówek. Nawet niektóre mi posmakowaly.

w ogóle w naszym społeczeństwie po⁎⁎⁎⁎ne jest to ze piwo po pracy to coś normalnego a zaproponuj komuś luźną dyszkę tempem 6:00 to cię wyśmieją albo powiedzą żeś po⁎⁎⁎⁎ny ... dlatego łatwiej nawiązać relację przy alkoholu

@WatluszPierwszy Ja tesknie za stanem rozluźnienia. Ciągle jestem spięty, ciągle się martwię pracą, przyszłością, kredytem itd itp. Wieczorami 1000 myśli na sekunde mi wierci czerep. Jak tylko coś mnie przebudzi w nocy to od nowa CPU na 120%. Jak tylko się obudzę, siadam do pracy i mózg na wiecznym cugu aż do uśnięcia.
Jedyny moment gdzie 'nie myślę' to jak biegam/pływam - no ale nie jestem forest gump, nie mogę biec przez całe stany.


Piwko jedno lub dwa pozwalało mi się wyczillować, na chwile rozluźnić i spowolnić umysł

Zaloguj się aby komentować

Rozdzielanie rodzeństwa


Jak już wcześniej zdradziłem, mam rodzeństwo. Konkretnie brata, którego właściwie nie znam.

Wychowywaliśmy się, mieszkając przez ponad dwadzieścia lat w jednym, małym pokoju. Sam ten fakt nie pomagał w spokojnym życiu, ale był jeszcze jeden element, który dodatkowo (a może przede wszystkim) nas podzielił.

Ja byłem tym „lepszym” synem, on z automatu musiał być „gorszym”. Lepszym, bo się nie buntowałem, bo byłem spolegliwy, wykonywałem polecenia. On z kolei był moją odwrotnością – jeśli czegoś nie chciał zrobić, mówił to, buntował się, „pyskował”, a w zamian otrzymywał wyzwiska typu „głąb kapuściany”, negatywne komentarze, spojrzenia. Ogólnie on był wrogiem, a skoro ja byłem „przyjacielem” jego wroga, to automatycznie byłem również wrogiem.


Kiedyś, podczas zakazu korzystania z komputera dla obu z nas, ja dostałem hasło do konta, ale z zastrzeżeniem, żebym nie podawał go bratu. Podwójne standardy i wciskanie dziecka w sytuację bez wyjścia. Podam bratu – podpadnę rodzicowi, nie podam bratu – podpadnę bratu.

Dziel i rządź w prostym, skutecznym wykonaniu.


Koniec końców brat zerwał kontakt z tym rodzicem, choć już wcześniej ta relacja nie była zażyła. Przeprowadził się też wystarczająco daleko, żeby nie spotkali się nawet przypadkiem. Powoduje to we mnie poczucie, że on odsuwa się również ode mnie i drugiego rodzica.


Jego odcięcie się było poprzedzone terapią, która moim zdaniem nie rozwiązała wszystkiego (moim zdaniem nadal nie pogodził się z przeszłością), ale chociaż coś sobie przepracował.


Ciekawym zjawiskiem jest, że widząc, jak on obrywa, we mnie odzywały się emocje, jakby pogarda była kierowana na mnie. Odczuwałem wyzywanie jego jak wyzywanie mnie.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

89911ccf-7e8d-41f7-85b3-20145710edc5

@macgajster Jeśli tylko twój brat jest w stanie pojąć to w takim stopniu jak ty- to nie widzę przeszkód w pojednaniu. Prócz długiej i emocjonalnej rozmowy najwyżej.

Kalka z mojej młodości. Chyba dlatego podświadomie wybrałem szkole z internatem bo połapałem sie, ze Jareccy nie grają fair.

Po latach sie odnaleźliśmy się i mamy teraz dobre braterska relacje (a starzy gotują się w tym swoim kościółku spierdolenia nadal).

Polecam wszystkim dobre relacje z rodzeństwem, warto!

Walcz Samuraju!

Takie stawianie jedno przeciwko drugiemu niczym się nie różni od tego, jak robi się innym nacjom na polu bitewnym, tylko tutaj mamy temat powiedzmy załagodzony. Ja utraciłam kontakt z siostrą, która była mi jak mama w dzieciństwie. Kocham ją nad życie, ale pewne tematy rodzinne ją przerosły. Myślałam o niej długo, próbowałam kontaktu, potem sama zrezygnowałam, potem miałam z nią sny, znowu próbowałam odnowić kontakt, znowu próby odcięte tasakiem, znowu rezygnacja, aż w końcu po prostu napisałam w wiadomości, że ją bardzo kocham i tęsknię. Po tym poczułam ulgę, bo była to treść bezpośrednio z serca. Więcej nie zrobię i choć boli, to wiem że poza okazaniem szczerego uczucia nic więcej nie mogę dać. Może, jak bardzo Ci zależy, jak czujesz brak ujawnij uczucia, nawet bez próby wyjaśniania tematów. Czasem najprostsze wyjścia są najlepsze, choć mogą generować lęk przed odsłonięciem się i prawdopodobnym zranieniem, ale jak będziesz na to gotowy to uczucie te będzie jak kamizelka kuloodporna.

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

Zaloguj się aby komentować

1775 + 1 = 1776 #bookmeter

Prywatny licznik: 24 + 1 = 25


Tytuł: Sieroty z Davenport

Autor: Marilyn Brookwood

Kategoria: reportaż

Wydawnictwo: ArtRage

Format: książka papierowa

ISBN: 9788367515641

Liczba stron: 428

Ocena: 7/10


Ach ta Ameryka z pierwszej połowy XX wieku - niby piękny kraj wolności, a tak naprawdę jeśli tylko jakkolwiek wyłamywałeś się z akceptowalnych ram, to natychmiast spadałeś poza okręg ludzi wartych jakiegokolwiek zainteresowania. Jeśli urodziłeś się w niewłaściwej rodzinie, to od samego początku los człowieka był przypieczętowany, bo właściwa genetyka to klucz, prawda?


Otóż nie, co pokazywał przykład dzieci z Davenport, które zupełnym przypadkiem zostały oddane w ręce ludzi może nie najinteligentniejszych, ale za to tworzących prawdziwie rodzinne warunki. I to kochające i dbające środowisko sprawiło, że dzieci już skazane na zaprzepaszczone życie nagle odzyskały szansę na godne życie. Niemniej nawet nie samo to odkrycie jest najbardziej szokujące jak na tamte czasy, co niemalże dosłowna walka naukowców o to, by ich eksperyment został dostrzeżony i zaakceptowany przez środowisko naukowe - i to jest prawdę mówiąc clue tej książki, na który poświęcono najwięcej miejsca.


Tak, tak wyglądał świat 60-70 lat temu, bez trudu można znaleźć osoby żyjące jeszcze w tamtych "ciemnych" czasach. Warto sobie raz na jakiś czas przypomnieć, jakie mamy szczęście, żyjąc w teraźniejszości (co bynajmniej nie przekreśla bieżących problemów, żeby nie było).


#psychologia

#owcacontent

a7813a7b-4896-472e-b6f7-0a24c20ab53a

Zaloguj się aby komentować

Kolejna aktualizacja (październik 2025) dobrze znanego wykresu ( ͡° ͜ʖ ͡°)

źródło:
RafalMundry na twiXer.

W bonusie mapa (° ͜ʖ °)


#demografia #psychologia #nauka #socjologia #spoleczenstwo #dzietnosc

fa9a627f-1fbf-48b9-bf23-aaada8a57b11
d0d3733c-3fc1-43fb-ad85-165edec4e0dd

@Marchew Co ten powiat Garwoliński oferuje że taka dzietność?
Hmm, szybki dojazd do Warszawy S17 i niższe ceny mieszkań (chociaż i tak są chore)

Zaloguj się aby komentować

Jestem DDA, ale bez A


Będzie na grubo, bo to jest prawdopodobnie źródło największych moich smutków.


Schematy i mechanizmy mojego działania są bardzo podobne do tych, które przejawiają dzieci dorosłych alkoholików dorosłe dzieci alkoholików. Wiem, jak to się stało, bo o ile alkohol w domu był, to nie lał się często, strumieniami i nie do upadu (nigdy żadne z moich rodziców, na moich oczach, nie było na tyle pijane, żeby się zataczać lub gorzej). Nie on był problemem, a rodzic narcystyczny w połączeniu z drugim rodzicem – zależnym od narcyza.


Czuję się w obowiązku nieco edukować, dlatego też poniżej są obowiązujące w domu z narcyzem niewypowiedziane zasady:

  • „Nie mów” – nie opowiadaj, co się dzieje w domu, bo to może zagrażać pozycji narcyza, może go zdemaskować. Tę regułę, wyjątkowo, usłyszałem w formie przysłowia „nie mów nikomu, co się dzieje w domu”.

  • „Nie ufaj” – wszyscy są zagrożeniem, nie wiesz, gdzie je spotkasz. Nie ufaj nawet sobie, skąd wiesz, że się nie mylisz? Podważa to zaufanie do ludzi i samego siebie.

  • „Nie czuj” – emocje są groźne, zbędne, prowadzą tylko do problemów (czyich?).


Efektem tych zasad jest u mnie oczywiście odcięcie od emocji i uczuć, brak zaufania, ale także wymazanie wspomnień negatywnych z dzieciństwa. Pozostaje obraz sielanki, spokojnego i fajnego dzieciństwa, takie idealizowanie. Do tego dochodzi chorobliwe przywiązanie do rodzica/ów, chorobliwy strach przed ich utratą (szczególnie jeśli zdarzały się manipulacje zdrowiem/życiem).


Doszedłem w tym roku do ślepego zaułka. Z jednej strony chcę żyć, czerpać ze swojego życia, cieszyć się, a z drugiej hamuje mnie mechanizm trzech zasad. Odciąć się? To potęguje strach przed utratą rodzica/ów. Obydwoje nie są odpowiedzialni za ten stan, a odcięcie jednego spowoduje częściowe ukaranie w ten sposób drugiego.

Wyrzucenie im tego w twarz nie zrobi nic dobrego – narcyz co najwyżej pogrąży się w depresji i będzie nas pogrążał, a rodzic zależny dostanie niezasłużoną karę. Zresztą, ja ich obydwoje racjonalizuję i tłumaczę we własnej głowie. NO NIE MOGLI INACZEJ, kropka!


Tak naprawdę, bez rodziców, pozostaję sam. Mam trudną relację z bratem, a raczej jej brak, bo tak potoczyły się losy (o tym też będzie wpis). „Nie ufaj” pozbawia mnie szans na związek, więc moje „stado” rozpada się i ta myśl straszy mnie od dłuższego czasu. To nakręca spiralę nie-przyciągającą w moim kierunku.


Mam zamiar spróbować poznać swojego własnego, rodzonego, brata. Jesteśmy sobie bliscy krwią, miejscem i czasem, ale nasze historie, mimo życia pod tym samym dachem, są bardzo odmienne.  To jest decyzja z mojej ostatniej sesji terapeutycznej.


I tu przyznam wam się do czegoś. Wykorzystuję was. Uczę się, mówić, ufać, czuć. Właśnie głównie po to są te wpisy.


Ten wpis miał wpaść w wigilię, z premedytacją wbić się na zadowolone stoły, żeby zacząć zadawać pytania. Tylko nie miałem weny ani czasu


Polecam cały film, a dla niecierpliwych sam monolog: https://www.youtube.com/watch?v=7XcpvCLQDMk


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

@macgajster widzę że zdejmujesz z rodziców odpowiedzialność za to jacy są. No nie, fajnie że rozumiesz w jakim byli położeniu ale zawsze mieli wybór. Ty też teraz masz, wybierz jak najlepiej dla siebie. Powodzonka!

Kurde ziom, nie powiem że wiem co czujesz- bo nie wiem. Ale czytając widzę wiele podobieństw w moim życiorysie. Gadamy już od jakiegoś czasu i widzę że zrobiłeś ogromne postępy, nawet właśnie samo to że potrafisz dodać taki wpis. Że potrafisz zdobyć się na wylewność i szczerość. Tytaniczna praca, niewyobrażalny dla mnie wysiłek, góra której szczytu sam nie widzę. Szacun.

"I tu przyznam wam się do czegoś. Wykorzystuję was. Uczę się, mówić, ufać, czuć. Właśnie głównie po to są te wpisy."

Musisz mi kiedyś powiedzieć jak robić to co ty i jednocześnie nie wywoływać niepokoju lub zażenowania u moich rozmówców xD

Co do brata- akurat jestem jedynakiem, ale z siostrami ciotecznymi też się praktycznie nie znam, a mieszkały z 500m ode mnie przez 20 lat żywota..

Jeszcze raz gratulacje ziom.

Zaloguj się aby komentować

824 668 980 - 480 = 24 668 500 #pompujwpoprzekziemi

Z ostatnich 3 dni. Ale też może dodam coś od siebie czyli... #historiajednejfotografii

Zakwaterowaniem się w internacie jak wielu mi podobnych w szkole średniej.

Pierwszy rok to docieranie sie wzajemnie i w sumie rygor taki, ze po latach ZSW uznałem za zbędne pierdolenie się z MONem "bo ja już to wszystko umiem"! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Drugi rok "gulagu" i nagle do pokoju (6 osób na kwadrat) dostajemy typa z ZSZ...Chlopak wycofany fchuj, z lękami, mający problemy z artykulacją, wymową i ogólnie gadką bo faktycznie miał jakąś delikatną wadę wymowy a z racji tego, ze pochodził z wiochy zabitej dechami to też mial z tym kompleks... zeby w ogóle odzywać sie do ludzi (bo Jareccy mieli na to pewnie wyjebane bo przecież na roli nie trzeba nic wincyj niż "krzepa").

Ode mnie dostał ksywę "Gaduła " i w sumie sie przyjęło.¯\_(ツ)_/¯

Oswoiliśmy orangutana. 💪

Zaczął się komunikować, rozmawiać, złapaliśmy kontakt, Zaczęliśmy relacje.

Jak "wystartowaliśmy z nim" to koleś był klasycznym debilem, ale szybko łapał wiatr w żagle.

Kumpel z pokoju zaczął mu tłumaczyć matmę i doszkalał w innych przedmiotach co było wyzwaniem (My elektronika, typ MiBM).

Minęły kolejne 2 lata i okazało sie, ze "Gaduła " to super gość. Pozbył sie tych piedolonych blokerów, zaczął rozmawiać po polsku (serio, tam było grubo jeśli chodzi o komunikację albo raczej jej brak), ustawiliśmy imprezę sylwestrową w opuszczonym domu na działce jego Jareckich.

"Gaduła" w pewnej chwili sie "zwarzył" #achtamlodziez

Po krótkim odpoczywajku sole szeźwiące pomogły ku dalszej zabawie!😀

Fotka z upadku (Gaduły, ja sie tzrymam)!

Pytacie co z Gadułą? Z wycofanego debila nie potrafiącego gadać po polsku (kresy prawie) i sepeniacego (wada wymowy) rozwinął się motyl w postaci magistra inżyniera.

W sumie moja ekipa z internata zasługuje na #czujedobrzeczlowiek

Powiem Wam, ze to jest chyba najlepsze moje osiągnięcie socjoligiczne...i moich ziomków wtedy.

Pozdrawiam @Byk - tak to już był ten etap jak miałem kwadratową szczękę (nadal to nie działało na "różowe" heh).¯\_(ツ)_/¯

#gownowpis #psychologia #socjologia #melanz #bezsennosc #stareludzia #fotografia #fotografiaanalogowa

1da249e1-c3c5-43c9-9659-1343781c93ff

@AndrzejZupa internat w szkole średniej? Szkoła średnia z internatem?


Chociaż, pamiętam jak raz w Nałęczowie w internacie przy szkole spałem...


Cholerna komuna..

e9ec9e8c-64eb-4af7-ba0a-abedc37bd6ef

Zaloguj się aby komentować

potrzebujesz pomocy? masz złe myśli? święta to nie jest dla ciebie najlepszy czas?zadzwoń, porozmawiaj z kimś. nie jesteś sam - jesteśmy tutaj my hejtowicze oraz cały sztab ludzi którzy będą chcieli ci pomóc! damy radę i pokonamy każdą przeszkodę


800 70 2222 - Linia wsparcia dla osób w stanie kryzysu psychicznego Jest linią całodobową i bezpłatną dla osób dzwoniących. Pod telefonem, mailem i czatem dyżurują psycholodzy Fundacji ITAKA udzielający porad i kierujący dzwoniące osoby do odpowiedniej placówki pomocowej w ich regionie.


Jeśli potrzebujesz wsparcia w kryzysie,

dostępne są bezpłatne, całodobowe linie zaufania, takie jak 116 123 (dla dorosłych) i 116 111 (dla dzieci i młodzieży), a także platforma 116SOS.pl, oferująca pomoc przez telefon, czat i e-mail, oraz infolinia wsparcia 800 70 2222 Fundacji ITAKA, działające 24/7, zapewniające natychmiastowe wsparcie psychologiczne, poradę i wskazanie dalszych kroków, często łącząc z lokalnymi placówkami pomocy, np. poradniami zdrowia psychicznego.


#pomoc #pytanie #psychologia #psychoterapia #psychiatria #sos #depresja #przegryw

8f2e37ba-6803-4f12-a71d-ba18d0395958
1ea8d1ff-4faa-450a-b3f4-ad729651ae25
PrzylecialWiekszySamolot userbar

Ostrzegam przed robieniem sobie jaj. Kiedyś bracki zadzwonił zjarany i przerwał połączenie stwierdziwszy wcześniej, że "całe to życie bez sensu ". Może 30 minut zajęło policji trafienie pod właściwe drzwi. Godne podziwu

Potem masz wybór taki: idziesz w to - czyli na obserwacje, albo odpowiadasz finansowo za (wstaw paragraf kw). No i to drugie jest kosztowne więc opłaca się wybrać pierwsze , tak też młody zrobił xD

Zaloguj się aby komentować

Drodzy zebrani,


Zanim powiem cokolwiek więcej, zapytam was o jedną rzecz. Czy zdarzyło wam się kiedyś obudzić z myślą, która była jaśniejsza niż cały poprzedni dzień? Albo iść bez celu ulicą, patrzeć przed siebie i nagle wiedzieć, co zrobić, choć chwilę wcześniej nie mieliście pojęcia? Jeśli tak, to już byliście bardzo blisko tego, o czym dziś mówię.


Od wieków wierzymy, że geniusz rodzi się z wysiłku, z napiętej koncentracji, z zaciśniętych zębów. Uczono nas, że trzeba myśleć mocniej, szybciej, sprytniej. A jednak historia mówi coś innego. Najlepsze idee nie przychodziły w salach narad ani przy biurkach pełnych notatek. Przychodziły w snach. Przychodziły pod prysznicem. Przychodziły podczas spaceru, gdy stopy same niosły ciało, a myśl nie musiała niczego udowadniać.


Dlaczego tak się dzieje?


Ponieważ wtedy ego schodzi za kurtynę.


Ego jest potrzebne. Daje nam imię, twarz i odwagę, by wstać rano i działać. Ale ma też jedną wadę. Chce kontrolować wszystko. Chce decydować, co jest mądre, a co głupie, co bezpieczne, a co ryzykowne, co wypada, a czego nie. Gdy ego stoi na scenie, geniusz siedzi na widowni i milczy.


Spójrzcie na sen. Gdy śpimy, ego traci głos. Nie pilnuje reputacji, nie liczy strat, nie sprawdza, czy ktoś nas ocenia. I wtedy umysł zaczyna łączyć rzeczy, których na jawie nigdy by nie połączył. Obrazy, wspomnienia, emocje i pytania splatają się w nowe wzory. Rano mówimy czasem, że to tylko sen. A jednak właśnie tam rodziły się przełomowe idee, melodie, wzory matematyczne i rozwiązania, które zmieniały świat.


Podobnie jest podczas spaceru. Idziesz, oddychasz, patrzysz. Nie próbujesz niczego wymyślić. I nagle coś się układa. To nie przypadek. To chwila, w której ego przestaje przeszkadzać, a umysł robi to, do czego został stworzony. Widzi całość, nie tylko własne lęki.


Wielu ludzi myśli, że aby być genialnym, trzeba mieć większe ego. Być głośniejszym, pewniejszym, bardziej przekonanym o swojej wyjątkowości. To złudzenie. Prawdziwy geniusz nie krzyczy. On słucha. I słyszy najwięcej wtedy, gdy wewnętrzny narrator na chwilę milknie.


Nie chodzi o to, by ego zniszczyć. Bez niego nie zrobilibyśmy ani jednego kroku. Chodzi o to, by nauczyć się je odsuwać, gdy przychodzi czas odkrywania. Najpierw cisza, potem wgląd. Najpierw sen, spacer, chwila nudy. Dopiero później plan, analiza i działanie. Geniusz rodzi się w ciszy, ale potrzebuje odwagi, by wyjść na światło dzienne.


Dlatego mówię wam dziś coś prostego, choć niełatwego. Jeśli chcecie nowych idei, przestańcie je wymuszać. Jeśli chcecie mądrych decyzji, przestańcie je szarpać. Dajcie sobie prawo do odpoczynku, do snu, do bezcelowego chodzenia. Tam, gdzie ego nie domaga się uwagi, tam pojawia się to, co naprawdę nowe.


Na koniec zostawię was z myślą, którą warto zapamiętać. Geniusz nie znika, gdy przestajemy kontrolować. On dopiero wtedy ma szansę się odezwać. A gdy już to zrobi, waszym zadaniem nie jest mu przeszkadzać, tylko mieć odwagę go wysłuchać.


Dziękuję.


#rozkminy #filozofia #kazanie #psychologia #tworczoscwlasna

Zaloguj się aby komentować

Granice „grzecznego dziecka”


Wiele mówi się o granicach, jak to warto je mieć, żeby nie dawać ich naruszać i w ogóle. Wtrącę tu swoje kilka groszy, bo jestem z tej strony, której granice były co najmniej naruszane.


Od kiedy pamiętam miałem problem z granicami.
Gdzieś do 6-7 roku życia nie odczuwałem głodu, z najedzenia, albo nie potrafiłem go odczuć. Pamiętam nawet sytuację, w której zapytałem jak odczuwa się głód, gdy poczułem go pierwszy raz świadomie. Zawsze jednak byłem „niejadkiem”, który „nie wstaniesz od stołu dopóki nie zjesz” albo „nie po to tyle stoję przy garach żebyś zimne jadł”* tudzież inne podobne teksty. Byłem zatem zmuszany do odpuszczania swoich granic pod tytułem „nie jestem głodny”.
Zdarzyło się kilka razy, że gdy czegoś nie chciałem zrobić dla kogoś, to byłem „nieużytkiem”.
[* swoją drogą ciekawe jest, że w wielu domach padały podobne słowa, choć nikt nie spisał księgi wyrzutów słowno-kuchennych ]


Generalnie mam takie odczucie, że nie liczyło się moje zdanie i nastąpiło to tak wiele razy, że… właściwie nie przeszedłem buntu nastolatka. Gdzieś od gimnazjum postanowiłem, że nie będę sprawiał rodzicom więcej kłopotów niż mają i będę bezkolizyjny. Dla nich na pewno super, dla mnie z dłuższej perspektywy gorzej.


W testach MBTI wychodziła mi asertywność, w życiu… nie do końca. Jeśli sytuacja wymaga obrony własnych granic albo ich stawiania, to jest to bardzo trudne w czasie rzeczywistym, bez logicznego kalkulowania. Dlatego też moja była miała łatwe zadanie, by wspiąć się na szczyt mojej głowy, umościć tam gniazdko, sterować i wyrzucić kukiełkę, kiedy się znudziła.

Nie powiem, pojawia mi się jakiś intuicyjny sygnał, że coś jest nie tak, gdy ktoś depcze mi po odcisku. Szkopuł w tym, że jest słabo wyczuwalny i mu nie ufam. To zaufanie będzie tematem następnego wpisu.


#refleksjemacgajstra #psychologia #refleksje #samorozwoj #emocje #zycie #doswiadczenia #psychoterapia

Jak zwykle źródłem problemów w dorosłym życiu jest toksyczny dom. A to właśnie w rodzinnym domu powinna być bezpieczna przystań, schronienie, ciepło, poczucie stabilizacji i pewności siebie.

Smutne w chvj.


Ps.

To jest kolejny wpis motywujący mnie do stworzenia przytulnego gniazda dla mojej córki. Obiecałem jej (jak była jeszcze w brzuchu), że będzie mieć za⁎⁎⁎⁎ste dzieciństwo.

Zaloguj się aby komentować